Reklama

„Przebudzenie” państw Wyszehradu? Słowacja zwiększa wydatki obronne o 50%

14 września 2015, 16:48
Fot. PGZ

Władze Słowacji deklarują zwiększenie wydatków na obronę narodową do 1,6% PKB do 2020 roku. W praktyce oznacza to, że budżet wojskowy może zwiększyć się o ponad 50% w stosunku do 2014 roku. Działania Bratysławy wpisują się w trend podwyższania pozostających na niskim poziomie wydatków obronnych krajów regionu. 

Słowacki minister obrony Martin Glváč poinformował podczas wizyty sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga, że Bratysława zamierza podwyższyć wydatki obronne do poziomu 1,6% PKB do 2020 roku. Według szefa resortu w tym roku dzięki dodatkowym funduszom Słowacy „zbliżyli” się do poziomu 1,1% PKB.

Spełnienie deklaracji słowackiego ministra obrony może oznaczać zwiększenie wydatków o znacznie więcej niż 50%. W 2014 roku bowiem udział nakładów na obronę w PKB wynosił zaledwie 1,0%. Do samego podwyższenia udziału nakładów w dochodzie narodowym należałoby bowiem dodać efekt wzrostu gospodarczego (szacowanego przez Komisję na lata 2015 i 2016 na poziomie 3,0 i 3,4%).

Najwyraźniej więc władze w Bratysławie zdały sobie sprawę z zagrożenia, jakie spowodowały wprowadzane wcześniej redukcje strukturalne w armii i zdecydowały się na podjęcie działań w celu podwyższenia zdolności bojowej. Planowane lub realizowane projekty modernizacyjne armii to m.in. zakupy śmigłowców wielozadaniowych Black Hawk i polsko-słowackich kołowych transporterów opancerzonych Scipio. Przewiduje się również m.in. pozyskanie nowego typu samolotów wielozadaniowych i trójwspółrzędnych, naziemnych stacji radiolokacyjnych.

W wypadku spełnienia zapowiedzi szefa słowackiego resortu obrony można się spodziewać przełożenia na wzrost potencjału bojowego armii, także pod względem jej liczebności. Jest to o tyle istotne, że zarówno kryzys na Ukrainie, jak i obecny, w bardzo dużej mierze niekontrolowany napływ imigrantów wykazały potrzebę dysponowania siłami zbrojnymi zdolnymi również do działań na terytorium kraju, i to nie tylko przez kraje graniczące np. z Rosją (przypadki Węgier czy Austrii).

Pierwsze decyzje dotyczące podwyższenia wydatków obronnych w Czechach i na Węgrzech zostały już podjęte. Mówi się m.in. o wzmacnianiu ilościowego potencjału sił zbrojnych (prawdopodobnie m.in. przez zwiększenie ukompletowania istniejących jednostek), co jest swoistym novum zważywszy na proces cięć, jaki miał miejsce w poprzednich latach.

Czytaj więcej: Czechy rozbudowują armię i zwiększają wydatki obronne

Oczywiście, wieloletnich zapóźnień nie da się zlikwidować od razu i co najmniej przez kilka lat nadal trzeba będzie się zmagać z sytuacją, w której państwa Grupy V4, które nie graniczą bezpośrednio z Rosją (w tym Słowacja) dysponują siłami zbrojnymi o relatywnie niskim poziomem zdolności bojowej. Dotyczy to zarówno potencjału ilościowego jak i jakościowego.

Czytaj więcej: Budapeszt odbudowuje armię. Wzrost wydatków obronnych o 20%

Każde z trzech państw Grupy dysponuje dwoma brygadami ogólnowojskowymi, a łączna liczba posiadanych naddźwiękowych samolotów bojowych jest niższa, niż samych tylko polskich F-16. Pomimo znacznych redukcji stanów liczebnych (w dużej mierze szerszych, niż w Wojsku Polskim po 1989 roku) wciąż wykorzystywane są przestarzałe typy uzbrojenia, jak choćby czołgi T-72M1 na Słowacji i Węgrzech, czy systemy przeciwlotnicze Kub.

Jednakże, zarówno stopniowe rozszerzanie zdolności obronnych, jak i udział w działaniach NATO (np. Czechów w jednostce VJTF w 2015 roku) należy zdecydowanie ocenić jako krok w dobrym kierunku. W perspektywie może się to przyczynić do zwiększenia potencjału ochrony stabilności w rejonie Europy Środkowo-Wschodniej.

Polska już w tej chwili dysponuje największym budżetem obronnym spośród Grupy V4, zarówno w liczbach bezwzględnych, jak i w zakresie udziału wydatków wojskowych w PKB. Jednakże, jako państwo zagrożone potencjalną, konwencjonalną agresją zbrojną Warszawa powinna dalej zwiększać wydatki na obronę.

W celu kontynuowania i przyśpieszenia modernizacji wojsk operacyjnych i jednoczesnej odbudowy systemu rezerw i obrony terytorialnej konieczne jest zwiększenie wydatków obronnych powyżej 2% PKB. Nie powinno to stanowić zagrożenia dla stabilności finansów publicznych (podobna sytuacja, jeśli uwzględnić wydatki na raty za myśliwce F-16 ma miejsce w br. – łącznie 2,27% PKB).

Jednocześnie zwiększanie wydatków obronnych powyżej celu NATO (który został wyznaczony nie tylko dla państw granicznych) byłoby silnym i potrzebnym sygnałem dla innych sojuszników. Warto też zaznaczyć, że rozszerzenie zakresu modernizacji armii V4 jest szansą dla polskiego przemysłu zbrojeniowego. Przykładem działań w tym zakresie jest wspólne opracowanie transporterów opancerzonych Scipio dla słowackich sił zbrojnych. 

Czytaj więcej: Polsko-słowacki transporter Scipio w Kielcach 

KomentarzeLiczba komentarzy: 26
panzer-division
wtorek, 15 września 2015, 02:25

Przewzbudzenie Wyszehradu nastąpi gdy państwa te będą miały wspólnie armie w połowie mniejsze od Rosyjskiej, czyli od swojego głównego wroga. Dlaczego? Populacja: Rosja 146mln "Wyszehrad" 64 mln PKB 2014: Rosja - 1860mld "Wyszehrad" - 989mld Skoro wróg ma dwa razy większą populację i dwa razy większy PKB od państw "Wyszehradu" to potencjalne ofiary powinny mieć armie przynajmniej dwa razy mniejsze. Chyba, że nam nie zależy tak bardzo na wolności jak Ruskim zależy na dominacji?

Pilarz
wtorek, 22 września 2015, 14:54

Agresor musi mieć siły 3 razy większe niż broniący się.

Garry
wtorek, 15 września 2015, 16:59

146 / 64 = 2,28 1860 / 989 = 1,88 Taka matematyka... ;) PKB na głowę mieszkańca (zgodnie z Kolegi danymi): Rosja = 12,74 V4 = 15,45 Jak więc przyjacielu widzisz, zaokrąglenia bywają zgubne. Różnice w rzeczywistości są bardzo znaczące, samo PKB na głowę mieszkańca to różnica na poziomie 21%. Jak jeszcze weźmiemy pod uwagę fakt, że V4 praktycznie nic nie wydaje na siły morskie (prócz Polski, niewiele zresztą), absolutnie nic w siły strategiczne (cóż, nie mamy ani broni jądrowej, ani międzykontynentalnej, ani wielu innych, niepotrzebnych nam zresztą rzeczy), o kasztach przerzutu nie wspominając (przestrzeń), to łatwo okaże się, że te mityczne 2:1 odchodzi w siną dal. Do tego dodałbym fakt, że FR ma 4 (teoretycznie i formalnie niby 5) okręgi wojskowe. Czy wyobrażasz sobie, że ogołocą okręgi wschodni i centralny, żeby tylko zapełnić zachodni i południowy? Znowuż na miejscu wszystkie siły rzucą przeciwko V4? Oczywiście, że nie, więc przewaga Rosjan na lądzie i w powietrzu kurczy się jeszcze bardziej. Tyle w temacie :)

ja
wtorek, 15 września 2015, 15:23

Nie wziąłeś jednego pod uwagę. Rosja ma na pieńku z prawie wszystkimi swoimi sąsiadami: Ukraina, Kraje Bałtyckie, Finlandia, Norwegia, Japonia (Kuryle), miękkie podbrzusze (kraje islamskie), Gruzja, Nie mówiąc już o rosnącej potędze Chin, które są 10 razy ludniejsze od Rosji..... Do tej pory mieli przynajmniej Zachodnią granicę zabezpieczoną. Bo przecież każdy na Kremlu wie, że żadne NATO nie zagraża Rosji i nie zagrażało nawet w czasach ZSRR......A teraz dzięki debilnemu konfliktowi na Ukrainie ten komfort się skończył. Maja zadeklarowanego wroga na Zachodzie - Ukraińców! Rosja nie może przerzucić wszystkich sił ze swojego ogromnego terytorium na jeden kierunek. To nawet logistycznie rozłożyłoby Niedźwiedzia na łopatki.... Szczerze? Nie zazdroszczę Rosjanom.....

kraqss
wtorek, 15 września 2015, 00:44

i co z tego że mamy największe wydatki z pośród grupy! połowę z nich wyrzucamy w błoto, za drugą będziemy musieli za niedługo finansować nieróbstwo tzw."imigrantów"

kzet69
wtorek, 15 września 2015, 16:32

Nie dość że populizm czystej wody, to jeszcze brak podstawowych prawideł matematycznych. Porównaj budżet obrony narodowej z zakładanymi wydatkami na uchodźców, jest... 300 x większy, więc nie 50% tylko 0.3%!!!

FTR
wtorek, 15 września 2015, 00:24

Primo - przebudzenie to pewnie w ich wykonaniu jest na chwilę albo w "gębie" jedynie, Secundo - ich 2% PKB na obronę to jak 0,2% Holandii...

Gość
wtorek, 15 września 2015, 13:16

Mają rację, że się zbroją. Ostatnie wydarzenia pokazują, że jeśli chcesz dobrze liczyć to licz na siebie. W razie wojny Niemcy wyślą stanowczy protest.

Zenon
wtorek, 15 września 2015, 20:35

A moze po prostu niech kazdy pracujacy Polak w Polsce jak i za granicą przekaze raz w miesiacu 5 złotych i w ten sposób szybciej sie dozbroimy liczac to co kupi rzad i to co bedzie mozna kupic za te dodatkowe pieniadze daje duzy potencjal.I nie mówie ty o jednorazowej wpłacie tylko regularnej co miesiac.Mysle,że to nie uszczupliłoby potencjalnego Kowalskiego,a napewno dałoby bezpieczenswo krajowi

Kilo
środa, 16 września 2015, 15:55

Chcę zobaczyć skalę przekrętu na tej kasie. Nie wątpię, że "kontrola Państwa" będzie ścisła. :D Pomijając, że każdy pracujący i płacący podatki Polak już to robi, i to nawet więcej niż 5 PLN.

PSSRJAC
środa, 16 września 2015, 11:44

Przed II wś był taki pomysł wdrożony w życie z tą różnicą, że FON (Fundusz Obrony Narodowej) i pokrewne nie nakładały na obywatela obowiązkowej kwoty a dawały możliwość dobrowolnych wpłat. Jeśli dobrze pamiętam to z datków obywateli sfinansowano ORP Orzeł. Kupowano również CKM-y, działka, taczanki etc. Jest to dobry pomysł ale wymaga kontroli ze strony Państwa by tych pieniędzy nie roztrwoniono. Dziś można wesprzeć np Straż Pożarną (OSP) czy Policję przez prywatne dotacje (głównie materialnie przez zakup sprzętu) o wojsku nie słyszałem, żeby były takie przypadki. Pzdr

ATK z Californii
poniedziałek, 14 września 2015, 20:19

Zwiekszenie wydatkow na wojsko wydaje sie byc nieodwracalnym zjawiskiem, szczegolnie gdy Polacy ani mysla o solidaryzmie europejskim. Jest duze prawdopodobienstwo, ze Polska sama sie wykluczy ze struktor NATO, bo nie bedzie w stanie podolac oczekiwaniom ze strony innych czlonkow NATO w tym USA. W sumie bedzie to na reke najwazniejszym czlonkom sojuszu poprzez zmniejszenie klopotow, a zarowno ureguluje koegzystencje z Rosja Putina. Rosja niebedzie miala argumentu, ze NATO jej zagraza, bo jest tuz przy jej zachodniej granicy.

madmaxx
wtorek, 15 września 2015, 15:47

Solidaryzm w rodzaju Nord Stream II ze strony Niemiec? Za taki solidaryzm nasz rząd powinien solidarnie zadeklarować: 0 imigrantów + 0 pakietu klimatycznego.

Marek
wtorek, 15 września 2015, 02:05

Akurat Polacy dobrze myślą, bo tak zwany "solidaryzm europejski" nijak ma się do NATO. Co do owego "solidaryzmu" zaś, jest tak, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom. Tak więc nasze podejście do problemu emigrantów, powinno być być takie same, jakie było niemieckie do stałych baz NATO w Polsce. Ciekaw jestem także, z którego meczetu kolega pisze.

samodzielny
wtorek, 15 września 2015, 01:17

Już za 2-3dekady Niemcy będą ISLAMSKIE. Jak wyobrażasz sobie z takim państwem współpracę w ramach NATO? Dlatego już trzeba myśleć o samodzielności i wykluczeniu się samemu z tej formacji

kk
wtorek, 15 września 2015, 00:27

jaki solidaryzm masz na mysli? imigrantow? mylisz solidaryzm z europa z solidaryzmem z islamem. Takiego u nas nie bylo i nie bedzie. I nie wiem co ma to wspolnego z Nato. I jeszcze jedno kolego z Californii - gdzie jest solidaryzm twojego USA, ktore te konflikty zaczely? czemu stany nie wezma milion uchodzcow do siebie? pytanie retoryczne.

A_S
poniedziałek, 14 września 2015, 18:43

Tam gdzie dzisiaj jest akceptacja dla kilkuset tysięcy tzw. imigrantów wojennych jutro będą ich miliony, bo oni jeszcze muszą ściągnąć rodziny. Na to nakłada się powrót Rosji do agresywnych działań na widok tęczowo naiwnych powiązań i zobowiązań UE i NATO. Dobrze, że biedne kraje Grupy Wyszehradzkiej zaczynają myśleć o obronie, ale źle, że nie zaczęły tego robić kilkanaście lat temu. Historia co niektórych nic nie jest w stanie nauczyć.

sylwester
poniedziałek, 14 września 2015, 20:53

ludzi mieszkających w kraju imigrantów nie da sie zaatakować wojskiem , tutaj by się przydała obrona terytorialna coś na kształt gwardii , ochotnicy zgłaszają się do pilnowania porządku dostają broń i pojazdy

RIKI
poniedziałek, 14 września 2015, 18:22

Znamienitym jest że znowu wśród państw kture cały ten bajzel rozpoczeły są Niemcy ! Od takie nasze całe '' szczęśćie '' mieć takie państwo za sąsiada !

leoś
poniedziałek, 14 września 2015, 20:45

Nie znamienite tylko znamienne ( od znamiona ) i nie kture tylko które do kata. Oraz "Ot takie" ,a nie Od takie. I to wszystko w jednym zdaniu..... Niemcy nie wywołały wojny w Iraku,Afganistanie ani Syrii - to już błąd merytoryczny.

kobuz
wtorek, 22 września 2015, 17:16

(przypadki Węgier czy Austrii). Austria nie tylko nie inwestuje w swoja juz w stanie oplakanym armii, ale jeszcze probuje ratowac budzet oszczedzajac na wyposazeniu wojska, czy odbudowie koszar wojskowych. Tylko polowa EF w Austrii jest zdolna do lotow ( 8 sztuk). I to tylko do godziny 16 (czas biurowy), poniewaz za nadgodzinny dla pilotow nie ma pieniedzy. Austria ciagle liczy (w razie zagrozenia militarnego) na kraje oscienne. Takie pasozytnicze podejscie do wlasnej obrony terytorialnej, jest po prostu nie dopuszczalne i powinno byc tematem debaty nie tylko w NATO, ale rowniez w Uni.

Prorok
poniedziałek, 14 września 2015, 17:50

To ostatnie chwile stabilnej i spokojnej Europy. Konflikt ukraiński i kryzys spowodowany falą uchodźców to zapowiedzi czegoś o wiele gorszego. Proces destabilizacji ładu i porządku w Europie się rozpoczął i raczej jest już nie do zatrzymania. Inwestycja w mocną armię to najlepsza polisa ubezpieczeniowa na niepewną przyszłość.

Geoffrey
wtorek, 15 września 2015, 10:16

Niestety, kryzys Europy ma głębsze podstawy. W Europie wyrosło społeczeństwo zadowolonych, leniwych konsumentów którzy boją się jakiegokolwiek działania i brania za nie odpowiedzialności. Którzy nie pamiętają, że można o cokolwiek walczyć. Mamy za to idiotyczne zasady politycznej poprawności, które zastępują myślenie. Można ten proces nazywać dekadencją, upadkiem moralnym ( niektórzy wskazują na odejście Europy od sprawdzonych chrześcijańskich zasad), i każdy taki opis będzie opisywał część tego zjawiska. Według mnie istotą jego jest brak idei, brak woli robienia czegokolwiek oprócz konsumpcji.

Ani
poniedziałek, 14 września 2015, 21:44

Ciekawe gdzieś ty był przez ostatnie lata? Bo jeśli nie zauważyłeś kilka państw UE de facto zbankrutowało i trafiło pod strzechy MFW i EBC, bo nie mogły obsłużyć własnego długu. Bezrobocie poszybowało do ponad 20 % w niektórych krajach, a ceny ropy i gazu były ekstremalnie wysokie. Jeśli Europa się nie rozpadła i przetrwała ten kryzys, to tym bardziej się nie ugnie pod kilkoma milionami uchodźców czy przed słabnącą Rosją.

miki
poniedziałek, 14 września 2015, 20:20

No cóż chciałoby się aby to była tylko iluzja ,ale trzeba sie niestety z tobą zgodzić.....

ret
poniedziałek, 14 września 2015, 18:46

prorok - skup się na innych częściach świata w swoich proroctwach

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama