Reklama

Hornety jak Adelajdy? Kanada chce używanych myśliwców

16 października 2017, 19:12
Hornet Australia
Fot. defence.gov.au.

Kanadyjskie władze poinformowały, że chcą zakupić w Australii używane myśliwce F/A-18 Hornet. Ma to pozwolić im utrzymać zdolności do czasu zakupu nowych maszyn. W tle pozostaje jednak spór dotyczący działalności koncernów Boeing i Bombardier, w który zaangażowane są zarówno władze USA jak i Kanady.

Pod koniec września br. kanadyjski resort obrony rozpoczął rozmowy z władzami Australii w sprawie możliwości zakupu używanych myśliwców F/A-18A/B Hornet. Maszyny tego typu zostaną bowiem w australijskich siłach powietrznych zastąpione przez myśliwce F-35A.

Czytaj więcej: "Wojna samolotowa" USA i Kanady

Wcześniej kanadyjskie władze złożyły wniosek o zakup w Stanach Zjednoczonych partii myśliwców Super Hornet. We wrześniu stosowną zgodę wydał nawet Departament Stanu USA. Rozmowy z Amerykanami pozostają jednak zawieszone, po tym jak Boeing złożył skargę na kanadyjski koncern lotniczy Bombardier, dotyczącą subsydiów udzielonych przez rząd prowincji Quebec. To z kolei miało mu umożliwić oferowanie samolotów pasażerskich CSeries poniżej kosztów produkcji. Odpowiedzią władz USA ma być nałożenie ceł karnych na samoloty produkowane w Kanadzie.

Czytaj więcej: Australijski MON: Polska zainteresowana dwoma Adelaide 

Kanadyjski rząd, chcąc wesprzeć krajowego producenta, zdecydował się na zawieszenie rozmów z Boeingiem. Jak jednak donosi CBC News, władze USA będą i tak musiały wyrazić zgodę na sprzedaż australijskich myśliwców, co stawia ich dostępność pod znakiem zapytania.

Ponadto, określane jako "klasyczne" Hornety są dosyć mocno zużyte – ostatni z nich został dostarczony w 1990 roku. Z drugiej strony, były modernizowane w trakcie eksploatacji. To one pełnią bowiem rolę nosicieli pocisków manewrujących AGM-158A JASSM. Kanadyjski rząd oczekuje otrzymania odpowiedzi władz Australii do końca tego roku. Na tej podstawie będą podejmowane dalsze decyzje, a zakup australijskich maszyn jest tylko jedną z opcji. Kanada szuka bowiem rozwiązania które pozwoli uzupełnić jej posiadaną flotę maszyn CF-18 Hornet, pochodzącą z lat 80., zanim w ramach większego przetargu zostanie wybrany myśliwiec nowej generacji.

Czytaj więcej: Fregaty Adelaide: Za i przeciw [OPINIA]

Warto przypomnieć, że zainteresowanie sprzętem z australijskich nadwyżek – konkretnie fregatami typu Adelaide – wyraził również polski resort obrony. Jak informował Defence24.pl, stosowne zapytanie zostało przekazane stronie australijskiej. Nieoficjalnie wiadomo, że okrętami są zainteresowane również inne państwa. Nie ma natomiast potwierdzonych informacji o wiążących decyzjach strony polskiej lub australijskiej. 

KomentarzeLiczba komentarzy: 11
Anty C-cal przed 500+
wtorek, 17 października 2017, 12:32

werset trzeci- do czasu zakupu nowych...Ale po co im, gdy na forum wraca jak bumerang o naszych "panikarskich itp" wobec pokojowego kraju niedaleko. Ich w Kanadzie i nas. Pogdybam sobie. Adelki + seahawki B (z def24. Turcy zintegrowali z ...ppk nawet). W Indiach TAK tak! na sikawki b to sobie zamontowali radary jakie HeliBrasil mozolnie testuje od 2013 na H225M. Jedyny testowy dwa loty do dzisiaj

ewa
wtorek, 17 października 2017, 15:14

ale czemu, znowu nie AW101? bo Adele nie Caracal co z nim integracji raroo? no weź przestań co powiedzą inni na Caracale co to złom no bo nie Bh ale AW może na Orka plus jeden, ważne że Leopard ma 120 a taki Caracal? haha nawet nie ma 105 bo to złom za to integra z torpedami przebiega źle....no jestem ciekaw twojej opinii, drzwi otwarte.

hhddfjjd
poniedziałek, 16 października 2017, 19:36

Jak to bywa na Świecie, Kanada martwi się o posiadane F-18, A my wciąż o. .....Su-22 I MiG-29

sojer
poniedziałek, 16 października 2017, 23:31

Nie. Kanada kupi wreszcie F-35A lub F/A-18E/F, ale na swoich warunkach, a do tego czasu utrzyma sprawną flotę Hornetów. My natomiast nie rozmawiamy ani o wydłużeniu życia sowieckich samolotów, ani o ich zastąpieniu, aż do czasu gdy wycofamy je bez następcy, a później będziemy się zastanawiać, czy nadal jest sens kupować cokolwiek...

Kos
wtorek, 17 października 2017, 23:17

Podobno kilka dni temu wizytę w MON złożyła delegacja Boeinga, ktoś wie czego dotyczyła?

sojer
środa, 18 października 2017, 01:02

Utworzenie na Okęciu certyfikowanego centrum szkoleniowego dla 737 z symulatorami (wspólnie z LOT).

bf109
wtorek, 17 października 2017, 00:18

Właśnie, co z Adelami? Już porzucone na rzecz bajek o cudach z polskich stoczni?

bobo
wtorek, 17 października 2017, 12:03

Jeżeli nie kupimy Adelajd to zostaje nam zakup wycofywanych brytyjskich fregat typu 23 jako coś do misji NATO. Na budowę Mieczników czy czegoś w tym rodzaju szans nie ma. Pół biedy gdyby udało się kupić okręty podwodne. Z drugiej strony nawet nieuzbrojony Ślązak to zagrożenie dla wrogich jednostek. Posiada on bowiem niezłe systemy do wykrywania jednostek nawodnych oraz chyba system Link16. Dzięki temu bardzo szybko wskaże cele dla Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego, okrętów rakietowych typu Orkan czy nawet dla F 16. Tak więc na Bałtyku wcale nie jesteśmy tak bezbronni jakby to wyglądało na pierwszy rzut oka. De facto moglibyśmy zatopić całą Flotę Bałtycką. Gorzej gdyby nieuzbrojony Ślązak musiał walczyć na dalekich morzach. Ale to raczej wykluczone.

woit
wtorek, 17 października 2017, 13:05

Kanada ma też pilotów z polskimi korzeniami ,więc z myślą o nich PGZ zaproponuje latające wrota od stodoły...

Patriota
poniedziałek, 16 października 2017, 21:56

Rozumiem że weźmiemy te fregaty i o budowie Polskich okrętów możemy znowu zapomnieć na lata..... Chociaż tak jak budujemy Ślązaka to może i lepiej kupić od kogoś niż znowu patrzeć na porażkę.

Kos
wtorek, 17 października 2017, 11:06

Jak Adelaidy zostaną podkupione przez Chile lub Filipiny to zacznie się wściekłe narzekanie przeciwników Macierewicza, że to przecież był taki dobry interes, że były modernizowane, że były idealne na okres przejściowy, że pasowały do naszych OHP itd.itd. Normalka.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama