Reklama
Reklama
Reklama

W wojsku brakuje prawie 500 lekarzy, wakaty są na 40 proc. stanowisk

8 maja 2018, 19:26
Antosiewicz Ostrowska

Dyrektor Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia dr Aurelia Ostrowska oraz płk Stefan Antosiewicz z Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia. Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl


40 proc. stanowisk przewidzianych dla lekarzy wojskowych nie ma obsady – wynika z informacji, jaką we wtorek zaprezentowali przedstawiciele MON podczas posiedzenia senackiej komisji obrony. Obecnie w służbie pozostaje 735 oficerów-lekarzy. Wakaty są na 493 stanowiskach. Liczba medyków odchodzących z wojska przestała jednak przewyższać liczbę powoływanych do służby.

Według stanu na koniec kwietnia 2018 r. w Wojsku Polskim jest 1228 etatów dla lekarzy wojskowych. Służy ich jednak dokładnie 735. Oznacza to, że wakaty są na 493 stanowiskach a stopień ukompletowania wynosi 59,8 proc. Ponad 400 lekarzy wojskowych służy w instytutach badawczych, szpitalach wojskowych oraz samodzielnych publicznych zakładach opieki zdrowotnej. W siedmiu brygadach nie ma grup zabezpieczenia medycznego.

Jeszcze na początku grudnia 2017 r. w wojsku przewidziane było 1025 etatów dla lekarzy wojskowych. Obsadzonych było 654. Brakowało 371 oficerów, a stopień ukompletowania wynosił 63,8 proc.

Takie dane znalazły się w przygotowanej przez MON informacji na temat systemu opieki zdrowotnej w resorcie. – Na podstawie przeprowadzonych analiz za główną przyczynę trudnej sytuacji kadrowej uważa się zmiany w zakresie finansowania "cywilnej służby zdrowia", które spowodowały, że służba w wojsku stała się mało atrakcyjna finansowo dla personelu lekarskiego, szczególnie w zestawieniu z ograniczeniami, jakie niesie ze sobą pozostawanie w czynnej służbie wojskowej – napisano w dokumencie.

Jak przyznał płk Stefan Antosiewicz z Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia MON, liczba lekarzy jest zdecydowanie niewystarczająca. – Ale ten problem, szczególnie kadr lekarskich nie jest wyłącznie problemem polskim. Praktycznie wszystkie państwa NATO mają ten kłopot. Ostatnia ocena kwestionariusza planowania zdolności obronnych dokonana przez kwaterę główną wskazuje, że tylko cztery spośród 28 państw nie mają większych problemów, jeżeli chodzi o obsadę lekarską – tłumaczył płk Antosiewicz.

Jednocześnie podkreślił: W ostatnim roku po raz pierwszy nie zmniejszyła się, a lekko zwiększyła liczba lekarzy wojskowych.

By poradzić sobie z kryzysem MON od kilku lat zwiększa liczbę podchorążych na Wydziale Wojskowo-Lekarskim Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Obecnie na pierwszym roku nauki jest prawie 90 studentów. Plan naboru na przyszły rok akademicki przewiduje 120 osób. W tym samym celu Departament Wojskowej Służby Zdrowia MON ma także niedługo wystąpić do kierownictwa resortu, by przywrócić lub zwiększyć dodatki dla wojskowej kadry medycznej.

Dyrektor Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia MON dr Aurelia Ostrowska powiedziała, że coraz bardziej skłania się ku przygotowaniu odrębnej ustawy regulującej funkcjonowanie wojskowej służby zdrowia. Taka rekomendacja jest także jedną z konkluzji Strategicznego Przeglądu Obronnego, przeprowadzonego za poprzedniego kierownictwa MON.

Mówiąc o zamiarach na przyszłość, Ostrowska wskazał m.in. na zwiększenie dostępności do świadczeń opieki zdrowotnej dla żołnierzy w służbie czynnej. Ma to umożliwić wprowadzenie systemu bez kolejek. Kontynuowane ma być także wdrażanie rozwiązań prawnych, które umożliwiają udzielanie w szpitalach wojskowych świadczeń o wyższym standardzie dla żołnierzy, którzy zajmują stanowiska, na których wymagania zdrowotne są szczególne. Chodzi o pilotów samolotów wysokomanewrowych, skoczków spadochronowych, nurków i operatorów Wojsk Specjalnych.

W planach MON – jak mówiła Ostrowska – jest także zmiana przepisów dotyczących wypłaty uposażeń żołnierzy, którzy służą instytutach badawczych i samodzielnych publicznych zakładach opieki zdrowotnej. Mają oni otrzymywać pieniądze nie z Narodowego Funduszu Zdrowia, lecz z MON. W zamian na te placówki zostaną nałożone zadania związane z siłami zbrojnymi.

Częścią wojskowej służby zdrowia jest 48 samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej. W tej liczbie są cztery szpitale kliniczne, osiem szpitali wojskowych, cztery szpitale uzdrowiskowo-rehabilitacyjne, 31 przychodni, Wojskowe Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa oraz 3 instytuty badawcze – Wojskowy Instytut Medyczny, Wojskowy Instytut Medycyny Lotniczej oraz Wojskowy Instytut Higieny i Epidemiologii.

Na koniec 2017 r. 41 placówek wypracowało zysk (łącznie prawie 16,8 mln zł), a siedem miało stratę (w sumie prawie 28,7 mln zł). To nieco lepiej niż 2016 r. – straty przyniosło wówczas 9 placówek, choć były one nieco mniejsze (łącznie 21,7 mln zł).

Największe starty (prawie 17,5 mln zł) przyniósł w 2017 r. 108 Szpital Wojskowy z Polikliniką w Ełku, który został zlikwidowany. – Szpital nie został zamknięty, tylko połączony z 1 Wojskowym Szpitalem Klinicznym w Lublinie. To była jedyna szansa, żeby ten szpital uratować, ponieważ ze względów operacyjno-strategicznych uważamy, że ten szpital jest potrzebny. Bardzo interesują się nim również nasi sojusznicy – powiedział płk Antosiewicz. Niedaleko Ełku, w Orzyszu od 2017 r. stacjonuje batalionowa grupa bojowa NATO. Jest to także jedyna tego typu wojskowa placówka w pobliżu tzw. przesmyku suwalskiego.

Straty przynoszą też dwa z trzech instytutów badawczych (łącznie niecałe 6,2 mln zł w 2017 r.), z czego największą WIM przy ul. Szaserów w Warszawie – prawie 5,8 mln zł, a WIHiE – ponad 670 tys. zł.

KomentarzeLiczba komentarzy: 43
Zajac
wtorek, 15 maja 2018, 15:30

No i juz jest sukces. Wojacy zdrowi, po co komu lekarze. Przeciez to kosztuje. A nowy trotuar przed Admiralicja to kto i za po polozy ?

Railman
niedziela, 13 maja 2018, 01:32

Tak jako laik...Po co wojskowy lekarz ,kapelan czy prokurator.Sugerował bym rozpuścić całe towarzystwo i usługi zamawiać gdzie indziej.Ale to chyba jeszcze nie pora na zmianę sposobu myślenia \"elit\".

Xxxx
czwartek, 10 maja 2018, 11:41

Próbowałem zostać lekarzem w WP. Mlody, sprawny, specjalizacja, doświadczenie z zagranicy. Uwierzcie mi NIE DA SIĘ. Wku nie ogarnia zupełnie tego tematu. Nie ma przepisów, ścieżek, rozwiązań. Załamac się można nad taką organizacja. Mi wojo życia nie ratuje...chciałem z powołania. Odechciało mi się...

konrad
środa, 9 maja 2018, 21:39

Bardzo dobrze, męczcie się. Rozwiązaliście bezmyślnie WAM, likwidowaliście etaty lekarskie, nie macie żadnego szpitala wojskowego z prawdziwego zdarzenia tylko jakieś spółki, zwaliliście system szkolenia, macie teraz co chcieliście. A trzeba było tylko myśleć, to nie kosztuje.

Bardzo Jasnowłosa
środa, 9 maja 2018, 17:21

lekarz (czyli jednocześnie nauczyciel akademicki; czyli jednocześnie weryfikator z ramienia samorządu zawodowego) nie jest zainteresowany, by było więcej lekarzy. Odwrotnie -jest zainteresowany niedoborem lekarzy, jego wartość rośnie, może stawiać warunki niezależnie od umiejętności.

Dodo
środa, 9 maja 2018, 16:06

Genialne- i po co było likwidować WAM?

realista
środa, 9 maja 2018, 13:22

Czyli na jednego lekarza pięciu szeregowców?????? Co się dzieje w naszej armii?

Namam
środa, 9 maja 2018, 22:44

Chyba 50 szeregowców.

pionek
środa, 9 maja 2018, 12:31

Na ilu stanowiskach brakuje generałów?

nikt ważny
środa, 9 maja 2018, 11:09

Problem jest wielowątkowy. Lekarz w wojsku, nawet specjalista to trochę inny lekarz mimo wszystko. O ile praca/służba w czasie pokoju nie różni się specjalnie od pracy w cywilu (poza wyjątkami związanymi z pacjentami po urazach związanych z wykonywaniem zadań bojowych) o tyle w czasie działań wojennych, czy wojny różnice są już znaczące, bo pacjentami są ludzie w stanie bliżej wypadków komunikacyjnych niźli przeziębienia. Poziom stresu czy komfortu jest zupełnie inny. Lekarze nie nalezą do ludzi głupich i doskonale te różnice pojmują. Z drugiej strony ilość wakatów nie jest tak wielka żeby nie można było urynkowić wynagrodzeń nawet tzw \"górką\" jednocześnie podnosząc wymogi merytoryczne i co ważniejsze, psychofizyczne, uwzględniając jednocześnie tryb służby właściwy siłom zbrojnym. Lekarze wojskowi są elitą medyczną poza bardzo nielicznymi wyjątkami. Taką elita powinni pozostać i jeżeli planistycznie liczba etatów jest dobrze wyliczona to należy dążyć do możliwie pełnego ukompletowania. Bez zaplecza medycznego żadne siły zbrojne nie są w stanie funkcjonować.

anestezjolog
sobota, 12 maja 2018, 06:16

Elitą???? Dobrze się czujesz? Chyba w 2-3 w Polsce wojskowych (z nazwy) instytutach medycznych leczących VIP-ów. Zawsze było tak że na WAM trafiały odrzuty z cywilnych uczelni, zawsze było tak że WAM było najłatwiej skończyć bo miał najsłabszy poziom (zresztą to jedna z przyczyn jego późniejszej likwidacji), na dodatek lekarze wojskowi nie mają żadnej motywacji do kształcenia podyplomowego, lekarz wojskowy w jednostce i w PRL i w III RP to była lewatywa i terpentyna, zazwyczaj na promilach...

autor
czwartek, 10 maja 2018, 00:40

co rozumiesz pod pojęciem elita medyczna -umiejętnosci zawodowe i doświadczenie w porównaniu z cywilnymi lekarzami czy tupet

201220
środa, 9 maja 2018, 10:44

czyli licząć że armia ma ok 100 tyś osób co osiemdziesiąty z nich to lekarz.. dla cywili liczba lekarzy to to na ok 3-4 tyś mieszkańców. To co oni robią na co dzień ? czyżby wojskowi tak chorowali ??

armazi
środa, 9 maja 2018, 15:26

chyba co 800-ny

marian
środa, 9 maja 2018, 20:39

\"chyba co 800-ny\" A od kiedy mamy milionową armię?

Dr Fred
środa, 9 maja 2018, 10:16

na jedno miejsce na uczelniach medycznych jest po 20 chętnych, czyli miejsc jest za mało i brak metod zatrzymania młodych lekarzy w Polsce

As
środa, 9 maja 2018, 09:21

Lekarz do pracy za mniej niż 10 tysięcy netto nie pójdzie nawet na godzinę dziennie, bo słabo zarabiają w cywilu. Swoją drogą wspominam do dziś jakość pracy wykonanej przez wojskowego stomatologa, gdy inni dentyści pytają mnie kto Panu to robił.

dr
środa, 9 maja 2018, 01:35

jakoś nie MON nie byl w stanie zobowiazać wojskowych lekarzy do udzialu w misji w Iraku i Afganistanie Pamiętacie kto zajmował sie leczeniem polskich zolnierzy w Afganistanie ? \\ Po cywilnych szpitalach WKU rozsyłały dla lekarzy zaproszenia do udziału na kontrakcie do udziału w misjach Jestem cywilnym lekarzem około 50 . Moi znajomi lekarze wojskowi od dobrych kilku lat sa na emeryturach MON Przy czym widziałem na własne oczy kilka razy orzeczenie o utracie zdolności do słuzby wojskowej i 80 % uszczerbku na zdrowiu u zdrowego lekarza wojskowego Kolesiowskie komisje wojskowe wydaja takie orzeczenia i nikt tego nie kontroluje W mojej specjalności medycznej mam za sobą setki nieprzespanych nocy i operacji i do dopracowania jeszcze kilkanaście lat Poziom medycyny wojskowej np w Kanadzie był tak niski , że zdecydowano że lekarze związani z wojskiem będa pracować w cywilnych szpitalach -żeby czegos sie nauczyc Domyslcie się jaki jest poziom w naszym kraju

vic
środa, 9 maja 2018, 00:00

Nie trzeba żadnych podwyżek. Wystarczy potraktować lekarzy tak jak innych oficerów w jednostce czyli niezła emerytura wojskowa po 15 latach siedzenia od 7-15.

Lekarz-mon
środa, 9 maja 2018, 18:00

Jaka emerytura? 45%

Dodo
środa, 9 maja 2018, 16:08

To nie tak, zapominasz vic o służbach, poligonach i stałej gotowości!!!!!!!!

Księgowy
środa, 9 maja 2018, 13:21

A może to jest jedna z przyczyn braku lekarzy (i innych specjalistów) w wojsku - po 15 latach przechodzą na wojskową emeryturę i pracują w sektorze prywatnym? Czas może ograniczyć przywileje emerytalne, zwłaszcza żołnierzy, którzy nie pełnia służby liniowej (sztabowcy, magazynierzy, rzecznicy, lekarze) a wszelkie odprawy wypłacać np dopiero po odsłużeniu 30 lat?

niegeniusz
środa, 9 maja 2018, 10:34

przeciec tak maja geniuszu

vic
środa, 9 maja 2018, 13:13

Wszyscy ? To pojedź sobie do najbliższego wojskowego szpitala i zapytaj kto jest na etacie wojskowym: komendant i ew. ordynator. Reszta na zwykłym etacie albo kontrakcie do 65 r. ż. ku chwale Najjaśniejszej. Jak tak lubicie dawać wszystkim, nawet 40 - letnim szeregowcom emerytury za nic, czyli zwykłą pracę 7-15 to się podzielcie.

marian
środa, 9 maja 2018, 20:48

A czy ci na kontrakcie nie zarabiają więcej niż wojskowi ? A czy szpitale wojskowe są wojskowe raczej tylko z nazwy ?

chorysystem
środa, 9 maja 2018, 18:24

nie masz pojęcia o czym piszesz. W artykule chodzi o etaty lekarzy w głównej mierze w jednostkach wojskowych a nie w szpitalach wojskowych. A to że w szpitalach są cywile wynika tylko z tego że wojskowe szpitale w ogóle nie świadczą usług dla żołnierzy. Co z resztą pokazuje treść artykułu - szpitale mają zarabiać bo inaczej są likwidowane! Za leczenie żołnierza \" w pracy\" nie ma pieniędzy z NFZ. Więc jeżeli szpital przynosi straty to tylko dlatego że zajmuje się żołnierzami a nie robieniem pieniędzy na cywilach w ramach kontraktów z NFZ.

Żołnierz
środa, 9 maja 2018, 11:35

Już nie od 2012 r trzeba przesluzyc minimum 25 lat i aby dostać emeryturę trzeba mieć skończone 55 rok zycia

Banan
środa, 9 maja 2018, 10:14

Przecież tak jest.

jaś
środa, 9 maja 2018, 08:39

Myślisz, że do tej pory było inaczej?

chirurg
wtorek, 8 maja 2018, 23:26

spoko dają pułkownika 10 tyś na dzień dobry i rozmawiamy

JaJacek
wtorek, 8 maja 2018, 22:57

Problem można rozwiązać bardzo łatwo. Lekarzy wojskowych ze szpitali skierować do jednostek wojskowych, a na ich miejsce zatrudnić lekarzy cywilnych.

Marek
środa, 9 maja 2018, 09:04

Już widzę jak cywilni lekarze tam lecą.

Klos
wtorek, 8 maja 2018, 21:44

Kształci się mniej lekarzy niż potrzeba, spory odsetek lekarzy ucieka za granicę. Może więc warto zwiększyć limity i już podczas studiów rekrutować do szpitali z gwarancją zatrudnienia?

marian
środa, 9 maja 2018, 20:51

To może kształćmy za darmochę dla całego świata , a nie tylko dla Europy zachodniej. A co ? Kto bogatemu zabroni?

rmarcin555
środa, 9 maja 2018, 11:36

Klos Myślisz, że \"produkcja\" lekarzy to produkcja gwoździ? Lekarz to efekt 9 lat nauki. Żeby kształcić lekarzy musisz mieć odpowiednią ilość kadry. Nawet zakładając, że ktoś znalazłby pieniądze na służbę zdrowia a nie znajdzie, to potrzeba kilku lat na to, aby przyniosło to jakiś efekt.

df
czwartek, 10 maja 2018, 12:40

problem kadrą jest taki że kadra kształci studentów zagranicznych na english divisions za gruby sos. Jakby pozamykać te prywatne inicjatywy uczelni to by sie odzyskało kadre ale trzeba by zainwestować. W tej dziedzinie sytuacja wyglada tak jak z outsourcingiem. Kosztowne procesy zostały przeniesione do PL. W tym przypadku proces kształcenia lekarzy.

normalny
wtorek, 8 maja 2018, 21:44

Skończyć z przywilejami. Do lekarzy rejonowych jak zwykli ludzie.

myślący
środa, 9 maja 2018, 02:04

inaczej byś myślał jakbyś wokół domu nagle zobaczył zielone ludziki

yu
środa, 9 maja 2018, 12:33

A co mają ludziki zielne do lekarzy rejonowych?

normalny
środa, 9 maja 2018, 12:03

Nie znam przypadku by armia zawodowo obroniła swój kraj przed napaścią. Zawsze robili to poborowi. Żolnierze w Polsce mają absurdalnie wysokie na tle cywilów przywileje płacowe, mieszkaniowe, prawne i medyczne. Tak jest w totalitarnych krajach III Świata a nie w cywilizowanych państwach.

ja
czwartek, 10 maja 2018, 00:29

Jak tak dobrze w tym wojsku, to co robisz w cywilu?

także normalny
środa, 9 maja 2018, 22:24

Wiec wymień przywileje płacowe, mieszkaniowe, prawne i medyczne... te absurdalnie wysokie ... Co do pierwszej tezy - racja, ale druga strona także kalkulując stan armii zawodowej raczej nie podniesie tyłka bez przewagi i bedzie ruszał z poborem...

marian
środa, 9 maja 2018, 21:01

Zgadzam się, że zawodowa armia nie da rady. Ale z tymi przywilejami to bym nie przesadzał. Choć moim zdaniem jedynym przywilejem powinna być duża pensja z której każdy mógłby sobie odkładać coś, jakby chciał szybciej opuścić armię. A jak by to przehulał, to do 65, albo zmiana profesji jak to robią zwykli ludzie. Duża pensja i jeszcze większe wymagania, wtedy wszystko jest przejrzyste i nikt nie ma do nikogo pretensji.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama