Reklama

Renesans małych głowic atomowych [ANALIZA]

8 sierpnia 2017, 16:33
Reklama

Amerykańskie Siły Powietrzne będą stawiać w przyszłości na rozwój broni atomowej o małej mocy - powiedział w Waszyngtonie cytowany przez portal Defense One Gen. Paul Selva, wiceszef kolegium połączonych szefów sztabów USA. Stany Zjednoczone będą więc dążyły do budowy głowic o jeszcze mniejszej mocy niż te posiadane obecnie. Broń ma pozwolić na skuteczniejsze odstraszanie reżimów dysponujących niewielkim potencjałem jądrowym, takich jak Korea Północna, jak i Rosji. 

US Air Force bez adekwatnych środków odpowiedzi w razie ataku Korei Północnej

Gen. Paul Selva, wiceszef kolegium połączonych szefów sztabów USA przemawiając w Instytucie Mitchella w Waszyngtonie zwrócił uwagę, że zasada wzajemnie gwarantowanego zniszczenia, która działała na Związek Radziecki w czasach zimnej wojny nie działa w odniesieniu do małych reżimów uzbrojonych w niewielki arsenał jądrowy. W związku z tym, w przypadku ataku atomowego ze strony kraju takiego jak Korea Północna, Stany Zjednoczone nie dysponują adekwatnymi (proporcjonalnymi) środkami odpowiedzi.

Jak podkreślił generał US Air Force nie są nimi ani pociski konwencjonalne, ani broń jądrowa dużej mocy, taka jak przenoszone przez rakiety balistyczne Minuteman III głowice jądrowe W78 lub W87 o mocy ponad 300 kt czy pociski ALCM uzbrojone w 200 kilotonową głowicę termojądrową. W przypadku obecnie posiadanego przez siły powietrzne uzbrojenia strategicznego moc eksplozji jądrowej powoduje zbyt duże straty uboczne wśród ludności cywilnej, co może utrudnić decyzję prezydenta o ataku. 

Minuteman III
Minuteman III, fot. Boeing

W związku z tym US Air Force chcą uzupełnić arsenał o broń jądrową o niższej mocy wybuchu pozwalając na użycie głowic o mocy eksplozji poniżej 20 kt., a więc mniejszych niż bomby użyte przeciw Hiroszimie i Nagasaki. Program budowy takich głowic miałby zostać przy tym włączony do planowanego, wartego ok. 1 mld USD w okresie najbliższych 15 lat, programu modernizacji amerykańskiej strategicznej broni jądrowej, która będzie pozostawać w dyspozycji sił powietrznych.

Chodzi tu o nową rakietę balistyczną Ground Based Strategic Deterrent (GBSD), która ma zastąpić pociski Minuteman III oraz bombowiec strategiczny B-21 Raider i przenoszoną przez niego nowej generacji strategiczną rakietę manewrującą Long-Range Standoff (LRSO) uzbrojoną w zmodyfikowaną głowice atomową W-80. Generał Selva zaznaczył jednak, że nie podjęto jeszcze ostatecznej decyzji, co do budowy małych głowic dla broni strategicznej. 

Czytaj teżBroń ostateczna NATO. Zapaść, czy modernizacja?

Problemy ograniczonego użycia broni jądrowej

Problem z tego typu systemami może być jednak ten sam, który doprowadził do zatrzymania projektu uzbrojenia międzykontynentalnych rakiet balistycznych w głowice konwencjonalne w ramach inicjatywy Prompt Global Strike (PGS). Istnieje ryzyko, że wystrzelenie ICBM z głowicą konwencjonalną lub małym ładunkiem jądrowym przeciw np. Korei Północnej może zostać zinterpretowane przez Rosję lub Chiny jako początek ataku na ich terytorium, co mogłoby doprowadzić do wybuchu globalnej wojny. 

Wyrzutnia Davy Crockett uzbrojona w najmniejsze amerykańskie głowice jądrowe W54 o mocy od 10 do 20 ton TNT. Broń tego typu wycofano ze służby w latach 70. XX wieku. Fot. US government DOD and/or DOE photograph - Chuck Hansen

Warto przypomnieć, że plany budowy małych głowic atomowych oznaczają przy tym częściowy renesans idei, która pojawiła się jeszcze za czasów prezydenta George'a W. Busha i początku tzw. wojny z terroryzmem. Wtedy amerykanie zakładali opracowanie głowic jądrowych małej mocy, które mogłyby zostać użyte do zwalczania terrorystów, a także do uderzeń na instalacje związane z bronią masowego rażenia w krajach wchodzących w skład tzw. "osi zła" (rządzony przez Saddama Husseina Irak, Iran oraz Korea Północna).

Ostatecznie jednak, także w obliczu protestów niektórych krajów sojuszniczych, Amerykanie postawili wtedy na opracowanie potężnych ładunków konwencjonalnych, a więc potężnej bomby paliwowo-powietrznej GBU-43/B MOAB (Massive Ordnance Air Blast) nazywanej nieoficjalnie Mother of all Bombs, czyli Matką Wszystkich Bomb o sile wybuchu ok. 11 ton TNT, a także ważącej 13,6 tony i przeznaczonej do niszczenia ukrytych głęboko pod ziemią bunkrów bomby GBU-57 Massive Ordnance Penetrator (MOP), która stanowi uzbrojenie bombowców B-2. 

Czytaj też: Matka wszystkich bomb przeciwko wrogom USA. "Szok i przerażenie" [ANALIZA]

Obawy Pentagonu budzi rozbudowa północnokoreańskiego arsenału rakietowego i jądrowego. Fot. północnokoreańskie media

Obecnie jednak sytuacja jest inna niż w pierwszych latach wojny z terroryzmem. Korea Północna przeprowadziła pięć testów jądrowych udowadniając, że potrafi budować własne głowice atomowe, a do tego z sukcesami testuje rakiety balistyczne o zasięgu międzykontynentalnym zdolne uderzyć w terytorium USA.

Czytaj też: Międzykontynentalny arsenał Korei Północnej. "Realne zagrożenie" [ANALIZA]

NATO - Rosja: Taktyczna dysproporcja

Należy zwrócić przy tym uwagę, że po aneksji Krymu i wybuchu wojny na wschodzie Ukrainy ponownie za poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych postrzegana jest Rosja. A kraj ten obok podlegającej traktatowym ograniczeniom broni strategicznej dysponuje także sporym (ok. 2000 lub więcej głowic), stale modernizowanym arsenałem ładunków taktycznych niepodlegających kontroli. W skład tej broni wchodzi wiele ładunków o niewielkiej mocy wybuchu.

Rosjanie prowadzili przy tym ćwiczenia zakładające użycie tej broni przeciwko krajom rejonu Europy Środkowo-Wschodniej i Skandynawii. Podczas konferencji GLOBSEC 2017 w Bratysławie rosyjski parlamentarzysta Wiaczesław Nikonow (wnuk szefa stalinowskiej dyplomacji Wiaczesława Mołotowa) stwierdził z kolei, że wojsko rosyjskie jest przygotowane na użycie broni jądrowej małej mocy w razie pojawienia się sił NATO lub USA na Krymie i Wschodniej Ukrainie. 

Czytaj też: Rosyjska taktyczna broń jądrowa – straszak czy realne zagrożenie dla Europy?

Przy tym o ile w broni jądrowej dużej mocy istnieje względna równowaga między USA, a Rosją to tego samego nie można powiedzieć o ładunkach taktycznych. Amerykanie wycofali w latach 90. XX wieku ze służby wiele systemów uzbrojenia, w tym np. miny jądrowe, pociski Davy Crockett, pociski artyleryjskie czy też bomby jądrowe używane przez US Navy, jak i rakiety taktyczne Lance, zastąpione przez ATACMS dysponujące wyłącznie głowicami konwencjonalnymi. Jedyną bronią tej klasy pozostały więc lotnicze bomby jądrowe B-61, które w wersjach dla lotnictwa taktycznego Mod. 3,4,10 oraz 11 dysponują regulowaną mocą wybuchu od 0,3 kt do 170 kt.

B61 test
Fot. National Nuclear Security Administration.

Obecnie USA prowadzą program modernizacji tej broni, którego efektem jest powstanie jedynego typu amerykańskiego uzbrojenia jądrowego o względnie małej mocy wybuchu. Jest to kierowana bomba atomowa B61 Mod.12, której powstanie ok. 400 sztuk. Do celów taktycznych bomby będą dysponować regulowaną mocą 0,3, 5 lub 10 kt, lub 50 kt (w tym wypadku przede wszystkim do użycia przez lotnictwo strategiczne). Nosicielami nowej broni będą przede wszystkim myśliwce 5. generacji F-35, a także bombowce strategiczne B-2 i B-21 oraz samoloty taktyczne NATO: F-15E, F-16 i Tornado IDS.

Czytaj też: Debiut F-16 z kierowaną bombą atomową

Arsenał jądrowy USA, a współczesne wyzwania

Pozyskanie przez USA kolejnych systemów do przenoszenia głowic jądrowych małej mocy jest wskazane. Związane jest to z koniecznością zapewnienia siłom zbrojnym supermocarstwa możliwości przeprowadzania adekwatnych uderzeń przeciwko reżimom posiadającym broń jądrową. Obecnie główna uwaga świata skupia się na Korei Północnej, ale w niedalekiej przyszłości bronią atomową i rakietami balistycznymi dalekiego zasięgu może dysponować też Iran.

Nie wiadomo też jakie nastawienie wobec Zachodu i USA będą mieć w perspektywie kilkunastu lat władze Pakistanu, który już dziś jest mocarstwem atomowym czy Arabii Saudyjskiej posiadającej chińskie rakiety balistyczne pośredniego zasięgu, a być może także dostęp do pakistańskich głowic jądrowych. 

F-35C
Potencjalnymi nosicielami taktycznej broni jądrowej mogą być też myśliwce F-35C marynarki wojennej. Fot. Mass Communication Specialist 2nd Class Kris R. Lindstrom/U.S. Navy

Z drugiej strony Amerykanie muszą też móc odpowiedzieć na bardziej "zimnowojenne" zagrożenia, które stwarza rosyjska ekspansja na obszarze postradzieckim oraz działania Chin na Morzu Południowochińskim. Nie ma też przy tym wątpliwości, że oba te kraje dysponują arsenałem broni jądrowej przeznaczonej do użycia na polu walki. W przypadku Moskwy uzbrojenie tego typu jest wręcz podstawą strategii działania w razie wybuchu konfliktu w Europie. W związku z tym niewielki, liczący zaledwie ok. 200 taktycznych bomb jądrowych arsenał rozmieszczony przez USA w Europie należy uznać za niewystarczający.

Wzmocnić go może wspomniany projekt uzbrojenia w broń jądrową małej mocy sił strategicznych US Air Force, a także inne, nowe systemy.W tym kontekście można by przede wszystkim wspomnieć o przywróceniu taktycznej broni jądrowej do uzbrojenia US Navy. Obecnie, od czasu wycofania taktycznych bomb atomowych przenoszonych przez lotnictwo pokładowe na lotniskowcach, a następnie w czasie drugiej kadencji Baracka Obamy także rakiet manewrujących BGM-109A Tomahawk Land Attack Missile – Nuclear (TLAM-N), nie posiada już ona na wyposażeniu takiej broni. Waszyngton wycofał już wcześniej wszystkie lądowe środki przenoszenia taktycznej broni jądrowej (np. wspomniane Lance), choć Rosja cały czas utrzymywała w służbie rakiety systemu Toczka, a obecnie dołączyły do nich znacznie groźniejsze Iskandery.

Otwarcie w USA dyskusji nad małymi głowicami atomowymi jest kolejnym dowodem na kończenie się za Oceanem okresu, kiedy broń jądrową postrzegano głównie jako przeżytek zimnej wojny. Należy więc przewidywać, że Stany Zjednoczone będą dalej modernizować swój arsenał jądrowy i dostosowywać go do wymogów współczesności, tak by skutecznie chronić interesy swoje i swoich sojuszników zarówno w Europie, jak i w Azji oraz na Bliskim Wschodzie.

Czytaj też: Koniec iluzji świata bez broni jądrowej. "Trwa modernizacja arsenałów"

KomentarzeLiczba komentarzy: 11
Reklama
Anuluj
zLoad
niedziela, 13 sierpnia 2017, 13:03

Brawo, swietne wpisy, rzeczowe, konkretne. Forum dobrze dziala. (na obrazku captcha jest napis -"wybierz wszystkie obrazki " w oryginale "klikaj obrazki tak dlugo az wsrod nich nie bedzie wsrod nich zadnego z .. ") taki drobiazg.

zLoad
niedziela, 13 sierpnia 2017, 13:02

Brawo, swietne wpisy, rzeczowe, konkretne. Forum dobrze dziala. (na obrazku captcha jest napis -"wybierz wszystkie obrazki " w oryginale "klikaj obrazki az nie bedzie wsrod nich zadnego z") taki drobiazg.

Antex
piątek, 11 sierpnia 2017, 00:54

Ech, wykasujcie ten artykuł ... bo ktoś "ważny" go przeczyta i stwierdzi że Davy Crockett z W-54 byłby świetną bronią dla naszych Volksgrenadierów ... a najśmieszniejsze że może miałby rację.;)

Ralpf
czwartek, 10 sierpnia 2017, 12:15

Rosja jak coś robi robi to w imię agresji USA natomiast w imię pokoju mimo że jak historia wojen pokazuje po 45 to USA używa środków które niszczą na skale masową jeśli nie mogą sobie z czymś poradzić, napalm , fosfor i inne chemikalia, a rozpatrywanie co zrobi USA czy Rosja gdy jeden z tych krajów zaatakuje przeciwnika bombom niekonwencjonalną sensu nie ma, bo żaden z Was na tym forum ani ja nie napisał by już ani słowa. Więc to czy taka bomba jest mała czy duża to i tak będzie to wyrok dla ludzkości i trzeba pisać co zrobić by się pozbyć takiej broni a nie o tym że to w imię pokoju.

Piotr34
środa, 9 sierpnia 2017, 14:16

A po co Amerykanom te taktyczne glowice?Podpulkownik Wareda twierdzi ze to na nic i Rosji nie odstraszy-on na pewno "wie lepiej" niz cale zespoly analitykow z Pentagonu.

Pluton
środa, 9 sierpnia 2017, 03:12

Nie sądziłem, że prezydent Bush był aż takim idiotą aby rozważać użycie broni atomowej przeciwko terrorystom... Jak na razie od 1945 obowiązuje niepisane memorandum na nieużywanie broni atomowej i lepiej aby tak pozostało. Złamanie tego tabu byłoby równoznaczne z unieważnieniem wszelkich i tak nie do końca szczelnych umów międzynarodowych zakazujących rozprzestrzeniania tej broni a jest wiele państw zdolnych skonstruować tę broń w krótkim czasie. Jedynym usprawiedliwieniem dla użycia takiej broni przez cywilizowane państwo jest użycie jej przez inne państwo.

Marek1
środa, 9 sierpnia 2017, 01:08

Jak zawsze, cokolwiek przeciwko AM&Co. moder ... wycina. No nic, przypomnimy moderowi kiedy się odmieni ...

awed
wtorek, 8 sierpnia 2017, 23:28

a my gdzie będziemy po takiej wojnie będziemy mieszkać, na Masie !?

Susi
wtorek, 8 sierpnia 2017, 21:57

Trump i takie postępowanie? Jak mnie kąsa żmija to bym ją.... przesłanie moralności w użyciu broni masowego rażenia? zastosujemy środki kontruderzenia odpowiadające środkom sprawcy? Co to za kij i marchewka - kur mówimy o użyciu głowicy nuklearnej!

Szyderca
wtorek, 8 sierpnia 2017, 19:51

A co jak Rosja w odpowiedzi nie będzie umiała zrobić małej głowicy i przyp... odwetowo w USA dużą? :-)))))))))))

Marek1
wtorek, 8 sierpnia 2017, 19:05

USA jak ostatnie przygłupy rozbroili się całkowicie w segmencie taktycznych głowic A(i ich nosicieli) i na tym polu maja w stos. do FR co najmniej 1,5 dekady do nadrobienia. Putin od samego początku stawiał na ładunki taktyczne, a od 2012 r ich użycie(tzw. deskalacyjne) jest jednym z GŁÓWNYCH założeń doktryny wojennej FR. Kreml doskonale wiedział i nadal WIE co robi rozwijając taktyczne systemy rakietowe z głowicami A, słusznie zakładając, że ich ograniczone użycie na zewnątrz lub na peryferiach UE/NATO NIE spowoduje adekwatnej odpowiedzi, bo NATO NIE ma fizycznie takiej możliwości po idiotycznym i jednostronnym w zasadzie zlikwidowaniu(fizycznym) rakiet Criuse i Pershing, które mogły taktyczne głowice A/N przenosić. Tym bardziej NATO NIE użyje w odpowiedzi strategicznej broni A. W USA zamiast po podpisaniu w 1987r układu INF po prostu ograniczyć zasięg Cruise/Pershing do układowego 500km zniszczono wszystkie ich egzemplarze i linie produkcyjne(?!?!?!). Pentagon/CIA/NSA przespali beztrosko całe 1,5 dekady, gdy Moskwa intensywnie pracowała i uzbrajała swe siły rakietowe w coraz to nowsze i lepsze systemy rakietowe. Teraz w tej kwestii USA/NATO są w czarnej d.... i nareszcie zaczynają to dostrzegać.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama