Reklama

Rosja: Su-35 trenują lądowanie na skażonych lotniskach

11 listopada 2017, 12:42
Su-35 Rosja
Fot. mil.ru

Wybrane jednostki lotnicze Zachodniego Okręgu Wojskowego trenują lądowanie samolotów Su-35 i Su-27 na skażonych lotniskach i uszkodzonych pasach startowych. Celem jest wypracowanie procedur koniecznych przy korzystaniu z lotnisk częściowo zniszczonych w wyniku wielozakresowego działania przeciwnika. 

Samoloty wielozadaniowe Su-35 i myśliwce Su-27 prowadziły ćwiczenia procedur lądowania i obsługi w warunkach kryzysowych podczas standardowych ćwiczeń taktycznych w rejonie Karelii. Maszyny wracające z lotów ćwiczebnych miały wylądować na wybranych fragmentach pasa startowego, oznaczonych przez personel jako nieuszkodzone. Miało to symulować powrót maszyn z misji w sytuacji, gdy baza została ostrzelana pociskami rakietowymi lub zbombardowana.

Czytaj też: Lotnictwo na zachodzie Rosji rośnie w siłę. Wnioski z Zapad-2017 [ANALIZA]

Po wylądowaniu maszyny i piloci musieli być zabezpieczeni przed skażeniem chemicznym, będącym skutkiem symulowanego ataku. Personel techniczny, działając w odpowiedniej odzieży ochronnej, musiał więc nie tylko przeprowadzić standardowe procedury związane z obsługą samolotu - dodatkowo technicy mieli za zadanie zapewnić pilotom możliwość bezpiecznego opuszczenia maszyny bez narażenia na skażenie chemiczne. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 15
ABC
sobota, 11 listopada 2017, 14:19

Tylko polskie wirusy nie przewidują użycia broni ABC.

Plush*
sobota, 11 listopada 2017, 14:03

Bravo. Rosjanie podobnie jak Szwedzi i Finowie rozumieją to czego na zachodzie nie bardzo kumają a mianowicie fakt ze to lotniska są jednym z pierwszych celów ataku.

Sebo
sobota, 11 listopada 2017, 13:45

Równie dobrze ta umiejetnoac moze imbsie przydac na terenach przez FR zajetych. Bo kto zaatakuje chemia FR?

Marek1
sobota, 11 listopada 2017, 13:33

Kolejne ćwiczenia armii FR niedaleko granicy z Finlandią(Karelia), przy jednoczesnym szermowaniu propagandowym hasłem, ze w pasie o szerokości 1200km od granicy fińskiej NIE MA żadnych jednostek armii FR.

Stary Trep
sobota, 11 listopada 2017, 13:23

Cytuję: " ... Wybrane jednostki lotnicze Zachodniego Okręgu Wojskowego trenują lądowanie samolotów Su-35 i Su-27 na (...) uszkodzonych pasach startowych ... " Jestem przekonany, że wyniki ćwiczeń wypadną na szóstkę z plusem. Wszak rozpadająca się infrastruktura wojskowa to chleb powszedni rosyjskiej armii.

obalaczmitow
sobota, 11 listopada 2017, 12:59

Spokojnie, Rosja się wali. Manewry wojskowe o różnych konfiguracjach i stopniach trudności to dla Putina i jego szajki jedyny sposób na odwracanie uwagi od nadciągającego bankructwa. Nie ma się czym przejmować.

poznaniak
niedziela, 12 listopada 2017, 19:59

wytłumacz mi jak może zbankrutować państwo ,które ma wszystkie kopaliny i minerały i które wszystko produkuje od jedzenia po rakiety?

hmm
niedziela, 12 listopada 2017, 11:52

Przypomnial mi sie polski ambasador w ZSRR który raportował w 1939r ze sowietów już nie ma to bankruci.

BVR
sobota, 11 listopada 2017, 22:44

Jeśli rosja faktycznie byłaby na skraju bankructwa to raczej bym się radził bać. Miliony uchodźców, setki tysięcy broni i sprzętu wojskowego który pójdzie na handel jak na przełomie lat '90(wtedy nie było takiego uzbrojenie którego nie dało się kupić od ruskich), dodatkowo zagrożenie ze strony chińczyków i japończyków. Dostalibyśmy bardzo mocnym rykoszetem.

mitowobalacz
sobota, 11 listopada 2017, 22:27

że też wam się to nie nudzi? Tak się wali że właśnie podali że sprzedali o 17% więcej samochodów niż w październiku 2016 r, tak się wali że budują 5 elektrowni atomowych na swoim terytorium - ale niech wam będzie - wali się. Radzę przeczytać raport NIK-u, o naszych lotniskach. A ile to nasze jaszczembie dadzą rady 4 godziny? - ale jakoś cicho na tym portalu o tym że nigzie nie dolecą

Naiwny
sobota, 11 listopada 2017, 23:45

Ciekawe ile Naszych "jaszczembi" przetrwało by takie ćwiczenia? A tak przy okazji: co Nasze "jaszczembie" robią na ćwiczeniach w Izraelu. Czyzby roboty u Nas i u Bałtów było za mało a może trzeba pilnie wydać trochę kasy na dodatkowe remonty i części zużyte w takich misjach.

Koval
niedziela, 12 listopada 2017, 12:25

Nasze "jaszczembie" w Izraelu się szkolą w zakresie zaawansowanej taktyki i walki, oraz porównują swoje umiejętności z umiejętnościami pilotów z innych krajów.

GRAS
niedziela, 12 listopada 2017, 10:31

Słyszałem ze ćwiczą zrzut BA.

Polak z prowincji
środa, 15 listopada 2017, 18:18

Przygotowując się do wojny światowej, Rosja tworzy dwa miejsca dla przyszłych operacji ofensywnych swojej armii: na południu – na Krymie i na zachodzie – w obwodzie kaliningradzkim – stwierdza znany rosyjski historyk, współautor słynnej książki „Wysadzić Rosję”, dr hab. Jurij Felsztyński. – Wojna światowa jest nieunikniona. Już trwa wojna między Rosją a Ukrainą. Zaś dla reszty świata ten okres jest okresem przedwojennym. Oczywiście, możliwość zapobieżenia wojnie istnieje. Taka możliwość jest zawsze. I zapewne dotychczas udało się powstrzymać sporo wielkich wojen. Dlatego my o nich nie wiemy i o nich nie studiujemy. Ale te kroki, które obecnie podejmuje Rosja, mogą doprowadzić do wielkiej wojny. Chodzi nie tylko o Krym czy Donbas – Ługańsk. Chodzi nie tylko o Ukrainę, lecz o całą Europę. Ćwiczenia wojskowe Rosja przeprowadza we wszystkich rejonach przygranicznych. Od Wysp Kurylskich do obwodu kaliningradzkiego. Od Morza Czarnego do Morza Bałtyckiego. Rosja anuluje jednostronnie bilateralne umowy wojskowe, na co nawet nikt nie zwraca uwagi. Na przykład 5 maja 2014 r., kiedy wszyscy byli zajęci wydarzeniami we wschodniej Ukrainie, rosyjski rząd jednostronnie zerwał podpisane w 2001 r. z Litwą dwustronną umowę o wymianie informacji na temat sił zbrojnych. Ten dokument zobowiązywał Rosję dokonywania wspólnie ze stroną litewską inspekcji rosyjskich wojsk w obwodzie kaliningradzkim. Litwa wypełniała wszelkie zobowiązania wynikające z porozumienia i nie dawała pretekstu do zerwania dokumentu. „Takie posunięcie pokazuje niechęć Rosji do zapewnienia wzajemnego zaufania i może zostać uznane za kolejne działanie zmierzające do zniszczenia wzajemnego zaufania i systemu bezpieczeństwa w Europie” – głosiło oświadczenie Ministerstwa Obrony Litwy w tej sprawie. – Proszę zwrócić uwagę, że mówimy o Kaliningradzie. Czyli najdalej na zachód wysuniętym terenie Rosji. Teraz połączmy to z przemówieniem 14 sierpnia Putina na Krymie o utworzeniu dużej bazy wypadowej na półwyspie. Wówczas zobaczą państwo, że chodzi o utworzenie dwóch takich miejsc dla przyszłych operacji ofensywnych armii rosyjskiej: na południu (na Krymie) i na zachodzie (w obwodzie kaliningradzkim). Do tego dodajmy koncentrację rosyjskich wojsk na granicy z Ukrainą, wspólne ćwiczenia z Białorusią, pobór rezerwistów do letnich ćwiczeń wojskowych, zmiana ustawy o terminach i częstotliwości poborów tych rezerwistów, skierowanie czołowego rosyjskiego nazisty Dmitrija Rogozina do nadzoru nad kompleksem wojskowo-przemysłowym oraz ciągle zwiększający się budżet na zakup broni, chamską retorykę bliskiego Kremlowi i Putinowi błazna Żyrynowskiego – i zrozumieją państwo, że wszystko wskazuje na to, że Rosja przygotowuje się do wojny światowej. – Również odpowiedź Kremla na sankcje UE i USA (zakaz wwozu określonych produktów rolno-spożywczych – przyp. red.) świadczy o tym, że Rosja przygotowuje się do wojny i izolacji. Rosja wie, że po rozpoczęciu działań wojskowych na szeroką skalę, znajdzie się w pełnej izolacji i do tej izolacji oraz zerwania stosunków ze światem cywilizowanym ona aktywnie oraz otwarcie się przygotowuje. Moskwa już nie dostarcza gazu na kredyt. Zawczasu zabroniono wwozu zagranicznych towarów, aby Rosja powoli przeorganizowała się i zaczęła karmić siebie sama, aby w kraju nagle nie powstał głód towarowy. Jakieś bliskie Kremlowi struktury, w rodzaju Łukoila, zaczynają sprzedawać zachodnie aktywa. Już nie mówię o bliskich Kremlowi „osobach prywatnych”. Oni dawno się do tej wojny przygotowują. Na przykład oligarcha Giennadij Timczenko, którego przyjaźń z Putinem sięga czasów służby w KGB na terenie NRD. On sprzedał swoje aktywa w jednej z największych na świecie firm handlujących ropą Gunvor dzień przed wprowadzeniem przeciwko niemu sankcji USA. Wszystko to, powtórzę, na tle tego, że rosyjskie bombowce znów zaczęły naruszać przestrzeń graniczną krajów NATO i gonić natowskie samoloty. Czegoś takiego nie było od czasów przywódcy ZSRS Leonida Breżniewa (1964-1982 r.r. – przyp. red.). Są to przygotowania do wojny nie tylko z Ukrainą, ale i z całym świata. Ukraina okazała się być pierwszym frontem tej wojny.

Edmund
sobota, 11 listopada 2017, 22:23

Dla nas to nieistotne, bo według ostatnich symulacji ujawnionych w prasie, polskie lotnictwo przetrwa jedynie 4 pierwsze godziny konfliktu. Po tym okresie polskiego lotnictwa już nie będzie. Dlaczego ? Może z powodu zaawansowania technicznego i potencjału Rosji ? Pierwszoplanowym powodem są dialogi techniczne i wymagania offsetowe. Dialogi techniczne wydłużają procedurę w nieskończoność, a offset w praktyce czyni zakup nieopłacalnym finansowo, wysoce skomplikowanym i niemożliwym do realizacji. Dialogi techniczne w całkiem nieskomplikowanych zamówieniach wymagają konsultacji z 6 -12 osobnymi "gestorami", które mogą mieć różne, a czasem zupełnie sprzeczne cele. Wymaga to wielu cykli konsultacji między nimi, a kompromis, o ile w ogóle do niego dojdzie, nie zadowala nikogo. W przypadku offsetu trzeba wycenić koszty postawienia fabryki, budowy infrastruktury, koszty zatrudnienia, surowców i tysięcy części, według cen nie tylko na dziś, ale przez kolejne 10 - 30 lat. A ponieważ w praktyce jest to niemożliwe, dodaje się znaczący margines możliwych wahań cen, jako koszt. W dodatku rozumie się produkcję własną jako manufakturę, czyli wytwarzanie wszystkiego u siebie, co nie ma miejsca nawet w oryginalnych fabrykach producenta, gdzie gotowy produkt składa się w większości z części produkowanych przez firmy trzecie. W rezultacie nie budujemy systemu anty dostępowego, składającego się ze środków wczesnego wykrywania zagrożeń, monitoringu i wskazywania celów. Nie posiadamy nowoczesnego rozpoznania, obrony przeciwlotniczej i antyrakietowej, tanich wersji systemu lotniczego rozpoznania (np. firmy Saab), helikopterów, własnych rakiet itp. Pierwszoplanowym powodem nie są Rosjanie, ale biurokracja i anty system zakupów. Wyłączenie polskiego lotnictwa jest łatwe i tanie. Rosjanom zajmuje to 4 godziny i nie kosztuje wiele.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama