Reklama

Radom Air Show 2017: WB Group z szeroką gamą bezzałogowców

27 sierpnia 2017, 16:16

Grupa WB zaprezentowała w Radomiu szeroką gamę swoich maszyn bezzałogowych. Były to dobrze znane i sprawdzone podczas niedawnych prób poligonowych maszyny uderzeniowe Warmate, ale też znacznie większe bsl typu Łoś i Manta. 

Bezzałogowce oferowane przez firmy Flightronic i WB Electronics były w Radomiu prezentowane pod wspólną marką WB Group. Najbardziej rzucającym się w oczy elementem ekspozycji był dwusilnikowy bezpilotowiec FT-5 Łoś, który został zaprezentowany na wyrzutni startowej. Dron opracowany z myślą o programie taktycznego BSP krótkiego zasięgu „Orlik” dla Wojska Polskiego może też znaleźć szerokie zastosowanie w służbach mudurowych lub zadaniach cywilnych. Mierząc 3,1 m długości i 6,4 m rozpiętości, przy maksymalnej masie startowej 85 kg, może przenosić do 30 kg uzbrojenia lub wyposażenia dodatkowego. Jest to wynik z którym nie może się mierzyć żaden polski bezzałogowiec. Przy tym jego prędkość maksymalna to 180 km/h.

FT-5 Łoś Radom 2017
Dron FT-5 Łoś firmy WB Group - fot. J.Sabak

Równie interesujący i znacznie lepiej znany zwiedzającym jest bsl typu Manta w bardzo nietypowym układzie latającego skrzydła. Maszyna występuje zarówno w wersji klasycznej, jak również w wariancie pionowego startu i lądowania. Maszyna jest już testowana od kilku lat i stanowi platformę badawczą dla wielu interesujących rozwiązań.

Nie mogło też zabraknąć eksploatowanego przez Wojsko Polskie bezzałogowca FlyEye, który jest zdolny do wykonywania lotów z prędkością 50-170 km/h, na pułapie do czterech kilometrów, przez okres do trzech godzin. Systemy łączności dają mu możliwość prowadzenia działań w odległości do 30-50 km od stacji kontroli i przekazywania danych z rozpoznania w czasie rzeczywistym.

Najmniejszy z płatowców na stoisku WB Group to uderzeniowy dron Warmate. Maszyny tego typu znalazły już nabywców za granicą i są intensywnie testowane poligonowo nie tylko w Polsce. Ukraina planuje w najbliższym czasie uruchomić ich licencyjną produkcję. Jest to niewielka maszyna o masie 5 kg, rozpiętość skrzydeł 1,4 m i 1,1 m długości. Na dystansie 10 km może operować w okresie do 30 minut. Jej uzbrojenie mogą stanowić trzy typy głowic, które zostały opracowane przez WITU i będą niebawem produkowane w zakładach Belma. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 29
Weteran
poniedziałek, 16 października 2017, 11:25

W innych państwach firma sprzedaje część udziałów potencjalnemu nabywcy i nie ma problemu ze zbytem. Współpracę międzynarodową tworzą również firmy (Konsorcja) mając na względzie przyszłe zamówienia. Dlaczego polskie firemki chcą wejść na rynek samodzielnie lub za pomocą redaktorów ?

Ad_summam
poniedziałek, 16 października 2017, 22:22

A ty się dobrze czujesz? Chcesz sprzedać najlepszą polską firmę? Firmę która przynosi zyski i się rozwija. Mało ci lat 90-siątych? Jak na razie to oni sprzedają licencje.

TowariszczJacho
niedziela, 24 września 2017, 15:42

Szanowni dyskutanci, zastanówcie się, to wszystko to elektronika i a właściwie to już technologie cyfrowe i ICT oparte na półprzewodnikowych mikroprocesorach - pewnie, że są to ciekawe wywody ale proszę przejść na jeden lub dwa poziomy wyżej ... - to wszystko można "wyłączyć" ... nie koniecznie trzeba zakłócać i co wówczas ...? Zdezorientowani operatorzy będą wychodzili zobaczyć co się dzieje ...? Jak to miało miejsce w ... no z bezzałogowca to może nie wyjdzie ale ... itd. itd. ...

topaz
niedziela, 27 sierpnia 2017, 20:40

Szkoda tylko że z przyczyn ideologicznych MON nie jest zainteresowany....

Rg
niedziela, 27 sierpnia 2017, 20:28

Przydałby się dron do zwalczania artylerii przeciwnika. Taki trochę większy Warmate, o zasięgu 50 - 100 km z większą głowicą. Zamiast ognia kontrbateryjnego można by wysłać taki dron i znaleźć grady, Msty itp., które już zmieniły pozycję

Hubbi
środa, 6 września 2017, 02:40

Do tego potrzebny dron matka i rój przynajmniej kilku warmate. Matka musi mieć zapas paliwa na krążenie w strefie przeciwnika, rój możliwość jednoczesnego ataku.

Muniek
wtorek, 29 sierpnia 2017, 12:16

IU prowdzi faze dot TST - to jest to o czym mówisz - zasięgi nawet wieksze bo 150-200

Wojciech
poniedziałek, 28 sierpnia 2017, 14:17

Ważniejsze jest zwalczanie stacji radarowych i źródeł promieniowania elektromagnetycznego. Chociaż z tym ostatnim to nie do końca bo mogą być "pułapki" elektromagnetyczne.

Cynik
poniedziałek, 28 sierpnia 2017, 12:45

MON nie potrafi kupić konwencjonalnych maszyn, co tu pisać więc o kupnie bezzałogowców. Jeszcze długo nasze lotnictwo "predatorów" mieć nie będzie. Tak samo jak dodatkowych F-16. Sprzęt jest nam bardzo potrzebny...

Fred
poniedziałek, 28 sierpnia 2017, 13:26

Oczywiście przekażesz wszystkie swoje dochody i oszczędności na zakup tych f-16?!

Victor
niedziela, 27 sierpnia 2017, 19:52

Bardzo dobra POLSKA firma z dobrymi produktami. Niestety prywatna i w związku z tm MON nic od niej nie kupi. Będzie na nowo konstruował bezzałogowce w PGZ, która jaka jest każdy widzi. Za pieniądze podatników.

Znawca
piątek, 8 września 2017, 19:48

Victor i tutaj sie zdziwisz, dobra firma i ma zamówienia z MON, z tego co wiem jest im dobrze na "prywacie" i wcale nie musza dołączać do PGZ.

antonio
niedziela, 27 sierpnia 2017, 19:43

Nie ma szans. Prywaciarze są BEEEE.

Bolec
niedziela, 27 sierpnia 2017, 19:22

Dlaczego taki wydawać by się mogło prymitywniejszy Orlan 10 ma prędkość max 190km/h, pułap do 5tys m oraz długość lotu wg producenta do 18 godzin? Jak nie potrafią takiego zaprojektować to niech go po prostu skopiują, Nic na temat możliwości FT5 Łosia pod względem pułapu i długości lotu, prędkość w przypadku takiego drona obserwcyjnego +- 20km/h nie robi różnicy, samo dwusilnikowe rozwiązanie jest słabym pomysłem. Natomiast Warmate jest fajny, szkoda że nie znalazł uznania w postaci zamówienia z MONu.

hermanaryk
poniedziałek, 28 sierpnia 2017, 01:07

Wg Flytronic pułap Łosia - 5 tys. m, prędkość maksymalna - 180 km/h, czas lotu - 12 h, zasięg - 180 km (tyle też wynosi zasięg łączności radiowej). Dwa wysoko umieszczone silniki z małymi śmigłami dają lepsze możliwości obserwacji.

Mam drona
poniedziałek, 28 sierpnia 2017, 18:03

Acha, uzupełniam mój wpis: ponieważ za import broni bezzałogowej będziemy płaciń 100 razy więcej niż za import broni załogowej, to powinniśmy stworzyć liczący kilkaset firm konkurujących w Polsce i poza Polską przemysł cywilnych i bojowych dronów i robotów.

maqq
niedziela, 27 sierpnia 2017, 18:30

Dobrze, dobrze. Następne będą bsl-e z silnikami odrzutowymi, potem samonaprowadzające się, a potem już pełnoprawne pociski manewrujące.

Bary
poniedziałek, 28 sierpnia 2017, 11:18

Bez zamówień z MONu to dużo więcej niż to nie będzie.

As
niedziela, 3 września 2017, 13:15

Skąd bierze się wiara w to, że przy olbrzymim nasyceniu jednostek potencjalnego agresora środkami do zakłócania nasze latawce ruszą z miejsca?

Gogo
wtorek, 28 listopada 2017, 13:32

Bo Polska jest potega jesli chozi o eliminacje zagloszen .USA sie od nas ucza!!!

LTE
piątek, 29 września 2017, 18:41

W czasie manewrów Zapad mieliśmy zakłócenia w działaniu telefonii komórkowej. Oczywiście nie w całej Polsce, ale w promieniu 60 km od Królewca. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego łączności to piractwo ale i jednocześnie demonstracja: co możemy wam zrobić jak będziemy chcieli.

polak mały
środa, 6 września 2017, 13:12

A stąd, że środki WRE to duża emisja elektromagnetyczna, którą tym łatwiej wykryć, im bardziej dane urządzenie zakłóca. A jak się już wykryje.. no to wiadomo. Dlatego należy założyć, że przeciwnik będzie używał środków WRE selektywnie i bardzo ostrożnie. Nieuzbrojone drony będą najmniejszym zmartwieniem przeciwnika. Nigdy nie będzie wiedział, czy ten dron leci na rozpoznanie, czy jest to zwykła podpucha, która ma skłonić obrońców np. do użycia radaru czy środków WRE. Bardziej obawiałbym się ewentualnego zhakowania i przejęcia kontroli nad dronem, ale na skalę masową to mało prawdopodobne. W drugą stronę to też niestety działa. Najlepszy sposób na drony w tej chwili (bo mikrofale to jak na razie tylko prace badawcze) to staromodne działko plot, bo rakietą za pół bański strzelać do latawca za 50 tys. to trochę drogo wychodzi. Dlatego: WP powinno mieć na wyposażeniu wielką liczbę dronów wszystkich klas, w tym uderzeniowe. A już na pewno potrzebujemy tanich i w dużej ilości dronów dla artylerii. Mogą prowadzić operacje autonomicznie-po zaprogramowanej trasie, więc ew. zakłócanie odpada.

ambasador16
poniedziałek, 28 sierpnia 2017, 08:56

Manta testowana od kilku lat,rozwiązania unikalne ale i tak nie ma zamówienia dla WP....czy kiedyś się to zmieni?

Max Mad
poniedziałek, 28 sierpnia 2017, 16:15

W dwóch wypadkach: Albo firma zostanie znacjonalizowana i włączona do PGZ bo ma "niezbywalną wadę" bycia podmiotem prywatnym. Albo zmieni się kierownictwo MON które toczy otwartą wojnę z sektorem prywatnym.

miki89
wtorek, 12 września 2017, 02:26

Ludzie przejrzyjcie na oczy, ta firma tworzy tak innowacyjne rozwiązania że żadne PGZ, PHO czy większość firm europejskich nie jest w stanie im dorównać. Kiedy robili pierwszy kalkulator artyleryjski, który obliczał koordynaty to żołnierze latali z kartkami i ołówkami, jak tworzyli pierwszy cyfrowy interkom FONET to po kilku latach wyznaczył kierunek rozwoju tego typu systemu w europie i na świecie. Bez systemu TOPAZ nie mamy właściwie artylerii. Nie lobbuje, tylko czytam większość fachowej prasy w tym temacie. To WB wyznacza kierunki rozwoju systemów BSL w Europie, nie Anglicy, Niemcy czy Francuzi.

Stacho
wtorek, 12 grudnia 2017, 18:31

Oto jak małe MIKI tlumaczy redystrybucję zabawek z kraju, który ma najzdolniejszych speców na świecie na nasz mniej wrtościowy obszar. Więcej patrzenia i czytania ze zrozumienoem - zalecam. Pozdro.

ghuha
środa, 13 września 2017, 11:27

miki - masz absolutną rację

Rychu
piątek, 6 października 2017, 22:53

Sprzęt super ale nie dla naszej armii bo to prywatna firma .... ! I jak tu mówić ze komuny nie ma :)

ddd
niedziela, 3 grudnia 2017, 19:24

Przecież Macierewicz już zakupił ten sprzęt, więc o co ci chodzi ?

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama