Reklama

Sukcesy armii syryjskiej w prowincji Ar-Rakka

16 lipca 2017, 11:45
Fot. Abkhazian Network News Agency/wikipedia.com/CC BY-SA 3.0

Syryjska armia, przy wsparciu rosyjskiego lotnictwa, odbiła w sobotę z rąk dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego (IS) liczne pola naftowe w południowo-zachodniej części prowincji Ar-Rakka, na północy Syrii. Islamiści wycofują się w głąb kraju. 

Zdobyte pola naftowe leżą na południe od Al-Resafy; szyby naftowe w tym mieście armia reżimu Baszara el-Asada odbiła w czerwcu, co było jej pierwszym dużym sukcesem w centralnej części prowincji.

Najnowsze postępy syryjskiej armii pozwalają zaciskać pierścień okrążenia wokół oddziałów dżihadystów na obszarze od wschodnich muhafaz (prowincji) Hama i Hims do granicy między muhafazami Ar-Rakka i Dajr-az-Zaur.

Jak pisze Reuters, kolejnym celem syryjskiej armii będzie odbicie miasta As-Suchna, w środkowej części kraju, skąd łatwiej będzie przedostać się do Dajr-az-Zaur. Prowincja ta graniczy od wschodu z Irakiem, a po upadku Ar-Rakki stanie się prawdopodobnie ostatnim bastionem dzihadystów w Syrii.

Czytaj też: Irak i Syria - ogromne straty Państwa Islamskiego.

Jednocześnie między IS a wspieranymi przez USA oddziałami Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) trwa walka o miasto Ar-Rakka; 4 lipca oddziały arabsko-kurdyjskiego sojuszu SDF weszły do Starego Miasta w Ar-Rakce, samozwańczej stolicy IS w Syrii. W mieście ma bronić się ok. 2,5 tys. dżihadystów.

Czytaj też: Amerykańskie haubice w Syrii. Pomogą wyzwolić Rakkę.

IS zajęło Ar-Rakkę w 2014 roku. Właśnie tam dżihadyści dopuszczali się największych okrucieństw, m.in. publicznego ścinania wrogów. Miasto jest też centrum planowania zamachów IS za granicą.

W walce o Ar-Rakkę SDF są wspierane z powietrza przez międzynarodową koalicję. Poza Ar-Rakką IS kontroluje większość gęsto zaludnionej syryjskiej doliny Eufratu.

PAP - mini

 

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 14
yaro
poniedziałek, 17 lipca 2017, 16:03

Ponad 10 tys. bojowników opozycji zbrojnej w prowincjach Hama, Hims i Idlib jest gotowych do negocjacji w celu wspólnej walki przeciwko ugrupowaniu Dżabhat an-Nusra, powiedział w wywiadzie dla agencji Ria Novosti przewodniczący Narodowej Rady ds. Pokoju i Rozejmu w Syrii szejk Saleh Naimi. „Jeśli mówić o liczbie (bojowników — red.), to są ich tysiące. Pokazywałem listę 6700 osób, obecnie jest to ponad 10 tys. w Ar-Rastanie i Talbisie (prowincje Homs), Hamie i Idlibie. Pod naszym dowodzeniem bojownicy stworzyli polityczny komitet koordynacyjny. Chcemy, aby jak najszybciej odbyło się spotkanie (w Ankarze) między opozycją zbrojną i stroną rosyjską, gdzie oni (bojownicy) powiedzą, że są «za». Wydam polecenie tym dowódcom, by podnieśli flagi. Są oni gotowi wziąć udział w wyzwoleniu Dajr az-Zauru. Sprawa jest bardzo poważna i nie cierpi zwłoki" — powiedział Naimi. Poinformował również, że do Ankary około dwa tygodnie temu przybyła grupa dowódców tak zwanej umiarkowanej opozycji zbrojnej, gotowa spotkać się z rosyjskim ambasadorem w Turcji i attaché wojskowym, jak tylko otrzymają na to zgodę strony rosyjskiej.Powiem wam, a wy możecie nie wierzyć: opozycja zbrojna chce rozejmu i zakończenia wojny, takich osób jest ponad 90%. Oni chcą wrócić do życia w pokoju i otrzymać amnestię, ale boją się i nie mają zaufania. Naszym zadaniem jest stworzenie zespołu, który sprawi, że zaczną ufać — podkreślił Saleh Naimi.

Dawaj-cziasy
niedziela, 16 lipca 2017, 12:31

Widać na czym skupiają się Amerykanie, a na czym putinowska Rosja i jej marionetka Assad. Amerykanie próbują wyzwolić Al Ramka z korzyścią dla tamtejszej ludności i dla bezpieczeństwa reszty świata, tymczasem Rosję i Assada interesują przede wszystkim okoliczne pola naftowe. Oczywiście nie przeszkodzi to rosyjskiej propagandzie rozpowszechniać że to USA myśli wyłącznie o ropie, podczas gdy widać jak na dłoni że jest dokładnie na odwrót.

Wojciech
niedziela, 16 lipca 2017, 20:29

Amerykanom tak zależy na ropie jak nam na Kijowie. Fajnie by było mieć ale żeby o niego robić wojnę to niekoniecznie. Ameryka ma swojej ropy do diabła i ciut.

tak tylko... pytam
niedziela, 16 lipca 2017, 18:38

@Dawaj-cziasy Oczywiście wyzwalanie pezez SAA + alianci prowincji Aleppo nie było z korzyścią dla tamtejszej ludności. Tymczasem USA myślało tylko i wyłacznier o ludnosci cywilnej masakrując ją w Mosulu. Dzięki USA mogli sie oni ekspresowo i hurtowo przenieść do Allaha, a to jest przecież celem życia mułzumanina, co nie?

bps
niedziela, 16 lipca 2017, 18:29

USA stały się samowystarczalne dzięki ropie z łupków. Nie muszą już walczyć o naftę

rozczochrany
niedziela, 16 lipca 2017, 18:16

Oj naiwny , naiwny. Nikomu w tej wojnie nie chodzi o ludzi. USA zależy by Syria Irak i Iran nie stworzyły szyicko- alawickiego sojuszu wspieranego przez Rosję i nie poprowadziły rurociągów i gazociągów do syryjskich portów morza śródziemnego. USA chcą za to by przez Syrię poszły rurociągi z pól naftowych ich sunnickiego sojusznika Arabi Saudyjskiej. Poza tym toczy się walka o kontrolę nad wielkimi złożami ropy naftowej odkrytej na syryjskim szelfie. Gdyby wygrały popierane przez USA sunnickie bojówki to koncerny z USA chętnie położyły by na nich swoje chciwe łapy. Wojny toczą się o zasoby ważne dla wielkich koncernów i mocarstw. Ludzie się na nich nie liczą.

Tomasz
niedziela, 16 lipca 2017, 17:15

Bzdury. Bzdury. Dobrzy amerykanie to taka sama bzdura jak dobrzy rosjanie. Liczą się interesy. Trump potrzebuje medialnego sukcesu jaki jest zdobycie al Raqqi. Assad potrzebuje połączenia swoich oddziałów z Palmyry i Rusafy, żeby odciąć Hame i zachodnie Homs i skrócić linie frontu. Stąd wynika koncetracja na tych miejscach. Proste. Syria jest kluczem do Bliskiego wschodu dlatego toczy się o nią gra wszsyckich ze wszyskimi, Kurdzi chcą własnego państwa a Assad utrzymać się przy władzy. Miejscowa ludnośc cierpi przy tym najbardziej. PS. Obecna ofensywa jest jasno określana jako otworzenie drogi i ratowanie Dajz a Zaur co jest wybitnie humanitarne.

szajswaffe
niedziela, 16 lipca 2017, 15:25

Tak.... wszyscy wiemy jak Amerykanom szło przed pojawieniem się Rosji w Syrii, szło bardzo dobrze, państwo islamskie się kurczyło, już było właściwie bliskie wywieszenia białej flagi zamiast czarnej, tylko przyszli źli Rosjanie i wszystko popsuli. ISIS rośnie od tego czasu jak jakiś blob...

normalny
niedziela, 16 lipca 2017, 14:47

Kurdowie też zagarnęli liczne pola naftowe i obiekty typu tamy produkujące prąd. Nie mówiąc o tym, że okupują tereny na których nie ma Kurdów-Tabka, Rakka.

Cleo
poniedziałek, 17 lipca 2017, 00:05

Strasznie to skomplikowane. Reżim walczy z terrorystami. Demokratyczna opozycja przy wsparciu międzynarodowej koalicji próbuje temu zapobiec. O wiele prościej próbował ująć to dawno, dawno temu niejaki Dawid Ben Gurion "Bliski Wschód trzeba rozparcelować na zantagonizowane kantony. Należy zawrzeć sojusz z Turcją, Persją i Etiopią, bo te kraje też obawiają się świata arabskiego, który musi zostać podzielony. Z Libanu należy uczynić państwo maronickie. Syrię rozbić na państewko druzyjskie, alawickie i sunnickie. Irak musi stracić Kurdystan oraz szyickie południe"

nie do końca
niedziela, 16 lipca 2017, 19:49

Ostatnim bastionem dżihadystów w syrii będzie zapewne prowincja Idlib drodzy blogerzy.

yaro
niedziela, 16 lipca 2017, 22:11

dokładnie tak, tylko ciekawy jestem jak to załatwią, czy siłowo, czy pozwolą im złożyć broń i się poddać

halny
niedziela, 16 lipca 2017, 18:50

Brawo Rosjanie brawo wojska syryjskie, ostatnie tygodnie to imponujące w odzyskiwaniu terenu swojego kraju. Odcięcie ISIS od wodopoju to genijalne posunięcie, zaciska się pętla kotła w której ISIS zostanie zamknięte w tej prowincji.

syryjczyk mieszkający w Polsce
niedziela, 16 lipca 2017, 14:36

Bardzo dobra wiadomość dla mieszkańców Syrii - wypędzić wroga na pustynię i rozbić . Dzięki działaniom władz Kremla , tak długo oczekiwany pokój dla ludności cywilnej Syrii może w końcu doczeka się . Oczywiście o ile znów kraje zachodnie nie w padną na jakiś genialny pomysł z bronią chemiczną lub finansowania ugrupowań terrorystycznych ?

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama