Reklama

Homar – „as” w talii polskich Wojsk Rakietowych i Artylerii

25 października 2017, 11:42

W ciągu najbliższych tygodni powinny zostać podjęte decyzje dotyczące konfiguracji technicznej systemu artylerii rakietowej Homar. Określi ona, w jakiej ostatecznie postaci do Sił Zbrojnych RP trafi czwarty – po systemach artylerii lufowej 155 mm Krab i 120 mm Rak oraz artylerii rakietowej 122 mm WR-40 Langusta – „as w talii skorupiaków”. System artyleryjski jest budowany przez konsorcjum z liderem PGZ, a partnerem zagranicznym jest Lockheed Martin.

Sierpniowe, intensywne rozmowy w USA przedstawicieli polskiego MON i Polskiej Grupy Zbrojeniowej, zbliżyły i skonkretyzowały ostateczne rozstrzygnięcia dotyczące nie ustalonych wcześniej, węzłowych zagadnień o charakterze technicznym. Sprawą, która zostanie rozstrzygnięta na szczeblu rządowym, jest biznesowa strona ambitnego programu, który zarówno w PMT Sił Zbrojnych RP na lata 2013-2022, jak i w SPO 2016, traktowany jest priorytetowo.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że program o kryptonimie Homar, czasami określany także WR-300 (wyrzutnia rakietowa o zasięgu do 300 km), mający stać się ważną częścią „potencjału odstraszania” określonego jako „Kły Polski”, znany jest wojskowym planistom od końca 2012 r. Wówczas bardzo ambitnie, aczkolwiek nie całkiem realistycznie zakładano, że uda się doprowadzić do rozpoczęcia dostaw po roku 2015. Skalę potrzeb oszacowano na 3 DMO (dywizjonowe moduły ogniowe) po 18 wyrzutni, czyli łącznie 56 zestawów, w tym dwie wyrzutnie „szkolne”, przeznaczone do szkolenia i wstępnego treningu załóg.

Plan ten na poziomie ministerialnym wielokrotnie modyfikowano – nie tylko ze względu na modyfikację PMT, ale też z uwagi na ustalanie poglądów dotyczących procedury, wedle której ten system uzbrojenia miałby zostać pozyskany – aby decyzją 410/MON z 2014 r. – ustalić, że ścieżką tą ma być zakup z dostosowaniem.

To ostatecznie uruchomiło proces zatwierdzenia przez ministra obrony zarówno samej procedury, jak i oceny BP, ZTT i OPK, i pozwoliło na początku 2015 r. sformułować oficjalne zaproszenia do negocjacji. Głównym graczem programu stało się kierowane przez Hutę Stalowa Wola SA konsorcjum, w skład którego weszły ponadto Wojskowe Zakłady Uzbrojenia w Grudziądzu, Mesko SA oraz WB Electronics. HSW SA zaproszenie do negocjacji otrzymała 3 marca.

W oczekiwaniu na podjęcie decyzji o wyborze partnera zagranicznego, o dużym znaczeniu politycznym i militarnym (stawką stało się odtworzenie wojsk rakietowych, nie istniejących w Siłach Zbrojnych RP praktycznie od wycofania systemów Toczka w poprzedniej dekadzie) wykonano obszerną pracę analityczną i koncepcyjną.

Czytaj więcej:  US Army Europe cofa wcześniejsze deklaracje ws. lokalizacji brygady artylerii 

Ostateczny schemat realizacji programu Homar przez polski przemysł został wypracowany po dodaniu do składu konsorcjum Polskiej Grupy Zbrojeniowej, która w kilka miesięcy później, w lipcu 2016 r., objęła funkcję lidera. Za takim rozwiązaniem przemawiała przede wszystkim silna pozycja finansowa i status spółki, zdolnej „udźwignąć” tak kosztowny i skomplikowany program. HSW SA posiada status lidera technicznego konsorcjum, w którym uczestniczą też ponadto Wojskowe Zakłady Uzbrojenia w Grudziądzu, Mesko SA oraz WB Electronics. Do konsorcjum dołączyła również spółka Rosomak, która odpowiedzialna jest za kształt i konfigurację wozów dowodzenia i rozpoznania.

MLRS M270
System HIMARS stanowi rozwinięcie M270 MLRS. Oba zestawy różnią się liczbą zasobników startowych (M270 MLRS - 2, HIMARS - 1) oraz trakcją. Fot. Cpl. Kihyun Kwon, 210th FA Bde, PAO

To nowe ukształtowanie struktury grupy realizującej program doprowadziło do złożenia oferty wstępnej, a w kwietniu 2017 r. – oferty ostatecznej. W tej ofercie PGZ SA wskazała na trzech potencjalnych partnerów, z którymi program mógłby zostać zrealizowany: Lockheed Martin, konsorcjum izraelskich firm IAI i IMI oraz turecki Roketsan, który w ostatniej chwili chciał dołączyć do tego etapu, i którego polskie MON do tej fazy rozgrywki dopuściło.

Na początku lipca 2017 r. ogłoszono nadającą ostateczny kierunek programowi rekomendację, że partnerem PGZ w realizacji programu Homar będzie LM. Ten partner zaoferował stronie polskiej dostęp do technologii, charakteryzującego się „dużą precyzją i wysoką zdolnością zwalczania celów”, systemu rakietowego HIMARS (High Mobility Artillery Rocket System), lżejszego rozwinięcia ciężkiego systemu gąsienicowego MLRS. Oba systemy w dużej mierze bazują na tożsamych rozwiązaniach, różnią się przede wszystkim liczbą zasobników startowych (MLRS - 2, HIMARS - 1) i trakcją. HIMARS stosowany jest operacyjnie od 2005 r. i podobnie jak MLRS obejmuje 2 podstawowe typy pocisków odpalanych z wyrzutni.

Pierwszy, GMLRS (Guided Multiple Launch Rocket System) o zasięgu do około 80 km, odpalany jest z sześcioprowadnicowej wyrzutni i stanowi najczęściej używany pocisk systemu MLRS/HIMARS. Drugi, ATACMS (Army Tactical Missile System) o zasięgu do 300 km jest pociskiem taktycznym o znacznym potencjale odstraszania, ważnym dla decydujących o wyborze systemu polityków i wojskowych.

Czytaj więcej: Macierewicz: Polska kupi 160 wyrzutni Homar

 

Obydwa systemy pocisków, zgodnie z założeniem wstępnym programu Homar, umożliwiają wykorzystanie zarówno polskich doświadczeń w budowaniu systemów broni rakietowych, jak i polskich rozwiązań technicznych, spośród których najważniejszym są zautomatyzowany system dowodzenia i kierowania (ZZKO) Topaz oraz polskiej konstrukcji nośnik podstawowych komponentów DMO, opracowany przez zakłady Jelcz.

Po wydaniu rekomendacji w lipcu br., sprawy nabrały tempa. Przed zawarciem umowy na szczeblu MON i rządowym mają zostać dopracowane biznesowe szczegóły umowy, której część techniczna jest już zaawansowana. Wcześniej muszą zostać podjęte decyzje szczegółowe, dotyczące np. ostatecznej konfiguracji podwozia dla wyrzutni HIMARS. Powinny one zostać już uzgodnione z dostawcą rozwiązań konstrukcyjnych wyrzutni, czyli Lockheed Martin.

Dodatkowym ułatwieniem jest fakt, iż Inspektorat Uzbrojenia posiada – stosowane już w przeszłości i sprawdzone – procedury, pozwalające na objęcie nadzorem wojskowym tych prac, mimo braku formalnie podpisanej umowy. W dodatku – w Polskiej Grupie Zbrojeniowej podjęto już kierunkową decyzję o sfinansowaniu budowy pierwszych dwóch podwozi.

Terminem dostarczenia podwozia do integracji pierwszej wyrzutni jest połowa 2018 r. Według najnowszych ustaleń integracja pierwszego podwozia z wyrzutnią nastąpi u producenta HIMARS-a, i w USA, na poligonie White Sands, dokonane zostaną pierwsze próbne odpalenia pocisków GMLRS i ATACMS z tego zestawu, co powinno nastąpić w 2019 r. W tym trybie pozyskania sprzętu nie jest wymagane przeprowadzanie pełnego programu testów ze strzelaniem, a te, które wykonane być muszą, wynikają z polskich przepisów bezpieczeństwa.

Drugi egzemplarz Homara zostanie zintegrowany w HSW SA, z wykorzystaniem dostarczonej przez LM wyrzutni. Na obecnym etapie prac nie jest rozstrzygnięte, czy i jak duże będzie przesunięcie czasowe w budowaniu tego egzemplarza zestawu, który – wedle polskiej nomenklatury – będzie prototypem nr 2 Homara.

HIMARS
HIMARS na ćwiczeniach. Fot. Sgt. Eliverto V Larios/US Army.

Obydwa, polski i „amerykański”, mają odbyć program badań kwalifikacyjnych w 2019 r., aby jeszcze pod koniec tego roku wojsko otrzymało pierwsze wyrzutnie. Na razie, według obecnie obowiązującej wersji PMT 2013-2022, obowiązuje harmonogram, w myśl którego dwa z trzech planowanych DMO Homar powinny zostać dostarczone do 2022 r.

Po stronie HSW SA i Jelcza będzie, poza samą wyrzutnią, dostarczenie dla potrzeb DMO Homar także wozów amunicyjnych (na razie nie ma rozstrzygnięcia, czy będą one wykorzystywać nośnik 4-osiowy, jak to ma miejsce w Reginie i Raku, czy, jak w przypadku armii amerykańskiej, 3-osiowy, co upodobnia do siebie wizualnie różne komponenty systemu, utrudniając przeciwnikowi interpretację danych np. ze zwiadu lotniczego lub satelitarnego), a także wozów dla MMSD (Mobilny Moduł Stanowiska Dowodzenia MMSD) przeznaczonych na miejsca pracy dowódczo-sztabowej w warunkach polowych.

Czytaj więcej: Macierewicz: HIMARS dla Polski w 2019 roku. Dwa etapy Homara 

 

Na poziomie PGZ rozstrzygane są, w porozumieniu z MON, kwestie związane z wozami dowodzenia – na szczeblu dowódcy dywizjonu i szefa sztabu dywizjonu, oraz dotyczące pozostałych elementów DMO. Po zakończonych badaniach obydwa prototypy, choć będą pełnowartościowymi zestawami nie różniącymi się od późniejszych bojowych zestawów z produkcji seryjnej, mają zostać przeznaczone do celów szkoleniowych. Najprawdopodobniej trafią one do CSAiU w Toruniu.

W ramach pracy o kryptonimie Homar zadaniem konsorcjum nie jest rozstrzyganie – bo nie jest to opisane w (zastrzeżonych zresztą) ZTT – o kwestiach dotyczących systemu dalekiego rozpoznania, z którym ma współpracować środek ogniowy, w przeciwieństwie do pojazdów topograficznego i ogólnego rozpoznania stanowisk do prowadzenia ognia, ujętymi w temacie pracy.

Sprawą odrębną, nie będącą na razie przedmiotem szerszej informacji publicznej, są zagadnienia dotyczące transferu do polskiego przemysłu zbrojeniowego technologii wchodzących w skład systemu pocisków rakietowych oraz ich podsystemów i elementów. Dotyczy to w takim samym stopniu wysokoenergetycznej tzw. części gorącej pocisków (silniki i paliwa rakietowe, pracami nad którymi zajmowałoby się Mesko), jak i modułów elektronicznych, m.in. sekcji naprowadzania (to będzie domena WZU).

Decyzje, jakie w tej sprawie zapadną, będą musiały uwzględniać takie czynniki, jak chociażby założone przez planistów wojskowych długości serii poszczególnych typów pocisków i ich wersji (np. z podziałem na bojową i szkolną, ćwiczebną). Będą też zależne od założonego okresu użytkowania Homara, intensywności planowanych ćwiczeń zakończonych startami rakiet, kompetencji techniczno-produkcyjnych polskich partnerów przemysłowych odpowiedzialnych za część rakietową i elektroniczną itp.

GMLRS
Fot. J. Sabak/Defence24.pk.

Z punktu widzenia Polski korzystny byłby szeroki transfer technologii rakietowych, tak aby pozyskane zdolności mogły być wykorzystywane do modernizacji i dalszego rozwoju własnych rozwiązań. Należy przypuszczać, że kooperacja w najszerszym zakresie może objąć pociski GMLRS, gdyż to one są najczęściej używanym orężem systemów rodziny MLRS/HIMARS.

Otwarte jest pytanie, czy strona polska, nie będąc w tej chwili uczestnikiem programu badawczego przyszłościowego rozwiązania GMLRS ER (Guided Multiple Launch Rocket System Extended Range) o zasięgu pocisku M30 wydłużonym docelowo do około 150 km, zostanie dopuszczona do technologii tego pocisku. W projekcie budżetu Departamentu Obrony USA na rok fiskalny 2018 zakłada się, że rozwój i kwalifikacja pocisków GMLRS ER powinny potrwać około 36 miesięcy.

Biorąc pod uwagę rolę, jaką odgrywają pociski GMLRS w uzbrojeniu systemów MLRS/HIMARS, uzyskanie dostępu do technologii pocisków GMLRS ER byłoby korzystne zarówno z punktu widzenia zdolności operacyjnych Sił Zbrojnych, jak i przemysłu. Tym bardziej, że z deklaracji MON wynika, że na podstawie wyników Strategicznego Przeglądu Obronnego docelowo mogą zostać podjęte decyzje o pozyskaniu kolejnych dywizjonowych modułów ogniowych po zakończeniu dostaw pierwszych trzech. Za wcześnie dziś także wyrokować, czy i w jakim zakresie moglibyśmy aplikować o dostęp do następców pocisku ATACMS, czyli LRPF (Long Range Precision Fires), które będą mogły korzystać z wyrzutni tego samego typu.

W konfiguracji Homara uwzględniono wstępnie system BMS, ale najpierw stosowne decyzje muszą zostać podjęte przez wojsko. Podobnie jest w przypadku zapewnienia technicznych możliwości wymiany danych pozyskiwanych wprost z zasobników rozpoznawczych F-16, bądź, opcjonalnie, ze źródeł satelitarnych. Kwestia integracji systemów rozpoznania – w tym radiolokacyjnych, czy BSP, jak i różnych systemów dowodzenia – będzie w istotnym stopniu rzutować na powodzenie całego programu Homar.

Sam program stawia też wysokie wymagania przed Siłami Zbrojnymi, a ich spełnienie w dużej mierze nie leży w gestii ani partnerów przemysłowych, ani kontrahenta zagranicznego.

W Wojsku Polskim następować będzie bowiem odtwarzanie specyficznego rodzaju sił zbrojnych, jakim są wojska rakietowe. Armia musi wypracować odpowiednie do tego zadania mechanizmy planistyczne i decyzyjne, stworzyć strukturę jednostek, zapewnić im kadrę, zaplecze logistyczne, programy szkolenia, środki finansowe, podjąć decyzje o dyslokacji i strukturze jednostek, które będą użytkownikami Homara. To jest praca skomplikowana i długofalowa.

To jest praca skomplikowana i długofalowa. Rakietowe systemy Łuna-M i Toczka wycofano przed kilkunastoma laty (na ostatnim etapie w linii pozostawały jedynie cztery wyrzutnie Toczka), a ich funkcjonalnym następcą stanie się dopiero Homar.  Zarówno przed przemysłem, jak i Siłami Zbrojnymi stoi szereg wyzwań. Efektem powinno być stworzenie zdolności do odstraszania i precyzyjnego rażenia celów punktowych, na odległościach ponad 300 km, co w zdecydowany sposób zwiększy zdolności polskiej armii do przeciwstawiania się zagrożeniom, również ze strony artylerii i wyrzutni rakiet potencjalnego przeciwnika.

Jerzy Reszczyński

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 72
Jan
czwartek, 26 października 2017, 00:21

Dla tych którzy stawiają na możliwość pozyskania technologii rakietowych polecam lekturę amerykańskich przepisów ITAR oraz międzynarodowych przepisów o proliferacji technologii rakietowych, których stronami są niestety państwa,- potencjalni offsetodawcy.

Razparuk
czwartek, 26 października 2017, 11:14

Do:Jan ITAR nie narzuca aż takich ograniczeń to wola Departamentu Stanu i wypadkowa interesów,potrzeb i pozycji negocjacyjnych obu stron. My "robimy łaskę" więc dostaliśmy co chcieliśmy...

dim
środa, 25 października 2017, 12:07

Zupełnie nie zgadzam się z taką retoryką, jak ta zaprezentowana tu oficjalna. Po pierwsze "potencjał odstraszania" , ale kogo ? - zasięgiem 300 km ? Jest to ciągle tylko zasięg broni taktycznej, zaplecza pola walki. I obojętne, czy nazwiecie je bliskim, czy oddalonym zapleczem, mozliwość uderzeń Homarem dotyczyć będzie jedynie terytorium Białorusi. Gdy państwo moskiewskie pozostanie nietknięte i nawet byłoby dość zadowolone, gdyby polskie rakiety nieźle zdewastowały Białoruś. Więc kogo "odstarszanie" ? - ludności pokojowego sąsiada ? Wobec Rosji to nieskuteczne. Potrzebne jest odstraszanie ale wobec terytorium agresora. Czyli prócz Homara potrzebny, niezbędny jest także kolejny program, o kilkakrotnie większym zasięgu rażenia. Druga niezgodność - chyba nie tylko ja tak odbieram - to jest to ciągłe sprzedawanie nam kolorowych snów, "dzielenie skóry na żyjącym niedźwiedziu", właśnie uprawiane przez kierownictwo MON. Łącznie z niedawnym oświadczeniem pana ministra, że za 10 lat to już drżyjcie przed nami światowe potęgi, gdybyście nieopatrznie zechcieli Polskę najechać... Personel MON, z ministrem włącznie, ma zajmować się się szybką gotowością do obrony państwa, nie obietnicami, które zaraz potem zazwyczaj okazują się banialukami. Czyli jeśli nie zajmuje się taką gotowością, jest do pilnej wymiany. To zupełnie z dala od polityki, gdyż obronność nie powinna być przedmiotem walk politycznych.

dybus1987
środa, 25 października 2017, 15:18

Do Moskwy nie dolecą ale do Berlina już tak a tam czai sie prawdziwy wróg ;]

Lord Godar
środa, 25 października 2017, 15:10

Białoruś jest strefą buforową . Z jednej strony dla nas to problem , bo nie sięgamy swoimi "kłami" Rosji i jej baz czy strategicznych elementów państwa , ale z drugiej strony jest to dla nas też zabezpieczenie . Owszem Rosja może i próbuje zrealizować podejście bliżej nas poprzez tworzenie baz na terenie Białorusi czy ćwiczenie szybkich i dalekich przerzutów wojsk , ale Łukaszenka taki głupi nie jest i dobrze wie , że w przypadku ataku to jego państwo mocno ucierpi. To Łukaszenka może być głównym hamulcowym potencjalnej agresji ze strony Rosji . Dlatego ważne jest aby to wiedział i był tego świadom , a do utwierdzenia go w tym przekonaniu spokojnie mogą służyć pociski o zasięgu 300-500 km.

Tadek
środa, 25 października 2017, 14:11

Wielu nie rozumie, że jest to system artylerii polowej. Podobny nigdy nie występował na uzbrojeniu WP (smiercz, uragan), a jedynie bm-21. Systemy tej klasy w armiach świata znajdują sie od lat i służą do porazania drugich rzutów sił npla i jego zaplecza. Do pewnego stopnia, dzięki atcms, można uznać przyszłego homara za zestaw operacyjno-taktyczny. Niemniej nie jest To, nawet w zamierzeniu, odpowiednik iskandera. Jego potencjał daje pewien czynnik odstraszania. Dotyczy on jednak kwestii akceptacji strat jakie mogą ponieść siły zbrojne potencjalnego mola w wyniku zastosowania tych wyrzutni. Tak to chyba powinno się rozumieć.

Lotnictwo
niedziela, 29 października 2017, 20:46

Polska powinna mieć jak najwięcej gąsienicowych M270 A1PL, ponieważ one odciążają lotnictwo. Nie wiadomo jak lotnictwo sobie poradzi, istnieje ryzyko, że zostanie znisczone lub pozbawione lotnisk. Im bardziej będziemy odciążać lotnictwo, tym lepiej. Przeciwnik zmniejszy nacisk na polskie lotnictwo i zajmie się naszymi wyrzutniami M270 A1PL, gdy zobacz, że nie jest atakowany samolotami, a ten sam efekt osiągamy rakietami. M270 A1PL nie tylko niszczy bezpośrednio, lecz także może wystrzelić rakietę z, której wyleci dron obserwacyjny, albo np. rakiety z minami przeciwpancernymi, które powstrzymają atak na polskie pozycje. Inne rakiety mogą wyrzucać samonaprowadzające się radarowo lub termalnie pociski atakujące znajdujące się poniżej pojazdy: czołgi, ciężarówki itp. Najlepiej, abyśmy sami produkowali M270 A1PL i rakiety. Gdy takie wyrzutnie zostaną rozproszone w terenie, to pojedyńczo, jedna po drugiej, można zniszczyć może 10%, ale pozostałe mogą niszczyć wroga na masową skalę. Jedna M270 A1PL ma 12 rakiet przy sobie i lekko 48 na samochodach zaopatrzeniowych. To 60 na wyrzutnię, czyli 6.000 rakiet na 100 wyrzutni, a 24.000 rakiet na 400 wyrzutni. Każda wyrzutnia może mieć własne, tajne magazyny z 4 kompletami po 60 rakiet, co daje 100.000 rakiet o zasięgu od 2 km do 300 km. Lub więcej. Potrzebny byłby jeszcze tylko system, którym oddziały liniowe lub obserwatorzy artyleryjscy podawaliby zaszyfrowane namiary celu i ilość oraz rodzaj rakiet, a system wyrzutni rozpoczynałby ostrzał nie zdradzając się odpowiedzią. Namiary celu pojawiałyby się w komuterach wyrzutni, a ich załogi decydowałyby tylko o pozycjach odpalenia rakiet.

ktos
poniedziałek, 30 października 2017, 14:03

O kurcze 100000 rakiet.... a jakbysmy mieli 10x wiecej tajnych skladow to byl by 1mln rakiet! Plan fajny ale nie z tej ziemi. Ogolnie jest super do walki z wrogiem ktory jest mega zapozniony technicznie, a takiego w poblizu akurat nie ma.

ja
środa, 25 października 2017, 16:44

I bardzo dobrze .

Doktór
sobota, 4 listopada 2017, 18:51

AS w naszym rekawie ktorego nie mamy. Rzeczywistość równoległa .

arek
niedziela, 19 listopada 2017, 20:48

ja się tylko pytam kogo to mamy odstraszać i czym ?

HARCOWNIK
piątek, 27 października 2017, 00:16

trzeba reaktywować "SCUDY" typ C/D zwane R-500(p-17 M/M) .o zwiększonym zasięgu do 620 km głowicach bojowych o wadze 620 kg.. .Polska miała ich baterie tj 4 sztuki ... ..nie mówiąc o SCUD-ach typ B których mieliśmy 4 Brygady o zasięgu 300 km i głowicach bojowych o wadze 350 kg......więc.reaktywować SCUDY C/D ,ubrać je w dzisiejszą technikę i silniki ( apropo silników używano takich jak w MIG-21) i mamy rakiety o długości 15 metrów średnicy 1 metra i masie 10 ton i ładunku bojowym 550 kg a jeśli ładunek bojowy będzie temobaryczny to prosty rachunek 1 kg ładunku termobarycznego odpowiada sile 10 kg trotylu ....i tu mamy moc ....

KSO
piątek, 3 listopada 2017, 13:57

Moc ładunku termobarycznego jest większa od trotylu od 2 do maksimum 5 razy.

Jato
sobota, 28 października 2017, 02:24

Co to znaczy reaktywować ? Kto ma to zrobić i jak ? Czy te SCUDY gdzieś sobie leżą w Polsce zakurzone i tylko czekaja na to aż ktoś sobie o nich przypomni ? Bo chyba ta "reaktywacja" nie ma polegać na ich zakupie w Rosji, a być może w Iranie lub Korei Północnej ?

BUBA
sobota, 28 października 2017, 00:22

Amerykanie dopilnowali bardzo surowo byśmy wszystkie zniszczyli, nawet te na uczelniach wojskowych. Dlatego teraz kupimy sobie ATACMS i odtworzymy jednostki artylerii rakietowej za olbrzymie pieniądze...nie ma skąd wziąć SCUDów. Nawet te w muzeach pieczołowicie komisyjnie zniszczono.

dim
piątek, 27 października 2017, 11:09

A że taki pocisk jak scud musiał nieźle "świecić", pozostanie jeszcze tylko nadanie mu cechy stealth. Bez czego zostałby natychmiast strącony przez każdą współczesną rosyjską baterię. Daj Boże bym się mylił, ale chyba nie ? Powodzenia :(

AA
piątek, 27 października 2017, 10:08

A do czego chcesz tym strzelać, bo Rosja jasno mówi, że na jakikolwiek atak na jej terytorium odpowie odwetem nuklearnym - czyli możemy sobie postrzelać do Ruskich, ale jedynie na naszym terytorium

KrzysiekS
niedziela, 12 listopada 2017, 10:52

Czyli PGZ kupuje licencję od LM pytanie tylko jakie możliwości (czy inaczej jakie zakazy będą w tej licencji) dadzą szczegóły tej licencji ale jest to lepsza wersja niż kupno z niby offsetem od LM.

say69mat
czwartek, 26 października 2017, 11:49

@def24.pl: Homar – „as” w talii polskich Wojsk Rakietowych i Artylerii say69mat: 'As' ... w rękawie??? Pozostaje mieć nadzieję, że nie zostanie włączona radykalna opcja ... 'sprawdzam'

nikt ważny
czwartek, 26 października 2017, 13:17

Ja bym bardziej powiedział "Reksio" a nie "As". Raz że kształtem to jednak "Reksio" a dwa że póki co to bajka więc też "Reksio" :-)

vvv
środa, 25 października 2017, 15:25

AM nic nie kupi. nie bedzie Wisly, Narwii, Kruka, Orki, Homara, Kryla :) bedzie ot i tylko OT oraz nowe zakupy jak wykupienie autosana, samoloty vip i węgla :)

mati
środa, 25 października 2017, 17:26

spokojnie, AM jest ministrem nieco ponad 1.5 roku, narazie podpisał kontrakty, przygotowane przez poprzednią bandę (modernizacja Leosiów, raki, kraby, poprady, pilice, pioruny, spiki, jaasmy, sidewindery, amraamy, śnieżnik, beryle, groty, samoloty vip, do tego obrona terytorialna). budżet MON się nie rozpłynie. Duże kontrakty nie negocjuje się miesiącami, to są nieraz 2-3 lata. Dla mnie przełomowy będą lata 2018-2019, bo tu już będzie można wymagać od AM jego własnych kontraktów na sprzęt, poza tym w roku wyborczym pewnie też jakieś umowy będą. Według mnie budżet 2017 pójdzie na śmigłowce. Natomiast przyszły rok to będzie Wisła i Homar. Kolejny to Orka i może Kruki. Nie ma co oczekiwać więcej.

mario
środa, 25 października 2017, 15:22

Nikt ci nie da tyle ile Antoni obieca ... jak zwykle wyjdzie wielkie nic .

Admiral General Aladin
środa, 25 października 2017, 15:13

Panowie zanim przystąpimy do przetargu, powinniśmy wyjaśnić kluczową sprawę, mianowicie czy szpic rakiety Homara powinien miecz czubek szpiczasty czy zaokrąglony? Czubek szpiczasty jest bardziej przerażający dla wroga, natomiast czubek zaokrąglony jest bardziej przyjazny na zdjęciach i folderach. Dopóki nie rozstrzygniemy tej kwestii nie będziemy wiedzieli co zamówić.

Analityk
czwartek, 23 listopada 2017, 10:52

Podstawa to interoperacyjność DWUSTRONNA z US Army, zwłaszcza przy przerzucie większych sił US Army spoza Europy, bo wtedy chodzi o maksymalnie szybkie wpięcie w sieciocentryczny system dowodzenia, szybkość przerzutu samych Homarów [dlatego wyrzutnie kołowe, nie gąsienicowe] i precyzyjne uderzenie na 300 km, tak, aby cały Okręg Kaliningradzki był pokryty, a teren Białorusi również całkowicie pokryty na podejściach i zneutralizowany. Modernizacja systemów LM pozwala na uzyskanie długofalowej nowoczesności i wartości operacyjnej Homara, dlatego decyzje uważam za optymalną w układzie koszt-efekt w systemie odstraszania FR.

KrzysiekS
wtorek, 28 listopada 2017, 19:52

KrzysiekS->Analityk Zapomniałeś dodać że jest to możliwe tylko przy całkowitym zaangażowaniu USA a co się stanie jeżeli USA będzie zajęta gdzieś indziej np. prze Chiny. Podałeś tylko jedną z opcji i optymistyczna dla Polski w życiu tak nie jest.

zasa
środa, 25 października 2017, 21:35

ciekawe jaki przedzial bedziemy mieli gmlrs/atacms. czy raczej nic stalego i wymiennosc na polu bitwy.

as
środa, 25 października 2017, 14:57

Na zachodzie i w USA wielokrotnie wysoko postawieni specjaliści od obrony krytykowali żółwie tempo zbrojenia naszej armii . Z tego artykułu wynika jedno " coś będzie , ale nie wiadomo co , nie wiadomo dokładnie kiedy i kto nad tym będzie panował" - ciekawostką jest przystosowanie tych wyrzutni do transportu lotniczego (dla kogo?) MON we wszystkich dziedzinach uzbrojenia bije wszelkie rekordy obietnic i gadania , a AM podróżuje do Niemiec ,Szwecji ,Finlandii , Francji i USA gdzie witany jest z honorami jako przyszły kontrahent i co ? i nic Decyzji brak to może by zakończyć te wojaże AM bo się robi wstyd........

Willgraf
środa, 25 października 2017, 14:37

rok czasu składać prototyp z gotowego podwozia i gotowej wyrzutni, a potem kolejny rok na jeden test...to dostawa 60 sztuk zajmie 50 lat ? ...terminy ,które są akceptowane przez MON to są jakieś Mega Absurdy !

Tadek
czwartek, 26 października 2017, 00:51

Daj spokój. Chyba nie wyobrażasz sobie żeby broń bez badania wypuścić i to taka, która zabić może wielu ludzi. Wojsko to nie ping pong.

Laki
środa, 25 października 2017, 20:49

Do czasu kiedy jankesi są w Polsce jesteśmy ubezwłasnowolnieni ale atak ruskich nam nie grozi,gdy jankesi odejdą żadne patrioty ,kraby, orki,nas nie uchroni.Tylko broń jądrowa powstrzyma najeźdźców. Także politycy weźcie się na poważnie za bezpieczeństwo Polski bo narazie robicie to samo co wasi poprzednicy 1934-1939roku.

janusz
środa, 25 października 2017, 23:12

Pełna zgoda. Jest jeszcze ciekawiej: umacnianie polskiej armii konwencjonalnej wymusi na Rosji atak jądrowy, jeśli podejmą decyzję o ekspansji na zachód. Tylko zagrożenie odwetowe broną A może powstrzymać taki atak.

MK
środa, 25 października 2017, 14:20

Abstrahując od produktów innych oferentów - proszę o informację dlaczego chcemy kupić HIMARSA a nie M270 MLRS? Czy ktoś potrafi podać obiektywne dane dotyczące 1) ceny, 2) siły ognia, 3) manewrowości i jakoś logicznie uzasadnić taki wybór? I pytanie dodatkowe: Czy nie ma takich przypadków we współczesnej historii zakupów tego typu sprzętu, że kupuje się taki system RAZEM ZE ŚRODKAMI ROZPOZNANIA? To znaczy - dostawca wyrzutni musi oferuje równocześnie środki rozpoznania które umożliwiają wykorzystanie oferowanego zasięgu broni. Nie byłoby to logiczne rozwiązanie?

memory
czwartek, 26 października 2017, 20:26

Celność i skuteczność to kwestia naprowadzania na odległe cele. Na tą chwilę tego nie mamy. Natomiast siła ognia ... swego czasu 36 tomahawków na jedno lotnisko w Syrii i ... nic szczególnego. Tym bardziej te rakiety o masie głowicy wielokrotnie mniejszej.

Autor komentarza
środa, 25 października 2017, 16:53

Bierzemy HIMARS, bo "podwozie to zbudować sobie możemy sami".

andrzej.wesoly
środa, 25 października 2017, 13:44

No właśnie... rozpoznanie i wskazywanie potencjalnych celów. Schody się dopiero zaczynają. Na razie za dużo o tym się nie mówi: zwiad satelitarny, lotniczy, dane z włoskiego satelity, a może z amerykańskiego?, ktoś nas oświeci w tym zagadnieniu?

Lewandos
czwartek, 26 października 2017, 08:20

A to nie po to dwa pułki rozpoznawcze... Warmiński i Hrubieszowski?

Razparuk
środa, 25 października 2017, 13:33

Dobra Panowie zbiórka, pompki w ruch...polonizujemy. Brak mi słów na to co czytam.

ktosik
środa, 25 października 2017, 15:12

Razparuk, to jest cena 20 lat z idiotami u steru, którzy nie rozumieją co to znaczy "Si vis pacem, para bellum" mimo że rozumiano to - i zapisano - już ponad 2000 lat temu. NIKT nie da ci technologii i know how, zwłaszcza kiedy wiedzą że jesteś pod ścianą. Taki de facto bezpośredni zakup to jedyne co można zrobić nie narażając się na ryzyko, że coś pójdzie nie tak. A co do Izraela, który dostarczył Rosji dane o kodach i częstotliwościach pracy wrażliwych urządzeń rozpoznania, dzięki czemu specnaz nagle po kilku dniach niepowodzeń wyłapał i wybił do nogi gruzińskich obserwatorów artyleryjskich oraz zneutralizował drony, to po tym wszyscy wiedzą że z Izraelem biznesu się nie robi nie zaglądając w przysłowiowe gacie. Kluczowe jest, co będzie dalej, a dalej powinno być opanowanie i pełne spolonizowanie procedur operacyjnych, rozpoznania >40km i dowodzenia ogniem, oraz spokojne opracowanie własnego efektora. Potem albo integracja, albo wdrożenie własnego, odrębnego systemu. Dlaczego? A choćby dlatego że właśnie tak zrobił ...Izrael, i teraz robi Korea Pd.

Jan Maria
niedziela, 29 października 2017, 00:21

Jeśli chodzi o technologię jak się nie ma to wywiad załatwić ale ale te tyśące profesorów mądrali co nic ale to nic nigdy nie wynaleźli kąpletnie nic tylko unowocześniają niby oni a dostają propozycje od firm z zagranicy z gotowymi projektami a potem mòwią że to oni zrobili .No i po co technologia i tak zmarują będą wdrażać 25Filip z kon

Infamis
niedziela, 29 października 2017, 00:16

Będziemy mieć wyrzutnie ale bez rakiet. No może dla zapełnienia jednej wyrzutni. Tak jak z F-16. Samoloty są ale bez amunicji

chateaux
poniedziałek, 27 listopada 2017, 07:02

A skąd ta informacja? Jak dotąd zostały zrealizowane 4 dostawy pociskówm Aim-9x i Aim-120 Sidewinder na ogólną sumę 400 sztuk tych pocisków. Jak na 48 maszyn, to wcale nie mało Dochodża do tego zakontraktowane dostawy JASSMów i JASM-ów ER, na ponad 100 sztuk, plus bliżej nie znany publicznie stan posiadania bomb naprowadzanych laserowo i na podczerwień. Skąd wiec informacja o braku amunicji?

Marek1
środa, 25 października 2017, 13:04

Dla mniej uważnych czytelników : 1. "System artyleryjski(Homar) jest budowany przez konsorcjum z liderem PGZ, a partnerem zagranicznym jest Lockheed Martin" ... póki co NIC nie jest BUDOWANE, bo oficjalnie przynajmniej przetarg na Homara NIE został jeszcze ostatecznie rozstrzygnięty. 2. "wykonano obszerną pracę analityczną i koncepcyjną" ... styczeń 2015 do dziś - MON jest klasą sam dla siebie w ślamazarności i kunktatorstwie. TRZY lata trwało "wybieranie" pomiędzy 3(TRZEMA) oferentami. Abstrahuję już od faktu, ze prawdopodobnie wybrano ofertę najgorszą z możliwych(przestarzałe efektory i kategoryczna odmowa kluczowego dla Polski transferu technologii). 3. "W ramach pracy o kryptonimie Homar zadaniem konsorcjum nie jest rozstrzyganie o kwestiach dotyczących systemu dalekiego rozpoznania, z którym ma współpracować środek ogniowy" - fatalny błąd w postaci NIEuwzglednienia w umowach z LM podstawowego dla Homara elementu rozpoznania pozahoryzontalnego(lokalizacja celów), który w praktyce oznacza kupowanie za ogromne pieniądze "boksera-krótkowidza". 4. "Sprawą odrębną, nie będącą na razie przedmiotem szerszej informacji publicznej, są zagadnienia dotyczące transferu do polskiego przemysłu zbrojeniowego technologii wchodzących w skład systemu pocisków rakietowych oraz ich podsystemów i elementów" - klasyka działania AM&Co. - najpierw kupujemy/płacimy, a potem będziemy się martwić CO z tego będziemy mieć w praktyce. Inaczej mówiąc oznacza to, ze LM dostaje możliwość dowolnego interpretowania zapisów umowy i odmowy transferu kluczowych technologii (SKO, efektory). - 4a "Należy przypuszczać, że kooperacja w najszerszym zakresie może objąć pociski GMLRS, gdyż to one są najczęściej używanym orężem systemów rodziny MLRS/HIMARS" ... prawdopodobnie pozyskamy technologię przestarzałego już efektora o nieakceptowalnym zasięgu maks. 80 km. Planowana dopiero modernizacja w/w efektora do wersji GMLRS-ER NIE wchodzi najprawdopodobniej w zakres transferu technologii do PGZ. Czyli podstawowa rakieta systemu Himars o akceptowalnym zasiegu 150 km NIE będzie produkowana w Polsce, a wyłącznie KUPOWANA w USA wraz z wersją dalekozasiegową(300km) ATACMS. 5. "dwa z trzech planowanych DMO Homar powinny zostać dostarczone do końca 2022 r." - MON zakłada optymistycznie, ze na częściowe choćby(2/3) zrealizowanie programu Homar potrzeba CO najmniej 5 lat. Fakt, ze wszyscy już wiedzą jak sie do realiów mają "plany/założenia/życzenia" MON każe być BARDZO sceptycznym w kwestii tego terminu. 6. "Za wcześnie dziś także wyrokować, czy i w jakim zakresie moglibyśmy aplikować o dostęp do następców pocisku ATACMS, czyli LRPF (Long Range Precision Fires), które będą mogły korzystać z wyrzutni tego samego typu" ... KIEDY zatem tego sie dowiemy ?? Prawie pewne jest, ze jeśli TERAZ NIE będzie to zagwarantowane w samej umowie z LM, to na 100% NIE dostaniemy dostępu do technologii LRPF w przyszłości, co dokładnie tak samo jak w przypadku GMLRS ER, na zawsze skaże WP na cholernie kosztowne zakupy efektorów w LM. Kosztowne i w pełni zależne od polityki USA w danej chwili(kij/marchewka). Reasumując - zapowiada się KOLEJNA(po Wiśle) BARDZO korzystna dla LM/USA umowa z BARDZO wątpliwymi korzyściami dla WP i polskiego przem. zbrojeniowego. Łącznie (Wisła,Homar,Narew) polski podatnik zasili LM/Raytheon kwotą 18-20 mld. $ NIE uzyskując w praktyce żadnej samodzielności produkcyjnej w kluczowych dla obronności Polski kwestiach. Smutne, ale jakże prawdziwe ...

KrzysiekS
czwartek, 26 października 2017, 09:39

KrzysiekS->Marek1 Niestety masz rację wygląda że mamy decyzje czysto polityczne i mam nadzieję że tylko polityczne. Preferowanie LM (jeżeli zbierzemy zakupy od LM w ostatnich latach) budzi jednak pytanie czy tylko.

Hji
środa, 25 października 2017, 20:31

Odnośnie braku rozpoznania to jak by kupili satelitę to byś Kraka, że nie mamy efektorow.

As
środa, 25 października 2017, 15:06

Jest tak jak piszesz, albo jeszcze gorzej, ale musisz tak dołować czytelników, Niech się chociaż cieszą Ci co się nie znają. Przecież Ci po 50tce i tak nie dożyją obiecanych 160szt.

18pulk
środa, 25 października 2017, 12:59

Niech Mesko sie bierze za pociski kasetowe do wszystkich typow artylerii bo potrzeba jest ogromna i to na wczoraj...

jurgen
środa, 25 października 2017, 17:10

niestety Amerykanie swoje kasetowe głowice do ATAMACSów utylizują. Szkoda, bo by je mogli nam opchnąć z zyskiem :). Nam kasetowe nie przeszkadzają

ppp
środa, 25 października 2017, 12:57

Nurtuje mnie kilka pytań mianowicie: to ma służyć obronie RP, czy realizacji imperialistycznych ambicji sojuszników (po co nam w kraju potrzeba ich transportowania samolotami)? Kolejne pytanie, czy nie lepiej byłoby kupić tę samą ilość wyrzutni lecz na podwoziu gąsienicowym (wówczas siła ognia rośnie x2)? Jaka jest różnica w koszcie podwozia kołowego, a gąsienicowego?

igo
środa, 25 października 2017, 14:27

Gąsienicowe jest co prawda lepiej porusza się w trudnym terenie, ale generalnie jest znacznie droższe w utrzymaniu niż kołowe.

AA
czwartek, 26 października 2017, 13:39

Nie będzie możliwości stosowania w Homarze jakichkolwiek nieamerykańskich rakiet naprowadzanych gps, polskie to jedynie niekierowane lub naprowadzane inercyjnie, ale do tego nie potrzeba Homara i z Langusty można postrzelać.... Żadnych marzeń Panowie!

Zorientowany
piątek, 27 października 2017, 00:51

@AA "Żadnych marzeń Panowie!" Gdzie pan widzi jakieś marzenia? Cała zach. UE ma setki tysięcy rakiet i wie jak je sterować przy pomocy satelitów - obecnie jeszcze GPS, a za kilka miesięcy przy pomocy Galileo i GPS. Galileo jest dokładniejszy niż GPS, a np. niemiecka firma Diehl Defense produkuje cały wahlarz rakiet i torped, w tym naprowadzanych satelitarnie rakiet GMLRS dla M270 A1 (czyli także i dla HIMARSA). Dla Diehl Defense to pestka wyprodukowanie GMLRS dla M270 naprowadzanych przy pomocy systemu Galileo. Nie inaczej dziesiątki innych firm w zach. UE.

SZARIK
środa, 25 października 2017, 12:49

Jeden z forumowiczów rzucił pomysł , by wykorzystać podwozie Kraba do zbudowania polskiej odmiany MLRS na gąsienicach . Nie jest to głupi pomysł , ponieważ podwozie kołowe jest mało stabilne i jest modyfikacją systemu rakietowego , przystosowanego do działań ekspedycyjnych. W armiach NATO podstawowym systemem artylerii rakietowej jest jednak gąsienicowy M 270 MLRS.

Potrzebujemy nie tylko Homara
środa, 25 października 2017, 12:49

HIMARS to wyrzutnia imperialna - USA nie mają A400M, który zabiera M270 A1 i ląduje tak jak C-130, który z koleii zabiera tylko mniejszego HIMARSA. Ale poza potrzebą interwencji wojennych poza USA, USA używają tak jak całe NATO i np. Korea Płd. M270, bo ma większą wartość bojową i jest o niebo tańszy od HIMARSA, który jako nowinka kosztuje prawie dwa razy więcej, co M270 A1. Polska potrzebuje wyrzutnię tak jak reszta zach. UE do obrony swego kraju, a nie do lotów w świat, ale dysponując A400M lub korzystając z A400M sojuszników z zach. UE możemy transportować M270 A1, np. Francja używa M270 A1 w Mali. M270 A1 (M270 to stara, nie używana już wersja) jeździ po drogach na platformie kołowej tak jak każdy spychacz. Na dystansy powyżej 300 km możemy zainstalować na podwoziu Kraba niemiecko-szwedzkie TAURUSy o zasięgu nawet 1000 km. Na jedną wyrzutnię wchodzą nawet chyba 4 Taurusy. Tu mielibyśmy sporą kooperację Polski, ponieważ Taurus kiedyś oferowany także jako startujący ze statków i wyrzutni lądowych obecnie pokazywany jest na stronie producenta jako tylko lotniczy. Konsorcjum w zach. UE produkowało M270 A1 dla zach. UE, Chorwacja kupuje 16 M270 A1, Litwa toczy rozmowy także o M270 A1, a nie o HIMARSy. W zach. UE nie zabrakłoby firm, które wznowiłyby produkcję tego europejskiego konsorcjum, a ponieważ M270 powstał we współpracy Europejczyków i USA, to w zach. UE są chyba nadal prawa do produkcji M270 A1. Dlatego też chyba USA forsują eksport HIMARSów, bo tu mają wszystkie prawa do wyrzutni?

mick8791
czwartek, 26 października 2017, 11:38

1. Nie wiem jakim cudem HIMARS ma być droższy od M270 A1 skoro jest lżejszą wyrzutnią i do tego o trakcji kołowej... Poza tym my kupujemy tylko wyrzutnię (która notabene istnieje od 1980r. (M270) więc nie jest żadną nowinką), nośnik (pojazd) będzie polskiej produkcji co również powinno mieć wpływ na obniżenie ceny zesawu. 2.TAURUS od początku był konstruowany jako rakieta klasy powietrze - ziemia więc jakim cudem chcesz ją odpalać z podwozia Kraba? TAURUS jest odpowiednikiem amerykańskiego AGM-158 JASSM. Poza tym nie ma zasięgu 1000km tylko ok. 500km. 3. Traktat INF zabrania użycia pocisków bazowania lądowego o zasięgu 500 km i większym dlatego też pocisk LRPF konstruowany jako uzupełnienie dla ATACMS (M270 i HIMARS) będzie miał zasięg do 499 km.

mick8791
środa, 25 października 2017, 18:55

1. Nie wiem jakim cudem HIMARS ma być droższy od M270 A1 skoro jest lżejszą wyrzutnią i do tego o trakcji kołowej... Poza tym my kupujemy tylko wyrzutnię (która notabene istnieje od 1980r. (M270) więc nie jest żadną nowinką), nośnik (pojazd) będzie polskiej produkcji co również powinno mieć wpływ na obniżenie ceny zesawu. 2.TAURUS od początku był konstruowany jako rakieta klasy powietrze - ziemia więc jakim cudem chcesz ją odpalać z podwozia Kraba? TAURUS jest odpowiednikiem amerykańskiego AGM-158 JASSM. Poza tym nie ma zasięgu 1000km tylko ok. 500km. 3. Traktat INF zabrania użycia pocisków bazowania lądowego o zasięgu 500 km i większym dlatego też pocisk LRPF konstruowany jako uzupełnienie dla ATACMS (M270 i HIMARS) będzie miał zasięg do 499 km.

jurgen
środa, 25 października 2017, 17:02

produkcje MLRS na gąsienicach zakończono w 2003 r. (14 lat temu), więc jako nowe do kupienia były tylko HIMARSy. To oczywiście nie wyklucza następnie kupna (i to tanio) używanych MLRSów czy to z zapasów USA czy innych Holandii, Niemiec itd. czy nawet produkcji MLRSów u nas na bazie K9, UPMG czy nawet kadłubów T-72. HSW uzyska prawo do robienia wyrzutni HIMARS, a tamte wyrzutnie do MLRSów są tylko po prostu większe (podwójne), ale zasada działania i produkcji jest ta sama. Tak naprawdę liczy się prawo do produkcji rakiet. To jest najważniejsza rzecz. I przede wszystkim w tym zakresie należy bardzo przypilnować transferu technologii.

Taki jeden z wioski
środa, 25 października 2017, 12:46

Z polskiej perspektywy Homar lepiej rozkłada akcenty niż Wisła. W Homarze polski przemysł od razu jest wymieniony jako gospodarz programu, a nie tylko jego kooperant. Oczywiście na etapie wdrażania niesie to ze sobą większą ilość zagrożeń, ale już na etapie użytkowania, jest obietnicą pełniejszych zdolności serwisowych ulokowanych po polskiej stronie. Mam jednak również nadzieję, że o ile ilość wyrzutni faktycznie zostanie trzykrotnie zwiększona względem obecnego zamówienia, to za rok lub dwa, gdy program nabierze już bardziej realnych kształtów i pierwsze technologie zaczną trafiać do krajowego przemysłu, PGZ podejmie rozmowy z partnerem izraelskim. W izraelskiej ofercie były rakiety o zasięgu 450 km. Wedle deklaracji medialnych były to bardzo nowoczesne rozwiązania, a ich producent oferował niemal nieograniczony transfer technologii. Co prawda Amerykanie pracują lub też mają podjąć prace nad rakietami o zasięgu 500 km, ale zapewne ze względu na fakt, że będzie to ich nowo opracowana technologia, ich gotowość do jej pełnego transferu może być ograniczona. Co również ważne gdy polski przemysł raz już zintegruje rozwiązania izraelskie z amerykańskimi i polskimi, to zapewne zyska tym samym nowe zdolności do rozwijania tego systemu w przyszłości.

b
czwartek, 26 października 2017, 07:10

To co oferuje producent izraelski nie ma zadnego znaczenia bo o transferze technologii decyduje IDF , kupilismy licencje na spika? Kupilismy, czy doszlo do obiecanego i podpisane go teansferu technologii ano nie czy chociaz jednego spika zrobiono w Polsce od A do Z? Nie, na pocieszenie moze fakt, ze tak samo Rosjanie kupili pelna licencje na drony. Nikt ci nie da tyle ile ci obieca Izrael.

jurgen
środa, 25 października 2017, 17:07

zgadza się, z Izraelem w sprawie rakiet homaro-podobnych należałoby próbować dalej współpracować - choćby co do polepszenia amunicji do Langust

lex
sobota, 28 października 2017, 22:28

a kogo macierewicz chce odstraszać taką bronią?

leszekj
środa, 25 października 2017, 17:11

160 Homarów,1000 dronów,eskadry helikopterów,stada Mustangów,ławice Orek, i co,czas się obudzić bo to się staje koszmarem

dkdkdrjrjrur
środa, 25 października 2017, 12:34

Tylko 3 dywizjony? Tj 9 baterii, jakby trochę mało. Jeszcze jak je zgrupują w 1 miejscu jak F-16 na Ławicy, to zanim coś odpalą to same się spalą

BBB
środa, 25 października 2017, 15:46

Dziwny zbieg okoliczności: zamawiamy 3 dywizjony Homarów, a mamy 3 pułki artylerii (po jednym w każdej dywizji).

Willgraf
środa, 25 października 2017, 14:51

DOKŁADNIE ...systemy powinny być rozłożone na 10 dywizjonów po 6 sztuk i w różnych lokalizacjach - , ponieważ atak tego samego celu z różnych kierunków jest bardziej skuteczny i zapobiega stratom własnym

Mr. B
środa, 25 października 2017, 13:51

Nie na Ławicy a Krzesinach :)

Pref
środa, 25 października 2017, 12:30

"Powinno być", "następować będzie", "byłoby korzystne", "mają zostać dopracowane" itd. itp. A wszystko to jedna wielka kpina w sytuacji całkowitego braku opl i opr. Jeszcze więcej takich tekstów o "asach". I będzie zupełnie jak w '39 - społeczeństwo przekonane, że broni go silna i nowoczesna armia. Fakt, że MON nie pozyskuje "na gwałt" systemów opl i opr, sprawia, że zaczynam mieć wątpliwości co do faktycznej roli AM. A jak dołożę do tego - po dwóch latach rządów - brak nowej ustawy o zamówieniach wojskowych, to robi mi się grząsko pod nogami. Od stu lat nie zmieniło się nic w kwestii strategii wojennych - kto kontroluje z powietrza, kontroluje cały konflikt. I tu Moskwa ma u nas pozamiatane "w razie czego". Nie mamy czym wykonać uderzenia prewencyjnego na silosy rakietowe, nie mamy czym zwalczać ich lotnictwa. A czołgi, raki, kraby i wszystko inne pełzające - przy moskiewskich zdolnościach WRE - to na Nizinie Środkowoeuropejskiej tylko stalowe trumny.

Ciekawski
środa, 25 października 2017, 17:04

Warto śledzić Rumunię, kt kupuje teraz 54 zestawy HIMARS ($ 1,3 mld). Ciekawe, że na stronach rumuńskich jest mowa o transferze technologii, natomiast na rządowych stronach amerykańskich Defense Security Cooperation Agency czy U.S. Congress jest komunikat, że nie ma żadnego offsetu oraz pośród głównych wykonawców nie ma żadnej rumuńskiej firmy. Kluczowe technologie są SECRET i nieudostępniane nabywcy.

Tadek
czwartek, 26 października 2017, 00:43

Czyli rzeczywistość kontra oczekiwania?

tomek
środa, 22 listopada 2017, 07:26

to nawet nie blotka

WP1
środa, 25 października 2017, 12:27

Może już niech w tym MON przestaną mówić o tym Homarze a w końcu coś robią oby jak najszybciej trafił do naszego wojska.Bo to mi zaczyna przypominać sytuację ze śmigłowcami,dużo gadania a zero efektu.I tak się zastanawiam jaki transfer technologi będzie zrealizowany... tak jak w przypadku Wisły że nie dostaniemy nic,nasze to będą jedynie wozy pod wyrzutnie tylko mam nadzieję że to nie będzie wóz szkarada jak do Kryla.

DRZAZGA
środa, 8 listopada 2017, 12:13

1.nie rozstrzygnięto kwestii dotyczącej systemu dalekiego rozpoznania, 2.sprawą odrębna programu Homar to zagadnienia dotyczące transferu do polskiego przemysłu zbrojeniowego technologii wchodzących w skład systemu pocisków rakietowych oraz ich podsystemów i elementów. 3. strona polska, nie będąc w tej chwili uczestnikiem programu badawczego przyszłościowego rozwiązania GMLRS ER (Guided Multiple Launch Rocket System Extended Range) zostanie dopuszczona do technologii tego pocisku. ...Biorąc tylko te trzy aspekty nasuwa się odpowiedź ....forma zakupu będzie opóźniona o co najmniej 5 lat ..a transfer technologi będzie miał formę podobną jakim był zakup F-16...

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama