Reklama

Walki na łuku swietłodarskim. "Lawina ognia artylerii"

31 grudnia 2016, 12:10

Przez kilka dni grudnia 2016 r. na tzw. „łuku swietłodarskim” toczyły się zacięte walki. Obie strony tradycyjnie oskarżają się o eskalację walk i łamanie porozumień mińskich, trudno także rozeznać się szczegółowo w przebiegu działań bojowych. Władze w Kijowie powtarzają jak mantrę, że prowadzą wyłącznie działania defensywne i przeprowadziły wymuszony ostrzałem artylerii separatystów lokalny kontratak, mający na celu poprawienia pozycji taktycznej. Z kolei władze tzw. "Ługańskiej Republiki Ludowej" oskarżają, jak zwykle, Kijów o eskalację walk i sugerują jakoby walki miały na celu przerwanie linii frontu - dla Defence24.pl pisze Marcin Gawęda.

Z nierzadko sprzecznych lub zmanipulowanych przekazów trudno wydobyć pełny obraz walk, pewne jest jednak, że walki miały charakter niezwykle zacięty – włącznie z masowym użyciem artylerii dużych kalibrów – a obie strony poniosły bardzo duże straty, liczone w dziesiątkach zabitych i rannych. Pewne jest także, że w przeciągu kilkudniowych walk obie strony wprowadziły do walki pododdziały pancerne i artylerii, ale taktyczny charakter walk spowodował, iż starcie ograniczyło się jedynie do sił i środków na miejscu oraz odwodów o charakterze taktycznym (lokalnym).

Większość analiz taktycznych wskazuje, że stroną atakującą była ukraińska 54. Brygada, której celem było zajęcie okolicznych wzgórz ze znajdującymi się na nich punktami oporu tzw. separatystów. Dzięki temu można byłoby znacząco poprawić własne położenie taktyczne. Co więcej, układ terenu powodował, że miałoby to także przełożenie na skalę operacyjną, gdyż nawet niewielkie przesunięcie frontu w kierunku na niedalekie Debalcowo (ważny węzeł komunikacyjny w rejonie), skutkowałoby m.in. tym, że siły ATO wzięłyby pod kontrolę ogniową ważną drogę M04 Znamianka-Krasnodon na odcinku Uglegorsk-Debalcewo.

1

Tzw. „łuk swietłodarski” należy do jednych z najbardziej niebezpiecznych pozycji na linii rozgraniczenia. Do krótkich, ale zaciętych bojów doszło tam już latem 2016 r. Do kolejnej eskalacji wzajemnych działań, z użyciem na dużą skalę artylerii, dochodziło już w połowie grudnia. Ostatnia fala walk na łuku miała miejsce w okresie od 18 do 23 grudnia.

Ciężar walk pozycyjnych na tym odcinku frontu ze strony sił ATO ponosi 54. Brygada Zmechanizowana i 25. batalion „Kijowska Ruś”. Pododdziały tych związków taktycznych, przy silnym wsparciu artylerii, toczyły walki zaczepne i poniosły duże straty. Szczególnie dotyczy to oddziałów, które przeszły do kontrataków i zajęły wysunięte linie obrony sił prorosyjskich. W kolejnych godzinach i dniach spadła na nie lawina ognia artylerii (haubice 122 mm, moździerze 120 mm), co spowodowało dalsze straty. Na tyły jechały kolumny sanitarek z zabitymi, rannymi i kontuzjowanymi żołnierzami. W takiej sytuacji utrzymanie zdobytych w kontrataku pozycji było niemożliwe i pododdziały ukraińskie wycofały się na pozycje wyjściowe. Tym samym sytuacja na łuku swietłodarskim nie uległa zmianie.

Walki rozpoczęły się 18 grudnia ukraińskim atakiem na wzgórze 216,8 (punkt oporu separatystów Kikimora) i trwały kilka dni. Z przekazów z pola walki sporządzonych przez wolontariuszy i oficerów niższej rangi wyłania się taki oto obraz: w celu poprawienia swojego położenia taktycznego zdecydowano o podjęciu ograniczonych w czasie i przestrzeni działań bojowych, mających na celu opanowanie wysuniętych pozycji separatystów, ulokowanych na okolicznych wzgórzach, w tym przede wszystkim na kluczowym w tym rejonie wzgórzu 216,8, czyli punkcie oporu (PO) „Kikimora”.

W związku z tym podjęto ataki na PO „Kikimora” oraz pobliskie PO „Krzyż” i „Gwiazda”. Atak przeprowadzono przy silnym wsparciu artylerii, zgodnie z prawidłami sztuki wojennej. Po przyduszeniu obrony ogniem artylerii pododdziały ukraińskie zajęły wyznaczone punkty oporu. Przeciwnicy zdołali podciągnąć swoje odwody i w wyniku ostrzału artylerii, a następnie kontrataków, zmusić siły 54. Brygady do wycofania.

Według dostępnych materiałów obie strony wprowadziły do walki nie tylko pododdziały piechoty, ale także silną artylerię. Siły ATO miały podciągnąć w rejon walk haubice Msta-S 152 mm, tymczasem separatyści mieli do dyspozycji haubice 2S1 Goździk 122 mm oraz moździerze 120 mm. Obok niezwykle zaciętej walki na krótkim dystansie (10-200 m) i ognia broni strzeleckiej, to właśnie podkreślane przez obie strony zmasowane użycie artylerii i ogień ciężkich kalibrów (powyżej 100 mm) miał spowodować wysokie straty. Strona ukraińska szacowała, iż w największym natężeniu walk na pozycje 54. Brygady spadały setki pocisków dużych kalibrów. Podobnie było w drugą stronę, przy czym należy pamiętać, że mówimy tu o walkach na bardzo ograniczonej przestrzeni.

Rozkład strat ukraińskich wskazuje, że najbardziej krwawe były walki 18 grudnia, gdy bezpośrednio toczyły się walki o wzgórza i rozmieszczone tam punkty oporu oraz okoliczne lasy (18 grudnia sześciu zabitych żołnierzy ukraińskich, 19 grudnia dwóch zabitych, 22 grudnia jeden zabity).

Warto jednak podkreślić, że atak kompanii (kilku kompanii?) 1. batalionu 54. Brygady, wspartych bronią pancerną (BTR-y), w pierwszej fazie nie miał charakteru zmasowanego. Ukraińcom nie udało się zdławić wszystkich pozycji ogniowych na „opornikach”, ani pozycji moździerzy rozlokowanych w okolicznych lasach.

Fot. mil.gov.ua

Jak na kilka dni lokalnych walk straty obu stron były ogromne. Strona ukraińska podkreśla, że są one największe od 5-6 miesięcy. Późniejsze analizy sporządzone przez wolontariuszy wskazują, że na tyły jechały całe kolumny z rannymi i kontuzjowanymi, ewakuację rannych wspomagały śmigłowce Mi-8. Po drugiej stronie straty nie były wcale mniejsze, szpitale w Ługańsku przepełnione były rannymi.

Pewne światło na zaciętość i charakter walk rzucają słowa dowódcy batalionu ze składu 54. Brygady, ps. „Kupoł”. Kombat stwierdza, że w okresie 18-23 grudnia, na łuku swietłodarskim z ukraińskich szeregów ubyło 72 ludzi: dziewięciu zabitych, 35 rannych, 17 kontuzjowanych i 11 z traumami.


Symptomatyczne, że zdaniem oficera żadna ze stron nie wzięła jeńców. Straty bezpowrotne przypadają na 1. batalion 54. Brygady (sześciu zabitych) i batalion „Kijowska Ruś” (trzech zabitych).

Straty sił prorosyjskich są trudniejsze do uchwycenia, ale nawet korespondenci wojenni z nimi sympatyzujący, wskazują, że było to minimum pięciu zabitych i dziesiątki rannych. Dane te są zapewne niedoszacowane. Według ukraińskiego wywiadu w okresie 19-25 grudnia w strefie ATO zginęło 18 żołnierzy SZ FR, a 38 odniosło rany, z czego 15 zabitych i 32 rannych przypada na uczestniczącą w walkach na łuku swietłodarskim 7. Samodzielną Brygadę Zmechanizowaną milicji tzw. "ŁRL".

Warto przy tym pamiętać, że straty w tym okresie notowano także na innych odcinkach frontu. Przykładowo, 21 grudnia zaczadziło się w rejonie Doniecka trzech żołnierzy SZU, a 22 grudnia od postrzału w rejonie Awdijiwki zginął żołnierz 72. Brygady Zmechanizowanej.

Marcin Gawęda 

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 44
nikt2
sobota, 31 grudnia 2016, 19:25

Siły kijowskie prowadzą działania w celu "poprawienia pozycji taktycznych" Z tego opisu wynika że to Kijów łamie ustalenia Porozumienia Mińskiego. To są ostatnie szanse, zmiana Prezydenta to wielka niewiadoma z przewaga na normalizację sytuacji. Nawet Nadia Szewczenko krytykuje reżim Kijowski.

Davien
piątek, 6 stycznia 2017, 00:16

Rosja złamała ustalenia z Mińska już na samym początku atakując Debalcewo po zawioeszeniu broni więc daruj sobie ściemnianie.

Smuteczek
niedziela, 1 stycznia 2017, 01:14

Niestety trzeba sie tutaj zgodzic.

nieźle
sobota, 31 grudnia 2016, 19:11

Jeśli Ukraina w ataku miała straty porównywalne ze stroną w obronie, to brawo dla Ukrainy! Widać że czas i pieniądze działają na jej korzyść.

jozek
sobota, 31 grudnia 2016, 19:03

cyt. "Większość analiz taktycznych wskazuje, że stroną atakującą była ukraińska 54. Brygada.... ....Dzięki temu można byłoby znacząco poprawić własne położenie taktyczne". No tak, skoro aby "poprawić własne położenie taktyczne" to wszystko jest w porządku Ukraińcy przecież mogą łamać rozejm..... Czyli separatyści też mogą atakować żeby poprawić własne położenia taktyczne...? Rozumiem , że Ukraińcy "dostali po tyłku" - zrobiła się "grubsza" afera i już nie można było brnąć w zwyczajowe kłamstwa o "tradycyjnym" łamaniu rozejmu i atakach separatystów... - nawet przecież w tym przypadku pierwotnie propaganda ukraińska, a za nią oczywiście media polskie podawały, że stroną atakującą byli powstańcy.....i co jednak nie oni?

samsam
niedziela, 1 stycznia 2017, 02:20

poprawka: nie powstańcy, a separatyści - terroryści dążący do oderwania części suwerennego terytorium niepodległej Ukrainy i przyłączenia go do FR z aktywną pomocą tegoż sąsiada praktycznie na każdym szczeblu tego konfliktu (pewnie trzeba by to jeszcze zweryfikować, ale w artykule podają, że zginęli żołnierze SZ FR) ... powstaje się przeciwko władzy okupacyjnej (narzuconej przez najeźdźcę/reżym okupanta), a nie swojej własnej, wybranej w demokratycznych wyborach pod okiem i z aprobatą instytucji międzynarodowych !

45
środa, 4 stycznia 2017, 10:58

To był kompletny radar. Poczytajcie opisy na pakach. Podobnie była i pewnie jest opisana ruska broń tylko cyrylica i bez modelu. Nasze armie /uw/nie rozróżnialy modeli sprzętu. Przy tego typu konflikcie radar jest bezuzyteczny.A do tego przeciwnik ma środki wykrywania tego typu urządzen. W Gruzji ruscy zdobyli w Poti magazyny USArmy. Tam były najnowsze modele tego sprzętu więc ten za bardzo ich nie interesuje Oni go pokazują tylko dla propagandy. Ogień kontrbateryjny to teoria. Technika strzelania jest taka że od momentu wykrycia do otwarcia ognia tam już nikogo nie będzie. To jest rutynowe i ruscy też tego nie robią bo to jest marnowanie amunicji.

fort
niedziela, 1 stycznia 2017, 14:20

Jesli ktos by zapomniał to przypomnijmy ze mówimy o ziemiach ukrainskich okupowanych przez prorosyjskich i rosyjskich bojowkarzy . To tak jak by rosjanie z królewca zajęli cześć mazur a ktoś miał by pretensje ze Polska strona próbowała korzystając z jakiejś okazji przesunąć linie graniczna pomiędzy naszymi wojskami, a siłami okupacyjnymi żeby uzyskać przewage

tak tylko...
niedziela, 1 stycznia 2017, 14:03

Propaganda rosyjska jest zabawna, chce zmienić postrzeganie rzeczywistości o 180 stopni, za parę lat będzie obowiązywała teoria, że to ukraińskie czołgi zaatakowały terytorium Rosji... Podobnie było by zapewne w przypadku agresji na Polskę, też byśmy czytali, że pokojowo nastawione pancerne kolumny armii rosyjskiej muszą na przedpolach Warszawy odpierać ataki agresywnie zachowujących się polskich wojsk...

Zgred
czwartek, 5 stycznia 2017, 16:45

Nie wiadomo jak oceniać fakt, że natarcie nie było prawidłowo przygotowane. Chyba, że porzucimy wersję rosyjską i uznamy, że to Rosjanie zaatakowali a Ukraińcy się bronili. W takiej sytuacji nagle wszystkie elementy układanki wskakują na swoje miejsca i nie potrzeba żadnych logicznych wygibasów żeby pojąć co się stało. Jeśli śledzi się sytuację na bieżąco to można było zauważyć, że Rosjanie zwiększali nacisk w na tym odcinku frontu od dawna i przeprowadzili nawet kilka nieudanych ataków. W końcu Ukraińcy przeprowadzili kontruderzenie, które w sytuacji braku w okolicy dostatecznych sił regularnej armii rosyjskiej dało nadspodziewanie dobre rezultaty ale ponieważ nikt nie spodziewał się przełamania obrony rosyjskiej nie udało się zabezpieczyć zdobyczy. Ponadto Ukraina nie ma w chwili obecnej nic do zyskania zrywając porozumienia mińskie gdyż pozbawiło by to ich krytycznie ważnego poparcia zachodu i dało Rosji pretekst do eskalacji konfliktu. Po trzecie strona Rosyjska czyli tak zwani separatyści od początku konfliktu zostali przyłapani na kłamstwach tyle razy, że traktowanie poważnie ich oświadczeń jest po prostu niepoważne.

Olender
niedziela, 1 stycznia 2017, 22:10

Tak dla Twojej informacji agresorem są Rosjanie ponieważ Ługańsk i Donieck to są terytoria Ukraińskie a Rosjanie je tymczasowo okupują...

Dropik
sobota, 31 grudnia 2016, 16:02

w ostatnich dniach łuk został opanowany przez Ukrainców (wg ich źródeł). Latem najprzyjemniej jedno z tych wzgórz bylo zajęte przez UA praktycznie bez strat i oddane następnego dnia bez walki. ponowne ich zajęcie było jednak mniej udane - raczej bardzo nie udane. Przy okazji zajęto miejscowość Nowoługanskie - ziemia niczyja , gdzie odchodził regularny przemyt. Dodatkowo jest tam jedna z najwiekszych swinskich farm na terenie Ua. Cała produkcja szła do pobliskiej Gorlowki. Wygląda, że separy schabowego już nie zjedzą. Za cały rok wg zródeł ukrainskich ich straty wyniosły ok 220 poległych w walkach . 250 zołnierzy straciło życie z innych przyczyn

kek
środa, 4 stycznia 2017, 04:52

To już ostatni rok tej "operacji antyterrorystycznej". Zawór z pieniędzmi UE i USA już powoli się zamyka. Za kilka lat sami ukraińcy będą próbowali zapomnieć o tej bohaterskiej karcie z historii, a ja wtedy pośmieję się z tutejszych teorytyków którzy przez cały czas wierzyli w oficjalny ukraiński stosunek strat i kłócili się o legalność powstania. Prawo dyktuje silniejszy. W międzyczasie uwaga na kotły.

Robin
środa, 4 stycznia 2017, 15:20

Tam nie zadnego powstania, tylko zwykła ruska agresja. Ciekawe kiedy to do ciebie dotrze ?

tak pytam
niedziela, 1 stycznia 2017, 20:02

Czyli nie ma żadnych wątpliwości, że tym razem stroną atakującą, czyli agresorem była armia ukraińska?

Victor
poniedziałek, 2 stycznia 2017, 19:10

To tak jakbyś stwierdził że 1 sierpnia 1944r. Powstańcy Warszawscy zaatakowali armię niemiecką i w związku z tym byli stroną atakującą czyli agresorem? Taki mądry wywód logiczny?

Courre de Moll
poniedziałek, 2 stycznia 2017, 14:43

Zaraz zaraz, Ukraina najechała na jakieś inne państwo? Bo tylko wtedy można by uznać ją za agresora? O ile wiem, wali cały czas są na terenie Ukrainy, której armia walczy z nielegalnymi, wspieranymi z zagranicy bojówkami. Strona (chwilowo, lokalnie) atakująca, to nie to samo, co agresor. Proszę nie mylić pojęć.

dropik
poniedziałek, 2 stycznia 2017, 10:10

tego nie wiadomo ale wg Ukraińców te tereny w mysl porozumień powinny się im należeć

rozbawiony wiadomo kim i czym
poniedziałek, 2 stycznia 2017, 12:40

Jesienią 2014 roku na Ukrainę dostarczono trzy amerykańskie radiolokatory artyleryjskie AN/TPQ-48A Lightweight Counter-Mortar Radar (LCMR) . Łącznie Kijów miał otrzymać ze Stanów Zjednoczonych 20 tego typu urządzeń. Dostawy stanowiły część tzw. pakietu pomocowego w ramach amerykańskiej pomocy wojskowej o wartości 118 mln USD. W lutym 2015 roku jeden z tych radarów został porzucony przez wycofujące się wojska ukraińskie w rejonie Debalcewa i trafił w ręce prorosyjskich separatystów...

...
poniedziałek, 2 stycznia 2017, 18:45

Pod koniec listopada byłem w Kijowie. W drodze na lotnisko mijałem taksówką Ukraińską kolumnę wojskową, a tam same nowiutkie Amerykańskie Hummery i wyrzutnie rakiet. Nic dziwnego, że Amerykanie dostarczają broń jednej stronie, skoro Rosjanie dostarczają broń drugiej stronie.

dropik
poniedziałek, 2 stycznia 2017, 14:48

i co w tym smiesznego czy zabawnego ? poza tym to były tylko częsci do radaru a nie cały sprawny radar, ktory jest stary i ma niewielkie możliwości.

Marek1
sobota, 31 grudnia 2016, 14:05

Ciekawe dlaczego siły ATO dysponujac haubicami 152 mm MSTA o zasiegu co najmniej 2-razy wiekszym niz 122 mm haub. Goździk i holowane moździerze 120 mm separatystów nie potrafiły ogniem kontrbateryjnym zneutralizować ich działania ?? Przy zastosowaniu kilku-kilkunastu dronów i radaru p.artyleryjskiego mozna wszak dość łatwo lokalizować pozycje Goździków, a tym bardziej baterii holowanych, które z natury sa o wiele mniej mobilne. Nasuwa się wniosek, ze oddziały ukraińskie nadal nie opanowały zasad prowadzenia skutecznych działań kontrbateryjnych pomimo posiadanej przewagi w zasiegu ognia.

Davien
sobota, 31 grudnia 2016, 19:27

Najpierw trzeba miec dobre rozpoznanie a z tym u obu stron nie najlepiej. Ukraina ma jedynie ok 40 2S19 a sadząc z opisu separatyścio tez mieli sporo dział. Zasięg Msty-S to 29km , 2S1 to 15-21km więc duzo zależu od ustawienia i czy Ukraińcy chcieli narażać swoje nieliczne haubice a pchanie ich na pierwsza linię za mądre by nie było, więc zapewne strzelali z większego dystansu i po prostu by nie sięgnęli Gożdzików

pdrbosw
sobota, 31 grudnia 2016, 18:41

Też zadałem sobie to pytanie. Według mnie jedyna odpowiedź to uniknięcie eskalacji walk i narażenia się na zarzut złamania porozumień mińskich. Pytanie czy było dokładnie tak jak w artykule, no bo pewnych rzeczy to się już chyba Ukraińcy nauczyli.

nicniewiem
sobota, 31 grudnia 2016, 17:25

O ile się nie mylę, kilka dni temu, przez media przemknęła informacja, być może tylko inspirowana, ale o brzmieniu "amerykańskie drony na Ukrainie nie przydatne" ... może coś w tym jest?

tagore
sobota, 31 grudnia 2016, 17:15

W sytuacji gdy akcja była przygotowana przez stronę ukraińską , kiepsko to o ich armii świadczy. Zmiany w tej armii są tak samo pozorne jak w innych sferach. Szkoda ludzi.

Dropik
sobota, 31 grudnia 2016, 16:03

brak radarów , poza tym nie jest wcale tak łatwo trafic

Polanski
sobota, 31 grudnia 2016, 14:43

Wydaje się że nie masz racji. Obie strony osiągnęły mistrzostwo w użyciu artylerii. Przy styczności wojsk na dystansie 10-200m prowadzić skuteczny ogień to mistrzostwo Świata. No, chyba że strzelali do wszystkiego co się rusza. Do wrogów i swoich.

taka prawda
wtorek, 3 stycznia 2017, 23:15

Te ziemie tylko w spadku po ZSRR są teraz ukraińskie, w ramach którego rzeczywiste ziemie Ukrainy między Dniestrem a Dnieprem zostały ubrane w ziemie Besarabii, Zakarpacia czy ziemie między Dnieprem a Donem i poza nim i Krym. Ukraina gdyby nie Lenin, Chruszczow czy spadek po wygranej w II Wojnie Światowej przez ZSRR byłaby przynajmniej o 1/3 mniejsza.

Boczek
środa, 4 stycznia 2017, 20:21

Bzdury. Ukraińska Republika Ludowa (żadna komuna) od przełomu 1917/1918 zaczęła istnieć jako samodzielne państwo w mniej więcej aktualnych granicach - bez Krymu. W tym kształcie również Ukraina jest członkiem założycielem ONZ. Bolszewicy napadli na URL i została przyłączona do Związku Radzieckiego. Chruszczow (Rosjanin spod Kurska - żaden Ukrainiec) doprowadził do wymiany ziem za Krym - rejon w stronę Rostowa i prężny rolniczo i przemysłowo rejon nad Charkowem (Białogród) przypadły Rosji, biedny deficytowy Krym Ukrainie. To był bardzo zły deal. Istnieją stare NRD-owskie mapy, które te wymianę dokumentują. To Ukraina doprowadziła do tego, że Krym stał się gospodarczo samodzielny i niezależny. Proszę się naprawdę dobrze zapoznać z Ukrainą i Ukraińcami, jacy oni są i jak myślą - to są pomimo usilnych prób rusyfikowania i demoralizacji rosyjsko komunistycznej, dwa nie mające ze sobą nic wspólnego światy. Przykładem niech będzie jak przezwyciężali kryzys konstytucyjny po ucieczce Janukowicza (konstytucja w 3 językach w internecie) i w jakim tempie, trzymając się szczątek konstytucji (system prezydialny - po ucieczce Janukowicza konstytucja leżała w gruzach). Niejedna okrzepła demokracja zachodnia by sobie nie poradziła bez zejścia ze ścieżki konstytucjonalnej. Z tym wszystkim jest związane wiele ciekawych Polsko-Ukraińskich tematów - tu 1920.

Donbas News
sobota, 31 grudnia 2016, 22:20

W wyniku celnego ognia artylerii powstańczej, atakujące wojska ukraińskie poniosły ciężkie straty, które przez wolontariuszy oszacowane zostały na około 120 zabitych i rannych. Dowództwo ukraińskie liczyło szczególnie na wprowadzone do walki samobieżne działa kalibru 152 mm „Msta-S”, jednak wobec braku skutecznych środków rozpoznania, nie udało się Ukraińcom zdławić ognia artylerii powstańczej. Wobec rosnących strat, podjęto decyzję o opuszczeniu wzgórza „Kikimora”. Na tylko tym pobojowisku zajętym przez powstańców, odnaleziono 19 porzuconych ciał poległych żołnierzy ukraińskich. W rejon tzw. łuku swietłodarskiego obie strony nadal przerzucają dodatkowe siły...

Podbipięta
niedziela, 1 stycznia 2017, 16:35

Wolontatiusze potwierdzają 9 zabitych po stronie UA, co nie jest żadną tajemnicą, ale np dobrze poinformowany Walerij Gratow na swojej stronie na FB, potwierdził, straty separatyswów za 18-19 grudnia 37 - 200 i 52 -300 , w tym wielu ciężko rannych i apelując do Zacharczenki o szybkie przysłanie wsparcia. Na swojej stronie na FB, Ludmiła Dobrzyniecka walcząca u separatystów potwierdziła 30 zabitych i wielu rannych tylko za 18 grudnia a więc dzień kiedy separatyści rozpoczeli atak. W szpitalu w Dnieprze leży cięzko ranny najemnik z 7 brygady ŁRL, porzucony przez towarzyszy na polu boju. Gdy Ukraińcy ustali z separatystami i powołali tzw grypę "Ewakuacja 200" aby pozbierać ciała separatystów i być może jeszcze uratować cięzko rannych, porzuconych przez najemników, zostali ostrzelani z artylerii i broni maszynowej.

wojtek
poniedziałek, 2 stycznia 2017, 11:57

Mnie interesuje kwestia celowości przeprowadzenia ataku. Każda ze stron ma możliwość długotrwałego rozpoznania i planowania ataku. Tymczasem Ukraina przeprowadza atak nie zabezpieczając możliwości utrzymania pozycji. Pytanie w takim razie czego się spodziewali po tym ataku i jaki był sens jego przeprowadzenia...

Miszczu
sobota, 31 grudnia 2016, 12:43

Się potwierdza jak wielkie ma znaczenie masowe stosowanie w obronie moździerzy holowanych 120mm. Są małe, tanie, trudne do wykrycia i zniszczenia. To powielenie koncepcji obrony Grecji, Finlandii i Szwecji gdzie liczba moździerzy 120mm i 122mm (tak kwalifikują D-30) idą w tysiące. Oczywiście nasze MON ma inne zdanie dlatego u nas prawdziwe moździerze 120mm można policzyć na palcach, a o moździerzykach 60mm haha, szkoda nawet gadać. Czyli i w kwestii średnich moździerzy leżymy i kwiczymy.

sad
wtorek, 3 stycznia 2017, 01:11

Miszczu, nie wiesz że mamy jeszcze lekkie moździeże 98mm?

Davien
sobota, 31 grudnia 2016, 19:32

Ten numer to może przejść tylko jak przeciwnik nie ma przewagi w artylerii bo inaczej to wybije te możdzierze zmasowanym ogniem. Porównaj sobie ukształtowanie Finlandii czy Grecji z Polską, a jezeli chodzi o wykrycie do radar artyleryjski nie ma z tym problemu, a takie urządzenia Rosjanie mają, co prawda nie za nowoczesne ale na możdzierze wystarczą, a te nie dadzą rady uciec przed ogniem kontrbateryjnym.

waza
sobota, 31 grudnia 2016, 13:39

A mówi Ci coś takiego jak projekt Rak?

wojciech
niedziela, 1 stycznia 2017, 16:37

W tym przypadku do niszczenia ukrytych stanowisk dobrze sprawdziłaby się amunicja krążąca Warmate. WB Electronics mogłoby sprzedać po okazyjnie cenie kilkanaście egzemplarzy. Korzyść dla obu stron - Ukraińcy dostają nowoczesny system walki a Polacy go testują w realnych warunkach, zwłaszcza ze Rosjanie stosuja systemy walki radioelektronicznej.

rozbawiony wiadomo kim i czym
niedziela, 1 stycznia 2017, 19:22

"Polacy go testują w realnych warunkach"... Zdecydowanie gorzej byłoby jednak, gdyby Rosjanie przetestowali wtedy w warunkach bojowych swoje systemy uzbrojenia, niekoniecznie tylko walki elektronicznej... Z oczywistych względów nie będę dalej rozwijał tego wątku, który może budzić tylko wiadome odczucia...

Junger
sobota, 31 grudnia 2016, 19:59

Dystans walki do 200 m powoduje, ze sprawdzilyby się APR-155 Szczerbiec i APR-120. 18 listopada br. miały miejsce testy, gdzie uzyskano trafienie z 15 300 m w tarczę 2x2m. Pierwszy pocisk trafił z odchyleniem 30 cm, drugi 60 cm i to przy silnym wietrze. Produkcja seryjna planowana jest w 2018r.

dropik
poniedziałek, 2 stycznia 2017, 10:14

15km to mało. niekierowane latają na ok 40km. jak szczerbiec nie będzie latac na 30-35km to lepiej kupic za granicą

Plk
sobota, 31 grudnia 2016, 19:45

Bo to chyba bylo spontaniczne natarcie, nie przygotowane.. Bo jezeli nie to to sa amatorzy pierwszej klasy. Dowodcy Ato mysleli ze zajma 3 postarunki separatystow i koniec?

Smuteczek
niedziela, 1 stycznia 2017, 01:14

Zadne tam spontaniczne, zobacz ze zawczasu podciagneli ciezka artylerie do sektora gdzie oficjalnie nie mozna miec nic powyzej 100 milmetrów. Zapewne te konwoje sanitarek co ewakuowaly rannych tez nie byly spontaniczne tylko przygotowane. Dobrze przygotowana akcja jednak niedoszacowano sily artylerii npla. Jedyny plus jaki w tym widze to ze regularne wojsko uzyli a nie chlopakow z poboru czy tej mieszaniny oddzialow ochotniczych

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama