Reklama

Śmierć wspólnej platformy. Jaki przetarg na śmigłowce?

5 października 2016, 17:16

Ogłoszenie przez Ministerstwo Rozwoju zakończenia i niepowodzenia trwających rok negocjacji offsetowych kontraktu na zakup śmigłowców wielozadaniowych H225M Caracal będzie mieć skutki dla procesu modernizacji sił zbrojnych. Z uwagi na potrzeby Wojska Polskiego pożądane staje się pozyskanie maszyn, które przynajmniej częściowo wypełnią lukę, jaka powstanie z braku tych 50 śmigłowców, ale też szersze spojrzenie na problem parku wiropłatów SZ RP. Jakie drogi stoją przez MON i jakie problemy będzie musiał rozwiązać?

Polska uznaje za zakończone negocjacje umowy offsetowej z Airbus Helicopters związanej z kontraktem na zakup śmigłowców wielozadaniowych Caracal dla polskiej armii. Kontrahent nie przedstawił oferty offsetowej zabezpieczającej w należyty sposób interes ekonomiczny i bezpieczeństwo państwa polskiego.

Napisało w oświadczeniu z dnia 4 października 2016 roku Ministerstwo Rozwoju

Ta decyzja wywrze skutki na sytuację Wojska Polskiego. W ramach przetargu na śmigłowce wielozadaniowe oparte na wspólnej platformie planowano pozyskać łącznie 50 maszyn, w tym jedynie 16 w wariancie wielozadaniowo-transportowym, a pozostałych 34 w odmianach specjalistycznych. Miało to być 13 śmigłowców C-SAR, 8 do zwalczania okrętów podwodnych (ZOP), 8 dla Wojsk Specjalnych i 5 ewakuacji medycznej (Medevac). W walce o kontrakt brały udział trzy konstrukcje: AgustaWestland AW149 (proponowany przez PZL Świdnik, będące własnością Leonardo-Finmeccanica), Airbus Helicopters H225M Caracal (dawniej Eurocopter EC725) oraz Black Hawk (proponowany przez konsorcjum PZL Mielec i spółek Sikorsky).

Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało 21 kwietnia 2015, że wszystkie warunki przetargu spełnia wyłącznie oferta śmigłowca H225M/EC-725 Caracal, złożona przez konsorcjum „Program EC-725 CARACAL-Polska” w składzie Airbus Helicopters SAS i Heli Invest Sp. z o.o. Services S.K.A. i ta była dalej procedowana. Pozostałe zostały odrzucone z przyczyn proceduralnych.

Decyzja o wskazaniu maszyn Caracal była szeroko krytykowana przez ówczesną opozycję, z obecnym szefem MON Antonim Macierewiczem na czele. Ze względu jednak na przebieg procedury nowe kierownictwo MON otrzymało kontrakt na śmigłowce Caracal niejako w spadku po poprzednikach i był on nadal procedowany. Pomimo krytycznej oceny resort nie podjął na początku żadnych zdecydowanych kroków i przekazał umowę do negocjacji offsetowych w Ministerstwie Rozwoju, które rozpoczęło jej procedowanie rok temu. Minister Macierewicz uzależniał dalszy los umowy właśnie od wyniku procedur offsetowych.

Skutki rezygnacji z Caracali. Czego i jak szybko potrzebujemy?

Decyzja o zakończeniu negocjacji bez uzgodnienia umowy offsetowej w zasadzie zamyka kwestię zakupu śmigłowców Caracal. Komunikat Ministerstwa Rozwoju w dość jednoznaczny sposób określa, dlaczego nie zdecydowano się na sygnowanie kontraktu.

Otwartą kwestią pozostaje jednak, co dalej? Jak zaspokoić potrzeby, które przez lata przesuwano w czasie? Najpilniejsza potrzeba dotyczy wymiany śmigłowców w Wojskach Specjalnych i Marynarce Wojennej. Ale sukcesywnie, w ciągu najbliższych 4-6 lat pojawią się też znaczące braki w zakresie śmigłowców transportowych i specjalistycznych w lotnictwie Wojsk Lądowych, tym bardziej że maszyny Mi-8T muszą być dość pilnie wycofane.

Mi-17
Fot. Andrzej Hładij/Defence24.pl

Wojska Specjalne i Marynarka Wojenna potrzebują nowych śmigłowców w ciągu najbliższych 2-3 lat, albo nie będą w stanie realizować swoich zadań, bądź też będzie to możliwe tylko w niewystarczającym stopniu - w wypadku WS. Śmigłowce H225M Caracal zakupione w ramach przetargu (w wersji dla Wojsk Specjalnych) miały trafić do 7 Eskadry Działań Specjalnych, której obecne maszyny Mi-17 jedynie w części spełniają wymagania stawiane tego typu. Jest ich też w eskadrze zbyt mało, czego skutkiem jest konieczność zwiększania szkoleń na symulatorach. Jednostka, należąca nominalnie do Sił Powietrznych, jest dedykowana wsparciu operacji Wojsk Specjalnych. WS są też rodzajem Sił Zbrojnych w pełni zdolnym do koordynowania działań sojuszniczych NATO (vide dyżur w Siłach Odpowiedzi w roku 2015), stąd ich wyposażenie powinno stanowić priorytet. A Mi-17 mogłyby dalej służyć np. w lotnictwie Wojsk Lądowych.

Jeśli chodzi o Marynarkę Wojenną, to już w ubiegłym roku rozpoczęło się wychodzenie z linii, ze względu na osiągnięcie resursów, śmigłowców Mi-14PŁ, których do 2019 pozostanie w służbie jedynie połowa. Są to podstawowe wiropłaty morskie Marynarki Wojennej, dostosowane do misji ZOP, ale z braku innych maszyn stosowane również w działaniach SAR.

W 2019 roku minie też planowany okres eksploatacji morskich maszyn ratowniczych Mi-14PS oraz śmigłowców pokładowych Kaman SH-2G Seasprite, pozyskanych z USA wraz z fregatą rakietową ORP Gen. K. Pułaski. Może to pozostawić Marynarkę Wojenną bez śmigłowców ratowniczych i ZOP zarówno w zakresie maszyn pokładowych jak i bazujących na lądzie.

Również w 2019 roku z linii będą wychodzić ostatnie maszyny transportowe Mi-8T Wojsk Lądowych. W służbie pozostaje kilkanaście do około 20 maszyn, ale są one już mocno wyeksploatowane. Nieco nowocześniejsze Mi-17, z których 12 to maszyny kupione po roku 2006, to śmigłowce które planowano pozostawić w służbie do roku 2022 z opcją wydłużenia tego czasu o kilka lat. Najdłużej, bo do 2031 roku, możliwa jest eksploatacja 5 najnowszych śmigłowców Mi-17, pozyskanych do misji w Afganistanie.

Wpływ na plan pozyskania i wprowadzenia do służby śmigłowców wielozadaniowych, oraz na ograniczenie ich liczby z 70 do 50 sztuk ma również potrzeba zastąpienia śmigłowców szturmowych Mi-24, pochodzących z czasów Układu Warszawskiego i nie dysponujących kierowaną bronią przeciwpancerną. Program zakupu śmigłowców uderzeniowych dla Wojska Polskiego nosi kryptonim „Kruk” i wszedł w 2015 roku w fazę dialogu technicznego, którego uczestnikami są czterej oferenci. W obecnej sytuacji możliwa jest uznanie śmigłowców przeciwpancernych za bardziej istotne niż np. maszyny transportowe dla Wojsk Lądowych. Nie bez znaczenia jest też to, że procedura wyboru w programie „Kruk” już trwa, natomiast procedura zakupu śmigłowców wielozadaniowych będzie dopiero uruchomiona. Szybkość zakupu będzie zależna w znacznym stopniu od przyjętego przez MON trybu realizacji.

Co jest pilne, a co leży w interesie państwa?

Zakup sprzętu wojskowego przez MON objęty jest dość istotnymi obostrzeniami. Do wyboru mamy de facto trzy procedury. W przypadku śmigłowców wielozadaniowych opartych na wspólnej platformie wykorzystano najbardziej otwarty i niestety najdłuższy tryb przetargowy. Ze względu na ograniczenia czasowe o jakich pisałem wcześniej, jest wątpliwe, aby MON zdecydował się na zakup śmigłowców ponownie w przetargu.

Wygodniejsze jest dla resortu zastosowanie procedury wyłączającej wymogi art. 346 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej na podstawie tak zwanego „podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa”. W takim przypadku ministerstwo może wybrać dwa rodzaje działań: zamówienie otwarte, o które mogą się starać wszystkie podmioty spełniające wymogi techniczne i formalne, oraz w trybie zamkniętym – negocjacji z jednym dostawcą. Ten drugi jest zwykle stosowany przy zakupie sprzętu znajdującego się już na wyposażeniu sił zbrojnych, gdy jest on jednym producentem.

W przypadku śmigłowców możliwe jest też zastosowanie trybu tak zwanej „pilnej potrzeby operacyjnej”, zwłaszcza w zakresie zapełnienia najbardziej palących braków w lotnictwie Wojsk Specjalnych i Marynarki Wojennej. W takim trybie zakupiono np. śmigłowce dla PKW Afganistan.

Warto więc zapytać, jakie są realne potrzeby nie tylko w oparciu o kwestię sprzętu wycofywanego ale też funkcjonowania sił zbrojnych i obecnej koncepcji ich wykorzystania. Równie ważnym pytaniem jest – jakie w zakresie zakupu śmigłowców ma plany MON?

Black Hawk i Caracal
Śmigłowce S-70i Black Hawk i EC725 Caracal - fot. J.Sabak

Potrzeby sił zbrojnych a potrzeby przemysłu. 

Bardzo prawdopodobne i uzasadnione jest założenie, że wspólna platforma jako pomysł zaspokojenia całości potrzeb sił zbrojnych w zakresie śmigłowców odchodzi do lamusa wraz z fiaskiem kontraktu na H225M Caracal. Rozwiązanie to było wielokrotnie krytykowane, również przeze mnie, gdyż skazywało Wojsko Polskie na kompromis pomiędzy bardzo sprzecznymi potrzebami i założeniami.

Nakładają się na to deklaracje przedstawicieli obecnego rządu, negatywnie oceniających propozycję Airbus Helicopters. Polska posiada na swoim terytorium dwa zakłady produkcji śmigłowców, należące do dwóch zagranicznych koncernów. Dziś jest to Leonardo (dawniej AgustaWestland należąca do konsorcjum Finmeccanica) z zakładami PZL-Świdnik i należący do koncernu Lockheed Martin zakład PZL-Mielec będący części firmy Sikorsky Aircraft.

Szef MON od dawna deklarował, że właśnie do nich chce skierować zamówienia, choć w obydwu wypadkach być może część specjalistycznych śmigłowców będzie musiała zostać zbudowana w macierzystych zakładach. Moźliwe jest, że do jednego lub obu z tych zakładów trafi w najbliższym czasie zamówienie na pewną ilość maszyn, pilnie potrzebnych siłom zbrojnym.  

Na taki plan działania może wskazywać wywiad ministra Antoniego Macierewicza jeszcze z grudnia 2015 roku dla wpolityce.pl w którym stwierdził – „Nie jest tak, że najpilniejszą potrzebą jest kupno 50-60 nowych śmigłowców. Te palące potrzeby to być może 8-10 śmigłowców. Po drugie, nie jest tak, że istnieje konieczność , w perspektywie tych kilkudziesięciu śmigłowców, by były one budowane na wspólnej, jednolitej platformie i wykluczały z założenia Mielec, czy Świdnik. To nieprawda. Można to ze sobą pogodzić.”

Otwarte jest też pytanie o to, jakie konkretnie śmigłowce zdecyduje się kupić resort obrony. W grę mogą bowiem wchodzić zarówno maszyny wielozadaniowe, klasy AW 149 lub Black Hawka, o masie około 9 ton, ale też - potencjalnie - cięższe (jak NH-90, jako potencjalnego konkurenta możnaby tu też wymienić Caracala), w perspektywie być może do uzupełnienia przez klasyczne, ciężkie wiropłaty transportowe klasy CH-47 lub CH-53.

Najbardziej prawdopodobny jest wariant, w którym znaczną część docelowej floty śmigłowców Wojska Polskiego będą stanowić średnie maszyny, ale uzupełnione o pewną liczbę cięższych, bardziej specjalistycznych śmigłowców. Otwarte pozostaje jednak nie tylko pytanie o wybór konkretnego typu, ale też o kolejność i liczbę maszyn poszczególnych klas. Należy tutaj uwzględnić program maszyn szturmowych Kruk, potencjalnie nie można też wykluczyć pozyskania uzbrojonych śmigłowców wsparcia ogniowego, jak zintegrowany z ppk Spike Głuszec czy prezentowany na MSPO Black Hawk z pociskami Hellfire.

W zakresie śmigłowca wielozadaniowego dla Wojsk Lądowych prawdopodobne jest wprowadzenie maszyny o mniejszej masie startowej, takiej jak S-70i/UH-60M Black Hawk lub AW149. Jest to uzasadnione istotnym brakiem w zakresie śmigłowców o masie startowej około 9 ton.

Rezygnacja z zakupu w pierwszej kolejności dużych śmigłowców transportowych może być bezpiecznie uzasadniona przez MON dalszą eksploatacją maszyn Mi-17, które pozostaną w linii ponad 15 lat, o ile nie zostanie przedłużony ich resurs w wyniku modernizacji. W dalszej perspektywie bardziej uzasadnione jest zastąpienie ich ciężkimi śmigłowcami transportowymi o możliwościach porównywalnych np. z Sikorsky S-92, AW101 Merlin, znacznie większym Ch-47 Chinook czy CH-53. Na taką tendencję „zwiększenia kategorii wagowych” wskazuje m. in. plan zastąpienia wycofywanych śmigłowców Mi-2 większymi W-3 Sokół/Głuszec w zakresie realizowanych zadań. Wskazuje to na potrzebę rozdzielenia funkcji lżejszego śmigłowca wielozadaniowego (transportowego, ewakuacyjnego czy wsparcia) i cięższej maszyny transportowej, które obecnie są zamiennie realizowane przez śmigłowce Mi-8/17. Szerzej kwestie te były już poruszane w analizach portalu Defence24.pl.

Czytaj też: Wspólna platforma – mniejsze zło, czy większy problem?

W zakresie śmigłowców morskich ZOP może zapaść decyzja pozyskania maszyn „z półki”, lub też opracowania specjalistycznej wersji śmigłowca opartej na wcześniejszych wymaganiach. ZOP to wersja najbardziej kosztowna, a jej wprowadzenie będzie prawdopodobnie silniej skorelowane z wdrożeniem do służby okrętów Miecznik oraz Czapla, niż wycofywaniem obecnie eksploatowanych śmigłowców Mi-14. Może też jednak zapaść decyzja o wyborze „ciężkich śmigłowców ZOP” dla baz lądowych i pokładowych „lekkich ZOP”. Jest ona najbardziej uzasadniona taktycznie i ekonomicznie. Wymogi wobec śmigłowców pokładowych i maszyn morskich operujących z lądu są w wielu zakresach całkowicie rozbieżne. Jako następca Mi-14 mogą wystąpić śmigłowce takie jak NH90, AW101 czy S-92, zarówno w zadaniach SAR jak i ZOP. W kategorii maszyn pokładowych potrzebne są śmigłowce mniejsze, które zastąpią też SH-2G Seasprite otrzymane przez polską Marynarkę Wojenną wraz z fregatami Oliver Hazard Perry.

Czytaj też: Polskie śmigłowce bez broni przeciwpancernej. "Konieczne wypełnienie luki"

Należy również wziąć pod uwagę powiązanie pomiędzy programem zakupu śmigłowców wielozadaniowych, morskich i ratowniczych z programem pozyskania śmigłowców uderzeniowych „Kruk”. O ile w zakresie maszyn transportowych polska armia posiada pewne niedobory i braki wynikające z przewlekle odsuwanych w czasie zakupów, to w kwestii śmigłowców uderzeniowych powstała znacząca luka w zakresie możliwości operacyjnych. Śmigłowce Mi-24 nie są w stanie od dawna spełniać swojej roli z uwagi na brak kierowanej broni przeciwpancernej. Mi-24 są też znacznie starsze, niż najnowsze spośród Mi-17.

Możliwe więc, że w sytuacji anulowania przetargu na śmigłowce wielozadaniowe priorytetem stanie się program maszyn uderzeniowych „Kruk”, a śmigłowce morskie, specjalne czy wielozadaniowe będą zakupione stopniowo w niewielkich partiach. Według informacji przekazanych przez płk Krzysztofa Zielskiego ze Sztabu Generalnego podczas MSPO 2016 projekt redefinicji Planu Modernizacji Technicznej zakładał jednak odłożenie realizacji programu Kruk na okres po 2019 roku. Te plany przewidywały jednak pozyskanie Caracali, mogą więc ulec zmianie. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 72
Czompik
czwartek, 6 października 2016, 15:59

Ale przecież Minister Macierewicz dalej uparcie twierdzi, że mamy kontr ofertę "Polskich śmigłowców" a nie jakiś Włoskich, czy Amerykańskich.

xyz407
czwartek, 6 października 2016, 10:24

Widzę, iż zwolennicy śmigłowca Caracal w sposób bardziej merytoryczny argumentują wybór tego śmigłowca jako dobrą decyzję. Argumenty te w dużej mierze przekonują mnie osobiście. Jeżeli chodzi o cenę to dopóki nie dowiemy się, jak niektóre głupie moim zdaniem wymagania offsetowe mają wpływ na jej wysokość, dopóty wyciąganie argumentu o przepłacaniu za ten produkt jest zwykłym nadużyciem.

Tymczasowy
sobota, 8 października 2016, 10:53

"glupie moim zdaniem wymagania offsetowe" Pewnie, ze tak, transakcje handlowe polskich podmiotow nie powinny przywolywac jakiegos pokracznego dziwolaga w postaci offsetow. Tak trzymac!

Toudi
czwartek, 6 października 2016, 10:00

Widzę to ciut inaczej. Bardzo mała armia, która w rozwinięciu nie jest w stanie obsadzić połowy długości granicy z Kaliningradem , praktycznie pozbawiona rezerwy osobowej dodatkowo straci istotny element - czyli mobilność. ,,Latająca ciężarówka" ,której nie zatrzyma pole minowe, bagno, rzeka (zerwany most) itp. to dosyć istotny element w przerzucie skromnych sił i jeszcze skromniejszych środków...

pan
czwartek, 6 października 2016, 13:15

to siadaj w ciezarowke i jedz do aleppo lub wynajmnij sobie carakala zobaczymy ile z ciebie zostanie to nadaje do ratowania topielcow na mozu lub uchodźcow mi 35 m ruskie od 2005 roku produkuja my tez mozemy dla nas ta platforma jest uniwersalna dla oddzialow szybkiego reagowania i wsparcia opracowac swoje pociski i swoja awionike .

trx
czwartek, 6 października 2016, 12:06

Tą latającą ciężarówkę bardzo łatwo spuścić, wystarczy popatrzeć co się działo na Ukrainie. W naszych realiach to tylko artyleria, BWPy, czołgi i samoloty. Powolne małomanewrowe śmigłowce nie mają większych szans z wysoce mobilnymi zestawami przeciwlotniczymi których czas reakcji liczony jest w sekundach.

poznaniak
środa, 5 października 2016, 20:15

W 2019 roku to możemy mieć pełno śmigłowców ,okrętów ,artylerii i okrętów w kraju ale należących do armii rosyjskiej.Czas najwyższy się obudzić bo możemy znów być tanią siłą roboczą do zdobywania Syberii.Co do śmigłowców to w pierwszej kolejności należy pomyśleć o śmigłowcach zop i ratownictwa morskiego bo te potrzebne są na wczoraj ,a trochę tego wybrzeża mamy i trzeba je zabezpieczyć.

Aernus
sobota, 8 października 2016, 16:25

Czy są plany interwencyjnego zakupu sprzętu na czas przejściowy? Zdaje się , ze resursy się kończą i przed końcem przetargu (ów) zostaniemy zupełnie bez niczego :(

Willgraf
piątek, 7 października 2016, 19:38

Macierewicz przestań Kłamać ...NIE MA POLSKICH ZAKŁADÓW LOTNICZYCH ! lobbujesz dla Włochów ze Świdnika i Lockheeda Mielec...

chodzisz do biedronki czy innego Lidla?
wtorek, 11 października 2016, 15:13

widzisz naszego pracownika, czy Portugalczyka? jak na wyspie polskiej z drugim po Warszawie miastem.a Airbusik straci PRZED "repairing" w WZL

Aernus
sobota, 8 października 2016, 16:14

Czy są plany interwencyjnego zakupu sprzętu na czas przejściowy? Zdaje się , ze resursy się kończą i przed końcem przetargu (ów) zostaniemy zupełnie bez niczego :(

wolfgang
czwartek, 6 października 2016, 14:38

Krytyka "wspólnej platformy" jest, w wypadku tego akurat przetargu nie jest uzasadniona (choć oczywiście leży w interesie Świdnika i Mielca). Nikt sobie nie zadał trudu, by zbadać dlaczego wybrano akurat takie rozwiązanie. A odpowiedź na nie jest banalna - w Polsce dotychczasowe doświadczenia ze wspólną platformą (a w zasadzie poprawniej by było, mocno zunifikowaną) były wyjątkowo pozytywne. Mi 8, Mi 17, Mi 14 i Mi 24 to właśnie wspólna platforma. Przeszkolenie pomiędzy Mi 8/17, a Mi 14 czy Mi 24 jest i było proste (inna rzecz to np. sprawa taktyki, ale mowa jest o maszynie). Dotyczy to zarówno obsługi naziemnej, jak i np. pilotów (operatorzy uzbrojenia już nie). Łatwiejszy był też serwis i zaopatrzenie w części (służyłem w jednostce używającej Mi 8 / Mi 17, od nas części szły np. do Brygady Lotnictwa MW, a zdarzało się np., że dostawialiśmy na szybko części z jednostki użytkującej Mi 24, na ćwiczeniach nasze Mi 8 miały wspólną obsługę z Mi 24...). Wspólna platforma zwiększa gotowość maszyn i ułatwia obsługę. To było skorelowane z pomysłem jednego zakładu, w którym maszyny miały by być serwisowane (montowane). Co więcej, choć na samym początku byłem sceptyczny co do Caracala, to z czasem i dalszym wgryzaniem się w temat uznałem, że faktycznie do tych zadań, których dotyczył przetarg Caracal był najlepszy. Poza nim potrzebne są zarówno śmigłowce mniejsze (np. BH) jak i większe (np. CH 47 lub CH 53 - tyle, że obecnie WP ich nie potrzebuje). Pierwszoplanowe jest uzupełnienie zdolności w zakresie ZOP/SAR/CSAR/Medevac (2 ostatnich NIGDY w WP nie było, były tylko maszyny doraźnie przysposobione, co bezlitośnie obnażyły ćwiczenia) oraz podtrzymanie zdolności transportowych a nadto znalezienie następcy Mi 24. Potem trzeba zabrać się za wymianę maszyn stricte transportowych i ewentualnie wsparcia, a dopiero na koniec myśleć o CH 47/ CH 53 (w Polsce nigdy ich nie używano, nie ma doświadczeń, ani nawet pomysłu po co nam one - wpierw trzeba wypracować taktykę. Krytycy zapominają, że do wymiany / pozyskania jest w sumie około 200 wiropłatów... Jeszcze kilka słów o sławnej rampie. Na pierwszych lub drugich zajęciach z wytrzymałości konstrukcji lotniczych studentów / żołnierzy uczy się m.in o newralgicznych punktach poszczególnych rodzajów maszyn. Ja to miałem wykładane pod koniec lat 80, ale nic się nie zmieniło. Przy śmigłowcach wskazuje się m.in, że rampa (czyli "duża dziura") osłabia znacznie konstrukcję (sztywność) wiropłatu. kadłub Mi 14 ma o około 40% większą wytrzymałość niź Mi 8 właśnie z uwagi na rezygnację z rampy (no i wzmocnienie podłodzia/podwozia). Standardowo osłabienie to około 30%, czyli dużo. Proponuję zapoznać się z fotami z Afganistanu (z czasów interwencji ZSRR) , gdzie jest sporo uziemionych Mi 8 właśnie z uwagi na to, że "twarde" lądowanie np, po ostrzelaniu osłabiło sztywność kadłuba. Więcej nauki, mniej emocji. Chodzi wszak o maszynę, która ma zapewnić bezpieczeństwo żołnierzom i być optymalna dla wykonywanych zadań. 50 maszyn 3 producentów to nie jest niestety rozwiązanie korzystne dla Polski.

xyz407
czwartek, 6 października 2016, 15:41

Dzięki za ciekawe INFO. Pozdrawiam.

Adam
środa, 5 października 2016, 19:28

Polska powinna kupić NH90. Wszystkie państwa NATO kupują ten śmigłowiec. To jest i będzie podstawowy śmigłowiec NATO. Spełnia wszystkie wymagania, ma wersje lądową, morską, i dla wojsk specjalnych. Nawet Francuzi wymieniają swoje Caracale na NH90.

Marek
środa, 5 października 2016, 23:16

Rozumiem, że morskie NH90 nadają się także do tego, żeby operować z pokładów OHP, Ślązaka, przyszłych Mieczników i Czapli? Przypominam, że w przypadku wykastrowanego Gawrona no i Czapli ze względu na niewielkie możliwości ZOP śmigłowce miałyby co robić. To oczywiście tylko przykład. Rzecz w tym, że zapotrzebowanie na śmigłowce trudno by było załatwić porządnie poprzez zakup tylko jednego typu maszyny.

zLoad
niedziela, 9 października 2016, 20:02

Co lezy w interesie panstwa? W okresie 100 lat jest to rozpoczecie wlasnej produkcji. Im szybciej zaczniemy tym szybciej bedziemy zyc jak ludzie. Taki przedzial czasowy eliminuje srodowiska ktore licza jedynie na pieniadze.

say69mat
czwartek, 6 października 2016, 14:24

Ponieważ pojawiają się liczne, publikowane w necie pogłoski, mówiące o konflikcie interesu pomiędzy AH i AW. Jako merytorycznej przyczynie braku uczestnictwa śmigłowca NH90 w przetargu na śmigłowiec taktyczny w naszym kraju. Objawiła mi się następująca kwestia, mianowicie jakim to cudem jakiekolwiek przedsiębiorstwo komercyjne jest w stanie 'zbanować' v/s 'zawetować' aplikację członka sojuszu o uzbrojenie. Nota bene powstałe pod auspicjami Sojuszu NATO??? Ponieważ projekt NH90 jest konstrukcją śmigłowca wojskowego, powstałego i realizowanego pod auspicjami Sojuszu NATO, w ramach programu NAHEMA. Pozdrawiam Serdecznie.

AEAS
środa, 5 października 2016, 19:08

Zeby cos kupic to musimy zadowolic wszystkich producetow smiglowcow (zwiazkowcow) , wiec moze by tak : Smiglowiec Szkolny - SW4 (AW/Swidnik) Lekki Smiglowiec wielozadaniowy (za mi2 , W3) - H145 (Eurocopter) 64szt Smiglowiec Wielozadaniowy (za W3 , Mi8 ) -S70i (Sikorsky/Mielec) 32 szt Smiglowiec Transportowy (za Mi8 , Mi17) - AW101 (AW/Swinik) 32 szt Smiglowiec Ciezki (za Mi8 / Mi17) - CH-47F (Boeing) 16szt Smiglowiec Bojowy (za Mi24) - AH-64E (Boeing) 32szt ZOP (za Mi14)- S70i (Sikorsky/Mielec) 8szt CSAR (za Mi14 , SH-2 , Mi17)- HH101 (AW/Swidnik) 16szt ...

pan
środa, 5 października 2016, 22:39

Motor Sicz produkuje silniki dla wszystkich rosyjskich śmigłowców i większości rosyjskich samolotów transportowych i wszystkich ukraińskich aż do samolotów An-124 Rusłan włącznie wasze myslenie jest plytkie niech czesc produkcji przeniasa do polski o to trzeba zabiegac daje nie tylko budowe halikopterow ale i ciezkich samolotow transportowych teraz jest okazja drugiej takiej nie bedzie mozemy opracowac wlasny ciezki halikopter Moto Sicz to tez silniki do rakiet dalekiego zasiegu na poczatek od podstaw mi 24 podniesc do mi 35m lub wyzej dac im stary hangar albo upadly zaklad 10 lat za free i utworzyc wspulne biuro projektowe inaczej to szybko niczego sie nie dorobimy na przyszle lata a o kosmosie zapomniec

Michał
środa, 5 października 2016, 22:35

Serwis tego rocznie pochłonie koszt kilku śmigłowców po paru latach - wszystko z innej parafii bezsens.

Luke
środa, 5 października 2016, 19:02

Polska potrzebuje 70 to 100 nowych smiglowcuw na teraz, jak nie bedzie H225M to w tym roku musza wybrac co bedzie i zeby nie przeduzac no nich wezma 35 x BH i 35 x AW i dokupic 20 x HM90 i 10 x CH47F Chinook! A jak juz to pujdzie to dokupic 36-46 AH64E albo AH1-Z

Afgan
czwartek, 6 października 2016, 01:05

Ja to widzę w ten sposób...........ŚMIGŁOWIEC TRANSPORTOWY/WIELOZADANIOWY NIE JEST PRIORYTETEM. Potrzebujemy teraz pilnie około 12 śmigłowców w wariancie dla MW (powiedzmy 6 SAR i 6 ZOP/ZON) i do tego celu Caracal byłby mimo wszystko najlepszy i mam cichą nadzieję, że MW otrzyma jednak te Caracale. Możemy ugadać się z Airbus, że w ramach ugody my kupimy od nich 12 Caracali w wariantach morskich, a oni odstąpią od arbitrażu w kwestii ewentualnych odszkodowań. Co do pozostałych śmigłowców transportowych należałoby za ułamek nakładów na projekt Caracal zremotoryzować i zmodernizować Mi-8/17. Jednak największe moje obawy budzi to, co się stanie z pieniędzmi, które miały iść na pokrycie kosztów zakupu tych 50 śmigłowców. Znając polskie realia trafią one z powrotem do budżetu i zostaną PRZEJEDZONE na jakieś bzdety, jak ratowanie kopalń, wyrównania świadczeń socjalnych czy inne sprawy bieżące. Doskonałym posunięciem byłoby NATYCHMIASTOWE przekierowanie tych środków na niedoszacowane programy "Wisła" i "Homar". Jeżeli nie będziemy musieli płacić odszkodowań to szczerze mówiąc dobrze że tak się stało, bo ten program nie jest dla naszej armii priorytetem. Ważniejsze są "Wisła", "Homar", następca BWP-1, dozbrojenie Rosomaków, nowoczesne środki przeciwpancerne i drony taktyczne i mam szczerą nadzieję, że właśnie na to pójdzie zaoszczędzona kasa. Ponadto należy NATYCHMIAST coś zrobić z brakiem możliwości zwalczania czołgów przez lotnictwo wojsk lądowych. Możliwym rozwiązaniem jest modernizacja Mi-24 albo pozyskanie z USA używanych AH-1 Cobra. Tak na prawdę na nic więcej nas obecnie nie stać.

QDark
czwartek, 6 października 2016, 13:33

Zgadzam się, ten program nie jest priorytetem. Również mam obawy o środki przeznaczone na zakup tych śmigieł, jednak jeśli pójdą jakimś cudem na Homara i Wisłę będzie to drugi "cud nad Wisłą"...

franca
czwartek, 6 października 2016, 12:14

Rozumiem, że kolega chce prowadzić działania pozycyjne, defensywne. Powodzenia.

rmarcin555
czwartek, 6 października 2016, 11:37

@Afgan Modernizacja Mi24 jest takim samym pomysłem jak modernizacja T72, Pt91, BWP1. Krótko mówiąc zabawa dla bardzo bogatych pasjonatów mających nadmiar pieniędzy i wolnego czasu.

woj
czwartek, 6 października 2016, 13:53

Mam pytanie: czy rożni się wersja C-SAR od wersji dla sił specjalnych? Dzięki.

ekonomista
środa, 5 października 2016, 18:46

CIEKAWA HISTORIA 1) rząd ciągnie negocjacje przez 10 miesięcy 2) Guillaume Faury przyjeżdża do Krynicy 3) rząd wycofuje się z Caracali 4) Morawiecki twierdzi, że nie będzie kar umownych 5) Airbus milczy 6) rząd francuski milczy

SirAdi
piątek, 7 października 2016, 18:43

"Rozwiązanie to (wspólna platforma -dop.) było wielokrotnie krytykowane, również przeze mnie, gdyż skazywało Wojsko Polskie na kompromis pomiędzy bardzo sprzecznymi potrzebami i założeniami." Ależ w tym rozumowaniu jest elementarny błąd, wynikający z oferty jaką przedstawili potencjalni kontrahenci. Co prawda żadna z trzech maszyn startujących w przetargu nie nadawała się na wspólną platformę (najbliżej tych możliwości był największy Caracal), ale to nie oznacza, że nie ma takich śmigłowców w ogóle. Najlepszym chyba przykładem jest międzynarodowy projekt NH90 - uniwersalnej maszyny, zdolnej dzięki swej umiarkowanej wadze do bazowania na okrętach, ale i o wystarczające ładowności do operacji transportowych. Nie jest więc tak, że idea wspólnej platformy jest błędna. Po prostu żaden z proponowanych nam modeli śmigłowców nie był w stanie całkowicie spełnić takich wymagań. To da się zrealizować, ale z odpowiednim modelem śmigłowca (większym od BH/AW ale mniejszym od CH-47). Dlatego ewentualne rozdrobnienie parku maszynowego poprzez zakup pewnej partii BH i AW, wydaje się rozwiązaniem najgorszym z możliwych.

ekonomista
piątek, 7 października 2016, 20:27

NH 90 to nieudany projekt, pokazujący że decyzje stadne nie zawsze są dobre: 1) brak okna na karabin maszynowy 2) słaba rampa 3) mała ładowność plus choroby wieku dziecięcego. Udany, choć drogi w eksploatacji jest AW101. Prosty i tani jest Mi-8/17. SB-1 Defiant jest jeszcze niegotowy.

dk.
środa, 5 października 2016, 18:20

Głos dyletanta: Jak u licha śmigłowce nieposiadające porządnych systemów samoobrony mogą być stosowane do wsparca operacji specjalnych ? Gdzie ? Na ziemi wroga, czy tyłach własnych ?

TOM
piątek, 7 października 2016, 13:29

Systemy obrony własnej instaluje się zazwyczaj na istniejącym śmigłowcu, najczęściej w drodze osobnego przetargu. Śmigłowiec w fazie produkcyjnej może być przygotowany do takiej instalacji (np. otwory na czujniki, miejsca magazynów flar i dipoli itp.). Zakupujący może więc wybrać system, który najbardziej mu odpowiada ze względów logistycznych, technicznych i również (co może być lekkim zaskoczeniem), politycznych.

Apollo
środa, 5 października 2016, 18:19

Ciekawa koncepcja moze nasz MON własnie tak zrobi?, oby czas goni a powyżesze pomysły mysle ze lepiej pasuja do realiów niż jeden smiglak na sile dopasowywany do różnych zadań.

zdziowiony
piątek, 7 października 2016, 22:41

I dla wszystkie armie świata idą na przekór tej durnej koncepcji kilku heli do kilku zadań. BH i NH 90 to idealny przykład wspólnej platformy niemal do wszystkiego i jakoś to dobrze działa

K2
niedziela, 9 października 2016, 11:06

Dlaczego nikt nie pisze o śledztwie dziennikarskim Pana Tomasza Piątka i opisywanych przez niego silnych powiązaniach Pana Macierewicza ze znanym amerykańskim lobbystą firmy Lockheed Martin (obecnego właściciela PZL Mielec) panem A.M. D'Amato?

Plush
wtorek, 11 października 2016, 23:59

a wiesz co ci powiem? Ano to że to już nie ważne. My potrzebujemy śmiglaki na wczoraj zresztą OPL Homara i BWP też Kogo to. Oni wszyscy mają jakieś powiązania

EL ombre
środa, 5 października 2016, 18:06

Jeśli mogę zapytać? To co się teraz dzieje w WZL 1. w Łodzi. Chyba że to jakaś tajemnica PAŃSTWOWA?

zen
czwartek, 6 października 2016, 13:20

Tak naprawdę prawdopodobnie żaden z nas komentujących niewiele wie o kulisach wcześniejszych negocjacji czy obecnych. Twarde fakty są takie, że tylko Airbus spełnił oczekiwania przetargowe na wspólną platformę. Dwaj pozostali można powiedzieć, że temat olali. Drugi fakt jest taki, że te śmigłowce są potrzebne w perspektywie kilku najbliższych lat. Trzeci fakt to wspólna platforma to ogromne oszczędności związane z obsługą i logistyką. Czwarty fakt taki, że Caracale zebrały bardzo dobre opinie naszych pilotów i fachowców, a więc zapewne są co najmniej dobrymi maszynami. Reszta to moje przypuszczenia: a więc kupowanie z wolnej ręki po kilka, kilkanaście sztuk zapewne będzie wyraźnie droższe, a nawet jeśli cena będzie niezła to bez wątpienia wszystkie pozostałe koszty logistyczne, serwisowe itp będą wielokrotnie większe. Druga sprawa to nikt nie ma w magazynie gotowych śmigłowców. Moce produkcyjnie są wykorzystywane do kilku lat do przodu. Małe zamówienie to stawianie się w roli petenta u nielicznych dostawców. Ciekawe, że nawet jak zamówienie miało być całkiem spore to ani Mielec ani Świdnik specjalnie sie nie wysiliły i ani myślały dostosować się do warunków przetargu choć prawdopodobnie miały takie możliwości. Zapewne więc mają co robić i będą bardzo twarde w negocjacjach. Obawiam się więc, że decyzja o wycofaniu się z zakupu Caracali spowoduje globalnie większe koszty zakupu ich zastępców. I dalej nie będziemy mieli nowoczesnego, jednolitego parku maszynowego jeśli chodzi o śmigłowce. A w razie konfliktu najlepsza broń to taka, którą przede wszystkim się posiada, która działa i umie się ją wykorzystać.

BieS
piątek, 7 października 2016, 14:34

Z innej dziedziny, ale takie samo działanie PiS w 2006 roku doprowadziło do opóźnienia o kilka lat budowy A1 na odcinku Nowe Marzy-Toruń Południe. Przetarg wygrała firma prywatna. Unieważniono przetarg i stwierdzono, że "państwo" wykona to taniej. Tamci "państwo" nic nie zrobili, poza tym, że podali się do dymisji. Przyszła nowa ekipa, która wznowiła przetarg. Autostrada została oddana do ruchu 14.10.2011, ale przez opóźnienie została wybudowana drożej.

edi
środa, 5 października 2016, 17:58

BH to tylko UH 60 a nie cywilne S70i.

asimo2
środa, 5 października 2016, 17:56

I za to wszystko zapłacimy znacznie więcej niż za Caracale a offsetu żadnego nie będzie ...

Marek
środa, 5 października 2016, 23:26

W sumie słusznie prawisz. Tyle tylko, że gdyby komunikację miejską oprzeć wyłącznie na autobusach, albo na taksówkach, byłaby to komunikacja co nieco upośledzona.

ollo
środa, 5 października 2016, 17:53

Kupić ruskie transportowe - a za reszte kasy apacze lub coś podobnego - i nie bawić sie jak dotąd

Rademon
czwartek, 6 października 2016, 17:10

A skąd weźmiemy części do remontowania tych ruskich maszyn? Zwłaszcza w przypadku wojny? Kupimy od Rosji? Poza tym, możesz nie pamietać, ale eksport sprzętu wojskowego jest objęty embargiem Rosja-UE. W obie strony.

AEAS
środa, 5 października 2016, 22:27

Problem z ruskimi ''transportowcami'' jest taki ze rosja je ma , dla przecietnego zolnierza ruski mi8/17 czy mi28 z daleka czy w nocy wyglada tak samo jak Polski , wiec ''frendly fire'' jest calkiem mozliwy , a poza to jest platforma bez przszlosci , powinnismy ruszac sie do przodu a nie stac w miejscu.

DEDRA
środa, 12 października 2016, 04:28

Ja mam kilka pytań! 1. Jeśli Caracale były złym wyborem to dlaczego dopuszczono je do przetargu? 2. Jeśli Caracale były dobrym wyborem to dlaczego dopuszczono do zerwania przetargu? 3. Czy koncepcja wspólnej platformy jest ZŁA/DOBRA? 4. Czy w wyniku zerwania rozmów z Francuzami wybór BH jest dobry? 5. Czy Amerykanie zrealizowali jakikolwiek offset? 6. Czy Amerykanie przekażą naszej gospodarce i przemysłowi porównywalny do Francuskiego offset finansowy i technologiczny czy będziemy tylko lakiernią i montownią ich produktów bez możliwości samodzielnego rozwijania i modernizacji posiadanych śmigłowców? 7. Czy działalność Macierewicza i ogólnie PiSu nie jest wbrew pozorom na rękę Rosji? 8. Czy zakup amerykańskiego uzbrojenia nie powoduje, że będziemy "zmuszeni" na wiele lat korzystać z ich rozwiązań. 9. Czy zakup BH bez przetargu nie podroży jednostkowego koszu obsługi, szkoleń i logistyki floty śmigłowców- w perspektywie mamy zakup dodatkowych maszyn? 10. Jakie straty polityczne, gospodarcze i militarne spowoduje sposób odrzucenia przez MON Caracali i francuskiej oferty? Zastanawia mnie to wszystko dlatego proszę o merytoryczne odpowiedzi.

Zenobi
środa, 12 października 2016, 17:34

1. Caracale nie są ani dobre ani złe - po prostu były jedynym śmigłowcem który spełniał wymogi przetargu. 2. Każdy produkt ma swoją cenę i współczynnik cena/jakość. Nie kupujesz produktów które są "dobre" a na które cię, na przykład, nie stać (albo są inne, tańsze i prawie tak samo dobre). 3. Niestety nie - wspólna platforma (czy to śmigłowcowa, czy to samolotowa czy to lądowa) to zły pomysł. Dużo lepszym pomysłem jest współdzielenie komponentów pomiędzy różnymi platformami. 4. BH jest dobry ale nieco inny niż Caracal 5. tak ale... offset w normalnych państwach wygląda tak: "my kupimy od was samoloty a wy od nas czołgi/karabiny/samochody osobowe/...". Niestety Polska nie produkuje nic co mogłoby zainteresować takie kraje jak USA czy Francja i dlatego u nas offset wygląda tak: "my zapłacimy za śmigłowiec dwa razy więcej niż normalnie kosztuje, a w zamian wy zainwestujecie w nasz przemysł/podzielicie się technologiami itp." 6. Nie, bo zapłacimy za BH normalną cenę rynkową (a nie będziemy przepłacać za offset). 7. Czas pokaże. 8. Zmuszeni? Nie. Ale będziemy korzystać. 9. Raczej nie. Wbrew pozorom zakup z wolnej ręki umożliwia czasami wynegocjowanie lepszej ceny niż postępowania przetargowe. Zresztą prawo zamówień publicznych jest tak napisane, że jak się uruchomi przetarg to potem zaczyna on "żyć własnym życiem". I Nawet jak sytuacja geopolityczna mocno się zmieni, to nie ma jak renegocjować warunków. 10. Raczej żadne. Żabojady potupią nóżkami i się uspokoją.

racjus
środa, 5 października 2016, 23:34

Prawda, że SZ poradzą sobie bez śmigłowców, wystarczy kilka wyspecjalizowanych do działań ZOP i SAR dla MW, z 16 sztuk dla działań specjalnych i kilka MEDVAC, ale w takim wypadku rozwiązaniu powinny ulec brygady Kawalerii Powietrznej i Powietrznodesantowa przekształcone w pułk (tyle niem więcej będziemy mieli śmigłowców i samolotów transportowych). Jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć B. Chociaż ja uważam, że zabraknie politycznej odwagi. Potrzebujemy w WL 3 dywizji wyposażonych w nowoczesne BWP, artylerie i BSL (1 dywizja z 2 brygadami pancernymi i 1 zmechanizowaną/lub zmotoryzowaną na KTO i 2 dywizje po 1 brygadzie pancernej i 2 brygadach zmotoryzowanych na KTO) ale w 100% ukompletowania i z silną artylerią i OPL na każdym szczeblu (Krab, Kryl, Rak, Homar, Wisła, Narew i VSHORAD) do tego samodzielna brygada do działań górskich czyli ok 50 tys żołnierzy (więcej niż jest teraz). Do tego 20 tys w SP i MW i 10 tys na sztaby ŻW itp. Razem ok 80-85 tys dobrze wyekwipowanej i wyszkolonej armii. Na tyle nas stać. Jeśli chcemy można ten system uzupełnić 15 tys OT (po 1 batalionie ciężkim i 1 lekkim w 4 województwach i 12 batalionów milicyjnych z jedną kompanią ciężkąj w pozostałych 12) a docelowo 20 tys (po 2 bataliony ciężkie i 1 lekim w 4 i wzmocnionych batalionach w pozostałych 12 województwach) opartych prawie całkowicie na żołnierzach ochotniczych (2-3 pracowników cywilnych na batalion 2-3 żołnierzy zawodowych na batalion i ok 50 w dowództwie razem ok. 50 pracowników cywilnych i 100 zawodowych żołnierzy). Przy takiej ilości żołnierzy, cięciu kosztów, mądrym gospodarowaniu i założeniu, że służba w OT jest bezpłatna (bez 500+, jedynie zwrot za czas spędzony na ćwiczeniach plus symboliczne przywileje w służbie zdrowia administracji, podatkach itp.) jesteśmy w stanie stworzyć logiczny system oparty na dobrze działającej zawodowej armii, uzupełnionej przez OT na tyłach. Inne założenia to droga do "bieda" armii ku której prowadzą nas politycy i MON.

marcin
piątek, 7 października 2016, 17:39

nowy przetarg? Tylko na co? Pięć lat w plecy i ręka w nocniku.

*.*
czwartek, 6 października 2016, 12:23

Powinniśmy kupić nowe śmigłowce transportowe (jakie najlepiej wiedzą wojskowi) i jednocześnie zmodernizować (w tym zremotoryzować) wszystkie Mi17, bo co będzie gdy na skutek katastrofy jeden model maszyny trzeba będzie uziemić na jakiś czas. Ilość nowych maszyn trzeba powinna zależeć od naszych możliwości finansowych.

A jednak wspólna platforma!
środa, 5 października 2016, 23:13

"Śmierć wspólnej platformy." Autor w żadnym wypadku nie wykazał nieprzydatności H225M Caracal jako wspólnej platformy dla wszystkich zadań ujętych w przetargu. Przeciwnie, przetarg udowodnił, że Caracal wywiązuje się ze wszystkich tych zadań jako wspólna platforma, a przeszkodą okazał się tylko offset. ____Są tylko dwa pytania: 1. Czy wspólna platforma oznacza oszczędności wynikające ze standardyzacji w czasie pokoju oraz ułatwioną logistykę w razie wojny? Odpowiedź brzmi: ponad wszelką wątpliwość i dlatego każdy producent helikopterów oferuje wspólną platformę, np. AW101, Black Hawk, NH-90 itd. Dodajmy, że duże i bogatsze państwa nie używające broni muzealnej jak Polska mogą sobie łatwiej pozwolić na wydzielenie osobnego helikoptera pokładowego lub kupno 100 sztuk AW101 lub CH-53. Polska potrzebuje oszczędności wspólnej platformy wyjątkowo pilnie i dlatego może i o ile wiem już to uczyniła, przystosować do niej konstrukcję swych okrętów wojennych, które przyjmują helikoptery wagi Caracala, czyli do 11 ton. To nie są duże dostosowania, a opłacają się umożliwiając korzyści ze wspólnej platformy. Ten statek z USA, Perry, nie musi mieć helikoptera na stałe, lub dla niego można znaleźć rozwiązanie indywidualne. Gdy już jesteśmy przy helikopterach operujących na morzu, to sprawdziły się helikoptery mocne, zdolne do pokonania wiatru i sztormu, a więc duże - dlatego prywatne firmy, np. Bristow, wykorzystują w ratownictwie morskim właśnie helikoptery duże tj. cywilną wersję Caracala, czyli H225, AW101 itp. 2. Czy H225M Caracal faktycznie jest wstanie sprostać wszystkim zadaniom z przetargu? Odpowiedź brzmi: ponad wszelką wątpliwość "tak". Cała rodzina Pum, Super Pum i Coguarów Airbusa (Caracal należy do Coguarów) jest wykorzystywana od ponad 40 lat jako helikoptery morskie, do transportu na platformy wiertnicze, w ratownictwie, lub jako helikoptery pokładowe. To tylko i wyłącznie kwestia dostosowania części elementów H225M Caracal do wymogów operowania nad morzem, chodzi głównie o zasolenie wody, czy o składaną belkę ogonową. Kuweit używa od 40 lat wcześniejszych wersji Caracala także jako helikopterów morskich i ostatnio kupił 30 Caracali min. właśnie do operacji morskich. Dodatkowo w Caracalu trzeba zamontować wyposażenie specjalistyczne dla zwalczania okrętów podwodnych, ratownictwa morskiego itp. ____Chodzi zatem zawsze o stosunkowo niewielkie modyfikacje tego samego helikoptera oraz instalowanie specjalistycznego wyposażenia zależnie od wykonywanych zadań - to żaden problem. Możemy się tylko cieszyć, że Caracal istnieje, bo bez niego nie moglibyśmy wziąść helikoptera Swidnika lub Mielca jako za małych, a helikoptery większe od Caracala oferują wprawdzie nieco więcej miejsca, ale kosztują dużo więcej w cenie zakupu i kosztach eksploatacji, min. zużywają o ok. 50% więcej paliwa. Na przewożonego żołnierza Caracal zużywa najmniej paliwa ze wszystkich wchodzących w grę typów, a we wojnę zawsze brakuje paliwa. ____Wbrew opowieściom o zestrzeleniu dużych helikopterów i sensie stosowania w ryzykownych misjach helikopterów małych: Caracal nie musi w ryzykownych misjach zabierać więcej żołnierzy niż np. Black Hawk - może zabrać tyle samo lub mniej niż Black Hawk, ale za to zabrać dodatkowe, przewidziane przez producenta opancerzenie oraz w pustym miejscu zapasy amunicji, rakiet dla wyrzutni Caracala i żywności oraz broń zespołową i jej amunicję. Zwiększa to szanse wykonania zadania oraz ocalenia życia i zdrowia żołnierzy desantu. ____Pewnie, że wolałbym trzy silniki AW101 jako wspólną platformę, ale Polski na helikoptery większe od Caracala nie stać, bo wymienić trzeba prawie całe uzbrojenie wojska. Chyba nie ma drugiego takiego helikoptera, który nie jest ani za mały, ani nie jest duży, ale ma jednak minimalnie potrzebną wielkość i stanowi od strony finansowej optimum, czyli najwięcej korzyści z każdej zainwestowanej w Caracale złotówki - w porównaniu do innych helikopterów. Zauważmy także, że wybór Caracala ułatwiłby firmom z przemysłu lotniczego Francji i zach. UE przekazywanie do Polski bardzo wymagającej pod względem jakości produkcji na eksport z powrotem do zachodniej UE. Tylko USA udało się zgromadzić u siebie trzech producentów helikopterów, a my mielibyśmy szansę nawet na 4, jeśli po Airbusie dołączyłby kiedyś Bell. Im więcej producentów tym lepiej, co widać np. po Słowacji, do której producenci aut ściągają właśnie dlatego, że jest ich dużo w jednej okolicy, ponieważ to generuje tzw. efekty synergii. Efekty synergii oznaczają np., że producent komponentów dla 2-óch producentów helikopterów może dzięki zamówieniom trzeciego kupić więcej i wydajniejszych maszyn, co pozwoli taniej i lepiej produkować dla wszystkich 3-ech producentów. Bardziej opłaca się stworzenie nowego kierunku studiów i katedry dla lotnictwa itp. itd, Dokładnie takie efekty synergii stworzyły Silicon Valley. Jeśli Polska chce przemysł lotniczy jako narodową specjalność przemysłową, to 3 producentów jest idealnym posunięciem, a efekty synergii ułatwiają podniesienie wynagrodzeń bez podniesienia kosztów i osiągnięcie konkurencyjnie niskiej ceny helikopterów. ____Polska potrzebuje lekko 1000 helikopterów w służbach państwowych i w gospodarce prywatnej, a zatem na pewno Mielec i Swidnik sprzedadzą w Polsce swe helikoptery. Np. widziałem film z naprawy przewodów wysokiego napięcia z pokładu helikoptera - w kilka minut i taniej niż dojazd z drabinami i dźwigami.

say69mat
czwartek, 6 października 2016, 00:14

Po pierwsze, czy Caracal dysponuje certyfikatem dopuszczającym dokowanie na pokładach lotniczych okrętów o wyporności 4500t??? Po drugie, dlaczego lotnictwo francuskiej floty nie zdecydowało się na wybór Caracala w wersji ZOP. Tylko wykorzystuje w tej roli nowatorską konstrukcję NH90NFH??? Po trzecie realia TDW Kuwejtu są zdecydowanie odmienne od polskich i nie wydaje mi się aby Caracal był tu tym właściwym 'kociakiem' na wyposażeniu sił zbrojnych RP. Po czwarte, skoro w USA, jako wspólna platforma wielozadaniowa doskonale sprawdził się UH60. Skoro w UE, jako wspólna platforma sprawdza się NH90. To dlaczego w naszym kraju wybraliśmy najgorszy typ śmigłowca spośród pretendujących do roli wspólnej platformy w kategorii ...wielozadaniowy???

pan
środa, 5 października 2016, 23:12

Motor Sicz produkuje silniki dla wszystkich rosyjskich śmigłowców i większości rosyjskich samolotów transportowych i wszystkich ukraińskich aż do samolotów An-124 Rusłan włącznie wasze myslenie jest plytkie niech czesc produkcji przeniasa do polski o to trzeba zabiegac daje nie tylko budowe halikopterow ale i ciezkich samolotow transportowych teraz jest okazja drugiej takiej nie bedzie mozemy opracowac wlasny ciezki halikopter Moto Sicz to tez silniki do rakiet dalekiego zasiegu na poczatek od podstaw mi 24 podniesc do mi 35m lub wyzej dac im stary hangar albo upadly zaklad 10 lat za free i utworzyc wspulne biuro projektowe inaczej to szybko niczego sie nie dorobimy na przyszle lata a o kosmosie to zapomniec i niema sie co zastanawiac bo obcy kapital ich kupi a my pod nosem tylko sline bedziemy lykac kupic ich i tyle Motor Sicz to same korzysci bedziemy mieli licencje na caly swiat silniki samolotow halikopterow a nawet promow kosmicznych kture kupuja amerykanie to zyla zlota

Jaksar
czwartek, 6 października 2016, 09:13

Motor Sicz współpracuje obecnie z AW, Polskie MON i Zbrojeniówka nie skorzystały z propozycji Motor Sicz i Antonova jeszcze za poprzedniego rządu więc szukają innych partnerów.

Halifax
czwartek, 6 października 2016, 08:34

W obecnie użytkowanych śmigłowcach najbardziej zużyte są kadłuby, a nie silniki. Kadłuby są skorodowane, powykrzywiane, wpadają w drgania że względu na osłabienie konstrukcji spowodowane zmęczeniem materiału. Starych mi-8 i mi-24 po prostu nie opłaca się remontować, gdyż WSZYSTKO tam wymagało by wymiany. Kolejna sprawa, w latach 90 oddawano polskie zakłady za bezcen, a ty teraz chcesz to kontynuować oddając za darmo? Na opracowanie własnych konstrukcji śmigłowców nie ma czasu. Nowe śmigłowce są potrzebne na już. Tylko mi17 wytrzymają jeszcze do 2022 roku. Motor Sicz nie chce inwestować w Polsce bo pewnie nie ma na to pieniędzy, a nawet gdyby licencje na techników, o których wspomniałeś nie zostałyby przekazane Polsce. Nadaldal byłyby własnością Ukraińców

koil23
środa, 5 października 2016, 22:43

Przypominam, że z kasą u nas zawsze krucho dlatego jedna platforma miała sens, ponieważ w znaczący sposób zmniejszyłaby koszty eksploatacji. Propozycja np. dozbrojonego Black Hawka z Hellfire oznacza wprowadzenie kolejnego rodzaju rodzaju broni p-panc zamiast trzymania się rodziny Spików. Odnoście Głuszcza jak i całego AW, to bardzo źle wygląda sytuacja z remontami Sokołów czy modernizacją Głuszczów - niedotrzymanie terminów itd. Z wszystkich możliwości, po spuszczeniu Caracali najlepiej wygląda opcja trzymania się Mili poprzez kontrakty z Ukraincami.

Partyzant
sobota, 8 października 2016, 13:12

Ciekawe kto i ile wziął w łapę za rezygnację z Caracali i kupno AW149 i BH?

Marcin Kleinowski
środa, 5 października 2016, 22:26

W roku 2015 Wojsko Polskie posiadało na stanie ewidencyjnym nieco ponad 240 śmigłowców, w tym około 120 z nich (połowę w tej grupie stanowią Mi-2) ma obecnie za sobą 32 lata służby lub więcej. Wieloletnie opóźnienia w modernizacji technicznej sprawiają, że pojawia się bardzo poważny problem skumulowanej w czasie konieczności wycofania znacznej liczby wiropłatów będących na wyposażeniu Wojska Polskiego. W latach 2016-2023 swoich następców powinna znaleźć większość śmigłowców Mila. Wydłużenie resursów oraz poddanie modernizacji części wiropłatów użytkowanych przez Wojsko Polskie umożliwiłoby bardziej równomierne rozłożenie w czasie wymiany floty śmigłowców i co za tym idzie również finansowania tego procesu. Śmigłowce Mila Śmigłowce Mi-14 wykorzystywane przez Marynarkę Wojenną do zwalczania okrętów podwodnych (ZOP) oraz ratownictwa morskiego wymagają pilnej wymiany, a zastępujące je maszyny powinny tak naprawdę zacząć wchodzić do linii już w 2015 roku. Nie ma alternatywy dla ich zastąpienia przez nowe śmigłowce, a Motor Sicz nie proponuje remotoryzacji Mi-14. W zakresie ich wymiany można rozważyć jeszcze jedno, chyba nie brane dotychczas pod uwagę rozwiązanie. Polega ono na zakupie 6 śmigłowców ZOP o masie startowej około 6 ton (z ewentualną opcją na kolejne 6-8 maszyn tego typu), mogących operować zarówno z lądu jak i pokładu okrętu (np. AW159 Wildcat, SH-60B Seahawk). Docelowo miałyby one stanowić wyposażenie okrętów, które MON zamierza pozyskać w ramach programów „Miecznik” oraz „Czapla”. Wcześniejszy wybór wiropłatów powinien ułatwić projektowanie okrętów nosiciel. Z kolei MON podjęłoby w późniejszym czasie decyzję, czy zakupić kolejne śmigłowce ZOP tego typu, które operowałyby z lądy, czy też lepiej sięgnąć po maszyny cięższe, o masie 9-11 ton powstałe na bazie śmigłowca wielozadaniowego. W tym drugim przypadku proponowane rozwiązanie dałoby czas potencjalnym producentom na przygotowanie śmigłowca w wymaganej przez zamawiającego konfiguracji. Powyższe rozwiązanie należy traktować jako szczególny ukłon w stronę PZL Świdnik, gdyż zakład ten uzyskuje czas na opracowanie śmigłowca AW149 w wersji ZOP. Można także rozważyć zakup bezpilotowych wiropłatów wyposażonych w opuszczany sonar (np. w oparciu o śmigłowiec SW-4 Solo RUAS/OHP opracowywany z udziałem PZL Świdnik), działających w środowisku sieciocentrycznym. Ewentualne połączenie w jednym zamówieniu zakupu śmigłowca ZOP o masie startowej około 6 ton oraz współdziałającego z nim bezpilotowca, prawdopodobnie faworyzowałby ofertę firmy AgustaWestland. Spośród śmigłowców Mi-8 Wojska Polskiego – nie wykorzystywanych do przewozu VIP- najmłodszy rozpoczął służbę w 1980 roku. We większości stanowią one wyposażenie 1. Dywizjonu Lotniczego z Leźnicy Wielkiej (2 eskadry wyposażone są w śmigłowce Mi-8 oraz częściowo Mi-17) wchodzącego w skład 25. Brygada Kawalerii Powietrznej. Inwestowanie w kolejny remont główny śmigłowców, których wiek w większości liczy 30-40 lat wydaje się nieopłacalne. Jakkolwiek możliwe jest dalsze przedłużenie ich resursu, to rośnie ryzyko wystąpienia problemów technicznych w trakcie użytkowania. Nasze leciwe Mi-8 powinny raczej znaleźć następców. Jedną z możliwych opcji jest zakup 14-16 „Caracali” w wersji transportowej, które weszłyby na wyposażenie jednej eskadry 1. Dywizjonu Lotniczego. Alternatywą mogłoby być nabycie 16 używanych, ale znajdujących się w dobrym stanie, śmigłowców Mi-17 i poddaniu ich remontowi oraz modernizacji w Wojskowych Zakładach Lotniczych Nr 1 S.A. w Łodzi przy współpracy z Motor Sicz. Wątpliwe jest jednak, aby MON zdecydował się na zakup takiej liczby śmigłowców konstrukcji radzieckiej – chyba jedynie konieczność dokonania głębokich oszczędności w budżecie ministerstwa mogłaby wymusić skorzystanie z takiej opcji. Inne rozwiązanie to zakup 16 śmigłowców wielozadaniowych o masie startowej 8-10 ton (np. AW149, UH-60) przy jednoczesnym zwiększeniu liczby ciężkich śmigłowców w drugiej eskadrze 1. Dywizjonu Lotniczego do co najmniej 16-18 sztuk. Skutkowałoby to zwiększeniem siły ognia dywizjonu kosztem jego zdolności transportowych. Nabyte śmigłowce wielozadaniowe powinny być przystosowane do pełnienia misji wsparcia i przenoszenia rakiet przeciwpancernych o zasięgu minimum 25 km (np. Spike NLOS) wyposażone w środki WRE, w system aktywnej ochrony przed atakiem rakiet naprowadzanych na podczerwień oraz zdolne do działania w środowisku sieciocentrycznym. Śmigłowce musiałyby współpracować z bezpilotowcami, być może również uzbrojonymi, które zajęłyby się wykrywaniem i wskazywaniem celów. Informacje te mogłyby być przekazywane również przez inne jednostki działające w środowisku sieciocentrycznym. Bezpilotowce przenoszące uzbrojenie mogą powstać w oparciu o realizowane obecnie projekty SW-4 Solo RUAS/OHP (PZL Świdnik) oraz ILX27 (Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych dalej ITWL). Rola wojsk aeromobilnych na współczesnym polu walki rośnie, zarówno w prowadzeniu działań ofensywnych, jak i obronnych – zwłaszcza przy ograniczonej liczebności własnych wojsk. Śmigłowce uderzeniowe i śmigłowce wsparcia mogą być wykorzystane jako odwód, którym można szybko zareagować na działania przeciwnika. Należy mieć na uwadze, że w przypadku militarnej konfrontacji z Rosją będziemy mieli do czynienia z przeciwnikiem, którego pododdziały będą silnie nasycone względnie nowoczesnymi środkami obrony przeciwlotniczej (OPL) wszystkich pięter i dysponującym przewagą w powietrzu – zwłaszcza do momentu udzielenia wsparcia przez sojuszników. Jak pokazuje doświadczenie konfliktu na Ukrainie, działanie śmigłowców w strefie oddziaływania OPL przeciwnika, może spowodować duże straty w siłach własnych i w efekcie ograniczyć możliwość skutecznego wykorzystania śmigłowców jako odwodu do wsparcia własnych pododdziałów, znacząco ograniczając rolę zwłaszcza śmigłowców wsparcia w konflikcie. Należy więc wybrać takie rozwiązania techniczne, które umożliwią prowadzenie wsparcia sił własnych przy pomocy śmigłowców bojowych spoza zasięgu skutecznego działania środków OPL przeciwnika, przebywając jednocześnie pod osłoną własnych środków OPL. Śmigłowce Mi-17 należą do najmłodszych maszyn wojska polskiego, których konstrukcja wywodzi się z czasów ZSRR. Modernizacja i remotoryzacja posiadanych Mi-17 powinna pozwolić wydłużyć ich służbę nawet o kilkanaście lat. Obecnie polska armia wykorzystuje 19 wiropłatów tego typu, w tym 12 używanych śmigłowców Mi-17 zostało przyjętych na stan w lalach 2006-2011, a pozostałych 7 dostarczono w 1989 roku. Dwa są na wyposażeniu Powietrznej Jednostki Ewakuacji Medycznej z Nowego Glinnika (25. Brygada Kawalerii Powietrznej), kilka sztuk jest wykorzystywanych w 7. Eskadrze Działań Specjalnych oraz w 1. Dywizjonie Lotniczym. Jeden śmigłowiec służy w 28. Eskadrze Lotniczej z Pucka (Brygada Lotnictwa Marynarki Wojennej). Zakładając pozostawienie dwóch Mi-17 w Powietrznej Jednostce Ewakuacji Medycznej oraz trzech w Eskadrze Działań Specjalnych, pozostałych 14 maszyn mogłoby stanowić wyposażenie jednej eskadry w 1. Dywizjonie Lotniczym. Jednocześnie oznaczałoby to pozbawienie Marynarki Wojennej ciężkich śmigłowców. Jednocześnie Eskadra Działań Specjalnych powinna zostać wzmocniona co najmniej kilkoma nowymi śmigłowcami wielozadaniowymi. Chociaż Mi-2 stanowią około jednej czwartej śmigłowców będących na wyposażeniu polskiej armii, ich wymianie poświęca się zdecydowanie mniej uwagi. O ile w misjach rozpoznawczych i wsparcia powinny zostać zastąpione przez bezpilotowce, to nadal są potrzebne dwusilnikowe wiropłaty o podobnej masie startowej do szkolenia (w tym szkolenia uzupełniającego w jednostkach) oraz wypełniania misji łącznikowych i transportowych. Zapotrzebowanie na tego typu maszyny można szacować na co najmniej kilkanaście sztuk. Remotoryzacja i modernizacja Mi-2 w celu ich dalszego wykorzystania nie wiązałaby się z koniecznością tworzenia od podstaw zaplecza logistycznego, a przede wszystkim szkolenia personelu. Otwartym pytaniem pozostaje o ile lat można wydłużyć resurs tych maszyn i czy znajdą się płatowce w odpowiednim stanie, które można poddać remontowi i modernizacji ? Czy istnieje szansa realizacja takiej modernizacji bez udziału PZL Świdnik jeżeli AgustaWestland nie wyrazi zainteresowania ? Śmigłowce Mi-24 nie posiadają odpowiednika wśród zachodnich konstrukcji. Stosunkowo dużo posiadanych przez polską armię egzemplarzy rozpoczęło służbę w 1985-1986 roku. Ich modernizacja do standardu zbliżonego do współczesnych śmigłowców szturmowych jest już nieopłacalna, obarczona sporym ryzykiem i zapewne wymagająca długiego czasu. Pojawia się też problem zapewnienia części zamiennych ze źródeł nie związanych z Rosją. Można jednak rozważyć remont i ograniczoną modernizację np. 10 Mi-24 - jeżeli stan płatowców by na to pozwalał - dostosowując je do pełnienia misji CSAR (4 śmigłowce dla Eskadry Działań Specjalnych i 6 maszyn dla Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych). Ryzyko związane z przygotowaniem modernizacji musiałoby przyjąć na siebie przedsiębiorstwo lub konsorcjum składające ofertę MON. Remotoryzacji w oparciu o silniki Motor Sicz dokonano już na kilki Mi-24 należących do ukraińskiej armii (prawdopodobnie trzy maszyny). Współpraca Wojskowych Zakładów Lotniczych Nr 1 S.A. w Łodzi oraz ITWL z Motor Sicz w zakresie modernizacji głównie śmigłowców Mi-8/17 oraz Mi-2 byłaby szansą dla polskich podmiotów. Ich rola mogłaby się sprowadzać do zastąpienia komponentów produkowanych w Rosji oraz wykonywania remontów i modernizacji. Wobec popularności tych śmigłowców liczba potencjalnych klientów jest spora, zwłaszcza przy wsparciu marketingowym i kontaktach Motor Sicz. Dla części klientów, wobec niestabilnej sytuacji na Ukrainie, wykonanie usługi w Polsce zapewne byłoby zaletą. Należy pamiętać że przedsiębiorstwo z Łodzi specjalizuje się w obsłudze śmigłowców konstrukcji radzieckiej. Po ich wycofaniu z polskiej armii, jego sytuacja może stać się trudna, jeżeli nie zostanie zaangażowany w produkcję i/lub obsługę innych konstrukcji, np. śmigłowca H225M „Caracal”. Śmigłowce PZL W-3 „Sokół” Prezes przedsiębiorstwa Motor Sicz, Wiaczesław Bogusłajew, w udzielanych wywiadach, podkreśla że AgustaWestland nie jest zainteresowana podjęciem współpracy w zakresie remotoryzacji Sokołów. Nie znamy oficjalnego stanowisko włosko-brytyjskiego przedsiębiorstwa w tej sprawie, a powodów braku gotowości do kooperacji można się tylko domyślać. Nie jest to jednak dobra informacja dla MON, gdyż polska armia wykorzystuje nieomal 70 maszyn tego typu i jest ich największym użytkownikiem. „Sokoły” w służbie będą się znajdować zapewne co najmniej do 2040 roku. Nie ma też co ukrywać, że przestarzałe konstrukcyjnie silniki „Sokołów” należą do największych mankamentów tego śmigłowca, co jest szczególnie odczuwalne w przypadku W-3PL „Głuszec”. Remotoryzacja części „Sokołów” pozwoliłaby odsunąć w czasie zakup nowych maszyn CSAR i SAR. Przykładowy plan może zakładać przezbrojenie jednej eskadry 7. Dywizjonu Lotniczego w nowe śmigłowce wielozadaniowe o masie startowej 9-10 ton. Siedem wykorzystywanych przez polską armię W-3 PL „Głuszec” po remotoryzacji przekazać jako maszynę CSAR Siłom Powietrznym. Pięć śmigłowców „Sokół” w wersji transportowej zostałoby przebudowanych do wersji ratowniczej W-3RM "Anakonda" oraz wraz z siedmioma wiropłatami tego typu, używanymi do misji SAR przez Brygadę Lotnictwa Marynarki Wojennej, poddanych remotoryzacji. Pozostałe cztery „Sokoły” można przeznaczyć do pełnienia misji łącznikowych lub transportowych (nawet jeżeli nie jest to do końca optymalne rozwiązanie). Remotoryzacji można również dokonać na śmigłowcu W-3AE Powietrznej Jednostki Ewakuacji Medycznej. W przyszłości remotoryzacja byłaby zapewne ciekawą opcją dla śmigłowców W-3WA Sokół w wersji VIP. Należy spodziewać się, że bez nacisku ze strony MON PZL Świdnik nie zaangażuje się w to przedsięwzięcie. MON dysponuje odpowiednimi narzędziami wpływu w postaci rozwiązania kwestii dużych opóźnień w realizacji zamówień zleconych zakładom ze Świdnika (strategia „kija”) oraz prawdopodobnego rozpisania nowego przetargu na zakup śmigłowców wielozadaniowych (strategia „marchewki”). Plan najpilniejszych zakupów i modernizacji śmigłowców Wojska Polskiego mógłby przykładowo zakładać: I. Zakupy nowych śmigłowców: • zakup 24-32 śmigłowców szturmowych; • zakup 14-16 śmigłowców H225M „Caracal” w wersji transportowej (lub zakup i modernizacja używanych śmigłowców Mi-17); • zakup 20 śmigłowców wielozadaniowych o masie startowej 9-10 ton (w tym 16 dla 7. Dywizjonu Lotniczego oraz 4 dla Eskadry Lotnictwa Działań Specjalnych); • Zakup 6 śmigłowców ZOP o masie startowej ok. 6 ton mogących operować zarówno z lądu jak i pokładu okrętu. II. Remonty i modernizacje śmigłowców: • sukcesywny remont i modernizacja 10 śmigłowców M-24 do pełnienia misji CSAR; • sukcesywny remont i modernizacja 19 śmigłowców Mi-17; • remont i modernizacja kilkunastu śmigłowców Mi-2; • sukcesywna remotoryzacja 7 śmigłowców W-3 PL „Głuszec”; • remotoryzacja 7 śmigłowców W-3RM "Anakonda"; • remotoryzacja 5 śmigłowców W-3 „Sokół” i ich przebudowa do wersji W-3RM "Anakonda"; • remotoryzacja jednego śmigłowca W-3AE.

TomaszBak
czwartek, 6 października 2016, 10:16

MW nie posiada już jedynego Mi-17. Został przekazany do WL (konkretnie stacjonuje w Leźnicy). Co było jak najbardziej słuszną decyzją

TOM
czwartek, 6 października 2016, 11:56

NH-90 jest w tej chwili pod wieloma względami najnowocześniejszym i najbardziej "uniwersalnym" śmigłowcem. Problemem jest napewno jego wysoka cena, ale przy dobrych negocjacjach można byłoby osiągnąć dobre warunki jego zakupu, przynajmniej w ilości 8-10 szt, co załatwiłoby najpilniejsze potrzeby, tzn. zastąpienie wyeksploatowanych MI-8 / Mi-17.

Tap
czwartek, 6 października 2016, 16:17

Problemem NH-90 jest brak zdolności do służby bojowej np. w Niemczech. Poza tym ktoś nam proponował NH-90.

krzysztof
środa, 5 października 2016, 22:15

po pierwsze potrzeba w pierwszym rzędzie śmigłowców bojowych nie latających autobusów - śmigłowców z uzbrojeniem najnowszej generacji mającym odpowiednio duży zasięg - ręczne wyrzutnie opl maja kilka kilometrów zasięgu więc potrzeba przynajmniej kilkunastu dla rakiet śmigłowca - inaczej ich kariera w wojnę będzie krótka, śmigłowce transportowe potrzebne ale nie 50.... śmigłowce są drogie a prowadzenie wojny za ich pomocą dość problematyczne - lepiej inwestować w homary, langusty czy inne kraby - za jednego caracala da się kupić ile homarów? 20-30 wyrzutni? za jednego.. 300km zasięgu to w sam raz by pokryć cały okręg królewiecki więc trzeba dobrze przemyśleć jak wydać kasę by wzmocnić nasze siły maksymalnie za możliwie najmniejsze pieniądze - których zawsze brakuje

Hairy Portier
środa, 5 października 2016, 22:09

Przed chwilą Macierewicz w TVP Info powiedział, żeby Łodzianie się nie martwili, bo w Łodzi będą produkowane polskie śmigłowce. Czyżby pan gry był taki, że Świdnik dostanie zlecenie ale tylko jeśli odda prawa do naszych starych konstrukcji a te będą produkowane w Łodzi? A jak nie to tylko BH?

GI
czwartek, 6 października 2016, 18:06

Pod warunkiem, że za oświadczeniami pojawią się jakieś konkrety. Jest prawdopodobne, że Świdnik za odpowiednią gratyfikację (np. zamówienie na 32 T-129, które są w ofercie Leonardo Helicopters) przekaże do MON prawa do W-3 w wersji wojskowej w zakresie remontów i modernizacji np. do wersji Głuszca. Zatem, idąc tym tokiem rozumowania zakłady WZL w Łodzi podjęłyby się przede wszystkim remontów Sokołów, w miejsce remontów techniki postradzieckiej. Mając prawa do Sokoła można z kolei zawrzeć umowę z Motor-Sicz na mocniejsze silniki. W końcu przebudowany na Głuszca z mocniejszym napędem śmigłowiec nadawałby się do zadań CSAR. Przynajmniej w tym zakresie moglibyśmy się oprzeć na tej konstrukcji. Pozostałe zadania przejmie prawdopodobnie mielecki S-70i i może parę SH-60R do zadań ZOP. Tak w ogólnych zarysach, MON nie naraził by się związkowcom z Łodzi, Mielca i Świdnika.

mc
czwartek, 6 października 2016, 00:55

To nie jest takie proste. Nawet gdyby faktycznie był taki pomysł, to zakłady Świdnik, to są... zakłady (z pełnym parkiem maszynowym, odlewnią, itd.), a zakłady w Łodzi to... zakłady remontowe. Z całym szacunkiem dla ludzi którzy tam pracują, ale oni nie mają możliwości WYTWARZANIA śmigłowców. Dosprzętowienie tego zakładu, przeszkolenie pracowników, zebranie kadry inżynierskiej to zadanie na lata. Chyba że plan jest minimalny, czyli Włosi oddają pełne prawa do produktów PZL, Ukraińcy dostarczają silniki i know how, a zakłady zajmują się remotoryzacją i wymianą osprzętu.

Mart
środa, 5 października 2016, 22:08

Motor sicz tez cos robi...nie lepiej z tamtą? Maszyny mil juz znamy i są dobre...

PivotNaUSA
czwartek, 6 października 2016, 11:44

Teraz zacieśniamy sojusz z USA, więc kupimy S70 i tyle. Merytoryka się nie liczy. Merytoryka sie liczyła przy poprzednim przetargu gdy wygrał Caracal. Bo Sikorsky i Augusta zaproponowali cywilne smigła które były kpiną i tylko Caracal spełniał merytoryczne wymagania wojska, choć faktycznie nie był produkowany w Polsce więc nie spełniał wymagań gospodarczych. Ale nowa władza głowny sojusz widzi z USA wiec teraz kupimy S70. Ewentualnie wynegosjują UH-60, to już będzie sukces.

....
czwartek, 6 października 2016, 13:10

z caracalem nie wygrała merytoryka bo wybrali śmigłowiec z korzystania którego rezygnuje nawet państywo go produkujace. przestarzaly złom

picolo
środa, 5 października 2016, 21:54

Zamówią Black Hawki i się zacznie opóźnienia , strajki ,fochy związków zawodowych ...wtedy zobaczą jaki błą popełnili ( a może to nie błąd....)

ekonomista
piątek, 7 października 2016, 20:19

KOLEJNOŚĆ ZDARZEŃ 1) rząd przez 10-miesięcy negocjuje 2) Guillaume Faury przylatuje do Krynicy 3) Morawiecki mówi, że nie będzie odszkodowań 4) Hollande odwołuje wizytę

helo
środa, 5 października 2016, 21:16

Najlepiej kupić AW101 , NH90 i AH1Z

Max Mad
czwartek, 6 października 2016, 15:34

AW101 i AH1Z możesz dostać ale terminy dostaw NH90 są obsadzone na lata do przodu i nie ma okienka by się w nie wbić.

gość
sobota, 8 października 2016, 23:59

Proszę przestać lobbować rosyjski sprzęt, MON nigdy nie dokona zakup kolejnych śmigłowców serii Mi i proszę się z trym pogodzić. To chyba dość oczywiste i podyktowane względami strategicznymi ktoś kto tego nie rozumie powinien nie wypowiadać się na tym portalu.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama