Reklama

Rosja chce utrzymać Szwecję poza NATO. Posunie się do militarnej agresji?

11 stycznia 2017, 14:08

Rosyjskie służby podejmują działania dezinformacyjne i lobbingowe, mające na celu powstrzymanie Szwecji od zwiększania współpracy wojskowej i przystąpienia do Sojuszu Północnoatlantyckiego – pisze Dagens Industri. Szwedzi podejmują też szereg działań, podwyższających ich konwencjonalne zdolności obronne, w szczególności w rejonie Gotlandii.

Jak podaje Dagens Industri, Rosjanie podejmują coraz bardziej intensywne działania w celu przerwania współpracy Szwecji z Sojuszem Północnoatlantyckim czy też niedopuszczenia do jej przystąpienia do NATO. Przybierają one formę lobbingu, ale też ataków w cyberprzestrzeni oraz działań dezinformacyjnych. Wskazują one na przykład, że współpraca z NATO miałaby być związana ze zgodą na stacjonowanie w Szwecji broni nuklearnej.

Oczywiście autorzy tych doniesień nie wspomnieli, że nawet Norwegia czy Dania, należące do NATO i będące „frontowymi” krajami w czasach Zimnej Wojny nie zgodziły się na rozmieszczenie na ich terenie broni jądrowej. Nie mówiąc już o tym, że rola systemów nuklearnych w Sojuszu Północnoatlantyckim została bardzo ograniczona, i nie są one rozmieszczane w krajach przyjętych w 1999 roku lub później – zarówno z uwagi na brak woli państw Paktu, jak i porozumienia z Rosją z 1997 roku, które w przeciwieństwie do zapisów dotyczących broni konwencjonalnej czy stałych instalacji wojskowych warunkowanych „obecnym i przewidywalnym środowiskiem bezpieczeństwa”, zawiera bezwarunkową deklarację wstrzymania się od rozlokowania broni jądrowej na terytorium nowych członków.

Innym przykładem presji wobec Sztokholmu są cyberataki. W marcu ubiegłego roku ich celem stały się serwisy informacyjne głównych szwedzkich mediów, co zakłóciło ich działalność. Na razie Szwecja ratyfikowała porozumienie Host Nation Support, określające warunki pełnienia przez Sztokholm roli państwa-gospodarza dla wojsk NATO. Dzięki temu, w wypadku gdyby szwedzkie władze wyraziły wolę przyjęcia sił Sojuszu na przykład na ćwiczenia, ale też w sytuacji kryzysu, warunki sojuszniczej obecności zostaną określone. Pierwsze kroki w tym celu podjęto jeszcze na szczycie w Walii w 2014 roku, a porozumienie ratyfikowano w 2016 roku.

Szwecja rozszerza też współpracę z krajami NATO. Obejmuje ona wspólne ćwiczenia. Planuje się na przykład czasowe rozlokowanie zestawów Patriot, a w czasie manewrów Baltops 2015 odbył się wspólny desant na szwedzkie wybrzeże, z udziałem żołnierzy z Finlandii, ale też Wielkiej Brytanii i USA. Rok później w desancie w Szwecji brał udział pododdział złożony między innymi z żołnierzy Bundeswehry.

Regularnie odbywają się też szkolenia sił powietrznych, w których obok przedstawicieli Szwecji, Finlandii i Norwegii uczestniczą też Amerykanie. Z kolei Szwedzi wielokrotnie wydzielali do manewrów Baltops swoje myśliwce Gripen, które w 2016 „eskortowały” amerykański B-52 nad Bałtykiem wraz z maszynami polskich Sił Powietrznych, USAF i Luftwaffe.

Na razie jednak władze Szwecji nie są zdecydowane na przystąpienie do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Choć po agresji Rosji na Ukrainę zanotowano wzrost poparcia dla członkostwa w NATO, to nadal nie udało się przekonać do tego większości opinii publicznej, a wyniki sondaży publikowanych np. w 2016 roku nie są jednoznaczne. Nie bez znaczenia jest tu zapewne tradycyjne przywiązanie Szwedów do neutralności (choć władze składają „deklarację solidarności”, dotyczącą udzielania pomocy także w wypadku zagrożeń militarnych).

To z kolei oznacza, że Szwecja nie ma bezpośrednich zobowiązań wobec krajów NATO, ale też sama nie jest chroniona przez Artykuł 5. Traktatu Waszyngtońskiego, zobowiązujący do kolektywnej obrony sojuszników. Przypomniał o tym jeszcze poprzedni sekretarz generalny Anders Fogh Rasmussen.

Ewentualne przystąpienie Szwecji do NATO byłoby z oczywistych względów niekorzystne dla potencjalnej rosyjskiej agresji w rejonie Morza Bałtyckiego. Sojusz zyskałby bowiem państwo członkowskie z dużym potencjałem gospodarczym i – pomimo cięć, wprowadzanych w ubiegłych latach a obecnie odwracanych – pewnymi istotnymi zdolnościami obronnymi, na przykład jeśli chodzi o lotnictwo czy marynarkę wojenną. Należy też zwrócić uwagę na utrzymanie kontroli nad Gotlandią. Specjaliści wskazują, że wyspa ma kluczowe znaczenie dla operacji na Morzu Bałtyckim, np. w wypadku chęci udzielenia wsparcia krajom bałtyckim przez kraje NATO.

B-52 Baltops
Bombowiec B-52, myśliwce F-16 z Polski i USA, niemieckie Eurofightery i szwedzkie Gripeny podczas manewrów Baltops. Fot. Senior Airman Erin Babis/USAF.

Szwedzkie władze ewidentnie jednak dostrzegają poważne zagrożenie ze strony Federacji Rosyjskiej, i to wykraczające poza działania „poniżej progu wojny”. Dowodem na to są kroki podejmowane w ostatnich miesiącach, już po przyjęciu założeń polityki obronnej w 2015 roku. Ten ostatni dokument zakładał m.in. zwiększenie wydatków obronnych, czy przywrócenie do służby wycofanych wcześniej czołgów Strv122/Leopard 2A5, wzmocnienie obrony przeciwpancernej itd. Te działania w dużej mierze mają jednak charakter długoterminowy, częściowo są już realizowane.

Po pierwsze, w 2016 roku dowódcy zadecydowali o ustanowieniu ciągłej obecności małej jednostki wojskowej na Gotlandii (wielkości około kompanii). Wzmocnienie wojsk na wyspie było planowane już wcześniej. Przewidywano bowiem sformowanie grupy pancerno-zmechanizowanej, składającej się z kompanii BWP CV-90 i kompanii czołgów Leopard 2A5, a także wzmocnienie jednostek obrony terytorialnej (Gwardii Krajowej) w rejonie wyspy.

Czytaj więcej: Szwedzka armia wraca na Gotlandię. "Wyspa na straży Bałtyku"

We wrześniu jednak jedna z jednostek ćwicząca na Gotlandii pozostała tam po zakończeniu planowanych manewrów. Kolejne mają być tam relokowane, tak aby choćby mały, regularny pododdział był cały czas na wyspie do czasu ustanowienia obecności bazującej tam jednostki. Jako uzasadnienie wskazuje się „czynniki zewnętrzne”. Szwedzi doszli więc do wniosku, że zagrożenie ze strony Rosji jest na tyle realne, że wymaga obecności gotowego pododdziału w zagrożonym rejonie.

Po drugie, Szwedzi zdecydowali o zakupie dodatkowych haubic samobieżnych Archer, pierwotnie przewidzianych dla Norwegii. Mają one zostać skierowane do wzmocnienia jednostek rezerwowych. Fundusze na ich zakup nie zostały uzgodnione z wydzielonej wcześniej puli, ale wyasygnowano dodatkowe pieniądze. Zakup został więc potraktowany jako pilny.

Czytaj więcej: Więcej haubic Archer dla Szwecji. „Wzmocnienie rezerw”

Po trzecie, w 2016 roku przywrócono do służby – z myślą o rozmieszczeniu na Gotlandii – nadbrzeżny system rakietowy z pociskami RBS-15. Jest to typowy przykład „twardej” zdolności obronnej, używanej przede wszystkim przeciwko agresji prowadzonej przez siły zbrojne innego państwa (niezależnie czy bardziej „klasycznymi” czy „hybrydowymi” metodami).

RBS 15
Fot. Siły zbrojne Szwecji.

Szwedzi planują też szybkie rozstrzygnięcie przetargu na obronę powietrzną średniego zasięgu, aby zastąpić przestarzałe systemy Hawk. Te ostatnie były w ramach ćwiczeń rozlokowywane właśnie na Gotlandii. W postępowaniu biorą udział Raytheon (z systemem Patriot), Eurosam (z zestawami SAMP/T) oraz MEADS International.

Czytaj więcej: Szwecja przywraca nadbrzeżne systemy rakietowe

Wymienione okoliczności są bardzo jednoznacznym dowodem na to, że władze Szwecji uznają i biorą pod uwagę militarne zagrożenie ze strony Federacji Rosyjskiej. Na uwagę zasługuje tutaj w szczególności szybkość podejmowanych działań. W wielu wypadkach są one bowiem realizowane wcześniej, niż wynikałoby to z planów przyjętych już po agresji Rosji na Ukrainę (a więc zrewidowanych w stosunku do sytuacji np. z 2013 roku).

Szwecja niemal na pewno będzie dalej celem rosyjskiego oddziaływania informacyjnego czy intensywnych operacji służb specjalnych, gdyż jej współpraca z NATO, a w szczególności ewentualne przystąpienie do Sojuszu jest bardzo niekorzystne z punktu widzenia działań Moskwy. Nie można jednak wykluczyć scenariusza, w którym Rosjanie podejmują agresywne kroki militarne wobec Sztokholmu.

Jak wskazano wcześniej, Szwecja nie jest bowiem objęta systemem obrony kolektywnej NATO. Można sobie więc wyobrazić sytuację, w której „cicha” czy zaskakująca agresja militarna w rejonie Gotlandii jest powiązana z kampanią informacyjną, mającą na celu podzielenie Unii Europejskiej i USA (będących, co naturalne, filarem NATO i kierowanych w najbliższym okresie przez republikańską administrację). Takie działania nie wiążą się bezpośrednio z ryzykiem konfrontacji z wojskami NATO – w przeciwieństwie do ataku na kraje bałtyckie czy Polskę po rozmieszczeniu grup batalionowych.

Strv122 Leopard 2 Szwecja
Fot. Försvarsmakten

Kraje UE z jednej strony byłyby w takiej sytuacji zobowiązane do wsparcia Szwecji (niekoniecznie militarnego) jako państwa członkowskiego, z drugiej zaś – pozbawione militarnej pomocy z USA przy ewentualnej interwencji. To z kolei, w połączeniu z intensywnymi działaniami hybrydowymi (cyberataki, operacje sił specjalnych, ale też np. wykorzystanie polityki migracyjnej Szwecji do zdyskredytowania jej jako sojusznika), mogłoby doprowadzić do dezintegracji europejskich struktur bezpieczeństwa, wprowadzenia podziałów i co najmniej osłabienia struktur transatlantyckich. A to ostatnie jest jednym z podstawowych celów polityki zagranicznej Federacji Rosyjskiej.

Położenie Szwecji wymaga więc podejmowania szeroko zakrojonych działań w celu wzmocnienia bezpieczeństwa militarnego, jak i odporności na inne rodzaje zagrożeń. Muszą być one realizowane przez władze krajowe, ale też państwa partnerskie, członków Unii Europejskiej i wreszcie USA – niezależnie od zmiany administracji. W dłuższym okresie najkorzystniejsze byłoby przystąpienie Sztokholmu do NATO, ale decyzję w tym zakresie muszą podjąć sami Szwedzi.

Pozostając poza NATO w pewnym sensie Szwecja znajduje się „w próżni”. I o ile należy docenić kroki podejmowane przez władze w celu wzmocnienia bezpieczeństwa, to trzeba też pamiętać, że jeszcze kilkanaście lat temu szwedzkie siły zbrojne dysponowały dużo większym potencjałem, w czasach Zimnej Wojny na Gotlandii rozlokowana była brygada pancerna. Należy też brać pod uwagę możliwość zmasowania przez Rosję – w momencie podejmowania ewentualnej agresji – różnych form oddziaływania (w tym cyberataków i walki informacyjnej), aby zmaksymalizować jej efekty z punktu widzenia Moskwy. Dlatego Szwecja pozostanie jednym z zagrożonych obszarów w Europie i niebezpieczeństwo dla Sztokholmu powinno być brane pod uwagę przez decydentów po obu stronach Atlantyku.

KomentarzeLiczba komentarzy: 45
Sailor
środa, 11 stycznia 2017, 19:51

Rosjanie mają chyba schizofrenię paranoidalną z jednej strony nie chcą powiększenia NATO z drugiej strony robią wszytko aby taką Szwecję wręcz zmusić do wstąpienia do sojuszu. Zresztą to samo robią z Finlandią. Nota bene jedynym rezultatem ich działań jest powolny ale ciągły wzrost poparcia idei wstąpienia do NATO ale nie dociera to jakoś do decydentów na Kremlu. Rosjanie nie rozumieją, że swoimi prowokacjami, straszeniem oraz cyber atakami odnoszą odwrotny skutek.

punkt widzenia
czwartek, 12 stycznia 2017, 13:35

Schizę to mają USA, które robią wszystko, żeby NATO pod ich nieoficjalną wodzą nadal pęczniało. I to mimo rozwiązania Układu Warszawskiego i rozpadu ZSRR. Szwecja to mogła się obawiać czegoś wcześniej ale nie teraz. Wystarczy mały eksperyment myślowy. Ale nie każdego na to stać. Wystarczy wyobrazić sobie zamianę geograficzną USA na Rosję. Ciekawe co wtedy USA mówiłyby albo i robiły gdyby były na miejscu Rosji.

lolo
czwartek, 12 stycznia 2017, 00:23

bo to są skutki nieistotne. Rosjanie graja o większą stawkę. O nowy ład światowy. Rosjanie nie mają gospodarki ale wszystkich straszą armią i to jest właśnie to straszenie.

ggość
piątek, 13 stycznia 2017, 16:16

to jest takie gdybanie może zaatakuje a może nie. jaki niby cel miałaby osiągnąć przez to? Szwecja to nie Ukraina i Krym że można ja łatwo podbić. poza tym cała społeczność międzynarodowa zareagowałaby wyrażając głębokie zaniepokojenie!

Darek S.
środa, 18 stycznia 2017, 03:09

Pewnie jakieś kolejne sankcje. Putinowi nie dadzą wizy.

mc
czwartek, 12 stycznia 2017, 12:25

Rosji Szwecja nie jest do niczego potrzebna. Rosja potrzebuje Gotlandii (by panować całkowicie nad Morzem Bałtyckim) i zniszczenia sił obronnych Szwecji (zwłaszcza marynarki wojennej). Jeśli Rosja będzie miała Gotlandię, a Szwecja nie będzie miała siły się bronić, to pewnie na wszelki wypadek (Moskwa) zainstaluje tam swojego "Mandaryna".

chateaux
czwartek, 12 stycznia 2017, 18:56

Jest jeszcze Borngholm, dzieki któremu Rosja może panowac nad calym zachodnim Bałtykierm.

ggość
czwartek, 12 stycznia 2017, 22:13

Szwecja nie graniczy z Rosja więc trudno byłoby ją zaatakować. wojska lądowe odpadają.

Geoffrey
piątek, 13 stycznia 2017, 11:08

Krym też z Rosją nie graniczy.

Adam M
środa, 11 stycznia 2017, 15:41

Agresja Rosji na Szwecję wydawała się znacznie bardziej fantastyczna, niż na Litwę. Łotwę i Estonię. Kolejne z "niemożliwych" i "rusofobicznych" zagrożeń, które okazało się boleśnie realne.

WojtekMat
środa, 11 stycznia 2017, 15:38

Dziwna logika : zamiast uspokoić Szwecję aby ta nie miała potrzeby zbliżenia się do NATO, to Rosja ją straszy.

Piotr34
środa, 11 stycznia 2017, 18:05

Dokladnie.I to nie pierwszy raz Rosja wykonuje takie dziwne ruchy-podobnie zachowuja sie wobec Polski po KAZDYM naszym ruchu czy innych krajow.Swiadczy to o tym ze jakoby tak sprytni Rosjanie w ogole nie rozumieja mentalnosci zachodnich narodow a ich kampanie dezinformacyjne choc kreuja pewne zmaieszanie to na dluzsza mete POGARSZAJA strategiczna sytuacje Rosji kreujac u jej sasiadow wrogosc i nieufnosc do Rosji.Jakby Rosjanie byli choc w polowie tak sprytni za jakich sie ich uwaza to starali by sie raczej swoich sasiadow uspokajac i robic z nimi korzystne dla wszystkich stron interesy.

Tomasz
czwartek, 12 stycznia 2017, 21:47

Choć nie mówi się o tym głośno, to jednak można znaleźć fakty mówiące o tym, że Szwecja za lat kilkanaście stanie się państwem upadłym. Według ONZ Szwecja do roku 2030 stanie się krajem trzeciego świata. W ciągu ostatnich kilkunastu latach przestępczość wzrosła 30 krotnie, przy czym przestępczość rodowitych Szwedów w tym okresie zmalała. Jednym słowem Szwecja w szybkim tempie zmierza do punktu krytycznego, w którym system polityczny i społeczny się załamie. W obliczu tak dużych zmian sprawy modernizacji czy obrony Gotlandii zejdą na drugi plan. Putin bez większego wysiłku mógłby już teraz zabrać Gotlandię, ale powstrzymuje go reakcja NATO, ponieważ Gotlandia ma duże znaczenie strategiczne.

tak tylko...
środa, 11 stycznia 2017, 15:13

Mieszkańcy każdego państwa sami decydują do jakiego sojuszu ma należeć ich państwo i Rosji nic do tego. To trochę tak jakby złodziej chciał decydować o rodzaju zamka jaki chcę zamontować w drzwiach. Montowane zamki nie atakują złodzieja, tylko trudniejszym czynią jego sforsowanie...

tak tylko...że Rosja to Rosja
środa, 11 stycznia 2017, 17:42

Szwecja w NATO czy poza NATO, jakie to ma znaczenie dla Rosji, czyli kraju który posiada tysiące głowic jądrowych i setki pocisków balistycznych ? Odpowiem, żadne :)

Marek
środa, 11 stycznia 2017, 16:02

Tylko jeszcze pozostaje Ci wytłumaczenie tej prostej zasady Rosjanom, którzy zupełnie inaczej widzą postać rzeczy. I w sumie trudno się im dziwić. Gdybyś na przykład był złodziejem okradającym cudze mieszkania, bardzo denerwowałyby Cię moda na solidne drzwi antywłamaniowe i porządne zamki.

obiektywny
środa, 11 stycznia 2017, 15:10

Mam nadzieję, że prezydent Trump wybije wam z głowy marzenia o militarnej agresji, ja się przez nikogo nie czuję zagrożony.

łuki
środa, 11 stycznia 2017, 16:02

a ja czuję... przez Rosję

dublinek1970
środa, 11 stycznia 2017, 14:53

W Rumunii jest amerykańska broń atomowa przetransportowana z Turcji i zapewne już tam zostanie.

Piotr34
środa, 11 stycznia 2017, 18:06

Watpie ale jesli tak to bardzo dobrze.

MUMINEK1970
środa, 11 stycznia 2017, 17:39

W Rumunii nie ma żadnej broni jądrowej, bo USA nie chce drażnić Rosji aż tak bardzo, więc głupot nie pisz. Poza tym, myślisz że Rosja przestraszy się paru bomb atomowych w Rumunii ? Zdajesz sobie sprawę z tego, jaki arsenał atomowy posiada Rosja ?......wystarczający do tego, aby nawet USA traktowalo ją poważnie :)

sad
środa, 11 stycznia 2017, 15:39

skąd wiesz? W Rumunii nie ma zaplecza do przetrzymywania takiej broni

Afgan
środa, 11 stycznia 2017, 17:56

Szwecja może spać spokojnie. Całe działania rosyjskie to takie "strachy na lachy" aby odwrócić uwagę. Rosji nigdy na podbijaniu Szwecji nie zależało i nadal nie zależy. Za to za bardzo prawdopodobną należy brać próbę aneksji neutralnej Finlandii, która 100 lat temu była częścią Rosji, a rosyjska propaganda wprost mówi że Finlandia, tak jak Ukraina czy Białoruś powinna wrócić do macierzy. To samo tyczy się państw bałtyckich, a nawet Polski ("kura nie ptica, Polsza niet zagranica"). Za to Szwecja może spać spokojnie, im nic nie grozi, przynajmniej w najbliższej przyszłości.

ddt
czwartek, 12 stycznia 2017, 11:34

Nikt nie może spać spokojnie. Sam piszesz, że to takie "strachy na Lachy", aby odwrócić uwagę. A od czego mają odwrócić uwagę? Zresztą, na logikę biorąc, działania Rosji są niezrozumiałe. Bo Rosjanie głośno mówiąc, że nie stanowią dla nikogo zagrożenia, a wzrost napięcia w Europie to wina agresywnego NATO, robią jednak wszystko, żeby "wepchnąć" dawniej niezaangażowane państwa, jak Finlandia, czy Szwecja w struktury natowskie. A skoro jest to niezrozumiałe, to musi budzić zaniepokojenie. Zresztą niepokój powinno wzbudzić jeszcze to, że wszelkie, nazwijmy to "kontrowersyjne", działania Rosji ostatnio jakby się potęgują i kumulują. Zdołali przećwiczyć chyba już wszystkie komponenty swojej armii, zwłaszcza w przerzutach na duże odległości i działaniach dużych formacji. Przećwiczyli też elementy swojej obrony cywilnej i gospodarki na wypadek kryzysu militarnego. "Jątrzą" swoimi działaniami w co najmniej kilku odległych od siebie regionach: Ukraina, Syria, Finlandia, Szwecja, USA, Arktyka, Serbia/Bośnia. Wszystkie te działania wymagają nakładów finansowych, a przecież wiadomo, że Rosjanie mają z tym ostatnio problem. Nikt nie wydaje tylu pieniędzy, których brakuje, bez bardzo ważnego powodu. Wyraźnie coś szykują i wziąwszy pod uwagę, że specyfiką polityki rosyjskiej jest planowanie długofalowe, w perspektywie kilkudziesięciu lat, tym bardziej można oczekiwać, że "coś" się zbliża. Dobrym przykładem do przemyślenia jest również to, że europejskie kraje "zinfiltrowane" przez imigrantów i osłabione polityką multi-kulti, jak Niemcy, Szwecja, Włochy, Francja, pomimo swych oficjalnych deklaracji proimigranckich i apeli o politykę prorosyjską, jednak podnoszą w szybkim tempie gotowość swych armii. Doprawdy trudno to wyjaśnić presją "imperializmu amerykańskiego", bo nieraz kraje te demonstrowały swoją niezależność polityczną od USA. Już za kilka miesięcy Rosja przerzuci na swoje zachodnie granice i do Białorusi kilkudziesięciotysięczne wojska w ramach ćwiczeń "Zapad". Wtedy będzie miała dużą przewagę nad armiami natowskimi rozlokowanymi na tzw. "wschodniej flance". Pytanie, czy po ćwiczeniach wojska te zostaną jeszcze wycofane? Coś musi być na rzeczy, bo ostatnie relokacje wojsk NATO, stwarzają wrażenie nieco gorączkowych.

grigori
czwartek, 12 stycznia 2017, 11:09

"Szwecja może spać spokojnie" - to się nazywa myślenie życzeniowe.

OSTRY JAK BRZYTWA
środa, 11 stycznia 2017, 21:44

Szwecja może spać spokojnie ? skąd ta pewność? Spokojnie mogą spać tylko te kraje, które mają arsenał atomowy np. Francja, Anglia, Izrael, Chiny, USA czy właśnie Rosja, natomiast Szwecja podobnie jak Polska Finlandia Norwegia czy Litwa i Łotwa, spać spokojnie nie mogą, mając blisko groźnego przeciwnika, którego same nie mają szans pokonać bez pomocy USA. Szwecja nie należy do NATO, więc USA może ją olać totalnie i tak zrobi, zwłaszcza Trump, do tego Szwecja jest cienka militarnie w porównaniu z Rosją, więc ogólnie, to już Polska jest w lepszym położeniu, bo jesteśmy w NATO , Trump potwierdził, że USA pomoże w Europie tylko takim krajom jak Anglia i Polska tzn ci mają pomoc od USA zagwarantowana, inne kraje jak Niemcy czy Francja już nie koniecznie, mając na uwadze że taki kolos jak USA może olać Niemcy czy Francję wcale mnie to nie dziwi. Z resztą Trump ma chyba chętke na to, aby pomalutku przerzucac wszystko co mają w Niemczech do Polski, baza w Redzikowie, czy bataliony to ledwie początek całej operacji, o której po cichu w USA mówi sie coraz częściej, bo naciska lobby Żydowskie zarówno w USA jak i w Polsce, a i sami Amerykanie zaczynają zauważać, że Polska jest lepszym i wierniejszym sojusznikiem niż Niemcy, co widać gołym okiem. Niemcy ze złości, zaciesniaja współpracę z Rosją i tak to mniej więcej wygląda i tak widać będzie się to zmieniać, bo żaden układ nie trwa wiecznie, więc bazy w Niemczech też nie muszą być na zawsze.

Mieczysław
środa, 11 stycznia 2017, 19:31

I właśnie dlatego, że nikt się tego nie spodziewa, zajęcie Szwecji jest możliwe. Prawda, ze idiotycznie to brzmi ? Rosjanie zajmą Szwecję. Kiepski żart. Niemożliwe. Tylko gdy pewnego pięknego ranka stałoby się faktem - nikt nie pospieszy z pomocą, bo Szwecja nie jest w NATO. Więc póki nie jest - dla Putina to ostatni moment. I teraz, drodzy państwo, jakie byście nie podali argumenty przeciwko takiemu scenariuszowi, utwierdzają one w przekonaniu Putina, że taki atak byłby pełnym zaskoczeniem i miałby wielkie szanse powodzenia.

Trw
środa, 11 stycznia 2017, 22:34

Doskonały przykład dla zwolenników neutralności.

easyrider
środa, 11 stycznia 2017, 22:21

Wartość Szwecji jako ewentualnego sojusznika, z zaburzonym ładem wewnętrznym spowodowanym masowym napływem obcej kulturowo, nieintegrującej się ludności, jest oględnie mówiąc znikoma. Czy ktoś naprawdę wierzy, że te prawie 10 procent obcej, lekceważącej prawa gospodarza, populacji, zwiększy ich potencjał obronny? Rosja w tej sytuacji nie musi robić absolutnie niczego. Wystarczy, że poczeka kilka lat a Szwecja sama zawali się pod ciężarem własnych problemów wewnętrznych.

zen
środa, 11 stycznia 2017, 23:54

Taka ciekawostka... Ile procent ludności w Rosji stanowią nierosjanie? Jest to 20%. Oczywiście dotyczy to zarejestrowanych. Ilu za to na terenie Rosji pracuje i osiedla się na Syberii Chińczyków? Tak, że jeśli demografia ma rozsadzić któreś z tych dwóch państw to najpierw stawiałbym na Rosję.

tym razem zaciekawiony
piątek, 13 stycznia 2017, 13:45

W Szwecji stworzony przez socjaldemokratów model państwa opiekuńczego okazał się utopią. Przejście do modelu państwa liberalnego spowodowało jednak wyraźny wzrost napięć społecznych. Jeżeli można mówić, że Szwecja jest “jednym z zagrożonych obszarów w Europie”, to zdecydowanie w kontekście masowej migracji i związanych z tym narastających problemów wewnętrznych państwa. Zaistniała sytuacja ku wielkiemu zaskoczeniu zachodniej tzw. klasy politycznej i mainstreamowych mediów, ma przecież miejsce w kraju, który uznawany był za przykład wręcz wzorowej polityki imigracyjnej... W związku z powyższym można zaryzykować stwierdzenie, że wyimaginowane zagrożenia ze strony Rosji stanowi temat zastępczy, który odwrócić ma uwagę opinii publicznej od faktycznych wyzwań, które stoją przed Szwecją...

Wowa
piątek, 13 stycznia 2017, 19:37

Już od 20 lat powtarza się, że model państwa opiekuńczego w Szwecji upadł. Nie upadł i ma się bardzo dobrze. Ku rozpaczy neoliberałów.

tak tylko...
piątek, 13 stycznia 2017, 15:40

Rosjanie zapewne zazdroszczą Szwedom tematów zastępczych, też pewnie chcieli by mieć takie "problemy" jak Szwedzi. Rosjanie zamiast myśleć dlaczego ich 22 miliony żyje w nędzy (poniżej progu 130$), mają suflowany temat zastępczy - agresja NATO.

CO NATO FANI UNII ?
środa, 11 stycznia 2017, 17:30

Szwecja Dla Rosji to pionek, taki sam jak Litwa czy Polska, i to czy Szwecja wejdzie do NATO czy nie, dla Rosji nie ma znaczenia, bo władze na Kremlu mają inne sprawy na głowie. Następna sprawa to broń jądrowa, której obecność w Szwecji jest tak realna jak np w Polsce. USA nie zgodzi się na ulokowane takiej broni tak blisko Rosji, bo zeczywiscie w przypadku wojny, to idąc za słowami nie jakiego Zyrinowskiego, kraje takie jak Polska, Szwecja Norwegia, Litwa, Łotwa czy Estonia i pewnie Ukraina, staną się radioaktywna pustynia, co akurat dla USA jest bez znaczenia, bo są daleko za oceanem. Śmieszy mnie również stwierdzenie, że Rosja zaatakuje Szwecje...Po co ma to robić ? Putin nie czuję strachu przed Szwecją, i do tego wie, że może w każdej chwili zrownac ten kraj z ziemią, gdyby zaszła oczywiście taka potrzeba, bo Szwecja się nie obroni sama, a milion uchodźców siedzących u nich na socjalu też palcem nie kiwnie, bo i po co ? ewentualnie przeniosą się do Niemiec do cioci Merkel na jeszcze może lepszy socjal :)) Reasumując, głupota Europy ( Unii Europejskiej) nie zna granic, co bardzo cieszy Putina i wcale się nie dziwię, jeszcze trochę i mieszkańcy Europy będą się uczyć tylko dwóch języków tj Niemiecki i Rosyjski a angielski będzie modny tylko w USA :))

jaan
środa, 11 stycznia 2017, 21:42

Rosja to kolos na bardzo glinianych nogach. Jak długo pociągnie kraj, który ponad 20% budżetu wydaje na armię. Kiedyś sprzedawał skórki sobolowe teraz gaz i ropę. Jedyne co może robić to tylko dbać by ostatecznie utrzymać te źródła dochodu. Reszta to teatr.

xyz
środa, 11 stycznia 2017, 21:03

Straszenie bronią atomową krajów, które jej nie posiadają? Może jeszcze użycie broni atomowej wobec krajów, które jej nie posiadają. Zdajesz sobie sprawę ze skutków? Dziś wyprodukowanie głowic jądrowych to żaden problem nawet dla kraju o potencjale gospodarczo-naukowym na poziomie Polski. Decyzja, środki, badania. Całość maksymalnie 10 lat. Jeżeli Polska nie posiada broni A to nie posiada jej dlatego, że nie chce posiadać. Jeżeli Rosja użyłaby broni A wobec kraju, który jej nie posiada to wtedy za przeproszeniem można by było wszystkie traktaty o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej spuścić w klozecie. Każdy kraj na świecie miałby moralne prawo do posiadania broni atomowej..... A że technicznie w XXI wieku to nie jest wielki problem mielibyśmy wysyp mocarstw atomowych (na dzień dobry Japonia, Korea Płd, Tajwan, Ukraina....). Tego sama Rosja by nie chciała. No bo czym i kogo by straszyła? Oni nic ponad to nie mają. Może jeszcze kurek gazowy.

tak tylko...
środa, 11 stycznia 2017, 19:54

Z bezsilności puszczają ci chyba nerwy i troszkę przeholowałeś w pogróżkach. Szwecja to pokojowy kraj i na nikogo nie zamierza napadać, Polska również. Skoro mamy stać się pustynią, to jak rozumiem w wyniku rosyjskiej agresji. Czyli wychodzi na to, że jednak Rosja jest bandyckim państwem, które może zaatakować sąsiednie kraje?

Gość
czwartek, 12 stycznia 2017, 14:22

Agresja Rosji na Szwecję w ramach ograniczonego jedynie do tego kraju średnioskalowego konfliktu jest bardzo mało prawdopodobna. Wywołała by ogromny globalny wyscig zbrojeń na który Moskwa nie ma pieniędzy.

Jan Zrzędalski
środa, 11 stycznia 2017, 21:14

Zdaje mi się, czy na zdjęciu numer 2 są (być może) niemieckie eurofightery i bliżej nieokreślone F-16?

Davien
czwartek, 12 stycznia 2017, 19:53

Akurat te F-16 są nasze, masz nawet podpis pod zdjęciem.

krk
czwartek, 12 stycznia 2017, 09:50

za dwoma EF są 4 Grippeny

Wojmił
piątek, 13 stycznia 2017, 00:06

Szwedzi to bardzo mądry naród.. nawet lewica, zieloni itp u rządów dbają o obronność i to właśnie oni zwiększają nakłady na armię... Rosyjskie działania przyniosą odwrotny skutek...

easyrider
sobota, 14 stycznia 2017, 14:39

"Bardzo mądry naród" nie pozwala osiedlić się na swoim terytorium 15 procentom wrogiej wobec ich państwa ludności. Mądrym narodem to Szwecja była w XIX i XX wieku, kiedy kładła podwaliny swojego dobrobytu. Teraz je burzy własnymi rękami.

mogf
sobota, 14 stycznia 2017, 21:14

Chyba rozumiem ten paranoiczny sposób zarządzania. Zaatakują - jak nie wprost, to ludzikami - i będą nękać regularnie, bo wtedy wyrachowane USA nie wpuści Szwecji do Sojuszu... Gotlandię również zapewne zajmą przy pierwszym pretekście.

Marcin
piątek, 13 stycznia 2017, 17:03

Za co ma się posunąć ? przecież już teraz mają opary rezerw a w dodatku chcą wysłać wojsko lądowe do Syrii

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama