Reklama
Reklama

47 kolejnych szkół dołącza do programu certyfikowanych klas wojskowych. "Wojsko na was czeka"

24 kwietnia 2018, 16:34
klasy mundurowe Błaszczak

Fot. MON/Twitter


47 szkół weźmie udział w drugiej edycji programu certyfikowanych wojskowych klas mundurowych. Dołączą one do 58 placówek, które uczestniczą w tym przedsięwzięciu od pierwszej, rozpoczętej we wrześniu 2017 r. edycji. – Pamiętajcie, wojsko na was czeka – apelował do uczniów szef MON Mariusz Błaszczak.

Minister w garnizonie w Warszawie-Wesołej zainaugurował we wtorek drugą edycję pilotażowego programu wspierania szkół ponadgimnazjalnych prowadzących piony certyfikowanych wojskowych klas mundurowych. Spotkał się także z uczniami z placówek, które zakwalifikowały się do tego przedsięwzięcia. Celem programu – jak informuje resort – jest zachęcenie młodzieży do służby wojskowej.

Do projektu dołącza 47 szkół, a w pierwszej, wciąż jeszcze trwającej edycji bierze udział 58 placówek ze wszystkich województw.

Podczas apelu, który odbył się w 1 Warszawskiej Brygadzie Pancernej w stołecznej dzielnicy Wesoła, Błaszczak podkreślił, że wzrost liczby klas mundurowych to dobra tendencja. Gratulował też uczniom dojrzałości.

Miarą waszej dojrzałości jest również to, że swoją przyszłość wiążecie z Wojskiem Polskim. Mam nadzieję, że jak najwięcej z was zdecyduje się na przystąpienie do Wojska Polskiego.

szef MON Mariusz Błaszczak

Szkoły uczestniczące w programie prowadzą zajęcia o tematyce wojskowej według jednolitego programu nauczania opracowanego przez MON. Dodatkowo placówki otrzymują z resortu instruktorów wojskowych prowadzących zajęcia oraz dostęp do wojskowych obiektów i sprzętu (tzw. wojskowe dni szkoleniowe raz w miesiącu), a także pieniądze na zakup sprzętu i wyposażenia.

Ochotnicy z obu edycji programu mają być objęci kilkutygodniowym szkoleniem wojskowych w ramach skróconej służby przygotowawczej lub powołani na krótkotrwałe ćwiczenia wojskowe zakończone przysięgą, po czym zasilą rezerwy sił zbrojnych. Program nauczania w certyfikowanych klasach wojskowych ma zwiększać szanse uczniów na wstąpienie w szeregi wojska. Za poprzedniego kierownictwa MON była mowa o pierwszeństwie w ubieganiu się o przyjęcie do zawodowej służby wojskowej lub do Wojsk Obrony Terytorialnej oraz o dodatkowych punktach przy ubieganiu się do miejsce na studiach na uczelniach wojskowych.

Jednym z celów programu jest wprowadzenie spójnego programu szkolenia wojskowego, zgodnego z obowiązującymi w wojsku standardami. Do tej pory bowiem zajęcia w klasach mundurowych odbywały się w oparciu o autorskie programy nauczania. Skutkiem tego jest zróżnicowany poziom absolwentów, jeśli chodzi o wiedzę wojskową i przygotowanie do potencjalnej służby w wojsku.

Pilotaż jest rozpisany na dwa lata – dwa semestry w klasie drugiej szkoły ponadgimnazjalnej, semestr w klasie trzeciej (w technikach odpowiednio rok później). MON chciałoby, aby docelowo w całej Polsce była sieć szkół, które prowadzą jednolite szkolenie wojskowe uczniów klas mundurowych.

Poprzednie kierownictwo MON mówiło, że docelowo w każdym z ponad 300 powiatów powinna powstać szkoła średnia, która prowadzi certyfikowane klasy mundurowe. Jesienią 2017 r. ówczesny wiceminister Michał Dworczyk powiedział w programie SKANER Defence24, że MON chciałoby, by rocznie ok. 5 tys. uczniów klas mundurowych kończyło ochotnicze szkolenie poligonowe i stawałoby się żołnierzami rezerwy.

KomentarzeLiczba komentarzy: 8
kotwica2001
wtorek, 24 kwietnia 2018, 19:29

W szkołach, szeczgólnie zawodowych (ale też w liceach) młodzież powinna się uczyć jak przy pomocy prostych narzędzi (kątówka, wiertarka, spawarka) zrobić broń, na przykład STENa. Pod koniec nauki w szkole każdy uczeń powinien mieć swój własny, przestrzelany i dopracowany PM. Potencjalny napastnik nie będzie bał się Krabów, Leopardów czy F-69 - z tym można podjąc walkę. Przerażające jest to że kilku chłopców kopiących piłkę może znienacka wykosić patrol ogniem maszynowym a potem zniknąć w gęstwinie miasta zanim ktokolwiek się zorientuje co się stało. Morale okupanta szybko osiągnie dno kiedy będzie musiał mieć oczy dookoła głowy gdziekolwiek by się nie ruszył.

ck16
środa, 25 kwietnia 2018, 09:51

Myślisz jak podczas II wojny światowej. Typowy polski romantyk marzyciel. Obecnie są satelity, drony, noktowizory i termowizory oraz możliwość podsłuchiwania i identyfikacji kodów DNA itd. itp. W praktyce partyzantka wiejska czy miejska nie ma żadnych szans. Ostatecznie agresor po prostu w 12 miesięcy zlikwiduje 60-80% danego narodu (wystarczy zatruć wodę w dużych miastach). I tyle twojego kombinowania.

Kuk
piątek, 27 kwietnia 2018, 10:41

A gdzie miał miejsce taki armagedon...

marian
środa, 25 kwietnia 2018, 12:42

A Pan nie myśli czasem jak podczas zimnej wojny? (zagłada większości narodu bronią masowego rażenia). Nikomu nie opłaca się likwidować całych narodów zwłaszcza w miarę cywilizowanych, wykształconych i pracowitych jakim są np. Polacy. W obecnych czasach bardziej niż w XX wieku chodzi by podbity naród pracował na rzecz zdobywcy, a nie, żeby go unicestwić.

Marek
środa, 25 kwietnia 2018, 12:20

Możliwości zatrucia wody w większych miastach były już podczas DWS.

laesir
wtorek, 24 kwietnia 2018, 22:43

Tia. A w odpowiedzi napastnik zrówna z ziemią i wymorduje najbliższe miasteczko albo i całą gminę. W takich sytuacjach dziala odpowiedzialność zbjorowa. 10 tyłowników za 1000 albo i więcej cywilów. To się nazywa świetna proporcja.

Kuk
piątek, 27 kwietnia 2018, 10:43

Tak bo to jest wojna. Albo rybka albo...

Ig.
środa, 25 kwietnia 2018, 02:24

Afganistan tak wykończył parę mocarstw. Geopolitycznie jesteśmy kością pomiędzy dwoma brytanami. Ale nawet zajadły brytan nie ruszy kości, która może stanąć mu w gardle.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama