Reklama

„Kuzniecow” kontra HMS „Queen Elizabeth”. Starcie lotniskowców - na słowa

15 lipca 2017, 13:56

Niefortunna wypowiedź brytyjskiego ministra obrony odnośnie małych możliwości krążownika lotniczego „Admirał Kuzniecow” spowodowała gwałtowną reakcję Rosjan, którzy bez ogródek zaczęli wytykać wady właśnie testowanego, nowego lotniskowca HMS „Queen Elizabeth”. Obie strony działają jednak na ślepo, ponieważ żadna z nich nie zna tak naprawdę możliwości okrętów strony przeciwnej.

Wojna na słowa

Zamieszanie rozpoczął wywiad brytyjskiego ministra obrony dla „The Telegraph”, w którym Michael Fallon chwaląc nowy lotniskowiec HMS „Queen Elizabeth” jednocześnie skrytykował rosyjski krążownik lotniczy „Admirał Kuzniecow” stwierdzając m.in., że jest on zdezolowany, rozlatujący się („dilapidated”).

„Kiedy przypomnę sobie starego, zdezolowanego „Kuzniecowa” płynącego przez Kanał La Manche kilka miesięcy temu, to myślę, że Rosjanie będą patrzeć na ten okręt [HMS „Queen Elizabeth”] z odrobiną zazdrości”.

Michael Fallon – brytyjski minister obrony

Ta pozornie niewinna ocena wywołała natychmiastową reakcję rzecznika rosyjskiego ministerstwa obrony Igora Konaszenkowa, który zripostował, że „oświadczenie Fallona dotyczące wyższości nowego brytyjskiego lotniskowca nad rosyjskim krążownikiem przenoszącym samoloty „Admirał Kuzniecow” w zakresie zewnętrznego piękna pokazuje jego całkowitą ignorancję, jeżeli chodzi o wiedzę morską”. Dodał dodatkowo, że HMS „Queen Elizabeth” to dla Rosjan „tylko łatwy, ponadnormatywnie duży cel na morzu”.

Czytaj też: Brytyjski lotniskowiec rozpoczął pierwszy rejs.

Rosjanie nie mają specjalizowanych okrętów osłony stąd wysyłają z lotniskowcem „Admirał Kuzniecow” największe swoje jednostki pływające – np. krążownik „Piotr Wielikij”. Fot.mil.ru

„Admirał Kuzniecow” ma być według Konaszenkowa przeciwieństwem brytyjskiego okrętu. „Jest on wyposażany w uzbrojenie przeciwlotnicze i przeciwko okrętom podwodnym, tak samo jak w przeciwokrętowe rakiety Granit”. Według Rosjan to właśnie decyduje o wartości okrętu i z tego powodu HMS „Queen Elizabeth”, nie mający takiej samej liczby rakiet jak „Kuzniecow”, nadaje się tylko do lokalnych konfliktów.

Kabina nawigacyjna na lotniskowcu „Admirał Kuzniecow”, w której praca odbywa się bez map elektronicznych. Fot. YouTube

Dlatego według Konaszenkowa Brytyjczycy powinni się ograniczać do demonstrowania piękności ich „Queen Elizabeth” na pełnym morzu nie bliżej niż kilkaset mil od rosyjskiego okrętu.

Wojna na „rosyjskie” argumenty

„Pyskówka” polityków wywołała automatycznie dyskusję specjalistów rosyjskich i zachodnich. Wszyscy oni zgodnie wskazują, że porównanie obu lotniskowców jest bardzo trudne nie tylko ze względu na różnice w ich wyposażeniu, ale przede wszystkim ze względu na odmienne zadania, do jakich te wielkie jednostki pływające zostały zaprojektowane i zbudowane. W innych sprawach ich opinie na temat HMS „Queen Elizabeth” i „Admirał Kuzniecow” zdecydowanie się różnią.

Rosjanie opierają się w swoich ocenach na liczbowych wiadomościach encyklopedycznych wskazując, że ich krążownik lotniczy ma na swoim pokładzie arsenał, „którego mogłyby pozazdrościć inne kraje, w tym Stany Zjednoczone i Wielka Brytania”. O wartości okrętów ma według nich bowiem decydować liczba luf i rakiet na ich pokładzie. Wskazują więc na ponad 200 „dużych” rakiet przeciwokrętowych i przeciwlotniczych (systemu „Granit” i „Kinżał”) na pokładzie „Kuzniecowa” oraz 265 rakiet bardzo krótkiego zasięgu będących na wyposażeniu pokładowych, rakietowo-artyleryjskich systemów bezpośredniej obrony przeciwlotniczej „Kortik”. Przy takim podejściu większość rosyjskich jednostek pływających ma w swojej klasie rzeczywiście przewagę nad swoimi zachodnimi odpowiednikami.

Rosjanie nie mają specjalizowanych okrętów dla swojego jedynego lotniskowca „Admirał Kuzniecow”. Fot.mil.ru

Rosjanie uważają również, że ich lotniskowiec może samodzielnie wykonywać o wiele więcej różnych zadań niż HMS „Queen Elizabeth”. Co więcej, może on realizować swoje misje nawet wtedy „jeśli z jakichś względów okręty eskorty nie są w stanie wykonać swoich zadań”. Dlatego apelują do Brytyjczyków, by o wiele bardziej skupiali się na możliwościach bojowych okrętów, niż na ich wyglądzie i zewnętrznej „urodzie”. Przypominają, że brytyjski lotniskowiec może jedynie wypuszczać i przyjmować statki powietrzne – i to tylko, gdy jest otoczony okrętami nawodnymi i podwodnymi chroniącymi go przed atakiem spod wody, z powierzchni i z powietrza.

Według Rosjan równie niebezpieczna dla HMS „Queen Elizabeth” ma być cyberprzestrzeń. Systemy informatyczne na tym lotniskowcu wykorzystują bowiem system operacyjny Microsoft Windows XP, który ma nie być już wspierany przez firmę Microsoft. Oznacza to, że nie będzie on otrzymywał aktualizacji, które mogą chronić użytkowników przed hakerami. Teraz cyberataki stały się więc o wiele bardziej prawdopodobne.

Wygląd Bojowego Centrum Informacyjnego lotniskowca „Admirał Kuzniecow” z lewej strony stanowiska dowódcy BCI. Fot. YouTube

Rosyjscy specjaliści idą jednak dalej w swojej ocenie i uważają, że to Brytyjczycy powinni wziąć parę lekcji od rosyjskiej marynarki wojennej. Złośliwie zadają przy tym pytanie, dlaczego Brytyjczycy podnoszą trzydniowy alarm w Royal Navy, za każdym razem, gdy okręty Wojennomorskiej Floty przepływają przez Kanał La Manche. Przecież „Kuzniecow” według Fallona to „okręt wstydu” i jest „zdezolowany”.

Wojna na „brytyjskie” argumenty

Atak ze strony rosyjskich mediów nie znalazł takiego samego oddźwięku w brytyjskiej prasie, choć został odnotowany. I nie wynika to wcale ze złego stanu, w jakim według Rosjan ma się znajdować Royal Navy, ale z trudności w polemizowaniu z rosyjskimi argumentami.

Centrala sterowania siłownią na lotniskowcu „Admirał Kuzniecow” jest analogowa – bez wspomagania systemami informatycznymi. Fot. YouTube

Najlepiej można to zrozumieć przy porównaniu odporności obu lotniskowców na cyberataki. „Informatyczny” okręt, jakim jest niewątpliwie HMS  Queen Elizabeth”, jest rzeczywiście bardziej narażony na ataki hakerskie niż „Admirał Kuzniecow”, ale nie ze względu na zastosowany system zabezpieczeń, ale przede wszystkim przez wielokrotnie mniejszą liczbę komputerów na pokładzie rosyjskiego okrętu (działającego bez zintegrowanego, informatycznego systemu walki). Idąc za rosyjską logiką, najlepszą brytyjską jednostką pływającą byłby żaglowiec HMS „Victory”, na którym nie ma w ogóle systemów komputerowych.

„Zautomatyzowany” przyrząd wskazywania celów dla systemów uzbrojenia na lotniskowcu „Admirał Kuzniecow” jest analogowy, a jego wskaźnik opiera się na lapie typu „P”. Fot. YouTube

W podobny sposób trudno się odnieść do argumentu, że HMS  Queen Elizabeth” nie jest w stanie samodzielnie działać na morzu, ponieważ takiego zadania nigdy nie stawiano przed tym okrętem. Jeżeli więc teoretycznie doszłoby do starcia „Admirała Kuzniecowa” z „Królową”, to na pewno nie z wykorzystaniem ich pokładowego uzbrojenia (np. rakiet), ale z użyciem startującego z nich lotnictwa lub okrętów osłony. Zachodnia taktyka wskazuje wyraźnie, że lotniskowce operują tylko w ramach zespołów okrętowych i pod ten sposób działania projektowane są poszczególne klasy „osłonowych” jednostek pływających.

Do takiej specjalizacji Rosjanie tak naprawdę nigdy nie doszli – szczególnie jeżeli chodzi o obronę przeciwlotniczą. To właśnie z tego powodu ich lotniskowiec ma nie tylko mieć możliwość samodzielnie obronić się przed atakiem z powietrza, ale również wykrywać i zwalczać okręty podwodne (ma sonar podkilowy oraz wyrzutnie rakietobomb RBU-12000 z 60 pociskami). Dla Zachodu przystosowanie lotniskowców jako platform do działań ZOP jest czymś zupełnie niepojętym. Jeden z brytyjskich specjalistów ocenił to w następujący sposób: „oczywiście można limuzyną Mercedes orać pole – tylko po co”. Tak naprawdę nie powinno się więc oceniać okrętów, ale założenia ich operacyjnego wykorzystania.

Pamiętać przy tym należy, że o ile Zachód mógł wybrać „radziecki/rosyjski” sposób działania i projektowania lotniskowców, o tyle Związek Radziecki/Rosja musiały przyjąć takie założenia konstrukcyjne, jakie ma obecnie „Admirał Kuzniecow”.

Mostek na lotniskowcu „Admirał Kuzniecow”, na którym nie ma nowoczesnych radarów nawigacyjnych, map elektronicznych i systemów antykolizyjnych. Fot. YouTube

Problemy rosyjskich zespołów lotniskowcowych

Projektując swój lotniskowiec Rosjanie tak naprawdę nie mieli większego wyboru. Sposoby działania zespołów osłony, wypracowane przez lata na Zachodzie, są bowiem dla Rosjan nieosiągalne przede wszystkim ze względu na brak odpowiednich okrętów, jak również przez ich coraz bardziej pogłębiające się zacofanie technologiczne.

Oficer dowodzący na BCI na lotniskowcu „Admirał Kuzniecow” ma przed sobą planszet, a meldunki przekazuje głosem przez rozgłośnię okrętową. Fot. YouTube

O ile więc Chińczycy starają się dorównać Amerykanom, budując nowoczesne jednostki pływające na podobieństwo krążowników i niszczycieli klasy Aegis, o tyle Rosjanie nawet nie próbują tego zrobić, projektując i produkując jedynie nowe okręty klasy korweta oraz fregata oraz odkładając na później budowę jednostek większych, zdolnych do osłony dużych zespołów okrętowych.

To zatrzymanie się technologiczne ma również wpływ na możliwości samoobrony samego lotniskowca „Admirał Kuzniecow”. Duża liczba posiadanych przez ten okręt rakiet przeciwlotniczych wcale nie przekłada się bowiem na wysoki poziom jego obrony przed atakiem z powietrza. Rosjanie nadal bowiem wykorzystują system obserwacji technicznej oraz kierowania ogniem z lat osiemdziesiątych, który nie zapewnia wykrywania i śledzenia wszystkich celów przy złożonej sytuacji taktycznej.

Złudzenia rozwiały ostatecznie propagandowe materiały filmowe nakręcone podczas rejsu rosyjskiego lotniskowca na Morze Śródziemne pod koniec 2016 r. Nagle okazało się bowiem, że „Admirał Kuzniecow” nie ma informatycznego systemu dowodzenia i kierowania, a dowódca nie dowodzi z Bojowego Centrum Informacyjnego (BCI) lecz działa głównie na mostku. Zdjęcia z BCI pokazały, że nie ma tam możliwości stworzenia jednolitego obrazu sytuacji taktycznej wokół okrętu. Oddzielnie działa bowiem dział broni podwodnej (ze zdjęć wynika, że jest on najnowocześniejszy), obrony powietrznej i nawodnej.

Czytaj też: "Reanimowany" rosyjski sprzęt płynie do Syrii. Kuzniecow i rakiety Granit.

Stanowisko planszecisty w Bojowym Centrum Informacyjnym lotniskowca „Admirał Kuzniecow”. Zwraca uwagę konieczność ręcznego zapisywania do „książki obserwacji” meldunków z powietrza. Fot. YouTube

Okazało się również, że rozpoznany obraz sytuacji powietrznej na lotniskowcu „Admirał Kuzniecow” jest tworzony jeszcze na pleksiglasowych planszetach, na których marynarze ręcznie wykreślają trasy pojawiających się celów powietrznych. Obraz z radarów jest natomiast prezentowany również na analogowych lampach typu „P”. Nie ma więc prawdopodobnie możliwości wskazywania z BCI w sposób automatyczny celów dla systemów obrony przeciwlotniczej, takich jak Kinżał, Kortik czy AK-630. Robi to się to natomiast za pomocą rozgłośni okrętowej, wskazując komendami głosowymi sektor obrony dla poszczególnych systemów uzbrojenia, działających zupełnie oddzielnie.

Czytaj też: Rosyjska wizja "Kuzniecowa" [WIDEO].

Poszczególne systemy uzbrojenia na lotniskowcu „Admirał Kuzniecow” praktycznie muszą samodzielnie wyszukiwać i prowadzić cele. Fot. mil.ru

Trudno jest w tym przypadku mówić również o dokładności naprowadzania. Kompletnym fiaskiem zakończyła się próba zrobienia z Kuzniecowa odpowiednika amerykańskich okrętów AEGIS. Miał to zapewnić kompleks radiolokacyjny Mars-Pasat, oparty o cztery anteny ścianowe rozmieszczone na stałe w ścianach nadbudówek (opracowany przez kijowskie centrum NPO „Kwant”). System ten jest prawdopodobnie całkowicie niesprawny i - co więcej - jako rozwiązanie unikatowe, nie był on później rozwijany. Dlatego Rosjanie nie mogąc go wymienić musieli go zastąpić trzema innymi stacjami radiolokacyjnymi.

Lotniskowiec „Admirał Kuzniecow” miał mieć radar o możliwościach amerykańskiego systemu AEGIS. System ten jednak praktycznie od początku jest niesprawny. Fot. mil.ru

Tylko jedna z nich zalicza się do trójwspółrzędnych (MR-750 Friegat MA) – i to też tylko teoretycznie. Sądząc po dwóch jej antenach ścianowych – odwróconych tyłem do siebie i odchylonych od pionu - zastosowano bowiem metodę „wiązki typu V”, która jest skomplikowana i mało dokładna szczególnie na niskich wysokościach. Dwa inne radary typu MR-360 („Podkat”) są dwuwspółrzędne - z antenami parabolicznymi, a więc przez małą dokładność i niepełność meldunku (brak wysokości) nie nadają się do wskazywania celu.

Każdy z systemów uzbrojenia („Kinżał”, „Kortik” i AK-630) musi więc sam wyszukać cel, przed którym ma obronić okręt. Tymczasem radary kierowania uzbrojeniem (z wąskimi wiązkami antenowymi) potrzebują do tego o wiele więcej czasu niż radar obserwacji dookólnej. Przykładowo, stacja radiolokacyjna kierowania uzbrojeniem artyleryjskim MR-123 (współpracująca z działkami sześciolufowymi AK-630) przeszukuje cały obszar obserwacji przez około 40 sekund, a nawet jeżeli przechwyci cel, to nie ma możliwości równolegle go prowadzić i szukać następnego obiektu. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że takie same ograniczenia jeżeli chodzi o liczbę kanałów celowania i czas przeszukiwania przestrzeni mają radary kierowania ogniem systemu Kinżał (możliwość śledzenia jednocześnie czterech celów, ale tylko w sektorze 60х60°) i Kortik.

To, co więc na pewno sprawdza się podczas ćwiczeń (w czasie manewrów wiadomo bowiem skąd nadleci cel – i to najczęściej pojedynczy) będzie zupełnie nieefektywne, gdy nastąpi rzeczywisty atak: niespodziewanie, równocześnie z wielu kierunków i na różnych wysokościach. Pomóc mogłyby oczywiście okrętu osłony, ale specjalizowanych jednostek tej klasy Rosjanie po prostu nie posiadają.

Porównanie możliwości rosyjskich i brytyjskich pokładowych grup lotniczych

Skierowany do Syrii „Admirał Kuzniecow” miał na pokładzie grupę lotniczą, składającą się prawdopodobnie z 15 samolotów odrzutowych Su-33 i Mig-29 oraz 10 śmigłowców Ka-52, Ka-27 i Ka-31. Jednak zgodnie z informacjami encyklopedycznymi miejsce na tym okręcie pozwala na zabranie nawet 30 samolotów oraz 20 śmigłowców. W podobny sposób może być zorganizowana grupa lotnicza na lotniskowcu HMS „Queen Elizabeth” z tą różnicą, że tam samolotem bojowym ma być myśliwiec piątej generacji F-35B Lightning II.

Uczciwe porównanie możliwości bojowych statków powietrznych jest niemożliwe głównie z dwóch powodów. Po pierwsze, nie są znane rzeczywiste możliwości rosyjskich i brytyjsko-amerykańskich myśliwców. Po drugie, obie strony na pewno będą stosowały swoje własne kryteria. Rosjanie będą więc przeciwstawiali sobie statki powietrzne w bezpośrednim starciu – najlepiej w walce w zasięgu wzroku. Brytyjczycy natomiast będą chcieli porównać możliwości działania myśliwców w zewnętrznym systemie dowodzenia operacjami morskimi, a więc daleko poza horyzontem optycznym, a nawet poza horyzontem radiolokacyjnym.

To drugie podejście wydaje się być bardziej odpowiednie, jeżeli zależałoby nam na ocenie lotniskowców, a nie tylko samolotów. Wtedy jednak okazuje się, że „Admirał Kuzniecow” nie miałby praktycznie żadnych szans w starciu z HMS „Queen Elizabeth”. We współczesnych działaniach liczy się bowiem przede wszystkim przewaga informacyjna, a ta niewątpliwie leży po stronie Brytyjczyków.

Jest to widoczne w samej zasadzie działania lotnictwa pokładowego. W przypadku „Admirała Kuzniecowa”  rola okrętu kończy się praktycznie zaraz po starcie samolotów z pokładu. Rosjanie nie mają bowiem możliwości naprowadzania myśliwców z powietrznego centrum kierowania i dowodzenia, ponieważ nie mają samolotów wczesnego ostrzegania klasy AWACS - przygotowanych do współdziałania z lotnictwem pokładowym nad morzem. Z dostępnych materiałów wynika, że taki scenariusz nie jest trenowany i wykorzystany, czego przykładem były działania w Syrii.

Oficer kierowania ruchem lotniczym na lotniskowcu „Admirał Kuzniecow” prawdopodobnie nie działa na BCI i korzysta z konsoli analogowej wykorzystującej lampę typu „P”. Fot. mil.ru

Nic nie wskazuje nawet, by Rosjanie korzystali ze swoich dwóch śmigłowców radiolokacyjnego dozoru Ka-31R, które pomimo wprowadzenia na uzbrojenie są zupełnie niewidoczne w działaniach rosyjskiego lotniskowca. Zupełnie inaczej zamierzają wykorzystać swoje śmigłowce wczesnego ostrzegania Merlin HM.2 Crowsnest Brytyjczycy. Doceniając znaczenie takiego powietrznego systemu ostrzegania i kierowania zawarli z koncernem Lockheed Martin w styczniu 2017 r. kontrakt na jego budowę - przeznaczając na ten cel aż 269 milionów funtów (327 milionów dolarów).

Czytaj też: Pierwsze lądowanie na pokładzie Królowej [FOTO].

Działanie samolotów F-35B będzie dodatkowo wspierane przez własne i sojusznicze samoloty AWACS oraz amerykańskie i francuskie samoloty E-2 Hawkeye. Będą one mogły bezpiecznie operować w rejonie potencjalnych działań lotniskowca HMS „Queen Elizabeth”, czego niestety nie mogą zagwarantować Rosjanie dla „Admirała Kuzniecowa”.

W odróżnieniu od Rosjan, Brytyjczycy budując HMS „Queen Elizabeth” wykorzystywali techniki stealth oraz podporządkowali konstrukcję najważniejszemu zadaniu – działaniu lotnictwa pokładowego. Fot. Royal Navy

Pamiętać również należy, że myśliwce F-35B mają być z założenia sieciocentryczne, a więc będą mogły współpracować z dowolnym źródłem informacji, jak również same mogą stanowić takie źródło dla innych platform. I nawet jeżeli nie będą same wyposażone w odpowiednie systemy uzbrojenia, to będą mogły naprowadzać na cel np. rakiety wystrzelone z innych platform.

Można dodatkowo z dużą dozą prawdopodobieństwa przypuszczać, że Brytyjczycy kupując amerykańskie samoloty F-35B i śmigłowcowy system wczesnego ostrzegania radiolokacyjnego wejdą do budowanego przez Amerykanów zintegrowanego, morskiego systemu kierowania obrona przeciwlotniczą NIFC-CA (Naval Integrated Fire Control - Counter Air). A wtedy będą mogli korzystać również z niewyczerpanych zasobów rakiet, jakie są zainstalowane na okrętach US Navy.

Przewagę brytyjskiemu lotniskowcowi daje nawet sama organizacja pokładu lotniczego. Brytyjczycy przejęli bowiem standardy wypracowane przez wiele lat przez Amerykanów, gwarantując w ten sposób bezpieczeństwo załodze i pilotom oraz osiąganie optymalnego czasu przygotowania, wypuszczania i przyjmowania samolotów. Zdjęcia z pokładu Kuzniecowa pokazują, że Rosjanie działają bardziej na żywioł niż według wypracowanego i sprawdzonego scenariusza. Efektem tego jest na pewno jeden wypadek w czasie działań w Syrii (a prawdopodobnie oba), w którym utracono myśliwiec podczas lądowania.

Czytaj też: Rosyjski MiG-29 z Kuzniecowa rozbił się na Morzu Śródziemnym

Brytyjski lotniskowiec HMS „Queen Elizabeth” z założenia ma zawsze działać w silnym zespole ochrony, w skład którego wchodzą również okręty podwodne. Fot. Royal Navy

Admirał Kuzniecow” – „zdezolowany” ale na pewno nie brzydki

Zamieszanie wokół wypowiedzi Michaela Fallona w dużej mierze dotyczyła intencji użycia słowa „dilapidated”. I rzeczywiście można go zrozumieć jednocześnie albo jako „pełny uszkodzeń, rozklekotany”, albo nawet jako „brzydki”. W pierwszym przypadku Fallon ma niewątpliwie rację, ponieważ sami Rosjanie wskazują na potrzebę wykonania gruntownego remontu i modernizacji swojego okrętu. Przyznali się m.in. do konieczności wymiana czterech z ośmiu kotłów parowych KWG-4 i naprawy czterech pozostałych.

Niesprawny jest prawdopodobnie również główny system ofensywnego uzbrojenia - dwanaście wyrzutni rakiet przeciwokrętowych dalekiego zasięgu systemu P-700 „Granit” oraz na pewno główny system radiolokacyjny Mars-Pasat.

Bardzo trudno jest powiedzieć, że lotniskowiec HMS „Queen Elizabeth” jest klasycznie pięknym okrętem. Fot. Royal Navy

Fallon nie miałby jednak racji, jeżeli mówiłby o brzydocie rosyjskiego okrętu. Biorąc pod uwagę klasyczne standardy oceny „urody” jednostek pływających, to HMS „Queen Elizabeth” odstaje od przyjętych norm i razi wzrok swoimi kształtami oraz dziwnymi, być może zbyt wysokimi, nadbudówkami. Tutaj pretensje Rosjan byłyby całkowicie uzasadnione, chociaż w działaniach bojowych nie ma to żadnego znaczenia.

KomentarzeLiczba komentarzy: 76
zcx
poniedziałek, 31 lipca 2017, 01:53

Admirał Kuzniecow nie jest lotniskowcem tylko krążownikiem lotniskowym.

kronan
wtorek, 1 sierpnia 2017, 12:39

Rosyjska klasyfikacja tego okrętu to wybieg.Lotniskowca Turcy mogli by nie puścić przez Bosfor.Przypomnę może że z tego okrętu nie startują rosyjskie "harriery" tylko pełnoprawne samoloty pokładowe.

CB
poniedziałek, 31 lipca 2017, 09:53

A czołgi w ZSRR/Rosji produkuje się w fabrykach traktorów. Czy to znaczy, że są traktorami? Tak go klasyfikują sami Rosjanie, ale ma wszystkie cechy lotniskowca.

pl
niedziela, 16 lipca 2017, 13:44

Nie ma co porównywać tych 2 okrętów. To zupełnie inna generacja.

niewiemnieznamsię
sobota, 15 lipca 2017, 18:34

Kuzniecow to ten okręt który non-stop stawia zasłonę dymną ?

wania
poniedziałek, 17 lipca 2017, 16:31

Dymną i nie tylko. Za okrętem ciągnie się smuga fekaliów (nie ma tam zbiorników na fekalia ani oczyszczalni) przez co wróg nie może się zorientować co dzisiaj na obiad. Żaden port nie chce gościć tego okrętu, bo zostawia po sobie niezapomniane pamiątki na powierzchni wody. W każdej chwili może też zapić się maszynownia, co grozi katastrofą. Dwa wozy strażackie stojące na pokładzie do maszynowni raczej nie dojadą (unikalny w skali świata system ppoż).

tym razem zaciekawiony
poniedziałek, 17 lipca 2017, 16:19

W dniu 22.06.2017 roku dowódca 3rd Marine Aircraft Wing, US Marine Corps, gen. dyw. Mark Wise, wydał rozkaz o tymczasowym wstrzymaniu lotów wielozadaniowych samolotów bojowych F-35B Lightning II ze składu eskadry myśliwsko-uderzeniowej VMFA-211, stacjonujących w bazie Yuma w Arizonie. Powodem były problemy z autonomicznym systemem informacji logistycznych (Autonomic Logistics Information System - ALIS). Według oświadczenia gen. Wise’a: “decyzja nie była efektem pogorszenia osiągów, czy bezpieczeństwa F-35B, a jedynie koniecznością zapewnienia, że ALIS działa prawidłowo przed rozpoczęciem operacji lotniczych”. W dniu 21.06.2017 roku USAF wznowiły loty F-35A z bazy Luke, wstrzymane 9 czerwca br. ze względu na wadliwe działanie pokładowej wytwornicy tlenu. Przyczyna niebezpiecznych zdarzeń do tej pory nie została wyjaśniona. W ramach środków zapobiegawczych piloci USAF muszą unikać lotów na wysokości, na jakiej miały miejsce przypadki hipoksji. Postanowiono także zmienić pewne procedury naziemne, żeby zmniejszyć fizjologiczne zagrożenia dla pilotów, opracować nowe szkolenia, które polepszają ich kondycję, zwiększyć minimalną ilość tlenu w instalacji rezerwowej i wyposażyć samoloty w czujniki, rejestrujące parametry życiowe lotników...

AWU
poniedziałek, 17 lipca 2017, 20:28

No i co ? Ponad 30 lat temu Airbus 320 wchodził do służby? Problemy katastrofy włącznie z tą LH na Okęciu? Dziś obok Boeinga 737 pełny sukces? Rosjanie nie mają szans w lotnictwie. Na dziś przeciw NATO czy samych USAF mogą jedynie przetrzymac kilka dni więcej niż lotnictwo Serbów czy Saddama.

Stary Wyga
poniedziałek, 17 lipca 2017, 18:33

Co ma F-35 do "Admirała Kuźniecowa" i HMS „Queen Elizabeth” ? Chyba tylko tyle, że F-35 przechodzi problemy wieku dziecięcego podobnie jak „Queen Elizabeth”, a Kuźniecow to stary, zdezelowany złom. Problemy z ALIS są już nieaktualne "Aktualizacja: Loty F-35B z VMFA-211 wznowiono. Także udział jednostki w ćwiczeniach Red Flag 17-3, które odbędą się w dniach od 10 do 28 lipca został potwierdzony." A problemy z wytwórnią tlanu dotyczyła tylko samolotów stacjonujących w bazie Luke w Arizonie.

Veritas
poniedziałek, 17 lipca 2017, 16:05

Według informacji podanej przez brytyjskie media - wszystkie posiadane przez Zjednoczone Królestwo uderzeniowe okręty podwodne o napędzie nuklearnym, w tym cztery wycofywanego typu Trafalgar i trzy nowego typu Astute - na początku bieżącego roku były niezdolne do działań operacyjnych. Brytyjskie serwisy informacyjne faktycznie podawały wtedy, że nikt nie miał odwagi (sic!) powiedzieć premier Theresie May o poważnych problemach Royal Navy. Pojawiły się spekulacje, że Trafalgary nie będą już w stanie wrócić do służby. Prasa brytyjska donosiła ukrywanym przed opinią publiczną skandalu. Rzecznik brytyjskiego ministerstwa obrony natomiast stanowczo takim pogłoskom zaprzeczył. Nie chciał jednak ujawniać szczegółów na temat stanu technicznego okrętów, zasłaniając się tajemnicą państwową. Nie najlepiej przedstawia się sytuacja z uderzeniowymi okrętami podwodnymi typu Astute, którym dokuczają usterki tzw. wieku dziecięcego. HMS "Artful” jest nadal w trakcie prac przeglądowo-naprawczych. Na HMS “Ambush” jeszcze nie zakończono napraw po zeszłorocznej kolizji z tankowcem w okolicach Gibraltaru. HMS “Astute” przechodził w tym czasie próby morskie. Jak podał dziennik “North-West Evening Mail”, to termin oddania do służby czwartej jednostki tego typu - HMS "Audacious”, po raz kolejny przesunięto, tym razem na listopad 2018 roku. Według portalu Save the Royal Navy na stale utrzymując jeden atomowy okręt podwodny na akwenach Bliskiego Wschodu , brytyjska marynarka wojenne potrzebuje co najmniej jednej lub dwóch kolejnych, w pełni sprawnych jednostek do patrolowania swoich wód terytorialnych, ochrony atomowych okrętów podwodnych typu Vanguard z rakietami balistycznymi i szkolenia załóg.

skeptyk
niedziela, 16 lipca 2017, 13:13

Najgorsze w tym wszystkim jest to że ludzkość wkracza w te same tory z których "wyskoczyła" po upadku komunizmu. Problemy które stoją przed ludzkością będą "rozwiązywane" tradycyjną metodą - mordowaniem się nawzajem ...

haha
poniedziałek, 17 lipca 2017, 13:06

Dziwisz się? Jest nas 7mld. To się dobrze nie skończy.

Szpadel
poniedziałek, 17 lipca 2017, 01:11

własnie porównano jednostke zaprojektowana kilkadziesiat lat temu z okretem,który wlasciwie jeszcze nawet nie wszedl do sluzby. krążownik rakietowy z pasem startowym kontra "wlasciwy" lotniskowiec z definicji...mówcie co chcecie jednak Kuzniecowa jeszcze bym nie skreslal zwlaszcza ze po misji w Syrii idzie do modernizacji.

Dog
poniedziałek, 17 lipca 2017, 14:57

ile razy już szedł do modernizacji? Jeżeli rzeczywiście miałby być zmodernizowany, to trzeba by wywalić prawie wszystko, zostawić skorupę i montować nowe technologie. Chyba szybciej i taniej byłoby już zbudować nowy okręt od zera, lub ewentualnie ze starego projektu... Przecież nie przypadkowo mistrale- okręty desantowe miały pochodzić z importu. A co dopiero mówić o lotniskowcu.

Berger
niedziela, 16 lipca 2017, 12:33

Na co stać Kuzniecowa widzieliśmy w czasie misji syryjskiej - przebazowanie jego lotnictwa na lotniska lądowe, bo samoloty na nim lądujące i startujące po prostu spadały. Rosjanie się ośmieszyli wtedy i ośmieszają teraz.

CB
sobota, 15 lipca 2017, 17:35

Kuzniecow już w momencie budowy był okrętem przestarzałym, bo po pierwsze nie mieli wtedy praktycznie żadnego dostępu do nowoczesnych technologii, a po drugie, większość radzieckiej admiralicji w ogóle nie widziała potrzeby posiadania lotniskowców i był zawsze traktowany po macoszemu, a wielu specjalnie chciało, żeby ten projekt udany nie był. Nie wiem np. czy ktoś wie, że na tym okręcie jako rezerwowy system komunikacji występują jeszcze rury foniczne...

Marek
poniedziałek, 17 lipca 2017, 16:47

"Nie wiem np. czy ktoś wie, że na tym okręcie jako rezerwowy system komunikacji występują jeszcze rury foniczne. " Tego nie wiedziałem, ale może z nim tak trochę, jak z Battlestar Galacticą, gdzie na złość Cylonom do minimum ograniczono elektronikę? ;) A tak już bardziej serio. Wiedziałem, że Kuzniecow do najnowocześniejszych okrętów nie należy, ale zdjęcie kabiny nawigacyjnej powala na łopatki. Atmosfera jaką stwarzają obicia foteli przy kierowaniu ruchem lotniczym, słowa nie powiem. Też miodzio.

Prosty Sołdatmen
sobota, 15 lipca 2017, 16:35

W potencjalnym konflikcie brytyjsko-rosyjskim nie będą używane lotniskowce, a buławy i tridenty. Te drugie mają tendencję, czy może raczej "tridencję", do lotu w przeciwną stronę od zamierzonej, Anglicy coś o tym wiedzą, ostatnio ich trident poleciał w kierunku USA...

oijs
niedziela, 16 lipca 2017, 01:38

Różnica miedzy Buławami i Tridentami jest taka że te pierwsze zaliczyły 10 porażek na 26 testowych odpaleń podczas gdy wtopa z brytyjskim Tridentem była pierwszą od ponad ćwierć wieku i grubo ponad 100 testowych odpaleń w marynarkach USA i UK. P.S.Arsenał zgromadzony na 4 brytyjskich okretach klasy Vanguard wystarczy do zabicia kilkudziesieciu milionów Rosjan wiec wątpie aby Putin sam zaczął wojenke atomowa bo mu sie to kompletnie nie opłaca.

Davien
sobota, 15 lipca 2017, 18:24

Tia tylko najpierw Buławy muszą wystartowac i dolecieć do celu a przy obecnej tendecji do awarii to bardzo wątpliwe więc daruj sobie bajki.

Logik007
sobota, 15 lipca 2017, 16:34

Rosjanie są zabawni: porównywać starożytny parowiec na węgiel, który pływa w zasadzie jedynie za holownikiem ale przeważnie stoi w stoczni remontowej do nowoczesnego okrętu :).

Makan
sobota, 15 lipca 2017, 16:21

Świetna analiza, a jeśli chodzi o kwestie estetyczne też w punkt ;-)

XYZ
wtorek, 1 sierpnia 2017, 13:34

To Ameryka rządzi na oceanach i zachodnia taktyka a nie moskiewski żenada!

igar
niedziela, 16 lipca 2017, 11:33

Przeciez w działąniach bojowych uszkodzenie małego opornika, czyni angielski okręt niezdolnym do działania, w przeciwieństwie do Kuzniecowa. Czy naszpikowany elektronika samolot jest lepszy od tego, który przenosi lepsze rakiety zdolne ten "elektroniczny" samolot zestrzelic na odległości 50 kilometrów od tego mniej "elektronicznego". Przykład Syrii pokazuje własnie, żę te mniej "elektroniczne" samoloty, ale uzbrojone w dobre rakiety kierowane są b. dobrym środkiem pola walki.

Marek
poniedziałek, 17 lipca 2017, 14:41

Kierując się tą zasadą należałoby uznać, że w 1940r. zajechany przez półanalfabetów z obsługi technicznej, przestarzały Gangut był lepszy od King George V prościutko ze stoczni. Albo, że pozbawiany radiostacji oraz rozrusznika I-153 z podwoziem chowanym przy pomocy ręcznej korby był lepszy od Hurricane.

OMG
niedziela, 16 lipca 2017, 19:10

To teraz zobacz sobie ile tych "mniej elektronicznych" samolotów stracono w Syrii ? A czy stracono jakiś "naszpikowany elektroniką" ? Ile samolotów stracił sam Kuzniecow ? Samolot nowoczesny zestrzeliwuje przeciwnika nie z 50 km tylko ze 150km.

Polanski
niedziela, 16 lipca 2017, 18:04

A te dobre rakiety to przypadkiem nie są dlatego takie dobre bo są elektroniczne?

Jasio
sobota, 15 lipca 2017, 16:17

Ruski parowiec na węgiel który jak da całą naprzód to świata nie widać poza czarną chmurą dymu

M
sobota, 15 lipca 2017, 15:32

Ja tylko przypomnę, że największym sukcesem rosyjskiej/radzieckiej floty od 100 lat pozostaje zatopienie HMS Vittoria o wyporności 900 ton(pół Błyskawicy, ewentualnie dużą barka - żeby sobie uzmysłowić) w 1919r. Chyba wszelkie komentarze są zbędne.

Prosty Sołdatmen
sobota, 15 lipca 2017, 19:54

Flota zawsze miała w Rosji znaczenie trzeciorzędne i nie była potrzebna do wygrywania wojen. Ja tam nie wiem, co rosyjska flota zatapiała, ale zwracam uwagę że obecnie floty posiadającej 60 okrętów podwodnych uzbrojonych w nowoczesne pociski i torpedy nikt nie powinien lekceważyć. I pastwienie się nad "Kuzniecowem" nic nie zmienia.

sojer
sobota, 15 lipca 2017, 15:23

To są tylko dwa misie. Okręty na miarę ich możliwości. Jeden to relikt zimnej wojny, drugi to nostalgia za brytyjską potęgą, który będzie wyłącznie ekspedycyjnym lotniskowcem NATO bombardującym od czasu do czasu jakiś kraj w Afryce lub Bliskim Wschodzie. Chcą być w elitarnym klubie nukes + carrier.

Obserwator
poniedziałek, 17 lipca 2017, 14:30

Problemy z pracą turbin gazowych Rolls-Royce WR-21 doprowadziły w połowie ubiegłego roku do unieruchomienia brytyjskich niszczycieli rakietowych typ 45. Od wielu miesięcy brytyjska prasa informuje o problemach technicznych 6 jednostek tego typu. Powtarzające się awarie układu pędnego i częsty spadek mocy, który powoduje wyłączanie się głównych urządzeń pokładowych, uniemożliwiają normalną eksploatację okrętów. Niszczyciele nie są w stanie realizować zadań operacyjnych. Często problemem jest też udział w wielonarodowych ćwiczeniach morskich. Rozwiązanie tego problemu będzie wymagało czasochłonnnego i kosztownego remontu, który może odbić się na realizacji jednego z najważniejszych dla Royal Navy programu Global Combat Ship , którego założeniem jest budowa serii nowych fregat rakietowych typ 26. Powyższa informacja jest o tyle istotna, że lotniskowce HMS "Queen Elizabeth" (R08) i HMS "Prince of Wales" (R09) mają być przyjęte do służby odpowiednio w 2018 i 2020 roku i docelowo stworzyć zespół dwóch działających raczej na zmianę niż wspólnie lotniskowców. W 2023 roku oba okręty mają osiągnąć pełną zdolność operacyjną do działań uderzeniowych (Carrier Strike), w roku 2026 zaś - pełną gotowość bojową do zadań określanych jako projekcja siły (Carrier Enabled Power Projection). Niszczyciele rakietowe typ 45 i fregaty rakietowe typ 26 mają wchodzić w skład brytyjskich tzw. lotniskowcowych grup uderzeniowych...

Wojciech
niedziela, 16 lipca 2017, 06:38

To była - pewnie niezamierzona - ale świetna zagrywka. Teraz urażeni Rosjanie wpakują setki milionów $ w truchło, które nadaje się tak na prawdę na żyletki. Już nawet Chińczycy by go nie chcieli bo budują o kilka klas lepsze a Rosja po utracie Ukrainy może zapomnieć o budowie czegokolwiek większego niż korweta. Nawet cały Donieck z Krymem w tym nie pomoże.

ccc
sobota, 15 lipca 2017, 15:08

Ten zdezelowany ruski ponton chodzi na antracyt i dlatego zawsze wypływa w asyście dwóch "atomowych" holowników i sporych rozmiarów pływającej węglarki. Wszystko na temat jego zalet !

Smuteczek
sobota, 15 lipca 2017, 21:42

Moze własnie koledzy powinni specjalizowac sie w budowie wojennych węglarek. Byłaby to mała nisza w ktorej uczciwie tym razem mogliby ogłaszac ze sa najlepsi ( z braku konkurencji)

SHIP OF SHAME
niedziela, 16 lipca 2017, 05:15

Rosjanie udają głupków? Nie chodzi tu o "okręt wstydu" a "okręt HAŃBY". Określenia tego użyły główne światowe media nie w odniesieniu do mechanicznego stanu okrętu ale w następstwie zbrodni wojennych popełnionych przez lotnictwo rosyjskie w Aleppo. Nazywano tak między innymi statki handlarzy niewolników które brytyjska marynarka ścigała już od początku XIXw.

Butan
niedziela, 16 lipca 2017, 12:31

No to jak zdajesz lotniskowce innego wielkiego mocarstwa? Zniszczona Rakka?

ff
niedziela, 16 lipca 2017, 03:14

jedynym lotniskowcem Rosji pozostaje Obwód Kaliningradzki. Kuzniecow to tylko kupa złomu.

tak pytam...
poniedziałek, 17 lipca 2017, 15:43

"kupa złomu"... A jak określisz obecny stan wyposażenia Marynarki Wojwnnej RP?

Smuteczek
sobota, 15 lipca 2017, 14:47

Rosja klasycznie nie moze otwarcie przyznac sie do słabosci swojego sztandarowego okretu. Niestety pełni on juz chyba tylko role listka figowego przykrywajacego wieloletnie zacofanie wiekszosci okretów. Zadne porownanie mozliwosci technicznych nie ma sensu kiedy z jednej strony mamy okret przy ktorym na powaznie rozwazane jest od wielu lat wycofanie a z drogiej strony okret dopiero co oddany do słuzby

40i4
sobota, 15 lipca 2017, 14:46

Ruskie najlepiej zamiast ochrony niech dołożą trzy holowniki .Wypływa raz na pięć lat później trzy lata w doku .

lant
niedziela, 16 lipca 2017, 11:36

Te tzw. holowniki to uzbrojone okrety w rakiety znajdujace sie w kontenerach, które taka Anglie moga w proch obrócic.

HEJ
sobota, 15 lipca 2017, 14:41

KUZNIECOW - stara skorupa a również stare oprzyrządowanie ? Lata 80 odcisnęło piętno na krążowniku " Kużniecow " analog w każdym oprzyrządowaniu . Czy wybudują coś co będzie przypominać lotniskowiec - raczej nie gdyż nie jest im potrzebny . Jako mocarstwo lądowe bez ziem poza morskich jest praktycznie im nie potrzebny - w razie ataku polegają na swoim lotnictwie jak i łodziach podwodnych i na wodnych ale mocno uzbrojonych w różne wyrzutnie do zwalczania celów morskich i przybrzeżnych . To tak skrótowo jeśli chodzi o fakt czy będą mieć lotniskowiec ? Co zaś Brytyjczyków i ich jednostek lotniskowych jako kraj posiadający ziemie zamorskie opiera się na lotniskowcach i innych łodziach podwodnych i nawodnych . Porównania czynione iż ich jednostce pomoże Francja i USA i tu cytat pana Maksymiliana - " Działanie samolotów F-35B będzie dodatkowo wspierane przez własne i sojusznicze samoloty AWACS oraz amerykańskie i francuskie samoloty E-2 Hawkeye. Będą one mogły bezpiecznie operować w rejonie potencjalnych działań lotniskowca HMS „Queen Elizabeth”, czego niestety nie mogą zagwarantować Rosjanie dla „Admirała Kuzniecowa”. Powinno dać do zrozumienia iż sama marynarka GB - w starciu z Rosją , nie da radę pokonać flotę Rosji - chyba tak to mam odczytać ? Lepiej by uzgadniali sporne rzeczy przy stole negocjacyjnym ?

rED
niedziela, 16 lipca 2017, 02:10

Rozumiem że Chiny (mocarstwo lądowe) które ostro inwestują we flotę mają te "ziemie poza morskie"?

Piotr
sobota, 15 lipca 2017, 22:18

Posiadanie terytoriów zamorskich to jedno, ambicje bycia globalnym mocarstwem to drugie. Niegdysiejsza dyplomacja kanonierek została zastąpiona przez dyplomację lotniskowców.

Polanski
poniedziałek, 17 lipca 2017, 13:29

Kończymy Waściowie, wstydu oszczędźmy. Nie kopie się leżącego. Należymy do Narodu rycerskiego.

Świadome Pacynki
wtorek, 18 lipca 2017, 17:26

Wszystko się układa zgodnie z założeniami do rozpoczęcia konfliktu zbrojnego z Ruskimi, nawet nazwy okrętów są jak w założeniach i scenariuszu wojennym opisanym w książce gen. Shrrieffa - pt."Wojna z Rosją 2017". Warto przeczytać, żeby zrozumieć że takie rzeczy dzieją się w realu, zawsze działy się w realu. Społeczeństwo to jedynie bezduszne pacynki...

Davien
czwartek, 20 lipca 2017, 19:58

To rozumiem że wg ciebie kiedy generał pisał swoja ksiażkę to żaden z opisanych tam okrętów nie istniał? To w którym roku ta ksiązka powstała ?w 1914?

haha
poniedziałek, 17 lipca 2017, 12:58

Cała koncepcja hybrydy lekkiego lotniskowca/ krążownika okazała się niewypałem. Brytyjczycy po wojnie falklandzkiej wymontowali rakiety z Invincible i jej sióstr. Indyjski już nawet nie przypomina siebie z czasów sowieckich. Chiński został wykończony bez rakiet. Tylko rosyjski ma jeszcze wyrzutnie, ale te mają zniknąć po następnym remoncie. Zastanawiam się tylko jakby wyglądały operacje Rosjan gdyby dostali mistrale. Pewnie BCI mistrala przejmowałoby kontrolę nad myśliwcami, gdy te opuszczałyby pokład Kuzniecowa.

Ja
niedziela, 16 lipca 2017, 19:10

Rosjanie maja najnowoczesniejsza bron rakietowa na swiecie lacznie z ta, zdolna do przenoszenia atomu. Przyznaja to sami Amerykanie, ktorzy w obecnej sytuacji na gwalt rozwijaja bron rakietowa, zeby nadrobic zaleglosci z ostatnich 20 lat. I jeszcze jedno. Rosjanie maja doskonale opracowana taktyke walki elektronicznej i najlepszych hakerow na swiecie. I juz udowodnili, ile w takim starciu warty jest Aegis. Supernowoczesna bron Zachodu to jeden wielki komputer. Skoro mozna zlamac szyfry Pentagonu czy wykrasc tajemnice CIA, to mozna najspokojniej na swiecie shakowac takiego F 35. W starciu jeden na jeden jednostki USA maja przewage. Ale uwzledniajac calosc, w promieniu min 1000 km od granic kontynentalnej Rosji nie ma wariata, ktory by im fiknal z USA wlacznie.

edi
poniedziałek, 17 lipca 2017, 15:06

Ty tak na poważnie z tymi hakerami ? Mają na razie tą przewagę że Putin zezwala swoim na co nie zezwala USA swoim czytaj dzieciakom z kompem. O ile ja wiem o USA jest NUMER jeden w każdej dziedzinie cyberprzestrzeni.

haha
poniedziałek, 17 lipca 2017, 13:02

Z tym Aegis to się pośpieszyłeś. "Słynny" atak elektromagnetyczny na amerykański niszczyciel na morzu czarnym nie miał nigdy miejsca i był zwykłą propagandową wydmuszką bez źródeł, podaną przez sputnik i inne "media konspiracyjne" (tak jak już *słynna* przegrana F35 z F16; nie musicie mi wierzyć, wystarczy 15 minut w angielskim internecie). Hakowanie F35 można sobie włożyć w...

Morgul
niedziela, 16 lipca 2017, 21:38

tak, tak oczywiście ... Saddam też twierdził że ma milionową armię uzbrojoną po zęby w sowiecki sprzęt zaprawiona w bojach i fanatycznie oddaną ... 2 tygodnie później było po zabawie. Straty USA i sojuszników to ok 100 osób ( głównie przez pomyłkę od własnego ognia ) Jak wyglądała milionowa armia Saddama ... jak Grozny po 2 wojnie.

FDolas
niedziela, 16 lipca 2017, 01:06

Złośliwie zadają przy tym pytanie, dlaczego Brytyjczycy podnoszą trzydniowy alarm w Royal Navy, za każdym razem, gdy okręty Wojennomorskiej Floty przepływają przez Kanał La Manche. Bo... obawiają się powtórki z Dogger bank...?

Wawiak
poniedziałek, 17 lipca 2017, 03:59

Ze względów humanitarnych, by w razie czego sprawniej podjąć akcję ratunkową. Inną możliwością jest zagrożenie ekologiczne...

michal
poniedziałek, 17 lipca 2017, 18:36

Może to nie przypadek, że Rosjanie w dużej części dalej stosują układy analogowe? Jak dla laika, jakie obecnie są możliwości broni elektromagnetycznej?

Pilot
poniedziałek, 17 lipca 2017, 20:18

Myśle że wszystkie aparaty elektroniczne, stare lub nowe, są podatne na fale elektromagnetyczne. Chyba poza może okrętem z I WŚ.

Antymonarchista
poniedziałek, 31 lipca 2017, 19:44

HMS QE nie tylko NIE JEST piękny - również nieciekawie się nazywa.

as
sobota, 15 lipca 2017, 23:02

Tak Kuzniecow to już stary crap ale Queen Elizabeth jest zwykłym marnotrawstwem środków - duży lotniskowiec z... trampoliną. Przecież tam spokojnie by weszły 2-3 katapulty no i klasyczne F-35C a nie te przekombinowane pionowzloty F-35B o osiągach starych Hornetów. Co by nie mówić Francuzi sensowniej podeszli do tematu lotniskowców.

Macorr
niedziela, 16 lipca 2017, 22:20

No ale Brytyjczycy będą mieli 2 francuzi tylko 1....

Logik007
niedziela, 16 lipca 2017, 01:12

Z drugiej strony osiągi Rafali Francuzów też nie są dużo lepsze od tych "starych hornetów", a skoko jakościowy z Harrierów na F 35 B jest gigantyczny. Na potrzeby GB taki lotniskowiec to aż nadto i wystarczy żeby rozwiązać każdy regionalny konflikt interesów czy to z Argentyną czy innym słabym przeciwnikiem.

Doktor
sobota, 15 lipca 2017, 22:38

Czyli tak: Rosjanie mają pływający złom z mnóstwem uzbrojenia na pokładzie. Anglicy mają super-nowoczesny lotniskowiec, tylko nie ma na nim żadnych samolotów?

Davien
niedziela, 16 lipca 2017, 00:25

Może dodaj że większośc tego uzbrojenia Kuzniecowa jest albo przestarzała albo niesprawna.

Adam
niedziela, 16 lipca 2017, 16:50

Przepiękny artykuł wskazujący różne wspaniałości zachodniej myśli informatycznej i technicznej. Ciekawe jednak jak to możliwe ze w czasach tak wielkich i wszechstronnych możliwości obronnych mogło dojść do zastosowania wież world trade center... No chyba że świat zachodu tak się zdegenerował, że dla zysku zaatakował się sam...

fx
poniedziałek, 17 lipca 2017, 15:09

W Rosji nie potrzeba islamskich terrorystów bo mają swojego Putina patrz KURSK,DUBROWKA,BUDIONOWSK i 2 wojna w Czeczeni przed którą bloki w Moskwie i innych miastach Rosji były wysadzane razem z mieszkańcami przez agentów FSB.

polak mały
poniedziałek, 17 lipca 2017, 11:21

W rosyjskiej doktrynie wojennej działania morskie nigdy nie odgrywały dużej roli. Z wyj. op. pozostałe jednostki zawsze odstawały jakościowo i liczebnie od NATO. W latach 70tych odbyła się wielka akcja rozbudowy potencjału nawodnego, bo wstyd im było pływać na takich starych wrakach, ale to miało znaczenie wyłącznie prestiżowe. Tak samo jest zresztą dzisiaj. Właściwie tylko północ, okolice podbiegunowe, które mogą być polem eksploracji złóż węglowodorów, sprawiają, że Rosji okręty rzeczywiście się do czegoś przydają. Nie wspomniano w tekście o jeszcze jednej sprawie - jeśli założymy 100% sprawność wszystkiego na pokładzie, to Kuzniecow jest w stanie obsłużyć jakieś 20% operacji lotniczych, które obsługują lotniskowce amerykańskie i 50% tego, co francuski. Myślę, że królowa też będzie pod tym względem lepsza. Z tej perspektywy patrząc widać, że Kuzniecow to element propagandowo-wizerunkowy. Jego potencjał militarny jest tak naprawdę żaden. No ale Rosja z niego z niego zrezygnuje, bo to byłaby strata wizerunkowa. Władują więc kolejną kasę w renowację tego zabytku. Powinno nas to cieszyć, bo te pieniądze mogliby wydać na jakieś sensowne programy, które mogłyby się przełożyć na wzrost ich potencjału. A jeśli ładują się w takie bzdury, to dobrze!

gumis
wtorek, 18 lipca 2017, 02:20

Przy ich mizerii budżetowej nie stac ich bedzie na planowany od lat remont Kuzniecowa ,wiec najprawdopodobniej nigdy juz nie wypłynie w morze.

orca
wtorek, 18 lipca 2017, 02:10

Lepsze angielskie okreslenie Kuzniecowa to "Jack of all trades, master of none". Zachod na tym sie opiera i uwazaja ze kilka jednostek wyspecializowanych w roznych dziedzinach, pracujacych jako jeden element , jest lepszym rozwiazaniem niz jedena jednostka wyspecializowana w roznych dziedzinach. I choc koszty zwiazane z tym mysleniem sa wieksze, pozytywne rezultaty sa bardziej prawdopodobne.

mniodek
poniedziałek, 17 lipca 2017, 10:39

Zaraz będą pojawiać się fachowe oceny, że królowa Elżbieta (ta nr1) była ładniejsza od admirała Kuzniecowa, albo że admirał Kuzniecow mógł wypić wiecej gorzałki od Elżbiety.

VvV
poniedziałek, 17 lipca 2017, 14:10

Bo mógł.

edi
sobota, 15 lipca 2017, 21:06

Ludzie nie znęcajcie się nad SZROTEM z którego nawet latawiec nie powinien startować do lotniskowca XXI wieku.

AWU
sobota, 15 lipca 2017, 20:47

Komentarz ministra Fallona padł w odpowiedzi na pytanie dziennikarzy dot rosyjskich OP które bez wątpienia będą próbować śledzić i uzyskać sygnatury akustyczne i elektroniczne "QE". Gra ta trwa już od dekad i nie tylko NATO ale sama RN zanotowała spektakularne sukcesy. Do częściowo odtajnionych należy spenetrowanie przez HMS Swiftsure manewrów "Sewier 77" na Morzu Barentsa i nagranie i sfotografowanie wprowadzanego do służby "Kijowa" przepływając kilka metrów pod jego kilem. Również HMS Conqueror (ten sam który zatopił argentyńskiego "Belgrano") w 1982r również na Morzu Barentsa (możliwe że wewnątrz sowieckich wód terytorialnych) zdobył najnowszy rosyjski sonar holowany o długości niemal 2 mil. Operacja "Barmaid" była przykładem mistrzostwa brytyjskich podwodniaków, sonar holowany przez szpiegowski trawler (w.g. niektórych zródeł płynął pod flagą PRLu) Conqueror musiał podpłynąć wykorzystując martwe pole i specjalnymi nożycami zaprojektowanymi przez CIA odciąć stalowy kabel grubości 7.5cm kilkanaście metrów za rufą trawlera. Nożyce skonstruowano w sposób taki iż kabel wyglądał na zerwany a nie odcięty.

bajkopisarz
niedziela, 16 lipca 2017, 14:22

CIA projektuje specjalne nożyce do zastosowania w akcjach wywiadowczo-militarnych, w dodatku na wodach morza/oceanu xD No ja myślałem że od tego są pracownicy zbrojeniówki (wyspecjalizowana kadra inżynierska) ale jasne że najnowocześniejsze technologie to twór CIA. No ta operacja to faktycznie mistrzostwo, ale chyba PRu.

zigi
niedziela, 16 lipca 2017, 14:56

Jest rzeczą bardzo słuszną porównywać dwa okręty których dzieli ćwierćwiecze. Tak, można się na tym temacie doktoryzować.

BUBA
wtorek, 18 lipca 2017, 00:31

Nie da się ukryć że jest to okręt starej generacji, ale do lotniskowca jest mu bardzo daleko. Bo to nie lotniskowiec. Kuzniecow to rozwinięcie koncepcji Krążowników Śmigłowcowych takich jak Moskwa. Jego system uzbrojenia jest zbliżony do Krążownika Piotr Wielki projektu 1144, nieco tylko osłabiony ilością gotowych do startu Granitów. Może realizować prawie wszystkie te same zadania plus posiada dodatkowo samoloty. Głównym uzbrojeniem Kuzniecowa są zmodernizowane pociski Granit a nie samoloty. Do niedawna Su-33 były samolotami myśliwskimi ale po ostatniej modernizacji do standardu Su-33M uzyskały taki sam kompleks zarządzania uzbrojeniem powietrze-powierzchnia jak Su-24M3. Zespół lotniczy ma za zadanie nie dopuścić do krążownika lotniskowego pocisków manewrujących klasy powierzchnia-woda czy powietrze-woda, lub zniszczyć ich nosiciela przed ich odpaleniem. Kuzniecow walczy z jednostkami nawodnymi pociskami Granit które posiadają opancerzona głowicę bojową odporna na amunicję systemów CWIS., a jego zespół lotniczy od niedawna zyskał możliwość rażenia celów morskich nowoczesnymi pociskami. Wcześniej niewiadomą ilość Su-33M próbowano przystosować do przenoszenia Moskita. Okręt projektowano tak, by był wysoce autonomiczny, a nie wiecznie pływał w eskorcie. To nie jest zła konstrukcja, tyle że nie modernizowana z powodu biedy w budżecie. Skoro USS Mason nie radzi sobie z przechwyceniem P-15M Termit(P-21/22) , to ciekawe czy poradzi sobie z salwą P-700 Granit wystrzelonych z Kuzniecowa?

Davien
wtorek, 18 lipca 2017, 11:08

BUBA po pierwsze pociski P-700 Granit nie były modernizowane, i marynarka FR wycofuje je ze wszystkich swoich jednostek. Piotr Wielki ma pociski P-1000 Wulkan a nie Granity Po drugie Su-33 nie został nigdy zmodernizowany do Su-33M, jedynie Suchoj opracował wersje porównywalną z Chińskimi J-15 ale ta nie weszła do uzytku. i rosjanie wzieli MiG-29KR jako zastepstwo dla Su-33 Wszystkich Su-33 powstało ok 36 sztuk więc może najpierw sprawdż zanim cos napiszesz Moskit waży 4,5 tony a całkowity udżwig Su-33 to 6500kg więc gdzie oni go podwieszą jak nawet w o wiele lepszych i o wwiększym udzwigu Su-30 mogły przenosić zaledwie jednego Oniksa na centralnym wężle, a P-800 jest znacznie lżejszy od Moskita Jedyny pocisk przeciwokrętowy jaki realnie może porzenosic Su-33 to Ch-31A o maks zasięgu 105kmwięc nawet sie nie zbliżą do LGU by je wystrzelić. Kuzniecow jest tak autonomiczny że nie obroni się przed atakiem Harpoonów bo jego pociski Kinżał nie są w stanie zwalczać seaskimmerów a same działka niewiele dadzą przy ataku więcej niz 6-oma pociskami. USS Mason poradził sobie bez kłopotu z o wiele nowocześniejszymi od P-21 pociskami zestrzeliwując min jeden z dwóch wystrzelonych a drugi zakłucajac lub tez zestrzeliwując więc potężna wpadka panie BUBA. Granitami tez może walczyc na maks 120-140km bo dalej nie ma jak wykrywac celów i oto cała prawda o tej hybrydzie krążownika i lotniskowca.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama