Reklama

Inwazja dronów na rosyjskie bazy [ANALIZA]

10 stycznia 2018, 10:01
Reklama

Rosyjskie bazy w Syrii stały się celem zmasowanych ataków z użyciem bezzałogowców uzbrojonych w improwizowane ładunki wybuchowe. Bojownicy informują o zniszczeniu wyrzutni S-400. Strona rosyjska twierdzi, że nie poniosła strat natomiast zniszczyła lub unieszkodliwiła w czasie najbardziej zmasowanego ataku 13 bezzałogowców. Użyto przeciw nim zarówno zestawów przeciwlotniczych Pancyr-S1 jak i systemów walki elektroncznej, które umożliwiły przejecie kilku egzemplarzy. 

Na przełomie 2017 i 2018 roku siły antyrządowe w Syrii wyraźnie zintensyfikowały swoje działania. Przeprowadzono kilka spektakularnych ataków których celem są przede wszystkim siły Asada ale również rosyjskie oddziały i bazy wojskowe w Syrii. W działaniach tych użyto moździerzy, rakiet jak również, coraz częściej, uzbrojonych bezzałogowców.

Najsłynniejszy jest oczywiście sylwestrony atak moździerzowy 31 grudnia 2017 roku, który wg. oficjalnych źródeł rosyjskich kosztował życie 2 żołnierzy i nie spowodował zniszczeń. Niezależne źródła mówią jednak o uszkodzeniu lub zniszczeniu od 7 do 10 samolotów i śmigłowców stacjonujących w bazie oraz licznych rannych i zabitych. Kilka dni wcześniej miał miejsce nieudany atak na bazę Chmejmin z użyciem rakiet.

Czytaj też: Atak na rosyjską bazę w Syrii. 7 zniszczonych samolotów czy fake news? [KOMENTARZ]

Drugiego stycznia miał miejsce nieudany atak na rosyjskich saperów w rejonie Homs. Użyto w nim kwadrokoptera dostosowanego do przenoszenia improwizowanych ładunków wybuchowych. Czwartego stycznia dwa bezzałogowce uzbrojone w ładunki wykonane z granatów moździerzowych zostały strącone ogniem broni maszynowej w rejonie Lataki oraz w pobliżu bazy Chmejmin.

Natomiast grupa Wolni Alawici poinformowała o przeprowadzeniu 6 stycznia ataku z użyciem kilku dronów na rosyjską bazę lotniczą. Kilka maszyn miała strącić obrona przeciwlotnicza, natomiast łupem pozostałych miały paść elementy systemu przeciwlotniczego S-400. Prawdopodobnie chodzi tu o atak o którym 8 stycznia poinformowała rosyjska administracja, zaprzeczając jednak aby odniósł on jakikolwiek skutek.

Zmasowany nalot na Chmejmin?

Rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało, że nocą z 5 na 6 stycznia 2018 roku miał miejsce pierwszy zmasowany atak bezzałogowców. Celem ataku 10 maszyn było lotnisko Chmejmin natomiast 3 płatowce skierowały się na bazę rosyjskiej marynarki wojennej w Tartus. Spośród maszyn tych 7 zostało strąconych przez zestawy artyleryjsko-rakietowe Pancyr-S1 które już wcześniej skutecznie broniły rosyjskie siły przed atakami dronów i rakiet. Natomiast 6 bezzałogowców padło łupem rosyjskich systemów walki elektronicznej. Trzy spośród nich eksplodowały natomiast kolejne trzy udało się przejąć i posadzić na ziemi. Dzięki temu Rosjanie uzyskali istotne informacje na temat ich budowy i działania.

Drony Syria
Dron użyty w ataku na bazę Chmejmin i przechwycony przez Rosjan. Fot. Ministerstwo Obrony Rosji

Jak wynika z informacji i zdjęć, użyto maszyn o bardzo prostej konstrukcji, których skrzydła wykonano z laminatu natomiast kadłub to szkielet z aluminium, plastiku, drewna i styropianu oklejony taśmą która stanowi jego poszycie. Ta chałupnicza konkstrukcja kryje wewnątrz system sterowania oparty na module GPS, wysokościomierzu i dość prostym autopilocie.

Maszyny nie były zdalnie sterowane ani nie posiadały kamer czy innych czujników, umożliwiających precyzyjne uderzenie. Miały jedynie dotrzeć do wyznaczonych współrzędnych geograficznych aby dostarczyć swój śmiercionośny ładunek. Każdy płatowiec przenosił dwie niewielkie bomby wyposażone w proste stateczniki zapalniki od pocisków moździerzowych, ale niewykluczone jest, że wewnątrz kadłuba również znajduje się kolejna bomba.

Czytaj też: Syria "poligonem doświadczalnym" dla rosyjskich systemów walki radioelektronicznej

Rosyjscy specjaliści dość szybko rozkodowali systemy nawigacyjne tych maszyn i w połączeniu z danymi pochodzącymi z systemów obrony powietrznej które śledziły atak  z dość dużej odległości ustalono, że uderzenie przeprowadzono z odległości ponad 50 km. Maksymalny zasięg z jakiego można skutecznie przeprowadzić atak używając tego typu konstrukcja oszacowano na około 100km.

Dronowy atak wspierany przez Zachód?

Rosjanie przekonują, że w konstrukcji dronów użytych 6 stycznia użyto wielu „zaawansowanych” komponentów i zapalników pochodzenie zagranicznego, co ma wskazywać na zaangażowanie przeciw rosyjskim siłom w Syrii „wrogich sił” wspieranych przez zachodnie służby specjalne. Faktycznie jednak jest to jedynie dowód na coraz szersze wykorzystanie prze siły antyrządowe taniej, komercyjnej technologii.

Dość regularnie pojawiały się dotąd informacje o wykorzystaniu przez Daesh i inne siły antyrządowe małych bezzałogowców. Szczególnie niebezpieczne są wielowirnikowce wykorzystywane do zrzucania granatów czy innych lekkich ładunków, które są szczególnie często stosowane w terenie zabudowanym.

Są to zwykle warte kilkaset dolarów zdalnie sterowane modele, jakie w Polsce stosuje się do fotografowania lub filmowania z powietrza. Zamiast kilkukilogramowej kamery czy aparatu fotograficznego przenoszą one po prostu ładunek wybuchowy i prosty mechanizm zrzutu. Doświadczony operator jest w stanie z użyciem takiej maszyny „wrzucić” 1-2 kg bombę do otwartego włazu czołgowego czy wlecieć do budynku przez okno.

Nowością jest natomiast przeprowadzony przez Syryjczyków „nalot dywanowy” na rosyjska bazę Chmejmin z użyciem 10 maszyn. Prawdopodobnie nie był to „atak roju”, czyli umożliwiający przełamanie obrony powietrznej jednoczesny atak dużej liczby maszyn, ale wiele następujących po sobie uderzeń. Kwestią czasu jest jednak odpowiednie skoordynowanie startu większej liczby maszyn.

Może to być skuteczna taktyka, nawet przy użyciu środków tak prostych jak wykorzystane 6 stycznia. Należy bowiem mieć świadomość, że była to technika ataku zbliżona pod względem skomplikowania do nalotów skrzydlatych pocisków V-1 na Londyn. Kolejnym paradoksem tej sytuacji jest to, że zastosowanie „drugowojennej”, mechanicznej technologii naprowadzania i zegarowego systemu „zrzutu bomb” mogłoby być bardziej skuteczne niż GPS. Zapewniłoby bowiem odporność na rosyjskie systemy walki elektronicznej.

Syryjski poligon walki elektronicznej

W dziedzinie zakłócania, maskowania czy oszukiwania i przejmowania systemów radioelektronicznych, a szczególnie bezzałogowców, rosyjskie siły zbrojne są szczególnie dobrze przygotowane. W Syrii od początku operacji rosyjskiego kontyngentu, a zwłaszcza przed jego oficjalnym ujawnieniem, bardzo intensywnie wykorzystywano system 1RŁ257 Krasucha-4. Jest to bardzo nowoczesny, dość rozbudowany cyfrowy system wykrywania i zakłócania pracy elektroniki pokładowej statków powietrznych, załogowych i bezzałogowych, oraz satelitów rozpoznania radiolokacyjnego.

Krasucha-4 Rosja
Dwa z trzech pojazdów systemu WRE Krasucha-4. Fot. mil.ru

Głównym jego zadaniem jest „osłona” przed środkami przeciwnika znacznych obszarów istotnych z punktu widzenia dysponenta (miejsc koncentracji sił własnych, szczególnie ważne bazy strategiczne etc.). System Krasucha-4 był wykorzystywany do skutecznego maskowania rosyjskiej obecności na syryjskim teatrze działań np. przed operującym nad tym krajem lotnictwem koalicji przeciw Daesh. Stanowi też istotny element wielowarstwowej struktury Anti-Access/Area Denial (A2/AD) chroniącej bazę Chmejmin.

Czytaj również: Walka Radioelektroniczna rosyjską odpowiedzią na przewagę NATO? [ANALIZA]

Jeśli chodzi o walkę z dronami i zakłócanie systemów GPS, to Krasucha-4 jest jak „strzelanie do much z armaty”. Dlatego w Syrii są obecnie stosowane inne, znacznie mniej potężne, ale bardziej dostosowane do specyfiki zadań systemy, takie jak Leer-2 i Leer-3. Pierwszy z nich, to bardzo mobilny zestaw walki elektronicznej zainstalowany na pojeździe opancerzonym Tigr-M w układzie 4x4. Służy on do wykrywania, identyfikacji i selektywnego zakłócania lub oszukiwania systemów elektronicznych przeciwnika i może zostać zastosowany np. do zakłócania lub fałszowania odczytów systemu GPS wykorzystywanego przez bezzałogowce.

Znacznie nowszym i ciekawszym jest system Leer-3, wprowadzony do jednostek w ostatnich 2-3 latach. Stacja zainstalowana na podwoziu Kamaz-5350 w układzie 6x6 współpracuje z dwoma bezzałogowcami Orłan-10 wyposażonymi w moduł walki radioelektroniczej, który umożliwia zakłócanie i kontrolowanie łączności radiowej w tym również telefonów komórkowych w promieniu ponad 6 km.

System jest w stanie np. zakłócać systemy GSM, gdy bezzałogowiec podszywa się pod stację przekaźnikową przejmując, identyfikując i namierzając połączenia. Jest to funkcja szczególnie przydatna w wojnie asymetrycznej, gdy telefony komórkowe służą nie tylko do komunikacji ale również do detonacji ładunków wybuchowych. Łączność telefoniczna jest też jednak często wykorzystywana jako awaryjny środek komunikacji w wypadku załamania się systemów wojskowych. Miało to miejsce np. w Gruzji w 2008 roku czy podczas zajęcia Krymu w 2014.

Niewykluczone jest, że właśnie szerokie zastosowanie przez Rosjan systemów walki elektronicznej spowodowało, że drony użyte do ataku na bazę Chmejmin działały autonomicznie i nie były w żaden sposób sterowane przez operatorów. Miało to na celu utrudnienie ich przejęcia lub zakłócenia sygnału sterującego. W przypadku celu obszarowego jakim jest baza wojskowa pozycjonowanie poprzez GPS, nawet prosty, komercyjny układ, zapewnia wystarczającą dokładność. W przyszłości spodziewać się więc można szerszego zastosowania tego typu środków, również w atakach o większym nasileniu.

Jak potwierdzają sami Rosjanie, potencjalnie taki atak można wyprowadzić nie tylko z dystansu większego niż zasięg systemów ochrony bazy, ale nawet spoza terytorium kontrolowanego przez syryjskie siły rządowe. Wbrew rosyjskim sugestiom do tego typu działań nie potrzeba wsparcia „wrogich służb specjalnych”, a jedynie dostęp do Internetu, lutownicy i kilku modułów elektronicznych do kupienia w dobrym sklepie elektronicznym. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 22
Reklama
Anuluj
Veritas
sobota, 13 stycznia 2018, 19:17

W lipcu 2016 roku dron (prawdopodobnie produkcji rosyjskiej typu Orłan-10) naruszuł przestrzeń powietrzną Izraela w rejonie Wzgórz Golan. Bezzałogowiec został wtedy wykryty i był śledzony przez izraelski system obrony powietrznej. Dron nie został zniszczony pomimo ostrzelania dwoma pociskami przeciwlotniczymi PAC-2 przez baterię przeciwlotniczą Patriot oraz rakietą powietrze-powietrze przez samolot myśliwski. Warto wspomnieć, że Izraelczycy kilka lat temu rozpoczęli modernizację swojego systemu obrony powietrznej, także w kierunku zwiększenia zdolności zwalczania systemów bezzałogowych.

yaro
piątek, 12 stycznia 2018, 16:23

Rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało o zlikwidowaniu grupy odpowiedzialnej za atak z użyciem dronów na rosyjską bazę lotniczą Hmeimim. Poinformowane także o zniszczeniu magazynu z dronami, należącego do terrorystów.

Przemo
piątek, 12 stycznia 2018, 16:23

Pytanie czy to prawda.

gh_wieści_z_frontu_II
piątek, 12 stycznia 2018, 15:46

Główne uderzenie terroryści skierowali na lewą flankę nacierających na Abu-Duhur. Nacierano na wsie Gazwan, El Charaki, Al. Sajadi, Miszeraf , El Chajal, El Żeljal . Do natarcia dołączyły oddziały bojowników jakie podeszły z miasta Morek. Wobec powyższego wojska syryjskie przeszły na całej linii frontu do defensywy. Artyleria rządowa i rosyjska starały się wesprzeć obronę i rozbić uderzeniowe ugrupowanie bojowników. Rosyjskie lotnictwo prowadziło misje izolacji pola walki samolotami Su-34, Su-30 i Su-24. Z niskiego pułapu interweniowały szturmowe Su-25M. Pod ogniem rosyjskich samolotów uderzenie dżihadystów wytraciło impet. Do historii transmisji wojennych , przejdą kadry gdy otyły komentator dżihadystów, znana postać opowiadał o ataku lotnictwa, a za plecami spadła 500 kg rosyjska bomba. Miał szczęście był to niewybuch inaczej zmiotłoby go razem z całą ekipą wprost do 12 dziewic i Allacha. Drugi rzut i taktyczne odwody Syryjczycy skierowali do kontrataków w celu odzyskania traconych pozycji, co się w wielu miejscach udało.. Ze wschodu, z prowincji Allepo ku dywizji „Tiger Force” ruszyły oddziały „Kattardżi” i sa w odległości ok 6 km. Powstanie wówczas gigantyczny „kocioł” a w nim okrążone tysiące bojowników. Dziś wieczorem dotarli do wsi Al. Saljacel. Co ciekawe w owym „kociołku” jak dobra rodzina znajdują się tak „umiarkowani rebelianci” , „dżihadyści” z Al.- Kaidy i terroryści z ISIS.

gh_wieści_z_kremla
piątek, 12 stycznia 2018, 13:49

Według rosyjskich informacji bazę Chmiejmim zaatakowały wrogie siły w liczbie czterech milionów dronów oraz dwunastu miliardów granatów moździerzowych jednak rosyjska obrona dzielnie obroniła się i zestrzeliła wszystkie wrogie pociski. Nie było żadnych strat w ludziach ani sprzęcie. Baza działa tak jak dotychczas, brakuje tylko wódki więc tworzenie kolejnych mitów o niezniszczalności Rosji może być zagrożone.

gh
piątek, 12 stycznia 2018, 11:48

Брифинг начальника управления строительства ------------- z tłumaczeniem po angielsku konferencja MON FR o ataku dronami, można obejrzeć ładunki i samego drona jeśli kogoś to ciekawi ...

gh
piątek, 12 stycznia 2018, 11:48

Generalnie szczegółowo omówiono, co jest możliwe to powszechnego zakupu i że tak drony ucharakteryzowano, Podano następnie masę informacji o tym że zmasowane grupowe przeprowadzenie nalotu , naprowadzenie zespołu dronów nad cel i metoda zrzutu nie jest możliwa przez podmiot nieprofesjonalny. Materiał wybuchowy użyty jako miotający w bombach tez jest wysoce specjalistyczny i Rosjanie ustalą producenta. Generalnie wywód szeroko uzasadniał tezę , że za nalotem stał kraj mający dostęp do wysokich technologii i sam nalot został przygotowany ze wsparciem danych niedostępnych na "wolnym rynku". ------------------- To takie tłumaczenie do tych co myślą, że drony były ze sklejki i sterowane radyjkiem kupionym na aliexperes a jest ich tutaj cała masa.

gh_wieści_z_frontu
piątek, 12 stycznia 2018, 11:39

W broniącym się „klinie” natarcia znajdują się rządowe oddziały elitarnej dywizji „Tiger Force”, pododdziały 4 Dywizji Zmechanizowanej oraz ochotnicy palestyńscy brygady „Al.-Kuds”. Osobiście analizując materiał filmowy dostrzegłem tam dodatkowo Irańczyków, rosyjskich doradców, i pododdziały wyszkolonego przez Rosjan V Ochotniczego Korpusu Szturmowego oraz słynną rosyjską baterię dział MSTA-B kalibru 152 mm. W powietrzu Rosjanie „dwoją się troją” mimo małej liczby samolotów, częstotliwością startów starają się wesprzeć obronę Syryjczyków. Armia syryjska opuściła wioski Tel Salma i Kibli pod naporem dżihadystów. Pozycje sił ISIS znajdują się na obszarze bazy lotniczej Aubu Duhur i wiosek Tel Salma i Szimali. Wczoraj nocą oddziały „Tiger Force” nawet nie próbowały z marszu szturmować bazy lotniczej i miasta Abu Duhur. Jak przypuszczano, a potwierdziło to rozpoznanie bojem, znajduje się tak silnie ufortyfikowana pozycja obronna dżihadystów, z całym systemem podziemnej komunikacji bunkrów i tradytorów. Fortyfikacje te musza skruszyć artyleria i lotnictwo. Generalnie 11 stycznia po forsownym natarciu wojska syryjskie przeszły do obrony. Miało na to wpływ również przechwycenie radiowej komunikacji terrorystów i rozszyfrowanie ich planów kontruderzenia. Tzw, bój spotkaniowy wykrwawiłby bardziej wojska syryjskie niż przyjęcie uderzenia w ugrupowaniu obronnym. Również wykryto transmisję radiową, że Turcy dostarczyli pilnie oddziałom dżihadystycznym dużą ilość przeciwpancernych pocisków kierowanych TOW, amerykańskiej produkcji. Podeszły ze stref deeskalacji oddziały protureckich proxi dobrze wyposażonych w broń lekką, wozy pancerne i artylerię. Co szczególnie niebezpieczne, metodą zmniejszenia głowicy bojowej, nowe pociski rakietowe jakie otrzymali terroryści, pozwalają im prowadzić ogień z wyrzutni niekierowanych pocisków rakietowych na dystansach do 70 km. Dziś taki ostrzał przeprowadzili na odległość 45 km i mocno zdziwili tym armię syryjską, która uznawała swoje pozycje za bezpieczne. Około 10 rano wsparcia wojskom syryjskim udzieliła artyleria i po opadnięciu mgieł dołączyło lotnictwo. Operatorzy naprowadzania , w tym rosyjskie Siły Specjalnych Operacji wysunęli się na pierwszą linię. Rosyjskie Su-34 i Su-25 oraz syryjskie Su-22M4 rozpoczęły „swój koncert”. Pierwszym zadaniem było zdobycie miasta Abu Duhr, , a potem z trzech stron atakować ufortyfikowaną bazę lotniczą. Skrzydła natarcia zabezpieczali Palestyńczycy z brygady „Al.-Kuds” i mieli je utrzymać w przypadku kontrataków przeciwnika. Niestety mniej więcej w tym okresie na całej linii frontu, w tym samym czasie na pozycje syryjskie wyszło natarcie dżihadystów wszelkiej maści. Nieliczne co do stanów osobowych oddziały prowadziły rozpoznanie walką, a może miały za zadanie zdezorientować obrońców.

Rafofall
piątek, 12 stycznia 2018, 04:47

Dokładnie o takim zastosowaniu dronów chciałem pisać 5 lat temu doktorat ale nie było mi dane ;( 100km zasięgu? Ech... Dobre 500 km jeśli nie 1000 km i pełna autonomiczność jest w zasięgu. Wystarczy pomyśleć. Kwestią czasu jest natomiast kiedy takie drony parami będą wlatywać w silniki samolotów cywilnych po osiągnięciu przez nie prędkości V1 bo to aż dziwne że jeszcze do tego nie doszło. Przewiduję że stanie się to lub cos bardzo podobnego na lotnisku położonym w obszarze miejskim. Pamiętajcie że ja o tym napisałem ;) ...bo kiedy mówiłem że samolot nad Ukrainą zestrzelą to też nikt nie słuchał i po 3 tygodniach spadł malezyjczyk. O OLT express nie wspomnę - myślałem że zbankrutuje po 3 miesiącach ale zrobiła to po 5ciu...

Obserwator
czwartek, 11 stycznia 2018, 23:54

W dniu 16.06.2016 roku rosyjskie lotnictwo zbombardowało amerykańsko-brytyjską bazę wojskową w rejonie miejscowości At Tanf (al-Tanf ) przy granicy syryjsko-jordańskiej. W dwóch atakach przeprowadzonych przez rosyjskie samoloty szturmowe Su-25 zostały zrzucone bomby kasetowe RBK-500U. W wyniku tego ataku na miejscu miało zginąć 4 islamskich rebeliantów, szkolonych tam przez zachodnich instruktorów wojskowych. W przedzień z tej bazy zostało ewakuowanych 20 operatorów Special Air Service (SAS), elitarnej brytyjskiej formacji specjalnej. Prawdopodobnie tak samo wcześniej postąpiono z żołnierzami amerykańskich sił specjalnych z 5th Special Forces Group. Obecnie wiele wskazuje na to, że następnym razem takiego ostrzeżenia ze strony rosyjskiej już nie będzie...

cynik
czwartek, 11 stycznia 2018, 23:54

W takim razie wiele wskazuje, że rosyjskie samoloty zaczną spadać... Ciekawe, czy Amerykanie w ogóle wiedzieli, że mają jakąś bazę przy granicy jordańskiej, skoro głównie operują z terenów kurdyjskich i tam Su-25 są przeganiane przez samoloty USA jak ostatnio.

obiektywnie patrząc
czwartek, 11 stycznia 2018, 23:52

"do kupienia w dobrym sklepie elektronicznym"... Podążając tym tokiem myślenia można stwierdzić, że powstańcy w Donbasie również zaopatrywali się w różnego rodzaju sklepach i nie potrzebowali żadnego wsparcia z zewnątrz, czyl z Rosji....

BTR
czwartek, 11 stycznia 2018, 20:56

Dubeltówka i drobny śrut jak na ptactwo. Trzeba trenować strzelanie do rzutków. W 1WŚ jankescy piechurzy z powodzeniem zestrzeliwali ze śrutówek niemieckie handgranaty rzucane w stronę ich okopów. W tym przypadku problemem jest odpowiednio wczesne wykrycie takiego drona i zajęcie dogodnej pozycji ze względu na ograniczony zasięg śrutu.

Jade
czwartek, 11 stycznia 2018, 20:56

Drobny śrut typu 4 - 7 (kaczki - kuropatwa) nie doleci za daleko. 30 metrów to już duża odległość i bardzo mała energia śrucin (mv2/2). Im mniejsza masa śrucin tym mniejsza energia. Najlepiej to śrut na lisa zimowego lub na wilki - czyli 0 do 000.

Juxta
czwartek, 11 stycznia 2018, 20:47

Mnie dziwi tylko to, ze ruscy nie mowia, ze atak byl wspierany przez Chiny. Bo chyba nie chcecie mi powiedziec, ze istnieja jakies elektroniczne komponenty, ktore nie sa Made in China

yaro
czwartek, 11 stycznia 2018, 19:36

Putin: Rosja wie, kto odpowiada za prowokację z dronami w Syrii Putin poinformował, że podczas rozmowy telefonicznej z Erdoganem omówił sytuację wokół ataku terrorystów na rosyjską bazę w Syrii z użyciem dronów. Na pewno to nie Turcja — poinformował Putin. Aparaty, które miały wziąć udział w ataku na rosyjskie bazy w Syrii, były zakamuflowane na aparaty domowej roboty, a w rzeczywistości były dość zaawansowane technologicznie — poinformował Putin. Prezydent oznajmił, że w incydencie z Hmeimim nie ma nic dobrego, jest to próba prowokacji, zepsucia stosunków z partnerami, w tym z Turcją. ----------------------- Teraz trzeba poczekać bo na pewno Rosjanie odpowiedzą. A to gdzie i jak odpowiedzą będzie oznaczało kto te drony wysłał.

BUHA
czwartek, 11 stycznia 2018, 19:36

Tak, w środku były ukryte raptory które odrzuciwszy kamuflaż z paździerza tchórzliwie poczęły uciekać z miejsca zbrodni. Obnażywszy jednak swą jankeską naturę momentalnie wystawiły się na strzały z zawsze czujnego S-400 które skrzętnie sprzątnęły te imperialistyczne buble z nieba. A media milczą! W co jeszcze jareczku Putin wam kazał wierzyć? Aha i Rosja już odpowiedziała- komentarzami w internecie, i na tyle może sobie pozwolić. Pewnie jak zbombardują następną szkołę to się pochwalą że tam mieli bazę młodzi majsterkowicze ze smykałką do terroryzmu i z plecami w CIA.

tak tylko...
czwartek, 11 stycznia 2018, 14:14

Niech ten przykład będzie dla nas drogowskazem. Niestandardowe metody i rozwiązania, chociaż proste, a nawet prymitywne w swym zamyśle i dalekie od koncepcji sztabowców mogą być zabójcze dla wroga. Rozwijajmy niekonwencjonalne ośrodki myśli taktycznej i strategicznej. Wykształcenie wojskowe, to duży plus, ale i również bagaż ograniczający twórczą inwencję kierującą myśli na utarte szlaki. Nowe jest po za szlakami...

Waste
czwartek, 11 stycznia 2018, 14:14

Ale po co takie rozwiązania?

Palmel
czwartek, 11 stycznia 2018, 10:40

To kiedy to pojawi się w Europie

czarny bez
czwartek, 11 stycznia 2018, 10:31

To znaczy, że w rosyjskich supermarketach można kupić bez problemu T72, czy inne Tornada, a zwykłej elektroniki i taśmy klejącej nie? Rosja to dziwny kraj...

rodos7
czwartek, 11 stycznia 2018, 05:34

żaden sukces po prostu zakłócono sygnał GPS prostym jammingiem i meaconingiem. jeśli jak pisze autor drony będą miały nawigację opartą o nawet mało skomplikowany układ inercyjny staną się śmiertelnie groźne. co do systemów WRE to nie sprawdziły się w Donbasie przeciwko polskiemu Fly-Eye stosującemu skomplikowany channel hopping i mającemu autonomię lotu. dla nas to też bardzo poważna nauczka i dowód na to że poczciwa Pilica jest potrzebna na równi z Notecią.

jkl
czwartek, 11 stycznia 2018, 05:34

Z tą Pillicą to pan trochę odjechał, niech pan pojedzie na poligon jak będą strzelania z 23mm i niech pan wtedy podpyta chłopaków (przypominam - 4 typa + facio z chorągiewką) jak oni widzą strącanie dronów. Łatwo będzie ich wypatrzeć bo zamiast siedzieć bezpiecznie w krzakach z dala od baterii to dwóch z nich będzie pedałować do Honkera i z powrotem po magazynki (jednostka ognia na lufę, przypominam - 50) a na tej szalonej opto-elektronice będzie dziadował koleś kręcący korbkami. Wtedy, dopiero wtedy niech sie pan zapyta co i na jakim dystansie sa w stanie strącić, potem polecam zadzwonić do PGZ i porównać wersje wydarzeń. Powo-dzenia.

Hejka
czwartek, 11 stycznia 2018, 00:25

W tym przypadku wystarczyłyby technicznie nieskomplikowane "sieci rybackie" rozwieszane (rozwijane) nad bazą wojskową. Biorąc pod uwagę dzisiejsze technologie, byłyby one lekkie, niezawodne i niezwykle skuteczne.

kim1
czwartek, 11 stycznia 2018, 00:25

Czyli wracamy coś jakby do balonów zaporowych z II W.Ś.

halny
środa, 10 stycznia 2018, 23:15

Te drony były sterowane z okolic Muazzara a obecnie wojska syryjskie zdobyły bazę lotniczą Abu Duhur w prowincji Idlib. Okolice Muazzara to tez prowincja Idlib.

Obywatel
środa, 10 stycznia 2018, 22:41

Na 3 minuty przed godziną W pod Łąsk podjedzie cywilny Polonez, otworzy bagażnik i wyleci z niego kilkanaście mini dronów. Wszystkie F16 stracimy z 2min. Albo okaże się że wszystkie ule w promieniu 10 km mają skrytkę na drony:)

lol
środa, 10 stycznia 2018, 22:41

hm a czy pod bazę su 35 nie może analogicznie podjechać Łada z dronami ? mamy chyba oddziały specjalne ?

rob ercik
środa, 10 stycznia 2018, 20:28

Dziwne? Amerykanie walczą z ISIS, ale ci ich baz nie atakują ...

yaro
środa, 10 stycznia 2018, 20:28

a podobno nienawidzą też Izraela i tam drony z ładunkami też nie latają :-) Pozdrawiam

czarny bez
środa, 10 stycznia 2018, 20:28

A mają swoje bazy w Syrii?!? Bo ciężko dronem z Syrii zaatakować bazę w Turcji, czy we Włoszech...

tak tylko...
środa, 10 stycznia 2018, 20:28

Od kilku lat najbardziej krwawe zamachy islamiści dokonują na zachodzie Europy. Dziwne, bo to Europa zachodnia przyjmuje imigrantów. W Rosji nie słyszymy o zamachach, a to Rosjanie najaktywniej zwalczają ISIS. Dziwne te zamachy...

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama