Afganistan – szansa czy pułapka dla Chin?

17 lipca 2021, 07:33
Taliban_insurgents_turn_themselves_in_to_Afghan_National_Security_Forces_at_a_forward_operating_base_in_Puza-i-Eshan_-a
Fot. ISAF/Flickr/CC BY 2.0
Reklama

Chiny, podobnie jak Iran czy Rosja, były niechętne obecności militarnej USA w Afganistanie. Obecnie jednak krytykują zbyt szybkie ich zdaniem wycofywanie się Amerykanów. Pekin obawia się, że przejęcie władzy przez talibów umożliwi dżihadystom z Islamskiego Ruchu Wschodniego Turkiestanu przeprowadzanie ataków w prowincji XInjiang. Niedawno rzecznik talibów zapewnił wprawdzie, że Chiny to „przyjazny kraj” i chińskie inwestycje będą chronione, ale nie wyklucza to innych scenariuszy.

Chiny są jednym z sześciu sąsiadów Afganistanu, i choć granica chińsko-afgańska jest bardzo krótka i przebiega wysoko w górach, a przejście graniczne od dawna nie funkcjonuje, to jest to niewątpliwie ważny czynnik wpływający na relacje chińsko-afgańskie. Kraj ten jest dla Pekinu ważny z dwóch powodów.

Po pierwsze jego położenie geograficzne oraz zasoby naturalne sprawiają, że jest on łakomym kąskiem dla Chin, po drugie umocnienie się islamskiego ekstremizmu w tym kraju stanowi dla nich poważne zagrożenie z uwagi na sytuację w chińskiej prowincji Sinciang, zamieszkanej przez muzułmańskich Ujgurów. Chiny od lat stosują skrajnie represyjną politykę wobec kilkunastomilionowej, muzułmańskiej mniejszości ujgurskiej zamieszkującej Sinciang (zwany też Wschodnim Turkiestanem) i alergicznie reagują na wszelką krytykę w tym zakresie.

Ujgurzy, którzy są pochodzenia turkijskiego, niewiele mają wspólnego z Chinami. Dopiero w XVII w. ich tereny znalazły się pod rządami chińskich cesarzy i to z obcej, mandżurskiej dynastii Qing. Po jej upadku w 1912 r. podejmowane były próby proklamowania niepodległości Wschodniego Turkiestanu, co jednak skończyło się ostatecznie niepowodzeniem po przejęciu władzy w Chinach przez komunistów. Obecnie władze chińskie starają się zniszczyć kulturową odrębność Ujgurów poprzez kolonizację tej prowincji przez Chińczyków Han, zmieniając w ten sposób regionalną demografię. Wywołuje to opór Ujgurów, przybierający czasem charakter działalności terrorystycznej.

Odpowiedzią Chin są masowe represje, tworzenie obozów koncentracyjnych i ostre przepisy ograniczające swobodę religijną. Islam jest bowiem fundamentem odrębności Ujgurów i dlatego postrzegany jest przez Pekin jako zagrożenie. Paradoksem jest jednak to, że Chiny jednocześnie utrzymują bardzo dobre relacje z większością państw muzułmańskich, neutralizując w ten sposób krytykę swej antyislamskiej polityki wewnętrznej. Współpraca gospodarcza odgrywa w tym układzie rolę marchewki, a brak tolerancji na poruszanie kwestii ujgurskiej – kija. Warto przy tym zwrócić uwagę, że o ile liczne państwa muzułmańskie (np. Turcja, Katar, Arabia Saudyjska) dokonują eksportu radykalnego islamu w Europie, finansując różnego rodzaju organizacje, meczety, szkoły etc. o tyle w przypadku Chin jest to całkowicie wykluczone i jest to akceptowane przez świat muzułmański.

Co więcej, kraje muzułmańskie, w tym w szczególności Turcja i Pakistan, uczyniły z oskarżeń o islamofobię oręż w walce na arenie międzynarodowej, ale nigdy nie odnoszą ich do Chin, całkowicie koncentrując się na Zachodzie.

W kontekście Afganistanu i kwestii ujgurskiej szczególnie istotne są relacje Chin z trzema krajami muzułmańskimi (w tym dwoma sąsiadami Afganistanu): Turcją, Iranem i Pakistanem. Turcja przez wiele lat była patronem sprawy ujgurskiej ze względu na popularny w Turcji panturkizm widzący we Wschodnim Turkiestanie wschodnie kresy wielkiego świata tureckiego. Jeszcze kilka lat temu pobrzmiewało to silnie w wypowiedziach samego Recepa Tayyipa Erdogana.

Co więcej, Turcja zaczęła przerzucać dżihadystów ujgurskich do Syrii, wykorzystując ich tam do walki z Assadem. Pogorszenie relacji Turcji z Zachodem oraz fatalna sytuacja ekonomiczna w tym kraju spowodowały jednak wzrost zainteresowania Ankary współpracą z Pekinem, zwłaszcza zaś udziałem w projekcie „Pasa i Szlaku” (BRI). Erdogan doskonale wiedział, że wszelka ingerencja w sprawę ujgurską pogrzebie relacje z Chinami więc nabrał wody w usta, choć w tym samym czasie Pekin zaostrzył swoje prześladowania i wiele „islamofobicznych” krajów Zachodu zaczęło mówić o ludobójstwie. Turcja obecnie stara się zawrzeć z USA układ dotyczący dalszej kontroli nad lotniskiem w Kabulu przez jej siły. Ostatnio pojawiła się też koncepcja, by lotnisko to ochraniali syryjscy najemnicy, wiec teoretycznie mogliby to być też walczący tam Ujgurzy, choć takie rozwiązanie jest mało prawdopodobne, gdyż Pekin odebrałby to jako wrogi akt. Niemniej w kontekście stanowczego sprzeciwu talibów wobec dyslokacji tureckich oddziałów w Afganistanie i relacji turecko-chińskich, a także faktu, że tureccy żołnierze lub najemnicy mieliby bronić lotnisko przed atakami talibów, z którymi Chiny chcą się dogadać, to cała układanka niezbyt się składa w jedną całość.

Warto dodać, że Chiny, Turcja mają jeszcze jednego wspólnego sojusznika w regionie tj. Pakistan, który w dodatku jest sponsorem talibów. Przedłużanie wojny nie jest przy tym w interesie Chin, więc mogą one na pewnym etapie uznać, że lepiej, by lotnisko wpadło w ręce talibów i przekonać do tego swych tureckich sojuszników. Kluczowe znaczenie w kontekście Afganistanu i kwestii ujgurskiej mają jednak relacje pakistańsko-chińskie.

Pakistan jest krajem, w którym wpływy ekstremistów islamskich są bardzo silne, definicja „bluźnierstwa” jest bardzo szeroka i regularnie dochodzi do antyzachodnich zamieszek inicjowanych oskarżeniami o „ataki na islam”. Nie dotyczy to jednak prześladowań islamu w Chinach. W tym wypadku cała pakistańska elita polityczna, z premierem włącznie, unika tematu ujgurskiego jak ognia, podkreślając, że Chiny są bliskim sojusznikiem Pakistanu. Jest to oczywiście prawda, zważywszy na to, że oba kraje mają wspólnego wroga: Indie oraz na to, że Pakistan jest kluczowym państwem z punktu widzenia Pasa i Szlaku. Od 2013 r. realizowany jest program infrastrukturalny o nazwie Chińsko-Pakistański Korytarz Ekonomiczny (CPEC) obejmujący inwestycje o wartości 62 mld USD.

Warto przy tym dodać, że strategiczny szlak komunikacyjny prowadzący z Chin do Pakistanu i dalej przez Iran na Zachód, prowadzi przez wysokogórskie przełęcze, przechodząc przez Sinciang, a następnie pakistańską część Kaszmiru, czyli terytorium spornego między Pakistanem i Indiami. Co więcej, droga ta nie jest najkrótszym połączeniem Chin z Iranem, gdyż takie prowadziłoby przez Afganistan. W tym kontekście Afganistan stanowi w pewnym sensie konkurencję dla Pakistanu. Chiny wprawdzie w ostatnich latach zaczęły zwiększać swoje zaangażowanie ekonomiczne i inwestycyjne w Afganistanie, a od 2007 r. interesują się afgańskimi zasobami naturalnymi niemniej niestabilność tego kraju, toczące się walki z talibami oraz obecność Amerykanów, ograniczały możliwość ekonomicznej ekspansji Pekinu. Stawka jest przy tym bardzo duża, gdyż wartość zasobów naturalnych Afganistanu (przede wszystkim miedzi i żelaza) oceniana jest na min. 1 miliard USD. Przeszkodą dla Chin było również bardzo duże zaangażowanie inwestycyjno-handlowe Indii w Afganistanie, które wraz z USA naciskały na rząd Ghaniego, by nie rozwijał współpracy z Chinami. Np. w 2016 r. Indie i USA zablokowały plany Afganistanu włączenia się w plany BRI i CPEC.

Wycofanie się USA likwiduje te bariery i otwiera możliwość wznowienia rozmów na temat włączenia Afganistanu w BRI i CPEC, niemniej potencjalnie może rodzić też nowe wyzwania i zagrożenia. Nie jest żadną tajemnicą, że Pakistan jest głównym sponsorem talibów i bez jego wsparcia nie byłyby możliwe tak wielkie sukcesy obecnej ofensywy przeciwko siłom rządowym. Np. szpitale w Kwecie są obecnie przepełnione talibami rannymi w starciach z siłami rządowymi. Pakistan jest więc dla Chin kluczowym partnerem jeśli chodzi o porozumienie z talibami, którzy ze swej strony również nie mogą ignorować sojuszu pakistańsko-chińskiego. Dlatego nie dziwi niedawna wypowiedź rzecznika talibów Suhajla Szahina, który nazwał Chiny „przyjaznym krajem” i podkreślił, że talibowie będą ochraniać chińskie inwestycje, a także podkreślił, że talibowie zamierzają przestrzegać zobowiązania zawartego w porozumieniu w Dosze, dotyczącego tego, że nie dopuszczą do tego, by Afganistan był bazą dla ataków na inne państwa i w szczególności dotyczy to ETIM i Chin.

Z drugiej strony wygląda na to, że Chiny (przynajmniej obecnie) nie zamierzają omijać Pakistanu w swej współpracy z Afganistanem. Dlatego nie ma mowy o budowie bezpośredniego połączenia Chiny-Afganistan, ale raczej o włączeniu Afganistanu w projekty CPEC i budowie łącznika Kabul – Peszawar. Problem w tym, że póki co w Kabulu wciąż rządzi Aszraf Ghani, a nie talibowie i to z nim Pekin prowadzi rozmowy na te tematy.

Oczywiście Chiny utrzymują i to od lat również kontakty z talibami, ale zniknięcie wspólnego wroga (USA) i kontynuacja wojny między rządem w Kabulu a talibami może stanowić wyzwanie dla planów Pekinu i być testem dla relacji między Chinami i talibami. Tymczasem nie ulega wątpliwości, że władze w Kabulu otwierając się na współpracę z Chinami, oczekują od nich nie tylko wzajemnych korzyści ekonomicznych, ale – przede wszystkim – wypełnienia próżni bezpieczeństwa po wycofaniu się USA. Ewentualne militarne wsparcie Chin dla Kabulu oznaczałoby jednak uznanie ich przez talibów za wroga. Chiny mogą oczywiście również starać się przy pomocy Pakistanu doprowadzić do negocjacji między talibami a Kabulem, jednakże przy obecnych sukcesach talibów niewiele wskazuje na to, by ci poważnie podchodzili do jakiegokolwiek kompromisu, dążąc do przejęcia pełni władzy siłą. Warto przy tym zaznaczyć, że o ile sukcesy ofensywy talibów od maja są imponujące, to wciąż nie przejęli oni kontroli nad żadnym z głównych miast. Wprawdzie w ostatnich tygodniach doszło do tymczasowej penetracji przez oddziały Talibów takich miast jak Kandahar, Mazari Szarif czy Kunduz jednakże afgańskie siły specjalne, póki co zdolne są do odpierania tych ataków. Warto też pamiętać, że siły Talibów nie są niewyczerpane, a obecna ofensywa toczona jest dużym kosztem w zasobach ludzkich tej organizacji.

Tymczasem przedłużanie się wojny w Afganistanie nie jest w interesie Chin, które w takiej sytuacji nie będą w stanie zrealizować swoich planów. Wzmacnianie władz w Kabulu, przy braku szans na kompromis z Talibami oraz bez bezpośredniego zaangażowania militarnego Chin, którego celem byłoby pokonanie Talibów, nie jest zatem w interesie Pekinu. Opowiedzenie się po stronie Kabulu mogłoby też doprowadzić do „odwrócenia sojuszy”. Indie nie ukrywają, że również rozmawiają z Talibami, dążąc do zagwarantowania, iż nie będą oni wspierać islamskich terrorystów w Kaszmirze. Z wypowiedzi Szachina wynika zresztą, że nie będą i nie jest to wcale dobra wiadomość dla Pakistanu, a pośrednio również dla Chin. Indie przy tym starają się grać na nacjonalistycznych emocjach Afgańczyków, a warto pamiętać w tym kontekście o pretensjach terytorialnych Afganistanu wobec Pakistanu. Obecna granica to tzw. linia Duranda, wytyczona przez Brytyjczyków w 1893 r. i nigdy nieuznana przez Afganistan jako granica międzypaństwowa. Dzieli ona bowiem terytoria etniczne, w tym w szczególności Pasztunów stanowiących trzon Talibów.

Reklama
Reklama

Prochiński zwrot Kabulu połączony z bezpośrednim lub pośrednim wsparciem Chin dla obecnych władz afgańskich mógłby doprowadzić do taktycznego wsparcia dla Talibów, a w szczególności antychińskich frakcji takich jak ETIM ze strony Indii czy nawet USA. Oczywiście nie jest przesądzone czy w imię interesów geopolitycznych USA byłoby gotowe na taki dość ryzykowny krok, nie można jednak tego wykluczyć, zwłaszcza gdyby wojska chińskie znalazły się na terytorium afgańskim, co z perspektywy Talibów jest przekroczeniem „czerwonej linii”. Tymczasem już teraz w mediach chińskich wspomina się o takiej możliwości. Co prawda miałoby to dotyczyć ograniczonego terytorium tj. korytarza wakchańskiego oraz terenów, na których operuje ETIM, ale mogłoby to bardzo szybko okazać się pułapką wciągającą Chiny w coraz większe zaangażowanie i tworząc ryzyko takiej samej ostatecznej porażki, jaką poniósł najpierw ZSRR, a obecnie USA.

Otwarte lub ciche wsparcie Talibów przez Chiny w celu jak najszybszego rozstrzygnięcia wojny byłoby dla Pekinu również ryzykowne. Otwarta jest bowiem kwestia wiarygodności obecnych deklaracji talibów. Wprawdzie Pakistan ma na nich ogromny wpływ jednakże nie są oni obecnie tak monolitycznym ruchem jak w latach 90., gdy na ich czele stał charyzmatyczny Mułła Omar. Z drugiej strony nic nie wskazuje na to by talibowie w jakikolwiek sposób złagodzili reguły, według których zamierzają rządzić. Z raportów wynika również, że nie zerwali bliskiej relacji z Al Kaidą oraz innymi ugrupowaniami terrorystycznymi takimi jak np. ETIM. Obecne deklaracje mogą zatem służyć uśpieniu czujności państw potencjalnie zagrożonych takich jak właśnie Chiny czy również Iran (warto pamiętać, że w poprzednim okresie rządów talibów w Afganistanie było ono postrzegane przez szyicki Iran jako zagrożenie), tak by nie udzieliły one wsparcia obecnemu rządowi w Kabulu i nie zablokowały siłowego przejęcia władzy.

Tymczasem jeśli talibowie wygrają, a następnie umocnią się, to ich stanowisko może ulec zmianie. Wówczas bowiem wywieranie na nich nacisku przez podmioty zewnętrzne, w tym nawet Pakistan, będzie znacznie trudniejsze, nawet zważywszy na chińską ofertę współpracy gospodarczej. Sojusznicy z Al Kaidy czy ETIM, a potencjalnie również konkurenci z Państwa Islamskiego, nie znikną. Siły ETIM w Afganistanie oceniane są obecnie na ok. 500 osób, skoncentrowane głównie w prowincjach Badachszan, Kunduz i Tachar, mając w ten sposób bezpośredni dostęp do korytarza wakchańskiego łączącego Afganistan z Sancingiem. ETIM współpracuje przy tym z dwoma nielegalnymi pakistańskimi ugrupowaniami dżihadystycznymi tj. Laszkare Islam i Tehrike Taliban Pakistan.

Warto też pamiętać, że talibowie nigdy nie zdołali opanować korytarza wakchańskiego w czasie swoich rządów w Kabulu. Można mieć też wątpliwości czy takie grupy jak ETIM podporządkują się decyzjom ewentualnego rządu talibów w sprawie nieatakowania innych państw, w tym w szczególności Chin, i jakie ten rząd będzie miał narzędzia do wyegzekwowania tego, zwłaszcza jeśli pojawią się zewnętrzni sojusznicy. Szczególnie groźna dla realizacji chińskich planów będzie rozbicie Afganistanu na terytoria kontrolowane przez różne ugrupowania, w tym zarówno wrogie wobec Talibów czy AL Kaidy jak i o charakterze dżihadystycznym, choć również niekoniecznie podporządkowujące się decyzjom kierownictwa talibów.

W tym kontekście warto pamiętać o różnych interesach lokalnych watażków, w tym biznesie narkotykowym. W okresie pierwszych rządów talibów zwalczali oni produkcję opium jako haram i jeśli teraz znów będą chcieli wdrożyć taką politykę, to uderzą w interes wielu swoich sojuszników, którzy mogą w związku z tym okazać swoje niezadowolenie. Warto też pamiętać, że już po śmierci Mułły Omara doszło do rozłamu wśród talibów i powstania rozłamowej grupy pod przywództwem Muhammada Rasula, a w styczniu 2015 r. proklamowano również powstanie Wilajatu Chorasan Państwa Islamskiego, i choć obie grupy nie okazały się dotąd zbyt poważną konkurencją dla głównego nurtu talibów to próby pozbycia się niewygodnych sojuszników takich jak ETIM w celu ochrony interesów innych, niemuzułmańskich państw takich jak Chiny, może wiele w tym zakresie zmienić.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 116
Reklama
taka prawda
piątek, 23 lipca 2021, 19:26

"USA złamały warunki porozumienia zTalibami i od kilku dni bombią Talibów. Poza Kabulem USA mają swoich żołnierzy jeszcze tylko w Camp Dwyer więc niewiele ryzykują."

Gulden
środa, 21 lipca 2021, 16:31

Ech,wesoło tam mają ci afgańczycy.Jak nie anglicy im tam chcą zaprowadzić porządek,to rosjanie.Jedni wchodzą,drudzy wychodzą-przyszła pora na amerykanów,pobiegali sobie parenaście lat po górach,i się zwijają do siebie.Obecnie chcą tam wparadować kitajce.I turcy na doczepkę.Co zrobić,takie miejsce na globie.A ci jak tam żyją,tak żyją.Choć naokrągło są posyłani do nieba,w sumie Bóg raczy wiedzieć z jakiego powodu.Ciekawe czy ktoś robił jakieś wyliczenia,przez ile lat oni tam mieli względny pokój,czy choć powszechne zawieszenie broni.Z trzeciej strony to miejsce jest strategicznie,handlowo i co za tym idzie gospodarczo ważne,leży na niesamowicie ważnym szlaku przesyłu towarów.I kto na tym trzyma kontrolę,ten wyjdzie na swoje pod kątem pełnej kieszeni.

Robotnikfabryczny
poniedziałek, 19 lipca 2021, 10:01

Pewni chinczycy to "aniołki pokoju" i bezineresownie "pomagaj"

Filip
poniedziałek, 19 lipca 2021, 09:23

Być może USA zostawiła ten burdelik do posprzątania właśnie Chinom. Nawet jeśli będą niechętne to jednak nowy jedwabny szlak (Belt & Road initiative) może prowadzić przez tereny częściowo zapalne i będzie potrzebować stosownej opieki i kontroli. Jeśli zaczną tam plądrować pociągi z towarami to Chiny będą zmuszone zainterweniować. No i można być pewnym, że będą punktowane przez państwa ogólnie pojętego oponenta czyli zachodu i krytykowane, cokolwiek by zrobiły w danej sytuacji. Zrobią to co powinny dla dobra Chin (rzecz naturalna, że każde państwo dba o swój interes) Zachód ten sam, który z resztą wykorzystywał te tereny i ludzi, zmieniając ich w swego rodzaju bombę zegarową, która wściekłością może wybuchnąć komuś innemu w twarz. Wściekłością na państwa zachodu ale wybuchającą w czyjąś inną twarz dodać należy. Więc wycofanie się wojsk USA być może jest takim swego rodzaju fortelem. Przy okazji widać potrzebują ich gdzieś indziej, bo część tego sprzętu pewnie trafi do magazynów i na poligon w Polsce.

re
poniedziałek, 19 lipca 2021, 00:04

Chinczycy jako jedyni dadza rade gdyz w przeciwienstwie do Rosjan nie narzucaja systemu politycznego a w przeciwienstwie do Amerykanow nie zachowuja sie jak slon w skladzie porcelany nie rozumiejac mozaiki kulturowej i spolecznej Afganistanu. Dla Chinczykow islam nie jest zagrozeniem i nie zamierzaja narzucac Afganczykom niczego obcego, biznes jest biznesem i sprawy religijne mozna wykorzystac do swoich celow jako biznesowy lewar. Strach przed Ujgoroami to nie strach przed islamem a przed grupa etniczna ktora nie daje sie kontrolowac - islam jest tlem ale stanowi tu cos co spaja grupe etniczna. Chinczycy nie przesladuja Ujgurow z powodu wyznania, z tego samego powodu nie tworza koncesjonowanego kosciola katolickiego ktory nie uznaje zwierzchnosci Papieza w Rzymie. Co zrobia Chinczycy ? Zaczekaja na wynik rozgrywki wchodzac z infrastrukturalnymi projektami juz teraz. Taliban jesli ma sie utrzymac musi znalezc silnego protektora moga byc nim tylko Chiny. Generalnie flirt Chinczykow z islamem jest zabojczy dla Rosji i jej miekkiego podbrzusza a w drugim rzedzie dla szyickiego Iranu.

Chyżwar dawniej Marek
środa, 21 lipca 2021, 09:05

Wiesz czemu Ujgurzy nie dają się kontrolować? Bo podobnych do nich trudno kontrolować. Bynajmniej nie z powodów etnicznych. Słyszałeś o Ruchu Wschodniego Turkiestanu? To tacy goście podobni do Talibów albo Islamskiego Ruchu Uzbekistanu, którzy lubią radykalny islam i chcą szariatu.

trzcinq
niedziela, 18 lipca 2021, 19:15

Chiny Rosja a może Ghana? Jakie to ma znaczenie? W Afganistanie Rosja i USA nie mają żadnych zwolenników a jedynie społeczeństwo pamiętające okupacje.

zimny kubek
niedziela, 18 lipca 2021, 11:01

Naiwne straszenie, Chiny wyciągają wnioski, więc nie wejdą zbrojnie do Afganu tylko będą z nimi handlować. każdego da się kupić. Pewnie, że chcieliby jankesów w Afganie bo zamorskie wojenki kosztują oraz absorbują siły i tylko o to chodzi. Reszta to tylko zwykła propaganda i dezinformacja. A tym co tak wielbią Chiny niech sobie poczytają Orwella, albo pamiętniki z czasów bolszewicko-faszystowskich. Otwierają oczy.

Gabo
niedziela, 18 lipca 2021, 10:12

Ciekawy artykuł. Otóż fakt jest taki, że Talibowie na razie dopóki nie przejęli władzy w Afganistanie i nie umocowali swojej władzy to oczywiście deklarują pokojowe relacje z sąsiednimi państwami. Jednak fakt też, jest taki, że kluczowy dla Chin Tadżykistan, mobilizuje część swoich 20 tysięcy rezerwistów do pilnowania granicy z Afganistanem. Zaś fakt jest taki, Talibowie jeszcze nie przejęli władzy. A jak przejmą władze to nad zniszczonym wojną państwem i wyniszczonym społeczeństwem. Przejęcie władzy przez Talibów to wzięcie odpowiedzialności za władzę i oczekiwania ludzi do polepszenia ich bytu. I tutaj nie będzie chętnych do dawania ogromnych sum pieniędzy na polepszenia warunków życia dla mieszkańców Afganistanu. Talibowie zaś mają niewykształcone i fanatyczne kadry do administracji, które zwyczajnie nie są wstanie podjąć wyzwań jakie przed nimi stawia współczesny świat. Jedynym wyjściem dla Talibów będzie zatem kolejna zwycięska wojna. I tutaj najlepszym celem jest Tadżykistan i pomoc tamtejszym islamistom. Tadżykistan ma słabe siły wojskowe i jest sąsiadem Chin. Tutaj Chiny mają zatem wybór. Czekać na w zasadzie nieuniknione i przejęcie władzy przez Talibów, którzy będą chcieli zająć Tadżykistan, prędzej czy później... czy też wesprzeć rząd w Kabulu i odciągnąć część swojej uwagi od spraw Pacyfiku. Chiny też mogą rozmawiać z Pakistanem aby ten zaprzestał wspierać Talibów, aby uzyskać jakąś równowagę sił w Afganistanie. Jednak wątpliwe jest czy Pakistan ustąpi. Jedno jest pewne USA wycofując się z Afganistanu wiedzieli co robią... ponieważ już teraz Chiny muszą obserwować rozwój sytuacji w Afganistanie i nie mogą się tak koncentrować na Pacyfiku i Tajwanie.

tagore
niedziela, 18 lipca 2021, 09:36

Chińskie dywagacje nie na czasie ,Turcja już tam jest.

No skąd
niedziela, 18 lipca 2021, 09:03

Chiny, nikogo nie bombardują. Inwestują, modernizują. To jest wielka różnica

Chyżwar dawniej Marek
poniedziałek, 19 lipca 2021, 10:33

Jak wejdą do Afganistanu zrobią tam porządek w mgnieniu oka. Spróbuj będąc obywatelem Chin samodzielnie pojechać na pielgrzymkę do Mekki. Zobaczysz co oni wtedy z tobą zrobią.

Benia
niedziela, 18 lipca 2021, 22:56

Zobacz co zrobili z krajami Azji południowo wschodniej i gospodarką wodą tego regionu.

trzcinq
niedziela, 18 lipca 2021, 19:17

Ale tego nie rozumieją a nie wiedzieć czemu w Polsce do głosu doszło grono trolli które próbuje wcisnąć nam kit że ChRL jest złem! Tymczesem tononi stworzyli ChRL z rządzy pieniądza ktory nadal nie śmierdzi na zachodzie Europy a nawet USA.

lizol
niedziela, 18 lipca 2021, 17:28

I edukują. Na przykład Ujgurów w obozach koncentracyjnych.

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 20 lipca 2021, 10:30

Mieszkańców Tybetu już wyedukowali.

Chiny.
niedziela, 18 lipca 2021, 07:58

Czy tym razem jest inaczej i czy III wojna światowa ma wybuchnąć, a wschodnia Ukraina zostanie użyta jako wyzwalacz tej pożogi? Czy różne wypowiedzi Władimira Putina w różnych momentach dają nam wystarczająco solidną podstawę, abyśmy mogli zgadywać, co będzie dalej? Czy istnieje trzecie, typowo irytująco rosyjskie podejście do rozwiązania tej sytuacji, w którym Rosja wygrywa, nikt nie umiera, a wszyscy na Zachodzie drapią się po głowach? Stan ukraińskiego wojska jest podobny do wszystkiego, co obecnie znajduje się na Ukrainie – do stanu kolei, elektrowni, rurociągów, portów, fabryk (te nieliczne, które pozostały) – połatany zastój z czasów sowieckich. Żołnierze to przeważnie nieszczęśliwi, zdemoralizowani poborowi i rezerwiści.

Anty Ruski Troll
niedziela, 18 lipca 2021, 12:39

Chyba mowisz o armi ukrainskiej z poczatku wojny, obecnie ich armia wyglada calkiem inaczej, lepiej zroganizowana, dowodzona. Nie ma sie co poddawac RUSKIEJ propagandzie bo przeciez o to im chodzi zebysmy mysleli jak to jest tam zle i to wszystko nie ma sensu. Ukraina walczy o swoja niepodleglosc, o to zeby wyrwac sie z Rosyjskiej strefy wplywu, chca byc wolni. Trzeba ich w tym wspierac i zrobic wszystko zeby ruska propaganda nie mydlila nam oczu

fifi
niedziela, 18 lipca 2021, 20:45

Nam nie mydli.Bo mamy na to ....

codyancks
sobota, 17 lipca 2021, 23:30

Co oni w tym Afganistanie widzą!!??? No przecież tam są ogromne bogactwa naturalne w ziemi zakopane !!! To dlatego zginął geodeta z Krakowa !! Ale jak bereciarze naleśnikowi maja wykopać te bogactwo jak oni pisać i czytać nie umieją !!?? Chyba Chińczyk przyjdzie i to zrobi z "korzyścią" dla obu stron !!!

Oppositionsführer Tusk
niedziela, 18 lipca 2021, 04:50

Geodeta zginął w Pakistanie.

Ramon
niedziela, 18 lipca 2021, 10:17

To był " geodeta" taki slogan dla ludu my nie mamy agientów

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 20 lipca 2021, 10:32

Gdybyśmy mieli agentów, to ludzie odpowiadający za śmierć tego geodety by nie żyli.

tak
niedziela, 18 lipca 2021, 01:35

Co to znacz z ciekwawosci "bereciarze nalesnikow?"?

fofd
sobota, 17 lipca 2021, 22:50

przydało by się, żeby teraz Chiny się pobabrały w Afganistanie, ale zapewne nie są tacy głupi

gru
sobota, 17 lipca 2021, 16:00

Chińczycy będą teraz wspierać eksport terroryzmu z Afganistanu na Zachód.

easyrider
niedziela, 18 lipca 2021, 11:31

To oczywiste. Chiny są strategicznym rywalem Zachodu. Islam jest zagrożeniem zarówno dla Zachodu jak i dla Chin. Skoro mogą napuścić na siebie obu wrogów to dziwnym byłoby, gdyby tego nie uczynili.

gru
niedziela, 18 lipca 2021, 07:55

gru. Powody obrony swoich obywateli doprowadziły do krótkiego ​​konfliktu w regionie Osetii Południowej, który rozpoczął się 8 sierpnia 2008 r. i trwał zaledwie tydzień, pozostawiając Gruzję skutecznie zdemilitaryzowaną. Rosja wkroczyła, a wojska Gruzji uciekły, Rosja skonfiskowała niektóre z bardziej niebezpiecznych zabawek wojennych i wyjechała. Papierowi wojownicy Gruzji, ich konsultanci z NATO i izraelscy trenerzy ocierali nawzajem łzy. Wszelkie sugestie uzbrojenia i wyposażenia Gruzinów od tego czasu spotykały się z jękami i przewracaniem oczami.

Komentator
sobota, 17 lipca 2021, 15:05

USA wojnę z Afganistanem przegrały z kretesem i aby osłodzić sobie gorycz porażki trwa zastanawianie się komu by ten gorący kartofel podrzucić. Problem w tym, że góry oddzielające Afganistan od Chin to teren nie dla Talibów a himalaistów. Co do Rosji, to oddziela ją od Afganistanu kilka państw i dystans podobny jak z Afganistanu do Izraela. A może ani Rosja ani Chiny nie zaczną tam kolejnej wojny, a Talibowie rozpoczną marsz na Jerozolimę.

Wania
niedziela, 18 lipca 2021, 07:28

Rosja też już sobie połamała kręgosłup, bo jakby jej system upadł po Afganistanie. Bilans ofiar też robi wrażenie. Rosja - prawie 15.000, USA 2.500 żołnierzy. Rosja na pewno wejdzie do Afganistanu, ale ekstremizm i zalew narkotyków mogą do niej szybko dojść.

Komentator
poniedziałek, 19 lipca 2021, 06:13

Do tego przeszło tysiąc sojuszników, nie licząc żołnierzy afgańskich. No i Rosja nie dostarczała rakiet przeciwlotniczych.

Katon
poniedziałek, 19 lipca 2021, 16:16

W ostatnim konflikcie w którym ZSRR dostarczał broń przeciwnikom USA, straty Amerykanów były przeszło czterokrotnie większe niż straty ZSRR w Afganistanie. To faktycznie może robić wrażenie

No skąd
niedziela, 18 lipca 2021, 19:51

Kamizelki kuloodporne, mówi ci to coś? Wtedy ich nie było.

Fanklub Daviena i GB
niedziela, 18 lipca 2021, 17:37

A USA nie lamentuje, że "upada porządek światowy" (czyt. dyktat amerykański)? :D

asek
sobota, 17 lipca 2021, 14:16

Wynika z tego ze Afganistan zaatakuje Rosje Chiny i wedłuc "zachodnich demokratów" jeszcze kogos , którego trudno dla nich wskazać.

Ech
sobota, 17 lipca 2021, 14:05

Wczoraj w Pakistanie byl zamach na autobus z Chinczykami. Chyba 5 zginelo, w prasie Chinskiej oburzenie. Rzad Pakistaniski zapowda znalezienie sprawcow. Swoja droga USa potrafia tak zmieniac sojusze (np szkolic Talibow przeciwko ZSRR, walczyc z Talibami w 2021, by potem z nimi sie ukladac przeciwko Chinczykom) Albo walczyc z Komunistrczna Partia Wietnamu by potem wspierac komunistow Wietnamskich aby tylko Ci nie lubili Chin. Albo walczuc o demokracje za pomoca Arabii Saudtjskiej i najelszego zamordyzmu jaki istenie na Ziemie bo wyniki wyborow w Iranie czy Iraku im sie nie podbaja. Lub wspieranie obcinaczy glow w Syrii po to by walczuli z Assadem. Tylko ktos naiwny moze uwazac ze to chdzi o demokracje.

niedziela, 18 lipca 2021, 08:50

Hmmm o ile mi wiadomo Amerykanie szkolili mudżahedinów a nie talibów. No ale skoro masz lepsze informacje…

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 20 lipca 2021, 10:36

To jest ten sam towar, tylko w innym opakowaniu.

Fanklub Daviena i GB
niedziela, 18 lipca 2021, 17:43

A czym się różnią? Tylko nazwą w zachodniej propagandzie. Mudżahedin to wojownik, więc każdy walczący z okupantem jest mudżahedinem. A talibowie to uczniowie/absolwenci szkół koranicznych (innych tam praktycznie nie ma), czyli np. coś jak nasi licealiści, więc i praktycznie każdy wykształcony lub uczący się jest tam talibem. I jak taki absolwent szkoły koranicznej walczy z amerykańskim okupantem, to zachodnia propaganda może sobie wybierać między talibem i mudżahedinem i wybiera to pierwsze, wstydliwie nie chcąc skojarzeń siebie z Sowietami z tym, że walczą teraz z tymi, których za Sowietów popierali... Dla mieszkańców regionu nie ma różnicy między talibami a mudżahedinami. :D

Ech
niedziela, 18 lipca 2021, 13:55

No tak. "mudżahedini to różne zbrojne grupy opozycyjne, odwołujące się do radykalnego islamu, które od lat siedemdziesiątych XX wieku zwalczały świeckie rządy" - w sumie bylo ich ok 50 grup, ale "doszło do ukształtowania się siedmiu głównych stronnictw polityczno-militarnych". Wspierane byly przez wywiad Pakistaniski i Amerykanski i Saudyjski. Np znany milioner Saudyjski Osama Bin Laden przeszedl szkolenie w CIA i wyjechal do Afganstanu. Choc nazwa jest inna, zarowno Mudzahedini jak i Talibowie opieraja sie na tych samych spolecznosciach (np PAsztunach) i podbnej ideolgii a czesto dolsownie tych samych wojownikach. Oczywsiscie to skamplikwane masz racje. Tak czy siak niezaprzeczalnie USa wspieralo wtedy religijnych fanatykow.

ofihdesn
sobota, 17 lipca 2021, 22:53

chodzi o interesy, które pomagają podtrzymać demokrację. Z Wietnamem na przykład chodziło o powstrzymanie rozlewu radzieckiego komunizmu na Azję. W polityce zagranicznej zawsze na pierwszym miejscu jest interes, a jak ktoś myśli że "bo nas lubią" to chyba z Księżyca spadł. Ważne, żeby powodować, żeby mocaratwo jak np. USA miało interes w tym by Polska była niepodległa.

Ech
niedziela, 18 lipca 2021, 01:45

AHa, co do Zimniej Wojny, owszem -wtedy mialo to sens chyba - teraz Zimna Wojna sie skonczyla i mozna w koncu ustalic zycie na Ziemi na innych zasadach. I tu USa moglo by sie spawdzic. W Koncu pokazac jak zamiast ciaglych wojen ustala prawdziwa demokracje i prawdzwe rozmowy a nie dyktat. Niesty tego nie umieja:(

Ech
niedziela, 18 lipca 2021, 01:44

W USa tez slaba demokracja. Np prezdent TRUMP zostal zablokwany na FB, i Twietzre co spowdwalo ze przegral wybory (w ten sposb komunikowal sie z wybrcami) A wiec to firmy medialne decduja tam kto rzadzi kto komyu wywaluje wojne itp. Gdyby ta demokracja prwadzila do Pokoju - mialo by to sens. Ale prwadzi co ciagych wojen. Z jakegos powadu kraje demokrayczne ciagle wywaluja wojny - nawet dyktatury na tym tle sa bardziej lagodne. Sam popatrz. Kiedy Chiny ostanio mialy wojne a kiedy Usa i demokracje ? CHiny 50 lat temu, USa w ciaz ma kilak wojen na raz. JEst to tak niesamowite. To jak zdezenie golabka pokoju (Chiny) z krwiozerczym system. Jesli ktos analizuje bez emocji i obiekwnie to az wstyd ze stajemy po stronie takego kraju.

viper
niedziela, 18 lipca 2021, 12:45

Został zablokowany po przegranych przez siebie wyborach, żeby nie podburzał motłochu do rewolty przeciwko legalnie wybranej władzy.

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 20 lipca 2021, 10:40

Gdyby w Polsce ktoś zablokował konta ludziom, którzy podżegają motłoch pierwszy byś krzyczał, że nie ma demokracji.

Uzux
sobota, 17 lipca 2021, 13:56

Witek nie martw się o chinczykow.

andys
sobota, 17 lipca 2021, 22:49

Tez mam takie wrażenie, że Chińczycy dadzą sobie radę w dowolnej sprawie - gospodarczej, politycznej oraz militarnej.

Draskur
niedziela, 18 lipca 2021, 11:15

To masz złe wrażenie, w dyktaturach media i bezpieka wszystko ukrywają, zwłaszcza cierpienie i zbrodnie na ludności. Poczytaj jak ukrywano i manipulowano informację o gułagach. Demokracja to jedyny system gdzie media są niezależne i patrzą władzy na ręce b będąc bezpiecznikiem społeczeństwa. Inie pisczie o polskiej demokracji bo jest martwa od 5 lat.

No skąd
niedziela, 18 lipca 2021, 19:53

Naprawdę wierzysz w wolne Media? Wyrazy współczucia

wtorek, 20 lipca 2021, 18:06

Nic na świecie nie jest wolne, suwerenne i niezależne. Jak się domyślam chodzi o media niezależne od władzy/reżimu, bo to jest coś co robi różnicę.

troll leśny
sobota, 17 lipca 2021, 13:28

Jest jeszcze jeden czynnik, który utrudnia Chińczykom pełnoskalowe zaangażowanie militarne, to demografia :) I nie chodzi o checheszki w stylu "wyślą kompanię - 3 mln żołnierzy". Od wielu lat państwo chińskie prowadziło politykę jednego dziecka, jeśli dodamy do tego tradycyjną opiekę dzieci nad starymi rodzicami, to się okazuje, że jakiekolwiek straty (a te w Afganistynie by były!) będą nieakceptowalne przez społeczeństwo chińskie. Chińskie władze na pewno biorą to pod uwagę i może również i stąd wynika obecny brak zaangażowania armii chińskiej gdziekolwiek

sobota, 17 lipca 2021, 20:11

Akurat mają właśnie nadwyżkę poborowych bo ta polityka nie była równomierna co do płci.

Beni
niedziela, 18 lipca 2021, 23:01

Polityka była równomierna ale chinczycy zbijali dziewczynki bo konfucjanizm nakazuje dbać o rodziców tylko synom (najstarszym)

gnago
sobota, 17 lipca 2021, 19:48

? To niezadowoleni stracą całkowicie punkty a to oznacza śmierć cywilną i ekonomiczną

Gosc
sobota, 17 lipca 2021, 16:42

Na calym swiecie stosunek liczebnosci kobiet do mezczyzn jest >1. W Chinach wspolczynnik ten wynosi <1. Dokladnie oznacza to tyle, ze kobiety zyja dluzej od mezczyzn, zatem ich liczebnosc jest pozornie wieksza. W Chinach, przez dlugi okres czasu para malzonkow musiala wybrac czy przy jednym dziecku beda mieli chlopca, czy dziewczynke. Dziewczynki czesto byly poddawane aborcji. Zyjacy mezczyzni zatem znacznie przewyzszaja liczbe wszystkich Chinek. To idealna sytuacja dla poboru rekruta. Oczywiscie Chiny moga zaczac importowac zony dla tych Chinczykow.

indf
sobota, 17 lipca 2021, 23:02

idealna, ale tylko przez krótki czas, a to okienko raczej już się zamknęło. Obecnie są to ludzie w okolicach 40tki, a tacy średnio się nadają (choroby, słabsza kondycja, lepsze rozumienie świata, większe doświadczenia, mniejsza chęć umierania za "wodzunia").

lizol
sobota, 17 lipca 2021, 13:27

Ruscy mieli Afganistan w miarę opanowany, dopóki nie pojawiły się stingery z którymi nie potrafili sobie poradzić. Teraz Afganistan nie ma takiej broni. Wejdą tam ruscy z chińczykami, zaczną rzezie w swoim stylu i opanują Afganistan. Tym właśnie różnią się Rosja i Chiny od USA. I to im daje ogromną przewagę, bo leją z góry na straty wśród cywili. Liczyli się cel, a nie ilość wymordowanych ludzi. Na dodatek nie potrzebują do tego super sprzętu. Wystarczą te ich bombowce, które będą operować z wysokiego pułapu i zaorzą cały ten Afganistan z Talibami i ich przeciwnikami włącznie.

yhy
poniedziałek, 19 lipca 2021, 23:32

To w Afganistanie nie ma sklepów ze Stingierami ? jak będzie trzeba to ktoś otworzy.

Benia
niedziela, 18 lipca 2021, 23:03

Ktoś im podrzuci kilka wagonów nowych stingerów. Jaki problem.

Wasko
niedziela, 18 lipca 2021, 10:12

Też tak myślę, błędnie jest rozumować jak cywilizowany wychowany w cywilizacji Łacińskiej człowiek, skoro dotyczy to w większości barbarzyńców. P.S. Artykuł bardzo fajny, czyta się go jak jakiś wciagajacy kryminał pełen zagadek i ciekawostek, szkoda że potrzeba czasu by dowiedzieć się co będzie dalej .... I wielki szacunek dla ludzi którzy potrafią się odnaleźć w tych skomplikowanych i odległych sprawach.

WW
sobota, 17 lipca 2021, 18:00

Co to za problem, żeby nagle w pustych magazynach po armii amerykańskiej nagle pojawiły się jakieś Stingery albo Javeliny których ktoś "przypadkiem" nie wywiózł

x95
sobota, 17 lipca 2021, 17:26

Ciekawe kto w II wojnie światowej i po niej spowodował najwięcej ofiar wśród cywili (Drezno i inne niemieckie miasta - na spółkę z Anglią, Hiroshima-Nagasaki, Wietnam, Irak ...) ?

rafff
wtorek, 20 lipca 2021, 11:15

W Rwandzie plemię Hutu zabiło milion ludzi przy bierności świata zachodniego. Bło gdzieś więcej?

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 20 lipca 2021, 10:45

Jak się sieje Coventry, to się zbiera Drezno.

Benia
niedziela, 18 lipca 2021, 23:06

Ciekawsze jest to ze najwięksi wrogowie USA po wojnie bardzo chętnie z USA współpracowali i nadal współpracują. A z Rosją… to już gorzej. Jak Trump chciał zabrać wojsko okupacyjne z Niemiec to się wrzawa podniosła w pośród polityków niemieckich ze to błąd.

Davien
niedziela, 18 lipca 2021, 17:21

Rosja z Niemcami odpowiada za wszystkie ofiary wywołanej pzrez nic IIWS Rosja odpowiada za miliony ofiar po IIWŚ wkonfliktach jakie ropetywała, Dzielnei sekunduja jej Chiny

niedziela, 18 lipca 2021, 08:55

Nooo tu odpowiedz jest prosta Rosja. Bo rozumiem ze wywożenie na syberie gdzie połowa pociągu zamarza albo umiera z głodu tez się liczy. Wysłanie całych dywizji we frontalnym ataku nie licząc się ze stratami to chyba tez mordowanie obywateli. A jak wyglądało życie po wyzwoleniu przez armie czerwona możesz sobie poczytać. Dodam tez pełne chwały ataki na wilhelma gustlofa. Zbombardowanie Gdańska po jego kapitulacji itp. W Berlinie tez Rosjanie oczywiście wyjątkowo dbali o ludność cywilna.

niedziela, 18 lipca 2021, 09:47

eee jednak Niemniaszki z sojusznikami i alinci też 60 milionów ofiar

Davien
niedziela, 18 lipca 2021, 17:22

Sojusznikiem Niemiec w rozpetaniu IIWŚ była Rosja wiec juz skończ, ok.

a
poniedziałek, 19 lipca 2021, 00:05

Davien tyle razy ci powtarzam doucz się, to zachód rozpętał wojnę a nie ZSRR o Monachium to nie pamiętasz, jakby nie było Monachium nie byłoby 1 września i każdy historyk ci to potwierdzi

lizol
niedziela, 18 lipca 2021, 15:35

A jak to policzyłeś?

fodibn
sobota, 17 lipca 2021, 23:04

no właśnie, to zależy od skali i rodzaju konfliktu, po prostu Zachód dobiera narzędzia odpowiednie do danej wojny, czyli jak by była konkretna wojna to będą walić na maksa w obiekty cywilne.

Davien
niedziela, 18 lipca 2021, 17:22

Nie Zachód a Rosja to jej modus operandi od samego początku.

x95
sobota, 17 lipca 2021, 17:24

Ruscy nie wejdą do Afganistanu. Odrobili tę lekcję i nie dadzą się wciągnąć w taką bezperspektywiczną wojnę. A jak wejdą Chiny, to będzie to kolejne mocarstwo (po Anglii, Rosji, USA), które poległo w Afganistanie.

Ktoś
niedziela, 18 lipca 2021, 10:24

Chiny nie będą się bawić jak Rosja czy USA, przejmując się prawami człowieka, opinia publiczna itp. Oni jeśli będą chcieli to zrobią tak porządek- krwawy, ale porządek. Zrobią to na co poprzednicy nie mieli jaj.

qwert
sobota, 17 lipca 2021, 22:31

Jeżeli Chiny tam wejdą to tylko z fabrykami tanich klapek czy koszulek i wszyscy będą zadowoleni

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 20 lipca 2021, 10:48

Już widzę jak oni będą te klapki dla Chińczyków robić.

viper
sobota, 17 lipca 2021, 16:54

Ale to już było, a i jakieś stingery zawsze się znajdą.

leo
niedziela, 18 lipca 2021, 09:08

stingery to już nadają się do muzeum

Davien
niedziela, 18 lipca 2021, 17:23

To dalej jeden z najlepszych MANPADS swiata, ale istotnie , może dostaną jakieś MANPADS z IIR z Turcji:)

Gosc
sobota, 17 lipca 2021, 16:44

Wiele lat temu gorzyste jaskinie byly penetrowane amerykanskim bombami do burzenia bunkrow zelbetonowych na duzych glebokosciach. Watpie czy Amerykanie tak bardzo roznia sie od czlowieka radzieckiego czy chinskiego.

lizol
sobota, 17 lipca 2021, 21:33

W Syrii ruscy pokazali co potrafią, a to był tylko ułamek ich możliwości bo walczyli łapami Syryjczyków. Pełnię swoich możliwości pokazali w Afganistanie. W Czeczenii też urządzili niezłą rzeź.

x95
niedziela, 18 lipca 2021, 13:18

W Syrii do wejścia Rosjan trwała krwawa wojna. Jakoś teraz przestali tam ginąć ludzie. Wreszcie zaczynają żyć w miarę normalnie - przynajmniej bez wojny.

Davien
niedziela, 18 lipca 2021, 17:25

W Syrii trwała krwawa wojna bo Asad tak się nad cywilami znecał ze mu się połowa armii zbuntowała. Potem tez trwała wojna z terrorystami dopóki ich Kurdowie i USA nie rozbili. Rosja w tym czasie zajeta była mordowaniem cywili w Aleppo i Doumie i ratowaniem bojowników ISIS.

Milutki
poniedziałek, 19 lipca 2021, 09:13

Z USA współpracował syryjski odłam PKK a więc też terroryści, ich również należy zwalczyć tak jak ISIS, i tak się dzieje.

qwert
niedziela, 18 lipca 2021, 23:19

Znowu poniosła cię fantazja, twój kolorowy świat naprawdę jest intrygujący

easyrider
sobota, 17 lipca 2021, 12:31

Zarówno Turcja jak i Pakistan doskonale rozumieją zasadę sformułowaną przez Kazimierza Górskiego - tak się gra, jak przeciwnik pozwala. Wiedzą, że Zachód jest podatny na ich bełkot o "islamofobii" więc go nim atakują. Na Chinach to nie robi wrażenia, bo Chiny po prostu pilnują swoich interesów a islam we własnych granicach prawidłowo rozpoznają jako śmiertelne zagrożenie. Zresztą w dłuższej perspektywie, to zagrożenie będzie narastało, nawet będąc na zewnątrz i nawet Chiny będą musiały się z tym zmierzyć. Dlatego z talibami Chińczycy mogą mieć jedynie taktyczny rozejm. Do czasu kiedy będzie to służyło interesom obu stron. Zasoby naturalne, które są w Afganistanie, są cenne ale ta cena jest wymierna. Na pewno nie na tyle wysoka, by uzasadniała zaangażowanie militarne. Chyba, że ktoś zdecydował się sięgnąć po środki ostateczne i zlikwidować to gniazdo szerszeni. Ale na to nie są gotowe nawet Chiny. Niestety.

aa
sobota, 17 lipca 2021, 20:17

gdyby chinczyk chcial wejsc do afganistanu to nie pitolilby sie jak kraje demokratyczne z wioskami gdzie chowali sie talibowie i skad mieli zaplecze, zrownac z zemia, wybic wszystkich chlopow , i po problemie

Milutki
sobota, 17 lipca 2021, 13:40

W Chinach oprócz Ujgurów mieszka dwa razy tyle Chinczyków Hui wyznających islam i nie ma mowy o śmiertelnym zagrożeniu, Chińczycy nie czytają opinii polskich myślołków. Zachód, szczególnie Francja i USA, wypowiadają się o obronie mniejszości i opozycji politycznej w Turcji to Turcja wypowiada się w obronie mniejszości w Europie mówiąc o islamofobii, zasada wzajemności.

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 20 lipca 2021, 10:53

Przyjmij chińskie obywatelstwo i pojedź bez opieki chińskiego wywiadu na pielgrzymkę do Mekki. Zobaczysz co oni zrobią z tobą jak wrócisz.

Davien
niedziela, 18 lipca 2021, 17:26

A kogo obchodzi co bredzi islamista Erdogan:)

Milutki
poniedziałek, 19 lipca 2021, 01:12

Np Macrona i Bidena , tak mocno uzyskują na Erdogana, coraz mniej wszystkich obchodzi co bredzi Biden, jego wiarygodność w oczach wszystkich spada z miesiąca na miesiąc

easyrider
sobota, 17 lipca 2021, 20:32

Mało mnie interesuje islam, jego problemy i zdanie Turcji. Interesuje mnie Polska. Wyłącznie. A interesy innych państw tylko wówczas gdy są zbieżne z polskimi interesami. Bełkot o islamofobii wciskaj w Tel Avivie. My po prostu mamy uzasadnione obawy przed ekspansjonistyczną, totalną ideologią, którą należy traktować jako wrogą. Chiny doskonale to wiedzą i dlatego wypleniają ją u siebie.

Milutki
sobota, 17 lipca 2021, 23:25

Ale artykuł nie jest i Polsce, Chiny nie wypełniają u siebie , a na świecie ekspansjonistyczną politykę prowadzi kto inny

easyrider
niedziela, 18 lipca 2021, 08:11

Islam jest zagrożeniem dla każdego kto nie jest muzułmaninem a czasami także dla samych muzułmanów, którzy pojęcia dżihad nie traktują jako pretekstu do zabijania nie-muzułmanów. Politykę ekspansjonistyczną prowadzi każdy, kto ma do tego siły i środki. Islam ma i wykorzystuje wszelkie sposoby. Od terroru do odgrywania niewinnych, zagrożonych "fobią niewiernych".

Milutki
niedziela, 18 lipca 2021, 10:10

Wszędzie gdzie muzułmanie są u władzy inne religie na tych terenach istnieją setki albo ponad tysiąc lat, tam gdzie władza się zmienia muzułmanie są zabijani albo wysiedlani. To inne religie są zagrożeniem dla islamu, nie na odwrót

Kruszyniany
niedziela, 18 lipca 2021, 23:53

dotyczy to tylko islamu szyickiego ktory jest w miare tolerancyjny, sunnici np ISIS ekterminowalo wyznawcow innych religii. Turcja to tez sunnici i gdyby Polska nie pobila Turkow pod Wiedniem mielibysmy ISIS w Europie kilka wiekow wczesniej. Nie tylko w Chinach ale takze w Japonii islam jest ustawowo ograniczony. Takze w izraelu ale tam chrzescijanstwo rowniez jest nielegalne. co innego w Polsce gdzie Tatarzy do dzis ciesza sie szacunkiem ale tez na tez szacunek ciezko zapracowali swoja sluzba dla Rzeczpospolitej. Zycze chrzescijanom w krajom islamskim takim jak Arabia Saudyjska gdzie nie mozna posiadac Biblii aby mieli choc ulamek swobod takich jakimi ciesza sie w Polsce muzulmanie

Milutki
wtorek, 20 lipca 2021, 09:11

Powtarzasz wyświechtane bajki na ktorych obalenie wystarczyłoby około godziny googlowania. W Turcji nie ma ISIS dzisiaj i nie byłoby gdyby Turcja zdobyła w przeszłości więcej terytorium. Za walkę pod Wiedniem Polska dostała Hitlera.

Ech
niedziela, 18 lipca 2021, 01:51

CO Milutki sadzisz o Urgjah wlasnie?

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 20 lipca 2021, 10:55

Już kiedyś napisał, że Turcja na razie nie może nic dla nich zrobić.

Piotr
sobota, 17 lipca 2021, 11:31

Dobry,analityczny artykuł z wieloma niewiadomymi, ciężko to będzie poukładać,interesy polityczne ,gospodarcze , narodowościowe i etniczne, granice niestabilne, każdy chce coś ugrać, a w tle surowce, Afgańczycy muszą uważać, aby ich złoża nie padły łupem tych co im niby chcą pomóc, a sojusze ChRL,Pakistanu, Indii,Iranu,Rosji, Turcji w każdej chwili mogą ulec zmianie, to piękny kraj, widziałem tylko zdjęciach, należy im życzyć spokoju i aby kierowali się rozumem, a przy tym zachowali ostrożność w rozmowach z tymi państwami które wymieniłem.

Fanklub Daviena i GB
sobota, 17 lipca 2021, 11:04

Tą "straszliwą politykę" względem Ujgurów to widzą tylko USA, Australia, przydupasy tych krajów i ich propagandziści jak red. Repetowicz. Natomiast kraje islamskie, jak np. Arabia Saudyjska, Iran, Turcja, Pakistan twierdzą PUBLICZNIE, że żadnych prześladowań Ujgurów nie ma i krzywda im się nie dzieje. Komu będą wierzyć Talibowie, nawet zakładając, że ich będzie obchodzić co się dzieje w dalekich krajach - krajom islamskim czy red. Repetowiczowi? Ale cieszę się, że propagandziści USA trochę zeszli na ziemię i z "nieuniknionej wojny chińsko-rosyjskiej o Syberię" przeszli na odrobinę bardziej prawdopodobną (co nie oznacza, że realną) "wojnę chińsko-talibską o Ujgurów"... Tylko nie wiem czy to przejaw zmądrzenia propagandzistów (wariant optymistyczny), czy tylko zniecierpliwienia czekaniem, bo na tą zapowiadaną "wojnę chińsko-rosyjską o Syberię" to już dzieci propagandzistów musiałyby znowu czekać... :D

Me
niedziela, 18 lipca 2021, 06:20

Mistrz obiektywizmu się znalazł

CBG
sobota, 17 lipca 2021, 20:43

Oczywiście że nie widzą. Chiny wyciągnęłyby poważne konsekwencje ekonomiczne za takie "widzenia" wobec tych krajów, a mają z nimi całkiem poważne plany gospodarcze. Za to bardzo chętnie widzą tzw. islamofobię w krajach zachodnich, bo te za "widzenia" nie wyciągają konsekwencji, tylko przepraszają, i obiecują poprawę. Widać o co chodzi? Że do twardych graczy się nie smęci o żadnych islamofobiach czy prawach człowieka bo ich to nie obchodzi i tylko się za coś takiego oberwie po gospodarce, i obie strony to rozumieją.

Ech
sobota, 17 lipca 2021, 14:09

Prawda ze na forum ONZ Praw Czlowieka 23 kraje potemipilo CHiny (17 to kraje NATO + Australia, ISlandia .. Albania) z koleii 50 karajow, w tym kraje Islamskie poparly Chiny. Wygda to jakby NATO szykowalo sie do kolejnej woljny pod pretekstem walki o zycie muzemanow w Chianch i wpadzania tam demokaracji. NATO po zabiciu ok 3 milionow ludzi w krajach Islamskich (Irak Afganstan, Syria, Libia) teraz postawia walczyc o demokracje w CHinach:) STrzez nas panie Boze przed ta wojna o demokracje. Ale fregaty juz zamowine...

Milutki
sobota, 17 lipca 2021, 10:51

I w jaki sposób Turcja eksportuje radykalny islam, który element tureckiego islamu poza granicami Turcji jest radykalny? Sam fakt posiadania meczetów to radykalizm? Ujgurzy przyjeżdżali do Syrii wstępując do różnych walczących organizacji , Turcja ich nie sprowadzała, sami przyjeżdżali. Turcja pomaga Ujgurom na różne sposoby, m.in pozwala na imigrację, wspiera kulturę ujgurską, niestety nie może zaangażować się w pełną pomoc polityczną. Turcja musi utrzymywać dobre relacje z Chinami aby nie być skazaną na USA i UE. Zachód postepuje obłędnie w sprawie Ujgurów, krytykują Chiny ale nie chcą dać realnej pomocy, nie zwrócą się też do Turcji o współpracę aby chociaż nie wzrosło znaczenie Turcji. Zachód miesza się w wewnętrzne sprawy Turcji, gra rolę obrońcy mniejszości i opozycji politycznej, to i Turcja nie pozostaje dłużna i domaga się ochrony mniejszości na Zachodzie nagłaśniając przypadki islamofobii. Chiny są zbyt dużym państwem aby Talibowie i jakikolwiek obrót spraw w Afganistanie im zaszkodził . Jeżeli nasilą się ruchy powstańcze w Chinach to Chiny nasilą działalność terrorystyczną i zdławią problem. Destabilizacji Afganistanu daje wręcz korzyści dla Chin. Sąsiednie kraje Azji Środkowej pozbawione są dodatkowego wyjścia na ocean (na świat) i rola Chin jest większa , państwa Azji Środkowej zacieśniają współpracę z Chinami jako przeciwwagę dla Rosji i rezygnują z wpływów USA które są daleko i nie mają dostępu do Azji Środkowej. Gdyby Azja Środkowa dostała dodatkowe wyjście na ocean przez Afganistan i Pakistan ten układ polityczny by się zmienił na niekorzyść Chin

Bartek 1
sobota, 17 lipca 2021, 18:58

Jednym z dobrych efektów wzrostu znaczenia Chin ( króry oczywiście sam z siebie nie jest dla na dobry) jest osłabianie przez nie, krajów sąsiadujących z Europą i będących dla nas zagrożeniem, czyli Rosji - ekonomiczna aneksja Syberii i Turcji - wyrzucenie na śmietnik panturkizmu Azjii Środkowej. Możecie gadać ile chcecie ale wasze realne wpływy kończą się w Baku i nigdy nie zastąpicie tam Rosji bo Chiny wam na to nie pozwolą ( i my też).

Milutki
sobota, 17 lipca 2021, 23:36

Współpraca krajów turkijskich cały czas się rozwija, nawet bez Turcji będzie się rozwijać. Kim są owi "my"? Miłośnik prawilnych Polaków czyli Węgry, które dołączyły do grupy krajów turkijskich, też są w owych "my?

ciekawy
sobota, 17 lipca 2021, 14:32

Czyli sygnały o wysyłaniu przez Turcję syryjskich radykałów do walki z Ormianami czy Libijczykami to zaprzeczenie eksportu radykalizmu?

Milutki
sobota, 17 lipca 2021, 23:32

Do Libii wysłani zostali najemnicy za pieniądze i motywacją tych ludzi były pieniądze, tak samo robi USA W innych krajach a dla lepszego imidżu swoich najemników nazywa prywatnymi kontraktorami , Rosja też tak robi. Tureccy najemnicy bronili tam Libijczyków. Do Armenii Turcja nie wysłała żadnych najemników, to są zmyślone bajki .

DoDo
sobota, 17 lipca 2021, 10:25

Surowce -słowo klucz. Biliony do wzięcia ...chińska armia od dekad nie walczyła w otwartym konflikcie i od dekad ,na masową skalę nie testowała bojowo swojego uzbrojenia. Wejście Chińczyków do Afganistanu dało by amerykanom ze dwa lata na poukładanie sobie pewnych spraw w głowie. Dlaczego góra dwa lata nie nie jak w przypadku USA dwie dekady ?! Model wojny azjatyckiej oznacza wymordowanie wszystkich zdolnych do noszenia broni (patrz II Czeczeńska), lub spacyfikowanie ich w obozach koncentracyjnych (filtracyjnych/przejściowych czy jak ten eufemizm zwał...). Chińczycy mają takie możliwości ilościowe, że jednemu Afgańczykowi, mogą przydzielić pięciu policjantów i żołnierzy, którzy będą go nadzorowali. Talibowie chyba to rozumieją. To nie Rosja i nie Ameryka...razem wzięte.

Sarmata
sobota, 17 lipca 2021, 21:39

Chinczycy zamiast walczyc wolą handlować, im jest obojętnie jaki system prawny, religijny będzie w Afganistanie. Nie będą Talibom wtrącać się do spraw wewnętrznych to Talibowie też im nie będą. Przecież wczesniej Talibowie też nie mieli nic wspólnego z terroryzmem tyle że pozwolili na zamieszkanie w Afganistanie przywódcy Alkaidy. Skąd mieli wiedzieć że on wychowanek CIA będzie atakował USA?

Fanklub Daviena i GB
niedziela, 18 lipca 2021, 11:58

"Tyle że pozwolili na zamieszkanie w Afganistanie przywódcy Alkaidy." - to teza USA. Talibowie przed napaścią NATO na Afganistan twierdzili, że bin Ladena tam nie ma i dlatego nie mogą go wydać USA. I po napaści USA na Afganistan USA tam bin Ladena tak "znalazły", jak broń masowego rażenia w Iraku... Za to NATO nie napadło na Pakistan, gdzie bin Laden był... Zresztą z tym bin Ladenem to ciekawa sprawa, jak, będąc na liście terrorystów, był gościem na... rancho Bushów (Bush junior kiedyś był dyrektorem w firmie naftowej bin Ladena!) a potem, będąc nr 1 na liście najbardziej poszukiwanych terrorystów, przechodził operację nerek w... amerykańskim szpitalu wojskowym w Emiratach!!! Najwyraźniej w całej sprawie chodziło o przysłowiowe gonienie króliczka a nie o to, by króliczka złapać... :D

gnago
sobota, 17 lipca 2021, 19:49

a to słynne starcie na pięści stopy i pałki w Himalajach

Tofik
sobota, 17 lipca 2021, 17:21

Jeśli dojdzie do wojny Chin z Talibami to Chińczycy będą walczyć by wygrać a takimi duperelami jak humanitaryzm i prawa człowieka nie będą się przejmować jak i opinia międzynarodowa .talibowie będą z nostalgia wspominać Rosjan i Amerykanów .

Farnak
sobota, 17 lipca 2021, 15:02

Chiny mają możliwości i zasoby by poradzić sobie z większością zagrożeń , jedyny argument dla którego nie wiążą się z konflikt to argument ekonomiczny. Poczekajmy jeszcze parę lat i cała układanka się ułoży.

sdasdasdasd
sobota, 17 lipca 2021, 11:01

Chińczycy nigdzie nie zamierzają wchodzić.

sobota, 17 lipca 2021, 11:00

Przecież Chińczycy są już po rozmowach z talibami, po co walczyć?

Tweets Defence24