Afera samorządowa osłabi polskie zaangażowanie na Ukrainie

19 listopada 2014, 09:00
Fot. mil.ru

Bezprecedensowa koncentracja wojsk rosyjskich w Donbasie i coraz głośniejsze podkreślanie przez zachodnich liderów faktu nieprzestrzegania tzw. Porozumień Mińskich świadczy o tym, że ryzyko ponownego wybuchu walk na Ukrainie na pełną skalę jest bardzo możliwe. Sytuacja ta bezpośrednio zagraża bezpieczeństwu Rzeczpospolitej, która po zmianie rządu i szefa MSZ firmującego Partnerstwo Wschodnie dziś pogrąża się w kryzysie politycznym związanym z wyborami samorządowymi...

Reklama

W książce "Między Majdanem a Smoleńskiem" dziennikarze prowadzący wywiad-rzekę z Pawłem Kowalem dopytują Go o Pomarańczową Rewolucję a więc moment, w którym realnie narodziła się polska polityka wschodnia. Fragment ten zapamiętałem szczególnie dobrze ponieważ oddaje istotę sprawy-faktycznie był to czas, w którym Rzeczpospolita musiała realnie działać i skonfrontować z rzeczywistością wypracowane koncepcje polityczne. Test z przełomu 2004/5 roku wypadł obiecująco, bo choć Ukraina pod rządami nowych, porewolucyjnych władz nie zdołała się zintegrować z Zachodem to jednak uczyniła wyłom w tym zakresie. Później nastąpił okres międzymajdanu, Polska okrzepła w zachodnich strukturach politycznych i gospodarczych a nawet podjęła inicjatywę na Wschodzie zwaną Partnerstwem Wschodnim. Program ten wywołał żywą reakcję ze strony Rosji a Rzeczpospolita stanęła przed drugim od odzyskania niepodległości kluczowym momentem w kontekście prowadzonej przez siebie polityki wschodniej. Okazało się bowiem, że model oparty na negacji zasady "Russia first", na odcięciu się od historycznych sentymentów, szacunku do krajów postsowieckich i próby przeszczepienia na ich grunt polskich wzorców transformacyjnych, przestał wystarczać. Nastąpiło brutalne skonfrontowanie polskich wizji politycznych z moskiewskim ekspansjonizmem. Teoretycznie zderzenie to powinno sprzyjać wypracowaniu przez Polskę odpowiedzi na rosyjskie działania w obszarze intelektualnym i politycznym. Tak się jednak nie stało. 

Reakcją Warszawy na aneksję Krymu i próbę zajęcia przez Rosję Donbasu była spotęgowana walka o unijne stanowiska, która nie tylko złagodziła ostrze prowadzonej przez nasz kraj polityki wschodniej, ale w końcu doprowadziła do zmiany rządu. W nowym gabinecie Ewy Kopacz swojej pozycji nie zdołał utrzymać dotychczasowy szef MSZ Radosław Sikorski, który abstrahując od ocen jakie wystawiano mu w kraju, w Europie uchodził za antyrosyjskiego jastrzębia a przy okazji był twarzą Partnerstwa Wschodniego, które zainicjowano przecież w okresie jego urzędowania. To nie pierwsza zmiana jakościowa dotycząca polityki wschodniej jaka dokonała się po ustąpieniu Donalda Tuska z funkcji premiera. Już pierwsze wypowiedzi Ewy Kopacz (jeszcze jako osoby desygnowanej do roli Prezesa Rady Ministrów) krajowe media interpretowały jako zapowiedź mniej aktywnej polityki prowadzonej względem Ukrainy. Wnioski te wyciągnięto jak się okazuje słusznie. Zawarte w expose Grzegorza Schetyny, nowego ministra spraw zagranicznych, propozycje polskich działań wobec konfliktu w Donbasie a także dedykowane im środki finansowe, należy interpretować de facto jako redukcję polskiego zaangażowania na Wschodzie i to w obliczu nasilającej się rosyjskiej agresji. 

Ćwierć wieku polskiej niepodległości, a szczególnie lata które nastąpiły po Pomarańczowej Rewolucji, w obszarze polityki wschodniej stały pod znakiem paradygmatu wypracowanego przez środowisko Paryskiej Kultury a wzbogaconego jedynie o kontekst Unii Europejskiej. Sprowadzał się on w dużym uproszczeniu do zaszczepiania Ukrainie polskich wzorców transformacyjnych i prób integrowania tego kraju z militarnymi i politycznymi strukturami Zachodu. Aneksja Krymu i przekształcenie części Donbasu w pararepubliki zarządzane przez najemników rosyjskich wymuszają na Warszawie zmianę celu strategicznego przyświecającego jej działaniom podejmowanym na obszarze byłego ZSRS. Paradygmat "przyciągania" należy zastąpić paradygmatem "przetrwania". 

Jak poinformował prezydent Petro Poroszenko "Ukraina jest gotowa na wojnę totalną". Słowa te padły w kontekście coraz większej koncentracji wojsk rosyjskich na obszarach państwa ukraińskiego nie kontrolowanych przez rząd centralny. Niewykluczone, że lada dzień (optymalnie-zanim zamarznie Morze Azowskie) ruszy ofensywa, która będzie mieć opłakane skutki dla całego regionu. Jej celem może być połączenie nowych rosyjskich nabytków z Krymem a może także Naddniestrzem, sięgnięcie po przemysł ulokowany w Charkowie, Mariupolu, Dniepropietrowsku. W takim przypadku Ukraina zostałaby odcięta od morza i pozbawiona lwiej części swojego zaplecza ekonomicznego. Sprowadzono by ją do roli kraju kadłubowego. Czy taki stan rzeczy ograniczyłby apetyt Kremla? Śmiem wątpić, skoro jego włodarz wielokrotnie określał naszego wschodniego sąsiada mianem "Sezonstadt".  

Stoimy więc prawdopodobnie u progu kolejnego etapu pełzającego rozbioru Ukrainy (poprzednie przespaliśmy), przed koniecznością zmiany paradygmatu naszej polityki wschodniej i podjęcia działań zmierzających do ograniczenia rosyjskiego "drang nach Westen". Niestety znów ułatwiamy zadanie Rosjanom. Polska, która w toku wojny w Donbasie, zmieniła rząd, szefa MSZ firmującego program Partnerstwa Wschodniego, która zapowiedziała ustami ministra Schetyny de facto zredukowanie swojego zaangażowanie na Wschodzie, dziś pogrąża się w kryzysie politycznym związanym z wyborami samorządowymi.  

Rzeczpospolita to nie geopolityczna wyspa o czym w swojej historii boleśnie się przekonała. Opieszałość w kwestii ukraińskiej można było tłumaczyć jeszcze w przededniu szczytu NATO w Newport próbą "przehandlowania" polskiego zaangażowania nad Dnieprem kosztem ustępstw, w wyniku których Sojusz mocniej zaangażowałby się na swojej wschodniej flance. Tak się jednak nie stało. Decyzje podjęte w Walii nie gwarantują naszemu państwu bezpieczeństwa. Dlatego rząd musi w bardziej aktywny sposób zaangażować się w gaszenie pożaru, który ogarnia obszary zwane w przeszłości Dzikimi Polami (niezmienność geopolityki!). Prezydent Poroszenko podkreślił, że chciałby do rozmów z Rosjanami mocniej włączyć Trójkąt Weimarski z udziałem Polski, wcześniej prowadził konsultacje z Grupą Wyszehradzką. To istotna zmiana w strategii Kijowa, który najwyraźniej uznał, że opierając się politycznie wyłącznie na Niemcach ugrywa w istocie niewiele. Powinniśmy skorzystać z tej szansy, ale aby podjąć odpowiednie działania musimy sobie wreszcie uświadomić powagę sytuacji i przestać tworzyć problemy na własnym podwórku.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 44
Reklama
Piotr Kraczkowski
środa, 19 listopada 2014, 16:16

Red. Maciążek: "Dlatego rząd musi w bardziej aktywny sposób zaangażować się w gaszenie pożaru, który ogarnia obszary zwane w przeszłości Dzikimi Polami (niezmienność geopolityki!)" ___Na pewno Ukraina bez wojny domowej byłaby lepsza. Autor pomija jednak rachunek zysków-kosztów, któremu podlega każda działalność, a więc także polityka w ogóle i polityka obronna w szczególe. Co ile kosztuje? ___Każda złotówka wydana na jakąś formę "gaszenia pożaru" Ukrainy stoi naprzeciw złotówce wydanej na import najlepszej jakościowo broni z zach. UE, która może zrównoważyć przewagę ilościową wojska Rosji. ___Oprócz nakładu w złotówkach porównać należy możliwe efekty, a tu widać, że: 1. Aby cokolwiek pozytywnego i liczącego się uzyskać dla Polski wydając pieniądze na Ukrainę na jej terenie trzeba by wydać pieniądze, których Polska nie ma i w najbliższych 50 latach nie będzie miała. Dopiero bardzo duże sumy przekraczają bardzo wysoki "poziom wrażliości sytucji" Ukrainy. Dopiero oferując ok. 35 mld. dol. nieoprocentowanej pożyczki (procent wyrównałby lekko przyrzeczony rabat na gaz) Putin spowodował, że prezydent Ukrainy Janukowycz chciał odstąpić od prawie podpisanego Stowarzyszenia z UE i podpisać Unię Celną z Rosją. Polska musiałaby wydać ponad miliard euro, aby na cokolwiek pozytywnie wpłynąć w Ukrainie. 2. Obawiam się, że w Ukrainie nie ma wystarczająco dużo kompetentnych i nieskorumpowanych ludzi, którzy mogliby obsadzić stanowiska potrzebne dla zaprowadzenia porządku. Można porównać z bogatszą przecież Polską: ministrowie i szef NBP przenoszą pracę z biura do restauracji, aby na koszt podatnika posmakować "wykwitnego" jedzenia. Posłowie PiSu okradają podatnika przy okazji rozliczeń podróży itd. itp. Kompetencji w Polsce także brakuje, co pokazuje przykład z powołaniem OFE, z wiarą w wolnorynkowe brednie itp. itd. Gdyby nie kontrola UE, to rozkradzionoby bez pożytecznego skutku jeszcze więcej pieniędzy z pomocy UE i polskich podatków. Ukraina to worek bez dna, a poza Rosją nikt nie jest gotów udzielić Ukrainie pomocy kredytowej rzędu 35 mld. dol. Putin wie, jak uporać się z oligarchami, a więc mógł łatwiej oferować taką pomoc. UE ma do pomocy Grecję, Portugalię, Hiszpanię, Polskę itd. Ukraina to worek bez dna. 3. Polski wpływ negatywny jest tańszy: możemy jako Polska, nie w ramach i na odpowiedzialność NATO i UE lecz na własną rękę i odpowiedzialność, przekazać Ukrainie wyposażenie wojskowe, co spowoduje, że Rosja uzbroi lepiej podatników ze wschodniej Ukrainy, co zaostrzy konflikt, a w rezultacie w wojnie domowej zginie więcej ludzi, co dodatkowo utrudni zakończenie wojny domowej, pokojowe współżycie Ukraińców oraz rozwiązanie problemu konfliktu w Ukrainie. Polska byłaby wówczas odpowiedzialna za śmierć nie tylko Ukraińców, ale i rosyjskich żołnierzy, czyli stałaby się stroną konfliktu, atakowałaby Rosję. Gdyby Rosja w oczywistej dla każdego samoobronie zaatakowała Polską, to UE i NATO mogłyby odmówić Polsce pomocy, bo np. NATO pomaga tylko napadniętym członkom NATO, ale nigdy nie napadającym, atakującym. Przykładowo NATO odrzuciło udział w napaści na Irak. W każdym bądź razie wzrosłoby wówczas znacznie ryzyko, że Rosja doprowadzi do co najmniej walk granicznych z Polską na granicy z Królewcem. Rosja mogłaby jednak wręcz wylądować w Polsce np. 4 dywizje powietrznodesantowe i zaatakować przez Białoruś i Królewiec, aby zająć atakującą ją w Ukrainie swym wyposażeniem wojskowym dla strony wojny Polskę. Nie tylko, że zginęłyby wówczas może nawet miliony Polaków, a zniszczenia byłyby bardzo duże. Samo ujawnienie, że Polska jako kraj UE dostarczając wyposażenie wojskowe zaostrza konflikt w Ukrainie wywołałoby niechęć wobec Polski i Polaków w co najmniej zach. UE ze strony jej prywatnych mieszkańców i miałoby jako skutek: A. przedsiębiorcy z zach. UE zamiast w Polsce inwestwestowaliby w innych krajach przez co w Polsce tak na oko może nawet blisko milion Polaków byłoby bez pracy, a wszyscy byliby biedniejsi, B. ludzie zach. UE niechętnie kupowaliby towary, które rozpoznają jako polskie, co utrudniałoby polski eksport i wymuszałoby mniej zyskowny eksport pod markami firm zach. UE, C. niechęć do przekazywania Polsce nowoczesnych technologii, D. nieskuteczność polskiej reklamy w zach. UE, E. niższe zarobki Polaków w UE i większa trudność w znalezieniu pracy itp. itd. 4. Za sumy wydane z bardzo niepewnym skutkiem na terytorium Ukrainy możemy ze 100%-ową pewnością umocnić swą obronność kupując najnowocześniejszą broń od zach. UE. Nie jest prawdą, że nie jesteśmy wstanie samodzielnie odeprzeć ataku Rosji. Rosja nie jest wstanie przysłać do Polski całego swego wojska, musi się pilnować w Azji, a większość jej sprzętu jest nadal przestarzała. Jako atakujący musiałaby Rosja mieć przewagę ok. 4:1. Gdybyśmy rozproszyli na terytorium Polski ok. 300 opancerzonych helikopterów w wersji przeciw-czołgowej, walczącej na ok. 18 km "Tygrys UH" Airbusa, to do dowolnego miejsca desantu doleciałoby błyskawicznie wystarczająca dużo "Tygrysów UH", by na bezpeczną odległość ok. 18 km. zniszczyć wszystkie pojazdy i zapasy desantu Rosji. Mając ok. 700 najnowocześniejszych bwp i ok. 500 Leopardów 2a7 niszczylibyśmy ok. 2000 czołgów Rosji i zmasakrowalibyśmy każdą ilość transporterów opancerzonych typu BPM-3. UE na pewno przysłałaby swe dywizje, ale tylko dostawy znanej nam broni wystarczyłyby na odparcie Rosji. 5. Polska nie odpowiada za zabijanie się Ukraińców i ich niezdolność do opanowania korupcji. Tak jak i my, tak i Ukraińcy są sami odpowiedzialni za swe niepowodzenia. Usiłujący załagodzić spór żony i męża obrywa ostatecznie i od żony, i od męża. Możemy za to działać fundując stypendia dla studentów Ukrainy, pokrywając ich akademik i jedzenie, ułatwiać podejmowanie pracy w Polsce, wizy, współpraca naukowa i gospodarcza itp. Możemy informować UE o sytuacji w Ukrainie i proponować wspólne posunięcia polityczne UE i NATO. Bądźmy jednak realistyczni: na działanie na własną rękę, poza UE, na terenie Ukrainy jesteśmy zbyt zacofani, zbyt słabi i zbyt biedni. Polska jest najbardziej zacofanym i najmniej innowacyjnym krajem UE - bez zmiany tego zagrożonym jest samo istnienie Polski. Nawet Czesi, Słowacy lub Węgrzy wydają na naukę na mieszkańca więcej niż Polacy - są 4 razy mniejsi, ale ich uniwersytety są daleko przed polskimi uniwersytetami. ____Polska ma wybór: albo awanturnictwo w Ukrainie, albo stanie się częścią zachodniej UE.

gazda1812
sobota, 22 listopada 2014, 18:56

"Piotr Kraczkowski" - nie mogę cię rozgryźć. Tekst jest za długi na ruskiego trolla, zbyt dobrze napisany po polsku. Jednak jasna prorosyjskość, naiwność w konstruowaniu wywodów (absurdalna konstrukcja: Polska przekazuje zaopatrzenie Ukrainie, przez co staje się agresorem, Rosja w odpowiedzi na tą "agresję" atakuje Polską, której NATO nie pomaga, bo Polska jest agresorem) karze mi podejrzewać, że jesteś Pan Rosjaninem studiującym w Polsce.

say69mat
piątek, 21 listopada 2014, 09:54

Drogi Przyjacielu, nie bądźmy naiwni, jeżeli Rosja zdecyduje się zaatakować państwa należące do struktur Sojuszu to atak wojsk konwencjonalnych poprzedzi uderzenie rakietowych wojsk strategicznych. Czyli nasze Leopardy i - zgodnie z Pańską sugestią - Tigry Airbusa, zostaną zamienione w radioaktywny popiół. Rosja zdaje sobie sprawę, że w przypadku konfrontacji, wyłącznie przy użyciu sił konwencjonalnych, to nie ma żadnych szans. Tak więc zasadniczym problemem dla naszych strategów i naszych polityków. Jest pytanie, jak skonstruować efektywny system obronny, będący w stanie obronić naszych obywateli, rzeczone Leopardy i ... dowolny typ śmigłowców szturmowych. Przed unicestwieniem w przypadku ataku rakietowego sił taktycznych i strategicznych FR. Skoro widzimy, w jaki sposób FR realizuje scenariusz dekapitacji terytorium Ukrainy.

olo
środa, 19 listopada 2014, 16:11

Czy was pogiełło. To ze mamy burdel nie znaczy ze nie ma demokracji. Wystarczy na piechotę policzyć i bedzie gites a ci robia larmo jakby wybory sfałszowali. Najbarzdiej krzyczą mini-lewica i mini-prawica od JKM-a przez to ze sa ciency jak duoa węża a nie przez komputeryzację.

mispluszowy
piątek, 21 listopada 2014, 14:03

Przecież glosy są liczone na piechotę, tak było zawsze, problem jest we wbijaniu wyników do systemu gdzie nie wiadomo kto to robi (jedna osoba) a system ponoć tez miesza cyferki (pytanie czy nie zgodnie z jakims wzorem). Zresztą nieprawidłowości już byoly zgłaszane 4 lata temu przez PiS a także jeszcze w Niedziele wieczorem Jarek o tym mówił, przed wybuchem tej afery z PKW., tyle ze media tej wypowiedzi nie powtorzyly . ps a za cala sytuacje w Polsce nie odpowiadają politycy bo oni są zawsze tacy sami a dziennikarze! Tylko takie portale jak chociażby ten dają nam możliwość choć w minimalnym zakresie dowiedzieć się prawdy co się dzieje w tej Polsce.

Quas
czwartek, 20 listopada 2014, 15:46

Właśnie na piechotę wyszło, że w niektórych okręgach na kartach do sejmików były po dwa krzyżyki (po jednym na różne partie) . Powiesz OK ale jak dotyczy to 20-30 czy nawet podobno 40% kart to już coś jest nie tak. No chyba, że jakiś ruch oddolny powstał, hehe....kontestujący w ten sposób "demokrację".

Sejsmo
środa, 19 listopada 2014, 14:37

"Jeśli tym razem też łykniecie to gladko i dacie sobie wytłumaczyć, że nic się nie stało, że PKW nasadzona komuchami i ich poputczykami od spodu do wierzchu i przeszkolona w Moskwie jest kompetentna i bezstronna, tylko szczęście jej nie sprzyja, to w zasadzie nie mamy już o czym rozmawiać. Możecie przystąpić do ogłoszenia warunków przetargu na zaborcę. Naturalnie, jak zawsze, będzie ustawiony. W warunkach napiszecie, że nabywca musi się nazywać Włodzimierz syn Włodzimierza i musi mieć ukończone 60 lat. Każdy kto spełnia te warunki będzie mógł stanąć do przetargu." Od siebie więcej nie dodam. Chcecie poczytać więcej - poszukajcie w sieci.

magu
środa, 19 listopada 2014, 17:31

Mocno zły, ale muszę ci przyznać rację. Obserwując od kilku lat postępujący rozkład Państwa w nieomal KAŻDYM aspekcie jego działania, nasuwa się oczywista analogia historyczna - jesteśmy obecnie(porównując z I Rzeczpospolitą) gdzieś w połowie XVIII w. Za kilka/kilkanaście lat Polska PRZESTANIE istnieć w swych obecnych granicach i kształcie. Ciężko pracują nad tym nasze "elity" polityczno-gospodarcze juz od lat kilkunastu i działania/zaniechania tych "ekip" są już bliskie w/w skutku, tj. upadku Państwa. Kiepsko, źle i coraz gorzej funkcjonują WSZYSTKIE agendy Państwa - od służby zdrowia, przez władzę ustawodawczą/wykonawczą/sądowniczą, po gospodarkę i finanse. I to pomimo przeznaczania na ich sanację i reformy coraz WIĘKSZYCH środków z podatków Polaków. Pomimo ekstremalnego już fiskalizmu, wszystkie te gigantyczne kwoty zagrabiane co roku zwykłym Polakom ZNIKAJĄ bezproduktywnie jak w jakiejś kosmicznej "czarnej dziurze", a zadłużenie stale rośnie. Politycy i ich przydupasy obsiedli ten kraj jak wszy i każdy pije(kradnie) ile zdoła ! Wszystko już im się popieprzyło - prywatne pieniądze z publicznymi, uczciwość ze złodziejstwem, głupota z rozsądkiem, a skrajna niekompetencja z umiejętnościami. Jeśli do tej "parady" durniów, oszołomów, karierowiczów i niekompetentnych debili, którzy nami rządzą dodamy ewidentnych agentów umiejscowionych w newralgicznych służbach i agendach Państwa, to rysuje sie klarowny obraz upadającego Kraju na oczach całej Europy i świata. Jakże prorocze i aktualne sa nadal słowa Bismarcka, które wypowiedział słysząc ostrzeżenia pruskich urzędników przed odradzaniem się wśród Polaków dążeń niepodległościowych - "jak nie mamy siły by to stłumić, lepiej ich zostawić. Sami rozwalą niedługo wszystko to, o co tak zawzięcie teraz walczą". ;-(

zibi
środa, 19 listopada 2014, 14:09

Wybory falszuje się od 2005 roku, teraz wychodzi mechanizm w jaki sposob dopisywano glosy? Przez masowe uniwaznianie oddanych na przeciwnikow glosów. CZAS NA WKROCZENIE WOJSKA, ROZWIAZANIE PARLAMENTYU I PARTII oraz rozpisanie nowych wyborow! RATUJMY POLSKĘ przed zbrodniarzami z PO!

Adas
czwartek, 20 listopada 2014, 09:44

... a jaki kurs rubla dziś u was?

hej
czwartek, 20 listopada 2014, 01:09

a ile ty masz latek dzieciaku

miki
środa, 19 listopada 2014, 23:22

Jeśli ktoś mysli że ruski wywiad w Polsce śpi to jest niezwykle naiwny-oni tam pracują obecnie jak w ulu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Trzeba do cholery się obudzić bo z naszej poduszki powietrznej o nazwie Ukraina mogą niebawem spuścić całe powietrze i obudzimy się w centrum zawieruchy.Przede wszystkim wybory-trzeba to wyjasnić i naprawić i to w ciagu 7 dni, dłużej to kontrabanda

fer
środa, 19 listopada 2014, 13:55

Wybory sfałszowane Polska jak Putinowska Rosja .

Wacieńka
środa, 19 listopada 2014, 13:17

Czytam na różnych portalach z jaka łatwością hakowano polski system obsługujący wybory i ogarnia mnie przerażenie. Tu awansował do drygiej rundy kandydat który wcale nie startował tam PSL czterokrotnie zwiększyło liczbe swoich głosów w stosunku do zanotowanych przez wywiadownie itd, itp. A przecież czytam też, że miesiące temu ostrzegano, że jest to system nieszczelny i nie gwarantujący bezpieczeństwa. Co w takim razie z innymi systemami informatycznymi w wojsku służbach w w policji...??? Czy naprawdę nasz kraj toi CH....D....i kamieni kupa? Czy może być aż tak źle????

kez87
piątek, 21 listopada 2014, 13:01

"Czy naprawdę nasz kraj toi CH....D....i kamieni kupa? Czy może być aż tak źle?" Ja zadałbym na Pana miejscu pytanie,czy nie jest znacznie gorzej.Obawiam się,że w istocie jest.

anonymus
środa, 19 listopada 2014, 17:25

Od siebie dodam, że w tym samym momencie gdy posypał się ogólnopolski system zliczania głosów, to w tym samym momencie padły serwery Cyfronetu na AGH, najszybszego komputera w Polsce i jednego z najszybszych na świecie! Z tego co mi wiadomo w tym samym czasie nastąpiły też inne podobne awarie. Czy przypadkiem nie staliśmy się po raz kolejny ofiarami ataku cybernetycznego? Bo jakoś w mediach cisza o tym...

Kóma
sobota, 22 listopada 2014, 13:32

Nie sądzę, aby te nieszczęsne wybory miały znaczący wpływ na nasze bezpieczeństwo. Przyszłe wybory parlamentarne i prezydenckie odbędą się wg. zasady "głosujemy nie na PiS, ale przeciwko PO i PSL" ! Ludzie maja dość już mamienia, bałamucenia, niespełnionych obietnic, czy zamiatania pod dywan afer i skandali !! Ludzie chcą, aby ktoś w końcu rozliczył sprawców tych afer, skandali i perfidnego rozkradania państwa. Cwaniak Tusk doskonale wiedział, co się wkrótce będzie działo w Polsce, więc czmychnął do Brukseli, a przecież to on najwięcej naobiecywał i w zasadzie niczego nie spełnił w ciągu swoich 7 lat rządzenia. Ludzie maja dość swojej biedy, kiedy ciągle się mówi, że gospodarka Polski ma się wyśmienicie. Ludzie chcieliby mieć coś z tego dla siebie, gdy tymczasem nadal są grabieni nadmiernymi podatkami i ciągłym oszczędzaniu na nich (patrz: zasiłek pogrzebowy, NFZ, służba zdrowia, dewaloryzacja rent i emerytur, progi podatkowe). A przy tym wszystkim widzą, jakie przywileje finansowe są rozdawane w zarządach spółek Skarbu Państwa, w ministerstwach i innych instytucjach utrzymywanych z finansów publicznych. To do ludzi dociera i dlatego będą chcieli się odegrać na PO i PSL w nadchodzących wyborach. Oni po prostu chcą ukarania winnych, a PiS może być gwarantem, że takie rozliczenie przeprowadzi !

PL
środa, 19 listopada 2014, 21:16

Każdy z panów może pogrzebać w plikach PKW pod tym adresem: http://klk.kbw.gov.pl/kalkulator/20141116/000000/SMD/ nie trzeba być ruskim hakerem. ch..... dupa i kamieni kupa !!! do tego doprowadziła sitwa.

war is coming
piątek, 21 listopada 2014, 11:06

Jest naprawdę pięknie nasze władze pojechały po bandzie jak nic. Ewidentnie i co gorsza nieudolnie przeprowadzone/sfałszowane wybory jak kto woli to katastrofa. Teraz brakuje do pełni katastrofy tylko ulicznych manifestacji i być może zamieszek lub Polskiej wersji Majdanu. Taka okazją do rozegrania Polski i sprawy Ukrainy dla Kremla lub Berlina jest spełnieniem marzeń. Rodzi się tylko istotne pytania czy nasi politycy to idioci? Czy aby nie kierujemy się w stronę osiągnięcia stanu Ukrainy a więc upadku kraju oraz inicjacji wewnętrznego konfliktu w którym sąsiedzi pociągają za sznurki? Obym się mylił bo jeśli jest tak to mamy bardzo poważny problem...

tagore
piątek, 21 listopada 2014, 20:03

Wybory można powtórzyć i przeciąć wrzód , ale wygląda na to ,że ani Prezydent ani Premier nie mają na to ochoty.

A_S
środa, 19 listopada 2014, 20:45

Dwu trzech hakerów wystarczy aby Polska elita nie zważając na to co się dzieje dookoła skoczyła sobie do gardeł. Tyleż samo prowokatorów przy granicy jest w stanie przy pomocy żądnych oglądalności mediów zapędzić sprawy Polskie w kozi róg. To wiedzą wszystkie wywiady Europy, poza naszym, bo jest upolityczniony zbyt.

UNDERDOG
środa, 19 listopada 2014, 12:07

Stwierdzenie dwóch oczywistości 1 Słabości naszej polityki wschodniej 2. że zmiana premiera na jeszcze bardziej zachowawczą p. Kopacz i wsadzenie słabego na tym polu merytorycznie i mało wyrazistego Schetyny do MSZ tu osłabia naszą politykę, 3. Że skandaliczne nieprawidłowości w działaniu systemu informatycznego PKW osłabiają Państwo w ogóle - nie zasługują na miano analizy, niestety. To tylko kupka luźno powiązanych faktów i dywagacji, zakończonych pobożnym życzeniem żebyśmy sobie uświadomili że sytuacja jest poważna ... Hipek ma rację, Słabe to, Panie Piotrze.

Maczer
środa, 19 listopada 2014, 20:27

Oby tylko zapowiedź USA odnośnie ceny ropy na poziomie 50 USD ostudziła Putina, bo inaczej czeka nas "ciekawa" jesien. Oby tylko nie wyrosły Grzyby.

szary
czwartek, 20 listopada 2014, 10:55

Drogi kolego. Abstrahując od "grzybobrania w ciekawą jesień" to surowiec ogólnie znany jako ropa ma tę właściwość że nie znika z czasem i nawet specjalnie nie trzeba go magazynować go nie trzeba. Jest zmagazynowany w miejscu z którego się go wydobywa w sposób naturalny. A że nie jest go nieskończona ilość i prócz widoków na nowe pokłady to nowych złóż jeszcze nie odnaleziono, naturalną (w dużym uproszczeniu) przeciwwagą dla obniżenia jego wartości przez jedną stronę stanowi zmniejszenie podaży przez drugą stronę. Inny mechanizm pozwala właścicielowi surowca na regulowanie jego ceny wobec każdego kontrahenta w tym zawyżanie ceny. Oczywiście zmniejszy to popyt na droższy surowiec ale jednocześnie przy stałej ilości surowca na rynku będzie skutkiem zwiększonego popytu na surowiec tańszy którego to zasoby w pierwszej kolejności poniższych cenach będą uszczuplane, a którego cena konsekwencją zwiększonego popytu wzrośnie. Mechanizmy rynkowe może nie są szczególnie złożone ale tworzą jako całość system naczyń połączonych więc ułuda że "sztuczne" obniżenie ceny ropy kogoś "ostudzi" nie może być wykładnią choć niewątpliwie będzie miała wpływ na pozyskanie dewiz które to jednak nie pochodzą z jednego źródła i możliwe będzie zrównoważenie z innych źródeł, w wielu wypadkach w ramach wymiany towarowej. W przypadku Rosji prawdopodobny jest scenariusz spowolnienia w dziedzinach uzależnionych od dewiz. W okresie długofalowym jednak posiadanie surowca przez Rosję w mniej uszczuplonych ilościach pozwoli na odwrócenie trendy i regulowanie rynku w przypadku braku podaży z innych źródeł w związku ich uszczuplenie. To tak tytułem mikro wykładu na temat różnych mechanizmów. Dlatego tak ważnym są nowe złoża w świecie opartym na petrodolarze i stąd np. poszukiwania w Arktyce.

darth
środa, 19 listopada 2014, 11:02

Całkiem możliwe że "zamieszanie" w systemie komputerowym PKW zawdzięczamy hakerom zza Buga.

jang
piątek, 21 listopada 2014, 09:57

JKM mawiał,że elektorat w 70% to ludzie nie potrafiący przeczytać ze zrozumieniem Rozkładu Jazdy PKP. Wybory to jawny dowód jego tezy.Do tego PKW składająca się z ludzi ,którzy z uwagi na wiek mają prawo mieć problemy ze zrozumieniem informatyki i jej wymogów.Wreszcie media,które nareszcie po Magdzie i Adamie H mogły poszaleć podniecając gawiedź...Kabarety są bez szans..

roks
środa, 19 listopada 2014, 19:53

Warto pamiętać o różnicy potencjałów. Gdyby nawet Polska była zwarta i gotowa to i tak nie miałaby dostatecznej mocy aby realnie pomóc Ukrainie. Zwłaszcza, że przez dłuższy czas nie było widać chęci Ukrainy do obrony własnego terytorium.

mr_agent
środa, 19 listopada 2014, 10:38

Oby cyber-atak na PKW nie zapowiadał zmasowanych działań Rosji na Ukrainie. Może dlatego niemiecki FM pojechał w pół-tajemnicy do Moskwy - rozmowy ostatniej szansy przed rozpoczęciem wojny Rosji z Ukrainą. Poroszenko zrobił dla Rosji rzecz najgorszą, zamiast wysyłać kolejne oddziały, powiedział "OK - chcecie to sobie bierzcie, my za to płacić nie będziemy". Teraz Rosjanie mają trudny orzech do zgryzienia, albo będą płacić za utrzymanie "Ruskiego Getta" albo muszą je znacznie powiększyć. Ropa w dół, Rubel w dół. Sytuacja jest mocno patowa.

Hipek
środa, 19 listopada 2014, 10:36

Słabe to, Panie Piotrze. Wolę czytywać Pańskie analizy dot. bezp. energentycznego, geopolityczne niekoniecznie.

Maczer
środa, 19 listopada 2014, 20:23

Nikt nie broni przeprowadzić Ci własnej analizy.

z prawej flanki
środa, 19 listopada 2014, 10:24

Poroszenko zbyt późno połapał się ,że zwracając się o pomoc do berlińskiej kancelarii de facto oddał prowadzenie ukraińskich interesów w łapy cichego sojusznika Kremla ; taka jest niestety prawda - z tym tylko ,że w gruncie rzeczy na k i m w tej całej Unii miał oprzeć i tak niewielkie nadzieje na sojusz w konfrontacji z rosyjskim agresorem? Na Polsce? Przychylam się do zamieszczonej p/w i tak negatywnie delikatnej opinii o obecnym rządzie Pani premiery Kopacz ; Tusk czy Sikorski ,to postaci zupełnie nie z mojej bajki lecz wymiana ich na ludzi pokroju Schetyny ,że już o samej Pani premierze nie wspomnę - nie gwarantuje nawet Rzeczpospolitej wystarczająco czytelnej i stanowczej polityki względem potencjalnie negatywnych posunięć Rosji wobec nas ,że już nie wspomnę o jakimkolwiek wsparciu Kijowa w jego konflikcie z Rosją. Najgorszym jest ,iż przez najbliższe miesiące obecna władza będzie koncentrować się jeno na przyszłym roku wyborczym (a czy jeszcze poważniejsza heca nie wyjdzie z obecnymi?) a polityka zagraniczna zejdzie wtedy na drugi ,albo nawet trzeci plan - zaprawdę strach się bać niemocy takiego rządu. I to kiedy ; na naszych oczach i przy oczywistej bierności Zachodu demolowane są podstawy bezpieczeństwa środkowo/wschodniej Europy a więc i nas przedewszystkiem a nie widać nikogo kto faktycznie by się tym u nas przejmował. Ostatnio swoją radosną beztroską powalił mnie wspomniany nowy minister eMeSZetu na wieśc o wydaleniu polskich dyplomatów z moskiewskiej ambasady - jak sobie ów gentleman poradzi ze swoim rosyjskim odpowiednikiem?

podbipieta
środa, 19 listopada 2014, 19:07

Wielka Pani,pani Jadwiga Piłsudska,córka Pana Marszałka odeszła w wieku lat dziewięćdziesięciu czterech.Pożegnam naszą Panią wraz z przyjaciółmi w piątek na Powązkach.Niech Bóg miłosierny przyjmie jej dusze do raju .My batalion trzeci\ ,Piłsudskiego dzieci............

Jarek
środa, 19 listopada 2014, 18:56

Dobrze napisane!! PO to zdrajcy narodowi (nie wszyscy) kłaniają się Moskwie i Berlinowi za nasze pieniądze budują żydom muzea itp. Zero ale to zero polityki wobec wschodniej europy i grupy wyszehradzkiej i całej europy środkowej. To jest jedna wielka porażka i żenada odejście od polityki jagiellońskiej itd... Jak do tej pory PO więcej szkody zrobiło niż pożytku nie wspomnę o aferach (amber lot itp.) a rudy zwiał i się pewnie wykręci od odpowiedzialności za te zło co zrobił. Mam nadzieję że ich kiedyś rozliczą za to.

say69mat
środa, 19 listopada 2014, 10:04

@def24.pl: Stoimy więc prawdopodobnie u progu kolejnego etapu pełzającego rozbioru Ukrainy (poprzednie przespaliśmy), przed koniecznością zmiany paradygmatu naszej polityki wschodniej i podjęcia działań zmierzających do ograniczenia rosyjskiego "drang nach Westen". Niestety znów ułatwiamy zadanie Rosjanom. Polska, która w toku wojny w Donbasie, zmieniła rząd, szefa MSZ firmującego program Partnerstwa Wschodniego, która zapowiedziała ustami ministra Schetyny de facto zredukowanie swojego zaangażowanie na Wschodzie, dziś pogrąża się w kryzysie politycznym związanym z wyborami samorządowymi. say69mat: Niezmiernie interesująca synteza obrazująca pewien intelektualny defekt, intelektualną niemoc drenującą struktury naszego państwa. W ich efekcie bezsprzecznie, pretendujemy do niekwestionowanego mistrzostwa świata w generowaniu struktur intelektualnych na miarę kwadratury koła. Problem polega na tym, że na 'kwadraturze koła' nikt nigdy nigdzie nie ujechał, nawet do ... Pacanowa. Wystarczy zauważyć i porównać troskę, z jaką nasz sąsiad ze wschodu podchodzi do funkcjonowania systemów informatycznych na rzecz instytucji państwa. W zestawieniu z mnogością niekompatybilności pomiędzy systemami tworzącymi infrastrukturę informatyczną naszego państwa. Czego efektem jest, między innymi, obecny kryzys w PKW. Ta niekompatybilność/niespójność widoczna jest w działaniu wszystkich struktur naszego państwa. I jest generowana, niezależnie od intencji i deklarowanej ideologii rządzącej nam opcji politycznej.

lewy but na prawą
środa, 19 listopada 2014, 10:01

cyt:"Decyzje podjęte w Walii nie gwarantują naszemu państwu bezpieczeństwa. Dlatego rząd musi w bardziej aktywny sposób zaangażować się w gaszenie pożaru, który ogarnia obszary zwane w przeszłości Dzikimi Polami..." - te dwa zdania nie łączą się logicznie tzn. drugie wcale nie wynika z pierwszego. Wręcz przeciwnie powiedziałbym, że nasze bezpieczeństwo wzrasta im mniej się angażujemy a to dlatego: 1. nasze bardziej wyważone stanowisko zbliża nas do ostrożnej polityki niemieckiej, wychodząc przed szereg zostaniemy tam pozostawieni w momencie zaostrzenia kryzysu 2. Niemcy negocjując między Rosją a Ukrainą biorą odpowiedzialność za efekty - a efektem będzie rozbiór 3. Nie antagonizujemy się już mocniej z Rosją A przede wszystkim jakim cudem w polskim interesie jest włączenie UKR do zachodnich struktur, gdy UKR jest naszym naturalnym gospodarczym konkurentem. Tam przeniesie się unijne zainteresowanie, tam popłyną fundusze i inwestycje. Co z naszym rolnictwem, czy jest w stanie konkurować z tanim ukraińskim producentem?

Polska
środa, 19 listopada 2014, 18:06

Białoruś, która jest wasalem Moskwy i de facto rosyjską bazą wojskową to zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski. Najczarniejszy scenariusz dla Polski i Ukrainy w tej chwili to zajęcie całej Ukrainy przez rosyjskie wojsko i albo osadzenie na Ukrainie Janukowycza albo inną podobną kukiełkę jako dyktatora/prezydenta Ukrainy lub po prostu włączenie całego terytorium Ukrainy do Rosji. W naszym Polskim interesie leży wsparcie Ukrainy, żeby nie dopuścić wpadnięcia Ukrainy w łapy Rosji, jedna Białoruś na Polskiej granicy wystarczy. Naszym naturalnym geopolitycznym celem jest gra na osłabienie Rosji, ponieważ w tej chwili to Rosja jest dla nas największym zagrożeniem, dlatego nie leży w Polskim interesie pozwolenie Rosji zaanektowania ani całej ani nawet części Ukrainy. Zaanektowanie najbardziej rozwiniętej gospodarczo części Ukrainy to wzmocnienie Rosji. Co do antagonizowania Rosji... ten pociąg już dawno odjechał... poza tym lepiej zatrzymać Rosję w Donbasie niż w Warszawie. W polityce międzynarodowej trzeba działać odważnie, nie bać się ryzyka krótkoterminowego i przeciwdziałać zagrożeniom długoterminowym. Włączenie Ukrainy do Unii Europejskiej to otworzenie nowego rynku zbytu dla unijnych i polskich firm, otwarcie na nowych kooperantów dla polskiego przemysłu. Wystarczy popatrzeć na relacje gospodarcze Polski i Niemiec, każdy 1 procent wzrostu gospodarczego w Niemczech generuje 0,5 procenta wzrostu w Polsce. Polska eksportuje komponenty dla niemieckiego przemysłu, co pozwala zwiększyć konkurencyjność niemieckiego przemysłu i pozwala zwiększać i rozwijać polski przemysł i produkcję. Polska zarówno sprzedaje towary do Niemiec jak i kupuje. Podobnie będą wyglądały relacje gospodarcze Polski i Ukrainy. Włączenie Ukrainy do UE to dla Polski szansa a nie zagrożenie. Dlatego powinniśmy namawiać do zaostrzenia sankcji przeciw Rosji, Europę i USA. Wspomagać Ukrainę sprzętem wojskowym, amunicją, finansowo (przekazywać pieniądze bezzwrotnie i/lub w formie pożyczek), w formie szkoleń wojskowych (szkolić rekruta ukraińskiego w Polsce lub wysyłać instruktorów na Ukrainę, żeby podnieść tempo szkoleń i ilość szkolonych żołnierzy). Namawiać kraje UE i USA do wspomagania finansowego Ukrainy, (wychodzi taniej namówić innych, żeby dali niż samemu dawać). A wszystkich oburzonych dawaniem pieniędzy na Ukrainę, chciałem poinformować, że lepiej teraz stracić trochę pieniędzy niż później życie polskich żołnierzy.

kez87
środa, 19 listopada 2014, 09:57

Panie Maciążek,to państwo istnieje czysto teoretycznie.Przestań Pan bajać o Ukrainie ! "Afera Samorządowa" to wygodne słowo,a prawda jest taka: 1.Skoro system wyborczy robi firma-krzak w sposób tak żałosny,że nic dobrze nie działa i pierwszy lepszy znający się na informatyce gimnazjalista może wysyłać liściki na serwer PKW,a cały system był robiony bez jakiejkolwiek dbałości o bezpieczeństwo systemu informatycznego dotyczącego WYBORÓW,a więc kwestii pierwszorzędnej dla państwa określającego się jako "demokratyczne" 2.Skoro serwer PKW zostaje tego samego dnia shackowany 3.Skoro "nieznaczące" serwery Giełdy Papierów Wartościowych były celem ataku hackerskiego mniej jak miesiąc wcześniej. 4.Skoro hacker Alladyn2 w 2013 z sukcesem spenetrował kancelarię premiera To sytuacja nie jest tylko poważna.Sytuacja nie dotyczy też Ukrainy,która jest dla panów tak ważna,że zapominacie o Polsce. Sytuacja jest piekielnie groźna.Rosjanie posiadają oddziały do walki w cyberprzestrzeni.Jeśli nie potraficie zrozumieć,co to oznacza dla państwa stosującego tak "wyrafinowane" "systemy bezpieczeństwa" jak Polska i będziecie dumać o Ukrainie to przyszłość tego kraju jest oczywista i pozostaje tylko poprosić Władymira Władymirowicza Putina by był łagodny dla naszej ludności cywilnej i by armia Rosyjska nie wystrzelała naszych żołnierzy jak kaczki,tylko pozwoliła im spokojnie odejść do cywila,tudzież przejść do armii okupacyjnej FR.Bo należy też pamiętać,że całe państwo i jego systemy bezpieczeństwa trapi ta sama choroba.Czego dowodem jest choćby zastąpienie służby wartowniczej dziadkami-inwalidami z firm ochroniarskich. Ukraina,Ukraina panie Maciążek.Taak.Jak mówi ludowe przysłowie: "Myślał indyk o niedzieli,a w sobotę łeb mu ścięli"

say69mat
środa, 19 listopada 2014, 19:58

Gratuluję celnego komentarza, a zwłaszcza sposobu, w jaki Pan przedstawił niesłychanie skomplikowany problem. Chciałbym tylko dodać pewien detal, stan naszego państwa, w chwili obecnej. Jest, w sumie efektem metod edukacji, które stosowano w latach 50, 60, 70, 80 ubiegłego wieku. Stąd nie należy oczekiwać zbyt wiele od naszych elit, które i tak muszą się opierać na wysiłku intelektualnym narodu. Narodu, w swojej masie edukowanego przez okres PRL-u. Czy tego chcemy, czy tez nie. Stąd popełniamy ewidentne błędy. Stąd tez mamy pełne prawo je popełniać. Ps. Mam nadziej, e Putin obecnie szuka drogi wyjścia z sytuacji w jakiej się znalazł poprzez zaangażowanie militarne na Ukrainie. I o ile jego intencje s szczere, to należy mu w tym procesie dopomóc. Warunek sine qua non ... bezwzględne wycofanie wszelkich jednostek wojskowych FR z terytorium Ukrainy. To jest punkt wyjścia jakichkolwiek rokowań.

Wojmił
środa, 19 listopada 2014, 09:51

1) każde kłopoty wewnętrzne osłabiają politykę zagraniczną każdego państwa... toteż rolą agresora jest także takie działanie aby osłabić w jakikolwiek sposób się da wewnętrznie przeciwnika... nic nowego... ameryki nie odkryto... Problemy na własnym podwórku - nigdy nie są mile widziane i zawsze nas osłabiają... tylko potrzebujemy sprawnej i kompetentnej władzy a nie tego co mamy.... to jedynie może gwarantować porządek.. 2) Paweł Kowal i książka rzeka... bardzo słabe i mało kompetentne źródło... 3) Nie jest także w naszym interesie zbyt silna Ukraina...jako kraj o wielkim potencjale szybko stałaby się naszym bardzo silnym konkurentem.... już wcześniej wydawało się, że tak się stanie ale korupcja itp... zależy nam na buforze i ten bufor ma być kłopotliwy dla Rosji a nie dla Polski... 4) Tak - jedyne co możemy zrobić (ponieważ na Ukrainę wpływu już nie mamy bo rolę tę przejęły Niemcy głównie) to właśnie poprawiać swoją własną efektywność... pracować nad sobą i to od podstaw...

korniki
środa, 19 listopada 2014, 17:52

Jeśli chodzi ci o efektywność okradania kraju i szkodzenia mu, to jest ona już na najwyższym światowym poziomie. Inna efektywność jest niestety na poziomie Zimbabwe(bez urazy dla Zimbabwe).

typhus
środa, 19 listopada 2014, 19:01

chodzi raczej o Staat - oanstwo niz Stadt - miasto ; poza tym p Kowal to madry facet

wkur....y Polak
środa, 19 listopada 2014, 17:48

O czym tu pisać panowie, jak sie nóż sam otwiera w kieszeni i granaty odbezpieczają. Popytałem znajomych informatyków(dobrych) o ten bubel dla PKW i co usłyszałem : 1. Do przetargu NIE stanęła żadna szanująca sie firma, bo czas 3-4 m-ce był całkowicie nierealny, a decydującym w przetargu elementem była TANIOŚĆ systemu. 2. Przewał jest oczywisty i wręcz PRYMITYWNY - warunki były pod tę jedyną kiepska firmę jaka sie zgłosiła. Znajomi oceniają, ze te śmieszne 400k PLN(sic!!!!) jakie kosztował projekt nie pokrywają nawet POŁOWY kosztu stworzenia choćby tylko przyzwoitego systemu. Ktoś z PKW(decydent) wziął ze 200k PLN łapówki(lub współpracuje z obca służbą), a KAŻDY wywiad ościennego państwa z radością da te parę groszy, by mieć całkowita władzę nad "systemem" zarządzającym wyborami w Polsce !?!?! 3. Moi rozmówcy "z marszu" podali jeszcze KILKA podobnych precedensów i to dotyczących systemów komputerowych obsługujących BARDZO ważne agendy państwowe w naszym Kraju i ... włosy mi się zjeżyły na łbie jak to usłyszałem

Przemo
czwartek, 20 listopada 2014, 02:11

Przyczyna jest dość prozaiczna, polscy obywatele są nieodporni na demagogię i słabo wyedukowani politycznie i ekonomicznie. Do tego mamy histeryczne media (szczególnie tabloidy, ale trend ten jest również widoczny w głównym nurcie), politycy się boją zmienić prawo przetargowe, nie ma nawet samolotów dla VIP-ów od wielu,wielu lat. Politycy się boją zwyczajnie, że znowu będzie w mediach "Politycy kupują luksusowe samoloty dla siebie". Druga przyczyna to oczywiście łapownictwo wśród urzędników. Trzecia przyczyna politycy są nastawieni na demagogiczną wojnę propagandową i konkurencję między sobą, a nie na dobre rządzenie. Rządowi jakiejkolwiek partii będzie bardzo trudno naprawić wadliwy system przetargowy, ze względu na to że media i opozycja zniszczą taki rząd.

edi
środa, 19 listopada 2014, 17:07

Jak spojrzeć na nagłówki portali to kraju o nazwie Polska nie ma. Zaufanie do polityków i innych ludzi najniższe w Europie. Pełna beznadzieja, wokół spiski, agenci - totalna degrengolada. Z drugiej strony ludzie są zadowoleni z życia, rodziny, przyjaciół. Ekonomia na tle Europy wygląda bardzo dobrze. Nasze społeczeństwo wymaga szczególnej opieki medycznej - specyficznej - psychiatry.

Tweets Defence24