Reklama

Następca Honkera symbolem problemów pozyskiwania sprzętu [ANALIZA]

16 sierpnia 2017, 14:30
Reklama
Defence24
Defence24

Realizacja programu samochodu osobowo-ciężarowego Mustang niesie ze sobą wiele kontrowersji. Inspektorat Uzbrojenia rozpoczął niedawno nowe postępowanie w tym zakresie, jednak większość podstawowych wymagań, przynajmniej w jawnej części, nie została zmieniona, choć zmodyfikowano na przykład sposób oceny ofert. Postawione warunki mogły być jedną z głównych przyczyn niepowodzenia wcześniejszego przetargu. Stawianie częściowo wewnętrznie sprzecznych wymagań jest przykładem braku efektywności obecnego systemu pozyskiwania sprzętu dla Sił Zbrojnych RP.

Pierwotne postępowanie prowadzone było od lipca 2015 roku zgodnie z przepisami ustawy Prawo Zamówień Publicznych w trybie negocjacji, poprzedziła je długotrwała faza analityczno-koncepcyjna. Dotyczyło ono 882 pojazdów, w tym 41 opancerzonych, pozyskiwanych w celu zastąpienia wozów Tarpan Honker i UAZ 469B.

W kwietniu br. IU informował o przesunięciu terminu składania ofert na 24 maja (zgodnie z wcześniejszymi planami siedmiu zaproszonych do postępowania wykonawców miało przedstawić swoje oferty do 25 kwietnia). W procedurze złożono jednak tylko jedną ofertę (konsorcjum PGZ i WZM S.A. z Poznania). 

Inspektorat unieważnił to postępowanie, gdyż koszt oferty przekraczał zaplanowany budżet (jej wartość wynosiła ponad 2 mld zł), a następnie rozpoczął kolejną procedurę, tym razem w trybie przetargu ograniczonego. Według MON podpisanie kontraktu na dostawy pojazdów powinno się odbyć jeszcze w tym roku. Dzięki temu w ramach gwarantowanego zamówienia Siły Zbrojne RP miałyby otrzymać 913 pojazdów w latach 2019-2022 (w tym 41 opancerzonych), a w ramach opcji, z terminem realizacji do 2026 roku, maksymalnie kolejnych 2787. Daje to łącznie 3700 wozów, w tym 41 w wersji opancerzonej. 

Najwięcej kontrowersji budzą zawarte w programie wstępne założenia taktyczno-techniczne. Szczegółowe warunki zostały przekazane wykonawcom, ale ogólny zarys programu został ujawniony przez IU w ogłoszeniach. Zdecydowana większość „jawnych” wymogów nie uległa zmianie w obu postępowaniach. I tak, mowa o pojeździe o dopuszczalnej masie całkowitej maksymalnie 3500 kg (w wersji nieopancerzonej), zdolnym do przewozu 8 osób oraz kierowcy w wersji nieopancerzonej, bądź 4 osób lub kierowcy w wersji opancerzonej, o ładowności odpowiednio 1000 kg i 600 kg. 

W wersji opancerzonej wymagany jest poziom zapewnianej ochrony I według STANAG 4569 aneks A i B, a samochody powinny być wyposażone we wkładki umożliwiające jazdę przy braku ciśnienia w ogumieniu (np. typu Run-Flat). Całkowita masa pojazdu w wersji opancerzonej może okazać się znacznie wyższa, i wynosić nawet ponad 5 ton.

Jak wskazano wcześniej, wymóg dopuszczalnej masy całkowitej do 3500 kg dotyczy pojazdu w wersji nieopancerzonej. Wszystkie samochody (nieopancerzone i opancerzone) powinny być jednak zunifikowane pod względem układów przeniesienia mocy, osprzętu, wyposażenia, rozmieszczenia elementów sterowania, tablic przyrządów kontrolnych, aparatury kontrolno-pomiarowej oraz przyłączy instalacji elektrycznej. 

Mercedes
Opancerzony Mercedes LAPV 5.4. Fot. M. Dura

Ponadto oba warianty wozu powinny być nowe (ten sam rok produkcji oraz rok dostawy), mieć układ napędowy 4x4 (ze stałym napędem lub dołączanym napędem przedniej osi), być wyposażone w silnik wysokoprężny o jednostkowym wskaźniku mocy nie mniejszym niż 35 kW/t oraz przystosowane do pokonywania brodów o głębokości co najmniej 500 mm (650 mm po przygotowaniu) i wyciągarkę o sile uciągu nie mniejszym niż ich DMC oraz długości liny minimum 25 m. Jawna część wymogów nowego postępowania mówi też o prześwicie nie mniejszym niż 220 mm.

W nowej procedurze zmieniono natomiast kryteria oceny ofert. Pierwotnie miały się na nią składać: cena (waga 80), okres gwarancji (waga 10), prześwit pojazdu mierzony zgodnie z PN-ISO-612:2006 (waga 5), masowy wskaźnik mocy określony zgodnie z PN-S-02014:1994 (waga 5). Obecnie będą to: cena (waga 60), okres gwarancji (waga 5), prześwit pojazdu mierzony zgodnie z PN-ISO-612:2006 (waga 10), masowy wskaźnik mocy określony zgodnie z PN-S-02014:1994 (waga 10), rozwiązanie techniczne producenta polegające na zaproponowaniu pojazdu jednobryłowego (waga 15).

Zamówienie obejmuje ponadto świadczenie usług naprawy, obsługi i konserwacji w okresie gwarancji realizowane przez autoryzowane warsztaty na terytorium Polski, wskazane przez wykonawcę.

Z analizy wymogów postawionych przez IU wynika, że w jednym postępowaniu (i pojeździe) chciano „pogodzić” dwa różne założenia. Z jednej strony miał to być relatywnie lekki pojazd, o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 ton, przeznaczony do zastąpienia Honkera w większości ról, do użycia w garnizonach czy w tzw. lekkim terenie w codziennej służbie. Z drugiej, miał być zdolny do przewozu aż ośmiu żołnierzy wraz z kierowcą, a przecież trzeba uwzględnić dodatkowe wyposażenie, uzbrojenie, czy rozbudowywane systemy łączności. Według nieoficjalnych informacji Mustang miał pełnić również rolę nośnika uzbrojenia i być zdolny do działania w warunkach wojennych, co naturalnie przekłada się na wymogi dotyczące trwałości pojazdu.

Wymagania taktyczno-techniczne zakładają też zabezpieczenie wersji opancerzonej na poziomie I STANAG 4569, zapewniającym ochronę przed standardowymi pociskami karabinowymi i pośrednimi. Przewiduje się zakup 41 pojazdów w wersji opancerzonej, a łącznie 913-3700 (jeśli uwzględnione zostanie prawo opcji). Od razu nasuwa się pytanie, czy nie lepiej byłoby skorzystać z innego pojazdu (np. pozyskiwanego w ramach programu Pegaz, który zakłada zakup pojazdów patrolowych o wysokich możliwościach bojowych), niż wywierać wpływ na tak szeroki program i wymagać opracowania „unikalnej” wersji dla 41 pojazdów.

Mustang a pojazdy dostępne na rynku 

Jako następcę Honkera można postrzegać dwie klasy pojazdów: albo są to relatywnie tanie, dostosowane do potrzeb wojska pojazdy, często klasy pick-up, jak Toyota Hilux, VW Amarok, czy Nissan Navarra. Inne pojazdy były projektowane w dużej mierze z myślą o spełnieniu potrzeb wojska, przez co mogą być cięższe, ale i – przynajmniej w niektórych wypadkach – droższe. Przykładami są tutaj amerykański HMMWV, hiszpański Uro Vamtac, niemiecki Mercedes G (na bazie którego powstają znacznie cięższe warianty opancerzone), czy na przykład Jeep J8/Storm 3 i jego odmiany. 

HMMWV
Fot. U. S. Air Force

Pojazdy z pierwszej grupy to relatywnie ekonomiczne rozwiązanie, pozwalające na zastąpienie Honkera jako samochodu „dyspozycyjnego”, czy do codziennej służby żołnierzy, jak również w wykonywaniu części zadań w terenie. Jednak pewną trudnością dla tej grupy może być przewożenie w odpowiednich warunkach 8 żołnierzy, uwzględniając konieczność umieszczenia dodatkowego wyposażenia, instalowania i rozbudowy sprzętu w pojeździe czy nawet wykonywania zadań bojowych.   

Z kolei pojazdy z drugiej grupy są zdolne do pełnienia z powodzeniem roli nośnika uzbrojenia, dysponują wieloma wariantami opancerzonymi i mogą działać w trudnym terenie. To wiąże się jednak w wielu wypadkach ze wzrostem masy całkowitej (w postępowaniu na Mustanga wymaganej dla nieopancerzonych pojazdów na poziomie nie wyższym niż 3,5 t). Przykładowo, amerykański HMMWV w pierwszej dostępnej wersji M998 miał masę 7700 funtów, a więc nieco poniżej 3,5 tony (spełniającą wymóg), ale zdecydowana większość późniejszych wersji (wiele z nich przenosi opancerzenie bądź jest do tego dostosowana) ma wyższą DMC, przykładem są popularne nośniki uzbrojenia M1043A2, używane też w Wojsku Polskim.

Z kolei pojazdy URO Vamtac S3 mają według informacji producenta DMC 5,3 tony lub większą. Na bazie rodziny Mercedesów G tworzone są opancerzone pojazdy LAPV, o masie ponad 5 ton lub więcej.

Warto dodać, że w armii Stanów Zjednoczonych duża część wozów HMMWV zostanie zastąpiona przez znacznie cięższe L-ATV. Te ostatnie mogą być klasyfikowane jako opancerzone pojazdy wielozadaniowe, ale z drugiej strony będą pełnić w amerykańskich wojskach lądowych role przypisane wcześniej wozom HMMWV, które w bazowym wariancie nie posiadały opancerzenia. Są też w dużej mierze przeznaczone nie tylko dla jednostek bojowych ale i służb wsparcia. Tak znaczna różnica masy pomiędzy HMMWV a L-ATV jest wynikiem ogólnej tendencji do zwiększania stopnia ochrony żołnierzy (także w jednostkach nie znajdujących się na pierwszej linii), komfortu pracy, ale też zakresu przewożonego wyposażenia.

Hilux
W zastosowaniach wojskowych używane są też samochody klasy pick-up, jak np. Toyota Hilux. Fot. J. Sabak/Defence24.pl

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że pojazdy Tarpan Honker pełnią w Wojsku Polskim dość zróżnicowane role. Służą bowiem zarówno jako pojazdy dyspozycyjne, jak i nośniki uzbrojenia (np. „iracka” wersja Skorpion 3), czy pojazdy specjalistyczne (np. wozy dowodzenia ZWD-3 czy Rega-1). Są też wykorzystywane do przewozu załóg wyrzutni pocisków przeciwpancernych Spike. Otwarte pozostaje pytanie, czy wojsko w programie Mustang nie chciało następcy Honkera, który pełniłby tak samo szeroki zakres ról i czy właściwym jest wykorzystanie do nich nieopancerzonych pojazdów. 

Oferta przemysłu 

Jedyna nadesłana oferta dotyczyła samochodu opartego o pojazd typu pick-up czyli Wielozadaniowego Samochodu Terenowego (WST) na bazie półciężarówki Ford Ranger. Złożyło ją wspólnie dwóch wykonawców, tj. Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. oraz Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne S.A. Zaoferowany pojazd posiada ładowność ponad 1300 kg i jest w stanie uciągnąć przyczepę o masie 3500 kg. Do podpisania umowy nie doszło, gdyż cena oferty znacznie przekroczyła fundusze przeznaczone na to zadanie przez Inspektorat.

Na uwagę zasługuje fakt, że spośród siedmiu zaproszonych podmiotów wpłynęła tylko jedna oferta. Koszt tej propozycji mógł być związany z koniecznością dostosowania do wymogów MON (w tym szczegółowych), czy też relatywnie niską liczbą pojazdów (prawdopodobnie w wariancie odbiegającym od komercyjnie dostępnego). W efekcie rozpoczęto nowe postępowanie, które według MON ma się zakończyć podpisaniem umowy jeszcze w tym roku.

Co dalej?

MON jest zdeterminowane, aby rozpocząć realizację programu Mustang jeszcze w tym roku. Nie ulega wątpliwości, że nowych pojazdów potrzebują zarówno wojska operacyjne, jak i jednostki formowanej Obrony Terytorialnej. Z kolei pojazdy Tarpan Honker starzeją się technicznie i moralnie, a nowe wozy są oczekiwane przez żołnierzy choćby z uwagi na złą opinię Honkerów i postępującą dekapitalizację tych pojazdów.

Honker
Fot. 11ldkpanc.wp.mil.pl

Prawdopodobnie to te okoliczności były przyczyną ponownego rozpoczęcia postępowania przez MON. Na uwagę zasługuje wprowadzenie opcji zwiększenia liczby planowanych do pozyskania pojazdów. Dzięki temu bardziej opłacalne będzie uruchomienie produkcji wersji specjalistycznych, obniżeniu może ulec też koszt jednostkowy. 

Z drugiej strony trudno nie zastanawiać się nad wymogami, jakie stanęły u podstawy realizacji programu Mustang. Jak wskazywano wcześniej, wątpliwości budzi np. wymóg posiadania wersji opancerzonej (dla 41 pojazdów). Otwarte jest też pytanie o połączenie założenia dopuszczalnej masy całkowitej 3,5 tony (pojazdu nieopancerzonego) ze zdolnością przewozu 8 żołnierzy wraz z kierowcą, zważywszy na fakt że w pojeździe będzie musiał być transportowany również sprzęt, czy instalowane środki łączności. Nie jest jednak wykluczone, że dodatkowe zmiany wprowadzono w niejawnej, szczegółowej części wymagań.

Ograniczenia masowe (DMC 3,5 t) mogą też poniekąd wynikać z małej liczby kierowców z prawem jazdy kategorii C w SZ RP oraz ograniczaniem kosztów związanych z ewentualnym ich szkoleniem. Dotyczy to również dostępności przyszłych kierowców dla Wojsk Obrony Terytorialnej - tym bardziej, że liczba nowych pojazdów (uwzględniając opcję) została zwiększona, być może właśnie z myślą o formowanych WOT. 

By obniżyć cenę nowej platformy, obok zwiększenia planowanej liczby pojazdów, należałoby również zainteresować takim typem pojazdu inne służby funkcjonujące w Polsce (policję, straż pożarną, służby leśne czy energetyczne itp.). Takie działania zdecydowanie zwiększają celowość polonizacji i zastosowania w pojeździe krajowych komponentów. Polska mogłaby dzięki temu opracować własną, nową konstrukcję. Wówczas w grę wchodziłaby współpraca z wybranym partnerem zagranicznym, zakup licencji na niektóre podzespoły (silnik, układ przeniesienia napędu, zawieszenie) i w efekcie stworzenie polskiego odpowiednika takiego wozu. 

Otwartą kwestią jest też użycie do niektórych, wybranych planowanych zastosowań pojazdów Mustang innych wozów, na przykład pozyskiwanych w programie Pegaz lub też innych. Chodzi tu w szczególności o warianty opancerzone (planowanych 41 pojazdów), a być może też niektóre specjalistyczne, tam gdzie dopuszczalna masa całkowita rzędu 3,5 t może nie być wystarczająca do instalacji osprzętu np. łączności, bądź też nie zapewni żołnierzom odpowiedniego komfortu pracy.

JLTV
Fot. David Vergun/US Army.

Trzeba zaznaczyć, że wykorzystanie lekko opancerzonych pojazdów jest obecnie znacznie szersze, niż np. 10 lat temu z uwagi na przykładanie większej wagi do ochrony żołnierzy czy rosnącą liczbę systemów elektronicznych i łączności. Jak wskazywano wyżej, następcą dużej części HMMWV zostanie w Stanach Zjednoczonych opancerzony wielozadaniowy pojazd L-ATV, a ten pierwszy – jeszcze przed wojną w Iraku w 2003 roku – był często używany w wersji nieopancerzonej. 

Sama realizacja programu Mustang pokazuje też kolejny problem resortu obrony narodowej, czyli nieefektywnie funkcjonujący w naszym kraju system związany z pozyskiwaniem uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Jest to system rozproszony, nietransparentny, nieefektywny oraz mało wydajny.

Przez prawie dwa lata przed rozpoczęciem w 2015 roku zamkniętego ostatecznie postępowania (a w zasadzie dużo dłużej) wybrany zespół ekspertów prowadził dialogi techniczne, analizy, odprawy, realizował wyjazdy krajowe oraz zagraniczne. Przygotowywano wymagania i opinie, a finalnie nie zarekomendowano właściwej oceny kosztów pozyskania tego sprzętu, sposobu pozyskania (ten uległ istotnej modyfikacji w nowym postępowaniu, biorąc pod uwagę choćby prawo opcji), a wypracowane wymagania taktyczno-techniczne były co najmniej kontrowersyjne. W efekcie z siedmiu zaproszonych podmiotów na złożenie oferty zdecydował się jeden, a postępowanie unieważniono. 

Ów zespół był dodatkowo wspierany przez szereg innych instytucji, również biorących udział na mocy istniejących przepisów w procesie pozyskania. Można postawić pytanie: ile pieniędzy wydano już na realizację programu Mustang oraz czy ci sami eksperci i instytucje dokonują weryfikacji wymagań?

Problemy związane z realizacją programu Mustang pokazują jedną z wielu wad obecnego systemu zakupów uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Opóźnienia w modernizacji wynikają nie tylko z poziomu finansowania, ale też z niewydolności systemu zakupów sprzętu. Jest to następstwem braku właściwych przepisów formalno-prawnych (w szczególności pozwalających na wyznaczenie „środka ciężkości” modernizacji), odpowiedniej liczby wysokiej klasy specjalistów, analiz kosztów cyklu życia sprzętu militarnego czy sprawnie działającego systemu zbierania danych o rozwoju systemów walki oraz wsparcia działań i zasadniczych kierunkach ich zmian w przyszłości. To wszystko pokutuje tym, że nadal ponosimy i niestety będziemy w przyszłości ponosić koszty tych błędnych decyzji.

Eksperci wskazują, że jedną z dróg do poprawy systemu pozyskiwania sprzętu wojskowego powinno być wyznaczenie „środka ciężkości”, wzorowanej na działających w państwach zachodnich instytucji zwanej Agencją Uzbrojenia. Takie rozwiązanie może być elementem opracowywanej Narodowej Polityki Zbrojeniowej, o czym mówił w wywiadzie dla Defence24.pl przewodniczący Sejmowej Komisji Obrony Narodowej Michał Jach.

Czytaj więcej: Jach dla Defence24.pl: Rewolucja w finansowaniu armii. Plan ws. Agencji Uzbrojenia

Agencja Uzbrojenia byłaby odpowiedzialna za proces pozyskiwania i wdrażania do eksploatacji w całym cyklu życia. Poza typowymi komórkami organizacyjnymi, w których pracowaliby specjaliści od realizacji zakupów w trybie prawa zamówień publicznych oraz w trybie BP skupiałaby komórki organizacyjne odpowiedzialne za współpracę z Siłami Zbrojnymi w identyfikacji ich potrzeb, rozpoznawanie zdolności przemysłowego potencjału obronnego, prowadzenie prac B+R, offset czy promocję polskiej oferty za granicą. Poszczególne przedsięwzięcia objęte Planem Modernizacji Technicznej byłyby realizowane przez zespoły projektowe. 

Takie zespoły podlegałyby menedżerom projektów posiadającym kompetencje do sprawnej realizacji procesu pozyskiwania sprzętu wojskowego. Równocześnie byliby oni odpowiedzialni za nieterminowe dochodzenie do kolejnych kamieni milowych wyznaczonych w harmonogramach. Skupienie w jednym ręku kompetencji decyzyjnych, jak i silnych narzędzi analitycznych oraz zasobów organizacyjnych i kadrowych jest warunkiem koniecznym dla uporządkowania procesu przygotowania wymagań czy wyeliminowania wewnętrznie sprzecznych warunków, jakie często towarzyszą postępowaniom.

Kolejną kwestią jest realna ocena możliwości przemysłu i analizowanie kosztów, tak aby odzwierciedlały one w adekwatny sposób zdolności potencjalnych wykonawców. W pierwotnym postępowaniu na program Mustang zabrakło wielu z wymienionych czynników. Jak wskazano wyżej, program „następcy Honkera” jest istotny dla potrzeb Sił Zbrojnych RP i powinien być szybko realizowany. Jednocześnie jednak wnioski z jego przebiegu muszą być uwzględnione w długoterminowym planowaniu systemu pozyskiwania sprzętu dla Wojska Polskiego, aby uniknąć podobnych okoliczności w przyszłości.

Marek Dąbrowski, Jakub Palowski

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 21
Reklama
Anuluj
ewa
czwartek, 31 sierpnia 2017, 12:12

Jaki polski przemysł? Mam szanować przemysł który nie potrafi zrobić zwykłej terenówki? Bo co? Bo tak jest patriotyczne? .takie teksty to może lykaja dzieci. Polski przemysł to dno dna. Zero technologii. Zero sprzedaży. Jest na kroplowce Państwa i tyle.

wogle jaja
sobota, 19 sierpnia 2017, 03:52

Komuś się marzy "toyota army", bo tanio... a w razie W trzeba będzie wieszać na tych puszkach kamizelki oraz portrety Czarnej Madonny, może ochronią.

sojer
sobota, 19 sierpnia 2017, 01:12

Ciekawostka. hahaha minister ON utknął w Honkerze w błocie. Pierwsza ofiara swojej nieskuteczności, bezcenne.

darek
piątek, 18 sierpnia 2017, 19:15

może kupić konie i bryczki których nie potrafią sprzedać

wachmistrz Luśnia
piątek, 18 sierpnia 2017, 12:21

Jednak tabory konne były mniej sprawiające kłopoty.... Chyba do nich powrócimy..... Wio Kary , włącz dwójkę......

sierż.rez
piątek, 18 sierpnia 2017, 09:40

jeszcze takiego pojazdu nie skonstruowano, wymogi jak o zdrowie dla umierającego.Żołnierz z kategorią B to nie żołnierz to egzemplarz na mięso armatnie....w pierwszej kolejności.Ciekawe założenie.....że do wojska będą przyjmowani z niskim IQ ?

io
czwartek, 17 sierpnia 2017, 18:58

https://youtu.be/9G4rI-2AKZY

odgromnick
czwartek, 17 sierpnia 2017, 02:02

Jeden model : Toyota Land cruiser J70 czy inaczej Toyota seria 78 Połowa Australii, Azji, Afryki na tym zapierd.... a te matoły auta nie mogą znaleźć szkoda gadać

odgromnick
czwartek, 17 sierpnia 2017, 02:01

Jeden model : Toyota Land cruiser J70 czy inaczej Toyota seria 78 Połowa Australii, Azji, Afryki na tym zapierd.... a te matoły auta nie mogą znaleźć szkoda gadać

wqq
czwartek, 17 sierpnia 2017, 00:56

Skoro te tęgie głowy z IU nie są w stanie wybrać odpowiednich pojazdów terenowych oraz tych do jazdy po garnizonie to trudno sądzić iż będą w stanie wybiorać coś bardziej skomplikowanego i drogiego np. czołg albo śmigłowiec. To się musi zakończyć jakimś dramatem technicznym albo aferą kryminalną , Może podróż studyjna do jakiegoś salonu samochodowego chociaż by w Warszawie poszerzyła by panom z IU horyzonty myślowe co jest a czego nie ma na rynku w sektorze motoryzacyjnym . Myślałem że tam pracują fachowcy a to pewno urzędnicy po politologii albo inni humaniści tylko tyle że w mundurach. Wstyd nawet zwykli handlarze samochodami mają ubaw z tych przetargów .

Strateg
czwartek, 17 sierpnia 2017, 00:49

Temu państwu i jego mieszkańcom złamano kręgosłup moralny już w 1795 roku i efekty widać do dziś... ... a chętnych do zmiany paradymgatu kulturowego panujacego w Polsce - brak.

oficer
środa, 16 sierpnia 2017, 21:06

Tylko Honker to sprawdzona i doskonała konstrukcja, prosta w eksploatacji i nieskomplikowana dająca się łatwo naprawić w warunkach polowych. Żołnierze darzą dużym sentymentem te pojazdy i szczerze mówiąc jako oficer nie wyobrażam sobie by Honki (bo tak pieszczotliwie je nazywamy) zostały wycofane.

As
środa, 16 sierpnia 2017, 20:58

Dobrze się złożyło chcący, lub niechcący i nie kupiliśmy aut, bo nie ma za co.

ech
środa, 16 sierpnia 2017, 20:51

Bojowe czarne toyoty pick-up zamiast matowe, to z przepieknie blyszczacym lakierem, szkoda jeszcze ze nie rozowe jak cadillac Marylin Monroe.

nowy
środa, 16 sierpnia 2017, 19:56

mój znajomy pracował w UI odszedł bo jak mówi już nie mógł wytrzymać z nic nie robienia

ERTER
środa, 16 sierpnia 2017, 19:48

Modernizacja armii ruszy pełną parą wtedy gdy w armii będą już tylko zwolennicy PISu. I TYLE W TEMACIE.

nad wyraz... zaciekawiony
środa, 16 sierpnia 2017, 18:58

W dniu 15.08.2017 roku Antoni Macierewicz miał okazję przekonać się o konieczności przyspieszenia programu samochodu osobowo-ciężarowego Mustang. W drodze do wsi Rytel, która kilka dni temu dotkliwie ucierpiała w wyniku nawałnicy, ugrzązł w błocie wojskowy Tarpan Honker przewożący ministra...

Kokosz
środa, 16 sierpnia 2017, 18:34

IU to jest nasz "Miś", który odpowiada na ważne potrzeby społeczne i gospodarcze.

Ponury Podatnik
środa, 16 sierpnia 2017, 16:29

Wspierajmy Polski przemysł, wczoraj Honker z Macierewiczem zakopał się w błocie. Wyciągnęło go stare malutkie Isuzu. Ale podczas wojny w Honkerach będzie jeździć mięso armatnie i oni nie potrzebują porządnych samochodów a związkowcy jeść muszą.

123
środa, 16 sierpnia 2017, 16:04

Jak się nie wie czego się chce a w dodatku głąby przygotowują specyfikację to tak jest!

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama