Reklama

SKANER Defence24: Ukraina poligonem doświadczalnym. Rosja marzy o "koncercie mocarstw"

9 lutego 2017, 16:05
SKANER Defence24
Fot. Defence24.pl

W programie "SKANER Defence24" Dr Adam Eberhardt, dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich mówi o sytuacji na wschodzie Ukrainy i bezradności strategicznej Rosji.

Dr Adam Eberhardt stwierdził, że sytuacja na Ukrainie jest związana bezpośrednio z koniunkturą międzynarodową. Wzrost walk następuje wtedy, gdy Rosja ma ochotę coś wytargować i zwraca wówczas uwagę na problem w Donbasie. Jest to, jego zdaniem, wyraz bezradności strategicznej Rosji, którą obserwujemy właśnie w tym rejonie. Rosja osiągnęła bowiem minimalne cele na Krymie i w Donbasie, ale nie uzyskała pełnej destabilizacji całej Ukrainy.

Gość wskazał również, że obecne walki wśród „separatystów” to wyraz zwykłych bandyckich porachunków. Ługańsk, Donieck, Donbas stały się bowiem bandyckimi republikami, kontrolowanymi przez tamtejsze grupy przestępcze, powiązane z oligarchami oraz rosyjskimi służbami specjalnymi. Zwrócił uwagę, że na poziomie strategicznym Rosja w pełni kontroluje „separatyzm”, ale na poziomie taktycznym tamtejsze grupy mają spory zakres autonomii. 

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
def
czwartek, 9 lutego 2017, 17:12

kolejne sankcje dla Rosji!!

Ad_summam
czwartek, 9 lutego 2017, 17:29

Daj spokój, to nic nie da. Rosjanie liczą się tylko z realną siłą. A to oznacza siłę NATO i wzmocnienie państwa ukraińskiego jako takiego. W tym wzmocnienia militarnego.

AWU
czwartek, 9 lutego 2017, 19:58

Moskwa nigdy nie uzyska pełnej kontroli nad Ukrainą. Ukraina przez wieki była we wpływie cywilizacji zachodniej poprzez W.Ks.Litewskie (XIVw) czy też przez Koronę Polską (Litwa nie chciała płacić za ochronę płd wsch granic stąd Unia Lubelska?). Ukraiński nacjonalizm narodził sie w Austriackiej Galicji którą rządzili Polacy przez co najmniej 50 lat zaborów. W mej opinii dajmy tym Rusinom szansę .. ale szansę w ramach.. oni walczący na przedpolach Doniecka z rosyjską inwazją ochraniają nas ..

bodzentyn
piątek, 10 lutego 2017, 14:33

"[...] nigdy nie uzyska pełnej kontroli [...]" - to się nazywa myślenie życzeniowe. Czy tak się faktycznie stanie tylko w małym stopniu zależy od samej Ukrainy a wiele zależy od postawy szeroko rozumianego świata zachodniego. Jednak póki co Ukraina robi wszystko żeby zrazić do siebie kraje, które jeszcze niedawno przychylnie i z życzliwością patrzyły w jej stronę. W tym kraju nie ma żadnych skutecznych reform, kwitnie korupcja, służby są w dalszym ciągu wybitnie infiltrowanie przez Rosję, władzę faktyczną dzierżą wciąż oligarchowie, rozkradane i marnowane są pieniądze płynące w ramach pomocy z zachodu, wobec Polski wykonywane są nieprzyjazne i prowokacyjne gesty, gloryfikuje się (delikatnie mówiąc) kontrowersyjnych ludzi jako trzon budowania tożsamości narodowej. W takiej formie to nie jest żaden wiarygodny partner, którego można wspierać. To nie są wartości akceptowane w Unii Europejskiej. Za bardzo przyzwyczajono się na Ukrainie do miękkiej polityki Zachodu, która pokazuje coraz wyraźniejsze oznaki słabnięcie jeśli nie zmierzania ku końcowi i być może w efekcie do "real-politik". A ta narracja o walce na przedpolach Doniecka w obronie świata zachodniego przed rosyjską nawałnicą - z litości nie będę tego komentował bo ta teza wielokrotnie została już obalona i służy jedynie pro-ukraińskiej propagandzie a jej przywoływanie może mieć skutek jedynie wobec osób, które tylko wyrywkowo interesują się tym tematem lub wcale.

Geoffrey
piątek, 10 lutego 2017, 11:22

Jeśli piszemy o obecności Ukrainy w cywilizacji zachodniej, to trzeba zacząć od Rusi Kijowskiej, która została zorganizowana przez Waregów według klasycznych zasad zachodniego\nordyckiego feudalizmu. Najbardziej widocznym tego efektem było typowo zachodnie rozbicie dzielnicowe Rusi Kijowskiej w XII wieku. Dopiero Księstwo Moskiewskie było organizmem typowo wschodnim, zorganizowanym przez i na wzór Złotej Ordy.

Paweł
piątek, 10 lutego 2017, 10:48

Nie zgadzam się popatrz na ZSRR

niedziela, 12 lutego 2017, 16:00

Ukraina ma pecha, bo po pierwsze to uwierzyła na początku lat 90-tych w Plan Sachsa [u nas zwany Planem Balcerowicza], że tylko prywatyzacja postawi ich kraj "na nogi". Realizacja tego Planu w krajach, w których nie było prywatnego kapitału, musiała te kraje doprowadzić do upadku, a zarazem do powstania kasty Oligarchów. Po drugie, bo uwierzyła podczas Majdanu, że zaraz z Zachodu popłynie do nich rzeka ojro i za jakimś cudownym zrządzeniem losu wszystkie ich bolączki ktoś za nich posprząta. Jeżeli chodzi o Rosję, to ta była tylko zainteresowana odzyskaniem Krymu, a wcale nie była zainteresowana Donbasem, który stanowi dla niej tylko balast i pretekst do sankcji. Generalnie to problem dla Ukrainy jest taki, że bez Rosji sobie Ukraina nie poradzi, bo Rosja była dla niej dostawcą tanich surowców i rynkiem zbytu, a Zachód [pomimo początkowego zainteresowania np. Niemiec], nie jest zainteresowany inwestowaniem w ewentualnie konkurencyjną dla nich gospodarkę. Tak dla przykładu - czy Zachód kupi od Ukrainy chociaż jeden samolot wyprodukowany w zakładach Antonowa? Nie, nie kupi bo ma swoje, podobnie z rolnictwem, przemysłem zbrojeniowym itp itd. I jeszcze jedna sprawa poruszona tu zresztą wcześniej - strona ukraińska jest obecnie na etapie zrażania sobie potencjalnych sojuszników, swoją skrajnie nacjonalistyczną polityką historyczną, na bazie której stara się budować swoją nową tożsamość.

Adam S
poniedziałek, 13 lutego 2017, 10:56

Bardzo „specyficzne” podejście do najnowszej historii Ukrainy. Może przypomnę, że na początku lat 90-tych Ukraina w ogóle zaistniała jako relatywnie niezależny twór państwowy i obroniła się przed całkowitą rusyfikacją i zniknięciem z historii świata. Co do „Planu Sachsa” to ciekaw jestem, jaki miałby Pan alternatywny plan dla obszaru gospodarczego, który przez dekady był jedną wielką fabryką broni i zboża dla imperium, i już od kilku lat był w zapaści gospodarczej, utrzymując jeszcze 400 –tysięczną, nielojalną armię. Ukraina nie miała tak jak Rosja, dochodów z ropy i gazu. Nie wiem, czy pamięta Pan sytuację, gdy państwowe zakłady miały wielomiesięczne opóźnienia w wypłatach wynagrodzeń, a płacono je albo w naturze, albo w pseudowalutowych „kuponach”. Co do kolejnych „majdanów”, to one wybuchały wtedy, gdy postsowiecka klasa panująca za bardzo przeginała ze złodziejstwem i próbowała sprzedać, lub w ogóle rozmontować ukraińskie państwo, włączając je na wzór Białorusi do rosyjskiego państwa „związkowego”. „Majdan” zawsze był ostatecznością, ratowaniem się przed katastrofą i utratą niepodległości. Co do pomysłu, że „Ukraina sobie bez Rosji nie poradzi”, to gratuluję kolonialnego spojrzenia. Przecież po to na Ukrainie całe dziesięciolecia postsowiecka władza blokowała reformy ekonomiczne, żeby Ukraina NIE wypracowała niezależności energetycznej od Rosji. Żeby „gazowi” oligarchowie mogli pobierać działkę od dziesiątków miliardów dolarów, które Ukraina płaciła Rosji za surowce energetyczne. Ukraina produkuje więcej gazu ziemnego, niż Polska zużywa, a mimo to była największym importerem rosyjskiego gazu. Dlaczego? I dlaczego po wybuchu wojny w dwa lata można było ten import ograniczyć niemal do zera? W tym miejscu należałoby zadać analogiczne pytanie, dlaczego POLSKA wciąż importuje gaz z Rosji – ale to temat na osobną dyskusję. Co do „zrażania” sobie świata, to nie Ukraina się tym zajmuje, a Rosja, oskarżając Ukraińców o „faszyzm”. Dla Rosjan z definicji faszystą jest ten, z kim Rosja aktualnie walczy. Przypomnę, że w ostatnich wyborach parlamentarnych na Ukrainie, nacjonalistyczne partie nie przekroczyły 5% progu wyborczego i nie weszły do parlamentu (natomiast w takich „demokratycznych” krajach jak Niemcy, Austria i Francja, nacjonaliści mają w parlamentach po kilkanaście procent miejsc). W ukraińskim 450 osobowym parlamencie jest 2 (słownie: dwóch) nacjonalistów, którzy weszli z okręgów jednomandatowych, bo wyborcy zapamiętali ich walkę w obronie kraju w oddziałach ochotniczych. Tylko rosyjska propaganda i zaślepieni nią polscy narodowcy mogą powtarzać brednie o ukraińskim nacjonalizmie, bo jest dokładnie odwrotnie – Ukraińcy mają problem ze zbytnią tolerancją wobec Rosjan i rusyfikacji, która wciąż zalewa szeroką falą ich przestrzeń informacyjną.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama