Reklama

Kraby strzelają w Orzyszu [Defence24.pl TV]

15 marca 2017, 11:08

Artylerzyści z Węgorzewa przeprowadzają badania haubic samobieżnych Krab. Do 11 pułku artylerii wkrótce mają trafić kolejne systemy tego typu, co pozwoli na zwiększenie tempa szkoleń.

11 pułk artylerii z Węgorzewa wraz z Wojskowym Instytutem Technicznym Uzbrojenia z Zielonki pod nadzorem Zarządu Wojsk Rakietowych i Artylerii (ZWRiA) przeprowadzają badania eksploatacyjno-wojskowe 155 mm haubic samobieżnych Krab. Ich celem jest m.in. przygotowanie tabel strzelniczych dla nowego systemu artyleryjskiego wchodzącego do eksploatacji w Siłach Zbrojnych RP. Mierzono m.in. prędkość początkową pocisków i celność ognia haubicy. Oprócz tego jest to kolejny test możliwości i dostosowania tego działa do naszych wymagań.

Konstrukcja ta obecnie jest po raz drugi wprowadzana na wyposażenie wojska (po pierwszym falstarcie, związanym z problemami technicznymi poprzedniego podwozia). Po kilkunastu latach udało się wreszcie pomyślnie zakończyć proces rozwoju Kraba i obecnie przechodzi on do etapu eksploatacji. Istotne znaczenie miało tutaj podpisanie umowy na licencyjną produkcję podwozi K9 produkcji koreańskiej w Hucie Stalowa Wola należącej do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, które zastąpiły pierwotnie przewidziane dla tych haubic pojazdy.

Samo strzelanie jest też okazją do kolejnych ćwiczeń zgrywających pododdziałów wchodzących w skład dywizjonu haubic. Przygotowanie dział do strzelania, zgrywanie systemu kierowania ogniem oraz wykonywanie innych czynności zabezpieczenia logistycznego ich eksploatacji to ważne czynności, trenowane przed kolejnymi dostawami nowych dział do jednostki. Jest to również okazja do przekazania uwag od użytkownika dla wykonawcy, które mogą zostać zaimplementowane w nowo produkowanym sprzęcie.

Jak zapowiedzieli przedstawiciele ZWRiA pomiędzy 21 a 26 marca do jednostki trafią dwie haubice a za kolejne dwa tygodnie powinno być ich już 14. W ten sposób pułk uzyska możliwość prowadzenia ćwiczeń zgrywających całego dywizjonu już na prawie kompletnych stanach zasadniczego sprzętu bojowego. Dowództwo pułku zgodnie z obowiązującymi planami pod koniec czerwca powinno mieć w pełni ukompletowany dywizjon. 

Również na przełomie kwietnia i maja mają być przeprowadzone próby zmodernizowanego samobieżnego radaru rozpoznania artyleryjskiego Liwiec.

Ciekawostką jest również informacja, że istnieją plany dostosowania radiolokatora Bystra do pełnienia roli samobieżnego radaru rozpoznania artyleryjskiego dla 120 mm moździerzy samobieżnych Rak. Wynika to poniekąd z przyjętego w fazie jego projektowania założenia o wielozadaniowości tej stacji. Z kolei Zarząd Wojsk Rakietowych i Artylerii zapowiedział, że w najbliższych miesiącach będzie testowany zmodyfikowany pocisk Feniks do wyrzutni WR-40 Langusta, przenoszący głowicę bojową o większej masie.

Jak na razie pewnym niedociągnięciem systemu jest mała liczba 155 mm amunicji do wykorzystania w jednostce (i całej armii). W ogóle problem pozyskania nowoczesnej amunicji precyzyjnej wydaje się być trochę odłożony w czasie. Pewne nasycenie wojsk rakietowych i artylerii nowymi systemami (Krab, Rak, Langusta) w ostatnim czasie powoduje, że zakres dostępnej amunicji jest ograniczony. W wypadku Kraba może być wykorzystywana klasyczna amiunicja odłamkowo-burząca i z gazogeneratorem produkowana na słowackiej licencji (OFdMKM i OFdMKM DV). Natomiast amunicja kierowana w odbitej wiązce laserowej jest dopiero badana. To pozwoli spełnić wymagania wojska odnośnie zasięgu strzelania do 40-42 km (proponowana do opracowania amunicja kierowana ma zasięg do 20 km, ale mówi się o wymaganiu wojska zapewnienia zasięgu przynajmniej 30 km co nie będzie zadaniem łatwym do spełnienia).

Rejon stanowisk ogniowych będzie dalej oddalony od przedniego skraju, przez co dywizjon taki będzie mniej narażony na oddziaływanie środków ogniowych przeciwnika. Poza tym uzyskujemy zdolność do zwalczania artylerii przeciwnika na dużo większe odległości niż dotychczas (było to głównie 16 do 20 km). Po cofnięciu dywizjonu do załóżmy 10 km od przedniego skraju w głąb, uzyskujemy tą zdolność na 30 km.

płk dypl. Waldemar Janiak, Szef Oddziału Gestorstwa i Rozwoju Zarządu Wojsk Rakietowych i Artylerii

Gorzej jest z amunicją dedykowaną do zwalczania broni pancernej (w ogóle amunicją specjalistyczną w tym kasetową amunicją przeciwpancerną) czy specjalną-programowalną. Wysokie koszty jej pozyskania jak na razie odsuwają w czasie ten proces chociaż zarówno żołnierze, jak i przedstawiciele ZWRiA uważają, że jest ona niezbędna i wymagana na współczesnym polu walki. 

Krab Orzysz strzelanie
Fot. R.Surdacki/Defence24.pl

Jak na razie wojsko zainteresowane jest pozyskaniem zestawów zwiększających precyzyjne naprowadzanie, takich jak np. Precision Guidance Kit (PGK). Tutaj występował będzie mały problem techniczny związany z różną długością samego zestawu a obecnie używanych zapalników w słowackiej amunicji, ale w przypadku jego wyboru jest to pod względem konstrukcyjnie problem do rozwiązania.

Obecnie używana amunicja odłamkowo-burząca posiada znaczny rozrzut ponad 260 metrów na maksymalnych odległościach strzelania (co jest wartością porównywalną do innych typów amunicji niekierowanej) więc docelowo ważne było by pozyskanie przynajmniej partii pocisków precyzyjnych zapewniających zdolność trafienia celu w granicach 5-10 m od niego i o promień okręgu opisującego 50 proc. trafień przynajmniej 10-15 m (Circular Error Probable – CEP) na większych odległościach strzelania. Użycie takiej precyzyjnej amunicji odpowiada średnio wystrzeleniu 4-6 konwencjonalnych pocisków, co w przypadku PGK praktycznie równoważy koszt pozyskania takich zestawów.

Krab Orzysz strzelanie
Fot. R.Surdacki/Defence24.pl

Również w obszarze osiąganych zasięgów i precyzji prowadzenia wymagany jest ciągły rozwój systemów. Przykładowo obecnie w USA realizowany jest projekt Extended Range Cannon Artillery (ERCA) w ramach którego rozwijane będą technologie zwiększające zasięg będących w eksploatacji systemów artyleryjskich o kalibrze 155 mm do ponad 70 km. Jednym z powodów zapewnienia własnym systemom artyleryjskim tak dużych zasięgów jest uzyskanie przewagi ogniowej nad potencjalnym przeciwnikiem. Oprócz opracowania zupełnie nowych pod względem balistyki i aerodynamiki pocisków czy materiałów pędnych pracuje się nad zupełnie nowymi technologiami wytwarzania luf oraz zwiększa objętość komory nabojowej. Jest to w pewien sposób łamanie założeń Joint Ballistics Memorandum of Understanding (JBMoU) dotyczącą objętości komory ładunkowej wynoszącej 23 dm3 i maksymalnego ładunku o nr 6 dla haubic o długości lufy 52 kalibrów.

Krab Orzysz strzelanie
Fot. R.Surdacki/Defence24.pl

W tym miejscu należy postawić pytanie na ile obecne rozwiązania Kraba są modułowe i pozwalały by w przyszłości wprowadzać w nim podobne zmiany oraz wyposażyć go w system zarządzania walką BMS czy dostosować do programowania amunicji specjalnej.

Szkoda też, że brak jest zainteresowania innych Gestorów w wykorzystaniu potencjału tej haubicy w realizacji innych zadań wsparcia wojsk – chociażby ustawianiu pól minowych.

Krab Orzysz strzelanie
Fot. R.Surdacki/Defence24.pl

Jak na razie w ramach modułu dywizjonowego Regina udało połączyć się część zadań związanych z procesem kierowania ogniem, pozycjonowaniem własnego systemu artyleryjskiego, wprowadzaniem danych balistycznych i meteorologicznych oraz dokładnym przygotowanie nastaw. Trochę gorzej wpisuje się on w ideę działania w systemie broni połączonych i współdziałania na polu walki z innymi systemami, ale przede wszystkim ze względu na fakt, że inne systemy w większości na razie nie zostały wdrożone do służby, czy nawet nie rozpoczęto procesu ich zakupów.

Pomimo optymizmu związanego z wprowadzaniem haubicy do eksploatacji widać i pewne braki/wady systemu. Należą do nich niektóre zastosowane w niej rozwiązania, które odpowiadają technologii z lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku (pomimo zastosowania do ich budowy nich dużo nowocześniejszych komponentów), całkowity brak nowoczesnego rozwiązania systemu symulacyjno treningowego czy mało efektywny system załadunku amunicji (w praktyce ręczne jej przygotowanie i załadunek do haubicy).

Krab Orzysz strzelanie
Fot. R.Surdacki/Defence24.pl

Wadą obecnego modułu ogniowego jest też brak w nim specjalistycznego gąsienicowego transportowo-załadowczego wozu amunicyjnego (obecnie załadowanie jednego działa wynosi ok. 15 minut w dobrych warunkach) oraz właśnie trenażera-symulatora, który pozwoliłby na szkolenie większej liczby specjalistów przy dużo mniejszych kosztach oraz na wypracowanie pewnych procedur i taktyki użycia haubicy na polu walki. Ponadto, żołnierze wyrażali potrzebę posiadania bardziej rozbudowanego systemu rozpoznania celów opartego o współpracujące ze sobą komponenty o różnych metodach zbierania danych. Widać tutaj między innymi potrzebę realizacji zakupów systemów bezzałogowych różnych klas.

KomentarzeLiczba komentarzy: 63
jfo
piątek, 17 marca 2017, 12:44

Wyprodukowac conajmniej z 400 szt. skoro wreszcie jakis polski produkt zostal sfinalizowany. Do tego dokupic 50 F-16, jakies rakiety bardzo dalekiego zasiegu (min. 1000 km - odleglosc do moskwy) i bedzie mozna czuc sie wzglednie bezpiecznie.

autor k
sobota, 18 marca 2017, 08:16

i ze 300 leo a5 + ze 2 rakiety międzygalaktyczne, tylko za co.......

Pytam
niedziela, 19 marca 2017, 15:39

Co dalej z Krabem? Co dalej z Reginą? 1. Czy planujemy pozyskanie kolejnych radarów artyleryjskich typu Liwiec? 2. Czy planujemy pozyskanie środków rozpoznania, dozoru przestrzeni powietrznej i zwiadu typu satelity, drony, awacs? 3. Czy ograniczamy się jedynie do amunicji 155mm zwykłego typu czy będziemy produkowali/kupowali amunicję precyzyjną o zwiększonym zasięgu do 70km (tak jak Excalibur) 4. Czy zamierzamy pozyskać/opracowywać amunicję z ładunkami termobarycznymi, z napalmem, z ładunkiem IEM i subamunicją? Czy skupiamy się jedynie na pociskach odłamkowo-burzących? 5. Co z projektem polsko-ukraińskiego 155mm pocisku kierowanego wiązka lasera? Czy projekt stanął w miejscu?

Jaksar
środa, 15 marca 2017, 12:07

ile już lat trwają te badania ? zaczęto je na pękających podwoziach z Bumaru i przeciągających się testach u producenta i na poligonach wojskowych. Kraby to lądowy "ślązak" skorupa jest a amunicji, logistyki, systemu zarządzania itd..itd... brak ! Czy MON będzie co roku zakupywało po kilkadziesiąt pocisków od niemców by nasi artylerzyści mogli na tej hybrydzie od czasu do czasu przeprowadzać kolejne testy ? Kraby z koniecznym parkiem logistyczno-zarządzającym powinny już dawno być w czynnej służbie, przetestowane, z amunicją własnej produkcji i dogranym do końca planem strategicznym. Obecnie, nawet Litwa ma lepszą artylerią aniżeli Polska !

b
czwartek, 16 marca 2017, 10:45

W czym lepsza?

ewa
środa, 15 marca 2017, 12:03

Szkoda że MON wprowadzając Kraba zupełnie olewa kwestię amunicji. To jest marnowanie możliwości tego sprzętu. Brak amunicji i zupełny brak zainteresowania w tej kwestii zakrawa na sabotaż. Jak można ćwiczyć strzelająć na 50% zasięgu? brak amunicji kierowanej, papanc...ręce opadają. To po kiego ten Krab? do 20km mamy Gożdziki....

Marek
środa, 15 marca 2017, 20:39

Nikt nie broni opracowywać własnej. Skoro są działa, to należy zabezpieczyć do nich co niezbędne. Później powinno się na wyniki rodzimych opracowań czekać i dopiero jeśli wyjdą jak należy, to zamawiać.

dropik
środa, 15 marca 2017, 13:11

gozdziki nie strzelaja na 20km. raczej na 15km. taka amunicję mamy. poza tym na 20km jest niecelna . 155mm jest wyraznie silniejsza. Zwykla amunicja jest juz wdrazana do produkcji. Reszta to fakt - lipa Ogolnie krab nie jest juz zbyt rewelacyjny.

andrzej.wesoly
środa, 15 marca 2017, 17:23

Jeśli chodzi o szybki załadunek nowej partii amunicji, koreańczycy w zestawie z K-9 Thunder posiadają dedykowany do tego celu wóz amunicyjny ze zautomatyzowaną linią załadowczą - na tym samym podwoziu. Właściwie dlaczego - kupując od nich kolejne podwozia do naszych Krabów - nie analizowano wersji z jednoczesnym zakupem tych wozów amunicyjnych? Może przeszkodą było to, że nasze wieże (Braveheart) różnią się od wież koreańskich (Thunder), ale przecież to nie F-35! i dostosowanie byłoby możliwe?

dropik
czwartek, 16 marca 2017, 08:57

1.koszty 2.nie pomyslano

Marek
środa, 15 marca 2017, 22:44

Jak sobie przypominam ideę, która przyświecała wozom załadowczym, rzecz miała polegać na tym, że nie różnią się one wyglądem od normalnych wojskowych ciężarówek. Być może właśnie to jest przyczyną.

edi
środa, 15 marca 2017, 22:03

Po co szkoda kasy. Ręcznie też szybko przerzucisz a przecież Krab nie będzie operował na samej linii konfliktu tylko 5-10 km od niej.

Lord
czwartek, 16 marca 2017, 17:32

Miałem nadziej, że będzie to dopracowany system. Zobaczymy jak skompletują cały dywizjon. Przeczytałem artykuł i wasze komentarze.Wygląda na to, że jeszcze wiele zostało do zrobienia. Myślałem że, mamy kompletny nowoczesny system, a tu okazuje się, że to ma braki - wygląda to jak z korwetą, z której zrobił się patrolowiec - po prostu ręce opadają, to już nawet nie jest śmieszne.

X
środa, 15 marca 2017, 16:23

Czyli generalnie raczej słabo...

Olecki
czwartek, 16 marca 2017, 16:22

Czy załoga kraba ma płacone dodatki za pracę w warunkach szkodliwych dla zdrowia? Te kłęby dymu wydobywające się z wieży po strzale to jakiś horror. Gdyby w warunkach bojowych musieli strzelać z zamkniętymi włazami to po kilku strzałach by się podusili.

ruski trol
środa, 15 marca 2017, 16:14

Bardzo ciekawe informacje o zmianie taktyki użycia Kraba oraz planach testów nowej amunicji.

Stalowiak
czwartek, 16 marca 2017, 16:01

A dzisiaj w Stalowej cały czas próby strzelań huk a obok na łące sarny się pasą. Przyzwyczajone do huku, za to psy mają ciężkie czasy.

m.h.
środa, 15 marca 2017, 15:42

Na filmie w 2:14 widać, że gazy wylotowe po wystrzale "poszły" do kabiny załogi i "wyszły" włazami górnymi. Czy to jest normalne zjawisko, czy można wyłączyć przedmuch lufy?

error
czwartek, 16 marca 2017, 14:07

Tak się dzieje, gdy masz otwarty właz.

Vvv
środa, 15 marca 2017, 22:29

To jest Polska amunicja.

Conceptus
piątek, 17 marca 2017, 09:17

Problem jest znany od dawna, jednak wszyscy ekscytowali się "nową armato-haubicą z klocków". Nie da się nadrobić w kilka lat zaległości wielu dekad i niestety jedynym sposobem jest zakup nowoczesnych technologii, aby polscy naukowcy mieli na czym pracować i się szkolić, oraz głębokie inwestycje w przemysł hutniczy, stoczniowy, oraz własne prochownie ( lub zakup u sojuszników całości brakującego sprzętu). W tej chwili prowadzone projekty generują wielokrotnie większe koszta od tych spodziewanych, którymi obciąża się polskie społeczeństwo. Nie wiem kto podejmuje decyzje odnośnie projektów Miecznik, Czapla, Krab, Rak itd. Niepoprawny optymista? Kto odpowiada za wielokrotnie przekroczone budżety, niekończące się problemy i wieloletnie opóznienia? To jeszcze zwykła amatorka, choroba wieku niemowlęcego naszego państwa, czy jest to świadome osłabianie zdolności obronnych RP?. Przecież za pieniądze utopione w tych projektach można było zakupić sprawdzone konstrukcje zachodnie i być może wynegocjować częściowy transfer technologii do polskich uczelni techniczno-wojskowych. A może po prostu czegoś nie rozumiem...

Irek.i
sobota, 18 marca 2017, 13:15

Tak czegoś nie rozumiesz. Zatrudnionych w te projekty jest wiele naszych firm które płacą podatki w Polsce . Ich pracownicy płacą podatki w Polsce . Z naszych podatków nie musimy utrzymywać rzeszy bezrobotnych . Mamy szansę na eksport , następuje rozwój polskiej gospodarki i myśli technologicznej . Serwis i szkolenia w Polsce Są to zyski mierzalne i niemierzalne . Jeśli weźmiesz je pod uwagę to dojdziesz do wniosku że zakup za granicą nie jest wcale taką okazją .

PRS
piątek, 17 marca 2017, 13:34

Świadome osłabianie zdolności obronnych RP. ,,Krecia robota", ,,Milczące Psy", etc. Jak zwał tak zwał. A w przypadku ,,Reginy" na koniec decyzja o dyslokacji w Węgorzewie czyli mniej niż 15 km od granicy. Nawet nie trzeba drogich rakiet. ,,Wystarczy" 2S4 „Tulipan” o zasięgu prawie 20 km http://www.defence24.pl/506160,rosyjskie-strzelanie-z-tulipana czy 2S31 Wena wyciągająca 70 km/h i mająca zasięg prawie 13 km dla pocisków armatnich. Samobieżny moździerz ,,Rak" (a dokładnie wieża z systemem ładowania ) to nie są ,,utopione pieniądze" podatników. Może się nawet kiedyś ,,zwróci", ale to już zależy od polityków. ,,Czapla" i ,,Miecznik" to mogą być (mogą ale nie muszą) praktycznie dwa takie same typy okrętów. Różnica jest taka, że ,,Czapla" ma mieć możliwość niszczenia min. Obecnie gros wyposażenia do działań przeciwminowych jest instalowane w typowych kontenerach. Potrzebne jest więc miejsce by je w razie zaistniałej potrzeby ,,ustawić". Czyli np. pokład śmigłowcowy na rufie. Tak więc ,,Miecznik" też może stać się ,,Czaplą". Taniej jest wybudować 6 takich samych okrętów z przewidzianym miejscem na 2-4 kontenery niż dwie serie po 3 szt.. Być może w MONie się ,,pokapowali" i dlatego te projekty są nadal ,,zawieszone".

BUBA
środa, 15 marca 2017, 22:41

Bo tego rodzaju zakupów dokonują pośpiesznie ludzie którzy chcą przykryć jakąś porażkę i zawsze to wychodzi tak samo. Jako niedoróbka.

Swarożyc
wtorek, 21 marca 2017, 01:57

Tych Krabów to powinno być chyba 360 tak jak planowano a nie biedna setka.

Lewandos
wtorek, 26 września 2017, 18:21

Wystarczy VAT do 50% podwyższyć, PIT do 80% i będzie można z 5 setek obstalować... ;)

men
piątek, 17 marca 2017, 08:25

gwoli uwagi, przypominam szanownym kolegą że program Regina ( pod różnymi kryptonimami) "bujał" się od "ściany do ściany", -wina wszystkich ekip w MON. W tych warunkach przemysł raczej przeczekuje niż inwestuje w niepewny program, wg mojej wiedzy gdyby nie śmiały ruch Stalowej Woli z podwoziami( MON tylko to zaklepał, i to po pewnym czasie) program ten by zlikwidowano lub pełzał by dalej!. Nie pierwsze ale i nie ostatnie takie działanie urzędasów z MON. Osobnym problemem graniczącym z sabotażem jest brak stosownej, dedykowanej ammo do wdrażanych systemów, nie trzeba być wybitnym znawcą problemu aby wykoncypować że bez nowoczesnych prochów i MW nie będzie osiągalna ŻADNA nowoczesna ammo w tym ppanc( możemy penetratory mieć hiper ale bez nadania im odpowiedniej V psu na budę to się nada). Co do automatyki załadowania magazynów amunicji - co za problem? gwarantuję że przy zapotrzebowaniu gestora ( a go nie ma !) nawet na obecnych nośnikach(Jelcze) można go stosunkowo szybko rozwiązać-jeśli nie na pełną to na pewno półautomatykę , zresztą popatrzcie na załudunek magazynów ammo Archerów tam jest półautomat

PRS
środa, 15 marca 2017, 14:54

,,Rejon stanowisk ogniowych będzie dalej oddalony od przedniego skraju, przez co dywizjon taki będzie mniej narażony na oddziaływanie środków ogniowych przeciwnika." Jakiego ,,Przeciwnika" Panie Pułkowniku? Jakiego??? Bo ten najbardziej potencjalny to ma efektory rażące na 100, 200 i 300 km (w ramach artylerii a nie Wojsk Rakietowych) - do wyboru, do koloru. Czasy się zmieniają a nadal w naszych sztabach obecna jest koncepcja ,,obrona na rubieży". Chyba jeszcze jedno pokolenie musi przejść na emeryturę by coś w mentalności ,,pułkowników" się zmieniło. Nadal w ramach DMO nie ma wozu rozpoznawczego o czym nie wspomina się w artykule. Jeżeli część wozów Dywizjonu jest na trakcji kołowej to powinni albo wprowadzić Rosomaki w wariancie R albo zakupić kilkanaście sztuk Fennek`ów. Przy koszcie rzędu miliard za DMO od HSW taki zakup nie zwiększył by znacząco ,,obciążenia budżetu" Polski. Nie dość, że rozrzut jest na pół wioski to nadal ten dywizjon jest ,,ślepy". Wozy rozpoznawcze, radary artyleryjskie i przypisany na stałe do każdej baterii pododział z BSLami. Brakuje mi zdwojenia maszynowej broni strzeleckiej na wieży. Czyli 12,7 mm + 7,62 mm tak jak to ma miejsce np. w Merkavach czy Abramsach. To takie minimum jeżeli chodzi o samoobronę. Uzupełnione o głowicę z kamerą termo. Bo na tą chwilę średniowidzący i rozgarnięty ,,terrorysta" czy inny ,,zielony ludzik" w krzakach/ruderze/zbożu/etc. z RPG7 i ze sprzętu za grube miliony mamy kupę złomu. Plusem jest zastąpienie ,,Gustlików" czerepami balistycznymi na głowach artylerzystów-pancerniaków. Do Goździków była (jest???) amunicja kasetowa Hesyt mająca możliwość rażenia celów lekko opancerzonych. Za ,,komuny" dało się opracować własnymi siłami. Teraz w ramach ,,wolnego świata" jak widać nie można. Bo mus jest kupić albo po sąsiedzku albo w Izraelu.

adam
środa, 15 marca 2017, 16:20

Bo to jest tak: zrobiła się wrzawa wokół Kraba to dawaj szybko wprowadzamy, same wozy bez amunicji...po co w ogóle amunicja? toż to bez sens i drogo....no dobra wybuchła wrzawa że nie ma ammo to się przerobi starą z zapasów....że za mały zasięg i jest tylko burząca? a co to komu przeszkadza, w IIWS korzystali z burzącej i jakoś to szło więc teraz też jest ok....nie ma wozów rozpoznawczych w dywizjonie? no i co? a po co one?....Fenneki? zapomnij nie stać nas.....czekamy na ŁOTR-a....a że to potrwa jeszcze z 10 lat...no to potrwa a bo co?. Jeszcze jeden karabin na wieży? wiesz jaki jest tego koszt?????? ząłamie się budżet MON....bo do tego trzeba jeszcze amunicję kupić....koszty niewyobrażalne......a może nasze Kraby mają jakiś kamuflaż wielospekralny? nie? a no tak te koszty...zresztą liści jest w bród....chociaż już niedługo może nie być drzew.....u nas wszystko jest tak na pół robione, nic do końca, systematycznie z głową....wszystko na hurra....a potem przez wiele wiele lat się kompletuje...lub nie...ważne że jeździ i na paradach już będzie, jest git!

Wojciech
środa, 15 marca 2017, 21:53

Krab ma strzelać na 40km co jest granę kupcie licencję na pocisk który będzie miał takie osiągi !

dropik
czwartek, 16 marca 2017, 08:56

kupione, robią się. na początek jakies 2000. co oczywiście jest kropla. jedna sztuka ok 20tys zł

adela
środa, 15 marca 2017, 21:19

Byłem zawsze zwolennikiem Kraba, ten system jest nam potrzebny jak psu buda. Przez te ostatnie długie lata wszyscy skupiliśmy się na problemach z nośnikiem. Zapomnielismy że ten system swoje najlepsze lata ma za sobą. Lata które zostały zmarnowane na naprawy pękniec i problemy z silnikiem. Sądziłem, pewnie jak wszyscy zainteresowani tematem, że w oczekiwaniu na poprawiony/nowy nośnik, inżynierowie i nasz MON zmodernizuje wieże tak aby dostosować ją do współczesnych wymagań, że będzie automat ładowania bo odt tego zależy szybkość prowadzenia ognia i ucieczka w inne miejsce, że będzie nowoczesna amunicja nie tylko burząca, że równocześnie opracują system uzupełniający amunicje i rozpoznanie....niestety to były tylko pobozne życzenia. Wiem że u nas wszystko idzie topornie, po grudzie, zawsze jest pod górke...ale miałem nadzieje. Nadzieje GŁUPIEGO, NIESTETY. Ten system, stanowiący nowość dla naszej armii jest niesty już przestarzały i tak naprawdę już wymaga pilnej modernizacji. Niestety konkurencyjne systemy sa dużo bardziej nowoczesne i zaklinanie rzeczywistości nic tu nie pomoże. Ręczne ładowanie, przeładowywanie to dzisiaj już anachronizm, ten system nie jest wstanie szybko prowadzić ognia i zmieniać pozycji, nie jest wstanie rozpoznać pola walki....o amunicji z litości nie wspomnę bo to SKANDAL. Pisanie o pociskach mających być w produkcji od 2018 jak dobrze pójdzie to (szukam delikatnego słowa..rozumiecie)....brak amunicji do 40km to jak włożenie do tego skorupiaka silnika od poloneza....czy w naszym MONie ktoś w ogóle porównuje konkurencyjne wzory uzbrojenia i wie jakie są trendy na świecie czy tylko gazetka kawka i do 16?....jak można dopiero teraz wypracowywać technikę uzycia tego systemu....co się działo przez 20 lat....?????? jest mi przykro i serce boli jak na to wszystko się patrzy....no i jeszcze ten Kryl...w porównaniu z Cesarem z innego tu artykułu....rece opadają....wiecie co...płakać się chce na to nasze...nieróbstwo.

rozczochrany
czwartek, 16 marca 2017, 22:31

Chodzi o ręczne załadowanie zapasu amunicji do magazynów w wierzy i kadłubie a nie ładowanie armaty, bo to ostatnie robi automat.

Podatnik
czwartek, 16 marca 2017, 09:48

O! przepraszam. Polska posiada bardzo dobrze rozwinięty, zorganizowany, świetnie zarządzany, efektywny przemysł maszynowy produkujący zaawansowany technologicznie i jakościowo sprzęt. Tyle, że......w cywilu!. Niestety świat państwowego przemysłu zbrojeniowego to jak państwo w państwie. Jaki jest każdy widzi. Może zamiast zamiast prowadzić własne ekperymenty to warto prześledzić ostatnie 200 lat rozwoju przemysłu w świecie i wyciągnąć wnioski. Może warto przyjrzeć się jaki model wypracowali np. w USA? Co do samego Kraba to wcale nie jest ani zła ani przestarzała konstrukcja. Podwozie najlepsze jakie w tej chwili istnieje do tego typu konstrukcji. Wieża również jest ok. Brak automatu ładowania nie koniecznie jest wadą. Np. w Leo 2 dalej Gustlik ładuje. Wcale nie zmniejsza to szybkostrzelności. Natomiast ewidentnie brakuje rozpoznania i amunicji precyzyjnej. Nie ma więc właściwej taktyki użycia. Przypomnę jednak że Krab ma wchodzić w skład systemu Regina ponoć opracowanego. To pierwsze egzemplarze i pierwsze strzelania w wojsku więc nie ma co jeszcze oceniać. Cały system mam być skompletowany do połowy roku. Pierwszy dywizjon powinien być kompletny i mocno testowany aby nie powielac błędów przy następnych. Tak być powinno a jak będzie to zobaczymy.

Zbulwersowany podatnik
środa, 15 marca 2017, 13:57

No ok... A co z nowoczesną amunicją do Krabów i Kryli? Bez amunicji precyzyjnej o zawęszonym zasięgu nie wykorzystujemy potencjału bojowego tych jednostek!

xyz407
środa, 15 marca 2017, 15:22

Tak amunicja i automat to mankamenty tej jednostki bojowej,. No i oczywiście jej śladowa ilość.

Azza
środa, 15 marca 2017, 21:05

Na ile strzałów wystarcza lufa? Wiem, że to mocno zależy od tego jak jest wykorzystywana ale tak +/-.

GUMIŚ
środa, 15 marca 2017, 13:52

Krab przegrał duński przetarg na haubice 155 mm, nie zakwalifikował się nawet do drugiej rundy. Zdecydowanie wygrał CAESAR firmy Nexter przed K9 Thunder i Archer' em. Caesar wygląda na broń XXI wieku w przeciwieństwie do polskiego KRYLA, robiącego wrażenie jakby został wyprodukowany w ZSRR w latach 50-tych XX wieku. Proponuję naszym projektantom z HSW dokładną analizę budowy i designu CAESARA , aby nasz nowy KRYL miał jakiekolwiek szanse na rynku broni.

Marek
środa, 15 marca 2017, 20:28

Ty na serio myślisz, że CAESAR wygrał bo ma super hiper XXI wygląd? Od początku wiadomo było że Duńczykom chodzi o lekkie haubice na kołach, które szybko przemieszczają się po drogach. Wystarczy popatrzeć na to, jak wygląda ich komponent ciężki i wiadomo dlaczego. Oferujący doskonałe haubice Niemcy jak i Koreańczycy nie mieli w nim szans. My tym bardziej, bo Kraba dopiero wprowadza się do naszych sił zbrojnych i w chwili obecnej jest to nie sprawdzony sprzęt. O Krylu w ogóle szkoda gadać. Nawet gdyby miał futurystyczny XXII wieczny wygląd w dniu dzisiejszym nikt poza krajem producenta by go nie kupił. Proponuję żebyś zszedł z planety gumisiów i zamiast podniecać się byle czym włączył zdrowy rozsądek i logikę.

Ga
środa, 15 marca 2017, 15:55

I zapomnijmy o politycznym podłożu takich kontraktów! Jak miał wygrać "proeuropejski" oferent z Polski!?

Zbulwersowany podatnik
piątek, 17 marca 2017, 14:02

Trochę się pogubiłem. Obecnie mamy 3 radary typu Liwiec i nie widać jakiegokolwiek zainteresowania ze strony MON aby kupić kolejne, ale jednocześnie wojsko będzie testowało Liwce nowego typu? Czy to znów kasa wywalona w błoto i zamiast zakupić potrzebne radary teraz to zrobimy to za 10 lat kiedy będą wymagały pierwszych modernizacji? To tak jak z Krabem, wprowadzamy nowość w naszej armii która tak na prawdę jest standardem w innych armiach i może poza podwoziem nie wyróżnia się niczym specjalnym. Brak też jakiejkolwiek koncepcji od panie pozyskania wozów załadunkowych (coś na zasadzie K10). O środkach rozpoznania już nie wspomnę, Krab w obecnej chwili jest jak ślepy bokser.

Al
czwartek, 16 marca 2017, 12:52

Zauważyliście różnice w wyglądzie Krabów? Lewa przednia strona tuż obok gąsienicy. W jednym egzemplarzu jest blacha, a w drugim nie ma. Wie ktoś co to jest?

gienek
czwartek, 16 marca 2017, 19:11

A po co był otwór w skrzydle amerykańskiego bombowca, który ruscy kopiowali?

GilzA
czwartek, 16 marca 2017, 12:45

TYLKO systemy o dużej dynamice przemieszczania i dużej sile ognia nadają się na warunki Polskie a wszelkiego rodzaju efektory umieszczone na gąsienicach to niepoważne ... ..gdzie ma się przeciwnika z "ekstraklasy" gdzie zanim takie coś wyjedzie z MSD w rejon alarmowy zniszczy je systemami rakietowymi i jak sie okazuje ma słabe parametry i mnóstwo wad i niedoróbek ...ratują nas "LANGUSTY" i "KRYLE" systemy o duzej dynamice i niszczeniu ..tylko wtedy Wojsko Polskie walczyło będzie jak najdłużej ..bo działania "kontaktowe " nie na warunki Polskie

Podatnik
środa, 15 marca 2017, 13:35

To niestety kolejna broń fasadowa. Dobra na zdjęciu jeszcze lepsza na defilady ale jako system walki ze względu na brak odpowiedniej amunicji i systemów rozpoznania nie istnieje. Dlatego tylko w niewielkim stopniu można wykorzystać możliwości samego Kraba. Wyjatkowo mało efektywnie wydane na razie pieniądze pomimo już prawie 20 lat inwestowania w tą broń. Pozytywne jest to że podstawy już są więc można to stosunkowo szybko dokończyć. Ale czy w MON ktoś na poważnie tak myśli?

nie- zdziwiony
piątek, 17 marca 2017, 13:48

Miało być tak świetnie. Były i fanfary :))))), a wyszło jak zwykle

Lewandos
wtorek, 26 września 2017, 18:23

I tak nie jest źle... Dobre i te Kraby, które zamówiono...

Marek
piątek, 17 marca 2017, 22:09

A co ci wyszło nie tak, że się zapytam? To, że co włożysz do komory, to wyleci z lufy od dawna było wiadome. To, że brak jest dodatkowego wyspecjalizowanego pojazdu amunicyjnego też. No i to, że nowa haubica wyskoczyła jak diabełek z pudełka. Czyli zaskoczyła wszystkich zainteresowanych zupełnie jak pierwszy śnieg drogowców w zimie. Dla mnie zaskakujący jest tylko kompleks, który uznaje automatyczny system ładowania za standard, choć to bajka. Podobnie jak twierdzenia na temat niemieckiej haubicy że jest to automat mimo, że nie jest i to, że pełna automatyka jest standardem, choć to guzik prawda. Bajzel zaś związany z wprowadzaniem Kraba jest normalny. Swego czasu. Dawno temu mawialiśmy z kolegami z fali, że gdzie kończy się logika, tam zaczyna się wojsko. Więc tu akurat niczym nie jestem zaskoczony ani zdziwiony.

SZYMUŚ
czwartek, 16 marca 2017, 12:24

NO TO MAMY "CYCUŚ"......"gorzej wpisuje się on w ideę działania w systemie broni połączonych i współdziałania na polu walki z innymi systemami"...... "brak jest zainteresowania innych gestorów w wykorzystaniu potencjału tej haubicy w realizacji innych zadań wsparcia wojsk – ......"obecnie załadowanie jednego działa wynosi ok. 15 minut w dobrych warunkach".........." brak systemów rozpoznania i zobrazowania "......... "brak nowoczesnego rozwiązania systemu symulacyjno- treningowego" ."zasięg 20 km" ..to poco toto jak toto .ma parametry gorsze od "Goździka" .....i jeszcze lokują te "kolumbryny na gąsienicach w sąsiedztwie ..gdzie nieprzyjaciel salwa rakietową ..niszczy je zanim wyruszą w rejon alarmowy

rozczochrany
czwartek, 16 marca 2017, 22:37

Maksymalny zasięg obecnych pocisków wynosi 40 km. 15 minut trwa załadowanie pełnego zapasu amunicji do magazynu haubicoarmaty z wozu amunicyjnego. Podczas strzelania pocisk i ładunki do komory nabojowej z magazynu ładuje automat.

Marek
czwartek, 16 marca 2017, 17:26

A przeczytałeś uważnie artykuł? Zwłaszcza to, co związane jest z zasięgiem? Na przykład co stoi na przeszkodzie, żeby strzelać na odległość 20 km albo o co chodzi z czasem załadowywania działa?

Ziem
środa, 15 marca 2017, 13:24

Pieknie. Malo mieli czasu zeby cos nowoczesnego wyprodukowac ? Kolejny po Pilicy pokaz nowoczesnosci w wykonaniu polskiej zbrojeniowki.

bb
środa, 15 marca 2017, 14:16

A czego Ci brakuje w AHS Krab? Jak na dzisiejsze standardy to nowoczesny sprzęt. Pilica - zauważ, że kraje zachodnie zaczynają dopiero wdrażać podobne rozwiązania, bo dotarło do nich, że najniższe piętro obrony plot jest niezbędne.

gość
środa, 15 marca 2017, 14:00

A przepraszam Plilica to niby nowoczesny zestaw jest ?

As
środa, 15 marca 2017, 13:23

Rozrzut 260m i ręczne ładowanie. I znów nowy sprzęt z Polskich firm będzie kupować jedynie nasza armia pod przymusem związkowców i polityków.

fx
środa, 15 marca 2017, 22:13

To i tak 2 x mniej niż ruskich odpowiedników a przy Excalibur 4 metry a Polska będzie je kupowała.

Extern
środa, 15 marca 2017, 21:47

Przecież ten rozrzut to jest prawdopodobnie na amunicji zagranicznej bo krajowa choć co prawda już zakontraktowana to dopiero wdrażają jej licencyjną produkcję.

Azza
środa, 15 marca 2017, 21:02

Rozrzut jest chyba raczej bardzo ok jeśli mówimy o klasycznej amunicji.

Dolcik
środa, 15 marca 2017, 16:20

Krotko i celnie. Szkoda ze to celny post.

dropik
środa, 15 marca 2017, 15:32

rozrzut jest raczej normalny. w latach 70-80 taki rozrzut był na 20-25 km a tu na maksymalny.

anty C-cal przed 500+
środa, 15 marca 2017, 13:21

..Po kilkunastu latach udało się wreszcie pomyślnie zakończyć proces rozwoju Kraba i obecnie przechodzi on do etapu eksploatacji."...PO kilkunastu Latach. Ile czasu wprowadzali rakiety rbs15 dla floty? a i tak w cele np. w enklawie to raczej NDR. a przy tych 40-42 km na maksa to mamy ten radar co pokrywa Atlantyk - na patelni, nawet przy rozrzucie ponad 260m?

Robot
czwartek, 16 marca 2017, 11:47

Ręczne ładowanie - rozwiązanie na miarę XXI wieku

stary "wirus"
czwartek, 16 marca 2017, 20:24

Orzysz! Piękne miejsce. Byłem w 1968 (ZSZ) dwa razy. Za drugim razem "zarobiłem" 14 dni zwykłego.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama