"71 tys. ataków na cele w Syrii, NATO największym wrogiem". Rosyjski MON podsumowuje 2016 rok

29 grudnia 2016, 10:28
fot. mil.ru
fot. mil.ru
fot. mil.ru
fot. mil.ru
fot. mil.ru
fot. mil.ru
fot. mil.ru
fot. mil.ru
Fot. mil.ru.
fot. mil.ru
fot. mil.ru
fot. mil.ru
fot. mil.ru
fot. mil.ru
Czołg M551 Sheridan, przebudowany aby przypominać T-80 w latach 90. XX wieku. Według rosyjskiego ministra obrony ćwiczenia z użyciem pojazdów przeciwnika prowadzono jedynie w czasie II wojny światowej. Fot. JEFF MELLODY/US Army.

Rosyjski minister obrony Siergej Szojgu oficjalnie stwierdził, że NATO jest największym zagrożeniem dla Rosji. Dlatego przedstawił jak rozwijają się rosyjskie siły zbrojne - tak jednak manipulując danymi, by nie można się było zorientować co się tam tak naprawdę dzieje.

Podczas rozszerzonego posiedzenia kolegium rosyjskiego ministerstwa obrony, które odbyło się 22 grudnia br., minister Siergiej Szojgu oskarżył NATO, że "zamiast jednoczyć wysiłki" przeciwko złu, jakim dla całego świata jakim jest terroryzm, właśnie NATO stało się głównym zagrożeniem dla Rosji, nadal zwiększając swój potencjał wojskowy w pobliżu rosyjskich granic. Przypomniał, że budżet wojskowy państw Paktu Północnoatlantyckiego zwiększył się o 26 mld USD i doszedł obecnie do poziomu 918 mld USD.

Zaznaczył również, że przywódcy NATO zdecydowali się rozmieścić w przyszłym roku na terenie kilku krajów Europy Wschodniej cztery taktyczne grupy batalionowe i utrzymywać tam „ pancerną brygadę amerykańskich wojsk lądowych”.

Szojgu przedstawił Pakt Północnoatlantycki jako układ agresywny, który cały czas próbuje rozszyfrować rosyjskie możliwości prowadząc bardzo intensywnie rozpoznanie i działania wywiadowcze. Rosjanie przykładowo zarzucili państwom zachodnim, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat trzykrotnie zwiększyły liczbę lotów rozpoznawczych przy granicach Federacji Rosyjskiej, w tym na kierunku południowo-zachodnim aż ośmiokrotnie.

fot. mil.ru

Szojgu stwierdził, że w latach dziewięćdziesiątych samoloty latały w ten sposób 107 razy, w 2000 r. – 298 razy a w 2016 r. – 852 razy. To właśnie tą intensywnością działań Zachodu Rosjanie tłumaczą 61-procentowy wzrost liczby lotów bojowych swoich myśliwców nad Morzem Bałtyckim, Czarnym i Arktycznym „w celu zapobieżenia naruszeniom rosyjskiej przestrzeni powietrznej”. Resort obrony odnotował również półtorakrotne zwiększenie liczby zachodnich okrętów rozpoznawczych działających w pobliżu rosyjskich wód terytorialnych.

Rosjanie zaczynają wszędzie wyszukiwać wrogich sobie akcentów. Twierdzą przykładowo, że NATO dwukrotnie zwiększyło intensywność ćwiczeń, z których większość ma mieć antyrosyjski charakter. Szojgu podaje np. że Brytyjczycy w czasie manewrów na poligonie „Salisbury Plain” zaczęli wykorzystywać czołgi i umundurowanie podobne do tych, jakie stosuje się w Rosji. Rosyjski minister uznał przy tym, że „Ostatni raz taką metodę szkolenia wojsk stosowano w faszystowskich Niemczech w czasie II wojny światowej”.

SHERIDAN Vismod
Czołg M551 Sheridan, przebudowany aby przypominać T-80 w latach 90. XX wieku. Według rosyjskiego ministra obrony ćwiczenia z użyciem pojazdów przeciwnika prowadzono jedynie w czasie II wojny światowej. Fot. JEFF MELLODY/US Army.

W NATO, w tym w Stanach Zjednoczonych rutynowo stosowano szkolenia które miały dać realny obraz sił "przeciwnika" od kilkudziesięciu lat, już w czasach zimnej wojny - między innymi za pomocą specjalizowanych pojazdów rodziny VISMOD, bazujących na czołgach M551 Sheridan a stylizowanych na wozy rosyjskie. Obecnie w podobnej roli Amerykanie używają m.in. czołgów M1 Abrams, "przebudowywanych" aby przypominać T-90. Natomiast w siłach powietrznych USA - również od czasów zimnej wojny, używa się myśliwców "agresorów", w malowaniu przypominającym potencjalnego przeciwnika. Nie wspominając już o ćwiczeniach z udziałem niemieckich MiG-29 w USA po zakończeniu zimnej wojny (przejętych z byłego NRD, następnie przekazanych Polsce).

Czytaj więcej: Abramsy przerabiane na T-90

Jako zagrożenie dla Rosji uznano podniesienie na poziom początkowej zdolności operacyjnej amerykańskiego systemu antyrakietowego w Europie oraz planowane na przyszły rok uruchomienie takich samych elementów w Japonii oraz w Korei Południowej. Szojgu przypomniał przy tym, że wykorzystywane w takim systemie wyrzutnie pionowego startu typu Mk-41 mogą być, po niewielkich przeróbkach, przygotowane do odpalania rakiet manewrujących Tomahawk o zasięgu do 2400 km. Liczba takich pocisków rozlokowanych 10 minut lotu od granic Rosji waha się obecnie od 150 do 300 sztuk.

fot. mil.ru

Rosjanie zakończyli zresztą już przygotowanie do zwalczania tego rodzaju zagrożenia o czym minister Szojgu osobiście zameldował prezydentowi Putinowi: „Rozkaz, aby zneutralizować zagrożenie, wydany przez Was, Władimirze Władimirowiczu, został wykonany”.

Jako zagrożenie dla Rosji uznano dodatkowo program modernizacji bomb jądrowych w Stanach Zjednoczonych - tym bardziej, że około dwustu z nich jest rozmieszczonych w Belgii, Holandii, Niemczech, Turcji i Włoszech. „Działania te stwarzają dodatkowe zagrożenie dla Rosji, na które nie możemy nie odpowiedzieć”.

Rosyjska armia coraz silniejsza – ale nie wiadomo jak bardzo?

Chcąc pokazać, że Rosja nie pozostaje w tyle za krajami NATO Szojgu przedstawił publicznie w swoim przemówieniu obecny stan rosyjskich sił zbrojnych. Zrobił to jednak tak umiejętnie, by nie można było się zorientować o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Mówił więc o procentach nowoczesnego sprzętu w armii, ale nie zaznaczył czy ta statystyka dotyczy wyposażenie nowego, czy zmodernizowanego i remontowanego. Tymczasem wiadomo, że w wielu przypadkach modernizacja w Rosji polega tak naprawdę jedynie na naprawie i ostatecznie na wymianie sprzętu informatycznego oraz łączności (chociaż i to nie zawsze).

Rosyjskie uzbrojenie i wyposażenie wojskowe z czasów zimnej wojny było bowiem tak konstruowane, że jego wymienienie wymagało tak naprawdę rozebrania na elementy pierwsze okrętów, samolotów czy czołgów. Przykładowo niektóre radary kierowania uzbrojeniem miały charakterystyczne dla siebie indywidualne połączenia i rozwiązania, co utrudniało ich kompleksową, seryjną naprawę lub modernizację. Do każdego z nich trzeba więc było podchodzić indywidualnie.

fot. mil.ru

Szojgu zaznaczył jednak na początku swojego raportu, że rosyjska armia nie dała się wciągnąć do wyścigu zbrojeń i nadal realizowany jest systematyczne tylko program modernizacji sił zbrojnych zatwierdzony w 2012 roku. Ale od razu pochwalił się, że zwiększa się ukompletowanie wojsk do 93 proc., liczba żołnierzy kontraktowych wzrosła do 384 tysięcy i po raz pierwszy w historii doszło do pełnego uzawodowienia korpusu podoficerskiego.

Szojgu zwrócił dodatkowe uwagę na znaczący wzrost poziomu wyszkolenia wojskowego i doświadczenia bojowego. Nie wspomniał jednak przy tym o wschodniej Ukrainie, ale jedynie o Syrii. Jak się okazało uczestniczyło tam w walkach już ponad 84 proc. personelu lotniczego rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych.

Zmiany w strategicznych siłach jądrowych

Zgodnie z meldunkiem złożonym Putinowi przez Szojgu, w rakietowych siłach strategicznego przeznaczenia w gotowości bojowej jest 99 proc. wyrzutni, z czego ponad 96 proc. w stałej gotowości do natychmiastowego uruchomienia. Resort obrony uniknął jednak podania danych ilościowych w porównaniu do lat ubiegłych.

fot. mil.ru

Szojgu za to poinformował, że:

  • do dyżuru bojowego włączono cztery pułki rakietowe wyposażone w stacjonarne i mobilne stanowiska startowe „Jars”;
  • lotnictwo strategiczne otrzymało cztery zmodernizowane bombowce dalekiego zasięgu: dwa Tu-160 i dwa Tu-95MS;
  • marynarce wojennej (Flocie Oceanu Spokojnego) przekazano jeden, nowy, atomowy okręt podwodny z rakietami balistycznymi typu Boriej „Władimir Monomach”.

fot. mil.ru

Rosjanie pochwalili się przy tym, że poziom nowoczesnego uzbrojenia w siłach strategicznych przekroczył już 60 proc. Tutaj jednak jest pewna nieścisłość, przede wszystkim jeżeli chodzi o okręty. Od końca zimnej wojny Rosjanie wprowadzili bowiem do służby jedynie trzy, a właściwie dwa nowej generacji okręty podwodne z rakietami balistycznymi z napędem atomowym: „Aleksander Newski” i „Władimir Monomach” (projektu 955 typu Boriej). Natomiast podstawę podwodnych sił strategicznych nadal stanowią cztery pamiętające czasy zimnej wojny (? - rzeczywiste dane nie są znane) jednostki projektu 667 BDR typu „Kalmar” (według NATO typu Delta III) i osiem (?) jednostek projektu 667 BDRM typu „Delfin” (według NATO typu Delta IV). Część z nich jest po modernizacji, część w trakcie, ale biorąc ogólną liczbę - to nowe jednostki stanowią nie więcej niż 20-25 proc. całego stanu.

Zmiany w wojskach lądowych

Szojgu poinformował, że w rosyjskich wojskach lądowych sformowano dziewięć nowych związków taktycznych - w tym jedną dywizję pancerną i cztery zmechanizowane. Gdyby jednak rzeczywiście te jednostki utworzono od nowa, to oznaczałoby zwiększenie liczebności armii o co najmniej 70 tysięcy żołnierzy. Takiego wzrostu jednak nie odnotowano, co oznacza, że w Rosji dokonano po prostu reorganizacji niektórych związków taktycznych i na ich bazie powstały nowe dywizje i brygady.

Takie niedomówienia były również w informacji o wprowadzeniu 2930 nowych i zmodernizowanych elementów techniki wojskowej. Należy bowiem pamiętać, że w ubiegłym roku nie dostarczono do pododdziałów liniowych jeszcze żadnego, seryjnego, nowej generacji czołgu, bojowego wozu piechoty, transportera opancerzonego i samobieżnej haubicy z rosyjskich programów zbrojeniowych („Armata”, „Kurganiec”, „Bumerang” i „Koalicja-SW”). Mówiąc o zupełnie nowym sprzęcie Rosjanie powinni więc dodać, że chodzi tu głównie o technikę samochodową – w tym pojazdy opancerzone i odporne na wybuchy min („Tajfun-K” i „Tajfun-U”).

fot. mil.ru

Według Szojgu „nowy” sprzęt pozwolił przezbroić dodatkowo jeszcze dwie brygady i dwa pułki przeciwlotnicze rakietowo-artyleryjskie, jedną brygadę specjalnego przeznaczenia, dwanaście batalionów zmechanizowanych i pancernych oraz trzy dywizjony artyleryjskie. Pomimo tego, w przypadku wojsk lądowych, stopień nowoczesnego sprzętu nadal nie przekroczył 50 proc. i wynosi obecnie 42 proc.

Zmiany w siłach powietrzno-kosmicznych

W siłach powietrzno – kosmicznych poziom nowoczesnego sprzętu oficjalnie miał osiągnąć 66 proc. po wprowadzeniu 139 nowych samolotów i śmigłowców. Natomiast procent sprawnych statków powietrznych to 62 proc. Niestety nie wiadomo, jakie ma to odniesienie do poprzednich lat. Wskazano jednak, że o 21 proc. zwiększył się nalot załóg statków powietrznych, nie wskazano jednak, jaki wpływ na tą statystykę miała operacja syryjska o dużej intensywności.

Jeżeli chodzi o obronę przeciwlotniczą, to w 2016 r. cztery pułki zostały przezbrojone na system dalekiego zasięgu S-400 „Triumf” i wprowadzono 25 samochodowych zestawów rakietowo-artyleryjskich „Pancyr-S”.

Zmiany dotyczyły również wojsk radiotechnicznych. Miały one otrzymać 74 stacje radiolokacyjne. Kończy się również przygotowanie do działania operacyjnego trzech nowych radarów wczesnego ostrzegania „Woroneż” w Orsku, Barnauł, Jenisejsku. Mają one wejść do służby w 2017 roku.

fot. mil.ru

Zmodernizowano dodatkowo trzy działające radary w Baranowiczach, Murmańsku i Pieczorze. Według Szojgu pozwoliło to po raz pierwszy w nowej historii Rosji stworzyć na obwodzie rosyjskich granic, szczelny, działający w sposób ciągły, system ostrzegania o ataku rakietowym na wszystkich strategicznych kierunkach powietrzno-kosmicznych i na wszystkich fazach toru lotu rakiet balistycznych.

Rosyjskie siły zbrojne otrzymały dodatkowo 105 kompleksów zawierających 260 bezzałogowych aparatów latających. Dla potrzeb dronów sformowano 36 pododdziałów. Ogółem w rosyjskich siłach zbrojnych ma być obecnie 600 zestawów wyposażonych w około 2000 bezzałogowców latających. Ma to być duży skok, ponieważ w 2011 r. było w Rosji tylko 180 starszych, bezzałogowych systemów latających.

fot. mil.ru

I tutaj Rosjanie specjalnie przemilczeli, że brakuje im systemów długiej i średniej autonomiczności (klasy MALE i HALE). Dodatkowo nie są oni jeszcze gotowi do wykorzystywania dornów uzbrojonych. To co jest jednak niewątpliwym sukcesem to półtorakrotny wzrost intensywności lotów dronów w porównaniu do ubiegłego roku. Nie wiadomo jednak jak wyglądałaby ta statystyka, gdyby nie działania w Syrii oraz nad wschodnią Ukrainą.

Rosyjska marynarka wojenna bez nowych, dużych okrętów

W 2016 r. w skład rosyjskich sił morskich weszło 24 nowych nawodnych okrętów i jednostek pomocniczych oraz dwa nowe, wielozadaniowe okręty podwodne (z napędem diesel-elektrycznym). Ma to oznaczać, że procent nowoczesnej techniki doszedł do 47 proc. Jest to jednak statystyka nieprawdziwa i nie pokazująca rzeczywistych problemów, jakie mają rosyjscy marynarze.

Rosjanie nie mają jak na razie nawet zaczętego programu budowy dużych okrętów nawodnych (od klasy niszczyciela wzwyż). W tym przypadku procent nowoczesności jest równy zero. W przypadku atomowych, uderzeniowych okrętów podwodnych ta sytuacja nie jest wcale lepsza, ponieważ tylko jeden z nich można zaliczyć do nowej generacji projektu 885 („Siewierodwińsk”).

Fot. mil.ru.

To właśnie dlatego Rosjanie wprowadzają korwety i fregaty, które niewątpliwie poprawiają statystykę, jednak na pewno nie pozwolą im działać w dużej odległości od własnych baz - na oceanach, np. by tworzyć samodzielne zespoły jednostek nawodnych. Na przeszkodzie stanie w tym przypadku np. brak okrętów klasy AEGIS oraz lotniskowców, których zbudowanie w obecnie sytuacji Rosji jest praktycznie niemożliwe.

Pomimo tego opływanie rosyjskich załóg wzrosło 1,7 razy. Statystyka ta może być jednak myląca, ponieważ mogła ona uwzględniać długo trwające rejsy zespołu Morza Śródziemnego, który znacząco „wypływał rosyjskie motogodziny”.

Wojska powietrzno-desantowe będą rozwijane

Ukompletowanie wojsk powietrzno-desantowych w nowoczesny sprzęt oceniono na 47 proc. W tym przypadku ocena rosyjskich spadochroniarzy jest jednak zbyt surowa, ponieważ nie oddaje rzeczywistych zmian, jakie wśród nich następują.

fot. mil.ru

Po pierwsze resortowi obrony udało się podnieść morale wśród żołnierzy wojsk powietrzno-desantowych. Podwyższono również poziom szkolenia zwiększając (przynajmniej oficjalnie) o 5 proc. liczbę skoków – i to co najważniejsze, realizowanych w dużych ugrupowaniach. Rosjanie chwalą się przy tym zorganizowaniem jednego dodatkowego poligonu spadochronowego Opuk na Krymie, na którym można przeprowadzić ćwiczenia dwustronne z międzynarodowym pododdziałami.

Poprawia się dodatkowo wyposażenie – w tym przede wszystkim w środki łączności. W całej rosyjskiej armii wprowadzono 22 tysiące nowych radiostacji (6 proc. więcej niż w 2015 r.) podnosząc poziom nowoczesnego sprzętu w tej dziedzinie do 47 proc. W przypadku wojsk powietrzno-desantowych ten procent jest prawdopodobnie najwyższy.

fot. mil.ru

Gorzej jest jeżeli chodzi o sprzęt bojowy. Rosjanie poinformowali oczywiście, że wprowadzono do WDW 188 nowych lub zmodernizowanych transporterów opancerzonych. Ale w rzeczywistości więcej było tych – „zmodernizowanych”.

Nowy sposób scentralizowanego kierowania rosyjskich sił zbrojnych

Na nowy poziom podniesiono pracę krajowego centrum zarządzania obroną. Przez całą dobę koordynuje się tam i monitoruje ponad 6,5 tysiąca przedsięwzięć z planu działalności rosyjskich sił zbrojnych, co według Rosjan trzykrotnie zwiększyło efektywność podejmowania decyzji w kwestiach o znaczeniu krytycznym.

Szojgu dokonał tu porównania z francuskim centrum dowodzenia Balard. Według ministerstwa obrony rosyjskie centrum zarządzania obroną 19-krotnie przewyższa Balard jeżeli chodzi o całkowitą objętość przechowywanych danych i trzykrotnie – jeżeli chodzi o moc obliczeniową. Co więcej Rosjanie zbudowali swoje stanowisko kierowania 3 razy szybciej i 2,6 razy taniej niż zrobili to Francuzi.

Syria – „poligon doświadczalny” rosyjskiej armii

Rosjanie zaczęli podsumowywać swój udział w działaniach syryjskich wskazując przede wszystkim na wysoką skuteczność w walce stosowanego tam uzbrojenie. Według Szojgu w Syrii sprawdzono w ten sposób 162 nowych i zmodernizowanych typów broni, w tym samoloty Su-30SM i Su-34, śmigłowce Mi-28N i Ka-52 oraz rakiety manewrujące odpalane z pokładu okrętów nawodnych i nawodnych (przede wszystkim systemu Kalibr o zasięgu ponad 2000 km).

Szojgu przyznał, że były przypadki, gdy uzbrojenie nie spełniało zakładanych parametrów i znaleziono w nich wady, których nie wykazały próby poligonowe. W związku z powyższym wstrzymano zakup dziesięciu typów uzbrojenia.

Główne cele operacji syryjskiej zostały jednak osiągnięte. Przede wszystkim działania lotnictwa Rosji „odwróciły bieg wydarzeń w walce z terroryzmem w tym kraju. Zniszczono duże ugrupowania band w rejonie Hama i Homs, wypędzono bojowników z Latakia z terytorium, na południe i na północ od Damaszku. Odblokowane główne drogi łączące stolicę z północą kraju. Uwolnione miasta o kluczowym znaczeniu: Aleppo i Al-Qaryatayn. Od bojowników oswobodzono w sumie 12 360 kilometrów kwadratowych terytorium syryjskiego i 499 osiedli”.

fot. mil.ru

Rosyjskie lotnictwo wykonało w sumie 18 800 misji bojowych realizując 71 000 nalotów. Efektem tych działań było według Rosjan: zniszczenie 725 obozów treningowych terrorystów, 405 fabryk i warsztatów do produkcji amunicji, półtora tysiąca sztuk sprzętu wojskowego oraz zabito 35 tysięcy bojowników - w tym 204 dowódców polowych.

Dzięki tym operacjom syryjskie wojska rządowe przejęły od terrorystów 448 czołgów i innych pojazdów opancerzonych, 57 wyrzutni rakietowych ognia salwowego, 418 improwizowanych wyrzutni rakietowych, 410 moździerzy i ponad 28 tysięcy sztuk broni strzeleckiej. Jednocześnie prowadzona była operacja rozminowania, co w samym Aleppo pozwoliło na wykrycie i neutralizację 66 ton materiałów wybuchowych. Jak na razie saperzy usunęli 26853 niebezpiecznych przedmiotów z 1420 hektarów.

Rosjanie ujawnili, że podpisano już umowy międzynarodowe, które stworzyły podstawy prawne do długoterminowego funkcjonowania bazy rosyjskich sił powietrzno-kosmicznych na lotnisku Hmeymim i bazy Wojennomorskiej Floty, w których już stworzono „nowoczesną infrastrukturę wojskową i socjalną”.

Co będzie w 2017 r.?

Szojgu wymieniając konkretne zadania do zrealizowania w 2017 r. na pierwszym miejscu wymienił podniesienie poziomu nowoczesnego uzbrojenia i sprzętu wojskowego w siłach zbrojnych do ponad 60 proc. W przyszłym roku planuje się również:

  • postawić w siłach strategicznego przeznaczenia w dyżur bojowy trzy pułki rakietowe;
  • wprowadzić pięć zmodernizowanych samolotów lotnictwa strategicznego;
  • wprowadzić dwa zestawy brygadowe systemu rakietowego „Iskander-M”;
  • przezbroić trzy dywizjony przeciwlotnicze wojsk lądowych w system rakietowy „Tor-M2”;
  • dostarczyć do wojsk 905 nowoczesnych czołgów i „bojowych wozów opancerzonych”;

fot. mil.ru

  • przekazać do wojsk powietrzno-kosmicznych 170 nowych lub zmodernizowanych statków powietrznych;
  • przezbroić cztery pułki przeciwlotnicze na system S-400 „Triumf”;
  • wprowadzić do marynarki wojennej 8 nawodnych okrętów i 8 kutrów bojowych;
  • wprowadzić do wojsk brzegowych cztery kompleksy rakietowe „Bał” i „Bastion”;
  • wprowadzić do służby operacyjnej 3 nowe radary wczesnego ostrzegania „Woroneż” w Orsku, Barnauł, Jenisejsku;
  • przeprowadzić uruchomienie drugiego aparatu „jednolitego systemu kosmicznego”;
  • wprowadzić do eksploatacji 2290 budynków i wojskowej eksploatacji.
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 15
Reklama
razdwatri
czwartek, 29 grudnia 2016, 17:44

Rosyjska armia : kupa złomu ciągle modernizowanego by się całkiem nie rozsypał plus nachalna propaganda jacy to nie jesteśmy silni . Na Gruzję , Ukrainę i bojowników w Syrii to jakoś wystarcza , nie wystarczy na uzbrojonego w nowoczesny technologicznie sprzęt przeciwnika .

daniel
poniedziałek, 2 stycznia 2017, 18:25

nie masz Pan racji

Rone9
piątek, 30 grudnia 2016, 09:44

Witam. Armia rosyjska jak każda inna w świecie jest w części z nowoczesnym sprzętem jak i w tzw. przestarzały. Jak choćby nasz ukochany kraj Polska. Po prostu się nie da w jednym krótkim czasie doprowadzić do stanu w którym w każdym rodzaju wojsk będzie nowoczesny sprzęt. Na to zawsze jest brak pieniędzy i czasu. Natomiast nie wolno nam w żadnym przypadku doprowadzić do tzw. "podstawowego grzechu" jakim jest niedocenienie przeciwnika/wroga. Owszem nie możemy wpaść w panikę i trwogę na to ma Rosja w swoim arsenale, ale nie wolno nam ich niedoceniać.

vvv
piątek, 30 grudnia 2016, 02:14

nie wiesz o czym mowisz. t-72b3m oraz t-90a to bardzo grozne czolgi i obecnie prowadza dodatkowa modernizacje t-80 z wymiana panecerza, sko, dodaniem termowizji. ich bmp-2 i bmp-3 wozy sa bardzo niebezpieczne oraz rosja posiada bardzo silnie lotnictwo, najsilniejsza opl i artylerie tradycyjna i rakietowa. ich armia jest zaprawiona w boju i rosja to duze zagrozenie

tym razem zaciekawiony
poniedziałek, 2 stycznia 2017, 14:23

Można było przewidzieć, że przedmiotowy artykuł spowoduje kolejną burzliwą dyskusję, w której pierwszeństwo będą tradycyjnie już chcieli osiągnąć komentatorzy o antyrosyjskim nastawieniu. Wielce charakterystyczne na tym forum jest to, że z jednej strony neguje się a priori wzrost wartości bojowej Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, a z drugiej strony de facto podnosi się kwestię konieczności zintensyfikowania zbrojeń przez Pakt Północnoatlantycki. Jest to więc wielce znamienna mieszanka podziwu, niedowierzania, zdziwienia, zaniepokojenia i przerażenia... Czekam więc teraz cierpliwie na wypowiedzi w tym temacie, mając pomimo wszystko nadzieję, że być może wreszcie argumenty merytoryczne zyskają przewagę nad emocjonalnymi, a rzeczowy sposób prowadzenia dyskusji przeważy nad stosowaniem ogranych technik z arsenału socjotechniki...

45
poniedziałek, 2 stycznia 2017, 07:20

Facet nie radzę Ci spotkać tego zlomu na polu walki. Ruski sprzęt jest prosty,tani i skuteczny. Gniotsa nie łamiotsa,podstawowym narzędziem był młot i łom Na zachodzie na każdy wóz bojowy przypada dwa diagnostyczne. W ruskim drewniana skrzynia zwana ZiP. Czyli Zapasnyje i pribora. Co jest lepsze? Pojedziesz na dwa tygodnie w pole ,to się przekonasz. Ja mając do wyboru ,wybieram Ruski bez dyskusji.

jupek
czwartek, 29 grudnia 2016, 14:08

Wiadomo że armia rosyjska nie wygląda jeszcze tak jakby Putin chciał, dużo jest do zrobienia, ale więcej już moim zdaniem zrobiono. Wystarczy porównać jak zmieniła się rosyjska armia przez 20 lat, Kiedy pijany Jelcyn wysyłał pijanych generałów do Czeczenii, tak słabo ich opłacał że handlowali bronią z Czeczeńcami, o działaniach zbrojnych to nawet nie ma co pisać. Szturm czołgów na Grozny bez wsparcia piechoty w Nowy Rok... Dzisiaj kadra oficerska w Rosji zarabia połowę tego co kadra w bundeswerze. Najbardziej w Rosji opłaca się być oficerem w wojsku. No i armia cieszy się dużym szacunkiem, to tak naprawdę jedyny przyjaciel Rosji i Rosjanie to wiedzą. No i mamy Syrię, trzeba przyznać niewielki kontyngent, nie wiem dokładnie, ale chyba 20 samolotów, 20 helikopterów, 12 czołgów i 4000 żołnierzy + wsparcie z morza i bombowców strategicznych, całkowicie to odwróciło bieg wojny w Syrii. Interwencja Rosjan dała ogromny zastrzyk morale syryjskiej armii, która zauważyła że nie jest w beznadziejnej sytuacja i nie jest otoczona przez samych wrogów. Do tego polityczny majstersztyk z Turcją, dzisiaj to Rosja i Turcja stały się gwarantami porozumienia pokojowego. Ja to tak widzę. Porównajmy I wojnę czeczeńską z interwencją w Syrii i widzimy jak bardzo zmieniła się rosyjska armia.

Palmel
piątek, 30 grudnia 2016, 20:13

Zapomniałeś jeszcze o szkolnictwie to co widziałem w rosyjskich telewizjach to przywrócono stare Carskie szkoły kadetów i jak pokazują z nich relacje to pokazywane są bale w ubraniu z okresu Napoleońskiego dziewczynki mają długie białe proste suknie a kadeci w mundurach z tamtego okresu, jak podjeżdżają pod taką szkołę to wysiadają z limuzyn rodziców Lexusy, Merole, BMWice, jak pokazują relacje z zajęć to np. jazdę konną, szermierkę zajęcia z literatury itp. ciężko się będzie mierzyć z tak wykształconą nową kadrą i jednocześnie nową klasą którą buduje Putin a wykosiła komuna

bolo
piątek, 30 grudnia 2016, 10:30

Ten majstersztyk z Turcją to de facto klęska rosyjskiej interwencji w Syrii. Oczywiście celem obecności w Syrii była blokada budowy gazociągu z Kataru do Turcji i dalej do Europy. Ale Rosjanie chcieli także zapobiec rozszerzeniu wpływów tureckich w regionie. I wygląda na to, że im się to nie udało.

tak tylko...
czwartek, 29 grudnia 2016, 15:41

Ale nas wcale to nie cieszy, a wręcz przeciwnie martwi. Życzymy armii rosyjskiej wszystkiego najgorszego...

dropik
czwartek, 29 grudnia 2016, 13:00

poza ropą i gazem strach to najlepszy towar eksportowy Rosji. Wzrost exportu za ostatnie lata po 500%

Adam M
poniedziałek, 2 stycznia 2017, 11:01

Niesamowita jest ta retoryka o "otaczaniu" Rosji przez NATO. Widać Łotwa i Estonia bardzo się ostatnio powiększyły, jeśli zaczynają "otaczać" Rosję. (To jedyne NATO-wskie kraje, które mają z Rosją granice).

rozbawiony wiadomo kim i czym
poniedziałek, 2 stycznia 2017, 14:28

"Łotwa i Estonia"... "To jedyne NATO-wskie kraje, które mają z Rosją granice"... W swojej antyrosyjskiej retoryce pominąłeś fakt, że granicę lądową z Rosją posiada także Norwegia... Warto byłoby także przy tej okazji wspomnieć o rosyjsko-amerykańskiej granicy morskiej w Cieśninie Beringa... Proponowałbym także zapoznać się z rozmieszczeniem baz wojskowych USA na całym świecie, a wtedy mógłbyś się sam przekonać o tym, kto kogo otacza...

Marek
czwartek, 29 grudnia 2016, 11:18

Odkąd pamiętam Rosja zawsze "chciała żyć w pokoju", ale była "zagrożona". Najpierw przez "złych imperialistów" ze "zgniłego zachodu". Później przez maleńką Gruzję i nie chcącą do rosyjskiej strefy "dobrobytu" Ukrainę. Teraz jak widać znów "zagrożona" jest przez pogrążone od lat w marazmie "NATO".

Igor43
piątek, 30 grudnia 2016, 12:39

Jak to jest, że oni zawsze są zagrożeni przez słabszych od siebie, a atakując te mniejsze państwa i narody zawsze wygrywają z Ameryką?

Tweets Defence24