Reklama

„Ślązak” z rakietami manewrującymi? [ANALIZA]

9 listopada 2017, 15:51

Konsekwentne dążenie Ministerstwa Obrony Narodowej, by wraz z nowymi okrętami podwodnymi pozyskać rakiety manewrujące wcale nie oznacza, że na tym się musi skończyć. Uzbrojenie to może być bowiem odpalane zarówno z okrętów podwodnych, jak i nawodnych. Teoretycznie można więc do tego wykorzystać również okręt patrolowy „Ślązak”.

Informacja przekazana 30 października br. przez Ministra Obrony Narodowej Antoniego Macierewicza, że jest on zainteresowany rakietami manewrującymi nie tylko na okrętach podwodnych, wcale nie musi pozostać tylko deklaracją. Rzeczywiście traktat INF (Intermediate-range Nuclear Forces) o likwidacji pocisków rakietowych średniego zasięgu z 1987 r. (zawarty między USA i b. ZSRR - red.) nie pozwala na wykorzystywanie rakiet odpalanych z wyrzutni lądowych o zasięgu większym niż 500 km a mniejszym niż 5500 km, ale ograniczenie to nie dotyczy okrętów podwodnych i nawodnych.

Czytaj więcej: Macierewicz: jesteśmy zainteresowani Tomahawkami nie tylko dla okrętów podwodnych 

Z furtki tej bez skrupułów korzystają zarówno Rosja, jak i kraje zachodnie. W ten sposób o ile start rakiety z wyrzutni stojącej na nabrzeżu portu Bałtjsk jest teoretycznie zabroniony, to ze stojącego przy tym nabrzeżu kilka metrów dalej okrętu można już odpalać takie pociski – i to salwami.

Cztery moduły z ośmioma silosami dla rakiet wyrzutni pionowego startu Sylver zamontowane na pokładzie dziobowym fregaty typu FREMM. Fot. M.Dura

Rozwiązanie to stało się tak atrakcyjne, że obecnie wszystkie, nowoczesne rakiety manewrujące: Tomahawk, NCM (Naval Cruise Missile) i 3M14 można wystrzeliwać zarówno z wyrzutni torpedowych okrętów podwodnych (lub specjalnych silosów), jak i z wyrzutni pionowego startu na okrętach nawodnych. Co najważniejsze w przypadku okrętów nawodnych sprawa z technicznego punktu widzenia jest o wiele prostsza.

Wystarczy bowiem jedynie zabezpieczyć puste miejsce na pokładzie i poniżej – w kadłubie, dla bloku wyrzutni pionowego startu, który najczęściej mieści stanowiska startowe dla ośmiu pocisków. Samo podłączenie kompleksu do okrętowego systemu walki jest już później bardzo proste, ponieważ cele ataku nie są wskazywane przez sensory okrętu, a więc dane mogą być przekazywane z zewnątrz przez oddzielny system (teoretycznie mógłby to być nawet odpowiednio zabezpieczony laptop).

Czytaj więcej: Atak na Syrię zaskoczeniem dla NATO. Zmiana w doktrynie rakietowej Sojuszu?

Oczywiście istnieje pogląd, że wyrzutnie pionowego startu można stosować jedynie na dużych okrętach, o czym ma świadczyć fakt instalowania ich przez Amerykanów jedynie na krążownikach typu Ticonderoga (o wyporności 9800 ton) i niszczycielach typu Arleigh Burke (o wyporności około 10000 ton), a przez Francuzów tylko na fregatach typu FREMM (o wyporności 6500 ton). Kłam temu przekonaniu zadali jednak Rosjanie montując silosy dla ośmiu rakiet manewrujących 3M14 systemu Kalibr na małych korwetach rakietowych projektu 21631 typu Bujan-M o wyporności 949 ton (produkowanych od 2010 r.).

Rosyjskie okręty artyleryjskie projektu 21630 typu Bujan. Fot. mil.ru

Co więcej, w Rosji zrobiono to w bardzo prosty sposób odpowiednio przebudowując korwetę artyleryjską projektu 21630 typu Bujan (produkowaną od 2004 r.). By z okrętu artyleryjskiego powstał nosiciel rakiet manewrujących, Rosjanie wydłużyli kadłub (z 66 m do 74,1 m), poszerzyli go (z 9,6 m do 11 m) i zwiększyli wyporność (z 500 do 949 ton). Rzeczywista zmiana polegała jednak głównie na podniesieniu nadbudówki (za masztem na śródokręciu) do takiej wysokości, by można było w nią wsunąć blok wyrzutni dla 8 rakiet pionowego starty systemu Kalibr (manewrujących typu 3M14 i przeciwokrętowych typu 3M54).

Rosyjski okręt – nosiciel rakiet manewrujących projektu 21631 typu Bujan-M. Fot. mil.ru

Można więc założyć, że w taki sam sposób dałoby się postąpić np. w przypadku korwety patrolowej Ślązak, która jest przecież dwukrotnie większa niż rosyjskie Bujany. A już na pewno jest to możliwe na przyszłych okrętach obrony wybrzeża Miecznik – o ile oczywiście będzie się tego chciało.

Czy rzeczywiście potrzebne są wielkie wyrzutnie?

Montaż rakiet manewrujących na pokładzie okrętów nawodnych jest o tyle prosty, że pociski te są przechowywane w modułowych, kompaktowych wyrzutniach pionowego startu VLS (Vertical Launching System). Obecnie na okrętach zachodnich wykorzystuje się dwa typy takich wyrzutni: Mk41 dla amerykańskich pocisków Tomahawk i Sylver A70 dla francusko – brytyjskich pocisków NCM.

Starszym rozwiązaniem jest kompleks startowy VLS Mk 41 wprowadzony w 1986 r. na amerykańskich krążownikach rakietowych typu Ticonderoga. Później otrzymały go również inne typy okrętów, tworząc wersje teoretycznie różniące się rodzajem zabieranego uzbrojenia oraz ilością stanowisk startowych. Było to możliwe, ponieważ systemy Mk41 są przystosowane do odpalania nie tylko rakiet manewrujących Tomahawk, ale przede wszystkim: różnego rodzaju rakiet przeciwlotniczych i rakietotorped ASROC.

Co do różnic w ilości stanowisk startowych na poszczególnych typach okrętów to nie wynikają one z jakiejś odmiennej konstrukcji ich wyrzutni ale z ilości zamontowanych w pokładzie modułów z kontenerami dla rakiet o różnych wymiarach. Każdy moduł zawiera silosy dla umieszczenia ośmiu takich kontenerów (po cztery w dwóch rządach). Pomiędzy wylotami tych silosów, zamkniętymi oddzielnymi pokrywami, zawsze znajduje się klapa otwierająca wspólny „komin” dla gorących gazów z silników startujących rakiet.

Start rakiety Tomahawk z wyrzutni Mk41. Widoczna podniesiona klapa wylotu gazów startujących rakiet. Fot. US Navy

Poszczególne moduły mają taką samą szerokość i długość (3,2x2,1 m) dzięki czemu można z nich komponować dowolne zestawy dla różnej klasy okrętów. Różnią się one jednak długością i wagą, w zależności od rodzaju rakiet/rakietotorped w kontenerach, jakie mają być do nich ładowane. W ten sposób stworzono tzw.: wersję samoobrony (self-defense version) o długości 5,3 m - ważącą bez ładunku 12 200 kg, wersję taktyczną (tactical version) o długości 6,8 m - ważącą bez ładunku 13 500 kg oraz wersję uderzeniową (strike version) o długości 7,7 m - ważącą 15 000 kg.

Te różne długości wynikają z faktu stosowania niejednakowych kontenerów startowych dla różnych pocisków. I tak w przypadku rakiet Tomahawk stosuje się kontener typu Mk 14 (o długości 6,7 m), dla rakietotorped ASROC-VLS i rakiet przeciwlotniczych Standard stosuje się najczęściej kontenery kolejno typu Mk 15 i Mk 13 (o długości 5,79 m) a dla rakiet plot. Sea Sparrow/ESSM kontenery typu Mk 22 (o długości 5,79 m).

Moduł wyrzutni Mk41 zamontowany na pokładzie nowozelandzkiej fregaty HMNZS „Te Kaha”. Fot. Wikipedia

Rozwiązanie francuskie Sylver (SYstème de Lancement VERtical) jest bardziej kompaktowe, ponieważ zajmuje na pokładzie mniej miejsca (prostokąt o rozmiarach 2,6x2,3m). I w tym przypadku rozmieszczono w każdym module osiem rakiet (po cztery w dwóch rzędach) i stworzono różne wersje (cztery) różniące się długością oraz wagą: A35 (o długości 3,5 m i wadze 7000 kg), A43 (o długości 4,3 m i wadze 7500 kg), A50 (o długości 5,0 m i wadze 8000 kg) oraz A70 (o długości 7,0 m i wadze 12 000 kg).

Trzy wersje wyrzutni pionowego startu Sylver. Fot. Naval Group

Zestaw A70 przeznaczony dla rakiet manewrujących NCM jest więc lżejszy o 3 tony i krótszy o 0,7 m od modułu „uderzeniowego” Mk 41 dla pocisków Tomahawk. Było to możliwe np. dzięki zastosowaniu materiałów kompozytowych w systemie kominowym oraz uproszczeniu systemu włazów dla poszczególnych stanowisk startowych i wyrzutni gazów.

Poszczególne silosy mają kształt kwadratu o bokach 55,88 cm (22 cale). Początkowo zamierzano przyjąć rozmiar 21-calowy, co byłoby zgodne ze średnicą wielu wykorzystywanych na świecie rakiet i aparatów torpedowych, z których te rakiety też mogą być odpalane. Jednak ostatecznie przyjęto rozmiary optymalne dla pocisków przeciwlotniczych Aster-15 i Aster-30, zakładając możliwość stosowania adapterów dla pocisków o mniejszych średnicach. Francuzi dodatkowo tak zaprojektowali swoje rozwiązanie, by było można do nich załadować np. kontener z amerykańską rakietą manewrującą Tomahawk (długości 6,7 m).

Moduł Sylver podobnie jak Mk 41 jest w pełni autonomiczny, ze zintegrowanym systemem przewodów kominowych, którymi gazy wylotowe silników startujących rakiet są wydalane na zewnątrz (przez zamykany klapami otwór w pomiędzy silosami). Przy czym Francuzi zastosowali prawie dwukrotnie większy system ewakuacji gazów CEG (Conduite d’évacuation des gaz) niż Amerykanie w wyrzutniach Mk 41. Pozwala to na odpalanie większych rakiet z wyrzutni bez niebezpieczeństwa przekroczenia krytycznej granicy ciśnienia i zwiększenie szybkostrzelności. Teoretycznie okres czasu pomiędzy odpaleniami rakiet w wyrzutni Sylver to 0,15 sekundy, praktycznie - z zachowaniem pełnego bezpieczeństwa to 0,5 sekundy.

Start rakiety NCM z wyrzutni pionowego startu Sylver na fregacie FREMM. Fot. MBDA

Jak widać tak skonstruowane, kompaktowe i autonomiczne moduły VLS można bardzo łatwo zamontować na okrętach, o ile tylko znajduje się na nich odpowiednia przestrzeń pod pokładem. W przypadku korwety patrolowej „Ślązak” takie miejsce można prawdopodobnie „zorganizować” na dziobie - pomiędzy armatą a ścianą nadbudówki. O ile znajduje się tam odpowiednia przestrzeń pod pokładem to można by w tym miejscu mieścić nawet dwa moduły VLS zapewniając w ten sposób stanowiska startowe dla maksymalnie szesnastu rakiet manewrujących. W przypadku braku przestrzeni pod pokładem, można by ją wygospodarować wynosząc w górę obudowę wyrzutni – tak jak to zrobili Rosjanie na korwetach typu Bujan-M.

Miejsce na pokładzie dziobowym korwety patrolowej „Ślązak” pozwala na zamontowanie nawet dwóch modułów pionowego startu Mk41 lub Sylver. Fot. M.Dura

Marynarka Wojenna podstawą polskiego, rakietowego systemu odstraszania?

Budowa systemu odstraszania jest jednym z najbardziej efektywnych sposobów odpowiadania na coraz bardziej agresywne poczynania Rosji w odniesieniu do sąsiednich krajów. Jest to też działanie, które nie powinno prowokować protestów ze strony władz w Moskwie. Nie chodzi tu bowiem w żadnym przypadku o tworzenie systemu, którym można wygrać wojnę, ale o rozwiązanie, które może konfliktowi zbrojnemu skutecznie zapobiec.

Rosjanie praktycznie już się nie kryją, że zaadoptowali kołowe wyrzutnie rakiet balistycznych krótkiego zasięgu (do 500 km) typu „Iskander-M” do przenoszenia na nich dwóch kontenerów, mieszczących rakiety manewrujące 3M14 okrętowego systemu Kalibr. Oficjalnie jednak traktat INF nadal obowiązuje i dlatego kraje zachodnie, nie chcąc działać tak jak Rosja, muszą się posiłkować innymi rozwiązaniami.

W przypadku Polski będą to prawie na pewno okręty podwodne uzbrojone w rakiety manewrujące, ale mogą to być również okręty nawodne z wyrzutniami pionowego startu. I nie ma tu znaczenia, że na Bałtyku istnieje permanentne zagrożenie atakiem z powietrza. Takie niebezpieczeństwo praktycznie nie dotyczy zanurzonych okrętów podwodnych, ale może być również zmniejszone w odniesieniu do okrętów nadwodnych.

Przy zasięgu rakiet manewrujących ponad 1000 km jednostki takie można bowiem będzie przesunąć na wody zachodniego Bałtyku, chroniąc je tam przed atakiem z powietrza. Będąc w miarę bezpieczne, nawet z takiej odległości miałyby one możliwość dosięgnąć swoimi pociskami wielu ważnych, wyznaczonych celów, stając się tym samym dodatkowym, istotnym elementem polskiego systemu odstraszania.

Za takim rozwiązaniem przemawiają również koszty, jakie trzeba będzie ponieść wprowadzając rakiety manewrujące na okrętach podwodnych pozyskanych w ramach programu Orka. Stworzony wtedy za wielkie pieniądze i z dużym trudem system wsparcia logistycznego i przechowywania pocisków oraz system wskazywania celów i wydawania decyzji o starcie będzie można praktycznie bezkosztowo zaadoptować dla potrzeb jednostek nawodnych.

Może to być jedyny pozytywny efekt, jaki wyniknie z opóźniania przez obecny resort obrony narodowej terminu rozpoczęcia programu Miecznik (okręt obrony wybrzeża) i Czapla (okręt patrolowy z funkcją zwalczania min). W ten sposób zyskano bowiem czas, w którym można odpowiednio uaktualniać ich wymagania taktyczno-techniczne. Natomiast samo rozwiązanie będzie można przetestować na „Ślązaku”, przy okazji tworząc z niego pełnowartościowy okręt, a nie pomnik polskiej niemocy.

KomentarzeLiczba komentarzy: 127
12th
czwartek, 9 listopada 2017, 18:46

Jeżeli chodzi o Tomahawki to USA nie sprzeda nam tej broni, nie ma się co łudzić. Mają ją tylko Brytyjczycy a i tak z kodami u Amerykanów. Same pisanie listów i zapytań daje Amerykanom miecz do negocjacji z Rosją (od Syrii po Koreę) i na pewno będą nas zwodzić latami. Bez złudzeń Panowie.

asa
piątek, 10 listopada 2017, 05:03

tak zgoda nieoficialnie juz jest

as
czwartek, 9 listopada 2017, 21:15

@27h - Amerykanie taką zgodę na TOMAHAWKI dali Szwedom przy zakupie teraz PATRYJOTÓW , mają być na A-26 , a AM powiedział niedawno , że nie ma problemów z zakupem TOMAHAWKÓW dla Polski.....więc ?

czarny ziutek
piątek, 17 listopada 2017, 14:54

Niech mi ktoś wyjaśni dlaczego nie możemy kontynuować programu budowy korwet? Mamy przecież licencję, z trudem wybudowany prototyp, wyszkoloną kadrę i zdaje sie że PGZ ostatnio wykupiło SMW, czy nie można wznowić projektu zakupu systemu uzbrojenia jednej korwety, względnie jadnocześnie zacząć budowę kolejnej? Po co jakieś czaple i mieczniki?

oskarm
poniedziałek, 20 listopada 2017, 01:04

@czarny ziutek, Wymagania na Slazaka powstaly 20 lat temu i zwyczajnie, technika sie od wtedy zmienila i przybylo troche doswiadczen z OHP.

lukatery
piątek, 10 listopada 2017, 13:44

Fajne tyle że tak to mogę sobie sam pomarzyć. To tylko gdybanie co można

dariusz
czwartek, 9 listopada 2017, 18:36

gadanie efekty efekty gdzie umowy jeżeli Francuzi posiadają takie nośniki , rozwiązania i chcą z nami podzielić się wiedzą a także proponowali Polsce rozwój wspólny w tej dziedzinie to dlaczego do tej pory nic nie zrobiono tylko skupia się uwagę na rozwiązaniach amerykańskich i niepotrzebnie gada gada bez żadnych efektów czyżby kryła się za rym jakaś wielka tajemnica m. Macierewicza

zły
piątek, 10 listopada 2017, 13:32

Gdyby pomysł zamontowania rakiet był poważny to nie zdziwił bym się gdyby łatwiej i taniej było wybudować nowy kadłub typu 621 niż dostosowywać kadłub budowany i przerabiany od 15 lat. Zresztą temat rakiet manewrujących to póki co fantazjowanie na nie wiadomo ile lat. O Tomahawkach można zapomnieć bo Polska raczej nie będzie mogła autonomicznie ich odpalać a Francuzi mówią i sprzedaży NCM wyłącznie z OP. Więc prędzej można by uzbroić taką korwetę w RBS-15 przeciwko okrętom lub NSM przeciwko okrętom i celom lądowym ale w tym wypadku byłby mały zasięg i mała głowica bojowa.

*.*
piątek, 10 listopada 2017, 20:52

Nie należy zapominać że, taki okręt, jeśli ma przetrwać, potrzebuje obrony przeciwlotniczej, przeciw okrętowej i przeciw podwodnej a to zajmuje miejsce. Ponieważ jest to projekt nieudany to może warto by go było wykorzystać do testowania różnych rozwiązań i technologii.

ROBI
piątek, 10 listopada 2017, 00:35

Witam Max, Właśnie tam, gdzie wskazujesz miała być VL MICA lub ESSM. Kiedyś również była mowa o SM-2 celem zapewnienia OPL dla 3.FO. VL MICA proponowaliśmy również dla NDR celem jego osłony w ramach ujednolicenia sys. rakietowych OPL GAWRONA i NDR - NDR nadal nie ma porządnej osłony.

KrzysiekS
czwartek, 9 listopada 2017, 17:52

Może najpierw niech go w końcu skończą! a oni piszą o dozbrojeniu żenada

Maciej Atosiewicz
czwartek, 9 listopada 2017, 17:46

Gdyby to się nadawało dla Obrony Terytorialnej, to na pewno miałoby priorytet.

Polanski
piątek, 10 listopada 2017, 00:07

Ciekawe czy ktoś policzył, ile kosztowałoby postawienie na drugi filar obrony przeciw lotniczej i przeciw rakietowej Polski? Na przykład okręt AEGIS? Takie Gawrony I mieczniki mogły by wtedy stanowić mobilne wyrzutnie rakiet manewrujących a taki okręt zapewniał by opl. Plus okręty podwodne na wszelki wypadek i mamy realny komponent odstraszania. Wbrew pozorom OK jest kotłem tylko zgrabnie go przypilnować. Sami byśmy sobie z tym poradzili. Wiem, przydała by się eskadra lotnictwa morskiego. Ale to na razie marzenia.

CB
czwartek, 9 listopada 2017, 17:44

Tyle, że to miejsce na dziobie Gawrona/Ślązaka jest przeznaczone na wyrzutnie z rakietami przeciwlotniczymi, tak jak na 99% podobnych okrętów. Nie mamy praktycznie ani jednego okrętu z sensowną obroną plot, co większość tu piszących i ekspertów ciągle podkreśla, a teraz będziemy ten sam błąd powielać na nowej jednostce? Jeśli naprawdę znajdą się pieniądze na jakieś doposażenie tego okrętu (w jakimś sensownym też czasie miejmy nadzieję), to zacznijmy od najważniejszego, a później myślmy co dalej.

Podlaski dzik
piątek, 10 listopada 2017, 20:05

Mówilmy tu o rakietach amerykańskich i francuskich. Dlaczego nikt nie wspomina o izraelskich popeyach?

Razparuk
sobota, 11 listopada 2017, 10:23

Do: Podlaski dzik Popeye sie nie nadaje bo to pocisk samolotowy lub dla okretów podwodnych a tych drugich w ogóle Izrael nie oferuje. Pocisk samolotowy ma mały zasieg i tak wiec... Skoro juz przebieramy to zapytajmy o Kalibry E :)

Davien
sobota, 11 listopada 2017, 08:56

Bo: wersja Popeye Turbo SLCM wystepuje wyłacznie z głowicami jądrowymi i wymagaja wyrzutni 650mm, wystarczy. Standardowe Popeye Turbo sa jedynie bronia lotniczą i maja zasięg do 320km.

Kasandra
czwartek, 9 listopada 2017, 17:43

Proszę przestać bajać o Tomahołkach na Ślązaku bo i tak nie ma przyzwolenia Starych Kiejkótów i obcych agentur na realne zbrojenie się Polski. Obecnie mamy do czynienia ze sprytnym rozbrajaniem Polski pod propagandową przykrywką medialną 2% i więcej na obronność. W rzeczywistości najważniejsze programy zbrojeniowe stoją w miejscu (Homar, Orka, Wisła, Narew, Śmigłowce) a niektóre zostały skasowane (Miecznik, Czapla, Delfin) i tyle.

nakamura
sobota, 11 listopada 2017, 14:05

Tomahawki w kontenerach można umieścić na rzecznych barkach .Jest to tańsze rozwiązanie niż budowanie okrętu wojennego ,który będzie pływał tylko po Bałtyku.Wymagania traktatowe też w tym wypadku byłyby spełnione.Choć nie wiem czy nas one w ogóle dotyczą.

jaan
sobota, 11 listopada 2017, 17:56

Też pomyślałem o wodach śródlądowych. Ciekawe czy to jest wykonalne technicznie i jakie niesie to ograniczenia logistyczne.

sojer
piątek, 10 listopada 2017, 20:04

Aha... znowu pomysł uzbrojenia korwety jak niszczyciela. Takie same brednie wypisywano przy okazji gawrona.

Gość
czwartek, 9 listopada 2017, 17:36

Faktycznie to dobry pomysł by zwiększyć siłę odstraszania naszej armii. Uważam że warto iść w tym kierunku.

kozaa79
czwartek, 9 listopada 2017, 23:45

Najpierw to skończmy albo zezłomujmy, lepiej to drugie. Na tej kałuży jedna dobra wyrzutnia rakiet ziemia-woda zablokuje całą flotę nawodną a podwodna ma wartość jedynie w statystykach w których M1A2 Abrams = T-72, PUMA = BMP-1, MiG 21 = Eurofighter Typhoon. Ale nie przecież warto powoływać po znajomości komisje, otwierać posiedzenia organizować przetargi w których zarabiają tylko osoby biorące udział na "szczeblu decyzyjnym". Jak tak dalej pójdzie stracimy kilka tysięcy osób i miliardy złotych w mniej niż 24h konfliktu. A ludzi i pieniądze można było zainstalować gdzie indziej, stocznia mogła remontować statki handlowe i je wodować a nie męczyć coś co gdy wypłynie na to brudne bajoro będzie przestarzałe i nędzne.

Oskarm
piątek, 10 listopada 2017, 10:31

@Kozaa79, To juz nie te czasy by jedna wyrzutnia mogla zablokowac cala flote. Proponuje sie doedukowac w OPL wspolczesnych okretow.

tryt
piątek, 10 listopada 2017, 10:11

Powiedz to samo Rosjanom.

Toudi
sobota, 11 listopada 2017, 13:50

To jest jakiś sensowny pomysł, tylko zapas pocisków może być niepokojąco niski...

Stelle
czwartek, 9 listopada 2017, 23:36

W tym miejscu została już wbudowana armata OTO Melara 76mm. Pewno jej przesunięcie w inne miejsce wiązałoby się ze zmniejszeniem jej i tak już małego jak na taką jednostkę kalibru. Można się w ogóle domyślać, że przemianowanie tej jednostki na patrolowiec było wynikiem kuluarowych spekulacji o możliwości montażu na niej właśnie rakiet manewrujących. Był to mniej więcej czas, kiedy poprzednia ekipa rozważała zakup okrętów podwodnych od niemiec bez rakiet manewrujących co wywołało oburzenie w ówczesnej opozycji. Dziwi właśnie fakt, iż tak póżno mówi się o możliwości powrotu do koncepcji mocno uzbrojonej korwety.

CB
piątek, 10 listopada 2017, 12:15

No tak, tu muszę się chyba poprawić: dodatkowe miejsce na rakiety miały być na "Mieczniku". Tutaj rzeczywiście go brakuje.

CB
piątek, 10 listopada 2017, 10:52

Nie, między dziobem (za armatą) a nadbudówką jest miejsce od początku przewidziane na kontenery z rakietami. Problem w tym, że to dla rakiet oplot. Bez nich okręt jest całkowicie bezbronny.

Qwe
piątek, 10 listopada 2017, 19:16

Już myślałem, że polski MON wreszcie zainwestował w rakiety manewrujące, jak zwykle to tylko analiza dla internautów, po niej przyjdzie dialog techniczny, po nim kolejna analiza, jakiś zespół ekspertów, a potem znowu dialog techniczny, a potem konferencja pt. Czy Polsce w XXI wieku potrzebna jest marynarka wojenna - próba analizy" na której będzie panel ekspertów i dziennikarzy.

HIP
piątek, 10 listopada 2017, 12:13

Bardzo dobra analiza i sensowna zmiana, mam nadzieję, że tak się jednak stanie.

kmq
czwartek, 9 listopada 2017, 17:11

Czy Polska jest stroną traktatu INF?

xawer
czwartek, 9 listopada 2017, 21:57

Polska nie ale USA, od których zamierzamy kupić pociski, tak. USA jako strona INF ma obowiązek zadbać by ich broń była stosowana zgodnie z INF. Kupujący broń musi określić sposób jej wykorzystania, bo inaczej Kongres nie wyda zgody na jej sprzedaż.

Marek1
piątek, 10 listopada 2017, 11:59

Może się ktoś w końcu w MON zastanowi JAKIE cele będą dostępne za pomocą rakiet manewrujących z okrętów nawodnych operujących z okolic niemieckiego wybrzeża Bałtyku(akwen zachodni). Zakładając, że w/w rakiety będą miały zasięg ok 1000 km, to poza obwodem kaliningradzkim nie dosięgną żadnego ważnego celu w FR. Bombardowanie zaś nimi celów białoruskich jest idiotyzmem polityczno-militarnym. Ps. Do tej pory NIKT nie był w stanie stwierdzić, CZY na Ślązaku można zainstalować kontenery VLS ???? Brawo ...

Patryk
piątek, 10 listopada 2017, 19:51

No Marek widzę że podchodzisz do ewentualnej wojny bardzo defensywie zakładasz że trzeba będzie bronić Odry a najgorzej to łaby bo strefa buforowa musi być!!! . To dobry pomysł ale dlaczego zapłaciliśmy za slazaka takie pieniądze a dlaczego bo idealne rządy które prowadziły praworządność w Polsce rządziły i wiedziały jak kasę rozdzielac a jak się mówi jak wyjść z tej sytuacji budowy tego okrętu z twarzą przez MON no to trzeba wszystko nazywać jakimś brakiem myślenia nonon RFN miała by z was pożytek sory ale taka prawda oczywiście bez urazy ale tak myślę

hobbymilitarysta
piątek, 10 listopada 2017, 18:23

Slazak to taki polski MIS (jak z socrealistycznego filmu; grunt, ze jest nasz, a dobry juz byc nie musi).

PM
piątek, 10 listopada 2017, 14:50

Wg projektu pierwotnego, miały być: "Na dziobie przed przednią bryłą nadbudówki zainstalowane zostaną pionowe silosy wyrzutni VLS (Vertical Launching System). Najprawdopodobniej będzie to wyrzutnia Mk 48 z ośmioma silosami dla pocisków firmy Raytheon model RIM-162C ESSM (Evolved Sea Sparrow Missile). Nie wyklucza się ewentualności, że na dziobie zainstalowane zostaną 2 moduły wyrzutni Mk 48, co będzie oznaczać wzrost pionowych silosów z 8 sztuk do 16 sztuk." W artykule "620252,postepy-w-budowie-slazaka-foto" jest foto z pomieszczenia pod pokładem dziobowym na którym widac zainstalowana instalację do odprowadzania ciepła.

c77
czwartek, 9 listopada 2017, 22:43

Jeżeli TO mają chronić 4(?) naramienne grom-y to faktycznie jedziemy "na bogato".

Gawron
czwartek, 9 listopada 2017, 17:06

Biorąc pod uwagę tempo projektu spokojnie można analizować montaż na Ślązaku dział elektromagnetycznych i laserowych, w 2030 jak będzie wchodził do służby będzie to już wyposażenie standardowe

Zbulwersowany podatnik
sobota, 11 listopada 2017, 13:19

Może zanim uzbroimy naszego Ślązaka w Tomahowki których i tak pewnie nie odpalimy bez zgody/wiedzy Amerykanów uzbroimy go w jakiś sensowny zestaw przecielotniczy? Bo Pioruny na takiej jednostce to śmiech na sali. A i takie pomysły padały..

Tak, to na pewno się zdarzy!
piątek, 10 listopada 2017, 11:33

Ja słyszałem, że Antoni zamówił już 8 Spiritów, które będą startować z dzioba Ślązaka. Na pasie startowym będą musiały zrobić slalom pomiędzy dwoma bateriami 408mm boforsa. Na końcu mała hopka, bo trzeba było umieścić rail-gun i akumulatorki li-ion się nie mieściły gdzie indziej.

bobo
czwartek, 9 listopada 2017, 16:58

Może przystosować Kormorany do takich rakiet skoro Rosjanie robia tak z małymi okrętami. Albo na okrętach typu Lublin. Tam by się na pewno zmieściła wyrzutnia a i to nie jedna. Pięć takich okrętów po dwie mk 41 i siła ofensywna większa jak krążownik. Taki rakietowy krążownik pomocniczy

MadMax
piątek, 10 listopada 2017, 09:56

No i trafiłeś w sedno. Lubliny to bardzo przydatne jednostki. da się tam załadować kilka kontenerów morskich ISO.

as
czwartek, 9 listopada 2017, 16:58

Może tak należy rozumieć słowa AM wypowiedziane na ostatniej promocji absolwentów AMW ....."marynarka RP musi całkowicie przeoriętować się na nowe wyzwania i systemy uzbrojenia"..... - mniej więcej tak to było powiedziane. Taka modernizacja MW miała by sens , pytanie , czy na pewno , a jak już to kiedy to nastąpi ?

kubuskow
piątek, 10 listopada 2017, 14:11

Rozwój broni anty-dostępowej oczywiście tak! Wkładanie drogich systemów na okręt bez obrony plot to absurd i głupota! Zachowajmy jakąś kolejność w działaniach.

Trybun
czwartek, 9 listopada 2017, 22:14

Tak jest - przeprojektujmy Ślązaka do przenoszenia kilku rakiet manewrujących, oczywiście projekt i montaż do 2030 roku. Potem 30 letni kadłub wprowadzimy do służby i po roku wyślemy na remont. Sprzedać ten kadłub i kupić we Francji FREMM lub w Niemczech MEKO. Przynajmniej są pewne i sprawdzone. Z tym Ślązakiem to tak jak z Caracalami, Wisłą i Orką. Kiedyś będzie ...... ale kiedy ???

jacek
czwartek, 9 listopada 2017, 16:52

Bardzo ciekawa analiza - dziękujemy. Cytując Dyzmę: "Rząd zrobił jak chciał, co z tego wyjdzie, zobaczymy"

Żarty
sobota, 11 listopada 2017, 12:26

"Dążenie MON do pozyskania rakiet manewrujących" - oceniając skuteczność wszelakich innych "dążeń" MON- to próba MON wzniesienia się w powietrze na parowozie albo porównywalnie próba trzaśnięcia drzwiami obrotowymi! KTO to miałby przygotować? KTO zainstalować? Tacy co to budowali kadłub 20 lat??? Stocznia która zbankrutowała z kretesem? A nadzorował to będzie może Inspektorat Uzbrojenia? Żeby to byl akurat Prima Aprilis to by ta wypowiedz miała "sens" ale teraz , w listopadzie? To nawet nie plany to jakieś urojenia chorego fantasty! Gdzie inteligentne pociski do Krabów? Do Raków? Gdzie integracja Rośków ze Spike'ami? Gdzie granatniki? Gdzie ppk dla śmigłowców? A ktos bredzi o instalacji manewrujących pocisków dla ledwo zwodowanego po 20 latach kadłuba??? To ja proponuję dialog nt. naszego pierwszego atomowego lotniskowca!!! Zabrzmi to równie "poważnie"!!!

el ninio
sobota, 11 listopada 2017, 17:46

Przypomne ci ze na stan stoczni mialy wplyw poprzednie wladze. Poczynajsc od programu "gawron" krory to stocznia miala budowac i zaonwestowala wlasne srodki gdy nagle wladzom nie spodobal sie pomysl z korweyami i anulowali program. NIKT NIE POMYSLAL O INWESTYCJACH PONIESONYCH PRZEZ SMW. To wladze odpowiadaja za taki a nie inny stan rzeczy a nie firmy....

dd
niedziela, 12 listopada 2017, 19:26

Oby tak się stało, trzymam kciuki :)

Jacek
niedziela, 12 listopada 2017, 19:05

Na egipskich okrętach desantowych typu Mistral montowane są systemy przeciwlotnicze AN/TWQ-1 Avenger. Samochody terenowe HMMWV uzbrojone w rakiety ziemia–powietrze krótkiego zasięgu FIM-92 Stinger, zamocowane zostały linami (sic!) na pokładzie lotniczym "Anwar El-Sadat" podczas manewrów morskich "Cleopatra-2017". W związku z powyższym moglibyśmy więc spróbować zamontować na pokładzie ORP "Ślązak" wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych Osa, a nawet przeciwokrętowych pocisków manewrujących NSM...

Whiskas
wtorek, 14 listopada 2017, 12:10

A na kutrach rybackich leopardy.

Fred
piątek, 10 listopada 2017, 11:16

"Ślązak" z rakietami manewrującymi stanie się automatycznie celem numer jeden, czy ma on dostatecznie silną obronę przeciwlotniczą?

jaan
sobota, 11 listopada 2017, 18:06

Będą się chować po portach. Po przekopaniu kanału na mierzei będą wpływały w głąb lądu :). Jest gdzie się schować.

Pim
sobota, 11 listopada 2017, 14:59

Taką samą jak Bujan. Tylko: Bujany zaprojektowano na morze Kaspijskie. FR będzie tam mieć przewagę w powietrzu.

Razparuk
czwartek, 9 listopada 2017, 16:46

Tak dla uporządkowania: Polska nie jest stroną traktatu INF...możemy NCM czy Tomki wepchnąć nawet na Jelcze... Ślązak POSIADA przygotowane miejsce i nawet gotowe okablowanie do Centrum Bojowego,czeka tylko na rakiety plot i manewrujace...

FDolas
czwartek, 9 listopada 2017, 22:46

Ale USA są stroną INF i nie mogą sprzedać 'Tomków' do zamontowania na Jelczach. Brytyjczycy też swoich Tomahawki nie używają na platformach lądowych.

CB
czwartek, 9 listopada 2017, 21:13

Gawron/Ślązak nigdy nie miał być wyposażony w rakiety manewrujące, tylko w rakiety przeciwlotnicze (woda-powietrze) na dziobie i rakiety przeciwokrętowe (woda-woda) na śródokręciu. Nie POSIADA zatem żadnego przygotowanego miejsca na takie rakiety ani tym bardziej żadnego okablowania. Można ewentualnie zaadaptować miejsce przeznaczone na rakiety oplot. Sam system odpalania z gotowego kontenera rakietowego nie jest akurat skomplikowany. Gorzej z namierzaniem i kierowaniem. Tylko czy jest sens wkładania takich rakiet do bezbronnego okrętu? Najpierw trzeba go wyposażyć w to, co pierwotnie planowano...

LP
czwartek, 9 listopada 2017, 18:53

I tu jest pies pogrzebany ... montując wyrzutnie pocisków manewrujących na "Ślązaku" nie można go pozostawić bez obrony plot... a to będą kolejne koszty bo potrzeba skomplikowanego systemu wielowarstwowego... nie tylko wyrzutni i efektorów ale i radarów ( obserwacja + śledzenie celu ) oraz rozbudowanego systemu zarządzania walką . Wniosek ? Wracamy do drogiej, dobrze uzbrojonej fregaty wielozadaniowej ... "The circle is now complete"

MadMax
czwartek, 9 listopada 2017, 18:02

Ale producent Tomahawków jest stroną. Więc nie ma prawa udostępnić nam rakiet do zabudowy lądowej wg tegoż traktatu, gdyż byłoby równoznaczne ze złamaniem traktatu.

Adam
czwartek, 9 listopada 2017, 21:53

A po co nam te Tomahawki, skoro USA i tak nigdy nie pozwoli nam ich odpalić?

zolka
piątek, 10 listopada 2017, 03:19

Bardziej chodzi o następców tomahawków, bo te pociski już chyba nawet Amerykanie przestali zamawiać,a następcę z powodzeniem testują.

IZA
sobota, 11 listopada 2017, 11:44

Takie artykuły, prowadzące rozważania o MW na manowce, są dla niej bardzo szkodliwe.

Jimbo
czwartek, 9 listopada 2017, 21:48

A nie prościej ustawić na pokładzie dziobowym katapultę z ogniem greckim. Przecież to tańsze będzie a skuteczne.

kubuskow
piątek, 10 listopada 2017, 13:54

Ciekawe ile wzięliby za licencję na produkcję i rozwój? Tylko weszli byśmy w konflikt z Chinami przy produkcji eksportowej :(

d.
piątek, 10 listopada 2017, 08:21

A nie można. Ponieważ Bizancjum nigdy nikomu tego jeszcze nie sprzedało.

jurgen
czwartek, 9 listopada 2017, 16:45

kom. Dura - sensownie i ciekawie

Naiwny
sobota, 11 listopada 2017, 11:38

Mam wątpliwości. Może ktoś mi wytłumaczy. jest taki traktat który podpisały m.in. Rosja i USA o nierozprzestrzenianiu technologii rakietowej i samych rakiet o zasięgu po. 500km (bez względu na system bazowania i przenoszenia). Czy on Nas i Naszych Partnerów przypadkiem nie obowiązuje i jak w związku z tym zamierzamy pozyskać taką broń? Liczymy, że USA same zrezygnują z tego traktatu? Czy to trochę nie naiwne?

ware
niedziela, 12 listopada 2017, 03:16

rosja sama nie przestrzga tego traktatu, myslisz ze ktos inny bedzie ? lol

Patriota
czwartek, 9 listopada 2017, 21:35

Oczywiście że powinien mieć takie wyrzutnie rakiet nasz Ślązak tak aby mieć odpowiedni potencjał bojowy równy innym jednostkom tego typu, budując taki okręt jak ORP Ślązak musimy pomyśleć o dobrym uzbrojeniu, w przeciwnym wypadku będzie on tylko pływającym celem nawodnym!

CB
piątek, 10 listopada 2017, 03:19

Ale Ślązak jest w tym momencie praktycznie bezbronny. Zanim się tam zamontuje jakieś wyimaginowane Tomahawki, trzeba go uzbroić w rakiety woda-powietrze i woda-woda, tak jak pierwotnie planowana, a aktualnie nawet tego się nie przewiduje...

Lord
czwartek, 9 listopada 2017, 16:25

Teraz okazuje się, że jednak okręty są potrzebne, bo mogą być wyrzutniami rakiet, co było wiadome od dawana i mogą pełnić jeszcze wiele innych funkcji. To piszę do tych, którzy uważają, że nie potrzebujemy okrętów. Zastanawia minie dlaczego okręty typu Kormoran II (po adaptacji i jego przebudowie) nie mogą być budowany w wersji nosiciela rakiet manewrujących i przeciw lotniczych tak ja np. rosyjski okręt projektu 21631 typu Bujan-M. Moglibyśmy wykorzystać istniejący projekt i po jego przebudowie otrzymać rakietowe jednostki produkowane w naszej stoczni. Oczywiście to wymaga współpracy z innymi firmami o odpowiednim potencjale.

TJ
poniedziałek, 13 listopada 2017, 09:13

1. Jeszcze niedawno Autor krytykował Ślązaka za przeskalowany jego zdaniem, jak na patrolowiec, system dowodzenia i łączności. A teraz chce efektory dostawiać? 2. Czy taki VLS byłby "udźwignięty" przez 241? Czy to nie za duża masa na dziobie?

papuga
czwartek, 9 listopada 2017, 16:14

Ciekawe czy pociski NCM można odpalać z korwety Gowind 2500? To byłoby dla Polski ciekawe rozwiązanie.

sith
piątek, 10 listopada 2017, 17:15

Ja bym dorzucił jeszcze promienie śmierci i taran

sad
piątek, 10 listopada 2017, 23:38

rosja juz to wprowadza

UltimoRatio
piątek, 10 listopada 2017, 16:44

Tak się zastanawiam : Po co MON "puszcza" takie bezsensowne mrzonki? Dlaczego bezsensowne? Bo skuteczność podejmowania decyzji zbrojeniowych i skuteczności "analiz" prezentowana przez IU/MON dowodzi kompletnej degrengolady najwyższych czynników decyzyjnych. Czy jest to już świadomy antypaństwowy sabotaż nie wiem. Jesli to tylko ignorancja i niekompetencja to Liczba BRAKOW decyzyjnych setki opóźnień w byle czym potwierdza absolutną konieczność zmian kadrowych w obu tych instytucjach, bardzo głębokiego audytu i potężnego "wiatru zmian". Czy ktos z nas tu uwierzy po blamażu z budowanym 15 lat kadłubem???? Tomahawki na "Ślązaku"??? Jesli chcemy być poważni w komentarzach - na takie NIEREALNE fajerwerki inwencji twórczej najlepiej spuścić zasłonę milczenia niż dywagować "czy wyrzutnia nie jest za duza"!!!! Narazie nie "udało" się od 10 LAT zamontować prymitywnego Spikea na Rosomaku, a do WP wprowadzić masowo choćby najprostszego ale nowoczesnego granatnika ppanc! A komuś w MON roi się jakiś CRUISE na okręcie sprzed 20 lat??? Ja rozumiem ze ktos ma ułańską fantazję ale gdzies sa granice śmieszności!!!

man42
piątek, 10 listopada 2017, 18:23

Mam nadzieje ze zainstaluja te rakiety a na wieze bwp i Rosomaka wezma nowe tansze rakiety wieza bedzie odpowiedzia na T-armata zasieg 8 km i radar 10km to musi byc nasza odpowiec inaczej rosyjanie bendom miec przewage niekiedy trzeba poczekac moze sie ludze

AndyP
piątek, 10 listopada 2017, 10:01

Nam potrzebne są systemy "kontenerowe". Czyli autonomiczne kontenery z rakietami, oficjalnie wchodzące w wyposażenie NDR oraz MW. W MW z rakietami manewrującymi, do ustawiania na dowolnym okręcie - choćby Czernickim. W razie czego rozstawi się je w całym kraju bo nikt traktatem się wtedy nie będzie przejmował.

W1P
czwartek, 9 listopada 2017, 21:02

Fajnie by było żeby był uzbrojony w te rakiety ale mieszkamy w Polsce a tu wiadomo jak się modernizuje wojsko przez ostatnie kilkanaście lat.Teraz też się nic nie zmieniło,zobaczymy te rakiety tak jak i widzimy Wisłę,Homara,Orkę,Borsuka,nowe śmigłowce itp. Ciągła gadanina co by tu jeszcze kupić a efektów żadnych.

kubuskow
piątek, 10 listopada 2017, 13:58

Modernizacja wojska wygląda u nas tak, że prędzej kupią mu Tomahawki niż porządną obronę przeciwlotniczą i prędzej będziemy mieli Tomahawki na OP niż satelitę lub inny system namierzania celów na terenie wroga. To tak jak mamy kraby i jeszcze nie zaczęliśmy produkcji amunicji spec. do nich, że o 1000 dronów nie wspomnę.

scorpion
sobota, 11 listopada 2017, 09:24

MON zaczyna myśleć okręt ORP ŚLĄZAK powinien mieć 100 procent uzbrojenia obrona przeciwlotnicza rakiety manewrujące zop i wtedy to jest okręt a nie kajak do pływania o okręt bez rakiet to nie okręt .

as
sobota, 11 listopada 2017, 17:23

@scorpion - ....."MON zaczyna myśleć " - i tak trwa 2 lata .......i nic z tego nie wynika , a bym zapomniał , rozważają , przymierzają się , biorą pod uwagę , analizują , decyzja za parę tygodni (a minęły m-ce) , rozmowy trwają , końcowe decyzje , są zainteresowani i tak w koło , AM ostatnio wypowiadał się , że im armia silniejsza tym ataki na Niego coraz większe..........

dfg
sobota, 11 listopada 2017, 13:12

Nie zapominaj o CIWS. Bez tego Ślązak weźmie na klatę każdą rakietkę.

tyjtyjnyh
piątek, 10 listopada 2017, 16:21

ja bym Kaszuba zmodernizował też

pytia
sobota, 11 listopada 2017, 09:12

LRASM

Anakin
sobota, 11 listopada 2017, 20:16

Proponuję przerobić na lotniskowiec. Wiem, że to kontrowersyjna propozycja, ale było ich już tak wiele ...

ralph7878
niedziela, 12 listopada 2017, 00:38

Lekko zmodyfikowac na podwodny lotniskowiec. AM to obiecal.

chng
piątek, 10 listopada 2017, 16:03

mam rakiete ( stara) od badmingtona. Detka rowerowa sie tez najdzie. Rosochaty kij tez. Wiec mam wyrzutnie rakiet. Dostarczyc do MON-u ?? Bo innych oni nie zamontuja, to poza ich percepcja

SZELESZCZĄCY W TRZCINOWISKU
niedziela, 12 listopada 2017, 15:32

analiza bardzo dobra i godna uwagi ....ale jest małe ale ..środki finansowe .. ,efektywność i długotrwałość zdolności bojowych w/w systemów na których skomasowano tyle środków i efektorów niszczenia ...i jak wymierna będzie skuteczność w/w okrętów w celu realizowania polityki i obrony Polski ..te systemy potrzebują parasola ochronnego ...a przypominam Polska na lądzie nie ma wystarczających "środków odpowiedzi" by się bronić...a wystarczy sięgnąć do historii i mamy odpowiedź ile Marynarka Wojenna ta z 1939 wniosła w obronę kraju i jaki system dał odpowiedź agresorowi z 1939 ...była nią tylko i wyłącznie artyleria Helska ..bo okręty albo uciekły albo zostały zniszczone ..a te co uciekły walczyły jak "najemnicy" w obronie interesów i bytu krajów które apropo sprzedały Polskę "gestem jałtańskim". i tu nasuwa się konkluzja podparta refleksją z przeszłości " historia się nie powtarza ale się rymuje".. ..oczywiście ktoś powie mamy inne czasy inne interesy,sojusze...nie to iluzja stara maksyma mówi '"państwa nie mają przyjaciół tylko interesy" i tak na nasze czasy/rzeczywistość którą kreujemy trzeba patrzeć... bo inaczej dopadną nas "demony przeszłości" .wracając do artykułu jestem za budową "środków odpowiedzi" umiejscowionych na naszych okrętach pod warunkiem że zabezpieczy się granice i interesy Polski na lądzie i widzę to tak ...zakup dodatkowego dywizjonu rakietowego obrony wybrzeża ale z "systemami oczu i uszu " zdolnymi widzieć i reagować na odległość rażenia posiadanych efektorów niszczenia ..a nie jak to teraz ma miejsce na "odległość lornetki" zakup dodatkowych 32 F-16 wersji Viper , zakup HIMARSów, zakup lądowych systemów niszczenia o dużej dynamice przemieszczania i zdolnościach rażenia na znaczne odległości ( Langusty ,Kryle)...stawiam na te środki bo Polski nie stać do metod "walk w ringu" idąc ścieżką odnowy dla Marynarki wojennej postawiłbym najpierw na okręty łatwe w budowie i wyposażonę w systemy /moduły które potrafimy wykonać naszym przemysłem zbrojeniowym czyli budowa zespołu małych okrętów typu ZMORy .konfigurowanych w oparciu o moduły/systemy i zakładanych w zależności od "interesów" misji ..zadań operacyjnych MW ....gdy te "interesy" zabezpieczymy możemy reaktywować nasze "Mieczniki ,Czaple,a nawet w oparciu o nasze okręty desantowe projektu "Lublin" budować nasze mini "Mistrale" uzbrajając je w rakiety taktyczne bo na pewno będą dobrymi "środkami odpowiedzi na zagrożenia Polski a przede wszystkim systemami kreującymi zadania NATO w świecie.....i na koniec prawda życiowa ...BO CELEM WIEDZY Z PRZESZŁOŚCI NIE JEST OTWIERANIE DRZWI NIESKOŃCZONEJ MĄDROŚCI PRZESZŁOŚCI , LECZ POŁOŻENIE KRESU NIESKOŃCZONYM BŁĘDOM PRZESZŁOŚCI

Boczek
niedziela, 12 listopada 2017, 19:47

"...wystarczy sięgnąć do historii i mamy odpowiedź ile Marynarka Wojenna ta z 1939 wniosła w obronę kraju..." Wystarczy sięgnąć do mapy, porównać linie brzegowe i mamy odpowiedz, że na błędnych przesłankach nie można zbudować prawidłowych wniosków.

Gość
czwartek, 9 listopada 2017, 20:20

Myślę że jak inni montują rakiety manewrujące na okrętach i my powinniśmy.

CB
piątek, 10 listopada 2017, 03:22

Tych "innych" którzy takie montują, to znowu aż tak dużo nie ma. Inni zaczynają od normalnego wyposażenia okrętu, żeby nie był całkowicie bezbronny, czyli rakiet przeciwlotniczych i rakiet przeciwokrętowych.

wertrae
czwartek, 9 listopada 2017, 20:18

Może najpierw zanim wsadzimy na Ślązaka cokolwiek ofensywnego w stylu rakiet manewrujących, laserów, dział elektromagnetycznych i innych cudów techniki zacznijmy od jego uzbrojenia w skuteczną broń przeciwlotniczą. Bez rakiet plot i prak to jest i będzie nadal pływająca trumna która zostanie zniszczona przez byle śmigłowiec....

X
piątek, 10 listopada 2017, 00:07

taż tak myślę

poznaniak
poniedziałek, 13 listopada 2017, 00:40

Pytanie do znawców-rosyjskie i wietnamskie okręty podwodne typu Warszawianka sa nośnikami rakiet woda-woda i woda- powietrze.Czym ich konstrukcja rózni się od konstrukcji naszego orp.Orzeł?

TJ
poniedziałek, 13 listopada 2017, 09:15

1. Wyrzutniami. 2. Stelażami. 3. Systemem bojowym 4. Systemem łączności

Harry
czwartek, 9 listopada 2017, 20:01

Okręt z pociskami manewrującymi musi mieć bardzo silną obronę p/lot. bo będzie głównym celem wroga. ŚLĄZAKowi daleko do niej.

zolka
piątek, 10 listopada 2017, 03:21

Dlatego będzie sobie cumował w porcie ,albo pływał wzdłuż wybrzeża -a raczej zachodniego wybrzeża ,o czym mowa w artykule - okręty takie mogą być przemieszczone na zachodni Bałtyk, a zasięg 1000km jest dla nich wystarczający, aby razić cele wiadomego przeciwnika

dim
piątek, 10 listopada 2017, 08:14

I w ten to sposób zatopiliśmy "Ślązaka". Pomimo wcześniejszych dwóch dziesięcioleci pracy stoczni, by utrzymać go jakoś na wodzie :(

nikt ważny
piątek, 10 listopada 2017, 11:10

Będzie pływał. Czy dostanie jakieś uzbrojenie rakietowe to już osobna kwestia ale trochę mądrych ludzi jest i prawdopodobnie co zostanie zainstalowane choć niekoniecznie takie marzycielskie rzeczy jak w artykule.

Aaa
czwartek, 9 listopada 2017, 19:59

Umiescic takie wyrzutnie na barkach co plywaja po wisle i odrze

jurgen
piątek, 10 listopada 2017, 11:26

i to jest słuszna koncepcja

Maciek
czwartek, 9 listopada 2017, 19:59

Ale przecież już istnieje specjalnie wybudowane pomieszczenie pod pokładem dziobowym, które jest przygotowane by w przyszłości wprowadzić do niego przez pokład „silosy” dla rakiet przeciwlotniczych pionowego startu. Pisaliście o tym w czerwcu. http://www.defence24.pl/620252,postepy-w-budowie-slazaka-foto#

CB
piątek, 10 listopada 2017, 03:26

Ano właśnie - przeciwlotniczych. Jaki sens ma umieszczenie tam rakiet manewrujących, skoro okręt będzie praktycznie bezbronny? Najpierw trzeba wyposażyć go w to, co pierwotnie planowano, czyli obronę plot i przeciwokrętową.

Marzyciel
sobota, 11 listopada 2017, 18:47

A jakby tak na australijskie Adelaide je wsadzić - kupic i uzbroić. Do tego "australijki" maja juz solidną opl zatem takie dwie sztuki dałyby juz rade!

zły
poniedziałek, 13 listopada 2017, 09:45

Zakupem Adelaide poważnie zainteresowane jest Chile więc skoro MON tylko mówi a nic nie robi to można o nich już zapomnieć.

wuwuzela
niedziela, 12 listopada 2017, 14:23

Może najpierw poczytasz zanim coś napiszesz? Typ Adelaide w ramach modernizacji już otrzymał moduł VLS Mk.41, dla 32 rakiet ESSM.

men
czwartek, 9 listopada 2017, 19:57

Bobo, twój pomysł ma sens, były próby strzelań okrętowych ( z pokładu śmigłowcowego na LCS )z wyrzutni HIMARS, tak że Lublin by się nadał, oczywiście konieczny parasol OPL , ale...... jest to jakiś pomysł

As
piątek, 10 listopada 2017, 06:56

Tomahawk dobra rzecz na usprawiedliwienie następnych 15u lat budowy okrętu. Później jeszcze trzeba będzię sprawić aby okręt widział na odległość na jaką latają Tomahawki, następne 15 lat.

magazynier
sobota, 11 listopada 2017, 18:23

Przed II wojną też byliśmy mocarstwem. W wojsku bieda, a tu takie marzenia. A z lądu nie łaska? I ukryć łatwiej i zniszczyć trudniej.

pyton
piątek, 10 listopada 2017, 06:24

Zamówić w polskich stoczniach kilka kontenerowców, uzbroić w tomahawki i "zaparkować" gdzieś na Bałtyku.

bęcki
piątek, 10 listopada 2017, 11:12

dla pewności tak żeby miały do dna góra dwa metry i w razie otrzymania trafienia i nabrania wody nie zatoneły

W1P
piątek, 10 listopada 2017, 09:04

I co jeden kontenerowiec będą budować 20 lat jak budują Ślązaka?? Polskie stocznie to się nadają do budowania kajaków,nic więcej

dimitris
piątek, 10 listopada 2017, 08:17

OCZYWIŚCIE ! Nawet na pewno, ponieważ Rosjanie tak właśnie postępują i nawet przestają już się z tym kryć. Kilkadziesiąt kontenerów... pośród dziesiątków tysięcy podobnych... jeżdżących i pływających - najlepsze maskowanie dla broni odwetu. Plus oczywiście właściwe rodzaje głowic i wtedy nikt już na Polskę więcej nie napadnie.

szuwarek
czwartek, 9 listopada 2017, 19:51

Bardzo ciekawa analiza. Bardzo trafna. Należy tak zrobić, uzbroić Ślązaka, rozważyć uzbrojenie Lublinów w wstawianie do ładowni kontenery. Podobne kontenery powinno się zamontować na jelczach, stawiane do pionu przed salwą. Nie jesteśmy stroną układu INF. A poza tym Rosja nie przestrzega tego układu, powinniśmy w porozumieniu z sojusznikami umieścić je na lądzie. Co do samych wyrzutni to bardziej przekonująca jest propozycja Francuska. Ale też trzeba taką wyrzutnię połączyć z wybranymi pociskami do Narwii.

max
sobota, 11 listopada 2017, 18:19

nikt o zdrowych zmysłach nie sprzeda Polsce rakiet manewrujących. Te się sprzedaje w odpowiednie ręce. Poza tym to broń uderzeniowa a my słyszymy o obronności kraju. Więc chcemy się bronić czy atakować?. MON może kupić od Chin, oni sprzedadzą każdemu.

Arek
poniedziałek, 13 listopada 2017, 11:07

Jaka szkoda, że Amerykanie nie zapytali Ciebie o zdanie, przed sprzedażą Polsce pocisków JASSM....

Alex
piątek, 10 listopada 2017, 06:04

Ciekawe, ile kasy by kosztowało nas opracowanie własnej rekiety manewrującej? Pytanie również, czy np. Amerykanie byli by skłonni sprzedać nam pewne technologie, które wspomogły by taki projekt? Zakładając odpowiednie finansowanie, ile czasu musiałoby upłynąć aby zakończyć taki projekt. Myśle o czymś mniejszym, niż Tomahawk, vide Kalibry.

Razparuk
piątek, 10 listopada 2017, 09:42

Do: Alex Kaliber jest WIĘKSZY niż Tomek....:) Amerykanie nie dadzą,nie sprzedadzą ani nie zaoferuja żadnej technologii mogącej zakwestionować ich dominację w stosunkach wojskowo-technologicznych. Patrz sprawa Wisły...zostawili nam pompowanie kół i " przekazaniem wiedzy o zarządzaniu programem"..policzyli sobie za to wkład 15mld złotych i nasi z uwagi na politykę chcą to łyknać. Afera na skale zerwania przez SLD pierwszego Baltic Pipe i renegocjacji przez pierwszego strażaka IIIRP kontraktu jamalskiego.

tak tak
piątek, 10 listopada 2017, 09:17

Amerykanie wszystko nam sprzedadzą co im jest już nie do końca potrzebne a sami mogą za to skasować wielokrotnie więcej niż to warte, jednocześnie deprecjonując ofertę konkurencji, a my jak już coś kupimy to od nich bo na europejczyków się obraziliśmy... pchajmy się dalej w zakupy u Amerykanów zamiast wchodzić w europejskie programy i kooperacje z tym związane!

manio
piątek, 10 listopada 2017, 04:59

poza OP manewrujace trafia na statki nawodne tylko wylacznie. oby jak najszybciej.

Jestem robotem
piątek, 10 listopada 2017, 04:34

Wrzucić mu jeszcze rakiety Umkhonto-IR Block 2 z LOAL i będzie to dość wypasiony Ślązak.

el ninio
sobota, 11 listopada 2017, 16:59

Pociski manewrujace na okrecie ktory nie posiada dobrej obrony przeciwotniczej to zly pomysl. Dlatego musial by miec jakies rakiety przeciwlotnicze. Dodatkowo musial by miec jak kazdy okret na Baltyku systemy do walki z okretami podwodnymi A to wszystko wazy i zajmuje miejce ktorego i tak nie ma za duzo. Nie ma rowniez miejca na smiglowiec ktory jest dzis koniecznoscia.... Ani wystarczajacej autonomicznosci. Slowem do przenoszenia pociskow manewrujacych potrzebne sa fregaty a nie korwety... I to byl m.in. powod dla ktorego miecznik i czapla zostaly przesuniete w czasie.

Aernus
piątek, 10 listopada 2017, 22:39

Panowie. Dajcie sobie spokój ze Ślązakiem. Po tylu zakrętach przy budowie, za kilka lat zmieni nazwę na orp "Pęknięcia strukturalne kadłuba".

Anty 50 C-cali przed 500+
sobota, 11 listopada 2017, 16:50

Ludzie. bidaGawron poMnik niemocy dostaje wreszcie te wymagane dla...Czapli aramatki 25-40mm zintegrowane z sko. Czapla to 2013 rok chcianki IU MON . Nie lepiej te rakiety na o. podwodne...zobaczymy jak to Francja zinetgruje, czy wypali w Indiach - tam gdzie Suszka-30 startuje z drogi- czyli chcieli te francuskie "tomahawki"?

Mietek
czwartek, 9 listopada 2017, 19:12

Skoro Ślązak jest lub zaraz będzie (oby sprawny), trzeba go wypasić. Zwłaszcza gdy Miecznik odpływa póki co.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama