Reklama

Wojna na Ukrainie wciąż „gorąca” [ANALIZA]

15 kwietnia 2018, 11:47
Ukraina_naruszenie

Choć uwaga komentatorów koncentruje się obecnie w Syrii, to działania wojenne prowadzone
są także na wschodniej Ukrainie. W dniach od 15 marca do 12 kwietnia miało miejsce 776 ostrzałów (naruszeń zawieszenia broni). 14 kwietnia władze ukraińskie poinformowały, że w ciągu wcześniejszych 24 godzin miało miejsce dalszych 43 naruszeń, co daje łącznie ponad 800 takich incydentów w ciągu miesiąca - starcia w ostatnich 30 dniach analizuje dla Defence24.pl Marcin Gawęda.

Walki pozycyjne na wschodniej Ukrainie mają swoją dynamikę i charakter. Codziennie strona ukraińska przedstawia lakoniczny raport przedstawiający sytuację w strefie ATO, który sprowadza się do podania: liczby incydentów związanych z ostrzałem własnych pozycji, lokacji, gdzie miały one miejsce lub były najbardziej intensywne, wymienienia rodzajów użytych broni (ze szczególnym uwzględnieniem broni ciężkich, co stanowi naruszenie porozumień mińskich), wreszcie - co najbardziej istotne – określenia strat SZU w sile żywej poniesionej w wyniku ostrzału.

Dynamika ostrzałów

Analiza podawanych przez służbę prasową sztabu ATO liczby ostrzałów pozwala określić dynamikę wojny pozycyjnej na Donbasie. Zdarzają się dni, kiedy praktycznie nie dochodzi do żadnych ostrzałów, co wskazuje, że doba była spokojna wzdłuż całej linii rozgranicznia. Jednakże są to wypadki raczej rzadkie i przeplatane okresami intensywnego ostrzału dobowego. Przy niskiej intensywności ostrzałów wzrasta szansa na uniknięcie strat w sile żywej, w tym zwłaszcza w zabitych i ciężko rannych, jednakże nie jest to regułą. Doba mogła przejść relatywnie spokojnie, a mimo, to odnotowano poważne straty. Jest to wynik faktu, że sytuacja jest nieprzewidywalna i w niesprzyjających okolicznościach, np. przy wejściu na minę, straty mogą być relatywnie wysokie, nawet jeśli front był „uśpiony”. Widać, że mimo także dodatkowych czasowych porozumień dotyczących ograniczenia wymiany ognia (np. niedawne porozumienie wielkanocne), dynamika wymiany ognia jest w ostatnich dobach duża i ma w stosunku do początku miesiąca tendencję wzrostową.  

Charakter naruszeń

Mianem ostrzału sztab ATO określa subiektywnie ocenianą wymianę ognia, która może mieć charakter ostrzału artyleryjskiego, ostrzału z broni strzeleckiej itd. W intencji raportujących stroną agresywną (naruszycielem) są siły separatystyczno-rosyjskie, strona ukraińska jakoby odpowiada jedynie na prowokacje. Oczywiście, raport daje tylko pewien obraz sytuacji, bowiem użycie min czy broni wyborowej jest z natury bardziej śmiercionośne, a jednocześnie nie będzie z natury rzeczy odzwierciedlone w raporcie. Przegląd strat z ostatnich okresów wskazuje na to, że miny i ładunki wybuchowe są niezwykle śmiercionośne dla żołnierzy, podobnie jak strzelcy wyborowi, których zwiększoną aktywność niedawno zauważono.

image

Najbardziej istotne z punktu widzenia strony ukraińskiej są raportowane naruszenia porozumień mińskich, a więc użycie broni ciężkiej, w tym broni o kalibrze powyżej 100 mm. Analiza raportów wkazuje, że separatyści używają do ostrzałów całego arsenału: zazwyczaj moździerzy 82 i 120 mm, artylerii lufowej i rakietowej 120 i 122 mm, wozów bojowych (czołgów i bojowych wozów piechoty), granatników, broni strzeleckiej, w tym wukaemów etc.

Zmienia się i ewoluuje także taktyka. Przykładowo, użycie czołgów ma charakter nękający. Grupa taktyczna złożona z dwóch-trzech czołgów, wychodzi na pozycje, pod osłoną własnego ognia broni maszynowej i moździerzy, które mają na celu „przyduszenie” środków przeciwpancernych piechoty. Czołgi oddają kilka strzałów (dwa-trzy, trzy-cztery) w kierunku rozpoznanych wcześniej stanowisk ukraińskich, po czym zmieniają stanowiska lub się wycofują. Wykorzystywane są starannie dobrane i zamaskowane pozycje ogniowe.

Z kolei użycie moździerzy i artylerii ma charakter napadu ogniowego – następuje nagły i krótki ostrzał (kilka pocisków) z natychmiastową zmianą pozycji. Ostatnimi dniami zintensyfikowano ostrzał z moździerzy, o ile wcześniej ostrzał nękający prowadziły dwa-trzy moździerze, to teraz ogień prowadzi nawet cała bateria moździerzy (ogień kombinowany 82 i 120 mm).

Jak już wspomniano, szczególnie skuteczni są snajperzy (strzelcy wyborowi). Zabity 12 kwietnia w rejonie Doniecka (Pisky) sierżant Denis Naczosnyj, ps. „Czeczen”, otrzymał postrzał w głowę. Zabity niedawno wrócił z urlopu, wykonywał obowiązki dowódcy plutonu w 34. batalionie 57. Samodzielnej Brygady Motopiechoty (57 Okrema Motopichotna Brigada). 27 marca, także postrzałem w głowę, zabity został w rejonie bachmutowskim bojownik „Prawego Sekora” z grupy taktycznej „Sapsan” (Ochotniczy Ukraiński Korpus (ukr. DUK PS)).

Straty

Straty w raportach służby prasowej ATO klasyfikuje się według trzech kryteriów: zabici, ranni oraz z odniesionymi traumami. W niniejszej analizie, dla przejrzystości, ujęliśmy żołnierzy rannych i z traumami jako kategorię poszkodowani. Jak widać nie ma tu oddzielenia sytuacji odniesienia ran ciężkich (zagrażających życiu) oraz lekkich. Przypadki śmierci w ATO żołnierzy są na tyle rzadkie i jednocześnie bolesne, że zazwyczaj szczegółów wydarzenia można dowiedzieć się z ukraińskich mediów. Wszystkie ofiary ATO, także pośrednie, są wyszczególnione w internetowych spisach.

image

Grafiki ilustrujące niniejszą analizę, dotyczące ilość ostrzałów i wynikłe z tego straty wśród żołnierzy SZU (i innych formacji), oparte są wyłącznie na raportach ATO i nie oddają w pełni sytuacji i kosztów ludzkich misji w Donbasie. Wskazują jedynie żołnierzy, którzy ponieśli śmierć lub zostali ranni w wyniku ostrzałów. Nie zawierają więc z natury rzeczy innych ofiar w strefie ATO, a więc na przykład poległych/poszkodowanych na minach lub w wyniku wypadków. Jeśli zliczymy straty we wszystkich resortach siłowych i za wyznacznik przyjmiemy śmierć w strefie ATO to liczba ofiar skokowo rośnie. Otóż w marcu 2018 w strefie ATO – z rozmaitych przyczyn – media odnotowały śmierć kilkunastu członków sił ATO. Według doniesień medialnych można zidentyfikować 16 ofiar pochodzących z różnych strukur siłowych (siły zbrojne, gwardia narodowa, straż graniczna itd.), z tego ośmiu żołnierzy (50%) media określają mianem strat bojowych.

Krwawe żniwo zbierają wypadki oraz miny. Przy tych ostatnich nie można oprzeć się wrażeniu, że są związane także z akcjami ofensywnymi, np. grup rozpoznawczych lub specjalnych i wiążą się z operacjami w strefie niczyjej lub nawet na tyłach przeciwnika.

Należy pamiętać, że doniesienia sztabu ATO są jednostronne i podobne zestawienia przygotowuje także druga strona. Nie wnikając w przyczynę wymiany ognia można założyć, że w wyniku ostrzału odwetowego intensywność walk jest większa, a straty obustronne. Przykładowo nieoficjalne straty sił separatystycznych na Donbasie w okresie 2-10 kwietnia szacowano na pięciu bojowników.

Zmiana formatu

Na maj tego roku przewidziano formalny koniec operacji antyterrorystycznej na wschodzie Ukrainy. ATO zostanie zastąpiona innym formatem działań obronnych, zgodnie z przyjętą nową ustawą z lutego br., tzw. operacją sił połączonych. Zmiana formatu ma polegać m.in. na przejęciu kompetencji dowódczych przez oficerów SZU. „ATO zostanie formalnie zakończona. To oznacza zmianę systemu zarządzania, podporządkowania sił i zasobów kierownictwu wojskowemu, stworzenie połączonego sztabu jako głównego organu dowodzenia tą operacją...” – powiedział szef sztabu SZU, Wiktor Mużenko.

Zmiany sankcjonowane przez tzw. ustawę o reintegracji Donbasu wymikają z faktu, iż działania sił ukraińskich w obwodach donieckim i ługańskim nie będą już klasyfikowane jako operacja antyterrorystyczna w kompetencji Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), ale obszar prowadzenia de facto operacji wojskowych. Prezydent Poroszenko, jako głównodowodzący ukraińskich sił zbrojnych, otrzymuje szerokie pełnomocnictwa w zakresie użycia sił zbrojnych i innych formacji do „powstrzymania i odparcia rosyjskiej agresji i reintegracji terytoriów okupowanych” (np. może używać sił zbrojnych bez ogłoszenia wojny, stanu wojennego lub wyjątkowego). Zmiany mają zwiększyć efektywność SZU na wschodzie kraju.

KomentarzeLiczba komentarzy: 22
Luke
wtorek, 17 kwietnia 2018, 06:21

A Polska zamiast sie zbronic i kupowac samoloty, okrenty, czolgi, nowoczesne rakiety to sie rozbraja

plum
wtorek, 17 kwietnia 2018, 20:50

niestety ale nikt na świecie okrentów nie produkuje

Nico
piątek, 20 kwietnia 2018, 10:57

Jak nie produkuje. Produkują Niemcy i kupują w stoczni ThyssenKrupp Marine Systems, Francja we francuskiej grupie stoczniowej Naval Group, Włochy w włoskiej grupie stoczniowej. Fincantieri – Cantieri Navali Italiani, Holandia w Holenderskiej, grupie stoczniowej Damen Groupc, Szwecja w firmie Saab.

TT
sobota, 21 kwietnia 2018, 14:09

Ale to okręty

andys
poniedziałek, 16 kwietnia 2018, 14:09

Jesli nie zrozumiemy , że na Donbasie toczy sie wojna domowa i , że rząd w Kijowie nie chce tego przyznać oraz , że nie uznaje innej drogi rozwiązania konfliktu niż militarna (z oczywistymi , chciałoby sie powiedzieć banderowskimi, efektami) to nic nie zrozumiemy.

Redrum
środa, 18 kwietnia 2018, 01:36

Nie byłoby żadnej wojny, a już w szczególności domowej, gdyby nie zaangażowanie Rosjan w rozpętanie a następnie podtrzymywanie zbrojnej rebelii w Donbasie. W typowy dla siebie sposób, znany skądinąd nam, Moskwa wykorzystała chaos i bezbronność sąsiedniego państwa, by dokonać podstępnej agresji, połączonej z zaborem ziem. Nie jest możliwe nazwanie wojną domową sytuacji, w której państwo rosyjskie wszelkimi politycznymi i propagandowymi (oficjalnie) oraz wojskowymi (nieoficjalnie) środkami nastaje na oderwanie jak największej połaci terytorium Ukrainy. Państwo, które przyjmuje taką pozycję, jest de facto agresywnym uczestnikiem wojny, dyktując w dodatku jej warunki. Wojna domowa powiadasz? Jeśli tak, to wytłumacz jakim sposobem \"górnicy i traktorzyści\" Donbasu zdołali osiągnąć taką biegłość w taktyce wojskowej i obsłudze zaawansowanej broni, że w ciągu paru tygodni walk, byli w stanie brać w okrążenia oddziały regularnego wojska ukraińskiego, rozbijając je w drobny pył. To chyba tytani, nie powstańcy!

autor
poniedziałek, 16 kwietnia 2018, 17:47

wojna domowa hahaha i dlatego w rozmowach w mińsku była merkel i putin, reprezentowali poszczególne obwody?

tak tylko... (Michał Rakowski)
poniedziałek, 16 kwietnia 2018, 17:44

To nie jest wojna domowa. W okresie najintensywniejszych walk w Donbasie w 2014 roku pojawiło się wiele mogił walczących w konflikcie ludzi. Setki z nich pojawiło się w Rosji na cmentarzu w Rostowie nad Donem. Zdjęcia i relacje można bez trudu wyklikać w sieci. Tam pochowano setki żołnierzy rosyjskich, których matkom i żonom wmawiano, iż zginęli na służbie w wypadkach. Skoro więc zginęli obywatele Rosji, nie jest to wojna domowa, tylko agresja...

tak tylko... (Michał Rakowski)
poniedziałek, 16 kwietnia 2018, 16:46

Konflikt na Ukrainie i rosyjską agresję możemy oceniać tylko z pozycji polskiej racji stanu, odwoływanie się do \"banderowców\" i związanych z tym emocji jest dziecinadą. Geopolityka nie posługuje się takimi wartościami. Liczy się wyłącznie polska racja stanu...

andys
wtorek, 17 kwietnia 2018, 01:38

Polska racja stanu w tym przypadku, to Ukraina, która nie ma konfliktów z sasiadami, spokojna, z zadowolonymi ze swoich politycznych i socjalnych praw obywatelami. Uwazam, ze perspektywa nowego Wołynia, po ewentualnej przegranej DNR i ŁNR jest na Donbasie wcale realna. Ilość wymieniania w krótkim tekscie słów\"polska racja stanu\" nie musi wcale jej wzmacniać. Nastepne pokolenia Ukraińców mogą kiedyś ze zdziwieniem odkrywać (tak jak jest teraz w sprawie polskiego Wołynia ), że był kiedyś Donbas ...

Adam S.
wtorek, 17 kwietnia 2018, 14:45

A jaka miałaby być przyczyna tego \"nowego Wołynia\"? Czyżby polska armia wybierała się powtórnie zajmować Wołyń? Polska i Polacy są na Ukrainie najbardziej pozytywnie postrzeganym narodem, nie ma żadnych realnych sporów z Ukrainą, a jedyny problem to moskiewska propaganda, która robi co może, żeby w każdym temacie o Ukrainie dopisać słowo \"Wołyń\". Co do DNR i ŁNR, to nic takiego nie istnieje, jest za to okupowany przez Rosję Donbas - geograficzny region Ukrainy, zamieszkany w większości przez Ukraińców, z dość dużą mniejszością rosyjską.

ck16
poniedziałek, 23 kwietnia 2018, 10:21

Ale wschodnia Ukraina niestety chce do Rosji. Wystarczy pogadać z Ukraińcami pracującymi w Polsce. Na tych terenach pierwotni Ukraińcy zostali wymordowani już w latach 30-tych (tzw. wielki głód).

realista
poniedziałek, 16 kwietnia 2018, 13:25

Rosja potrzebuje tej wojny, żeby odwrócić uwagę Rosjan od sytuacji w Rosji.

zły
poniedziałek, 16 kwietnia 2018, 11:19

Coś na tym wykresie wartości na osi x idą w złą stronę.

Okręcik
poniedziałek, 16 kwietnia 2018, 10:12

Konflikt na Ukrainie to jak pacjent czekający na operację. Albo doczeka się jej, guz zostanie wycięty, a on wyzdrowieje [lub umrze], lub nie doczeka się operacji, bo w pierw skona. jedno jest pewne ten stan rzeczy nie może trwać wiecznie bo to taki ciągle ropiejący wrzód.

Marek1
poniedziałek, 16 kwietnia 2018, 11:29

Mylisz się. Moskwa mogłaby zakończyć ten konflikt w miesiąc. Mogłaby, gdyby chciała. Ale NIE chce, bo taki kontrolowany konflikt w granicach Ukrainy skutecznie ją osłabia i blokuje drogę wejścia do europejskich/światowych struktur ekonomiczno-politycznych(UE/NATO). Konflikt ten będzie trwał dopóki to się Kremlowi opłaca, czyli dowolna ilość czasu ...

ck16
poniedziałek, 16 kwietnia 2018, 18:18

Mylisz się. Ta długa woja jest tylko w interesie Kijowa. Łatwiej jest Ukraińcom wytłumaczyć, że jest bieda, że czegoś brakuje. Brakuje bo przecież prowadzimy wojnę z potężną Rosją. Dla Putina obecna wojna tak czy siak oznacza przegraną. Wzajemna nienawiść Rosjan i Ukraińców będzie stale rosła i nie da się tych dwóch narodów połączyć w całość (czego chciałby Putin). Putin miał moment, że powinien iść na całość i zająć Kijów. Po miesiącu Rosjanie utworzyli by zaprzyjaźniony Rząd i się wycofali. Obecnie o takiej wojnie nikt by już nie pamiętał. Putin się zawahał i obecnie codzienne przegrywa.

Okręcik
środa, 18 kwietnia 2018, 12:56

Masz kolego [ck16] sporo racji, jakiś interes w tym wszystkim ma i Kijów, ale przede wszystkim Moskwa. Zablokowało to skutecznie zbliżenie Ukrainy z UE, a w perspektywie wstąpienie U do UE. Skutki tego byłyby dla Rosji [jej władz] tragiczne gospodarczo, społecznie i politycznie.

Adam S.
wtorek, 17 kwietnia 2018, 14:56

Gdyby wojna była na rękę Ukrainie, to raczej odbywałaby się na terenie Rosji :) Niesamowite są te rosyjskie wrzutki, jak to ludzie popełniają samobójstwa za pomocą trzydziestu ciosów nożem, a państwa sąsiadujące z Rosja same się napadają. Prawdą jest jedynie to, że Putin spodziewał się szybkiego zwycięstwa i przyłączenia Donbasu - tak jak Krymu. Znał stan ukraińskiej armii i nie spodziewał się istotnego oporu, jednak nie przewidział pojawienia się ochotniczych batalionów. Teraz nie ma za bardzo możliwości wyjścia z Donbasu \"z twarzą\". Natomiast dlaczego w 2014 roku Putin nie uderzył na Kijów, kiedy miał Ukrainę na talerzu? - prawdopodobnie nie był logistycznie przygotowany do wielkiej wojny i okupacji ogromnego obszaru.

ck16
poniedziałek, 23 kwietnia 2018, 10:18

Gdyby Putin się nie zawahał to jakieś tam ochotnicze bataliony nie mały by żadnych szans z regularną armią. Wydaje mi się, że Rosjanie zakładali, że Ukraińcy sami się zbuntują przeciwko nowej władzy a tak się nie stało. Z tego co wiem od Ukraińców to mentalność w zachodniej Ukrainie a we wschodniej to zupełnie inna bajka. Ci z zachodu chcą do UE a tu jest stolica kraju. Ci ze wschodu chcą do Rosji (istotnie mieszka tam mnóstwo Rosjan bo samych Ukraińców przecież wymordował Stalin w latach 30-tych). Efektem rewolucji jest też wzrost sympatii dla UE więc nastąpił efekt odwrotny od zamierzonego. Jeśli docelowym celem Putina miało być przyłączenie całej Ukrainy do Rosji lub co najmniej takie stowarzyszenie jak z Białorusią (utrzymywana fikcyjnie) to tę wojnę już Rosja przegrała. Rosja z Ukrainą może się sama wyżywić i być potęgą światową. Rosja bez Ukrainy jest tylko potęgą ale lokalną. Obecnie Putin się \"przyczaił\" bo obawia się USA ale sądzę, że kiedyś docelowo nastąpi podział Ukrainy na wschodnią i zachodnią. Podobno przecież Putin proponował Tuskowi podział Ukrainy ale Tusk nic nie odpowiedział. I dobrze bo po co Polsce taki problem. Polaków tam jest mało bo albo wymordował ich Stalin, albo wyjechali na nasze \"ziemie odzyskane\" albo wymordowali ich sami Ukraińcy. Czy jednak możliwy jest teoretyczny związek Polski i Ukrainy tak jak kiedyś Polski i Litwy. Tak, ale nie całej Ukrainy i tylko na zasadzie dobrowolności i równości obydwu państw. Dla Polski taki związek z Ukrainą oznaczać będzie jednak stały konflikt z Rosją.

Telemach
wtorek, 17 kwietnia 2018, 03:11

Naiwność czy wykalkulowana głupota? Postrzeganie rzeczywistości to też sztuka...niestety nie dla wyrobnika!

tak tylko... (Michał Rakowski)
poniedziałek, 16 kwietnia 2018, 11:19

Takie medyczne porównania usiłujące wpływać na wyobraźnię są bez wpływu na rzeczywistość. Na dzień dzisiejszy patrząc na konflikt w Donbasie i jego natężenie nie widzę żadnych powodów militarnych, gospodarczych, ani finansowych, które miały by doprowadzić do \"skonania\" któregoś z organizmów państwowych biorących w nim udział, za wyjątkiem może dwóch fikcyjnych republik...

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama