Reklama

MSPO 2015: Przetargowy bój o śmigłowce szturmowe. Prezentacje na MSPO

2 września 2015, 17:40
Reklama

Cztery konstrukcje: amerykańskie śmigłowce AH-64E Apache Guardian i AH-1Z Viper, europejski Tiger HAD oraz turecki T-129B ATAK będą rywalizować w przetargu o kryptonimie „Kruk”. Jego celem jest pozyskanie dla polskich sił zbrojnych ok. 30 wiropłatów uderzeniowych, które zastąpią przestarzałe radzieckie maszyny szturmowo-transportowe Mi-24D/W. Wartość przyszłego kontraktu jest szacowana na 5 mld złotych. MON ma dokonać ostatecznego wyboru jeszcze w tym roku, a pierwsze nowe śmigłowce uderzeniowe z biało-czerwoną szachownicą powinny pojawić się w Polsce w 2018 roku. Na MSPO prezentowane są AH-64E, Tiger HAD oraz T-129B.

Polskie programy śmigłowcowe

W kwietniu br. Ministerstwo Obrony Narodowej podjęło decyzję o zakupie 50 śmigłowców wielozadaniowych Airbus Helicopters H225M Caracal. Wraz ze sfinalizowaniem tego postępowania podjęto również decyzję o przyśpieszeniu kolejnego bardzo ważnego programu śmigłowcowego o kryptonimie „Kruk”. W jego ramach mają być wybrane przyszłościowe śmigłowce szturmowe dla Wojsk Lądowych. Nowa konstrukcja ma zastąpić pamiętające jeszcze czasy Układu Warszawskiego wiropłaty z rodziny Mi-24.  Polska posiada obecnie ok. 30 maszyn tego typu w dwóch wersjach: Mi-24D i unowocześnionej Mi-24W. Radzieckie wiropłaty brały udział w działaniach bojowych w Iraku oraz w Afganistanie. Podczas misji utracono kilka egzemplarzy, w tym co najmniej jedną w wyniku ostrzelania helikoptera z broni maszynowej przez nieprzyjaciela.

Mi-24, Fot. MON/Wikipedia
Mi-24. Fot. MON/Wikipedia/Fot. st. chor. Adam ROIK/Zespół Reporterski Combat Camera DO SZ

Następca dla Mi-24. Przyśpieszenie programu w związku z wojną na Ukrainie. 

Konieczność wymiany floty Mi-24 udowodnił konflikt ukraiński, podczas którego maszyny tego typu stały się łatwym łupem dla zestawów przeciwlotniczych tzw. separatystów. Ukraińskie Mi-24, pozbawione nowoczesnych systemów samoobrony, okazały się wrażliwe na zestawy MANPADS i nie były w stanie wypełniać swych zadań nad terenami opanowanymi przez wroga. Ukraińskie siły zbrojne po utracie co najmniej pięciu Mi-24 i poważnym uszkodzeniu kilku innych zrezygnowały więc z używania śmigłowców tego typu w wojnie o Donbas, co pozbawiło jednostki naziemne ważnego, mobilnego elementu wsparcia lotniczego.

Jednym z efektów ukraińskiego kryzysu było udowodnienie wagi posiadania w swoim arsenale nowoczesnych helikopterów uderzeniowych, zdolnych do atakowania celów przy użyciu uzbrojenia kierowanego wystrzeliwanego spoza zasięgu zestawów MANPADS. Warto również pamiętać, że posiadane przez Polskę Mi-24 zostały wyprodukowane jeszcze w czasach ZSRR i są w znacznym stopniu zużyte. W związku z postępującą rosyjską inwazją na Ukrainie, MON podjęło decyzję  o przyśpieszeniu programu wymiany przestarzałych radzieckich śmigłowców uderzeniowych. W lipcu 2014 roku Inspektorat Uzbrojenia rozpoczął realizację odpowiedniego programu o kryptonimie "Kruk", a w kwietniu br. poinformowano, że decyzja o wyborze następcy Mi-24 zostanie podjęta jeszcze w tym roku, czyli dwa lata wcześniej, niż planowano to przed wybuchem wojny na Ukrainie.

Nie sprecyzowano dokładnie liczby nowych helikopterów, które mają trafić do Polski, nie jest też wiadome, czy możliwa będzie wymiana Mi-24 na nowe maszyny w stosunku 1:1. MON deklaruje, że planuje kupić 32 śmigłowce. Niewykluczone jest jednak, że w przypadku zbytniego wzrostu kosztów docelowa liczba maszyn będzie mniejsza, podobnie jak ograniczono zamówienie w przypadku wiropłatów wielozadaniowych, których miało być pierwotnie 70, a nie 50 egzemplarzy.

Śmigłowce zakupione w ramach programu "Kruk" nie będą bezpośrednimi następcami Mi-24, które są maszynami cięższymi i dzięki możliwości przewożenia ośmiu żołnierzy bardziej wielozadaniowymi od ich oczekiwanego następcy. Warto przy tym dodać, że koncepcja ciężkiego śmigłowca uderzeniowo-transportowego, pomimo ogromnego sukcesu komercyjnego za jaki należy uznać zbudowanie przez fabrykę Mila 2300 maszyn, które trafiły do ponad 50 użytkowników, okazała się ślepym zaułkiem w historii rozwoju statków powietrznych. Wprawdzie powstał szereg produkowanych do dziś wersji rozwojowych Mi-24, jednak śmigłowiec nie doczekał się bezpośredniego następcy.

Czterech oferentów w walce o polski kontrakt 

Nowy śmigłowiec uderzeniowy polskiej armii ma być więc wyspecjalizowaną maszyną szturmowo-rozpoznawczą z dwuosobową załogą. Należy jednak dodać, że precyzyjne wymagania techniczne nie zostały jeszcze podane do publicznej wiadomości przez przyszłego użytkownika, stąd nie jest pewne jakie - przede wszystkim - zadania będzie wykonywać ”Kruk”. Należy jednak oczekiwać, że będzie to helikopter przeciwpancerny, który będzie również dobrze przystosowany do prowadzenia misji rozpoznawczych, zwiadowczych, a także eskortowych. Maszyny będą też zapewne dysponować możliwością zwalczania celów powietrznych, takich jak inne śmigłowce czy drony, przy użyciu rakiet powietrze-powietrze.

Konstrukcja zostanie wybrana wyłącznie spośród oferty producentów pochodzących z krajów NATO. W szranki w polskim przetargu staną więc cztery konstrukcje: Boeing AH-64E Apache Guardian, Bell AH-1Z Viper, Eurocopter Tiger HAD i TAI T-129B ATAK. Wartość kontraktu szacowana jest na 5 mld złotych. Pierwsze maszyny mają trafić do Polski w ciągu 24 do 36 miesięcy od podpisania kontraktu - najprawdopodobniej więc nie wcześniej, niż w 2018 roku.

Ciężki czy lekki ? 

Maszyny oferowane Polsce można podzielić na dwa rodzaje. Cięższe śmigłowce reprezentują AH-64E Apache Guardian i AH-1Z Viper, natomiast lżejsze Tiger HAD i T-129B ATAK.  

AH-64E Apache Guardian, fot. A.Hładij/Defence24.pl
AH-64E Apache Guardian. Fot. A.Hładij/Defence24.pl

Konstrukcja Boeinga jest zdecydowanie najcięższym (maksymalna masa startowa ponad 10 ton) helikopterem oferowanym Polsce. Jest cały czas rozwijany na bazie doświadczeń amerykańskich sił zbrojnych z kolejnych konfliktów zbrojnych: od inwazji na Panamę i Pustynnej Burzy po Irak i Afganistan. Śmigłowiec wyposażony jest w radar AN/APG-78 Longbow i zestaw sensorów optoelektronicznych. Dodatkową możliwością, którą otrzymały załogi AH-64E jest zdolność do kontrolowania dronów.

Pozyskanie Apache może się wiązać z koniecznością wyasygnowania znacznych środków finansowych - dla przykładu, za 30 sztuk tych śmigłowców czyli podobną liczbę jaką chcę pozyskać Polska, Tajwan zapłacił 2 mld USD, co przekracza deklarowany przez MON zakres funduszy. Pomimo kosztów i tego, że Apache Guardian pojawił się na rynku dopiero w 2011 roku, Boeing zdążył już zebrać szereg zamówień na tą konstrukcję. Armia USA otrzyma 56 nowych AH-64E i dodatkowo 634 AH-64D ma być przebudowanych do tego standardu. Wśród odbiorców eksportowych znalazły się natomiast Tajwan, Korea Południowa, Indonezja i Arabia Saudyjska.

AH-1Z Viper, For. US Marines
AH-1Z Viper. Fot. US Marines

Drugą propozycją amerykańską jest Bell Helicopter AH-1Z Viper. Wiropłat wyposażony jest czteropłatowy kompozytowy wirnik główny, awionikę obejmującą m.in. cyfrowy kokpit z wielofunkcyjnymi wyświetlaczami oraz elektro-optyczne sensory. Podobnie jak Apache, śmigłowce przenoszą do 16 rakiet z rodziny Hellfire II, a także niekierowane pociski rakietowe 70 mm i  rakiety powietrze-powietrze AIM-9 Sidewinder.  Do tej pory jedynym użytkownikiem tych śmigłowców jest lotnictwo Korpusu Piechoty Morskiej USA. Pierwszym zagranicznym użytkownikiem będzie natomiast Pakistan, który w sierpniu br. podpisał kontrakt na dostawy 15 śmigłowców wraz z tysiącem rakiet AGM-114R Hellfire II. Maksymalna cena pakietu 15 śmigłowców wraz z uzbrojeniem dla Pakistanu została określona na 952 mln USD w dokumencie FMS. Nie można jednak wykluczyć, że realna wartość kontraktu dla Pakistanu będzie znacznie niższa.

Fot. J.Raubo/Defence24.plejjew
Fot. J.Raubo/Defence24.pl

Europejski Tiger HAD posiada płatowiec wykonany w całości z kompozytów, co znacznie zmniejsza wagę konstrukcji. Dodatkowo wyposażony jest w szereg nowoczesnych rozwiązań technicznych jak szklany kokpit, posiada również konstrukcję obniżającą skuteczną powierzchnię odbicia fal radarowych. Przedstawiciele producenta wskazują na zdolności manewrowe śmigłowca jako czynnik zwiększający szanse przeżycia maszyny na współczesnym polu walki. Tigery zamówiły do tej pory siły zbrojne czerech krajów: Francji, Niemiec, Hiszpanii i Australii w czterech podstawowych wersjach.

Są to śmigłowiec wsparcia ogniowego Tiger UHT, maszyna bliskiego wsparcia i eskorty Tiger HAP, helikopter rozpoznawczy Tiger ARH i wreszcie oferowana Polsce wersja Tiger HAD. Ten ostatni wariant przeznaczony jest do zadań wsparcia bojowego i misji uderzeniowych. Wyposażony jest w mocniejszy silnik o mocy MTR390 o mocy 1341 KM, a także zintegrowana jest z pociskami przeciwpancernymi typu Spike ER, AGM-114K Hellfire II oraz Trigat i HOT3, których może przenosić 8 sztuk, a więc mniej niż maszyny amerykańskie. Maszyny tego typu znajdują się na wyposażeniu lotnictwa wojsk lądowych Francji i Hiszpanii. Brały do tej pory udział w działaniach zbrojnych w Libii, Afganistanie i Mali. Komentatorzy wskazują, że pozyskanie Tigerów może wiązać się z ponoszeniem znacznych kosztów finansowych.

ATAK ATAK
Fot. J. Radecki/Defence24.pl

Ostatnią maszyną biorącą udział w przetargu jest turecko-włoski helikopter TAI T-129B ATAK będący głęboką modyfikacją włoskiego śmigłowca Agusta A129 Mangusta. Maksymalna masa startowa tej maszyny jest dwa razy mniejsza od Apache Guardian i jest to najlżejsza maszyna oferowana w polskim przetargu. Śmigłowiec charakteryzuje się dobrą manewrowością, która w połączeniu z obniżeniem powierzchni odbicia fal radarowych ma mu zapewnić wysoką przeżywalność na polu walki. T129 ATAK wchodzi do uzbrojenia tureckich sił zbrojnych - do chwili obecnej odebrano dostawę 9 śmigłowców w podstawowej wersji T129A.

Polsce oferowany jest śmigłowiec w wielozadaniowej wersji T129B. W stosunku do Mangusty turecki helikopter otrzymał m.in. nowy pięcioramienny wirnik główny, silniki LHTEC CTS800-4A, a także krajową awionikę, komputer misji, wyświetlacze nahełmowe oraz systemy obronne i uzbrojenia. Do tych ostatnich należą produkowane w Turcji pociski przeciwpancerne Mizrak-U (UMTAS) oraz 70 mm naprowadzane laserowo rakiety Rokestan Cirit. Przedstawiciele tureckiego koncernu nie widzą przy tym przeszkód w zintegrowaniu ich maszyny z innymi typami uzbrojenia takimi jak Hellfire II czy Spike. Maszyna może przenosić do ośmiu rakiet tego typu. Do zwalczania celów powietrznych ATAKi przenoszą rakiety Stinger.

O tym, jaka konstrukcja zostanie ostatecznie wybrana przez MON, w pierwszej kolejności zadecyduje wygrana koncepcji maszyny "ciężkiej", takiej jak Apache lub Viper lub lżejszej, w rodzaju Tigera i T129. Na razie trudno wyrokować, która z nich ma więcej zwolenników w Inspektoracie Uzbrojenia, ponieważ wymagania taktyczno-techniczne Kruka nie zostały jeszcze podane do publicznej wiadomości. Znaczenie mogą tutaj mieć nie tylko masa śmigłowców, ale ich zdolności manewrowe, oceniane pod kątem zapewnienia odpowiednich możliwości na polu walki. Ważną rolę może odegrać również zestaw sensorów i systemów samoobrony, włącznie z koncepcją ich wykorzystania przez dany śmigłowiec. Znaczenie będą też mieć koszty, ponieważ mogą wymusić zmniejszenie zamówienia, szczególnie w wypadku wyboru droższych wariantów ofert w stosunku do planowanych 32 sztuk, co uniemożliwiłoby zastąpienia Mi-24 w stosunku 1:1. Kolejnym czynnikiem, który powinien być brany pod uwagę, jest również ewentualna polonizacja śmigłowca i udział polskiego przemysłu w jego opracowaniu.

Korzyści dla przemysłu

Oprócz pozyskania jak najlepszej platformy bojowej dla Polski ważne są również korzyści, jakie dla polskiego przemysłu może przynieść program "Kruk". Boeing w tym celu zorganizował w lipcu br. dwudniowe warsztaty z udziałem 10 spółek wchodzących w skład PGZ. Celem było opracowania modelu współpracy z polskim przemysłem. Bell rozpoczął rozpoczął z kolei wstępne rozmowy na temat polonizacji AH-1Z. Przedstawiciele firmy nie wykluczają m.in. opracowania radaru dla ich śmigłowca wspólnie z polskimi partnerami. Turecka firma Turkish Aersopace Industries podpisała w maju br. umowy z Mesko i Wojskowym Centralnym Biurem Konstrukcyjno-Technologicznym w celu rozszerzenia współpracy z polskim przemysłem zbrojeniowym. Airbus Helicopters będzie z kolei związany z polskim przemysłem zbrojeniowym w ramach realizacji zamówienia na śmigłowce wielozadaniowe Caracal, a jego prezes zapowiada, że firma chce być mocnym i długoletnim partnerem polskiego przemysłu.

Kruk w Kielcach

Rozstrzygnięcia programu Kruk powinniśmy się spodziewać jeszcze w tym roku. Trzy konstrukcję oferowane Polsce w ramach tego programu: AH-64E Apache Guardian, Tiger HAD i T-129B ATAK można oglądać osobiście podczas trwających targów MSPO 2015 w Kielcach. Na targach obecni są również przedstawiciele Bell Helicopter, prezentujący ofertę śmigłowca AH-1Z.                

Andrzej Hładij                                                                

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 17
Reklama
Anuluj
Mat
środa, 12 października 2016, 17:26

Jaka rosyjska inwazja na ukraine ? co to sa za spiewki polskigo pieska ameryki...

Podbipięta
wtorek, 6 września 2016, 21:28

Na dzień dzisiejszy nie stać nas na zakup śmigłowców szturmowych.Program winien być skasowany i nie komentowany przez najbliższe 10 lat.Na żaden dłuższy komentarz takie kretyńskie marnotrawienie kasy nie zasługuje!!!!!!!!!!!!!!!!

#20@08&16
sobota, 20 sierpnia 2016, 21:54

dwa lata od 2014 do 2016 to niby przyspieszenie, a beda w 2018 ? inna epoka ten MON

=t=
piątek, 10 czerwca 2016, 01:19

Rozśmieszają mnie te komentarze o 'najbliższych jewropiejskich sojusznikach'. Jakbyś nie zauważył, Francuzi tak srają przed ruskimi po nogach, że na Anakondę-16 nie przysłali nic. Z niemiec mniej niż kompania, większą delegację przysłali Gruzini (!) Jedyne autentycznie zauważalne europejskie kontyngenty to Hiszpania i UK - po 1200 żołnierzy z ciężkim sprzętem. Hiszpanie mają Tigre, bo go współprodukują, brytyjczycy zaś AH-64. A poza tymi dwoma, wszystkich skarla ponad 13000 amerykańskich żołnierzy. Prawda jest taka - europa ma imperialne rojenia, i zerowe znaczenie. Sprzęt wojskowy należy albo produkować samemu, albo kupować amerykański, bo w razie czego niemcy i francuzi będą lizać ruskim ręce, a wszystko będzie zależeć od reakcji USA... a jeśli tej nie będzie, to jak na Ukrainie, od NASZYCH własnych możliwości. I można śmiać się z Azowca i innych Charkowskich wynalazców, ale czy my będąc w ich sytuacji zdobylibyśmy się chociaż na tyle? To samo z F16, można pieprzyć do woli ale prawda jest taka, że w chwili strachu dzięki połączonej logistyce, w Łasku wylądowało 12 amerykańskich 'efów' przysłanych z bazy Aviano, i było po ptokach. Łask to 2/3 nowoczesnego lotnictwa w Polsce i połowa na całej wschodniej flance nato... idealny cel dla ruskiej atomówki... ale jak tam siedzą amerykanie, to już tak łatwo nie jest. A pojawiać się mogą bez zapowiedzenia, bo sprzęt na którym latają jest ten sam, i całe zaplecze jest to samo. Tak samo wygląda sytuacja w lotnictwie WL, i każdy wojskowy to rozumie, i dlatego ze znacznym prawdopodobieństwem skończy się na przyjęciu oferty Boeinga i zakupie 16-18 używanych AH-64 z wyzerowanymi resursami i zupgradeowanych do wariantu Guardian... a offset będzie dotyczył co najwyżej zamówień dla koncernu w innych obszarach, oraz przekazania technologii związanej z serwisem i remontami do WZL. Na tyle pozwala budżet.

Gregorew
sobota, 30 kwietnia 2016, 23:18

Na youtubie krąży info że wybrano apache w ilości 26 sztuk ma to być upublicznione przed szczytem nato

Jaksar
czwartek, 17 marca 2016, 13:32

nie będzie przetargu, PiS wygołocił budżety MON i innych instytucji by realizować obietnice wyborcze i zobowiązania wobec kościoła i dyr. rydzyka. Jak widać, bez przerwy słyszymy o dialogach, testach, rozmowach i ciągłym przesuwaniu w przyszłość decyzji by wygrać na czasie. Macierewicz poluje na duchy by pokazać, że jego służby coś robią, straszy partnerów zerwaniem zamówień czy przetrgów a armia jest w stanie rozkładu. Założę się, że po jakimś czasie dowiemy się, że w sprawie Caracali nie udało się porozumieć z Francuzami i rozpisany zostanie nowy przetarg. Najpierw będą ponownie narady, dialogi by określić co "naprawdę" potrzebuje armia a potem dopiero (za 3-4 lasta?) ogłosi się przetarg na 30 ś,igłowców tak wygórowany, że mało która z firm zechce w nim brać udział. Może kupimy jakieś skorupy bez uzbrojenia i nowoczesnej awioniki po to by stały na pokaz czy służyły w defiladach organizowanych przez nawiedzony PiS. Nawet po zmianmoe za 3 lata rządu, niewiele się zmieni... kasa będzie pusta, zoobowiązania z tytułu zadłużeń kolosalne, tak więc pieniędzy na porządną modernizację armi nie będzie przez kolejne 10 lat. Kosmetycznie coś tam się wprowadzi czy udoskonali ale dla siły i rozwoju armi nie będzie miało to znaczenia !

Gajowy z Ruskiej Budy
poniedziałek, 21 grudnia 2015, 14:16

dużo ruskich trolli tutaj !!!!

Gajowy z Ruskiej Budy
poniedziałek, 21 grudnia 2015, 14:14

dużo ruskich trolli tutaj !!!!

anakonda
sobota, 12 września 2015, 18:01

najlepszy wybor to na dzień dzisiejszy jest T 129 Attak (cena i moz;iwosci jak i duże prawdopodobieństwo przejecia lub udział w produkcji )i nie w agusta Westland swidnik ale w PGZ )

Stary Zając
poniedziałek, 7 września 2015, 17:15

Ale zawzięta dyskusja i co jeden to lepszy. A do budy łapciuchy!!! Kury wam szczać prowadzać, a nie za politykę się brać, obkichańce. Skąd wiesz jeden z drugim, że potrzeba 50, albo 120 śmigłowców? Jak wymysliłeś, że 30 śmigłowców wystarczy na tydzień, to przynajmniej bądź uprzejmy wyjaśnić w jaki to cudowny sposób do takiego wniosku dobrnąłeś. Zamiast projekcji jasnego spojrzenia nieskalanego śladem znajomości rzeczy, proponuję rzeczową dyskusję, bez obrazy, a nie durne mędrkowanie - typu wiem ale nie powiem. 30 śmigłowców kupujemy bo na tyle nas stać. Też uważam, że to trochę mało, ale wcale nie obawiam się, że wystarczy nam na tydzień wojny. Takie bzdety pieprzą przeważnie amatorzy, którzy w NATO byli na 2-3 dniowej wycieczce. Nie po to Polska zapisała się do tego klubu, żeby zbierać baty. Wstąpilismy po to, żeby wygrać i nie tracić sprzętu. Pamietacie wojnę w zatoce, albo Jugosławię, dużo tam sprzętu stracono? Więc zamiast wieszczyć horror odpowiedzmy sobie na pytanie ile czołgów może taki zestaw śmigłowcowy zniszczyć. Wedle reguł, których mnie kiedyś uczyli mądrzejsi ode mnie, 30 śmigłowców szturmowych powinno zniszczyć w dwóch wylotach bojowych brygadę pancerną. Bo średnio jeden śmigłowieć razy 2,5 czołga i razy 0,45 na oddziaływanie plot przeciwnika. Wychodzi, że w jednym wylocie zniszconych będzie ok 34 śmigłowce. Oczywiście zakładam, że sprzęt jest sprawny w 100%, co czasami się udaje, ale dla większego realizmu można dodać współczynnik 0,80. Tak czy owak w obu wylotach to by mogło być grubo ponad 50 czołgów zniszczonych. Wystarczy!! Całkiem niezła perspektywa, jak na nasz kraj "będący w ruinie". Pozdro!!

antylewak
sobota, 5 września 2015, 01:21

Zamiast kupować takie głupoty WZNIEŚĆ OGRODZENIE NA GRANICY Z UKRAINĄ jak Węgrzy na granicy z Serbią! Uczmy się na cudzych błędach a nie dopiero po szkodzie! Nie zagrażają nam rosyjskie czołgi tylko islamscy konkwistadorzy z bombą "D" - Demograficzną! 40% dzieci w szkołach Beneluksu i Skandynawii to muzułmanie!!!

Sejsmo
czwartek, 3 września 2015, 15:02

Czy ja się nie mylę, że na latające autobusy mamy wydać 13 mld zł. a na sprzęto bojowy 5 mld? Czy żyjemy w państwie rządzonym przez aż takich matołów?

Juliusz cezar
czwartek, 3 września 2015, 11:58

Co Wy o tym offsecie tak piszecie onetowi mądrusie. Usłyszeliście obce słowo i jak mantrę je powtarzacie. OFFSET to 2x drozszy zakup!!! a w zamian za to "udostępnienie technologii;)" Podejrzewam że sami politycy nie wiedzą co kryje się pod tym słowem. Tu nawet wikipedia nie pomoże......

robert
czwartek, 3 września 2015, 10:52

wygrają jak zawsze durni związkowcy z pazernymi na władzę politykami - oba te "ugrupowania" mają w poważaniu dobro armii

Podbipięta
czwartek, 3 września 2015, 00:24

Widzieliście może panowie / na targach / jak Apaczowi szybki plastikowe na silikon uszczelniono.Nic nie gadam ale żeby choc je zfugowali;Żabawne . bo wciskałem tym pilotom z 15 min. że to super glue a oni upierali się że to silicon.Lubię tych durnowatych Jankesów i tyle/ Ciosiołka jest ciosiołka.Ale działa,

skoczek
czwartek, 3 września 2015, 00:01

AH64 jak i Cobra która ma cudną sylwetke jak na śmigło uderzeniowe i jest bardzo dobrze uzbrojone. Pokazały co potrafią w kilku konfliktach zbrojnych. To że AH ma wąskie grono odbiorców nie jest czymś co powinno być jakąś ujmą jak cos jest zeje... to się nie sprzedaje na lewo i prawo taką mają taktyke Amerykanie i Kacapy.

bla
środa, 2 września 2015, 19:15

A czemu sami nie możemy wyprodukować helikopterów ? A no tak wszystko wyprzedane za PiSu i PO. To troche jak z putinem i miedwiediewem 2 darmozjadów rządzi na zmiane

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama