Reklama

Przyszła wojna po niemiecku: chmary dronów i walka na dystans [ANALIZA]

3 grudnia 2017, 10:21

W przyszłym konflikcie zbrojnym kluczową rolę mogą odegrać systemy bezzałogowe, w tym autonomiczne i półautonomiczne, współdziałające z konwencjonalnymi systemami walki. Działania wojsk lądowych będą bezpośrednio zintegrowane z operacjami odbywającymi się w kosmosie, w powietrzu i cyberprzestrzeni. Z kolei jednostki wojsk lądowych powinny w miarę możliwości unikać bezpośredniego starcia z siłami przeciwnika – wynika z raportu, przygotowanego dla Bundestagu.

Wizja hipotetycznego przyszłego konfliktu została zawarta w opracowaniu Wie kämpfen Landstreitkräfte künftig?, przygotowanym dla Bundestagu pod kierownictwem generała porucznika Franka Leidenbergera. Dokument ten opublikowany został najpierw we fragmentach, a następnie w całości, na blogu Pivotarea.eu, prowadzonym przez dziennikarza Bjorna Mullera. Przedstawiony na Pivot Area raport zawiera szczegółowe prognozy niemieckich wojsk lądowych dotyczące charakteru przyszłych działań, jak i hipotetyczny scenariusz konfliktu.

We wprowadzeniu generał Leidenberger zwraca uwagę, że od ponad 20 lat niemiecka armia skupiała się na misjach z zakresu zarządzania kryzysowego, niejako kosztem zdolności do obrony kraju i obrony kolektywnej. Jednocześnie w Białej Księdze z 2016 roku, wydanej już po agresji Rosji na Ukrainę, oba te zadania otrzymały równą wartość, a niemiecka armia uczestniczy w siłach natychmiastowego reagowania NATO, czy w wysuniętej obecności (na Litwie). Dlatego konieczne jest odpowiedzenie sobie na pytanie, w jaki sposób należy kształtować przyszłą rozbudowę zdolności, aby zapewniły one możliwość odstraszania i szybkiego reagowania na zagrożenia.

Czytaj też: Niemcy wracają do odstraszania. Biała Księga: "Nuklearne zdolności NATO gwarancją bezpieczeństwa, Rosja - wyzwaniem"

Opracowanie skupia swoją uwagę na wojskach lądowych, głównie na lądzie odbywa się też hipotetyczny konflikt, będący elementem jego treści. Autorzy podkreślają jednak, że wojska lądowe będą musiały działać również w innych domenach: cyberprzestrzeni, przestrzeni kosmicznej i w powietrzu (wykorzystując śmigłowce, różnego typu bezzałogowce i broniąc się przed systemami hipotetycznego przeciwnika).

bundeswehr transport
Fot. Heer/Andreas Flachowsky

Podstawą scenariusza przyszłego konfliktu jest sytuacja, w której niemiecko-holenderskie siły powietrznodesantowe wysokiej gotowości wraz z siłami natychmiastowego reagowania NATO VJTF są w szybkim tempie przemieszczane na terytorium Sojuszu Północnoatlantyckiego, gdzie wcześniej obecne były jednostki wzmocnienia. O ile jednak – zgodnie ze scenariuszem opisywanym w raporcie przedstawionym przez Pivot Area - aktywacja „szpicy” i jednostek powietrznodesantowych udała się, to siły wsparcia (Follow-On-Forces) potrzebują więcej czasu, aby dostać się do rejonu działań

W scenariuszu konfliktu założono, że klasyczne działania lotnictwa zostaną w dużej mierze ograniczone z uwagi na dysponowanie przez potencjalnego przeciwnika systemami przeciwlotniczymi o zasięgu nawet kilkuset kilometrów. Jednocześnie jednak użycie podobnych zdolności przez siły sojusznicze, w tym marynarkę wojenną, spowodowało, że również przeciwnik nie ma swobody działań lotniczych.

Czytaj też: Rosja zbuduje nowy system obrony przeciwlotniczej

Autorzy opracowania twierdzą, że własne siły nie będą mogły wygenerować „masy”, z uwagi na ograniczoną liczebność personelu i sprzętu, nawet jeżeli będzie ona nieco wyższa niż obecnie z uwagi na zwiększenie wydatków obronnych. Brak „masy”, w połączeniu z wysokim poziomem technologicznym przeciwnika, będzie musiał zostać skompensowany między innymi przez współdziałanie i połączenie różnych systemów uzbrojenia, także wśród sił zbrojnych różnych państw sojuszu.

Jednym ze sposobów przeciwdziałania przewadze liczebnej przeciwnika ma być zastosowanie systemów „półautonomicznych lub autonomicznych”. W raporcie zwrócono też uwagę na konieczność zabezpieczenia się przed atakami „chmar” bezzałogowych systemów powietrznych (UAV-Schwärme). Podkreślono, że tego typu zagrożenie może doprowadzić do przeciążenia posiadanych systemów obrony przeciwlotniczej. Zwrócono też uwagę na szybkość postępu technologicznego w tej dziedzinie, jak i konieczność opracowania własnych systemów przeciwdziałania.

Wśród zagrożeń ze strony potencjalnego przeciwnika wymieniono też systemy artyleryjskie. Zwrócono uwagę, że Rosjanie łączą „tradycyjne” podejście – użycie dużej liczby różnych systemów artyleryjskich, z całą gamą głowic, włącznie z kasetowymi i termobarycznymi, z zastosowaniem rozpoznawczych bezzałogowców i coraz nowocześniejszych systemów kierowania ogniem, podczas gdy zachodnie siły zbrojne koncentrowały się przede wszystkim na budowie zdolności precyzyjnego rażenia celów punktowych. W ostatnich latach zauważono bardzo znaczny wzrost zagrożenia ze strony rosyjskiej artylerii, co potwierdziły doświadczenia z konfliktu ukraińskiego.

Czytaj też: Rosja - artyleria wraca do łask - dzięki dronom

Jeszcze innym elementem jest wzmacnianie potencjału pojazdów bojowych, zarówno poprzez zwiększanie ich ochrony (w tym dzięki systemom aktywnym). Przygotowany przez Niemców dokument zwraca też uwagę na zastosowanie przez przeciwnika coraz doskonalszych przeciwpancernych pocisków kierowanych. Wreszcie, uznano za konieczne posiadanie schematów i systemów pozwalających na bezpieczną komunikację w warunkach stosowania przez przeciwnika walki elektronicznej, a nawet zdolności fizycznego zwalczania środków WRE należących do przeciwnika. Oczywiście, jako zagrożenie wymieniono cyberataki, działania w sferze informacyjnej, czy podejmowanie przez przeciwnika operacji poniżej progu wojny.

W samym scenariuszu potencjalnego konfliktu siły określone jako własne w bardzo szerokim zakresie zastosowały różne systemy bezzałogowe. Przykładowo, przerzut sił zadaniowych na śmigłowcach odbywał się wraz z systemami celów pozornych, co – w połączeniu z atakami cybernetycznymi, elektronicznymi i użyciem broni precyzyjnego rażenia – pozwoliło na przemieszczenie własnych sił do rejonu działań pomimo dysponowania przez przeciwnika systemami obrony przeciwlotniczej.

Czytaj też: Niemcy modernizują ciężkie śmigłowce. W służbie do 2030 r.

Z kolei śmigłowce bojowe współpracowały zarówno z dronami rozpoznawczymi, jak i przeznaczonymi do przenoszenia uzbrojenia. W trakcie operacji wojsk aeromobilnych położono duży nacisk na inżynieryjne przygotowanie terenu. Działania opóźniające miały być prowadzone z wykorzystaniem ognia dostosowanych do przerzutu drogą powietrzną moździerzy, czy rakiet przeciwpancernych klasy NLOS (pozwalających na rażenie obiektów poza linią celowania), przy unikaniu bezpośredniej walki pod osłoną terenu.

Sojusznicze siły używały też w szerokim zakresie różnych typów zapór, w tym min przeciwpancernych. W trakcie działań różnych jednostek, w tym zmechanizowanych (na BWP Puma) zwrócono uwagę na maksymalizację świadomości sytuacyjnej załóg, czy nawet żołnierzy desantu, tak aby otrzymywali oni informacje m.in. o drogach przerzutu, przygotowanych pozycjach czy zaporach minowych oraz o położeniu sił własnych bezpośrednio na wyświetlaczach HUD.

Bundeswehr
Fot. Bundeswehr/Marco Dorow

W scenariuszu konfliktu wykorzystano też połączony system rozpoznania pozycji artylerii przeciwnika, obejmujący m.in. radary, systemy satelitarne i bezzałogowce. Posłużył on do zwalczania nieprzyjacielskich środków ogniowych, za pomocą własnej artylerii, rakiet manewrujących (w tym wystrzeliwanych z okrętów), ale też – co warto podkreślić – własnych systemów bezzałogowych. Jak widać, w scenariuszu drony wykorzystywano zarówno do rozpoznania jak i do prowadzenia uderzeń, i to na różnych szczeblach.

Czytaj też: Izraelskie drony MALE dla Bundeswehry. "Możliwość przenoszenia uzbrojenia"

Po przełamaniu obrony przez przeciwnika (stosującego własne systemy walki elektronicznej i środki przeciwdziałania bezzałogowcom, aby utrudnić rozpoznanie), sojusznicze jednostki odparły atak jednostek pancernych stosując połączony i skoordynowany ogień armat czołgowych, pocisków ppanc. atakujących cele poza linią wzroku, jak i subamunicji przecipwancernej (w tym przenoszonej przez bezzałogowce). W trakcie działań cały czas wykorzystywany był zintegrowany system łączności, pozwalający na przepływ danych pomiędzy sensorami, dowódcami i systemami rażenia.

Z kolei przy przygotowaniu kontrataku jednostki NATO miały realizować zakłócenia elektroniczne, ale też działania dezinformacyjne np. w mediach społecznościowych, aby własne wojska nie zostały w ten sposób namierzone przez przeciwnika. Atak bezzałogowców uderzeniowych , również w formie „chmar” (Schwarms von kleinen UAV) został odparty poprzez wykorzystanie armat BWP Puma z amunicją programowalną, współpracujących z własnymi bezzałogowymi systemami rozpoznania, jak i innych środków. Jako przykład podano tutaj użycie – na szczeblu kompanii – transporterów Boxer wyposażonych w broń laserową lub bazującą na impulsach elektromagnetycznych.

Czytaj też: Lasery - broń przyszłości

Raport przygotowany pod kierownictwem generała Leidenbergera i opublikowany przez Pivot Area jest ważnym głosem w dyskusji dotyczącej przyszłego charakteru lądowych działań bojowych. Przedstawienie parlamentowi takiego dokumentu jest w zasadzie dopiero pierwszym krokiem na drodze do wdrożenia płynących z niego rekomendacji. Do tego niezbędny byłby szereg decyzji politycznych, mogących wzbudzić kontrowersje w Niemczech, zarówno jeżeli chodzi o zwiększenie wydatków obronnych, jak i zakupy bezzałogowych systemów bojowych.

Jak trudne może być to w praktyce, pokazuje choćby brak zgody partii SPD na pozyskanie BSL typu MALE ze zdolnością do przenoszenia uzbrojenia w poprzedniej kadencji Bundestagu, czy spory w rozmowach koalicyjnych dotyczących armii (jak i niepowodzenie samych rozmów ws. koalicji jamajskiej). Pośrednio do politycznych sporów odnieśli się autorzy samego raportu, wskazując że jednostronna rezygnacja z użycia amunicji kasetowej przez Bundeswehrę (po podpisaniu konwencji zakazującej jej użycia) pozwoliła stronie przeciwnej na uzyskanie pewnej przewagi.

PzH 2000
Fot. Bundeswehr/Jane Schmidt

Jednocześnie jednak raport pokazuje, w jaki sposób niemieckie dowództwo widzi uwarunkowania przyszłego pola walki. Na uwagę zasługuje szczególnie bardzo szerokie zastosowanie systemów bezzałogowych różnych typów, jak i wysoce zintegrowanych środków łączności, wraz z ich uodpornieniem na przeciwdziałanie przeciwnika.

W raporcie mowa jest o „cyfryzacji” wojsk lądowych. Warto podkreślić, że nadal stosowane są klasyczne, załogowe systemy bojowe – śmigłowce, BWP, czołgi, ale we współdziałaniu z różnego rodzaju środkami bezzałogowymi, służącymi do rozpoznania, ale i wykonywania uderzeń. Widać wyraźnie, że technologie bezpiecznych systemów łączności czy zdalnego sterowania środkami walki, również w środowisku zakłóceń, mogą odegrać na perspektywicznym polu walki kluczową rolę - podobnie jak systemy zakłócania, mające utrudnić lub sparaliżować działania przeciwnika. Na uwagę zasługuje też docenienie roli systemów uderzeniowych dalekiego zasięgu, w tym artylerii, ale i działań wojsk inżynieryjnych prowadzących do przygotowania terenu.

Czytaj też: Niemcy zwiększają zasięg artylerii

Wreszcie, istotną rolę w koncepcji odgrywa broń klasy NLOS (Non-Line Of Sight), pozwalająca zwalczać cele poza linią wzroku. Do wyposażenia tej klasy zaliczono zarówno przeciwpancerne pociski kierowane, dysponujące odpowiednimi zdolnościami, jak i artylerię oraz uderzeniowe bezzałogowce. Odpowiedzią na nasycenie przez przeciwnika pola walki nowoczesnymi systemami rażenia o dużym potencjale ma być właśnie użycie broni klasy NLOS.

Jak każda prognoza, przytaczany raport obarczony jest pewnym stopniem ryzyka i nie można zagwarantować, że wszystkie jego założenia zostaną spełnione. Widać jednak wyraźnie, że wpisuje się w trendy już wcześniej zauważane na przykład przez amerykańskich analityków, dotyczące choćby wzrostu znaczenia artylerii i aktywnych systemów ochrony, czy zagrożenia ze strony "chmar" dronów. Wreszcie, jest dowodem że Niemcy biorą pod uwagę na poważnie zagrożenie konfliktem konwencjonalnym i starają się wypracować środki przeciwdziałania, choć oczywiście od zdefiniowania zagrożenia do wdrożenia realnej zdolności droga jest daleka.

Jakub Palowski

KomentarzeLiczba komentarzy: 75
Łukasz
wtorek, 5 grudnia 2017, 09:33

przecenianie cyberprzestrzeni zemści się na "analitykach", "rebelia" w Egipcie pokazała, że "wyłączenie z sieci 3 z 4 głównych węzłów, powoduje spadek możliwości ponad 80%, w konsekwencji przepustowość sieci jest za mała by cokolwiek przesłać

Jato
niedziela, 3 grudnia 2017, 14:26

Jak to się ma do tworzenia przez ministra Macierewicza, kosztem wojsk operacyjnych, Wojsk Obrony Terytorialnej ? Pytanie, po co Rosjanie mają wchodzić do Polski, a tylko wtedy WOT wykaże swoją przydatność, gdy mogą zniszczyć Polskę nie wysyłając tu nawet jednego żołnierza ? Kto nas obroni przed rosyjskimi samolotami i rakietami ? WOT ?!

dim
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 06:49

Już sama okoliczność, że wojsk liniowych jest nie więcej, niż 40 tysięcy, implikuje konieczność zorganizowania /wyszkolenia także większej od nich liczby WOT. Dla prostej ochrony faktycznie całego terytorim kraju. A nie do walk z liniowymi wojskami przeciwnika. Ale podszkolić ich trochę też potrzeba. I wyposażyć.

Wojtek
niedziela, 3 grudnia 2017, 20:37

I to jest bardzo dobre pytanie. :-)

Tomi
niedziela, 3 grudnia 2017, 18:07

A po co Rosji zniszczony kraj ,z którego nic nie będą mogli wywieść ani na nim pasożytować?

happy
piątek, 8 grudnia 2017, 20:16

zachod jak zwykle wpatrzony w drogie nowinki technologiczne, a ruski od wiekow znaja proste rownanie na sukces militarny: sila ognia x ilosc. Oni nie patrza na straty wlasne tylko na straty u przeciwnika, nie zajmuja sobie glowy tym ze jakies urzadzenie o danej czestotliwosci moze wywolac raka u operatora, wazne ze ma zaklocac. Przypuszczam ze w razie wojny ruski odpali kilka nuków na orbicie i wylaczy lacznosc satelitarna, a nastepnie uruchomi takie ustrojstwo zaklucajace na ziemi ze nawet radio z Torunia sie nie przebije. Wtedy znowu zaczna sie liczyc centymetry stali i kilogramy TNT

Wicie rozumicie
niedziela, 3 grudnia 2017, 14:21

Inwazja z przeludnionej Afryki, Azji a tu dalej straszenie Rosją, planecie grozi katastrofa od wybuchu bomby demograficznej, wyczerpania zasobów, zalewania, przegrzania; a wy już pod buciorem Watykanu, wspieracie i despotie szariatowe i w ramach pomocy dla zagranicy przeludnianie i inwazję

tak tylko...
niedziela, 3 grudnia 2017, 17:36

Wimy, rozumimy. Rosja to niepokalana dziewica nigdy nie napadająca swoich sąsiadów, nigdy nie przesuwająca zbrojnie swoich granic, Rosja to przyjazny kraj nie dokonujący ataków cybernetycznych, Rosja to spokojny sąsiad nie nie atakujący sąsiadów hordami trolli internetowych. Rosja to wymarzone sąsiedztwo państw chcących spokojnie żyć bez wojny i konfliktów...

cvb
niedziela, 3 grudnia 2017, 14:13

Niemcy do niedawna likwidowali swoje wojsko, bo uznali, że jest niepotrzebne w dzisiejszych bezpiecznych czasach, bo są w NATO. Czołgi i inny sprzęt rozdawali za symboliczną cenę, bo nie były im potrzebne. Dziś jak trzeba pomóc NATO czy ONZ w walce z terroryzmem to ogłaszają, że większość ich czołgów stoi na kołkach, śmigłowce w większości są niesprawne, a myśliwce podobnie. Gdybyśmy brali z nich przykład, bo byśmy już dawno byli zupełnie rozbrojeni. Poleganie na jednym typie uzbrojenia/rozpoznania tylko na podstawia "wizji przyszłości" z Niemiec to jest bzdura. Niemcy nie mają kontaktu z rzeczywistością, więc na podstawie czego wywróżyli, że same drony i artyleria wystarczą w przyszłości? Czy Niemcy walczą w Syrii lub na Ukrainie? Jakie doświadczenie bojowe mają Niemcy że wogóle ktoś na poważnie rozważa ich "wizje"? Jeszcze zanim drony zostały na poważnie potraktowane w naszym wojsku, to rosjanie już dawno dopracowali swoje systemy antydostępowe, zakłócające, że stawia to pod sporym znakiem zapytania zasadność polegania na tego typu broni czy rozpoznaniu. A rozpoznanie satelitarne? Jego "skuteczność" było widać na Ukrainie, gdzie latami porównywano zdjęcia i wciąż nie ma pewnych dowodów czy to ruski BUK zestrzelił ten pasażerski samolot i kiedy ruskie czołgi wjechały na Ukrainę.

matylda
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 10:31

Uważam, że jest wręcz przeciwnie. Niemcy twardo stąpają po ziemi i działają spójnie z wyprzedzeniem. Rzeczywiście można powiedzieć, że rozdali swój sprzęt wojskowy, ale im nic nie zagraża. Żaden duży konflikt zbrojny. Rosja przez długi czas będzie dla nich partnerem, a nie zagrożeniem, po drodze jest bufor polski, a nad wszystkim czuwa NATO. Osiągnęli w ten sposób następujące korzyści: 1. Zmniejszyli wydatki na utrzymanie sprzętu. 2. Zmniejszyli wydatki na utrzymanie infrastruktury 3. Za niską wartość przekazanego sprzętu uzyskali duże korzyści przy modernizacjach. dostosowaniach, remontach etc; zajęcie dla zakładów przemysłowych i żywa gotówka. 4. Pozbyli się towaru, który powoli zaczyna się przeterminowywać ( ale jest jeszcze na tyle dobry, że biedniejsi go wzięli. 5. Środki przeznaczają na wzmocnienie pozycji strategicznej, gospodarczej, oraz nowe technologie ( na ogół jedne są powiązane z drugimi) Na to wszystko należy jeszcze nałożyć potencjach ich gospodarki, która jest w stanie w szybkim tempie dostarczyć niemal wszelkie potrzebne uzbrojenie. Zatem gdy sytuacja dojrzeje, będą gotowi. Jedynym słabym punktem w tej układance jest stosunek Niemców do armii, ale to jeszcze mogą zmienić. Każdy może porównać ile mamy czołgów, samolotów, pojazdów i innego sprzętu w stosunku do Niemiec. Można wyciągnąć powierzchowny wniosek, że jesteśmy potęgą. Jednak większość tego sprzętu jest przestarzała, do nowych brakuje amunicji i jest ich mało. System obrony ma mnóstwo dziur na każdym poziomie. Nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć dostaw, a nasz przemysł nie produkuje żadnego zaawansowanego sprzętu w całości na miejscu i nie ma mocy, aby zapewnić uzupełnienie w konflikcie pełnoskalowym. Różnica więc jest ogromna. Niemcy są w innej sytuacji niż my i zwyczajnie dla nich są to czasy bezpieczne, więc działania jakie podjęli są racjonalne i słuszne z ich punktu widzenia. A że nie mogą się angażować w misje NATO- genialny pretekst. Co do pozostałej części Twojego posta- nie bierzesz pod uwagę polityki.

ser
niedziela, 3 grudnia 2017, 19:57

Polska powinna zakupić 1000 dronów Manta zarówno w wersji klasycznej jak i pionowego startu i lądowania a aż 10000 dronów Warmate..

polo
niedziela, 3 grudnia 2017, 19:53

"W scenariuszu konfliktu założono, że klasyczne działania lotnictwa zostaną w dużej mierze ograniczone z uwagi na dysponowanie przez potencjalnego przeciwnika systemami przeciwlotniczymi o zasięgu nawet kilkuset kilometrów. Jednocześnie jednak użycie podobnych zdolności przez siły sojusznicze, w tym marynarkę wojenną, spowodowało, że również przeciwnik nie ma swobody działań lotniczych." W tym kontekście zastanawia jaki sens ma otwarcie w Polsce zakładu produkcji bomb (chyba klasycznych)?

dim
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 06:31

... Chcieli pozbyć się starych bomb. Cichutko, za 60 mln USD, chcieli sprzedać do Arabii Saudyjskiej. Ta do Jemenu, drogą lotniczą i już nieodpłatnie. Trwa wielka afera. Po pierwsze, gdyż sprzedaż broni z państwowych magazynów następowała przez pośrednika, czego zabrania ustawa. Po drugie, gdyż pośrednik okazał się też Grekiem, przy tym z Grecji, przy tym... nie wymienię. Po trzecie (kontratak rządu) jakim prawem ujawniono TAJNE DANE ? Dane o transakcjach bronią utajnia się i po sprawie. Czyli efektem jest śledztwo prokuratury, ale nie o sprzedaży broni przez zbędnego pośrednika, a o wykrycie osoby, która przekazała te info do osób z parlamentu. A po czwarte, Unia Europejska przegłosowała, zaraz potem, embargo na dostawy broni do Arabii. Czyli mamy tu: 1) Tajność chroniącą pośredników, także gdyby wykluczała ich ustawa. 2) Tradycyjną niespolegliwość Europy w dostawie materiału wojennego. Grecji sprzedano w 1912 artylerię główną na ciężki krążownik (Averof), po czym wciąż w 1912 odmówiono sprzedaży do niej pocisków "gdyż sytuacja w regionie stała się napięta". A w trakcie wojny grecko-tureckiej 1922 wstrzymano dostawy do Grecji w ogóle większości materiału wojennego. Mimo, że Turcji pomagała bolszewicka Rosja. I zapewne o to chodzi w embargach - znaczny wzrost zysków pośredników. 3) Analogicznie, zapewne i Polsce nikt nie sprzeda broni, ani części zamiennych, bez ekstra łapówek, jeśli gwałtownie zaostrzy się sytuacja na granicy na przykład z Rosją. Piszę "na przykład z Rosją", gdyż mamy także inne granice przyjaźni. 4) Znacznie pewniejszym partnerem dostaw zwykle okazywały się zwykle Stany Zjednoczone. Zauważcie, że dla przypadku Arabii Saudyjskiej, teraz też tak jest. Natomiast prywatnie zwróciłem uwagę na aspekt następujący: Oto nikt w Grecji nie neguje już, że duży zapas konwencjonalnych bomb stał się przeżytkiem.

AA
niedziela, 3 grudnia 2017, 13:44

Nie kupować żadnego uzbrojenia w Niemczech, tak samo jak w Rosji nie kupujemy. Boję się Niemców nawet jak przynoszą dary, za cenę 100 Leo zaoraliśmy naszą zdolność do budowy czegokolwiek bardziej opancerzonego miż Toyota Hillux z działem bezodrzutowym

Hare
niedziela, 3 grudnia 2017, 17:43

A tak konkretnie co i jak zaoraliśmy "za cenę 100 Leo"?

ROBERT
wtorek, 5 grudnia 2017, 01:36

NIC ODKRYWCZEGO. ZWYKŁA ANALIZA ROZWIJAJĄCYCH SIĘ SYSTEMÓW I ICH MOŻLIWYCH ZASTOSOWAŃ. SAM SIĘ ZASTANAWIAŁEM JAK SKUTECZNA MOGŁABY BYĆ OBRONA PRZECIWDESANTOWA BRZEGU BAŁTYKU PRZY ZMASOWANYM UŻYCIU POCISKÓW WARMATE (CHMURY DRONÓW).

ciekawy
środa, 6 grudnia 2017, 19:41

A jak sobie to "wormate" poradzi jak przeciwnik na dużym obszarze użyje zasłony dymnej?

Wojciech
niedziela, 3 grudnia 2017, 13:43

Wszystko się zgadza poza jednym. Rosjanie nie będą unikać bezpośredniego starcia z siłami przeciwnika.

tak tylko...
niedziela, 3 grudnia 2017, 17:11

W przyszłej wojnie starcie bezpośrednie będzie tak samo powszechne jak szturm na bagnety podczas II wojny...Zasięg rażenia podczas wojny poprzedniej zawsze jest zwielokrotniony podczas wojny następnej.

dimitris
niedziela, 3 grudnia 2017, 19:21

Drony, drony, drony... Czyli po maksymalnie, maksymalnie 10-leciu postępu technicznego w produkcji, każdy ich model z pewnością stanie się totalnym starociem, czyż nie tak ? Czy wtedy te starsze, spisywane ze stanu, będą się, po drobnym przemodułowaniu, przeprogramowaniu, nadawać - przy swych horrendalnych cenach - do wykorzystania ich następnie w cywilu ? I drugi aspekt: Wtedy przy okazji zapewniając także miejsca pracy "pół-emerytom", byłym żołnierzom zawodowym ? Ja rozważyłbym.

gnago
poniedziałek, 11 grudnia 2017, 17:49

Każdy nawet całkowicie moralnie przestarzały, a sprawny będzie musiał być zniszczony przez obronę. A to kosztuje i zajmuje uwagę i sprzęt

Ciekawski
niedziela, 3 grudnia 2017, 19:18

Polecam poczytać materiał w oryginale. Podejmuje określone tematy, na pewno nie ma charakteru strategii czy czegoś podobnego. Z drugiej strony można zadać sobie pytanie w której z obecnych technologii wojskowych Niemcy pozostają w tyle? Niemieckie firmy, tak ja to widzę, są obecne we wszystkich kluczowych trendach. Czy to samodzielnie czy w kooperacji. W 2016 eksport niemieckiej broni wyniósł 6 mld EUR - to się nie bierze z niczego, przypuszczam też że są to bardziej zaawansowane systemy niż kałachy i licencyjne sklejki.

Bizon
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 02:50

@ Ciekawski, Ano niemieckie firmy, przedsiębiorstwa uczestniczyły, uczestniczą i kooperują we wszystkich kluczowych trendach od wielu, wielu lat.Czasami słyszymy, iż opracowali np. innowacyjny laser wojskowy lub inne urządzenie.Niemcy za wiele nie mówią, ale na globalnych rynkach zbrojeniowych ich broń jest bardzo wysoko ceniona - światowa górna półka.Niewiele też mówią o rodzimych inteligentnych systemach uzbrojenia, które systematycznie wprowadzają do użytku Bundeswehry.Eksportują dużo broni np. niemieckie stocznie mają pełny portfel zamówień na najbliższe 5 lat i ciągle składane są Niemcom nowe.To o czymś świadczy.Chociażby ich podstawowe uzbrojenie, jak czołgi, bojowe wozy piechoty, kołowe transportery opancerzone, haubice samobieżne, to przecież I liga po dziś dzień, a gdzie inne systemy uzbrojenia.Inwestycje w sektor badań naukowych i prac rozwojowych przemysłu zbrojeniowego Niemiec przyniosły już wymierne korzyści społeczeństwu i gospodarce narodowej RFN.A gdzie dziś jest współczesna Polska? Czy mamy coś do zaproponowania światu?

WojtekMat
niedziela, 3 grudnia 2017, 19:07

Coraz bardziej skuteczne systemy obrony aktywnej spowodują , że rakiety przeciwpancerne/granatniki i inne środki o małej prędkości okażą się nieskuteczne/nieopłacalne. Dobrze chroniony pojazd będzie można zniszczyć tylko silnym pociskiem kinetycznym (trudniejszy do przechwycenia i unieszkodliwienia niz rakieta) , atakiem saturacyjnym tanich dronów uderzeniowych lub samonaprowadzjących się pocisków artyleryjskich. Co do oddziałów lądowych to ich skryte działanie już przy obecnym wykorzystaniu dronów rozpoznawczych jest praktycznie niemożliwe. Zatem wizja OT jako tych co walczą na tyłach wroga uzbrojeni w rakiety i inne jednostkowe gadżety (bo większych ilosci na plecach nie u niosą) to prosta recepta na skazanie tychże ludzi (bo trudno kokoś po weekendowym przeszkoleniu uznać za żołnierza) na pewną i bezzensowną śmierć. Zostaną szybko wykryci i zlikwidowani.

matylda
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 09:56

Całkiem ładnie rozminąłeś się z rzeczywistością co do użycia WOT. Równie dobrze mogłeś napisać, że okręty podwodne nie nadają się do walki w tatrach. Z powodu błędnych założeń- cały Twój wywód jest nic nie warty

Jestem robotem
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 03:08

Odpowiedzią na systemy obrony aktywnej jest właśnie atak saturacyjny. Ale nie jakiś wymyślnych dronów. tylko kilku pocisków z granatnika, z których na pierwszy ogień idą proste granaty niekierowane, rozładowujące efektor systemu - w przypadku Trophy czas przeładowania wynosi 2 sekundy - a na koniec wysyłany jest ppk atakujący stromotorowo. Ale tutaj już pocisnąłeś:"skryte działanie już przy obecnym wykorzystaniu dronów rozpoznawczych jest praktycznie niemożliwe". Byłeś kiedyś na grzybach? Uważasz że dron, przenoszący niewielką kamerę o średniej rozdzielczości jest w stanie wykryć oddział przemieszczający się pod osłoną drzew? Poza tym, iloma dronami musiałby dysponować przeciwnik, żeby dawały one dokładny obraz w czasie rzeczywistym całego obszaru walk. Jeżeli jeden dron jest w stanie dokładnie przeskanować kamerą pas o szerokości 200 metrów, to na obszarze 10 x 10 km, musiałoby ich tam ich patrolować 50, żeby przy prędkości 100 km/h dawać operatorom obraz sytuacji taktycznej z prędkością odświeżania co 6 minut. To tylko jeden aspekt. Drugim jest łączność i możliwość jej zakłócania. Tu nie trzeba jakiejś świetnej technologii - po wykryciu częstotliwości nadajnika drona, za pomocą anteny kierunkowej podajesz w tamtą stronę silny świergot na częstotliwości nośnej, o większej mocy. Nie ma szans, żeby dron był w stanie wysyłać taką ilość danych, jaką zabiera strumieniowanie sygnału RGB z kamery. Może co najwyżej nagrać filmik i odtworzyć po powrocie do bazy. W tym samym czasie twój oddział będzie już daleko. Rozumiem, że każdy pretekst jest dobry, aby skrytykować WOT. ale wypadałoby się wysilić na inteligentniejszą argumentację.

poos
wtorek, 5 grudnia 2017, 00:03

"zwalczać cele poza linią wzroku" w zastosowaniu dla artylerii, czołgów, przenośnych i przewoźnych rakiet przeciwpancernych. "technologie bezpiecznych systemów łączności czy zdalnego sterowania środkami walki, również w środowisku zakłóceń, .... - podobnie jak systemy zakłócania". Trudno w to wpasować harcerzy z pancerfaustami.

cichy
niedziela, 3 grudnia 2017, 12:35

Nie wyczytałem nic o konserwach z mięsa halal ... Ale tak serio. Jak Niemcy będą chcieli iść na wojnę jeśli pod ich nieobecność do ich domów wedrze się tłuszcza 'ubogacenia kulturowego' ?

tak tylko...
niedziela, 3 grudnia 2017, 17:15

Problem Niemiec to pikuś. Problem to ma Rosja, tylko w samej Moskwie mieszka prawie 3 mln muzułmanów, proszę wpisać Kurban Bajram Moskwa, zobaczy pan rosyjską rzeczywistość. Za 20-30 Rosjanie będą w mniejszości...

Urko
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 03:34

Trzeba się liczyć z tym, że jest cała rzesza państw (ponad 20) starających się wprowadzić zakaz stosowania dronów na polu walki. Wszystko oczywiście zależy od tych największych, ale gdyby drony zostały by zakazane, te kraje które zaniedbają konwencjonalną alternatywę będą w gorszej sytuacji. Podobnie może być też z bronią energetyczną. W tej chwili zgodnie z dodanym do Konwencji Genewskiej IV protokołem, poza oczywistym zakazem celowego oślepiania, jest też paradoksalny zapis o obowiązku zapewnienia potencjalnym ofiarom możliwie maksymalnej ochrony przed przypadkowym oślepieniem. Czyli broń jest problematyczna podobnie jak bomby paliwowe, które w zależności od interpretacji, są lub nie są "zapalającymi" itp. Tak więc nie można wykluczyć, że w zależności od politycznej koniunktury i działań różnych lobbystycznych, niektóre z przyszłościowych technologii mogą zostać zablokowane. Nie można więc stawiać na jednego "konia".

ktos
wtorek, 5 grudnia 2017, 08:39

Wszystkie te konwencje mozna sobie wiesz gdzie wlozyc. Zalozmy ze Rosja albo USA zaczyna produkowac bron oslepiajaca... maja 2 prototypy. Przeciwnik pisze note protestacyjna. Potem wdrazana jest produkcja masowa i znowu mamy note protestacyjna... Sadzisz ze od razu wybuchnie 3 WŚ bo ktos wybudowal bron oslepiajaca? Nic nie zablokuje postepu... kazdy kraj mogacy miec przewage, wykorzysta ten fakt.

King
niedziela, 3 grudnia 2017, 11:58

Jak widać nasze obecne działania wzmacniające artylerię jak i plany jej dalszego rozwoju (500 krabów, specjalna amunicja itp) to właściwy kierunek zmian w siłach zbrojnych. No chyba że komuś zależy na osłabieniu naszej obrony, to nic dziwnego że takie pomysły wyśmiewa.

matylda
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 10:41

A czy nie lepiej byłoby kosztem tych 500 krabów (niech i będzie 120 jak teraz ma być) wystawić 1000-1200 homarów? Na podwoziu kołowym będzie taniej i łatwiej, a zasięgiem przykryjemy całą Polskę i kawałek zagranicy

Rain
niedziela, 3 grudnia 2017, 11:24

Spike NLOS na każdym Rosomaku.

Rg
niedziela, 3 grudnia 2017, 15:18

Wyrzutnie Spike NLOS powinni wsadzić do opancerzonych furgonetek 4x4 i pomalować na biało, żółto itp. Wyglądały by jak dziesiątki czy setki tysięcy takich furgonetek w Polsce i byłyby nie do namierzenia. A >1000 takich Spików to byłaby już ogromna siła, nawet odstraszająca. Potencjalnie mogłyby zniszczyć blisko 1000 czołgów bez strat własnych

luka
niedziela, 3 grudnia 2017, 12:34

Po co? Na rośka wystarczy w zupełności Sipke LR lub LR II. Przy zasięgu 25 kilometrów i technologi NLOS taki pocisk może być posadowiony na zwykłym lekko opancerzonym samochodzie - w naszym wykonaniu pewnie na jakimś Żubrze albo Turze lub czymkolwiek co zostałoby wybrane w programie Pegaz (choć mam cichą nadzieje na jakiegoś Hawkei'a albo L-ATV) - Korea ma to właśnie tak rozwiązane.

Ślązak
niedziela, 3 grudnia 2017, 11:21

Jasno widać jak bardzo słuszny bym zakup 1000 warmmetów ale chyba wszyscy też widzą że to kropla raczej kropelka w morzu potrzeb

sdf
niedziela, 3 grudnia 2017, 15:48

Co jasno widać? Wydaje ci się że przypadkowy zakup czegoś zdalnie sterowanego już rozwiązuje problem? Warmate to jest JEDNORAZOWA zabawka o bardzo krótkim czasie lotu i śmiesznie słabej przebijalności, dumnie zwana amunicją krążącą. SPIKE'a nie zastąpi. Porządnego drona zwiadowczego też nie. A kosztuje nie mało. Na dzień dzisiejszy nie posiadamy nawet własnego satelity, czym ustępujemy wielu krajom trzeciego świata. Takie zakupy średnio skutecznych zabawek jednorazowego użytku niczego nie załatwią. Rosja ma mocno dopracowane systemy zakłócania i przejmowania systemów bezzałogowych, oraz zwalczania ppka. Tak powolny i słaby ładunek nie ma szans zagrozić niczemu poza cywilnym samochodem.

echo
niedziela, 3 grudnia 2017, 11:11

Okazuje się , że tak krytykowana propozycja dostarczenia WP aż kilkuset szt Krabów, plus amunicja kasetowa , to działania jak najbardziej racjonalne i potrzebne.

Dociekliwy
niedziela, 3 grudnia 2017, 15:05

Czy będzie to 100 Krabów, czy 500, jest to bez znaczenie przy braku obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej.

Paweł
niedziela, 3 grudnia 2017, 14:55

A niby kto tak to krytykował?

Mart
niedziela, 3 grudnia 2017, 13:52

Tzw. opozycja totalna będzie krytykować wszystko. Nawet gdyby Amerykanie dali nam za free 50 szt F35 to powiedzą, że rząd PiS uzależnia nas od USA. Nie warto zwracać na to uwagi.

Grom
niedziela, 3 grudnia 2017, 12:25

Masz rację. Amunicja kasetowa musi być na wyposażeniu WP, gdyż to zwiększy nasze szanse w przypadku ew. konfliktu. Tylko jeszcze przydałoby się z 5000 dronów uderzeniowych od WB. Jeśli nie mamy przewagi liczebnej to trzeba budować technologiczną, taka jest prawda ;)

Kris747
niedziela, 3 grudnia 2017, 11:08

Drony, cyber ataki walka na dystans. Dokładnie tak bedzie wyglądać woja w przyszłosci. Tam niema miejsca na obrone terytorialną. Polskiem wojsku potrzeba wiecej systemów artleryjskich i rakietowych jak Krab, Homar , wiecej rakiet sredniego zasiegu no i dronów. Polskie społeczenstwo sie starzeje i nie odrodzą sie kolejne pokolenia jesli straty wsród ludzi bedą wysokie. Juz teraz mamy problem z demografią. Musimy postawić na autonomiczne systemy obrony i ataku.

Pawel
niedziela, 3 grudnia 2017, 17:42

NIe bedzie.Walka w przyszlosci bedzie na dystans paru metrow-maczetami,koktajlami Molotowa i kijami bejsbolowymi przy przewadze liczebnej przeciwnika i wykorzystaniu zywych tarcz z jego strony.

kryty
niedziela, 3 grudnia 2017, 16:50

Właśnie dlatego jest potrzebna OT, żeby to nasze kurczące się społeczeństwo potrafiło się bronić i obsłużyć się bronią. Jeśli za hipotetyczne 20 lat jakaś tworząca się gdzieś w podziemiach niemieckiego meczetu komórka kalifatu urządzi sobie dżihad na ziemie polskie kilkoma wypadami w sile 30 chłopa z karabinami, to kto ich powstrzyma przed urządzeniem sobie rzeźni, OT czy drony? A wojsko rozbudowuje się po to, żeby wojny nie było więc jeśli zrobimy to dobrze to żadnych strat wojennych wśród ludności nie będzie.

Obywalet RP
niedziela, 3 grudnia 2017, 16:10

"W raporcie mowa jest o „cyfryzacji” wojsk lądowych. Warto podkreślić, że nadal stosowane są klasyczne, załogowe systemy bojowe – śmigłowce, BWP, czołgi, ale we współdziałaniu z różnego rodzaju środkami bezzałogowymi, służącymi do rozpoznania, ale i wykonywania uderzeń". To jest sedno przeciwnik też będzie tego używał i to w dużej ilości. Nie popadajmy w cycer - wojnę. Tam jest miejsce na obronę terytorialną ale mobilną i szybką ale nie na "partyzantkę wojskową". Obecna koncepcja OT jest o tyle wadliwa że nie przewiduje dużej mobilności OT, a jedynie "statyczne" bronienie terenu i obiektów w oparciu o plecy żołnierza. Wada to brak małych pojazdów opancerzonych i uzbrojonych w różne systemy obronne (ppk, opl, rozpoznanie elektroniczne, małe bwp, mobilne moździerze 98 mm, nosiciele granatników np.: zmodernizowanych SPG-9 ect.), chociażby takich jak Żubr z AZM Kutno - podwozie do produkowanego systemu opl Poprad.

Ad_summam
niedziela, 3 grudnia 2017, 14:17

Kraby, Homary to etap przejściowy. Zastanówcie się jak chcecie bronić się przed milionem dronów które będą miały po 10cm i ich zadaniem będzie wyeliminowanie pojedynczego żołnierza. Chcecie strzelać do tego z wróbli? :D he he he. Ale zanim do tego dojdziemy potrzebne nam są czołgi autonomiczne. Powtarzam to do znudzenia. I co więcej potrzebna nam jest nam nasza fabryka czegoś takiego.

JSM
niedziela, 3 grudnia 2017, 13:57

Obrona terytorialna nie jest do prowadzenia wojny. Tylko naiwny wierzy w propagandę. WOT jest dla zabezpieczenia przeciw różnym "dziwnym" sytuacjom jak zielone ludziki, ukraińskie powstanie (1,5 mln Ukraińców w Polsce i dziurawa granica), czy interwencja sojuszników na podstawie tzw. art. 1066 w "obronie demokracji" w Polsce.

Realista
niedziela, 3 grudnia 2017, 13:10

Obrona terytorialna z chmarami dronów kolejnych generacji, znacznie lepszych i liczniejszych, niż te "startowe" 100 stanowisk z 1000 Warmate, ma jak najbardziej sens. Tym bardziej, że na V kolumnę, skoncentrowane ataki dywersyjno-sabotażowe, na ochronę wewnętrznych linii komunikacyjnych i obiektów strategicznych trzeba odpowiednio przeszkolonego, mobilnego żołnierza terytorialnego, odpowiednio licznegi i wpiętego w system sieciocentryczny. A już zwłaszcza dla kontrakcji w zarodku desantu aeromobilnego npla. Przypomnę, FR zwiększa wojska aeromobolne z 35 do 72 tys żołnierzy. Żołnierz obrony tterytorialnej to operator różnych sensorów i efektorów w środowisku sieciocentrycznym zapewniającym kontrole całoobszarową wnętrza kraju. Wyposażenie w Groty, UKM-y itp. broń ręczną, nawet kierowane pociski ppanc z zasięgiem do kilku km, to tylko jedna z funkcji walki przeciw akcjom bezpośrednim, zwykle sabotażystów. Dlatego tak ważne jest zwiększenie naboru wśród studentów, zwłaszcza kierunków technicznych. A także ich szkolenia dla wojsk regularnych. Co zresztą w środowisku sieciocentrycznym zleje się w jedno połączone środowisko wszystkich sił zbrojnych zarządzanych real-time.

criss
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 00:18

jeśli przeciwnikiem w Europie będzie Rosja, a innego nie widać, to bez masy będzie porażka. USA mogą nie zdążyć przerzucić odpowiedniej ilości żołnierzy. warto też zauważyć, że Europa ma więcej mieszkańców niż Rosja czy USA. może warto myśleć też o armii obywatelskiej (nie mylić z OT). Konstantynopol upadł, choć ilość mieszkańców wystarczała do obrony miasta przed Turkami. tyle, że walczyła armia zaciężna i trochę Genueńczyków. Podobnie było ze zdobyciem Rzymu przez Gotów. nie wierzę w te futurystyczne scenariusze, przynajmniej na obecnym poziomie technologicznym. a później, jeśli autonomiczna armia wygra wojnę, to po co będą jej ludzie?

Pawel
niedziela, 3 grudnia 2017, 17:38

Drony?Z dystansu?-na przedmiesciach Berlina nie da rady.

polak mały
niedziela, 3 grudnia 2017, 17:27

Trzeba do tego raportu podejść z uwagą i pokorą. Niemcy przygotowywali się znakomicie do kolejnych wojen przez ostatnie 200 lat. Jeśli tylko nie mieli przeciw sobie reszty świata-wygrywali. Brak swobody działań w powietrzu jest trochę przesadzony. Po pierwsze Niemcy skutecznie zlikwidowali swoją l-waffe, po drugie "masę" w powietrzu będzie uzyskać najłatwiej i obezwładnienie opl Rosji też będzie łatwiejsze niż obezwładnienie artylerii.

pyton
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 11:10

I ile z tych wojen wygrali?

asd
niedziela, 3 grudnia 2017, 23:16

Do kolejnych wojen powiadasz? Przygotowali się? Chyba na papierze i w wyobraźni. Do niedawna rozdawali własne czołgi, między innymi dla nas. Jak trzeba było pomóc w walce z ISIS, to ogłosili że większość ich czołgów jest niesprawna i muszą wybudować nowe bo za dużo rozdali. Myśliwce którym kończą się resursy i stare śmigłowce też w większości są niesprawne jeśli wierzyć oświadczeniom Merkel. Niedawno zwodowali jak zapowiadają ostatnią "pokojową" fregatę typu F125, która pomimo że przewyższa naszego Gawrona/Ślązaka wypornością kilkukrotnie to ustępuje naszej wyśmianej przez społeczeństwo bezbronnej łódce pod względem uzbrojenia. Jedyne do czego się nadaje to wyławianie imigrantów z morza Śródziemnego. Niemieckie OP w większości są niesprawne, a psuje się na nich wszystko. Niemcy nie są obecnie gotowe do żadnej wojny. Śmiem wątpić czy są w stanie wypełniać swoje zobowiązania sojusznicze w ramach NATO.

Ferdynand
niedziela, 3 grudnia 2017, 17:23

I wojna światowa była wojna artylerii także nic w tym nowego. Lotnictwo było głównie do wskazywania celów dla artylerzystow. Nawaly ogniowe z milionami pocisków.

matylda
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 10:33

tylko teraz masz amunicje kierowaną

As
niedziela, 3 grudnia 2017, 23:31

Walka na odległość to możliwy scenariusz, tak od 300 do 2000km. My na taką ewentualność mamy WOT.

AA
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 11:54

Okupować też będą z odległości 2000km?

mc
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 11:15

"Wojna antydostępowa, czyli wojna na odległość" - piękny tytuł. Kiedyś myślano, że samolotom wystarczą rakiety, że działka i duża zwrotność jest niepotrzebna. Wojna na odległość to piękne hasło, ale jeśli pod parasolem rakiet i pocisków przedostaną się oddziały Specnazu (a do tego są szkolone), to wyrżną wszystkich "antydostępowców" - choćby nożami. Walka na odległość ma polegać na zatrzymaniu ciężkiej siły przeciwnika, oddziały lekkie, muszą być niszczone na przedpolach własnych oddziałów, przez własną piechotę, grupy specjalsów a także WOT (który w rzeczywistości tworzy rezerwy dla zwykłego wojska).

pyton
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 11:02

My na taką ewentualność mamy US Army!

Harry
niedziela, 3 grudnia 2017, 17:10

Rosjanie to jednak myślący naród. Patrz artykuł: "W Rosji powstaje jednostka do walki z dronami" A u nas nie ma nawet LOARY 2 z pociskami programowalnymi które mogłyby te chmary/roje chociaż częściowo niszczyć.

bender
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 16:58

Nie jestem przekonany. Żeby zagłuszyć bezzałogowca musisz go wykryć. Jeśli go wykryjesz, to czemu go nie strącić? Sianie zakłóceń elektromagnetycznych ma to do siebie, że zakłóca nie tylko cel, ale właściwie wszystko inne też, włączając w to własną elektronikę. A uzbrojona w Krasuchy jednostka ma głownie za zadanie mylić radary npla i jego pociski manewrujące, zwalczanie dronów jest niejako na doczepkę. Poza tym czy to w ogóle działa? Rosjanie szumnie ogłosili elektromagnetyczną antydostępową bankę w Syrii i... nic się nie stało.

PeBlatki
wtorek, 5 grudnia 2017, 12:22

Noteka 2015

Ogrodnik amator
wtorek, 5 grudnia 2017, 12:20

Etapy przyszłych wojen będą takie: Etap 1. Półautomatyzacja np. 1 czołg z załogom osobową i 3 automatyczne podpięte do niego przez linka. Tak samo z Krabami, Myśliwcami, Okrętami, Dronami, OPL. itp. 2 Etap to pełna automatyzacja zarządzana przez człowieka. Coś jak w grach strategicznych. Dowódca ma pełną widoczność pola walki ( kto ma większą ten ma przewagę) kliknięciem myszki wyznacza zadania systemom automatycznym a one same realizują misje . 3. Etap to pełna automatyzacja i autonomiczność systemów militarnych. Kto ma lepsze i szybsze algorytmy ten wygrywa, człowiek nie odgrywa realnej roli. Osobiście mam nadzieję, że przed etapem 3 uda się Polakom zakończyć przetarg na Honkera.

sprzedawca
środa, 6 grudnia 2017, 19:08

Przyszłe wojny to zindentyfikowanie siedzib dowódczych i decyzyjnych przeciwnika i jak najszybsze zniszczenie ich. Inwigilacja przeciwnika, niewielkie bardzo mocno autonomiczne jednostki specjalne, rozmieszczone po terytorium przeciwnika .To jest armia przyszłości w konflikcie konwencjonalnych. No chyba że koncerny zbrojeniowe twierdzą inaczej ...

Bren
wtorek, 5 grudnia 2017, 14:51

O ile "dialog" się nie opóźni.... ;)

LUCEK
niedziela, 3 grudnia 2017, 16:33

Olać czołgi trza iść w Kryle Langusty Himarsy na tym trzeba się skupić i dronach

Marzyciel
niedziela, 3 grudnia 2017, 17:53

Popieram : I duuuużo relatywnie wszak tanich pocisków klasy Strix, Bonus, Spike w tym NLOS, potem ppanc klasy Hesyt na efektorze typu Accular i do wszystkich moździerzy, oraz na innych np. naprowadzanych w wiązce laserowej i na odbity promień lasera. Do tego większą liczbę Baobabów. I wtedy z uśmiechem mówimy: Witajcie wszystkie jeżdżące cele i ofiary! Ha ha!

Extern
niedziela, 3 grudnia 2017, 16:21

Ciekawe że Niemcy w tej analizie twierdzą że w przyszłej wojnie lotnictwo zostanie uziemione i to z obydwu stron. Przebieg wojny na Ukrainie trochę jakby potwierdza ten pomysł. Choć dotychczas to zawsze lotnictwo wygrywało z OPL, ale kto wie może następnym razem będzie inaczej. Tak mi się jeszcze przypomniało że czytałem kiedyś jakąś interpretacje przepowiedni Nostradamusa i wiem oczywiście że to bajki i że przy ludziach należy się z tego śmiać, ale tam była centuria mówiąca o tym że podczas trzeciej najgorzej będą mieli ci co latają w powietrzu.

herodotrk
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 13:29

A to nie było tak, że Rosja w konflikcie w Donbasie mocno ograniczała użycie lotnictwa z przyczyn politycznych? Po prostu ciężko byłoby wytłumaczyć, że to "powstańcy" mają taką broń. A Ukraina nie latała bo po prostu nie bardzo miała czym. Ale przyznaję, że coś jest na rzeczy. Zwłaszcza bardzo słabe wykorzystanie śmigłowców szturmowych. To już mogli Rosjanie robić stosunkowo bezkarnie. W każdym razie, wygląda na to, że wywalczenie dziś przewagi w powietrzu, uzyskania swobody operacyjnej i taktycznej przez lotnictwo jest bardzo trudne. Chyba nikt nie zwrócił uwagi na ten aspekt w obu wojnach w Iraku. Jaki wielki wysiłek włożyli Amerykanie aby zniszczyć całą OPL Iraku w ciągu pierwszych godzin aby potem bezkarnie latać i atakować co się chce. Jeśli jednak żadna ze stron konfliktu nie ma zdecydowanej przewagi i sprzętu ( niewidzialne bombowce, pociski tomahawk itp) aby zniszczyć OPL przeciwnika - może dojść do wzajemnego impasu. Pozdrawiam

werrp
niedziela, 3 grudnia 2017, 22:24

artyleria, rakiety wszelkiego typu od ppk do manewrujacych, drony to jest to na czym powinna opierac sie polska armia.

ddjdjdjf
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 12:44

Przyszła wojna będzie na ich ulicach

Boczek
poniedziałek, 4 grudnia 2017, 15:26

Myślenie życzeniowe podyktowane kompleksami stosunku do nich. A tak na zimno, to prędzej u nas. Jak znam Niemcy i Niemców, to na tym co krytykujesz oni zrobią pieniądze, a my będziemy się jedynie złościć - jak to? Znowu?

tak tylko...
niedziela, 3 grudnia 2017, 15:16

Widzę, że po Polakach i Czechach teraz zwariowali Niemcy. Chcą przyszłą wojnę prowadzić za pomocą dronów. Przecież tutejsi eksperci i apologeci rosyjskiego uzbrojenia twierdzą, że genialna rosyjska technika WRE będzie z łatwością zakłócała tego typu uzbrojenie. Biedni Niemcy brną w ślepą uliczkę, koniecznie muszą się zapoznać z wpisami pod artykułem traktującym o zakupie przez Polskę amunicji krążącej...

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama