Reklama

Lew-Mirski: Homar w decydującej fazie negocjacyjnej [Defence24 TV]

22 grudnia 2017, 17:46

Program Homar zakłada bardzo głęboką polonizację tego systemu. On w zasadzie jest polski z jakimś substratem z zagranicy w postaci efektorów – mówi Maciej Lew-Mirski z zarządu PGZ. Jego zdaniem negocjacje weszły w decydująca fazę i powinny zakończyć się podpisaniem umowy w pierwszej połowie roku, jeśli uda się dojść do porozumienia z koncernem Lockheed Martin, którego Grupa PGZ rekomendowała wcześniej jako preferowanego wykonawcę.  Jeśli to się nie uda, to umowa zostanie zawarta z oferentem izraelskim lub tureckim w drugiej połowie 2018 roku. 

Podczas konferencji prasowej w siedzibie Polskie Grupy Zbrojeniowej poinformowano o obecnym stanie negocjacji w programie Homar, który dotyczy artyleryjskiego systemu rakietowego o zasięgu do 300 km. Partnerem zagranicznym dla powołanego dla realizacji tego projektu konsorcjum złożonego z 9 spółek należących do PGZ oraz WB Group jest amerykański koncern Lockheed Martin. Oferta dotyczy polonizacji systemu HIMARS.

Program Homar jest w tej chwili w decydującej fazie negocjacyjnej. Doszliśmy do momentu gdy mamy praktycznie gotową umowę z Inspektoratem Uzbrojenia i weszliśmy w decydująca fazę negocjacji z Lockheed Martinem. Partner zagraniczny musi zdecydować, czy podtrzymuje swoje deklaracje z RFI czy też nie. Gdy pytaliśmy o transfer technologii, o licencję, o zgody eksportowe.

Maciej Lew-Mirski, członek zarządu PGZ

Polska jest zainteresowana pozyskaniem bardzo szerokich kompetencji w zakresie realizacji programu Homar. Całość działań ma być koordynowana i skoncentrowana w ramach Centrum Produkcyjno-Serwisowym, które zapewni integrację wszystkich kompetencji. Nie tylko produkcja, ale też wsparcie eksploatacji, serwis i wszelkie działania związane z modernizacją i rozwojem systemu Homar mają być realizowane poprzez centrum, a nie spółki należące do konsorcjum.

Ma to obniżyć koszty i zapewnić unifikację. Jest to o tyle istotne, że w systemie mają być zastosowane w szerokim zakresie polskie rozwiązania, takie jak platformy nośne w układzie 4x4, 6x6 i 8x8, istotne elementy kryptografii, systemu kierowania ogniem czy łączności. Homar ma być również kompatybilny z polskim BMS. Z zagranicy pozyskane będą przede wszystkim pociski rakietowe oraz wyrzutnia i istotne elementy kierowania ogniem. W Polsce ma odbywać się montaż, certyfikacja i serwis pocisków.

Czytaj też: Amerykańskie rakiety dla Homara. Zgoda Departamentu Stanu

W związku z tym, że program Homar zakłada bardzo głęboką polonizację tego systemu. On w zasadzie jest polski z jakimś substratem z zagranicy w postaci efektorów. Ale pojazdy bazowe, systemy kierowania ogniem, nawigacji, łączności i tak dalej, będą pochodziły od członków konsorcjum należących do Polskiej Grupy Zbrojeniowej i WB Electronics.

Maciej Lew-Mirski, członek zarządu PGZ

Zdaniem przedstawicieli Polskiej Grupy Zbrojeniowej szeroki udział polskiego przemysłu powoduje, że jego koszty nie mogą być porównywane z zakupem przez Rumunię systemu HIMARS „z półki”, który będzie realizowany znacznie mniejszym kosztem i w krótszym czasie. Rumunia jednak, jak podkreślił Maciej Lew-Mirski, pozyskuje sprzęt a nie kompetencje.

Dlatego jest to jego zdaniem jak porównywanie zakupu samochodu z zakupem fabryki samochodów. Przy okazji tworzenia systemu Homar mają być pozyskanie technologie i kompetencje potrzebne również w innych projektach ale też ułatwiające eksploatacje i obniżające koszty w długiej perspektywie czasu. Jednym z takich elementów jest nowa platforma kołowa 4x4, która będzie wykorzystywana w programie Homar, ale trafi również do innych aplikacji w siłach zbrojnych. Zapotrzebowanie tylko na ten typ pojazdu oszacowano na ponad 2 tysiące.

Skomplikowanie programu przekłada się zdaniem Macieja Lwa-Mirskiego na złożoność negocjacji i nacisk jaki położono na uzyskanie tych kluczowych kompetencji od tego lub innego partnera zagranicznego. Jeśli negocjacje z koncernem Lockheed Martin zakończą się sukcesem, to umowa na system Homar zostanie podpisana w pierwszej połowie 2018 roku. Jeśli natomiast trzeba będzie rozpocząć rozmowy z innymi oferentami z Izraela i Turcji, to na kontrakt zaczekamy do drugiej połowy 2018 roku. Niezależnie od ostatecznego rozwiązania zdaniem Macieja Lwa-Mirskiego umowa dotycząca programu Homar, jednego z określonych w Strategicznym przeglądzie obronnym jako priorytetowe, zostanie zawarta w przyszłym roku. 

Czytaj również: Polska powinna rozważyć wznowienie produkcji amunicji kasetowej [WYWIAD]

KomentarzeIlośc komenatarzy: 20
Reklama
Anuluj
KrzysiekS
niedziela, 31 grudnia 2017, 09:39

Czyli MON ma kłopoty z WISŁĄ i HOMAREM na własną (a w zasadzie polityczną) prośbę. Mimo wszystko życzę im powodzenia ostatecznie wydadzą pieniądze nas wszystkich

BUBA
niedziela, 31 grudnia 2017, 09:39

Jak zapewniasz Amerykanów że kupisz tylko od nich tak jak Macierewicz i Kownacki to czemu się dziwisz? Teraz nie ma nawet jak wrócić do poprzednich ofert bo konkurencja podwyższy ceny jak to zrobili Amerykanie. I tak Wisła, Homar i WSB (Tylko F-16 lub F-35) będą najlepszym interesem dla...Amerykanów. Minister przecież zapewnił że niczego innego nie chce.

KrzysiekS
sobota, 30 grudnia 2017, 16:03

Wniosek mój z wypowiedzi jest jeden Izrael nie da nam systemu bez zgody USA czyli konkurencją jest tylko Turcja która nie przejmuje się USA.

BUBA
niedziela, 24 grudnia 2017, 21:58

Mistrz. "Z zagranicy pozyskane będą przede wszystkim pociski rakietowe oraz wyrzutnia i istotne elementy kierowania ogniem." Ten drobiazg który tak naprawdę stanowi o tym czy system jest polski czy amerykański. Tak wiec kolejny raz będziemy mieli system bez amunicji wytwarzanej w kraju.

Olo
niedziela, 24 grudnia 2017, 21:58

Ale na Jelczu będzie...

aptekarz
niedziela, 24 grudnia 2017, 12:49

Niestety sprawa wygląd tak: śmigłowców i okrętów podwodnych nie potrafimy kupić, Pariotów i Homarów też bo amerykanie nigdy nie przekażą nam praw do produkcji i rozwijania swojego sprzętu (i to już błąd polityczny zakupy wymuszone przez "parasol" amerykański, tylko nie wzmacniają naszej armii). Mam nadzieję, że Brytyjczycy sprzedadzą nam chociaż licencję na rakiety. Prawda jest taka: nie potrafimy wyprodukować wysoko technologicznego sprzętu wojskowego, kupując go z zagranicy z konieczności przepłacamy albo dostajemy tylko dostawę sprzętu - niestety do prowadzenia wojny i uniezależniania militarno-politycznego musimy mieć własne zdolności produkcyjne. W innym przypadku nasza niepodległość i zdolność do obrony będzie fikcją. Czy ktoś potrafi wyjść z tego błędnego koła?

d.
niedziela, 24 grudnia 2017, 12:49

Nie ma żadnego błędnego koła, ono jest tylko w Waszych wyobraźniach. Natomiast są różne lobby i o ile pozwolimy im działać swobodnie, dalej będziemy wysysani ze środków, zadłużani, a z korzyścią tylko dla grup i dla obcych. I nie mogę oprzeć się wrażeniu, że teraz też ktoś robi sobie żarty z nas. Nie możemy dawać im carte blanche, zresztą nie daliśmy. Uzurpują, chcą wydawać nasze pieniądze nie pytając czy to chcemy właśnie kupować - wiedząc, że nie to.

Zbulwersowany podatnik
niedziela, 24 grudnia 2017, 11:58

Czy równolegle z wprowadzeniem Homara opartego o efektory z USA nie można zakupić od Izraela rakiet 122mm dla naszych Langust? Mają zasięg ponad 70km, gdyby dostosować je jeszcze do ładunków termobarycznych i kasetowych to mamy kij na cały Obwód Kalingradzki.

Lord Godar
niedziela, 24 grudnia 2017, 11:58

Też o tym kiedyś myślałem , ale czy opłaca się wprowadzać równolegle dwóch różnych systemów , produkować więcej różniącej się od siebie amunicji , to generuje większe koszty i utrudnia logistykę. Rozsądnie rozumującego podatnika mogło by to zbulwersować , czy nie ?

Kos
sobota, 23 grudnia 2017, 13:43

My tu sobie opowiadamy o przechodzeniu do kolejnych etapów negocjacji, o offsetach, o planach budowania kompetencji itp, a tym czasem na poligonie pod Odessą, Ukraińcy strzelają w najlepsze swoim systemem Olcha o zasięgu oficjalnie do 300 km i średnicy 300 km. Także ten, tego ...

As
sobota, 23 grudnia 2017, 11:37

Skazani jesteśmy na firmy amerykańskie, bo zależy nam na obecności ich wojsk. Rozważanie innych oferentów to fikcja. Poza tym zanim my bez pieniędzy się zdecydujemy inni zdążą zakupić, wyeksploatować i wycofać

Szymon
sobota, 23 grudnia 2017, 11:37

Pomysł, że Amerykanie nas obronią, bo kupiliśmy od nich broń jest tyleż zabawny, co idiotyczny. Będą nas bronić jeśli będzie w tym interes. W przeciwnym razie nie będą. Fakt, że będziemy walczyć ich bronią, albo nawet rosyjską, jest bez znaczenia.

infernoav
sobota, 23 grudnia 2017, 11:37

1. Obecność USA nie jest uzależniona od naszych zakupów, a od interesów USA. Dla interesów USA liczy się tylko kontrola nad "pomostem baltycko-czarnomorskim", Korea, Japonia i kilkoma wyspami na oceanach. Jeśli USA odpuszcza sobie nasz region to oddadzą bez walki kontrolę nad Europą w ręce Niemców ze wsparciem Rosji. Utrata Europy to w zasadzie wyparcie USA z Euroazji, gdyż kontrola nad Koreą i Japonia to za mało by rozgrywać sprawy na tych dwóch kontynentach.

dim
sobota, 23 grudnia 2017, 11:37

@As - "Skazani jesteśmy na firmy amerykańskie, bo... " To nieprawda. Możecie (i potrzebujecie) kupić także amerykańskie samoloty plus modernizacja starszych, możecie (i robicie to) współpracować z nimi międzynarodowo, wysyłając żołnierzy na misje i szkoląc ich w ten sposób (a co obchodzą nas same misje ? nie nasza sprawa !). I przede wszystkim możecie wspierać amerykańskie interesy w Europie, w Unii, która i tak ma Was za wtyczkę USA. Tymczasem kłócicie się z UE "na ostrzu noża" o zupełnie nieistotne głupotki, zamiast robić swoje, ale grzecznie i po cichu. Jak wszystkie inne kraje UE. Przykład: a ilu "uchodźców" przyjęli Czesi ? W ten sposób tracicie na Unię jakikolwiek wpływ, a to jest właśnie to, czym USA zirityujecie, tu wtedy wrogie Polsce lobby wytykać będą, że USA stawia na Was błędnie. A nie, że kupicię tę czy tamtą technologię prosto z Izraela, przecież nie z Rosji, ani Chin, ani nawet nie ze Szwecji. A przecież USA to już też Izrael, gdy rozważamy koła władzy. Wystarczy sprawdzić jacy kandydaci zauważani byli w ostatnich wyborach ? - wyłącznie ci powiązani z kołami proizraelskimi. Myślę, że MON głęboko, głęboko, głęboko przeholował, ujawniając wybór partnera, jeszcze nim w ogóle przystąpił do faktycznych negocjacji.

Re
sobota, 23 grudnia 2017, 09:22

A czy to nie Izrael sprzedał rakiety, a potem kody do nich Rosji, czyli 2 stronie konfliktu?

WW1
sobota, 23 grudnia 2017, 09:22

Izrael to sprzedał drony dla Gruzji a później dał kody dla ruskich a w zamian ruscy mieli się wstrzymać ze sprzedażą S-300 bądź S-400 dla Iranu

infernoav
sobota, 23 grudnia 2017, 09:22

Nie ma na nic takiego potwierdzenia. Poza tym Rosja trzyma z Iranem. Czytaj wrogiem Izraela, kto zagwarantuje Izraelowi, że nie przekażą kodów tej stronie i nie wyłącza tych rakiet jako skutecznej broni dla Izraela.

stary
sobota, 23 grudnia 2017, 08:58

Sądzę że za długo trwa to wszystko a efektów brak

infernoav
sobota, 23 grudnia 2017, 08:58

Myślałeś, że wpadną do supermarketu z bronią i od ręki zakupią pakiet 80 Homarów? Wiesz ile trwają negocjacje w innych krajach na zakup broni?

KrzysiekS
sobota, 23 grudnia 2017, 07:30

Najpierw obiecali Prezydentowi USA że kupią a teraz się dziwią że LM robi co chce dziwna taktyka negocjacji.

erex
sobota, 23 grudnia 2017, 02:45

rakieta to tylko dodatek do pozyskania nośnika 4x4 ? super czyli offsetem będzie przekazanie Hucie Stalowa Wola technologii produkcji platformy kołowej. Czy o takich kompetencjach mowa ?! a efektor ? IMI oferował realny transfer technologii rakietowych a nie kołowych ! potrzebujemy efektora o zasięgu ponad 300 km z prawem do modyfikacji systemów naprowadzania i sterowania, z możliwością implementacji własnych głowic termobarycznych, w tym amunicji kasetowej .. Do tego potrzebujemy efektorów o zasięgu ok 100km. Izraelska oferta załatwiała wszystko, od Acullara po LOR-ę (efektory o zasięgu 40, 100, 300, ponad 400km) z praktycznie pełnym transferem technologii rakietowych.

Lord Godar
sobota, 23 grudnia 2017, 01:30

Po pierwsze : nie mamy w tym momencie i długo nie będziemy jeszcze mieć aby ten nasz spolonizowany system "Homar" złożyć do kupy . Po drugie : LM rzuca nam cały czas kłody pod nogi i zawyża cenę . Po trzecie: Będzie "problem" ( już jest) z podpięciem "HIMARS-owego" komputera systemu kierowania ogniem z naszym Topazem . Już kiedyś pisałem , że tak będzie ... Po czwarte : nie istnieją fizycznie jeszcze podwozia pod zabudowy wyrzutni rakiet jak i pojazdów pomocniczych w tym 4x4 , które zostały ostatnio uwalone , a to już powoduje kolosalne opóźnienia . O systemie rozpoznania już nawet nie wspomnę ... Po piąte : Kupujemy rakiety i technologię produkcji starego typu , a nowsze trzeba będzie za kilka lat znowu zakupić i znowu wywalić kasę . Zero racjonalności ... Można zakupić partię gotowych rakiet , a pozyskać w przyszłości technologię i rakiety nowej generacji . Po szóste : Chcemy aby dało się z wyrzutni systemu Homar odpalać wymiennie rakiety kalibru 122 mm , czyli będziemy wymyślać koło na nowo , bo Izrael już to ma i nam zaproponował. Po siódme : W przyszłości chcemy zakupić wspomniane rakiety nowej generacji , których dawcą technologii będą Izraelczycy , a my to kupimy przez pośrednika i naklejką "Made in USA" . Pytanie ... Po co dodatkowe koszty ... Po ósme : Nadal twierdzę , że nie umiemy negocjować i kupować , bo wskazujemy wygranego , a potem próbujemy coś wynegocjować ... Totalny bezsens . Po dziewiąte " Jak dla mnie to zakup HIMARS-a jest czysto polityczny i nic więcej ... Po dziesiąte : Ta unifikacja z armią USA to chyba tylko po to aby ich wojska w razie "W" na szybko miały pod ręką zapas rakiet i to pójdzie w te stronę , a my zostaniemy ze 122-tkami , bo i tak nie będziemy w stanie efektywnie ich wykorzystać .

prawieanonim
sobota, 23 grudnia 2017, 01:30

Nie wskazujemy żadnego wygranego bo pan Lew-Mirski wyraźnie zaznaczył że jak nie dojdziemy do porozumienia z LM to skorzystamy z oferty Turcji lub Izraela w drugiej połowie 2018-go roku.

Marek1
sobota, 23 grudnia 2017, 01:26

... "Z zagranicy pozyskane będą przede wszystkim pociski rakietowe oraz wyrzutnia i istotne elementy kierowania ogniem. W Polsce ma odbywać się montaż, certyfikacja i serwis pocisków" ... i WSZYSTKO jasne w kwestii Homara p/t Himars. Za 3-4 mld $ kupimy sobie WIECZNĄ zależność od USA w kwestii pozyskiwania rakiet i najistotniejszych elementów SKO, rezerwując sobie wszystko co mniej istotne. Czy ktoś w MON za to kiedykolwiek odpowie ?

box
sobota, 23 grudnia 2017, 01:26

Ty mozesz zaczac. Ile tysiecy zolnierzy i brygad pancernych jestes w stanie wystawic na juz zamiast amerykanow skoro tak ci przeszkadzaja? A i jeszcze jedno. Jesli nie jestes super mocarstwem posiadajacym bron atomowa to twoje wojska nic by nie zmienily

Ad_summam
sobota, 23 grudnia 2017, 01:02

Nie ma nic za darmo, Izrael sprzeda taniej system i odbije sobie na sprzedaży informacji. Może nie sprzeda kodów etc, ale gdzie są te systemy... albo w jakim są stanie... Znam takie jedno państwo, być może dwa dla których takie informacje mogą być sporo warte....

Orzysz
sobota, 23 grudnia 2017, 00:48

Deprecjonowanie wartości efektorów jako kluczowego elementu oznacza że nie będzie offsetu z prawem do modyfikacji systemu np. naprowadzania czy sterowania rakiet a "sukces" negocjatorów MON będzie polegał na pozyskaniu prawa do montażu certyfikacji i serwisowania sprzętu. Nie kupujemy fabryki, kupujemy montownię przestarzałych pocisków ze średnim CEP, zasięgiem mniejszym niż 300km, klasyczną trajektorią poza końcową fazą lotu, 1 efektorem ATACMS na wyrzutni, brakiem w ofercie efektorów będących odpowiednikiem rosyjskich Tornad o zasięgu ponad 100km. Efekt jest taki że będziemy musieli używać najcięższych ATACMS po 1 na wyrzutni do niszczenia stanowisk rakiet przeciwnika o zdecydowanie krótszym zasięgu. To marnotrawstwo i nieefektywne odstraszanie !

keller79
piątek, 22 grudnia 2017, 23:47

Tak, tak - od wielu lat Rosjanie starają się byśmy pozyskiwali "kompetencje" zamiast sprzętu - czy nikt tego do cholery nie widzi? Problem polega tylko na tym, że kompetencjami nie da się walczyć. Jestem absolwentem AMW w Gdyni oraz CSSP w Koszalinie i obserwując od lat ten tasiemiec pt. zakupy sprzętu zdaję sobie pytanie co jest ważniejsze - bezpieczeństwo kraju czy interesy związków zawodowych "przemysłu obronnego". To pytanie zadaje sobie będąc jako podoficer rezerwy na poligonie ze stalowym hełmem na głowie, P-83 przy pasie i plutonem ogniowym ZU-23-2 z celownikami tachometrycznymi, które są w stanie ewentualnie bociana uchwycić, a dane o sytuacji w powietrzu dostaje z muzealnego WD-43... Z litości nie podam nazwy związku taktycznego... Tymczasem wychodzi sobie taki laluś jak tutaj i mówi "będzie drogo i długo,bo musimy się nachapać - uczymy się od najlepszych, czyli kolegów z SMW budujących... w sumie to już nawet nie wiadomo co budujących bo przez tyle lat to już zapomnieli, ale kasa leci". Nawet Rumuni poszli po rozum do głowy, ale nie my, bu u nas gdzieś ma się faktycznie potrzeby obronne kraju i zdanie żołnierzy. Podsumowując wyjdzie jak zwykle - będzie dwa razy drożej, trzy razy dłużej a nasze "kompetencje" zwiększą o kolejny system malowania bez zacieków...

Lewandos
piątek, 22 grudnia 2017, 23:47

Rozumiem Pana rozżalenie... Z drugiej strony zakup z półki też nie jest dobrym rozwiązaniem... Bo to czysty wydatek, czyli przepływ kasy do USA, z którego nic nie mamy, a nadto wydajemy jeszcze dodatkowo na utrzymanie i eksploatację. A przemysł obronny może przyczynić się do rozwoju technologicznego... A to do zwiększenia sprzedaży i eksportu... A to do zwiększenia wpływów budżetowych... choćby VAT, cit, etc. Czyli może przełożyć się na większe nakłady na zbrojenia... Może i uposażenia :) Co do wyposażenia... To wydaje się, że w żadnej armii świata, nawet wśród potęg nie jest tak, że wszystkie jednostki i żołnierze mają najnowsze uzbrojenie... Vide prywatne zakupy wyposażenia przez amerykańskich frontowców z Afganistanu, 40 czy 50 samoloty USAF, że nie wspomnę o sprzęcie wykorzystywanym w Donbasie i Ługańsku... tam ponoć muzealne T34 były w użyciu...

PRS
piątek, 22 grudnia 2017, 23:47

Bardzo dobry komentarz. P.S. też mam hełm stalowy ;)

Kozi
piątek, 22 grudnia 2017, 23:47

Dokładnie offset powinien konczyc sie na serwisie przynajmniej przy bardziej skomplikowanym sprzęcie.

infernoav
piątek, 22 grudnia 2017, 23:47

Muszę się zgodzić, że są systemy jak Homar, które powinny być zakupione z prawem do produkcji pocisków. Tyle. Nawet pociski poprzedniej generacji jeśli będą produkowane w Polsce to popchną nasza technologie rakietowa o 10-15 lat do przodu i bazując na nich możemy wprowadzać swoje własne pomysły w przyszłości. Mając wyrzutnie, można dogadać się z innym producentem pocisków o kooperację w celu dostosowania ich do naszych wyrzutni. Możliwości jest ogromna. Kłopotem jest podejście jak w latach 30tych gdzie za wszelką cenę rozwijaliśmy przemysł zamiast się uzbroić. Co do BWP to ja bym zakupił licencje np od Korei, przy Krabie ich podwozie i kooperacja się sprawdziła. Nie mają te, interesu w osłabianiu nas. Co do homara otwarte negocjacje i najlepsza oferta cenowa i technologiczna wygrywa. Helikoptery to samo. Czołgi kolejnej generacji? Nam wystarcza Koreańskie z aktywnymi systemami obrony i będzie ok. Lub pewną kooperacja z Korea nad modyfikacja ich czołgu, lepszy pancerz, dodanie systemów aktywnej obrony. Hełmy i mundury to wstyd w naszej armii. Patrząc na to, że przesunięto wiele programów to wymiana mundurów, hełmów, plecaków, oporządzenia i butow wraz z karabinkami, powinno być podstawą. Ok będzie to koszt około 1 mld PLN ale na Boga, stać nas na to by nasi żołnierze mieli godziwe mundury. Poza tym wiele bredzi się o przemyśle polskim. Systemy komunikacji, celownicze, noktowizor i termowizja są dostarczane przez nas przemysł więc powinny być priorytetami. Kolejne 2-3 mld PLN. Więc mamy jeden rok oprócz Krabów, Raków to właśnie wyposażyć godnie żołnierzy. W kolejnym roku można kontynuować Kraba z Rakiem, w końcu zakończyć sprawę wierzy Rosomaka, bo to też tragedia. Poza tym dokupić pociski ppanc i amunicję kasetowa do każdego rodzaju uzbrojenia. Dużo tańsza od amunicji precyzyjnej, a atak obszarowy zniszczy każda jednostkę. Po tych zakupach, czołgi i BWP na licencji. Modernizacja T-72 i PT-91 by pełniły rolę pojazdów wsparcia w dywizjach zmechanizowanych i po negocjacjach z Koreańczykami zakup i produkcja czołgów dla nas. Nie ma co się szczypać, patrząc na nasze potrzeby w sprzęcie pancernym, to brakuje nam że 2 dywizji pancernych plus w tych co istnieją trzeba wyłączyć z użytku PT-92 i T-72 bo jako czołgi mają małą zdatność bojowa. Ja bym wyremontował co się da z tych T-72 i PT-91 a resztę oddał Ukraińcom. Tak wiem będą bunty, że czemu im sprzęt dajemy, nawet Stary i zbyt kosztowny do remontu, a po to by trzymali w szachu część sił Rosyjskich.

AndyP
piątek, 22 grudnia 2017, 23:45

"On w zasadzie jest polski z jakimś substratem z zagranicy w postaci efektorów" - zwykłe kłamstwo, bo to zdanie oznacza, że ten system w ogóle nie jest "polski". Tak naprawdę liczą się tylko efektory. Resztę sami możemy zrobić.

Mukik
piątek, 22 grudnia 2017, 22:18

Pojazdy mamy, można je dość tanio dostosować do wyrzutni. Jako efektory proponuję dzidy drewniane ze świerków od Szyszki. Taka kompletacja wyjdzie najtaniej.

real
piątek, 22 grudnia 2017, 21:09

Za wolno za mało za drogo ,ci panowie przetarg na papier toaletowy rozłożyli by na 10 lat . Wstyd i totalne lenistwo w prywatnym sektorze nie do pomyślenia

Racjonalista
piątek, 22 grudnia 2017, 19:25

Miało być w tym roku! Czyżby LM coś mataczyło? Dlaczego od razu nie gadaliście z Izraelem? Ich oferta jest lepsza pod każdym względem...

Bunio
piątek, 22 grudnia 2017, 19:25

Kolega siedzący w tym powiedział w 2016: umowy na homara na 100% nie będzie w 2017.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama