Reklama

Northrop Grumman: Widzimy Polskę jako lidera pozyskiwania IBCS i zintegrowanej obrony IAMD [Defence24 TV]

6 kwietnia 2018, 11:16

„Polska nabywa najnowocześniejszy obecnie dostępny na rynku system Zintegrowanej Obrony Przeciwlotniczej i Przeciwrakietowej (IAMD) na świecie. Widzimy Polskę jako światowego lidera pozyskiwania IBCS i IAMD.” – mówi w rozmowie z Defence24 TV Tarik M. Reyes, Vice President, Missile Defense & Protective Systems Division, Northrop Grumman.

„W fazie I Polska otrzyma pełen zakres zdolności IBCS. W fazie II Polska zacznie integrować inne sensory jak na przykład własne polskie sensory, opracowywane tutaj, w kraju” – powiedział przedstawiciel amerykańskiego koncernu podczas uroczystości podpisania umowy na dostawę systemu Wisła dla Sił Zbrojnych RP.

Tarik M. Reyes dodał też, że „polski przemysł otrzyma offset, włącznie ze szkoleniami i edukacją w zakresie rozwoju zdolności związanych z IAMD w sposób holistyczny. IBCS będzie więc zawierał się również w ramach tego szkolenia i w transferze technologii. Wiele państw będzie wkrótce podążać tą drogą. Jak więc powiedziałem, Polska jest liderem w zakresie nowoczesnej, zmodernizowanej Zintegrowanej Obrony Przeciwlotniczej i Przeciwrakietowej”.

IBCS, opracowany i produkowany przez Northrop Grumman wprowadza  całkowicie nową architekturę systemu  obrony powietrznej Patriot, pozwalając na prowadzenie działań w środowisku sieciocentrycznym. Cechą systemu IBCS jest możliwość dołączania do niego elementów (radarów i pocisków) różnych typów. Architektura pozwala więc na dołączenie stacji radiolokacyjnej innego producenta bądź też nowych typów wyrzutni.

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 71
Rotel7
wtorek, 10 kwietnia 2018, 00:59

Wniosek jest oczywisty. Lepiej zapobiegać niż nieskutecznie leczyć czyli Homar i ogień kontrbateryjny jest ważniejszy niż kilka baterii Wisły. Tymczasem inwestujemy w średnio skuteczną Wisłę zamiast w realną zdolność odstraszania.

Spokojny realista
wtorek, 10 kwietnia 2018, 12:58

Zanim Homar doleci czy ogień kontrbateryjny dosięgnie wyrzutni, już Iskander i Kalibr będzie odpalony. Chyba, że atak prewencyjny, ale to śliska i niebezpieczna gra. Dlatego saturacyjna Tarcza Polski z pełnym A2/AD lepsza. Ja się zgadzam z Georealistą - za 55 mld złotych nawet w najgorszym wypadku mamy pełną obronę saturacyjną, a to wystarczy. Stać nas - nawet na dużo więcej.

Georealista
wtorek, 10 kwietnia 2018, 00:28

Nawet w najgorszym wypadku [a zwykle jest lepiej, niż wersja najgorsza] będziemy z IBCS i tak pierwszym po USA użytkownikiem sieciocentrycznego systemu C4SRI. Tak czy inaczej - nawet gdy w dużej części będziemy fundowali USA ten system. OK - to w najgorszym przypadku są koszty maksymalne, warte ceny, bo plusy są GIGANTYCZNE. Bo IBCS da nam wejście militarne w XXI w., interoperacyjność real-time \"plug-and-fight\" z US Army i USAF [i docelowo z US Navy - nie tylko z Aegis Ashore Redzikowa]. Także lewar negocjacyjny i otwarcie pola dla konkurencji z innymi efektorami i sensorami, a ta konkurencyjna oferta urodzi się od 2020, IBCS da nam integrację jednej bazy sensorów dla efektorów prak i plot i lotnictwa i rozpoznania i pozycjonowania dla broni precyzyjnych, a także synchronizację, optymalizację działań i multiplikację wartości operacyjnej wszystkich sił zbrojnych RP. A co najważniejsze, to obrona strategiczna Polski przed środkami napadu powietrznego FR [od rakiet po bsl bojowe] jest możliwa w ramach 55 mld złotych tylko przez prostą liniowa saturację PAC-3 MSE [1400 sztuk] i Piorunów [4 tys], te ostatnie na różnych pietrach obrony dzięki bsli i aerostatom [do 20 km - vide Stratobus]. A każda inna opcja jest lepsza i tańsza. Stać nas na 55 mld złotych - więc i nawet w najgorszym przypadku stać nas na saturacyjne i nadmiarowe odparcie pełnoskalowego REALNEGO [w liczbie głowic] ataku jądrowego FR, a także na pełne zabezpieczenie nieba przed samolotami, śmigłowcami i bsl. Więcej - przy dogadaniu z Litwą nasza strefa saturacyjna A2/AD, tylko za pomocą PAC-3MSE, zgniata całkowicie izolowany kocioł Kaliningradu i jego A2/AD. Pisałem o tym merytorycznie, krok po kroku i szczegółowo - jakoś oponenci udawali, że nie widzą, albo nie rozumieją i uciekali w emocjonalne zapluwanie się i dzielenie włosa na czworo w wydumane \"gdybologie\" i w wydumane \"problemy\". Czeka nas długa, wieloetapowa droga pilnej roboty, odrabiania lekcji, nabywania krok po kroku kompetencji - ale już w 2030 nasza tarcza i nasza A2/AD będzie dominował a - bo droga do obrony saturacyjnej jest prosta i w pełni osiagalna technicznie i finansowo już z obecnej perspektywy i przy obecnych kompetencjach wynegocjowanych w 1 etapie - i to nawet w tym najgorszym wariancie liniowego liczbowego rozszerzenia 1 etapu, który to wariant realnie ma najwyżej promil szansy. I to właśnie najbardziej rozjusza obcą agenturę wpływu - poczucie bezsilności wobec faktu, że Polska idzie prosto do uzyskania suwerennej autonomii obrony i wytworzenia bąbla strefy A2/AD poza granice kraju, która w kalkulacji koszt-efekt spowoduje zaniechanie ataku przez FR z racji jego nieopłacalności - już na etapie planowania. Chcesz pokoju - szykuj się do wojny - proste i skuteczne i sprawdzone w praktyce od wieków. Proste to i jasne - i żadne emocjonalne wrzutki i mącenie tego nie zmienią. Psy szczekają - karawana jedzie dalej. Czas i geopolityczny długofalowy układ pracuje dla nas. Polska rośnie - Rosja słabnie ekonomicznie i technologicznie do reszty świata, a jednocześnie na własne życzenie zwiększa front konfrontacji i sama sobie funduje i podbija morderczy finansowo wyścig zbrojeń znacznie ponad siły niewydolnej gospodarki, który to wyścig zbrojeń ją zbankrutuje najpóźniej za dwie dekady, nieporównanie głębiej i już nieodwracalnie, niż bankructwo i rozpad ZSRR w 1991. Tylko, że wtedy, przy ponownym bankructwie Rosji, za miedzą będą już mocarne Chiny z masowymi broniami nowej generacji - i z roszczeniami nie tylko do 1,6 mln km2 \"ziem rdzennie chińskich pod tymczasowa administracją rosyjską\", których odebranie jest wyznaczone jako jedna z \"pięciu wojen koniecznych Chin\" - moim zdaniem znacznie wcześniej przed planowanym \"deadline\" 2050. Chiny przejmą całą Syberię z Arktyką - pokojowo za długi lub wojennie w razie oporu, oby nie dalej... R.I.P. Rosja...szkoda zwykłych Rosjan prowadzonych, przy dźwiękach buńczucznej orkiestry Kremla - prosto do przepaści...

Marek
środa, 11 kwietnia 2018, 00:54

Daje czas na bankructwo Rosji, max 5 lat, a nie 2 dekady... Przy dzisiejszym embargo USA, bankructwie oligarchów i ich firm molochow, wyłoza się od 3 do 5 lat.... I ropa z gazem ich nie uratują, bo nikt nie będzie kupował od firm pod sankcjami...

dim
piątek, 13 kwietnia 2018, 12:34

To założą firmy w krajach trzecich. Zresztą cały czas je mają, wywozili z rosji, przed kryzysem, rząd 200-300 mld USD corocznie. Po prostu państwo rosyjskie podstawi \"inwestorów prywatnych\".

Georealista
środa, 11 kwietnia 2018, 15:54

Nie - Rosja gra ze wszystkich sił na rozpętanie dużej wojny na Bliskim Wschodzie w perspektywie do 5 lat, żeby wojna wycięła konkurencję w dostawach ropy i gazu, oraz by Rosja wynikowo przejęła wolumeny dostaw węglowodorów, a sama cena żeby skoczyła powyżej 100 USD za przeliczeniową baryłkę. Stąd i pakt Putin-Netanjahu [faktycznie w Moskwie na przełomie stycznia/lutego br. zblatowano zgodę Rosji na atak Izraela i USA na Iran]. Izrael sprawdził ten pakt rękami Amerykanów, mieląc w Syrii grupę Wagnera, wg Girkina i innych zabito 644 najemników. I Kreml udawał mimo to, że deszcz pada i tonował sprawę, a to było przecież tuż przed kampanią prezydencką, gdy tradycyjnie pręży się muskuły - okazja do pokazowego \"odwinięcia się\" była przecież pozornie idealna pod wybory. Ale zdecydował wyższy priorytet - napełnienia pustej kasy - czyli Rosja zrobi wszystko i poświęci bardzo wiele, żeby ta wojna Izraela i USA przeciw Iranowi i okolicom w końcu wybuchła - wszystko dla cen i wolumenów ropy i gazu. Ale te sprawy mają własny bieg, a poza tym Rosja robi maskirowkę i przed Iranem i przed swoimi obywatelami, więc to nie jest tak, że zaogniają wprost - przeciwnie - na Bliskim Wschodzie robią za \"obrońców\" i nie chcą stracić tego kapitału poparacia politycznego, więc działają w rękawiczkach. No i po pokazowym zmieleniu grupy Wagnera boją się wejścia Izraela i USA w Syrię i przejęcia Syrii, którą Rosjanie chcą utrzymać jako strategiczny punkt wejścia. Stąd i wzajemne przeciąganie liny i kontrakcje Rosji przy przekroczeniu \"dopuszczalnych\" granic wobec pewnych obszarów...konkretnie Syrii.

rococco
poniedziałek, 9 kwietnia 2018, 19:59

Miłośnikom \"lewarów negocjacyjnych\" czyli 1szego etapu który bez pełnego dostępu do IBCS (realizowanego przez podwykonawcę) ponoć uniezależnia nas od Raytheona polecam zapoznanie się z zasadami działania tzw \"starej\" Narwi. System stworzony przez PiT Radwar jest w PEŁNI sieciocentryczny i spełnia wymóg dowolny sensor dowolny efektor. Co więcej apologeci IBCS chcą integrować Pioruny z Wisłą wychodzą dalece poza specyfikację IBCS któy sensu stricte NIE integruje najniższego piętra ze średnim. Tymczasem polskie rozwiązanie już DAWNO zintegrowało VSHORAD ze \"starą\" Narwią. Jak to działa ? Upraszczając Łowcza spina na poziomie pułku różne dywizjony i baterie. Wóz kierowania ogniem otrzymuje dane o sytuacji radiolokacyjnej z dowolnego sensora dowolnego efektora, do tego ma wgląd w dane z zewnętrznych źródeł takich jak radar NUR15 i inne. System może wykorzystywać dowolny sensor efektora (elektrooptyczny, radar wykrywania celu Osy, Sołę z Popradem, Bystrą) i zlecać wykonanie zadania ogniowego dowolnemu efektorowi. Czyli np. NUR15 wykrywa pocisk samosterujący z odl. 30 km. Zadanie śledzenia przejmuje sensor EO najbliższej Pilicy która nie otrzymuje rozkazu otwarcia ognia. Bliżej jest żołnierz z ręczną wyrzutnią Piorun który dysponując wynośnym terminalem REGi otrzymuje zlecenie wykonania zadania ogniowego. Piorun trafia w pocisk samosterujący ale ten dalej kontynuuje lot oddalając się od wysuniętych stanowisk ogniowych. Zadanie ogniowe realizuje zmodernizowana Osa która przejmuje na swój sensor EO śledzenie rakiety, niszczy ją z odl. 8 km dwoma rakietami. System potwierdza zniszczenie celu i odnotowuje użycie 1 Pioruna i 2x 9M33M3 odejmując je z puli ogólnie dostępnych efektorów. Co więcej ostatnia modyfikacja systemu pozwala integrowanie Noteci z Popradami i resztą baterii w ramach Łowczej. Słowem mamy nową mini Narew opartą na wozie dowodzenia WG35 integrującą piętro krótkiego zasięgu z bardzo krótkim. W tym rozwiązaniu dane z dowolnego sensora są już dostępne dla dowolnego efektora czyli np Hydra 35 mm z uszkodzonym sensorem może realizować zadanie ogniowe korzystając z danych innego sensora Hydry a zatem zapewniono autonomiczność baterii w scentralizowanym środowisku. Reasumując ! Już dziś stara Łowcza może poprzez WG35 integrować dywizjony starej Narwi z nową wyposażoną np. w efektory CAMM ER mamy system dowodzenia i kierowania ogniem który przydziela zadania i w ramach wydzielonych baterii uwspólnia informację o celu samemu dysponując informacją z sensorów efektorów i źródeł zewnętrznych.......................................... Podstawowym celem WP powinno być zachowanie autonomii Narwi w środowisku sieciocentrycznym czyli niech Amerykanie budują IBCS a my budujmy mini Narew już teraz. Kupno technologii efektora już teraz NIE stoi w sprzeczności z IBCS a wręcz przeciwnie. W pewnym momencie obie inicjatywy powinny się spotkać czyli zewnętrzne sensory Narwi np. Bystra są udostępniane przez IBCS BĘDĄC niezależnie dostępne w ramach dywizjonu ! Zniszczenie EOC i decentralizacja struktury sprawią że dywizjon zachowa autonomię w ramach REGi. W drugą stronę powinny iść komendy wykonania zadań ogniowych czyli sensory Narwi dla Wisły a z Wisły powinny iść do Narwi zadania strzelań (cel, koordynaty) na podstawie własnej potwierdzonej własnymi sensorami informacji. Zadanie powinno być zatwierdzane w ramach REGi i realizowane a informacja zwrotna trafiać do Wisły. Tutaj nawet nie potrzeba IBCS wystarczy Link16.

rococco
poniedziałek, 9 kwietnia 2018, 18:43

Wyobraźcie sobie że krajowa administracja skarbowa zamawia w Redmond system operacyjny. Polska nie chce systemu otwartego np. Linuxa a unikalny i amerykański tłumacząc to względami bezpieczeństwa. Celem zakupu jest budowa centrum aplikacji do rozliczeń VAT,PiT,CIT aplikacje do systemu napiszą Polacy. Microsoft buduje system ale opiera go na jądrze komercyjnego Windowsa (np. Windows 7). Polacy liczą na dostęp do kodu by móc modyfikować system i sprawdzić czy nie ma w nim tzw backdoorów. W momencie przekazania systemu MS przekazuje prawo do użytkowania systemu a nie prawo własności. Gdy Polska twierdzi że zapłaciła za cały system otrzymuje odpowiedź że system zawiera elementy rozwiązań komercyjnych które są zastrzeżone. W ramach offsetu za zakup otrzymacie holistyczne (całościowe) szkolenie jak pisać aplikacje twierdzi producent. Gdy Polska chce zacząć pisać aplikacje okazuje się że potrzebne są sterowniki do urządzeń wejśca/wyjścia jakimi dysponuje aparat skarbowy. Microsoft twierdzi że Polacy już dziś mogą pisać sterowniki ale ... ze względów bezpieczeństwa muszą być one podpisane kryptograficznie. Klucz prawdopodobnie dostaniecie w ramach następnej umowy na razie korzystajcie ze starych rozwiązań. Amerykanie w końcu integrują z systemem część urządzeń (na szczęście administracja skarbowa ma monitory drukarki firm amerykańskich). Gorzej z aplikacjami, te muszą korzystać z systemowego \"międzymordzia\" komunikacyjnego a ono wymaga autoryzacji podpisu sterowników urządzeń systemu. Polska kodu nie dostanie, dostanie za to szkolenie jak korzystać z systemu jak już ten zacznie działać. Za jakiś czas będziemy mogli tworzyć aplikacje i sterowniki ale będą one wymagały certyfikatu który otrzymamy i podpisu który będą mogli realizować jedynie Amerykanie. Co dalej ? Nawet jeśli po latach otrzymamy w końcu możliwość sygnowania sterowników system przetwarzający najwrażliwsze polskie dane będzie zamknięty dla użytkownika. Wszelkie uaktualnienia polskiej wersji systemu będą tworzone w USA i instalowane przez polskich \"specjalistów\". Nie jest wykluczone że Polska będzie za swoje pieniądze beta testerem systemu który po osiągnięciu stabilności zostanie zaoferowany innym odbiorcom. Polska pozostanie liderem który pierwszy pozyskał - czytaj zapłacił za rozwój systemu. Łatwiej już nie można wytłumaczyć.

Analityk EY
poniedziałek, 9 kwietnia 2018, 15:18

Najpierw było, że nigdy nie podpiszemy 1 etapu Wisły. Jak podpisano, to usilnie wpierano, że \"system stary\", wręcz \"złom\" z \"lat 80-tych\", że PAC-3MSE \"stare\" i \"do niczego\". Jak się okazało, że PAC-3MSE to najnowszy efektor przyjęty do US Army w sierpniu 2016 - to wpierano, że tylko przeciw rakietom. Jak się okazało, że PAC-3MSE jest też na pociski manewrujące np. Kalibry lub na samoloty bojowe npla [i to przy korzystnej realcji koszt-efekt], to teraz focus krytyki przerzucony na IBCS - że IBCS \"mitologizowane\", albo że \"polscy programiści\" by to lepiej, szybciej i taniej zrobili. To są BZDURY rozpowszechniane przez albo totalnych laików w IT i zaawansowanych systemach sieciowych albo przez agenturę wpływu. Budowa takiego systemu otwartego \"systemu systemów\" real-time to setki milionów USD - i to pod warunkiem użycia już istniejących i wypracowanych zaawansowanych kompetencji, na uzyskanie których duże firmy potrzebują dekad i miliardów dolarów. Takich pieniędzy ani czasu nie mamy. Sieciocentryczny IBCS to wraz z USA wejście w czołówkę XXI w. na polu walki, ale i rozszerzone pole ofertowe i lewar negocjacyjny dla Polski na inne sensory i efektory od różnych dostawców. Nie, że kupujemy cały system - ale to, co akurat chcemy kupić [np. efektor czy sensor]. To także gotowa interoperacyjność \"plug-and-fight\" z US Army i USAF i dostęp do danych z systemów amerykańskich - w czasie rzeczywistym. Stąd właśnie tak usilne manipulowanie obcej agentury wpływu i umniejszanie roli i wartości IBCS dla Polski - i na polu walki i na polu negocjacji i dalszego rozwoju połączonego systemu przeciwrakietowego i przeciwlotniczego. Sieciocentryczność to zupełnie co innego, niż specjalistyczne systemy wyspowe wielokanałowe, dotychczas stosowane od 30 lat. Bajki dla lemingów, że \"IBCS to właściwie już mamy\" w naszych systemach plot od Os po Newy, Kuby itd....no comment. To sa zwykłe brednie. Wpieranie użycia PAC-3MSE przeciw np. Gradom, gdy wystarczy MHTK za 15 k USD, sorry... to już jest maligna agentury wpływu i przypinanie gęby na siłę. Tak jak negowanie, że wyniesienie Piorunów na pułap [bsl, aerostaty - do 20 km] w zasadniczym stopniu likwiduje potrzebę naziemnych systemów plot średniego zasięgu [jak np. NASAMS 2] - oczywiście po wpięciu sieciocentrycznym Piorunów na nosicielach przez IBCS do rozległej sieci sensorów i przy saturacyjnym, szczelnym nasyceniu Piorunami, co by kosztowało w efektorach dodatkowe 2 mld złotych - do już podpisanego kontraktu na 1300 Piorunów za 1 mld zł.

dim
poniedziałek, 9 kwietnia 2018, 17:32

System \"otwarty\" o tyle, o ile. Gdyż nigdzie jeszcze nie udało mi się przeczytać, że będziemy mogli włączać weń także nasze i nie-amerykańskiej prowieniencji efektory. A to już przypomina system podatkowy ciężkiego kalibru, nie polski system obronny.

Rafal
poniedziałek, 9 kwietnia 2018, 16:21

Wszystko ladnie piekinie, tylko zeby sie nie okazalo ze jak bedziemy chcieli cos podlaczyc do IBCS wlasnej produkcji albo z poza US to dobry wujek sam nam powie nie.

ktos
wtorek, 10 kwietnia 2018, 10:29

To moze odpowiem ja... \"W fazie II Polska zacznie integrować inne sensory jak na przykład własne polskie sensory, opracowywane tutaj, w kraju” – powiedział przedstawiciel amerykańskiego koncernu\" - czy jakos inaczej rozumiesz slowo WŁASNE, niz inni?

Rafal
wtorek, 10 kwietnia 2018, 15:50

Zacznie jak pozwola zrobic to za darmo i jak bedzie co intergowac.

ktos
poniedziałek, 9 kwietnia 2018, 11:53

Tak czytam wasze wynurzenia i spokojnie moge stwierdzic ze nie potrzebne nam agencje wywiadu bo na forum wiedza wszystko. Sami eksperci. Szczegoly umowy (ktore sa poufne jesli nie tajne) tez znacie. Juz jakis czas temu pisano tu jak to Polska bedzie musiala kupowac amerykanskie czujniki i rakiety, tymczasem sam Lokhed zauwaza ze bedziemy mobli wpiac w system co tylko chcemy. Co do mitycznych kodow IBCS... nie udostepnia sie ich nikomu z powodow tajemnicy handlowej firmy... proste. Dlatego tez Microsoft nie daje kodow Windowsa naszemu rzadowi mimo ze kupil setki licencji Windows. Producent podaje tylko parametry przylacza ktore musi miec sprzet zeby dzialac z IBCS i to wystarczy dla dowolnego producenta aby dostosowac swoj produkt (np aby radar bogl dogadac sie z z systemem). Kazdy producent oprogramowania o tym wie... ale widac na forum wiedza lepiej. Tak samo sytuacja z PAC3MSE... te rakiety maja za zadanie niszczyc inne rakiety... nikt nimi nie bedzie strzelal do samolotow. Do nich zakupione beda inne rakiety w drugiej fazie Wisly. I po to wlasnie jest IBCS zeby te rakiety mogly byc dowolne <- dzieki czemu nie uzaleniamy sie od jednego producenta. Teraz jak ktos wkoncu doczyta jak dziala sieciocentrycznosc nie bedzie wiecej pisania o sektorowych radarach itp... bo nie ma to znaczenia. Cel moze wskazac dowolny radar. Nawet gdy sam radar Patriota bedzie obrocony w inna strone lub nawet zniszczony. Po to jest ten system. Nawiasem mowiac po wykryciu celu przez radary wczesnego ostrzegania mozna radar patriota w kilkanascie sekund obrocic w strone celu. Nie mowiac o tym ze radary \"wycelowuje\" sie w kierunku potencjalnego ataku. No chyba ze zakladamy atak od strony Czech. Tak samo pochylone wyrzutnie nie sa jakims wielkim minusem bo: mozna je zawsze obrocic... czas nadlatywania samolotu nad cel to kilka minut od chwili wykrycia, a czas obrotu wyrzutni to kilkanascie sekund. Dla celow niskolecacych wylaniajacych sie zza horyzontu sekundy przed atakiem sluza inne systemy jak Grom. Innym aspektem jest fakt ze wyrzutnia pionowa i cold start wymaga duzego silnika ktory utrzyma rakiete po starcie i nada jej odpowiedni ped. Zatem pochylona wyrzutnia to mniejszy silnik, mniej paliwa zuzytego i tym samym wiecej miejsca na glowice... lub mniejsza rakieta. ale jak to mowia... na forum wiedza lepiej. A kto sadzi inaczej to lobysta zza oceanu lub ruski.

Rafal
poniedziałek, 9 kwietnia 2018, 18:36

\" Innym aspektem jest fakt ze wyrzutnia pionowa i cold start wymaga duzego silnika ktory utrzyma rakiete po starcie i nada jej odpowiedni ped. Zatem pochylona wyrzutnia to mniejszy silnik, mniej paliwa zuzytego i tym samym wiecej miejsca na glowice... lub mniejsza rakieta. ale jak to mowia... na forum wiedza lepiej. A kto sadzi inaczej to lobysta zza oceanu lub ruski.\" Moze jedank na forum wiedza lepiej od kolegi. Ktore to z obecnie wprowadzanych przeciwlotniczych/przeciwrakietowych albo opracowywanych systemow nie maja pionowego startu?

ktos
wtorek, 10 kwietnia 2018, 10:43

Prosze bardzo: Aster MBDA, NASAMS, Zestaw Avenger, David Sling, Arrow Sling, Starstreak HVM - tyle znalazlem w 5 min na google. No tak S-400 nie ma - pewnie dlatego ze to modyfikacja S-300. NO i racja systemy na okretach maja pionowe wyrzutnie (dlaczego odpowie sobie kolega sam).

Maksim
poniedziałek, 9 kwietnia 2018, 17:56

brawo ! a teraz napisz jaki radar wstępnego wykrywania celu będzie zintegrowany z Wisłą w 1szym etapie ? :)

ktos
wtorek, 10 kwietnia 2018, 10:31

A nie sadzisz ze tego typu informacje nie sa dostepne dla przecietnego obywatela? Przynajmniej na tym etapie? Ja rozumiem ze na tym forum wszyscy wiedza o super tajnych sprawach o ktorych nie wie kierownictwo MON, ale jakos tak jest ze ja nie znam szczegolow wdrazania IBCS w Polsce, a zmyslac nie bede.

ZZZ
poniedziałek, 9 kwietnia 2018, 15:45

Gdybyśmy mieli przyjąć kod źródłowy Windowsa musielibyśmy jednocześnie wziąć całą infrastrukturę do jego budowania. W nowym i świeżutkim Windowsie 10 są wciąż zależności sprzed 30 lat, do których właściwie nie da się dotrzeć i istnieją już jedynie na serwerach Microsoftu (albo gdzieś w jakichś zapomnianych serwerowniach na krańcu świata).

program master
wtorek, 10 kwietnia 2018, 10:33

Hmm... ale wiesz co to jest kod zrodlowy? Bo mam wrazenie ze nie. Kod zrodlowy posiada CAŁOŚĆ kodu danego programu. Nie ma tam ukrytych tajnych plikow ktore gdzies tam sa na tajnych serwerach i sa dolaczane do programu.

Davien
poniedziałek, 9 kwietnia 2018, 15:24

Ciekawy post , zobaczymy co ci inni dopowiedzą bo ja się zgadzam w 100%

dim
poniedziałek, 9 kwietnia 2018, 17:34

@Davien - a czy mógłbyś w informacjach o zawartej już umowie, czy o kolejnych umowach, przytoczyć gdzie strona amerykańska zapewnia Polaków, że będą mogli swobodnie włączać w ten system własne, w każdym razie nie-amerykańskiego pochodzenia efektory ???

Davien
sobota, 14 kwietnia 2018, 01:12

Panie dim, co bedzie za 5-6 lat to sie dopiero zobaczy, obecnie do IBCS nie można nic dołaczyc bo system jeszcze nie powstał. jezeli efektory inne niz amerykańskie będą zgodne z IBCS to będzie można je podłaczyć samemu, jeżeli nie sa kompatybilne to ich nie podłaczysz , to proste. Żaden system by tego nie umożliwił bez zgody producenta danego efektora

ktos
wtorek, 10 kwietnia 2018, 10:34

\"W fazie II Polska zacznie integrować inne sensory jak na przykład własne polskie sensory, opracowywane tutaj, w kraju” – powiedział przedstawiciel amerykańskiego koncernu\" - zwracam uwage na slowo WŁASNE.

dim
środa, 11 kwietnia 2018, 18:08

Pytam o efektory, nie sensory.

Davien
czwartek, 19 kwietnia 2018, 00:44

Jak efektor będzie zgodny z IBCS i producent efektora sie zgodzi to dasz rade podłaczyc, to chyba proste.

rococco (no comments)
niedziela, 8 kwietnia 2018, 20:41

Mitologizowanie IBCS i pytanie o suwerenność eksploatacyjną ! Który kraj który opiera swój system obrony powietrznej na systemie kierowania ogniem nad którym nie ma pełnej kontroli ? Polska ma własny system kierowania ogniem na poziomie min. pułku (Łowcza-3), zdolnych programistów, know how i co teraz ? Amerykanie będą nam spinali Kuby i Osy z Popradem i Pilicą ? One są spięte już teraz ! tylko trzeba o tym wiedzieć. Właśnie dlatego Niemcy weszli w MEADS z TVLS anie IBCS. Patriot nie jest w stanie wykorzystać w pełni możliwości PAC3MSE z powodu radaru sektorowego ale i kierunkowej wyrzutni która sprawia że efektor by wykonać manewr over the shoulder musi zmienić kierunek lotu na wyższej wysokości. Oznacza to utratę zasięgu oraz łatwiejsze wykrycie odpalenia rakiety przez przeciwnika. Zatem nawet jak pojawi się radar 360 to wyrzutnie będą już przestarzałe. \"Chłopskie\" mędrkowanie i zero wiedzy komentatorów o wielokanałowości i odpieraniu ataków saturacyjnych przy nieświadomości ilości kanałów naprowadzania Osy tolerowanie prowizorki w stylu \"starej\" Narwi bez oceny osiągów efektora M3 przy jednoczesnym minimalizowaniu takich osiągnięć jak własny system kierowania ogniem. Jak komuś się wydaje że to on zna się na mitycznych protokołach sieciowych to tym bardziej powinien wiedzieć że są to rozwiązania otwarte wypracowanie przez IETF gotowe do dowolnej implementacji za nie NIE trzeba płacić. IBCS to schemat rozwiązania które mogą stworzyć polscy programiści SAMI lub na licencji w oparciu o otwarte protokoły komunikacji i szyfrowania. Tutaj NIE potrzeba żadnego amerykańskiego wykonawstwa a co najwyżej offset w postaci licencji na projekt rozwiązania w podobny sposób jak Harris zakupił prawa do Fonetu od WB ! Projekt do realizacji i dalszego rozwoju przez Polaków a nie Amerykanów. Jeśli słyszę że mamy czas i możemy czekać z Narwią kilka a może kilkanaście lat na to aż Amerykanie zbudują własny system to widzę potrzebę obalenia urojeń człowieka który uważa że NASAMS2 to system średniego zasięgu a Norwegowie produkują efektory w stylu PAC3 MSE. Mam nadzieję że ludzie tego pokroju nie mają najmniejszego wpływu na proces decyzyjny choć po efektach prac nad Narwią i pozorowaniem dialogu z MBDA ws CAMM widzę że moje nadzieje są płonne.

rococco
niedziela, 8 kwietnia 2018, 17:40

Są lobbyści (lub bardziej domorośli \"eksperci\") którzy usilnie starają się umniejszyć rolę piętra krótkiego zasięgu, Pancyry, Osy, ESSM, Spyder (Derby, Python), Sidewindery dodawane do zestawów Avenger NIE są potrzebne i powinny zostać natychmiast zezłomowane. Nie jest potrzebna bezpośrednia osłona wojsk a wszystko \"załatwią\" 2 baterie Wisły lub same efektory hit-to kill. Efektorami z głowicą kinetyczną a nie zbliżeniową będziemy np. strzelali do wszystkich bezzałogowców (nie tylko HALE - efekty widać było w Izraelu). Dodawanie głowic zbliżeniowych z przesunięciem momentu trafienia (jak w Piorunie) jest fanaberią. Jakże nierozsądne było pominięcie w przetargu na Wisłę PAC2, wszystko (nawet drony lecące na wys. 10tyś m) \"opędzlują\" Pioruny bez zaawansowanego IIR odpalane np. z balonów lub sterowców. Oczywiście efektory MANPADS ze swoimi osiągami (prędkością, masą głowicy ok 1 kg) są w stanie operować na wysokościach gdzie np. wieją prądy strumieniowe lub są procesy chmurotwórcze (kryształki lodu itp). Piorun nie da rady ? zatem PAC3 MSE zostanie użyty do zniszczenia drona wartego 10x mniej niż efektor (o ile z głowicą hit to kill go trafi). Co więcej NIE potrzebujemy efektorów dla Marynarki Wojennej. Zostawienie przestrzeni dla Mk41,Sylvera itp było zbędną fanaberią tak samo jak niepotrzebne są efektory naprowadzane aktywnie do ochrony także Wybrzeża i zwalczania pocisków przeciwokrętowych w tym tych naddźwiękowych. Jak wiadomo PAC3 z powodzeniem zwalcza sea skimmery. Dajmy zarobić LM (który w ostatnim momencie wycofał się z transferu technologii dla Homara) następnych kilka mld dolarów i kupujmy tysiące PAC3 MSE z którego USA się wycofuje finansując LM program budowy efektora konkurencyjnego do PAAC4. Wspomóżmy dobre LM (złotego offsetodawcę dla F16) w jego walce o rynek z Raytheonem. Pozbądźmy się polskiej radiolokacji np. sprywatyzujmy PiT Radwar sprzedając go NG lub Thalesowi to znacznie przyśpieszy integrację amerykańskich sensorów z Wisłą. Nie potrzebujemy ani polskich sensorów ani krajowego systemu kierowania ogniem. Po co SAMOC, Łowcza wszystko opędzluje IBCS którego czas działania między awariami będzie nieograniczony. Oczywiście Poprada z Wisłą i Notecią również zintegrują nam Amerykanie. Notecią ? po co ona ? przecież ataki saturacyjne Gradami 122mm z powodzeniem odeprzemy PAC3 MSE, Piorunami lub ponad 30-letnimi Osami. Są naiwni którzy twierdzą że będziemy mogli integrować dowolny efektor przed 2gim etapem poprawiając tym samym swoją pozycję negocjacyjną przed drugim etapem. Oni nie rozumieją że pełna integracja sensorów w IBCS ([obiecana] przez Amerykanów) DOPIERO w drugim etapie zmusza nas do wyboru oferty NG/Raytheona. Dzięki takim \"fachowcom\" którzy nie rozumieją podstaw logiki negocjacyjnej (brak powiązania zakupu Homara i offsetu z zakupem PAC3 MSE w Wiśle, rozłożenie negocjacji na 2 etapy z obietnicą osiągnięcia kluczowych zdolności w 2gim etapie) zostaliśmy na lodzie, z 2ma bateriami Wisły w 2022 (bez baterii pomostowych z opcją IBCS). To oni zafundowali nam czekanie na Godota czyli IBCS i ew. Narew z amerykańskimi efektorami np.Skyceptorem (technologii którego i tak nie dostaniemy) dopiero za 10 lat. Po co Grot ? Po co PK6 i wywalanie kasy na modernizację Osy, pozyskanie własnych technologii rakietowych (paliwa, aktywny radar, sterowanie). Prędzej kilkudziesięcioletnie Osy się rozsypią niż dostaną nowy efektor. Jeszcze raz powtórzę że MBDA jest gotowe przekazać technologię CAMM; Raytheon NIE.

zgred ojczyżniany
niedziela, 8 kwietnia 2018, 16:03

Wniosek z piszących Forowiczów tutaj - kupno tak bogatego systemu ? To jeden wielki przekręt - Tramp mówił - ( przed pomnikiem w Warszawie ) - że obrona naszego kraju /// KOSZTUJE ! By nie nazywało się że to łapówka sprzedano nam system który obsługiwać będzie amerykański żołnierz ! Czy trudno pojąć iż kontrolę nad naszym krajem będą mieli amerykanie ........... Niemcy do dziś nie potrafią się pozbyć ich obecności mimo upływu lat i doktryny USA - wymieszać narodowość NIEMIECKĄ - poprzez napływ i wspólnego rozmnażania się między ludami kilku państw na zachodzie Europy w tym właśnie niemiec ????? Doktryna ta wprowadzana po 1945r. - jest systematycznie w prowadzana /// Dziś widzimy reprezentację w kilku nie niemiecko brzmiących nazwisk ? I tak jest w każdym dużym mieście Europy zachodniej ! Napływ emigrantów - to polityka USA ? Ten kraj dobitnie pokazuje napływ z całego świata /// czy to nie modne pokazywać jak multikulti wychodzi bokiem - strzelanie czy apartchajt ? EUROPEJCZYCY - jak to brzmii ? Czy my nad wisłą też mamy się stać narodem wymieszanym - by w 2060r - POLAK był utożsamiany z obroną WARSZAWY z 1944r. Kupiono i jeszcze kupią - bo tego będą żądały następne władze USA ??????

Szept
niedziela, 8 kwietnia 2018, 22:07

Przyjacielu w USA już dawno nie rządzą partie a korporacje i fundusze które finansują wszystkie amerykańskie wybory. Do tego system lobbingu to nic innego tylko zalegalizowanie łapownictwa, teraz nie dajesz łapówki teraz legalnie płacisz lobbystom, a oni legalnie kasę przekazują dalej np. na fundacje (patrz pani Clinton). Ich polityka jest prosta, wymieszać narody tak aby miejscowi w swoich krajach stanowili mniejszość. Potem państwa narodowe nie będą miały racji bytu, stworzony zostanie 1 globalny megarynek i 1 globalne społeczeństwo. Skończą się wojny narodowe, nadejdzie czas wojen korporacji. Bawiąc się w futurystę wieszczę koniec ubezpieczeń społecznych i obecnego socjalu, kiedy zabraknie państw broniących swoich obywateli korporacje zlikwidują te komunistyczne przeżytki :) Co do zakupu systemu Patriot zgadzam się z częścią przedmówców to była łapówka dana przez PIS USA za przychylność i o ile PIS nie będzie podskakiwał Izraelowi i dalej atakował Rosję to może być nadal poklepywany po plecach. Gratuluje wstawania z kolan :P

Georealista
niedziela, 8 kwietnia 2018, 15:56

Nowa mądrość etapu propagandy agentury wpływu Kremla polega na wpieraniu na siłę obrazu mitycznego jankeskiego żołnierza naciskającego guzik Patriota. Tak jakby ów mityczny Jankes naciskał guziki w Patriotach Niemiec, Hiszpanii, Holandii, Grecji, Japonii, Tajwanu itd. A także nowy etap propagandy polega na kompletnym pomijaniu lub negowaniu, że IBCS jako system dla \"plu-and-fight\" pozwala na dynamiczne wpięcie [po testach rzecz jasna - ale generalnie to głownie kwestia zgodności protokołów komunikacyjnych] dowolnych przyszłych sensorów i efektorów [ba - nawet dodatkowych protokołów komunikacyjnych i kodowych - co POLSKA WŁAŚNIE ROBI] i to nam zasadniczo i długofalowo rozszerza pole rozwoju systemu Tarczy Polski A2/AD i negocjacyjne stawia nas w korzystnej sytuacji również wobec... Amerykanów, bo będziemy mogli wziąć np. Astery 30 Block 1 NT i Block 2 BMD czy radary Thalesa [czy nawet włoskie, ale także izraelskie, nawet szwedzkie, bo Saab już się przymierza z BAE]. IBCS to otwarta architektura sieciocentryczna \"systemu systemów\", to podstawowy lewar i w negocjacjach i pole we własnej konfiguracji dopinania takich sensorów i efektorów, jakie potrzebujemy. Nawet gdyby trzeba było negocjacyjnie przetrzymać USA, to sam rozwój i postępująca dojrzałość operacyjna i technologiczna Asterów Block 1 NT [dostawy dla armii Francji] i testy prototypu Block 2 BMD od 2020, generalnie innych efektorów [i sensorów] będą grały na naszą korzyść jako konkurencyjne oferty względem USA. Tak samo Izrael - \"nagle\" i \"niespodziewanie\", widząc konkurencję i biznes, który przechodzi koło nosa, \"nagle\" stanie się spolegliwy i koncyliacyjny w rozmowach z Polską. A same rozmowy z Turcją nt dołączenia do ich programu tarczy antyrakietowej [nastepcy T-Loramids] i plot, co urodzi się ok. 2020 - też będą lewarowały negocjacyjnie resztę oferentów. Czas pracuje dla nas. Razem za 55 mld złotych możemy mieć - i to w najgorszym wariancie - pełną saturacyjną obronę prak i plot na teren całej Polski i pełną strefę antydostępową A2/AD, która [jeżeli dogadać się z Litwą] ze wszystkich sił zdusi izolowany kocioł Kaliningradu. I to pełną obronę przeciw najgorszemu wariantowi pełnoskalowego [ale REALNEGO w liczbie głowic, które Kreml może przeznaczyć i rzucić na Polskę] ataku jądrowego FR. A każdy inny wariant Tarczy Polski, niż zwykłe nasycenie PAC-3MSE i Piorunami, jest jeszcze lepszy dla Polski. IBCS to otwarcie na dowolne efektory i sensory, więc wydumane problemy rzekomej obstrukcji z radarem US Army, czy SkyCeptorem są...no właśnie sztucznie wydumane. Bo dzięki IBCS NIE MA wąskiego gardła i ryzyka z efektorami i sensorami. Teraz mamy z górki - i negocjacyjnie i pod względem doboru sensorów i efektorów. Czas gra na naszą korzyść. Rzekoma wpierana na siłę bezalternatywność i rzekome uzależnienie od USA są zwyczajnym kłamstwem. Nie ten - to inny efektor czy sensor będzie wpięty przez IBCS. I to kończy temat - zasadniczo.

prawieanonim
niedziela, 8 kwietnia 2018, 23:35

Fakt. Albo to jankes naciska guzik, albo jankesi mają mityczne kody.

Marek
poniedziałek, 9 kwietnia 2018, 11:50

Tu nie chodzi o Jankesów. W moim odczuciu każde zwiększenie potencjału militarnego Polski spotka się z krytyką. Jeśli zaś o \"argumenty\" chodzi, zawsze się znajdą.

Harry 2
niedziela, 8 kwietnia 2018, 21:15

\" Nie ten - to inny efektor czy sensor będzie wpięty przez IBCS.\" Tak, to prawda, ale będzie wpinany przez Amerykanów za miliardy dolarów. Wyjdziemy na zakupie jak przy F 16. Możemy go tylko pomalować i uzbroić. Za wszystko inne trzeba płacić. Pomijam już brak rozwoju wszelakich wojskowych lotniczych konstrukcji produkcji polskiej, bo ta przez zakupy gotowych wyrobów zagranicznych, na zawsze została zniszczona. Tak też zniszczymy nasze systemy radarowe, do obrony p/lot i podobne.

ktos
poniedziałek, 9 kwietnia 2018, 11:33

Ale powiedz.. nie umiesz czytac ze zrozumieniem prawda? \"W fazie II Polska zacznie integrować inne sensory jak na przykład własne polskie sensory, opracowywane tutaj, w kraju” <- ktora czesc zdania jest dla ciebie niezrozumiala? Wyraznie powiedziano ze to Polacy beda dodawac swoje wlasne czujniki i rakiety jesli takie beda posiadali. Po to kupuje sie IBCS zeby wlasnie wpiac nasze radary w ten system. Dzieki temu nie bedzie problemem radar sektorowy bo inne radary pokaza cel rakietom.

Davien
poniedziałek, 9 kwietnia 2018, 15:25

Do tego w II fazie maja juz być radary dookólne.

Harry 2
niedziela, 8 kwietnia 2018, 01:00

Tak miało być. Polska będzie sprzęt za miliardy dolarów kupować a guzik do startu efektora naciskać w razie \"W\" Jankeski żołnierz. To się Amerykanie cieszą ze sprzedaży. Już nas \"mają\", już nas od siebie uzależnią. Będzie to ślub do końca życia, a politycy zadowoleni z siebie i swoich kosztownych decyzji cieszą się przed kamerami jak dzieci. Dalej brak wśród decydentów ludzi myślących. Kiedyś pisałem, że Amerykanie w systemie PATRIOT pozwolą nam na malowanie wyrzutni i pompowanie kół w tejże. Czy bardzo pomyliłem się? Przy okazji zadaję pytanie czy taki kraj jak Polska nie ma na tyle zdolnych ludzi by systemy obrony p/lot opracowywać i produkować we własnym zakresie? Tak tylko pytam.

CZK
niedziela, 8 kwietnia 2018, 15:47

Szkoda zdrowia.

Georealista
sobota, 7 kwietnia 2018, 22:35

Większość komentarzy wpiera usilnie, że Wisła kosztem Narwi, tyle że PAC-3MSE zestrzeli każdy samolot, i to nieporównanie pewniej i na dalszym zasięgu niż typowe systemy plot średniego zasięgu więc to wpieranie to kłamstwo. Pisałem już - nawet w najgorszym przypadku, gdyby tylko liniowo rozbudować saturację PAC-3MSE do 1400 sztuk i na radarach np. Thalesa [plus polskie] - to w najgorszym przpadku mamy obronę przeviw pełnoskalowemu REALNEMU uderzeniu jądrowemu FR o na dodatek mamy za jednym zamachem 400% wartości operacyjnej \"starej\" Narwi na typowych systemach plot średniego zasięgu [Jak Nasams 2 czy nawet nowa tarcza brytyjsko-włoska na CAMM-ER]. A jeżeli chcemy inne efektory, niekoniecznie SkyCeptory, to poczekać na okno otwierające się w 2020, gdy Aster 30 Block 1 NT będzie w próbach końcowych testów [dostawy dla armii francuskiej na razie planowane od 2023], a Aster 30 Block 2 BMD urodzi się w prototypie. Wtedy i Turcja rozkręci już swój program tarczy i same nasze rozmowy z Turcja spowodują rozszerzenie naszego pola negocjacyjnego. A i Izrael będzie wtedy \"nagle\" ugodowy, bo albo przystąpi do stołu grzecznie z dobrą ofertą, albo będzie zero biznesu. Taki jest real - nawet w najgorszym przypadku [może promil prawdopodobieństwa takiego scenariusza braku uzyskania innych efektorów prócz PAC-3MSE] i tak liniowa saturacja zapewni nam pełna realna obronę przeciw broni jądrowej FR, a kilka miliardów złotych [ok. 5 mld] zapewni saturację w Piorunach [4 tys. sztuk] wyniesionych na różne pułapy. Powtarzam - saturacyjna Wisła i 400% \"Starej\" Narwi - w najgorszym przypadku. Każdy inny wariant jest zdecydowanie lepszy dla nas. Więc całe to biadolenie [a raczej merytoryczna piana pokrywana wpieraniem emocjonalnych wrzutek z mądrymi etykietkami dla laików] i wymysły spiskowe o \"black boxach\" \"kodach\" itd. - dla laików nie znających architektur i protokołów sieciowych to zwykłe rozpaczliwe kłamstwa w żywe oczy. Mamy zdecydowanie z górki, czas pracuje dla nas. Także pod względem geostrategicznym, ale i w rośnięciu we własnych kompetencjach. Dopiero za kilka lat, przy akwizycji technologii z 1 etapu, budowie laboratorium rakietowego, dopięciu własnych radarów - dopiero wtedy będziemy gotowi do dalszej akwizycji technologii z wysokiej półki. Co w sumie zajmie nam czas - krok po kroku, poziom za poziomem - do ok. 2030. Czy mamy ten czas? - TAK - to również szczegółowo wyjaśniałem - i to domyka temat. Wszystko jest głównie kwestią pilnego i systematycznego i konsekwentnego odrabiania lekcji, koncentracji środków na najważniejszym systemie systemie antydostępowym A2/AD [sieciocentrycznie połączonym - przeciwraketowym, przeciw pociskom manewrującym, przeciw samolotom i bsl - zwłaszcza przeciw przyszłym bojowym bsl o wysokich osiągach, bo to się urodzi do 2030]. I tyle.

BUBA
niedziela, 8 kwietnia 2018, 12:03

PAC-3MSE to bardzo dobry pocisk problem polega na starym radiolokatorze który ewidentnie nie nadąża za szybkim celem. Nowy Fire Solution Computer i Weapons Control Computer opracowano w celu poprawienia celności zestawu na dalszych dystansach niemniej nie wiadomo czy jest w stanie w warunkach bojowych obsłużyć więcej celów niż jeden. Dowiemy się o tym od Arabii Saudyjskiej za kilka lat. Jak będziemy mieli szczęście to Huti może dostana jakieś starsze Iskandery...chociaż to mało prawdopodobne by Rosja mieszała sie akurat w ten konflikt. Pocisk PAC-3CRI od PAC-3MSE głownie od strony naprowadzania różni się tym że PAC-3CRI jest to tak naprawdę podstawowa wersja najnowszego pocisku PAC-3 bez możliwości walki z wysoko manewrującymi celami. Przeznaczony jest do walki z celami balistycznymi jak też posiada inny korpus, silnik i \"okrojony\" układ naprowadzania w stosunku do PAC-3MSE. Ogranicza to jego zasięg ale jest on dedykowany do obrony punktowej. W zestawie Patriot PAC-3 można dysponować zarówno pociskami PAC-3CRI i PAC-3MSE. W obu przypadkach naprowadzanie antybalistyczne przebiega tak samo. Problem systemu Patriot PAC-3 jest taki, że próby poligonowe do tej pory prowadzone są zbyt mało rygorystyczne i dlatego ten zestaw je przechodzi. W wypadku systemów S-200, S-300 i S-400 próby prowadzi się aż do przeciążenia systemu czyli na warunkach brzegowych działania zestawu OPL. W Patriocie tak nie jest gdyż próby prowadzone są w warunkach uśrednionych - korzystnych dla zestawu. Dlatego Patriot zalicza te próby. Podobnie jest z MEADS. By go prawidłowo sprawdzić należy przeciążyć system. Tak więc kupiliśmy kota w worku.

Georealista
niedziela, 8 kwietnia 2018, 16:22

Buba - to podaj listę owych rzekomych testów przeciążeniowych S-400, z ilością celów naraz, ich parametrami odległości, prędkości, pułapu, odbiciem radarowym - oraz datami wykonania tych testów. Ciągle wrzucasz jakieś wyssane z palca \"informacje\" i tezy - no to proszę - UDOWODNIJ swoje gołosłowne buńczuczne tezy. Swoją drogą nie rozumiesz sieciocentryczności, a w ślad za tym zupełnie nowego poziomu możliwości operacyjnych jakie daje IBCS. To zupełnie zmienia i obciążenie i możliwości i same zasady funkcjonowania systemu - liczonego w systemie sieciocentrycznym jako całość w sensorach i efektorach. Porównywanie sieciocentrycznego IBCS z dotychczasowymi autonomicznymi specjalizowanymi systemami wielokanałowymi o architekturze wyspowej jak S-400 - to jak porównywać możliwości lotniskowca z pancernikiem.

BUBA
poniedziałek, 9 kwietnia 2018, 01:09

Może nie wykasują: 06 kwietnia 2015............................. W wywiadzie dla stacji Rosyjska służba nowości zastępca dowódca Wojsk obrony powietrzno-kosmicznej gen. mjr Kiryłł Makarow poinformował, że trwają testy nowego pocisku S-400. Ostatnią próbę przeprowadzono 1 kwietnia. Pocisk trafił i zniszczył cel aerodynamiczny w odległości blisko 400 km od wyrzutni. Według Makarowa, odległość była ograniczona wielkością poligonu. Według nieoficjalnych informacji, w jednym z testów pocisk zniszczył cel na wysokości 185 km, czyli w bliskim Kosmosie – i co to nie są skrajne warunki?....................................................................................... 2018. Podczas ćwiczeń, na poliginie Aszułuk, które rozpoczęły się 28 marca, po raz pierwszy pokazano publicznie radiolokator Jenisiej (także nazwę podano po raz pierwszy) wchodzący w skład kompleksu przeciwlotniczego i przeciwrakietowego S-500 Promietiej. Można go było zobaczyć w programie Wiesti-Astrachań kanału Rossija-1. Radar współpracował z kompleksami przeciwlotniczymi S-300, S-400 i Pancir-S w zwalczaniu celów powietrznych (czyżby sieciocentryczność przed Patriot PL?)…………….Jak to było? Dowolny sensor, dowolna wyrzutnia, dowolny pocisk?........................... Docelowo radiolokator Jenisiej będzie częścią kompleksu obrony powietrznej nowej generacji S-500 Promietiej. Z audycji wynika, że zasięg urządzenia wynosi 600 km. Może on wykrywać rakiety balistyczne na wysokości do 100 km. Kompleks S-500 ma wykrywać i jednocześnie zwalczać do 10 celów balistycznych lecących z prędkością do 7 km/s. Pierwsze kompleksy tego typu mają wejść do uzbrojenia w 2020. Rosyjskie media poinformowały, że właśnie kończą się testy przeciwrakiety 40N6, która ma być podstawowym uzbrojeniem kompleksu S-500. Jej zasięg wynosi 400 km. Dwustopniowa przeciwrakieta 40N6 może zwalczać cele (samoloty, głowice balistyczne, pociski manewrujące) w atmosferze i poza nią. W ostatniej fazie głowica bojowa jest naprowadzana aktywnie radiolokacyjnie. W wersji przeciwsatelitarnej może być naprowadzana elektrooptycznie. Główna faza testów pocisków przeciwrakietowych 40N6 zakończyła się w lutym 2018. Teraz do konstrukcji wnoszone są niewielkie poprawki. Kolejne testy zaplanowane są na kwiecień i maj. Już latem pociski tego typu mają wejść doświadczalnie do uzbrojenia. Będą wykorzystywane w kompleksach S-400 Triumf……..coś przegapiłeś kolego. Ciekawe jak Ty sobie wyobrażasz kierowanie obrona przeciwbalistyczną Moskwy bez sieciocentryczności w XXI wieku. Ruski na Uralu śmiga pomiędzy stanowiskami S-400 i przekazuje rozkazy w kopercie co? Takie rzeczy to tylko w Polsce.

Georealista
środa, 11 kwietnia 2018, 16:03

Przechwycenie 1 {słownie: jednego} jednego celu [choćby na kilkaset km] to niby przeciążenie systemu? I to przechwycenie celu aerodynamicznego? A gdzie testy zniszczenia wielu rakiet naraz? W warunkach różnych kierunków, pułapów, prędkości itd? I to zaawansowanych rakiet? Przepraszam buba, ale to jakieś kpiny, co cytujesz, a nie testy przeciążeniowe.

Marek
poniedziałek, 9 kwietnia 2018, 11:55

Według mojej wiedzy 1 kwietnia 2018 w wywiadzie dla stacji Rosyjska służba nowości zastępca dowódca Wojsk obrony powietrzno-kosmicznej gen. mjr Kiryłł Makarow poinformował, że nowy pocisk S-400 zniszczył cel aerodynamiczny w odległości blisko 5 tys. kilometrów od wyrzutni.

Davien
poniedziałek, 9 kwietnia 2018, 15:27

A niby jakim cudem jak najdalej cele mógł niszczyc A-135 za pomoca wycofanych juz rakiet-500km. Do tego zasięg S-400 to 250km wiec gen Makarow palnał taką głupotę...

abc
poniedziałek, 9 kwietnia 2018, 11:46

Rosyjska \"sieciocentryczność\" w systemach OPL została opisana w artykule na Defence24.pl. Cytat: \"Tym, co rozwiązałoby rosyjskie problemy byłoby wprowadzenie sieciocentryczności i otwartości rosyjskich systemów rakietowych. Rosjanie oczywiście twierdzą, że już teraz ważną zaletą wszystkich zestawów rodziny S-300 jest możliwość pracy w różnych kombinacjach (w ramach tej samej modyfikacji) elementów wchodzących w skład baterii, ale jest w tym tylko część prawdy. Rzeczywiście w zestawach S-400 i najnowszych wersjach S-300 można dokompletować dodatkowe wyrzutnie rakietowe.Wszystko wskazuje jednak na to, że Rosjanie nadal zachowali hierarchiczny charakter organizacji swoich baterii i w takiej strukturze je wprowadzają do poszczególnych okręgów wojskowych. Oznacza to, że teoretycznie rosyjskie dowództwo może skompletować jakiś zestaw z kilku innych jednak ograniczy tym samym możliwości tych jednostek, z których elementy zostały wykorzystane. Przeszkodą jest tu utrzymywana w Rosji zasada autonomiczności, która oznacza, że każda bateria ma mieć możliwości działania samodzielnie, bez kontaktu z wyższym dowództwem. Bardzo mocno komplikuje to i rozbudowuje ponad potrzeby strukturę organizacyjną każdej jednostki, która musi w razie potrzeby sama wykrywać, identyfikować, klasyfikować i wybierać cele do niszczenia. Rosjanie dekompletując baterie musieliby często odejść od tej zasady, a na to ich dowództwo nie jest - jak na razie - mentalnie przygotowane. W oficjalnych komunikatach rosyjskiego ministerstwa obrony bardzo często pokazują się komunikaty o treningu wojsk obrony przeciwlotniczej w wykrywaniu celów powietrznych. Rosjanie nie robią tego by się chwalić, ale również próbują rozszerzyć liczbę sensorów, jakie można wykorzystać przy wskazywaniu celów dla systemów rakietowych dalekiego zasięgu. Za każdym razem komunikaty wskazują, że dane z zewnętrznych radarów nie idą bezpośrednio do baterii, ale najpierw na stanowisko dowodzenia sił powietrzno-kosmicznych oraz stanowisko dowodzenia obroną przeciwlotniczą okręgu wojskowego. To tam jest dopiero opracowywany rozpoznany obraz sytuacji powietrznej i to stamtąd wskazywane są cele do zniszczenia. Może to oznaczać, że jak na razie Rosjanie nie są przygotowani, by do najnowszych baterii przeciwlotniczych podłączać dowolne stacje radiolokacyjne wykrywania celów powietrznych. Baterie S-400 i S-300 mogą więc z zewnątrz otrzymać jedynie konkretne wskazanie obiektów do zniszczenia z punktu dowodzenia, ale na kolejnych etapach, w tym przede wszystkim od startu rakiety, muszą już sobie radzić same. Rosjanie nadal nie potrafią więc robić tego, co udało się już Amerykanom w zintegrowanym systemie kontroli i obrony przeciwlotniczej NIFC-CA (Naval Integrated Fire Control-Counter Air). System ten zakłada łączenie w całość różnych systemów wykrywania (sensorów) i pocisków rakietowych (efektorów). Dzięki temu Amerykanie uzyskali m.in. możliwość zwalczania celów powietrznych poza horyzontem (over-the-horizon air defense capability). Dla rakiety oznacza to zdolność atakowania obiektów niewidocznych przez sensory okrętu z wyrzutnią i przejęcie naprowadzania rakiety (np. SM-6) na cel przez innych okręt, samolot wczesnego ostrzegania Northrop Grumman E-2D Advanced Hawkeye, czy nawet samolot wielozadaniowy F-35. Stworzenie podobnego, sieciocentrycznego systemu kierowania ogniem przez Rosjan jest oczywiście możliwe. Wymagałoby to jednak wprowadzenia nie tylko odpowiedniego systemu dowodzenia i kierowania, ale również posiadania samolotów wczesnego ostrzegania. Tymczasem w tej dziedzinie Rosja jest nadal wyraźnie opóźniona w stosunku do Zachodu. Dodatkowo wykorzystanie statków powietrznych klasy AWACS latających nad Obwodem Kaliningradzkim jest mało prawdopodobne.\" Koniec cytatu... Czy teraz widać różnicę pomiędzy rosyjską tzw. sieciocentrycznością a IBCS której Rosjanom także (nie tylko NIFC-CA) do tej pory nie udało się stworzyć? Czy mam jeszcze przedstawić zasady działania IBCS celem porównania? Zasada miejscocentryczności jak w przypadku rosyjskich systemów S-300/S-400 jest dokładnie taka sama jak w przypadku innych zachodnich systemów OPL w tym obecnie wykorzystywanego systemu Patriot i SAMP/T. PS. Możesz wskazać konkretnie jakie cele aerodynamiczne zostały ostrzelane przez rosyjskie zestawy S-300 I S-400? Co z celami balistycznymi bo o tym komunikat nie wspomina.

BUBA
niedziela, 8 kwietnia 2018, 23:07

Sieciocentryczny jest MEADS i SAMP/T co udowodnił w szczególności SAMP/T próbą z 2013: \"Strzelanie zostało wykonane przez włoskich żołnierzy 4. pułku artylerii przeciwlotniczej z Mantui (ze składu wojsk lądowych – które wykorzystują pociski Aster 30 głównie do ochrony zgrupowań wojsk) oraz francuskich żołnierzy wojsk lotniczych (zestawy SAMP/T są używane we Francji przede wszystkim do obrony celów stacjonarnych). Francuzi dostarczyli dwie wyrzutnie, które były obsługiwane przez mieszane załogi. Celem był pocisk rakietowy wystrzelony z pokładu myśliwca, symulujący pocisk balistyczny o zasięgu ok. 300 km, w ostatniej fazie lotu. Po jego wykryciu przez stację radiolokacyjną zestawu, podjęto decyzję o wyborze jednej z wyrzutni i odpaleniu pocisku, który zniszczył cel. Rozkaz wydano w dowództwie NATO w niemieckim Ramstein, odpowiedzialnym za obronę przeciwlotniczą i przeciwrakietową, przy udziale centrum kontroli poligonu Biscarrosse, które symulowało narodowe (francuskie) dowództwo szczebla operacyjnego.\" Ja rozumiem tak sieciocentrycznośc, dowódctwo z bezpiecznego miejsca wybiera elementy OPL do zwalczania zagrożenia................................................................................. ....................................................................................................................................................... Opisy starego testu S-300W/MW umieściłem już na Defence24 i został wykasowany później przez moderatora wraz z starym forum...............................................................opis naprowadzania PAC-3 CRI na cel też wrzuciłem i został wykasowany przez moderatora, podobnie metode naprowadzania PAC-2GEM-T - TVM.(Tu mogę się mylić, nie jestem pewny w 100%). I dalej mi się nie chce bo moderator i tak to usunie. Z Defence24 rok 2015: \"Bez polskiego przemysłu\"........................................................................................................ Decyzja o zakupie radaru Patriot postawiła w bardzo trudnej sytuacji polski przemysł radiolokacyjny. W przypadku radarów Amerykanie nie zadeklarowali, że przekażą do Polski produkcję modułów nadawczo odbiorczych, gdy tymczasem strona francuska taką deklarację złożyła. Zostaliśmy w ten sposób prawdopodobnie pozbawieni możliwości kontynuowania programu, na który już wcześniej przeznaczono z polskiego budżetu setki milionów złotych, i który jest bardzo zaawansowany. Decyzją MON alokowane środki mogą zostać zaprzepaszczone, a programy radarów „Wisła” i „Narew” przerwane. W ogóle nie ma żadnych oficjalnych deklaracji gwarantujących polskiemu przemysłowi możliwość produkowania w przyszłości baterii przeciwlotniczych średniego zasięgu, a więc uzyskania pełnej niezależności. Koncern Raytheon podpisał listy intencyjne z wieloma polskimi firmami, ale przekazanie nowoczesnych technologii wymaga gwarancji amerykańskiego rządu.\" ...rządy się zmieniają a przemysł pozostaje bez technologii co widać po offsecie pierwszej fazy. Drugą fazę podpiszemy na amerykańskich warunkach bo utopiliśmy już 4,5 miliarda dolarów w przestarzałym sprzęcie. Jedyne co jest watościowe to IBCN ale bez pełnego dostępu dla użytkownika to ma on minimalną wartość. Ja porównuje test Patriota PAC-3 PBD-8 który ostatnio wykonano i np test S-300M/MW sprzed 30 lat...ciekawe czy wiesz gdzie jest postęp.

Jaca
poniedziałek, 9 kwietnia 2018, 22:36

Mylisz pewne pojęcia panie BUBA z zakresu sieciocentryczności co świadczy, że nie potrafisz odróżnić działania IBCS do zamkniętych na szczeblu dowodzenia obecnie istniejących systemów przesyłania informacji. SAMP/T mogą otrzymywać dane z zewnętrznych radarów, ale nie idą one bezpośrednio na wyrzutnie baterii tylko najpierw na stanowisko dowodzenia obroną przeciwlotniczą na szczeblu dowództwa sił NATO (zamknięty system hierarchiczny). Tam dopiero analizowany jest rozpoznany obraz sytuacji powietrznej i to stamtąd wskazuje się cele do zniszczenia. Cytat: \"Po jego wykryciu przez stację radiolokacyjną zestawu, podjęto decyzję o wyborze jednej z wyrzutni i odpaleniu pocisku, który zniszczył cel. Rozkaz wydano w dowództwie NATO w niemieckim Ramstein\". PO WYKRYCIU PRZEZ STACJĘ RADIOLOKACYJNĄ ZESTAWU. Rozumiesz teraz panie BUBA o co chodzi? Współczesne baterie Patriot, SAMP/T i rosyjskie S-300/400 mogą z zewnątrz (z punktu dowodzenia) otrzymać jedynie decyzje zniszczenia celu wykrytego przez radar zewnętrzny, ale już od chwili odpalenia rakiety, muszą sobie radzić same przy pomocy własnych radarów zestawu. Dopiero IBCS zrywa z hierarchiczną organizacją swoich baterii na rzecz systemu spinającego poszczególne sensory rozproszone po całym kraju łącząc się bezpośrednio do radaru zgodnie z zasadą \"Radar on the Net” i do wyrzutni \"Launcher on the Net\". Rozumiesz teraz panie BUBA co oznacza sieciocentryczność opracowana w ramach IBCS? W architekturze stworzonej przez IBCS zbędne okazują się takie elementy jak stanowisko dowodzenia baterii Patriot jak Battery Command Post (BCP) i stacja kierowania ogniem Engagement Control Station (ECS) niezbędne na współczesnym polu walki. IBCS pozwoli na ujednolicenie systemu dowodzenia, integrację różnych efektorów i połączenie danych z różnych sensorów, w ramach jednego rozpoznanego obrazu sytuacji powietrznej. Dzięki temu poszczególne systemy zwalczania celów (np. wyrzutnie rakiet) będą mogły korzystać nie tylko z obrazu własnych radarów, ale też z danych innych sensorów podłączonych do sieci oddalonych nawet o setki kilometrów od baterii. Przykładowo, bateria Patriot będzie mogła zwalczać nie tylko cele w zasięgu jej radaru, ale też „widziane” przez inne stacje zintegrowane z IBCS (choćby radary Sentinel pododdziałów OPL krótkiego zasięgu, ale także przez inne radary prod. polskiej wykonane dla Narwi). Przykładowo operator (dowódca) systemu IBCS znajdujący się w Warszawie odpali pocisk PAC-3MSE/lub SkyCeptor jednym tylko dotknięciem palcem ekranu monitora do ikony wykrytego celu przez sensor inny niż radar Patriota, znajdujący się na wyrzutni gdzieś w okolicy Gdańska i/lub Olsztyna (system w pełni rozproszony). Dlatego nawet nie ma znaczenia radar sektorowy AN/MPQ-65 w I fazie Wisły. Dla porównania żaden rosyjski dowódca siedząc przed ekranem monitora w Moskwie nie odpali rakiety S-400 z Kaliningradu - to jeszcze nie ten czas dla Rosjan. Podobnie żaden dowódca NATO w niemieckim Ramstein nie odpali rakiety Aster 30 gdzieś we Francji. System IBCS da też możliwość wyboru optymalnego efektora w stosunku do zagrożenia. Jeżeli np. cel typu bezzałogowy system powietrzny znajdzie się w zasięgu nie tylko Patriota, ale i wyrzutni tańszych rakiet krótkiego zasięgu Narew, będzie mógł zostać ostrzelany przez te ostatnie, a cięższe i droższe pociski PAC-3MSE będą mogły zostać „zaoszczędzone” dla bardziej skomplikowanych celów balistycznych. Trzeba umieć rozróżnić system hierarchiczny/zamknięty od otwartego systemu rozproszonego jaki wnosi IBCS panie BUBA. IBCS to przeskok generacyjny wobec obecnie stosowanych rozwiązań w systemach obrony przeciwlotniczej.

rococco
sobota, 7 kwietnia 2018, 17:59

Teraz już wiadomo skąd te opóźnianie Narwi. Czekamy na IBCS który pozwoli na integrowanie polskich sensorów dopiero po 2gim etapie Wisły. Niestety grozi nam całkowita utrata kontroli nad opl krótkiego zasięgu. Mamy Łowczą, Regę, WG35 i el. systemu kierowania ogniem dla Noteci - sieciocentryczny system spinający Poprad (+ Soła) z Białą i Pilicą + zmodernizowane Osy (Kuby). System otrzymuje dane z NUR15 (PESA) i innych radiolokacyjnych systemów rozpoznania oraz sensorów elektrooptycznych dowolnego efektora (ma tyle kanałów celowania ile efektorów). Do tego działający PET/PCL (na bazie Gunica), PL18 VHF (AESA), Sajna, w pełni operacyjna Bystra (AESA). Do tego Warta (radar który ma możliwości GATORa i w zasadzie nadaje się do kierowania ogniem Wisły). LM ewidentnie boi się konkurencji bo polski radar 360 (co prawda ze ścianą obrotową a nie 3 ścianowy) już jest ! Czy ktoś z Was ma jeszcze wątpliwości dlaczego doszło do blokady transferu technologii GaN i zaporowej ceny 10 mld w LOR ? Buba ma rację że IBCS w wynegocjowanej formie to kaganiec na polską radiolokację ponadto brak kodów to brak suwerenności systemu obrony przeciwlotniczej. Opieranie Narwi od samego początku na IBCS oznacza nie tylko dalsze opóźnienie systemu ale oddanie Amerykanom kontroli nad OPL SHORAD. Do Narwi brakuje nam tylko efektorów a ryzykujemy tym że to OD AMERYKANÓW będzie zależało jakich sensorów i jakich efektorów będziemy mogli używać w Narwi. Polskie radiolokatory (dopiero po 2gi etapie Wisły) będą w ramach Narwi integrować amerykańskie black boxy. Mimo że z kosztów Wisły wynika że finansujemy rozwój IBCS nigdy nie dostaniemy całego kodu a co najwyżej możliwość tworzenia sterowników.

BUBA
sobota, 7 kwietnia 2018, 10:53

Świetny interes. Byle więcej takich. Rząd udostępnia technologie PIT Radwar Amerykanom z Northrop Grumman (Producenta radiolokatorów) żeby mogli zintegrować IBCN z polskimi radiolokatorami wstępnego wykrywania system Patriot. Obecnie Patriot i IBCN to będzie zamknięty na polską ingerencję system zarządzany przez Amerykanów. I to jest to o czym pisałem. .............................................POLSKA NIE BEDZIE ZARZĄDZAŁA SAMODZIELNIE OBRONA POWIETRZNĄ KRAJU TYLKO AMERYKANIE. System poza kontrolą -black box................................. .......................................................................................................................................................................................... Niestety Polacy to mało inteligentny naród i zamiast kupić IBCN z pełnym prawem do obsługi, wglądu w software i własnego rozwoju tego software kupili usługę. Teraz Amerykanie chętnie wepną Polakom dowolny system do IBCN - przecież to morze kasy dla Northrop Grumman i poligon integracyjno technologiczny za darmo. Brawo panie Błaszczak i Macierewicz.

abc
poniedziałek, 9 kwietnia 2018, 19:37

Problemy z interpretacją tekstu? \"W fazie II Polska zacznie integrować inne sensory jak na przykład własne polskie sensory, opracowywane tutaj, w kraju” – powiedział przedstawiciel amerykańskiego koncernu podczas uroczystości podpisania umowy na dostawę systemu Wisła dla Sił Zbrojnych RP.\" Coś jeszcze nie rozumiesz panie BUBA?

Lewandos
sobota, 7 kwietnia 2018, 19:12

Tak sobie myślę, że negocjacje mrówki ze słoniem są zawsze trudne... Bez względu na to, czy słoń jest ze wschodu, czy z zachodu... A już uzyskanie sytuacji win-win wydaje się problematyczne... Chociaż za sukces można uznać sam fakt, że słoń nie rozdeptał mrówki...

BUBA
niedziela, 8 kwietnia 2018, 12:27

Skoro za coś płacisz podwójnie to należy wymagać. Tu nie było jednego oferenta a kilku. W celu osiągnięcia korzyści politycznych poświęcono rozwój krajowego przemysłu. W wypadku polskich polityków to standardowe działanie niezależnie kto rządzi.

KAR
piątek, 6 kwietnia 2018, 22:47

Robimy same dobre \"interesy\". Kopalnia Krupiński pójdzie za 600 milionów dolców dla brytyjskiego słupa z byłymi służbami izraelskimi w tle... Wartość złóż - 2 biliony PLN. Ponad miliard ton węgla najwyższej jakości!!!

via sat
piątek, 6 kwietnia 2018, 20:54

Czy przypadkiem nie fundujemy amerykanom lub co gorzej IDF, cyngli do obrony naszych najżywotniejszych spraw?

max
piątek, 6 kwietnia 2018, 18:52

Kody krajowego systemu ochrony powietrznej, kierowania ogniem i zarządzania walką powinny być w Polsce inaczej albo stracimy suwerenność albo każde wpięcie sensora, modyfikacja systemu, dodanie efektora będzie wymagało ingerencji amerykanów. O to chyba nie chodzi. Bardziej powinniśmy integrować Noteć z Narwią. WG35 i Łowcza już są.

dim
piątek, 6 kwietnia 2018, 17:39

Zaraz, a co to za kant ? Integrowanie sensorów OK, ale gdzie integrowanie także efektorów ??? Znaczy dać taką ogromną masę pieniędzy za to tylko, by także na zawsze skazanym być na amerykańskie melodie i nastroje cenowe w kwestii efektorów ??? Veto na taki kant przeciw R.P. ! Panowie z MON, targujcie POWAŻNIEJ !

rococco
piątek, 6 kwietnia 2018, 14:51

Aha czyli pełna zdolność po 1szym etapie to integracja jedynie amerykańskich sensorów i efektorów a w 2gim etapie będą polskie. Co z Narwią ? Amerykanie zbudują cały system z którym będziemy integrować Sentinel a nie Bystrą i nie np. CAMM a skrócony Skyceptor ? A nie lepiej integrować Narew jako całość ? czyli budujemy polską gałąź Narwi nie czekając na koniec 2go etapu i to ona będzie niezależna (wymóg bezpieczeństwa) lub zintegrowana z Wisłą. W ten sposób nie będziemy uzależnieni (także czasowo) od Amerykanów a kompetencje pozyskane w 2gim etapie pozwolą na budowę własnego \"międzymordzia\" między piętrami nie opóźniając Narwi. Rozumiem że czekamy na negocjacje 2go etapu liczmy się z sumą w LOR rzędu ponad 25mld dolarów.

Georealista
piątek, 6 kwietnia 2018, 18:22

Rozumiem, że 25 mld dolarów wyssałeś z palca albo tak ci kazali napisać? Za 50 mld złotych razem za oba etapy Wisły [i przy okazji dostajemy 400% możliwości starej Narwi], nawet gdyby wszelkie negocjacje na inne efektory zakończyły się klapą [co faktycznie niemożliwe przy ofercie dostępnej na rok 2020 - nie tylko Asterów], i tak za 50 mld złotych mamy 1400 PAC-3MSE rozproszonych sieciocentrycznie dzięki IBCS po całej Polsce, na każdą głowicę jądrową, która Rosja może REALNIE [a nie propagandowo - jakby miała nieskończone środki] przeznaczyć na atak saturacyjny przeciw Polsce [REALNIE do 400 głowic - ja nawet nie liczę tu środków przenoszenia, tylko \"końcowe\" głowice], możemy na zwalczanie przeznaczyć 3,5 rakiety PAC-3MSE na głowicę FR. A za 2 dodatkowe miliardy złotych na Pioruny możemy mieć razem 4 tys Piorunów np. na Kalibry - i wtedy realna saturacja PAC-3 MSE wzrośnie do 4 PAC-3MSE na głowicę wroga. Przy sieciocentrycznym rozproszeniu wyrzutni każdy punkt Polski jest broniony [dzięki zasięgowi 120 km PAC-3MSE] przez 192 rakiety. Przy takim katastrofalnym dla agresora układzie koszt-efekt [i to w najgorszym układzie 2 fazy Wisły] Rosja zrezygnuje z ataku już w fazie planowania. PAC-3MSE to nie tylko antyrakieta - to także efektor plot na najbardziej ambitne samoloty. Na mniejsze ptaki [np. bsl] wystarczą Pioruny. Twardy real jest taki, że podstawowy i jedyny sensowny manewr antyrakietowy pilota samolotu FR przeciw PAC-3MSE to katapultowanie...póki jeszcze można...

sodexho
sobota, 7 kwietnia 2018, 03:07

Jestes lobbysta Raytheona ze chcesz nam opychac stare PAC3 MSE w drugim etapie podczas gdy USA wchodzi w PAAC4 ? Jakiej starej Narwi ? nie ma zadnej a moze byc kazda wszystko zalezy od efektorow jakie pozyskamy. Skoro 1szy etap za 2 baterie to 10 mld $ to 2gi za pozostale 6 to 25 to i tak wg usa niedrogo. do drona MALE lecacego na wys 8000 m czyn bedziesz strzelal ? Piorunem ? powodzenia .. dlaczego umniejszasz role pietra krotkiego zasiegu ? Chcesz efektorami hit to kill strzelac do dronów ? lepiej CAMM ERem. itp nie wiesz co piszesz

Lewandos
sobota, 7 kwietnia 2018, 19:04

Czekaj, czekaj... A to nie jest tak, że jak już będziemy mieli IBCS, to będziemy mogli se wpinać wszystko co chcemy? Zarówno nasze radary, jak i wszystkie rodzaje oplot...oraz efektorów rakietowych... Pioruny, wróble, trytony i co tam jeszcze w przyszłości będziemy mieć etc...

Lew
sobota, 7 kwietnia 2018, 14:36

Stare PAC-3 MSE? O czym ty mówisz? Ten pocisk wszedł na uzbrojenie amerykańskiej armii w 16 sierpnia 2016 roku (wstępna gotowość bojowa). To najwyższa półka jeśli chodzi o pociski p-lot i antyrakiety jaką sojusznicy USA mogą kupić. Pioruny są idealne na małe bsl i nisko lecące cele, na drony klasy MALE czy HALE są inne rakiety p-lot. Choć przy odrobinie pomysłowości, można byłoby wynieść pioruny na wyższe pułapy (przy pomocy odpowiednich dronów na przykład) i wtedy ich możliwości rażenia celów się zwiększą. Kiedyś na D24 był nawet artykuł mówiący o tym jak wykorzystać pioruny do likwidacji pocisków manewrujących.

prawieanonim
sobota, 7 kwietnia 2018, 13:12

Co Raytheon ma wspólnego z PAC-3 MSE?

Georealista
sobota, 7 kwietnia 2018, 12:44

sodexho - akurat te sprawy znam na wylot. Natomiast ty się kompromitujesz pisząc, że PAC-3MSE są stare, gdy to najnowszy efektor średniego zasięgu przyjęty na uzbrojenie w 2016. Nazywanie mnie lobbystą Raytheyrona jest przypinaniem mi gęby na siłę, bo ja piszę o wariancie najgorszym klapy negocjacji nt SkyCeptorów i innych efektorów [czy sensorów], a sam jestem za Asterami - konkretnie Block 1 NT i Block 2 BMD - aczkolwiek rozeznanie co do ich wartości i rozpoczęcie negocjacji z Eurosam będzie sensowne dopiero od ok. 2020 [testy końcowe Block 1 NT i prototyp Block 2 BMD]. Zresztą będzie też inna sytuacja z Izraelem, jak zobaczy konkurencję i szerszą ofertę dla Polski - nagle skończy z dąsami. Nawet sama \"groźba\" dołączenia Polski do ambitnego programu tarczy Turcji ok. 2020 jest rozszerzeniem pola negocjacji i konkurencji oferentów. Wyraźnie podkreśliłem potrzebę nasycenia Piorunami w liczbie min. 4 tys - to na Kalibry i mniejsze cele - np. drony czy śmigłowce, wcześniej szczegółowo kilka razy w różnych postach podkreślałem potrzebę wyniesienia różnymi nosicielami Piorunów na pułap przynajmniej średni [małe aerostaty o 98% dyspozycyjności, czy też aerodynamiczne czy wirnikowe bsl jako nosiciele Piorunów - pułap przy większych aerostatach klasy Stratobus rzędu nawet 20 km - więc wystarczy na wszystkie piętra obrony plot] a ty złośliwie [być może masz trudności z czytaniem po polsku ze zrozumieniem] przypinasz mi zwalczanie dronów przez PAC-3MSE. Typowe manipulacje propagandysty na krótkich nogach - tylko potwierdzasz moją argumentację. Realnie na 99% uzyskamy i lepsze [w relacji koszt-efekt] i bardziej masowe efektory z technologią względem PAC-3MSE - najprawdopodobniej Astery. Ja tylko zakładałem najgorszy wariant klapy wszelkich negocjacji innego efektora niż PAC-3MSE - a i tak za 50 mld złotych uzyskujemy pełna saturacyjna obronę przeciwrakietowa na saturacyjny atak jądrowy FR, za 3 mld złotych odciążamy PAC-3MSE do zwalczanie Kalibrów i innych celów np. dronów Piorunami, nosiciele od średniego pułapu do 20 km to ok. 2 mld złotych - całość spięta w IBCS na jednej bazie sensorów. Poza tym wg ciebie 1szy etap Wisły to 10 mld USD - tymczasem kontrakt za 1szy etap Wisły - już został podpisany to 4,75 mld USD. Gratuluję refleksu. CAMM-ER jest realnie plot, a potrzebujemy efektora, który mając kilka razy większy zasięg [za tym idzie do kwadratu zwiększenie obszaru pokrycia obroną] daje efekt jednoczesnego pokrycia każdego punktu Polski przez dużą liczbę rozproszonych [dzięki sieciocentryczności] efektorów, aby praktycznie niemożliwe byłoby wybicie dziury w obronie. Głowny efektor musi być antyrakietowy - bo prócz standaryzacji i saturacji oraz koncentracji priorytetu środków na najgroźniejszym efektorze npla - gdy generacyjne zestarzenie obejmie nasze antyrakiety, to nadal będą doskonałym środkiem zwalczania samolotów, pocisków manewrujących do 3 Mach minimum, ale także zaawansowanych przyszłych ciężkich dronów bojowych, zdolnych do manewrów nawet rzędu 40-50G, absolutnie niedosiężnych dla załogowych samolotów, na które CAMM-ER czy NASAMS 2 czy inne plot będą bezradne. Trzeba myśleć perspektywicznie na generacje, a nie tylko tu i teraz i wg wzorców \"bo inni tak robią\". Nie stać nas ani na rozdrabnianie się, ani na ślepe małpowanie innych. Musimy asymetrycznie wytworzyć obszar przewagi antydostepowej A2/AD na całą Polskę i zgnieść A2/AD npla w naszym obszarze bezpieczeństwa. O tym też pisałem szczegółowo. Przed II w.św. wszyscy owczym pędem chcieli mieć i budowali nowe pancerniki powaszyngtońskie, a potem sobie pluli w brodę, że nie budowali w zamian więcej lotniskowców, niszczycieli czy okrętów podwodnych i nie rozwijali bardziej lotnictwa morskiego.

tak tylko... (Michał Rakowski)
piątek, 6 kwietnia 2018, 14:48

Jak utrzymają się dotychczasowe tendencje gospodarcze, czyli w Rosji nadal panował będzie feudalny system oligarchiczno-mafijny i nie wybuchnie ogólnoświatowa wojna, to w okolicach 2030 roku będziemy dysponować porównywalnym z rosyjskim budżetem, a nasza gospodarka będzie stanowiła 75% gospodarki rosyjskiej. Zważywszy na obszar Rosji i wyzwania przed nią stojące będziemy na lepszej względem Rosji pozycji. Pieniądze i ich siła czynią cuda. Dobre lata nadchodzą dla Polski, do wypełnienia treścią czeka pomost bałtycko-czarnomorski, historia wyraźnie puszcza do nas oko...

man42
piątek, 6 kwietnia 2018, 19:13

może tak realnie mamy straszne doły to pięknie ze ruszyla Dobra zmiana ale nasze służby nie są nasze jesteśmy zagrożeni zmiennością zagrożeń i tak naprawdę bezbronni

Analityk EY
piątek, 6 kwietnia 2018, 14:33

Docelowo wszystkie rodzaje sił zbrojnych RP powinny być wpięte w IBCS. Dopiero wtedy można mówić o sensownym i optymalnym operowaniu aktywami WP w real-time. Nie tylko w obronie. I o wpinaniu własnych, krajowych sensorów i efektorów i komunikacji - albo zagranicznych, ale nie-amerykańskich - np. Asterów czy radarów Thalesa [czy Saaba - specjalistycznych, np. morskich i AWACS/AEW]. IBCS to otwarcie pola do szerszej i długofalowej, generacyjnej modernizacji WP. Funkcjonalnie IBCS to integrator sieciocentyczny i multiplikator realnych sumarycznych możliwości bojowych WP. Czyli kolejne podniesienie poprzeczki koszt-efekt dla agresora, co już w fazie planowania zniechęca go do ataku. Plus interoperacyjnośc z US Army - i pewnie za dekadę z siłami UK, bo już tam zaczynają przebąkiwać, że bez IBCS nie mają prawdziwej wielopoziomowej interoperacyjności \"plug-and-fight\" z Amerykanami i że bez IBCS tkwią jeszcze w XX w. A to dość ważne, byśmy mieli interoperacyjność z UK dzięki IBCS, bo możliwości silnej obecności US Army tu na Wschodniej Flance są ograniczone - moim zdaniem 1 dywizja to max - a i to dopiero w warunkach rzeczywistej pilnej potrzeby operacyjnej. US Navy I USAF mają priorytet ze względu na konfrontację z Chinami, US Army ma bardzo bardzo duże pole globalnych \"punktów zapalnych\" do obstawienia i cierpi na niedomiar jednostek, a jednocześnie jest traktowana po macoszemu w finansowaniu i modernizacji i liczebności. Natomiast UK ma od 3 lat strukturalnie na pieńku z Rosją [Arktyka - choćby ostatnie ćwiczenia \"atomowców\" amerykańskich i brytyjskiego, no i przejście GIUK znowu jest polem konfrontacji z Rosją dla świata atlantyckiego plus dla UK plus Skandynawowie]. Brytyjskie siły ekspedycyjne, marynarka i lotnictwo tuż za Sundem - a nie za Atlantykiem, jak amerykańskie. No i UK ma projekcję siły jądrowej. Oczywiście - to kwestia mądrej gry na pozyskanie UK dla zwiększenia naszego bezpieczeństwa i generalnie Wschodniej Flanki - przy jednoczesnym kategorycznym odcięciu się od zaangażowania wojennego Polski np. na Ukrainie. Bo to USA i UK traktatem budapesztańskim z 1994 gwarantowały Ukrainie razem z Rosją [która traktat złamała] nienaruszalność i integralność jej terytorium i granic - za oddanie rakiet i 1300 głowic jądrowych. Ukraina to sprawa wyłącznie USA i UK - ani Polska, ani NATO nic do Ukrainy nie mają - żadnych zobowiązań. Nie nasza sprawa - to trzeba twardo spychać na USA i UK. Więc niech Brytowie się ruszą i niech dotrzymują traktatu w realnych działaniach. Przy okazji trzeba to wykorzystać dla wzmocnienia Wschodniej Flanki, w tym Polski. Kiedyś była Brytyjska Armia Renu - przy dobrym rozegraniu możemy mieć Brytyjską Armię Wisły [albo - Bugu]. Wszystko jest kwestią umiejętnego rozegrania i przypilnowania ręki na pulsie. Bez pośpiechu, bo ten pali pozycję negocjacyjną. Wygrywa ten, kto kogo przetrzyma. Czyli z naszego punktu widzenia Polska powinna na cały świat głęboko współczuć Amerykanom i Brytom, jak to zawiedli Ukraińców - i wyrażać pozytywne przekonanie, że na pewno Amerykanie i Brytowie zrobią teraz wszystko, by odzyskać wiarygodność międzynarodową i pozycję partnerów, na których można polegać. Trzeba szyć im TAKIE buty na całego - i cudzymi rękami i pieniążkami obsługiwać nasze interesy. To kwestia wyciągnięcia wniosków z gorzkich lekcji historii, byśmy przestali być naiwni i idealistyczni - państwa mają interesy, nie przyjaciół.

asd
piątek, 6 kwietnia 2018, 20:24

Z UK należy bardzo uważać, kierują się własnym interesem i są mistrzami płacenia za wojnę cudzą krwią. Przekonaliśmy się o tym nie raz.

Analityk EY
sobota, 7 kwietnia 2018, 14:54

Więc czas na odwrócenie ról i wykorzystanie UK. O tym właśnie piszę. USA nie ma wyjścia, jak bronic przynajmniej Polski, bo alternatywą jest rosyjsko-niemiecka Mitteleuropa i zaraz potem następny katastrofalny dla USA krok - powstanie imperium euroazjatyckiego od Lizbony do Władywostoku, co Putin usilnie promuje od 2011, a Berlin do tego paktu przebiera non-stop nóżkami. To najgorszy koszmar dla USA wg choćby Stratforu. To byłby koniec hegemonii globalnej USA. Zresztą i koniec marzeń Chin o zostaniu nowym hegemonem. Dlatego, gdy byliśmy w \"czarnym dołku\", w 2011 i 2012 Chiny ostro zainterweniowały, przyleciały do Warszawy i podpisały pakt o przyjaźni, a potem pakt o strategicznej współpracy wojskowej. Mało się o tym mówi, ale to uratowało Polskę, gdy Obama na ślepo forsował \"reset\" i \"przyjaźń\" z Rosją celem skaptowania dla dealu przeciw Chinom. Dopiero w 2013 zorientowali się, że Putin wziął Ukrainę i Polskę i nic nie robi, a próbuje ich wykiwać z Berlinem konkurencyjnym supermocarstwem euroazjatyckim - dopiero wtedy od jesieni 2013 Amerykanie odpalili Majdan, oderwali Rosji Ukrainę, potem odwrócili Polskę wyborami 2015, bo stara prokremlowska ekipa \"resetowa\" była skompromitowana do nowych celów - czyli zastąpienia marchewki kijem wobec Rosji. USA mają krótką kołdrę w siłach US Army, więc realnie zostaje im UK do detaszowania realnych sił i przypilnowania [z czystego egoizmu - żadna tam przyjaźń], żeby nie było dla nich katastrofy z tym imperium euroazjatyckim Kremla i Berlina. I na to trzeba ostrożnie, ale umiejętnie i jednoznacznie grać strategicznie. Gra i tak się będzie toczyła, a schowanie głowy w piasek czy chowanie się z lęku pod kołdrą to najgorsze wyjście - bo wtedy dajemy innym wolne pole, żeby tu robili swoje gierki. Obecność wojsk UK w Polsce - TAK, nasze zaangażowanie wojenne choćby centymetr za Flanką NATO - absolutnie NIE. Ukraina to wyłącznie kłopot USA i UK. Możemy pomóc zapleczem logistycznym i kanałami transportowymi dla wojsk USA i UK - oczywiście nie za darmo. Tak jak to zawsze konsekwentnie i interesownie i skrupulatnie robiła Turcja - dlatego tak wzrosła.

MAZU
piątek, 6 kwietnia 2018, 14:00

Mamy zatem oświadczenie przedstawiciela Northrop Grumman \"W fazie II Polska zacznie integrować inne sensory jak na przykład własne polskie sensory, opracowywane tutaj, w kraju.\" To bardzo ważne oświadczenie. Jest zgoda, pytanie tylko czy za integrację np. naszych radarów i rakiet (Narew) trzeba będzie dodatkowo zapłacić?

-CB-
niedziela, 8 kwietnia 2018, 23:20

Zapewne tak, bo jakoś było trzeba zbić cenę pierwszego etapu. W dodatku my mamy przecież dopiero w czerwcu podjąć decyzję czy w ogóle będziemy chcieli coś integrować, choć wcześniej się o tym cały czas mówiło.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama