Reklama

Gromy i Pioruny przeciwko Kalibrom

12 lipca 2017, 11:36

Rosja od kilku lat próbuje szantażować Europę rakietami manewrującymi systemu Kalibr. Tymczasem Polska, wykorzystując przenośne, przeciwlotnicze zestawy rakietowe Grom lub Piorun jest w stanie zbudować szczelną barierę przeciwko tym nowym, rosyjskim pociskom. Stworzony w ten sposób system obrony mógłby potem zostać rozwinięty również w innych państwach.

Wizja lansowana przez Kreml: „Możemy zaatakować Kalibrami wszędzie i każdego”

O rakietach manewrujących 3M14 systemu Kalibr i Iskander-K wiadomo jedynie tyle, ile chcą ujawnić rosyjskie władze. W ten sposób znane są jedynie zalety tych pocisków, co skutecznie podsyca zaniepokojenie w całej Europie – w tym w Polsce. Rosjanie wskazują przede wszystkim na zasięg rakiet 3M14 przekraczający 2000 km. Dają w ten sposób wyraźnie do zrozumienia, że mogą oni teoretycznie, bezkarnie atakować obszar praktycznie całej Europy i to wykorzystując do tego tylko wyrzutnie lądowe (Iskander-K) rozmieszczonych w Rosji, na Krymie i w Białorusi.

Wyrzutnie „Iskander-K” są już prawdopodobnie na Krymie i w Obwodzie Kaliningradzkim. Fot.mil.ru

A przecież cały czas zwiększana jest też liczba rosyjskich okrętów nawodnych i podwodnych uzbrojonych w system Kalibr. Nawet jeżeli część z nich to jednostki „jednorazowego użytku”, skazane na zniszczenie po wystrzeleniu rakiet (ze względu na przewagę Zachodu w powietrzu), to i tak stanowią poważne zagrożenie. Dla Rosjan znaczenie ma bowiem możliwość zaatakowania różnych państw Europy (i nie tylko) nawet za cenę strat.

By spotęgować to zagrożenie strona rosyjska kilka lat temu zademonstrowała wyrzutnie rakiet Kalibr zamontowane w „cywilnie” pomalowanych kontenerach. Ich pociski manewrujące mogą więc wystartować nie tylko z okrętów, ale również z cywilnych statków handlowych, samochodów ciężarowych czy z wagonów normalnego transportu kolejowego.

Rosjanie straszą, że rakiety systemu Kalibr mogą być montowane w cywilnych kontenerach. Fot. Morinformsistem-AGAT

Niewątpliwie utrudnia to przeciwdziałanie samym atakom (wykrycie wyrzutni przed startem będzie często niemożliwe), ale wcale nie oznacza, że rosyjskie rakiety muszą dolecieć do celu. Wystarczy je wcześniej wykryć i zniszczyć – wykorzystując przy tym ich słabe strony: prędkość poddźwiękową, wymuszony zmiennym terenem stosunkowo wysoki pułap lotu oraz tylko „teoretyczną” manewrowość. Do obrony przed Kalibrami mogą być wykorzystane stosunkowo proste środki, w tym przede wszystkim przez przenośne, przeciwlotnicze zestawy rakietowe (PPZR).

Przenośne, przeciwlotnicze zestawy rakietowe mogą się okazać bardzo skutecznym środkiem zwalczania rakiet manewrujących Kalibr. Fot. M.Dura

Jak wykorzystać słabe strony rakiet manewrujących 3M14?

Wykorzystanie słabych stron rakiet 3M14 może nawet spowodować, że systemy Kalibr i Iskander-K staną się praktycznie bezużyteczne, albo co najmniej mało skuteczne. Rosjanie chcąc zaatakować jakieś strategiczne cele będą musieli bowiem założyć, że przy silnym systemie obrony większa część ich rakiet po prostu nie doleci do miejsca przeznaczenia. Wysiłek finansowy wkładany w rozwój i wprowadzanie tego uzbrojenia przez Federację Rosyjską może więc pójść na marne.

Cała ta sytuacja bardzo przypomina historię znaną już z czasów II wojny światowej. Niemieckie ataki prowadzone rakietami V-1 (Fiesler Fi 103) na Wielką Brytanię były początkowo bardzo mocno odczuwalne ze względu na zaskoczenie. Ale w momencie, gdy stworzono wielowarstwowy system obronny ta skuteczność nalotów stała się już niewielka i kolejny mit „cudownej broni” (Wunderwaffe) upadł. A przecież należy pamiętać, że Brytyjczycy działali wykorzystując środki doraźne, z założenia słabo przygotowane do przechwytywania latających bomb: artylerię lufową z amunicją niekierowaną, samoloty myśliwskie naprowadzane wzrokowo oraz balony.

Przy zwalczaniu bomb V-1 Brytyjczycy stosowali środki tylko doraźnie przystosowane do tego rodzaju działań. Fot. Wikipedia

W przypadku rakiet manewrujących 3M14 można jednak już stosować nowoczesne i specjalizowane środki przeciwdziałania, przy odpowiedniej organizacji i strukturze. Jest to tym łatwiejsze, że rakiety manewrujące 3M14 różnią się od V-1 pod względem parametrów, ale niekoniecznie pod względem założeń. Kalibry są oczywiście lepsze, ponieważ mogą wykonywać manewry nad wyznaczonymi punktami, teoretycznie lecą niżej (20 m nad morzem i od 50 m do 150 m nad lądem), mają nieporównanie bardziej precyzyjny system naprowadzania na cel (prawdopodobnie z wykorzystaniem systemu nawigacji satelitarnej GŁONASS lub GPS), mają większy zasięg i prędkość.

Dodatkowo niemieckie i rosyjskie rakiety różniły się nieco rozmiarami. Pocisk V-1 był bowiem dłuższy (7,9 m) od 3M14 (6,20 m), miał większą średnicę (0,84 m w porównaniu do 0,53 m) i większą rozpiętość skrzydeł (5,3 m w porównaniu do 3,1 m). Ta różnica w wielkości wynikała m.in. z zastosowania odmiennych systemów napędowych oraz z faktu, że niemieckie rozwiązanie przenosiło ładunek bojowy o wadze 850 kg, podczas, gdy rosyjskie - 450 kg.

Rakiety manewrujące 3M14 Kalibr różnią się od latających bomb V-1 parametrami, ale niekoniecznie założeniami. Fot. Wikipedia

Rakieta 3M14 nie jest jednak wcale mała, co przekłada się na możliwość jej wykrycia. Dlatego przy obecnie stosowanych systemach obserwacji technicznej szanse wykrycia mniejszych, rosyjskich pocisków są o wiele większe niż w czasie II wojny światowej mieli alianci, w odniesieniu do większych latających bomb V-1, pomimo że w rzeczywistości były one niewielkimi, bezzałogowymi samolotami.

Dodatkowo obecnie istnieje możliwość „odszukiwania” 3M14 zarówno za pomocą radarów, jak i systemów obserwacji w podczerwieni, których w czasie II wojny światowej alianci nie mieli.

Jak wykrywać rakiety manewrujące 3M14?

Paradoksalnie dużym ograniczeniem możliwości bojowych w odniesieniu do rosyjskich rakiet może być ich pułap lotu. Nie jest wykluczone, że Rosjanie nie zdecydują się na lot poniżej 150 m ze względu na nierównomierność terenów w Europie i dużą ilość występującej tam, wysokiej infrastruktury technicznej. Zresztą nawet w przypadku ataku na Syrię filmy nagrane przez świadków wyraźnie pokazują rosyjskie rakiety manewrujące lecące na kilkakrotnie większej wysokości – prawdopodobnie około 400 m.

Taki pułap lotu (przy wyniesieniu środka obserwacji na wysokość tylko 4 m) zapewnia teoretycznie wykrywanie optyczne z odległości około 82 km, a radiolokacyjne z około 90 km. Przy wysokości lotu 150 m ten zasięg wykrycia zmniejsza się do 52 km (obserwacja optyczna) oraz 57 km (dla radarów). Należy jednak pamiętać, że rzeczywiste możliwości systemów optycznych są o wiele mniejsze i wynoszą najczęściej około 10-20 km. I z taką gęstością trzeba by rozstawiać posterunki obserwacji wzorkowo-technicznej (POWT) chcąc zapewnić szczelność systemu obserwacji.

Źródłem informacji o rakietach manewrujących mogą być też punkty obserwacyjne Marynarki Wojennej. Fot. M.Dura

W przypadku Polski jest to wykonalne na razie tylko w odniesieniu do wybrzeża. Są tam bowiem bardzo gęsto rozstawione posterunki obserwacji należące do Marynarki Wojennej, Straży Granicznej i Urzędów Morskich. Większość z nich posiada na swoim wyposażeniu kamery obserwacji dziennej i nocnej oraz radary (w tym do wykrywania celów powietrznych), dlatego można na tej podstawie zbudować stosunkowo szczelny system wykrycia nadlatujących rakiet. W przypadku lądowej granicy z Białorusią oraz Obwodem Kaliningradzkim sprawa wydaje się być trudniejsza, ale również rozwiązywalna.

Zbudowana na Mierzei Wiślanej przez Straż Graniczną wieża obserwacyjna z radarem i kamerą należąca do Zintegrowanego Systemu Radiolokacyjnego Nadzoru Polskich Obszarów Morskich może być wykorzystana do wykrywania rakiet manewrujących. Fot. M.Dura

Przykładowo można gęsto rozstawić tylko posterunki obserwacji optycznej, które do jednego, określonego miejsca przekazywałyby meldunki o przelatujących pociskach. Te meldunki mogłyby być bardzo krótkie: wskazując jedynie pozycję obserwatora, kierunek lotu i jeżeli to możliwe, to również wysokość lotu pocisków (można by było do tego wykorzystać nawet prostą aplikację telefoniczną). Jak pokazały wydarzenia w Iraku, takie wykrycie wzrokowe rakiet jest bardzo łatwe nawet dla obserwatorów z niewielkim wyszkoleniem, a czas przelotu pozwalał nawet na ich nagranie na telefonie komórkowym. Jest to więc bardzo tani system ostrzegania. Jego stworzenie wymagałoby zakupienia jedynie odpowiednich urządzeń łączności i obserwacji (np. lornetek do obserwacji dziennej i nocnej).

Zbierając meldunki z poszczególnych posterunków można bardzo łatwo wykreślić trasę lotu, jaką przebyły rakiety manewrujące, jak również określić przypuszczalny obszar, gdzie one się pojawią i po jakim okresie. Dodatkowo można to zrobić, nawet jeżeli śledzenie nie było prowadzone w sposób ciągły, ponieważ w odróżnieniu od załogowych statków powietrznych, rakiety manewrujące nie stosują cały czas uników. Lecą ze stałą prędkością i po zadanej marszrucie, która zmienia się tylko kilkakrotnie. Na taką aproksymację trasy będzie się miało stosunkowo dużo czasu, ze względu na prędkość rakiety 3M14 – nie przekraczającą 0,8 Mach (180-240 m/s). Przy maksymalnym zasięgu (2000 km) system obronny ma więc od 2,3 do 3 godzin od momentu startu rakiety, na przygotowanie obrony i zestrzelenie pocisków przed dolotem do celu.

Ujawnione materiały wskazują, że rakiety systemu Kalibr mogą być mniej „manewrowe” niż wskazuje się oficjalnie. Fot. mil.ru

Dysponując stosunkowo długim czasem na reakcję można odpowiednio przygotować na wskazanej trasie środki pozwalające strącić przelatujące pociski, oczywiście, o ile się ma je na wyposażeniu w odpowiedniej ilości. W tym przypadku skutecznym rozwiązaniem wydają się być przenośne, przeciwlotnicze zestawy rakietowe. Polska dysponuje dobrymi rozwiązaniami w tym zakresie.

Jak niszczyć rakiety manewrujące 3M14?

Z powodu niskiego pułapu lotu rakiet manewrujących (ograniczającego do horyzontu promień wykrycia dla systemów detekcji oraz promień rażenia dla systemów ogniowych) nie ma szans by, tak gęsto rozstawić baterie zestawów przeciwlotniczych, aby zabezpieczyć wszystkie możliwe kierunki przemieszczania się pocisków. Nie będzie to również możliwe nawet wtedy, gdy oszacujemy przypuszczalną trasę ich lotu na podstawie meldunków z punktów obserwacji wzrokowo-technicznej. Koszty baterii przeciwlotniczych nie pozwolą na stworzenie takiego systemu obrony nawet najbogatszym państwom.

Jak się jednak okazuje praktycznie taki sam promień rzeczywistego rażenia w odniesieniu do niskolecących rakiet manewrujących mają przenośne, przeciwlotnicze zestawy przeciwlotnicze klasy MANPADS. Zestawy takie są o wiele tańsze od baterii przeciwlotniczych, operatorzy PPZR działają samodzielnie bez konieczności stosowania dodatkowych środków obserwacji technicznej (np. radarów) i można ich rozstawić praktycznie wszędzie – np. na przeciwpożarowych wieżach obserwacyjnych w lasach, masztach radiowych, wysokich dźwigach, czy nawet na niedostępnych dla pojazdów wzniesieniach.

Prace nad takim rozwiązaniem już podjęto, m.in.: w Stanach Zjednoczonych i w Polsce. Jeżeli chodzi o Amerykanów to badają oni możliwość wykorzystania do zwalczania niskolecących rakiet manewrujących - przenośnych, rakietowych zestawów przeciwlotniczych typy Stinger. Prace realizowane w Stanach Zjednoczonych mają określić sposoby zwiększenia skuteczności wykrycia tego rodzaju obiektów powietrznych oraz wskazać, jak zmodernizować głowicę samonaprowadzającą PPZR, która obecnie pozwala jedynie na atakowanie „prostych” źródeł promieniowania podczerwonego.

Prace koncepcyjne w tej dziedzinie prowadzili również polscy specjaliści z Instytutu Optoelektroniki oraz Wydział Mechatroniki i Lotnictwa Wojskowej Akademii Technicznej (WAT). Badali oni m.in. możliwość skutecznego zwalczania nisko lecących, szybkich celów o słabej sygnaturze widmowej z wykorzystaniem pocisków rakietowych bardzo krótkiego zasięgu PPZR Grom. W pracach tych przeanalizowano m.in.: „zasięg rażenia dla różnych modyfikacji parametrów balistycznych napędu rakietowego pocisku Grom”.

Naukowcy z Wojskowej Akademii Technicznej „opracowali koncepcję modernizacji pocisku rakietowego Grom, której efektem jest zwiększenie jego możliwości bojowych pod kątem przechwytywania i niszczenia poddźwiękowych pocisków manewrujących”.

Przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Grom. Fot. M.Dura

W pracach zajęto się dwoma problemami. Po pierwsze zastanawiano się, co zrobić by głowica naprowadzająca przechwyciła rakietę manewrującą na jak największej odległości (co jest pochodną czułości głowicy). Po drugie analizowano, jak uzyskać wysoką prędkość średnią na drodze do celu zmieniając parametry balistyczne silnika rakietowego pocisku Grom. Tak postawione cele badawcze nie były przypadkowe, ponieważ „podstawowymi parametrami decydującymi o skuteczności walki z celem powietrznym samonaprowadzającego się pocisku przeciw-lotniczego jest jego zdolność przechwycenia  celu na możliwie dużej odległości oraz wysoka prędkość średnia na drodze do celu”.

Naukowcy z WAT wiedzieli, że konstrukcja rakiety PPZR Grom pozwala na regulację prędkości maksymalnej pocisku przy obecnie stosowanym ładunku napędowym. Dlatego przeprowadzili analizę dotyczącą wpływu zwiększenia prędkości maksymalnej tego pocisku na jego parametry zasięgowe. Ostatecznie okazało się, że Grom może być bardzo dobrym środkiem do zwalczania rakiet manewrujących.

Na Kalibry najlepsze Pioruny i Gromy

Badanie prowadzone przez specjalistów Wojskowej Akademii Technicznej wykazały bezspornie, że rakiety Grom dobrze sprawdziłyby się w zwalczaniu poddźwiękowych rakiet manewrujących. Wszystko wskazuje bowiem na to, że polskim specjalistom (m.in. z WAT, MESKO S.A. i Telesystem-MESKO) udało się opracować czulszą głowicę naprowadzającą, automatycznie zwiększając zasięg przechwycenia rakiet manewrujących.

Przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Piorun. Fot. M.Dura

Badania symulacyjne wykazały dodatkowo, że odpowiednio zarządzając ciągiem silnika rakietowego pocisku Grom można zauważalnie zmienić jego własności kinematyczne. Jeżeli więc dokona się optymalizacji podziału impulsu ciągu silnika na: fazę pierwszą (rozpędzającą) i fazę drugą (podtrzymującą) to istnieje możliwość zwiększenia zasięgu nawet do 10%. Zwiększając natomiast prędkość maksymalną, zmniejsza się zasięg (poniżej 4 km), ale uzyskuje się efektywny środek do zwalczania szybkich celów powietrznych.

Pozostaje problem najskuteczniejszego sposobu użycia PPZR. Ale i tutaj naukowcy WAT już przedstawili pewne wnioski:

  • odpalenie rakiety Grom będzie możliwe najwcześniej w momencie, gdy operator PPZR znajdzie się na trawersie rakiety manewrującej (ze względu na niski lot rakiety manewrującej oraz jej prawdopodobnie zminimalizowane charakterystyki termalne);
  • operator PPZR będzie musiał być wspomagany przez inne elementy detekcji tworzące cały system ostrzegania i naprowadzania (np. sieć posterunków obserwacji wzrokowo-technicznych);
  • optymalne wyniki uzyska się, gdy stanowisko operatora PPZR będzie się znajdować w odległości od 2 do 5 km od przelatującej rakiety manewrującej;
  • przy odległościach przelotu celu mniejszych niż 2 km „wysoka prędkość kątowa celu staje się utrudnieniem w obserwacji i jego przechwyceniu przez głowicę samonaprowadzającą pocisku Grom”.

Proponowane przez specjalistów rozwiązanie powinno być tym bardziej atrakcyjne dla wojska, że w międzyczasie podpisano kontrakt w sprawie dostaw i wprowadzenia na uzbrojenie nowej generacji przenośnych, przeciwlotniczych zestawów rakietowych Piorun. Zostały one specjalnie opracowane do zwalczania celów o znacznie zredukowanej sygnaturze termicznej, a więc mogą służyć do niszczenia niewielkich rakiet manewrujących. O skuteczności Piorunów może świadczyć np. fakt, że w czasie testów uzyskiwano bezpośrednie trafienia na maksymalnym zasięgu w ruchome cele o długości 1 m i średnicy 0,06 m.

Było to możliwe, ponieważ w nowym PPZR zwiększono czułość układu detekcyjnego (wprowadzając nowo opracowane fotodiody), zastosowano laserowy zapalnik zbliżeniowy. opracowano nowy mechanizm startowy oraz zintegrowano celowniki dzienne i nocne (dostarczone przez spółkę PCO). Dzięki tym rozwiązaniom udało się zwiększyć:

  • zasięg wykrycia obiektu powietrznego - co najmniej dwukrotnie
  • zasięg lotu sterownego - do ponad 6 km

Przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Piorun w odróżnieniu od Groma ma m.in. laserowy zapalnik zbliżeniowy. Fot. M.Dura

Specjaliści wskazują, że takie zmiany są jednoznaczne ze znacznym zwiększeniem efektywności bojowej całego zestawu. Dodatkowo ułatwieniem w zwalczaniu niewielkich celów (np. rakiet manewrujących) jest wprowadzenie zapalnika zbliżeniowego oraz cyfrowego, programowalnego mechanizmu startowego. Ten nowy mechanizm pozwala m.in. na wcześniejsze zapisanie parametrów naprowadzania realizowanych przez głowice samonaprowadzającą, dając możliwość wyboru np. specjalnej sekwencji strzelania optymalnej w zwalczaniu rakiet manewrujących.

Rozwiązanie jest proste i dostępne w Polsce

W dyskusji o Kalibrach często zapomina się, że rakiety manewrujące podobnego typu są łatwiejszym celem dla rakietowych zestawów przeciwlotniczych dowolnej klasy od załogowych samolotów myśliwskich nowej generacji. Nie są bowiem w stanie manewrować z dużymi przeciążeniami, nie mogą gwałtownie i samodzielnie zmieniać parametrów lotu (wysokości i kierunku) w reakcji na zagrożenie oraz nie mają możliwości pasywnego lub aktywnego przeciwdziałania.

Jeżeli się więc rakiety manewrujące się tylko wykryje i w jakiś sposób będzie się śledziło, to będzie je można zestrzelić w czasie kilkugodzinnego lotu nawet tak prostymi środkami, jak np. PPZR. Duże znaczenie dla nas ma fakt, że Polska jest jednym z kilku krajów na świecie, które są w stanie samodzielnie realizować programy związane z rozwojem systemów klasy MANPADS i równorzędnym partnerem w tej dziedzinie dla Stanów Zjednoczonych i Rosji. Rakiety Mistral (Francja) i RBS-70 (Szwecja) nie zalicza się do kategorii PPZR. Dlatego zestaw Piorun okazał się rozwiązaniem unikalnym jeżeli chodzi o europejskie kraje NATO.

Operatorzy PPZR Grom mogą być rozstawieni praktycznie wszędzie. Fot. M.Dura

Dodatkowym plusem jest fakt, że w Polsce istnieje obecnie szereg placówek naukowo-badawczych, które mogłyby pomóc w stworzeniu prostej i taniej bariery przeciwko Kalibrom (np. Wojskowa Akademia Techniczna, Instytut Technologii Materiałów Elektronicznych z Warszawy i Instytut Technologii Elektronowej z Warszawy). Istnieje również przemysł, który może później zrealizować te projekty: w tym przede wszystkim zakłady MESKO S.A. ze Skarżyska-Kamiennej oraz spółka Telesystem-MESKO Centrum Rozwojowo - Wdrożeniowe z Lubiczowa.

Po co Rosjanom są rzeczywiście Kalibry?

Warto wskazać, że w przypadku rakiet 3M14 Kalibr Rosjanie postąpili zupełnie inaczej niż zgodnie z logiką nakazywałaby zasady ochrony tajemnicy wojskowej. Użyli bowiem tego uzbrojenia bez wyraźnej potrzeby operacyjnej. W Syrii dysponują oni przecież samolotami bojowymi wyposażonymi w o wiele tańsze i skuteczniejsze systemy bojowe. Kalibry zostały jednak wielokrotnie wykorzystane, dzięki czemu ujawniono część ich możliwości taktyczno-technicznych. Zgodzono się też z niebezpieczeństwem ich przechwycenia przez potencjalnego przeciwnika – np. w sytuacji, gdyby jedna z rakiet doznała uszkodzeń i spadła nie wybuchając.

Takie działanie wynikało jednak prawdopodobnie z doraźnych potrzeb politycznych, związanych m.in. z sankcjami nałożonymi na Rosję za zajęcie Krymu i udział w konflikcie na wschodniej Ukrainie. Świadczy o tym chociażby wypowiedź jednego z rosyjskich specjalistów wojskowych Anatolija Cyganoka (szefa Centrum Wojennego Prognozowania), który wyraźnie wskazywał, że po wystrzeleniu rakiet 3M14 Kalibr z okrętu podwodnego na Morzu Śródziemnym: „… świat musi się zmienić. Trzeba uwzględniać możliwości Rosji. Trzeba się dogadywać. I Amerykanie, i Europejczycy”.

W ten sposób Rosja próbuje więc szantażować kraje zachodnie cały czas pokazując filmy, na których rosyjskie rakiety są umieszczane w cywilnych kontenerach i odpalane z cywilnych platform kolejowych, samochodów ciężarowych lub z kontenerowców płynących na pełnym morzu.

Rzeczywiste możliwości rosyjskich rakiet nie są jednak znane i mogą nie być wcale tak rewelacyjne jak np. wskazują „półoficjalne” dane. Zresztą tak samo było w przypadku systemu P-700 Granit, który miał bez problemów przełamywać obronę przeciwlotniczą zachodnich okrętów, a pomimo tego zaczęto go wycofywać bez modernizacji.

Pewne wątpliwości nasuwają się już po analizie materiałów ujawnionych w czasie strzelań systemów Kalibr. Zdjęcia ujawniane np. z ataku rakietowego przeprowadzonego w 2016 r. z Morza Kaspijskiego wyraźnie pokazują, że podczas lotu w kierunku Syrii, rakiety 3M14 wykonały jedynie od pięciu do sześciu poważnych zmian kierunku.

Dodatkowo start pocisków z wyrzutni okrętowych za każdym razem odbywał się z wyraźnym wykonaniem kilkusetmetrowej „górki”, która ułatwia przeciwnikowi wykrycie rakiety i zlokalizowanie miejsca startu, szczególnie dlatego, że jest ona wtedy zwrócona do systemów wykrycia pionowo. Ma więc największą skuteczna powierzchnię odbicia odsłaniając całą swoją powierzchnię boczną, powiększoną dodatkowo przez silnik startowy (który jest później odrzucany zmniejszając jej długość). Przypomnijmy, że w przypadku systemu Tomahawk, rakiety tuż po starcie wyraźnie „łamią” pionowy kierunek lotu, by bardzo szybko zejść na jak najniższą wysokość.

Najważniejszy w tym wszystkim jest fakt, że wprowadzenie sieci operatorów PPZR na przypuszczalnych trasach przelotu rakiet manewrujących nie będzie niepotrzebną inwestycją nawet w przypadku, gdyby Rosjanie tych rakiet w ogóle nie użyli. Zestawy MANPADS stanowić będą przecież również system odstraszania dla załogowych statków powietrznych. Ich załogi będą musiały uwzględnić, że na trasie ich przelotu jest wielu rozrzuconych w terenie przeciwlotniczych stanowisk ogniowych. Te stanowiska będą bardzo trudne do wykrycia, ponieważ nie otaczają ich radary, czy silne źródła promieniowania termicznego.

Dlatego statki powietrzne albo będą działy na pułapach wyższych niż 5000 m, albo narażą się na takie niebezpieczeństwo ze strony polskich rakiet, jakie napotkali rosyjscy piloci w czasie wojny w Gruzji w 2008 r. Po zestrzeleniu przez gruziński zestaw rakietowy Buk-M1 lecącego na średniej wysokości samolotu Tu-22MR, żaden inny system przeciwlotniczy naprowadzany radarem nie został użyty przeciwko Rosjanom. Natomiast wszystkie pozostałe straty zadane rosyjskiemu lotnictwu, były wynikiem użycia przez Gruzinów kupionych od Polski PPZR Grom.

Analiza rejestratorów umieszczonych w mechanizmach startowych (według danych Mesko) wykazała bowiem, że na dwanaście badanych, prawidłowych przypadków użycia PPZR aż dziewięć zakończyło się przechwyceniem, odpaleniem rakiety i trafieniem w cel. Z uwagi na zastosowanie zestawów Grom Rosjanie musieli operować na wyższych pułapach, co w Gruzji było bezpieczne (po obezwładnieniu gruzińskiego systemu przeciwlotniczego), ale w przypadku przestrzeni powietrznej krajów NATO nie zapewniałoby swobody operacji z uwagi na obecność sojuszniczego lotnictwa. A przecież do polskich sił zbrojnych wprowadzane są obecnie PPZR Piorun, które znacznie przewyższają Gromy pod względem zdolności rażenia celów. A wszystko to przy zachowaniu rozmiarów i ciężaru – charakterystycznych dla zestawów MANPADS.

Urządzenia szkolno-treningowe mogą ułatwić przygotowanie operatorów PPZR zapewniając ich odpowiednią ilość. Fot. M.Dura

Rozmieszczenie sieci operatorów PPZR w Polsce może bardzo mocno zmniejszyć zagrożenie, ze strony niskolecących samolotów bojowych, desantu spadochronowego oraz wszelkiego rodzaju śmigłowców (w tym bojowych i działających dla potrzeb Specnazu). Tutaj może się przydać prostota obsługi przenośnych, przeciwlotniczych zestawów rakietowych Grom i Piorun oraz już opracowany sposób szkolenia ich operatorów z odpowiednimi urządzeniami szkolno-treningowymi (dzięki nim proces szkolenia można prowadzić bez potrzeby odpalania drogich rakiet). Może to zapewnić odpowiednią liczbę żołnierzy potrafiących obsługiwać PPZR dla zabezpieczenia najważniejszych obszarów w Polsce. Źródłem operatorów mogłyby być np. Wojska Obrony Terytorialnej – równomiernie rozmieszczone w całym kraju i znające dobrze teren działań.

KomentarzeLiczba komentarzy: 264
ccc
środa, 12 lipca 2017, 13:48

W razie zagrożenia zagłuszanie GLONASS, wyłączenie na obszarze Rosji GPS (robi to USA). F-16 z pociskami radiolokacyjnymi, gęsta sieć radionamierników w Polsce na granicy z roSSją i białorusią i bardzo duże nasycenie w tych miejscach Gromami i Piorunami. Może wtedy będzie miało to sens.

Smuteczek
środa, 12 lipca 2017, 13:45

Jeszcze jedna sprawa. "Po zestrzeleniu przez gruziński zestaw rakietowy Buk-M1 lecącego na średniej wysokości samolotu Tu-22MR, żaden inny system przeciwlotniczy naprowadzany radarem nie został użyty przeciwko Rosjanom. Natomiast wszystkie pozostałe straty zadane rosyjskiemu lotnictwu, były wynikiem użycia przez Gruzinów kupionych od Polski PPZR Grom." Czyktos zorientowany moze to potwierdzic? Słyszałem ze nasze zestawy były tan skuteczne, jednak biorac pod uwage ile Rosja straciła tam maszyn czy mozna potwierdzic ze pozostałe straty sa skutkiem działania naszych zestawów? Wydawało mi sie ze Gruzja zakupiła tylko 30 wyzutni.

Wojciech
środa, 12 lipca 2017, 17:24

I miała raptem jakieś 12 trafień. Reszta to pomyłki operatorów, którzy nie przełączyli trybu swój/obcy i było pudło. Poza tym trafienie jednym Gromem rzadko kończy się całkowitym wyeliminowaniem samolotu. Większość jakoś wróciła na lotnisko. Dopiero trafienie przez 2 pociski definitywnie kończyło sprawę.

Azza
środa, 12 lipca 2017, 16:46

Dalej masz wyjaśnione na 12 wystrzelonych rakiet 9 trafiło w cel.

vvv
środa, 12 lipca 2017, 16:04

gromy osmolily jeden z silnikow su-25 ale go nie zestrzelil i moze jakis jeszcze smiglowiec. generalnie szalu nie bylo

revvvvv
środa, 12 lipca 2017, 15:44

potwierdzono chyba 1 może 2. Te pozostałem 8 to wymysły gruzińskiego MON nie poparte żadnymi dodowami.

blee
środa, 12 lipca 2017, 14:16

zrobily tam robote także zestawy lufowe np. ZSU-23-4

mario
środa, 12 lipca 2017, 14:07

łącznie było bodajże 19 zestrzeleń rosyjskim samolotów w tym 12 z użyciem gromów. Oficjalne newsy.

Marcin
środa, 12 lipca 2017, 18:33

Proszę mi przypomniec - czy jakikolwiek pocisk manewrujący w historii został zestrzelony pociskiem plot. odpalonym z ręcznej wyrzutni? Proszę też o potwierdzenie o zestrzeleniu za pomocą poc. Grom czegokolwiek po za latającymi modelami w Wicku.

Wwwq
środa, 12 lipca 2017, 21:20

A niby co zestrzeliły gromy podczas wojny w Gruzji? Modele ruskich myśliwcow?

Regis
poniedziałek, 24 lipca 2017, 20:37

Panowie, wy tak na poważnie z tym Gromami przeciw Kalibrom ? Nie jestem specjalistą od zwalczania zagrożeń lotniczych i rakietowych, ale na kilku innych sprawach się znam. Pomijając kwestię szybkiego dostępu do Gromów ze strony żołnierzy OT, to jak precyzyjnie należałoby ich rozstawić, jak zorganizować system ich powiadamiania o lecących Kalibrach itd. Mam generalnie wrażenie, że rządzący obecnie tworzą jakieś fikcje które nie mają nic wspólnego z realnym systemem kraju. Może i jakiś Oteciak strąci Kalibra Gromem, lecz to będzie przypadek nie zasada.

Z prawej flanki
środa, 12 lipca 2017, 13:30

Żartujecie sobie, prawda?

Wito
środa, 12 lipca 2017, 16:09

Nie, powolna rakieta szybki Grom i szybki koniec: Relacja koszt-efekt!

lajkonik
czwartek, 13 lipca 2017, 13:44

Super pomysł! Nietypowa koncepcja. A jak wygląda obserwacją noca i/lub we mgle?

Nojatotamnwm
czwartek, 13 lipca 2017, 15:34

Dadzą operatorowi chorągiewek noktowizor :D

Patriota
środa, 12 lipca 2017, 18:25

Bawią mnie kanapowi eksperci którzy na wieść o naukowych analizach i probach, badaniach i testach - JUZ wiedza ze się NIE DA! Chłopaki dajcie sobie spokój z wieszczeniem porazki , mnie to raduje ze jednak cos u nas (uważni czytelnicy doczytali zapewne że i w USA ze Stingerami TEZ) próbują robic.

Janusz
środa, 12 lipca 2017, 20:38

To przykład niemocy, a nie próba robienia czegokolwiek.

skdkdkddjdj
piątek, 21 lipca 2017, 19:11

Iskandera Grom raczej nie zestrzeli. A co po zniszczeniu posterunków obserwacyjnych? Np za pomocą Smiersza /Poloneza. Pozostaną tylko radary. Które też można zniszczyć, zwłaszcza stałe stanowiska. Przy ważnych obiektach powinny stać plutony PZA Loara wzbogacone o Pioruny

polak mały
środa, 12 lipca 2017, 13:19

Bardzo przyjemny i rzeczowy materiał. Sama koncepcja jest jak najbardziej oczywista i łatwa do wdrożenia. Zanim doczekamy się systemów opl średniego i dużego zasięgu, warto znacznie zwiększyć liczbę Piorunów w armii. Nie od rzeczy byłoby, żeby ich nasycenie było 4-5x większe niż w armiach zachodnich czy rosyjskiej. A jeśli chodzi o Kalibry - myślę, że sami ruscy zdają sobie sprawę z ich słabości. Dlatego nie stawiają na nie specjalnie w przyszłej wojnie i dlatego bez żalu ujawnili część ich charakterystyk. Najbardziej znaczące są filmy z przelotów nad Iranem i Syrią. Widać wyraźnie, że nawet nad płaskim, jak stół terenem, pułap lotu jest bardzo wysoki - powyżej 200m. To z pewnością musiało ucieszyć analityków z NATO. Dlaczego tak jest? Ano dlatego, że sam pocisk nawet przy udziale gps (czyli glonass) ma widocznie za słabe systemy utrzymywania wysokości, żeby możliwy był niższy pułap. Jeśli nad pustynią lecą 200m., tzn. że nad każdym wzniesieniem na trasie lotu, też muszą tyle mieć. Pocisk musi być zaprogramowany na ziemi (nie ma możliwości zmiany trasy w czasie lotu), a więc planiści zapewne będą tak planować, żeby leciał pomiędzy wzniesieniami terenu. Paradoksalnie w warunkach Polskich to znacznie zwiększa szanse jego wykrycia. Polska jest niby płaska, ale np na całej długości pasa granicy z okręgiem kaliningradzkim waha się od ok. 100, do 300m. Wzniesienia następują w odl. 2-5km od siebie, zbyt gęsto żeby zaplanować trasę pomiędzy nimi. Czyli Kalibr będzie musiał utrzymać pułap ok. 200 nad tymi najwyższymi. Dla radarów będzie widoczny z bardzo daleka, dla obserwatorów ze zwykłą lornetką z kilku kilometrów. Przy gęstej sieci posterunków wyposażonych w manpads, szansa na prześlizgnięcie się jest znikoma. Co znaczy gęsta sieć? No tu się zaczynają schody, bo granica liczy ok. 200km, licząc, że trzeba ustawić posterunki co 5km i powinny ich być dwie linie, daje nam 80 zestawów. Jak dodamy pozostałe granice, które należy zabezpieczyć w ten sposób (Litwa, Białoruś, Ukraina), mamy 800km, czyli 320 zestawów. Dużo.

JaA
środa, 12 lipca 2017, 17:51

Przesadziłeś z ilością posterunków. Jeśli rakieta ma zasięg 5km to strefa ostrzału ma średnicę 10km. Na obstawienie granicy jedną linią posterunków wystarczy 20 wyrzutni, na dwie linie, 40.

Wojciech
środa, 12 lipca 2017, 17:28

Dużo-nie dużo. Tyle to mamy już a będzie sporo więcej (400 samych Piorunów + efektory już jest w produkcji)

Ad_summam
środa, 12 lipca 2017, 17:03

Przypominam że MON pod koniec 2016 kupił 420 zestawów z końcem dostaw w 2022r. Co najmniej 80 stuk armia kupiła wcześniej.

andys
środa, 12 lipca 2017, 16:26

Pułap został ustawiony na 200 m i tyle było. Żadnych systemów po drodze Kalibry przecież nie spotkały.

vvv
środa, 12 lipca 2017, 16:05

ty chyba nie masz pojęcia o czym ty piszesz. manpadsem w rakiete typu cruise? :D grom nie zestrzeli nawet lecacego su-25 a co dopiero rakietę tej klasy, ba nawet tego nie namierzy a juz napewno nie dogoni.

pszemeq
poniedziałek, 17 lipca 2017, 16:19

Myślę, że matematyka i fizyka jest bezwzględna dla takiego pomysłu. Prędkość pocisku manewrującego, obszar jaki jest w stanie objąć żołnierz uwagą, plus czas reakcji oraz zasięg wyrzutni i czas jej uzborojenia ... to wszystko po policzeniu daje szansę na zestrzelenie bliską zeru. I nie zależy to od opcji politycznej, determinacji czy wyszkolenia - czysta fizyka.

AndyP
czwartek, 13 lipca 2017, 00:03

Wyobraźmy sobie taki... prosty balon. Balon który w razie potrzeby wznosi się na wysokość np. 1000 m... Pod balonem podwieszona jest głowica ... optyczna czy jaka tam sobie podwiesimy pod głowicą zestaw 2-4 rakiet Piorun Zasięg obserwacyjny takiego zestawu - można używać samych głowic a PPZR odpalać z powierzchni ziemi - duuuzy A można tez wpleść w to bezzałogowce...

dimitris
czwartek, 13 lipca 2017, 10:03

Trochę rozśmieszasz tym balonem, ale reszta idei jest słuszan - oczywista. Prócz punktów naziemnych i obserwacji satelitarnej, dyżury pełnić winny uzbrojone drony. Wyrzucane w powietrze w ciągu sekund i zmierzające np. tam, gdzie agresor usiłuje wykonać atak saturacyjny. I winno być ich wiele... A nie "dialog techniczny na dwie sztuki, z dostawą 2030+ i dwukrotnych unieważnianiem przetargu. następnie ze wskazaniem tylko na jednostki gospodarki uspołecznionej". Gdy obecny MON (cała firma) jest w moim przekonaniu...

Paplatin
środa, 12 lipca 2017, 18:08

Prędkości zwalczanych przez GROM celów można sobie "wygooglać" i jest to ~360m/s i 400m/s (zbliżających i oddalających się) a PIORUN ma lepsze parametry. To tak w temacie czy ma szansę dogonić.

Polanski
środa, 12 lipca 2017, 13:14

Podejście wydaje się racjonalne. A co jak przez dany "korytarz" będzie leciało kilkadziesiąt wrogich Kalibrów? Przecież nie zaopatrzymy każdego z operatorów w 10 rakiet.

Extern
środa, 12 lipca 2017, 19:25

Przecież to oczywiste że to o czym prawi ten artykuł to nie jest rozwiązanie idealne, Takiego zresztą nie ma na pociski manewrujące. Brytyjczykom też nie udawało się przechwycić wszystkich V-1 ale zmniejszyli ilość nie przechwyconych do jeszcze akceptowalnego społecznie poziomu.

Wojciech
środa, 12 lipca 2017, 17:33

OT nie będzie tylko wzdłuż granicy ale będzie nasycona cała Polska więc taki atak saturacyjny będzie napotykał kolejne jednostki OT z Pioruno-Gromami. A do tego dochodzą regularne Siły Zbrojne z systemami OPL do obrony wrażliwych celów.

fanboj fanbojów
środa, 12 lipca 2017, 18:04

Fanbojom USA przypominam, że JASSM też mają prędkość poddźwiękową i aż 400m pułap lotu i kiepski system nawigacji (GPS + INS, w praktyce INS, bo GPS na prawdziwej wojnie nie będzie działał a INS ma kiepską precyzję). Artykuł p. Dury chyba wyjaśnił dlaczego tylko połowa Tomahawków doleciała do syryjskiego lotniska... :-D

Davien
piątek, 14 lipca 2017, 18:40

No jeżeli dla ciebie 58 z 59 to połowa to zal mi ciebie:) Co do celności to pominałeś jakos głowicę IIR która jest w stanie naprowadzać JASSM z punktowa dokładnością, o czym rosyjskie pociski moga pomarzyć PS Kalibr, Ch-101/102 to tez INS/GPS więc w czasie wojny to w ogóle trafią w miasto?

xawer
czwartek, 13 lipca 2017, 01:04

Skrzętnie nie napisałeś, że pocisk JASSM(w odróżnieniu od Kalibrów i Tomahawków) ma właściwości stealth(trudno wykrywalny radarowo, wzrokowo, akustycznie - tak się definiuje stealth)!:-) Nie tylko prędkość się liczy, czego nie wykryjesz, tego nie zniszczysz:-)))

Vito
środa, 12 lipca 2017, 19:25

Oh jakie to szczęście ze nam przypominasz. Bez tej pamięci nie dalibysmy rady poczytac o TYM ze Grom/Piorun MA szanse w pewnych okolicznościach przyrody na zniszczenie - nie Tomahawka- ale Kalibra. Twoja uwaga "bezcenna"

Viktor
środa, 12 lipca 2017, 18:57

Zdjęcia mówią co innego.

Lord Godar
poniedziałek, 17 lipca 2017, 22:43

Sam artykuł ciekawy i dosyć merytoryczny , opisuje bowiem dość sensownie słabe strony pocisków klasy "Cruise" i przedstawia dosyć sensowny obraz możliwości ich zwalczania . Tylko z jednym zastrzeżeniem ... Typowane w tym artykule efektory Grom , Piorun nie bardzo moim zdaniem nadają się do ich skutecznego zwalczania . I nie chodzi tu moim zdaniem o to , że zupełnie je wyklucza , bo przy stworzeniu odpowiednich warunków na pewno jest jakieś ( jakie trudno określić) prawdopodobieństwo zestrzelenia z zestawu MANPADS pocisku manewrującego . Tylko czy jest to sensowne , bo może się okazać że stworzenie całego zaplecza i koszt tego plus prawdopodobna konieczność odpalenia ostatecznie kilku tej klasy pocisków dla zwiększenia prawdopodobieństwa trafienia może się okazać grą nieopłacalną ekonomicznie. Co do sensu stworzenia swoistej "pajęczyny" przeciwlotniczej opartej na zestawach przeciwlotniczych artyleryjskich i rakietowych bardzo krótkiego zasięgu nie będę dyskutował , bo jest nam potrzebna . Taka "pajęczyna" wymagała by dobrego systemu rozpoznania opartego o całe spektrum systemów wykrywania celów powietrznych ( aktywnych i pasywnych) i dobrze rozwiniętego systemu zarządzania "polem walki". Do tego nie powinno być jednej linii efektorów , tylko powinno być ich kilka , wzmocnionych dodatkowo w kluczowych sektorach . Dopiero wtedy takie pomysły jak w tym artykule można zacząć rozważać . Po drugie w kwestii samych efektorów ... Jeszcze widzę w tym rozwiązaniu zestawy MANPADS pracujące w rybie półautomatycznym czy automatycznym , a nie biednego szweja z rurą na ramieniu . No chyba że nasza armia wprowadzi do ich wyposażenia np. wpięte w "sieć" hełmy/gogle "wirtualnej rzeczywistości" dzięki którym będą "widzieć" nadlatujący pocisk , jego trajektorię , szanse skutecznego rażenia i najlepszy moment do odpalenia. Tak wyposażeni mogą próbować tego dokonać , bo inaczej będzie to próba rzucania kamieniami do lecącej kaczki. I po trzecie odnośnie samych pocisków MANPADS jako efektorów... Bardziej do tego celu nadawały by się pociski wyposażone w dodatkowy silnik startowy ( Booster) , który dawał by takiemu pociskowi większą prędkość w początkowym etapie i zwiększał zasięg "pogoni" na celem , a tym samym zwiększał szanse skutecznego przechwycenia. Bowiem o ile nie obawiam się , że rakieta po "uchwyceniu" celu go zgubi , bo dobra głowica samonaprowadzająca go utrzyma , to obawiam się że po prostu nie starczy jej czasu/zasięgu . Dlatego też uważam , że do niszczenia tych opisywanych Kalibrów bardziej sensowne były by systemy opl oparte o efektory o zasięgu 12-15 km.

Edmund
środa, 12 lipca 2017, 13:10

Proszę do tego wykorzystać maszty telefonii komórkowej GSM i problem budowy sieci mamy rozwiązany.

Geoffrey
środa, 12 lipca 2017, 15:39

Człowieka się tam nie posadzi. Co najwyżej do obserwacji ze zdalnej kamery.

nordx
środa, 12 lipca 2017, 13:08

To może się udać.

kris
niedziela, 23 lipca 2017, 12:38

tak wszyscy znamy skuteczność gromów-bez komentarza

Piotrek
środa, 12 lipca 2017, 13:08

Czyli gdy zachód, a szczególnie amerykanie mieli tomahawki, to było w porządku. Oni oczywiście nikogo nie straszyli!!! Pamiętam jak po 11.09.2017 stosowali taktykę, kto nie jest z nami, ten jest przeciw nam. Jakby można było zobaczyć start tomahawka z boku, to wyglądał by tak samo jak start kalibra.

mj12
środa, 12 lipca 2017, 13:08

Bardzo ciekawy artykuł!

gorka
środa, 12 lipca 2017, 23:44

dobry odjazd z tą górką Kalibra po wystrzeleniu i łamaniu się siekierek. Ciekawe co wykryje taką górkę rakiety z 1500km, zwłaszcza wystrzelonej z Krymu?

Jur
czwartek, 13 lipca 2017, 08:42

UkrainskI radar? Myślisz ze Ukraina nie będzie atakowana w godz W? I nie będą zainteresowani naszymi badaniami?

dim
środa, 12 lipca 2017, 17:56

Zawsze to Państwu mówię, że ruskie odpalą rakiety z obiektów "cywilnych", najpewniej z kontenerów. Skąd wiem ? Gdyż ruskie nie są aż takie głupie, by mogąc już dawno to zrobić, od dawna trenując to, nie użyli potem w boju. Ale fajnie, że teraz nie tylko ja to piszę. Czyli ruskie NA PEWNO dobrze pochowają swe wyrzutnie. I będą to same stelaże do odpalania, a właściwie do wyrzucania w powietrze rakiet, gdyż reszta stanowiska znajdować się będzie bezpieczniej, na jakimś innym pojeździe. Którego przeważnie i tak nie złapiecie. Stelaże te będą jednorazowe, ale zupełnie dosłownie, a nie jak wspomniano w artykule "jednorazowe", bo łatwe do wykrycia. Wykrywanie przez Was i niszczenie takiego jednorazowego stelażu drogą rakietą, których ilość jest ograniczona, to będzie więc dodatkowy cel ruskich. Bo ruskie nie są głupie... Ale ! Państwo na to musicie mieć doskonale, idealnie, makabrycznie dla agresora "wszędzie", zamaskowane ANTENY. Dokładnie tak, jak niegdyś pod każdym budynkiem budowano schron... I proszę to zagadnienie potraktować wręcz jak konspirację. Otóż właściwą Antenę można zrobić dosłownie "z wszystkiego" ! Pod warunkiem, że owo "wszystko" od razu było tak zaprojektowane, do podwójnej funkcji. Czyli po pierwsze wysokie konstrukcje... po drugie długie konstrukcje... itd. A już z zakonspirowanymi antenami b.w.cz problemu nie powinno być zupełnie żadnego. Jest OCZYWISTE, że to, co oficjalnie zbudujecie jako punkty obserwacji technicznej, w czasie pokoju, miejscami nie przetrwa ani pierwszych kwadransów wojny - Autor artykułu zechciał wspomnieć obecne nadbrzeżne punkty obserwacyjne, heh ! Ruskie muszą przecież jakoś czyścić drogę, swym pociskom, więc zrobią to. Tak jak na filmach o komando, najpierw likwidowano zawsze wartowników... Czyli obecne punkty obserwacyjne TO NA CZAS POKOJU ! Czyli wtedy dopiero włączą się - podkreślam konieczny rozdział maskowania i lokalizacji odbiorników od nadajników i nadajników od końcówki mocy z anteną - dopiero wtedy włączą się te uprzednio ściśle zakonspirowane punkty obserwacji technicznej. O których agresor nie ma żadnego prawa wiedzieć, ani być w stanie szybko lokalizować (czyli muszą także zmieniać położenie aktualnie emitujące). Resztę zostawiam fachowcom. Tak, oczywiście, MON musi się na to wykazać wyobraźnią i inicjatywą. Czy bardzo wierzę w MON i co o nim myślę ? - Opuśćmy na to zagadnienie zasłonę tajemnicy wojskowej.. Natomiast o fachowość sił żywych nie martwiłbym się - inżynierowie na to w Polsce są. Tak samo jak przed wrześniem 1939 działali w Polsce inżynierowie dla konstrukcji bardzo dobrego lotnictwa. Dla zapominalskich - to było wtedy, gdy zamiast samolotów myśliwskich, planowaliśmy sporą flotę niszczycieli oceanicznych... Acha, jeszcze jedno - telefonia komórkowa oczywiście działać nie będzie. Nawet jeśli ogólnie nie zostanie zakłócona, nie zadziała tam, gdzie ruskie specnazy postanowią "wyciąć korytarze" dla pocisków. zgadywałbym nawet, że dopiero od danej sekundy tam nie zadziała.... Jeśli ruskie nie spartaczą. Czasem przecież partaczą nawet proste sprawy... Czyli brak gsm itp, w chwili dobrosąsiedzkiej agresji, to jest oczywiste i to także należy zawczasu przewidzieć. Dziś Cypr rozpoczyna wiercenia na działce 11. Turcja wściekła, ogłosiła navtex z ćwiczeniami live firing, nad Cyprem zgodnie i wspólnie krążą cypryjskie i izraelskie ef-ki, podpływają właśnie dwa okręty francuskie, zbliża się lotniskowiec USA. Erdogan może się co najwyżej ugryźć... Oraz dziś w Atenach 40 stopni i baaardzo miłe morze, zazdrościcie chłopaki :))))

Janusz
środa, 12 lipca 2017, 21:04

Daruj sobie te bzdury. I co tą anteną odbierzesz? Że satelita wysłał dane w kierunku miejsca, gdzie leży Polska? O ile w ogóle jakichkolwiek transmisji wymaga taka wyrzutnia ukryta np. w naczepie tira, bo pociski mogą mieć za wczasu wprowadzone koordynaty celu, a operator może otrzymać rozkaz, by wystrzelić pociski w dogodnym momencie. No i w końcu co chiałbyś odebrać taką anteną? Zaszyfrowany sygnał, jakich pełno w eterze, wysłany przez niewiadono kogo i po co?

hej
środa, 12 lipca 2017, 13:03

proponuje wraz z operatorami rozstawić także gołębie pocztowe. to już na pewno zaskoczy Rosjan.

Mmm
środa, 12 lipca 2017, 16:43

Golab ma fantastyczny wzrok problem jak ma sygnaluzowac wykrycie Kalibra?

Witek
środa, 12 lipca 2017, 14:46

Pewnie będziesz zaskoczony ale komórki "gołębiowe" nadal są utrzymywane przez armię USA, Chin i parę innych. Szok dla amatora, co?

dropik
środa, 12 lipca 2017, 12:58

serio ? to po co tą wisłę negocjujemy.

wezyr
środa, 12 lipca 2017, 14:33

Bo do czego innego będzie służyć, dropik.

janek
środa, 12 lipca 2017, 14:29

odróżniasz rakietę balistyczną od poddźwiękowego pocisku manewrującego?

eurofighter
środa, 12 lipca 2017, 12:57

Czy tym przypadkiem nie ma zajmować się m.in. Narew i Wisła? Ktoś może wytłumaczyć, o które piętro obrony przeciwrakietowej tu chodzi?

janek
środa, 12 lipca 2017, 14:28

poziom Popradu

Podbipięta
środa, 12 lipca 2017, 12:56

Trzeba koniecznie wzorem Finów wprowadzić tzw. pułapki przeciwlotnicze,Na holowanej za samochodem przyczepie umieszcza się kratownicowy podnoszony maszt ze stanowiskiem dla operatora .Stawia się to w lesie i wysuwa ponad poziom wysokości drzew,kotwiczy.Widoczność jest i,maskowanie i tanie toto.Żołnierz siedzi na krzesełku i ma 2 rakiety do odpalenia( rozwiązanie gotowe-Kusza)Zapasowe pociski jadą na górę prostą wyciągarką

Marek1
środa, 12 lipca 2017, 12:51

Pełna zgoda, ale pod warunkiem spełnienia paru warunków : 1. WP i OTK muszą mieć na stanie co najmniej kilka tysięcy PPZR, a nie jak tu u nas charakterystyczne - marginalne ich ilości. 2. Musi powstać szczelna sieć co najmniej kilkuset posterunków obserwacyjnych ze zintegrowana łącznością otoczonych 20-30 operatorami PPZR w ich rejonie. 3. MASOWA produkcja PPZR Piorun. Tymczasem MON zamawia w grudniu ub.roku ... 460 wyrzutni i 1300 rakiet Piorun z terminem realizacji 2-3 lata(?!?!). Manufaktura, czy nowoczesny zakład produkcyjny ? 4. Masowe szkolenia obsługi PPZR w WP i OTK na symulatorach i częste strzelania również do celów o charakterystyce rakiet manewrujących.

JaA
środa, 12 lipca 2017, 16:43

Piszesz, że 460 wyrzutni to mało. Całkowita długość granicy Polski to 3511km. Dzieląc to na 460 mamy jedną wyrzutnie co 7,63km. By stworzyć szczelną zaporę, wystarczy, że rakieta będzie miała skuteczny zasięg ok 4km.

Afgan
środa, 12 lipca 2017, 12:48

Jeżeli chcemy korzystać do obrony przed Kalibrami z zestawów bardzo krótkiego zasięgu, jak Grom/Piorun, Pilica, ew. Noteć, to mamy 2 wyjścia. Pierwsze to zatrudnienie jasnowidzów, którzy przewidzą trasy Kalibrów i dzięki temu rozstawimy na ich trasie operatorów MANPADS, którzy będą mieli dosłownie kilka sekund na zestrzelenie. Innym wariantem, bardziej realistycznym jest tworzenie obrony punktowej/pierścieniowej obiektów strategicznych i tak na każdy obiekt (elektrownia, rafineria, most, lotnisko, węzeł kolejowy, skład itp.) powinna przypadać 1-2 baterie zestawów MANPADS/VSHORAD. Okaże się że potrzebujemy kilka tysięcy wyrzutni Grom/Piorun i kilkaset zestawów Pilica. Nie jestem pewien czy nie byłoby taniej i skuteczniej na dachach obiektów o szczególnym znaczeniu montować okrętowych zestawów "ostatniej szansy", czegoś jak na przykład dobrze znane systemy Phalanx albo AK-630.

JASSM czyli szmelc
sobota, 15 lipca 2017, 00:12

Znakomity tekst pokazujący słabość poddźwiękowych pocisków manewrujących. Co na to zwolennicy JASSM czy NSM? Ślad termiczny JASSM, czy NSM będzie wystarczający, żeby rosyjskie okręty, mosty, centra dowodzenia itd mogły być bronione za pomocą bardzo tanich 9K333 Verba. Koszt 9K333 jest zapewne setki razy mniejszy niż koszt JASSM, czyli zmarnowana kasa na JASSM, drogie zabawki dla niegrzecznych chłopców.

pol
czwartek, 20 lipca 2017, 16:42

buahahahaha ! Jassm jest mocno manewrowy - nie jak bezmyslny ruski kalibr !

Poland prevails
środa, 12 lipca 2017, 12:46

Pozostaje już tylko ilość.

nikt ważny
czwartek, 13 lipca 2017, 12:45

No dobrze. Koncepcja interesująca. Proszę tylko uwiarygodnić ją w oparciu o wszystkie przypadki użycia oraz jeśli był taki przypadek o opis zestrzelenia pocisku/rakiety balistycznej/manewrującej za pomocą MANPAD. Zaznaczę że rosnąca praktyka użycia Kalibrów to zwykle odpalanie salwy 4-8 rakiet z każdego z 2-3 kierunków, a w przyszłości być może więcej, wraz z rosnącą liczbą jednostek mających na wyposażeniu wymienione rakiety. Praktyka pokazuje że rakiety są na wyposażeniu "łupinek" jeśli uwzględnić kryterium porównawcze z rozwiązaniami po drugiej stronie. Odrębną kwestią jest strzelanie do rakiet podążających po krzywej balistycznej, a jeszcze odrębną do kombinacji ataków i to bynajmniej nie dużej saturacji choć 30 czy 40 rakiet różnych rodzajów i z różnych kierunków w kierunku jednego celu pod pod termin saturacji jak najbardziej się klasyfikuje. Mając również na uwadze regularny konflikt, możemy przyjąć że celem dezorganizacji obrony przeciwnika atak będzie prowadzony tak że każda z rakiet manewrujących będzie skierowana inną trasą a co prawdopodobne na inny cel. Trochę elementarnej matematyki i możemy sobie wyliczyć i wyobrazić jak skomplikowaną jest w XXI wieku obrona przeciwrakietowa. Na początek proponuję przyjąć sobie 8 okrętów strzelających z 8 lokalizacji, 8 rakietami każdy w 8 różnych celów. Nie dywagując nad zasadnością zastosowania Grom/Piorun kluczem jest organizacja obrony obiektów wyznaczonych jak "do obrony". Odrębną kwestią jest możliwość ustanowienia linii obrony w obszarach widzialności (linia brzegowa, wzniesienia, punkty wyniesione) ale nie zapominając o pogodzie bo zwykła mgła (albo "niezwykła") potrafi całą optyczną koncepcję wraz z obroną położyć na łopatki.

pragmatyk
piątek, 14 lipca 2017, 00:35

Dokładnie TOW najlepiej sprawują sie na Pustyni ,albo stepach Kazachstanu ,u nas czasami nad Bałtykiem,podobnie z wykrywaniem NLC ,WOT będzie siedział na wieży koscioła.. Grupę samolotów łatwo wykryć,ale parę kresek w powietrzu (srednica 0,5 m) to już sztuka.

Wojciech
czwartek, 13 lipca 2017, 19:27

Kalibry nie lecą po krzywej balistycznej.

no i tyle
czwartek, 13 lipca 2017, 16:53

Ano właśnie, trudno jest przechwytywać lecące rakiety o zmiennej trajektorii lotu. Jako że mogą one zostać puszczone jedną czy kilkoma ścieżkami, to system przechwytywania musi mieć bardzo duży zasięg i bardzo dużą prędkość, i jeszcze kilka innych wymagań, żeby to realnie działało. Jak już to jakieś pociski przeciw rakietom odpalane z bardzo szybkich samolotów. Ale najpewniejsza wydaje się inna droga, obrona ważnych celów punktowych czy powierzchniowych. Jeżeli ktoś wpadnie na pomysł niszczenia (drogimi jak zakładam) rakietami celów mało ważnych, to trudno - alarm, ludzie do piwnicy i niech czekają, aż walnie w ich chałupę, się odbuduje. A w Polsce celów ważnych może być 100, może 200, i one powinny być bronione. W czym rzecz? Rakieta jakby cudownie nie manewrowała musi się znaleźć kilka kilometrów od celu, a tam jest "na widelcu". Jest łatwa do wykrycia, do śledzenia i łatwa do zniszczenia jakimś sposobem prostym. Ten sposób prosty próbowałem podrzucić w komentarzu jak w linku, akurat jest u góry. http://www.defence24.pl/624636,trump-i-rakietowe-przyspieszenie-polskiej-armii-7-punktow Można co jasne wymyślać różne warianty. Chodzi o to żeby wyrzucać w kierunku lecącego obiektu jakieś proste i tanie ładunki wybuchowe ( pociski ) o bardzo prymitywnym, systemie kierowania ( ale jednak aby akcja została skierowana w kierunku wrogiego obiektu ). W zasadzie całe śledzenie i kierowanie ma się odbywać z ziemi, wtedy taki prosty pocisk/ładunek mógłby kosztować kilka tysięcy złotych. Może zrobić coś na bazie moździerza Rak, automatyczne szybkie skierowanie lufy z stronę lecącej rakiety i wyrzucenie prostego ładunku, który w pewnym momencie na sygnał z ziemi odpala jeden z małych ładunków na obwodzie, przez co zwraca się w kierunku wrogiego obiektu i wyrzuca w tamtą stronę kilkadziesiąt kul. Cała akcja sterowana jest z ziemi, w pocisku jest elektronika na poziomie zabawki przedszkolaka. No, musi wytrzymać duże przyśpieszenia, wiem.

Z ukosa
czwartek, 13 lipca 2017, 16:07

Wtręt o rakietach balistycznych przy analizie Kalibr vs Grom jest bez sensu. Zdajesz sobie sprawę? Różne tory i różne cele to tylko plus dla pojedynczych operatorów Gromów bo jeden cel - jeden operator to kolosalna łatwizna. Oby tak głupio myśleli Ruscy. Ajuz kompletna bzdura to żądanie by juz na etapie badan i analiz potwierdzić"nikomu ważnemu" zestrzelenie bojowego Kalibra dopracowywaną na razie rakietą. A poza tym masz nieco racji - tylko poza tematem komentowanej analizy!

Znudzony
czwartek, 13 lipca 2017, 15:42

Hm co to znaczy uwiarygodnić koncepcje? W tej analizie jest wszystko- o pogodzie tez, o glowicach optoelektronicznych i radarach TEZ! Czytanie ze zrozumieniem to widac sztuka!

Maniek
czwartek, 13 lipca 2017, 13:30

A ty uwiarygodnij mi gdzie w tym artykule jest napisane że mają zestrzelić rakiety balistyczne,

Szatan
środa, 12 lipca 2017, 12:44

Co do V-1 to było już naprowadzanie samolotów na cel radarowo.

janek
środa, 12 lipca 2017, 12:39

Świetna analiza... 9 trafień? Rozumiem teraz wściekłość Rosjan na L.K. za dostarczenie Gruzinom Gromów, oraz zajadłość agentury wpływu w mediach przeciwko OT.

ccc
środa, 12 lipca 2017, 15:57

ale to był najlepszy prezent dla Rosjan - zdobyli tyle tych rakiet/wyrzutni aby je dokładnie przebadać i jeszcze podrzucić terrorystom coby trolle w necie miały zajęcie

boguś
środa, 12 lipca 2017, 12:36

Coś mi się widzi że te fragmenty o Kalibrach to takie trochę życzeniowe bo jakieś ogólniki z mediów są takiej samej wartości dowodem za jak ogólniki z mediów będące dowodem przeciw. A co do kontenerów to ja rozumiem naszą kulturową uczciwość ale wojny uczciwe nie są i skora ruskie zapewne mają po kontenerach pochowane to dlaczego my nie moglibyśmy takich kontenerów z grubą ilością piorunów porozstawiać bo Polsce? Może ktoś by wymyślił wychodząc od pioruna coś pionowego startu w końcu?

ech...
środa, 12 lipca 2017, 12:31

Zróbcie z tego program NAREWKA. Tylko... ha... nie produkujemy własnej elektroniki no to nie będzie systemu spinającego w całość wszystkie zestawy. A szkoda bo można by było takie bardzo niskie piętro zrobić z zestawami po 8 (no może 6) a nie po 4 w gotowości na dość ciężkim jak na to zastosowanie, Żubrze.

Pawlik
środa, 12 lipca 2017, 16:45

też tak myślałem, że Żubr za ciężki do tego będzie ale zmieniłem zdanie kiedy pobawiłem się GROMEM...trochę ciężka ta wyrzutnia a tu masz 4 plus stanowisko operatora

yaro
czwartek, 13 lipca 2017, 19:16

Pytanie .... Czy powyższa analiza uwzględniła, że pociski Kalibr i Ch101 mają możliwość dynamicznej korekty w czasie lotu ? Rosjanie ostatnio podali, że jest to możliwe i było przetestowane w ostatnim ataku w Syrii.

b
sobota, 15 lipca 2017, 10:58

Nie pisz glupot, to nie rakiety manewrujace a majace mozliwosc wykonania wczesniej zaplanowanych kilku zmian kierunku, dodac nalezy ze leca na dosc wysokim pulapie tzn 400-500 m co czyni je bardzo latwym celem dla MANPADS bo szybkosc przelotowa tez nie powala tzn. bedzie je slychac.

Davien
piątek, 14 lipca 2017, 14:26

Yaro, i znowu wpadka:) 3M14 i Ch-101 to są rózne rodzaje pocisków. A co do dynamicznej korekty Kalibrów, to moze podaj jak ma to zrobić pocisk pozbawiony mozliwości wykrycia zagrożenia. Jedyne co może to wykonywac zaprogramowane wcześniej manewry i to na stosunkowo duzej jak na taki pocisk wysokości(Brak TERCOM lub lego odpowiednika) Ch-101 nie latają w zasięgu MANPADS, to są pociski strategiczne z głowicami konwencjonalnymi

Kiks
piątek, 14 lipca 2017, 00:43

Każda taka korekta skraca zasięg. Ponadto nie bądź śmieszny. Porównaj sobie start Tomków i tego ruskiego złomu. Już na starcie przepaść.

Na temat
czwartek, 13 lipca 2017, 23:16

Po co to "wzgledniac"wszak to mzonki! Poza tym żadne manewry nie pomogą jesli pocisk wleci w obszar nasycony opl bo manewrując może uniknąć jednego operatora ale nadzieje się drugiego i trzeciego. Wiec o czym mowa?

antykit
środa, 12 lipca 2017, 17:28

Przeczytałem trzy razy i mam tylko jedno pytanie: Skoro Grom czy Piorun to taka świetna rakieta to w jakim celu wielkie państwa budują te wielkie, strasznie drogie i skomplikowane efektory do swoich systemów skoro mogą masowo produkować (zapewne dużo doskonalsze od Naszych) niewielkie rakietki? Przecież te lecące dziesiątki kilometrów rakiety potrzebują dużo czasu by dotrzeć, dogonić cel a tu można pif paf od razu tym bardzie że podobno Ci wielcy mają "systemy".

xawer
czwartek, 13 lipca 2017, 01:09

Wszystkie pociski i samoloty latają na pułapie 4-5 km z prędkością poddźwiękową?:-) Balistyczne też:-)))

Wow
środa, 12 lipca 2017, 19:29

"Podobno" maja ? Skąd! USA nic nie ma, ani Izrael, ani Francja. Ani UK? Co ty bredzisz chlopie?

dim
środa, 12 lipca 2017, 18:43

Mniejsza o to, czy akurat obecny "Grom" by je dorwał, ale to jest tak: W Atenach mamy dużo gołębi i jednocześnie nad prawie każdą szybą sklepową itd wystaje skrzynka dla metalowej rolety... Gołębie siadają na tych skrzynkach i... rozumiesz... I teraz dwie są technologie walk z gołębiami - droga i tania. Najpierw ta droga i efektowna: rozstawić wszędzie wyrzutnie małych rakiet manewrujących, Z uwagi na oszczędzanie przechodniów, winna to być oczywiście metoda "hit to kill", nie jakaś tam odłamkowa. Zapewniam Cię, że Lockheed czy kto tam jeszcze, poproszeni o to, skonstruują nawet bardzo doskonałe systemy. W cenie nieprzekraczającej powiedzmy... kilkudziesięciu milionów USD, na każdy kwartał ulicy... Druga droga: prostym pistoletem na klej silikonowy gęsto nakleić takie, rozumiesz, paski z plastikowymi szpikulcami. I gołąb już nie brudzi. A mnie nieszczególnie nawet utrudniają moją normalną pracę... Ale firma Lockheed, oczywiste, tego skutecznego i śmiesznie taniego rozwiązania, nie będzie Ci chciał zaproponować. A zgadnij czemu ? Więc ja jestem za tymi drugimi właśnie - małymi, niczym manpadsy, ale zautomatyzowanymi, skomputeryzowanymi, "powietrznymi, aktywnymi, inteligentnymi polami minowymi", których nisko lecący pocisk manewrujący ma nie przejść. Lookheed na pewno z naszej dyskusji nie byłby ucieszony, ale jestem PEWIEN, że gdyby nasi fachowcy trochę ją jeszcze pociągnęli (zamiast wzruszać ramionami), a MON uważnie ich potem wysłuchał, rzecz jest do realizacji. Nie ma pocisków niewidzialnych, jest tylko zagadnienie czym je podświetlić, czym obserwować, jakim programem zanalizować, czym "poczęstować" i skąd.

Maniek
środa, 12 lipca 2017, 23:01

Jest jeden duży problem. Jak pioruny mają być i w OT to szybko znajdą się w rękach Rosji. Szpiedzy Rosyjscy swoje zrobią w OT.

Olo
czwartek, 13 lipca 2017, 10:37

To wyimaginowany problem bo co wtedy? Kalibry dostaną np ekstra skrzydeł? Albo Rosjanie doloza im jakies bajery??? Prosta rosyjska logika podpowiada ze doloza więcej Kalibrów.

trzezwy
czwartek, 13 lipca 2017, 08:47

I wtedy CO? Kalibry staną się stealth dla Gromów czy Piorunów? Albo od razu przyspiesza? Ruscy wyposaza je w jakieś antyPiorunowe cudeńka??? Problem to zdaje się masz z własną logika!

rozczochrany
czwartek, 13 lipca 2017, 02:33

Jednostki zawodowej armii są tak samo narażone na działanie obcej agentury, więc nie rozumiem twoich obaw.

niki
środa, 12 lipca 2017, 12:27

Stanowczo zbyt mały zasięg MANPADS Grom i Piorun do rażenia tego typu pocisków manewrujących. Tu musi być minimum 25 km czyli Narew. Nie wyobrażam sobie jak w styczniu czy lutym przy -15 C żołnierze będą stać z Gromami i czekać na Kalibry. To powinno być zamontowane na wozach bojowych choćby terenowych pickupach. Taki system padnie jesli Kalibry wlecą w nasze terytorium przez jedno miejsce np. okolicy Łeby 80 sztuk Kalibr jeden za drugim. Zniszczymy może 3-4 a reszta doleci. Rosjanie użyli Kalibrów w Syrii z dwóch powodów. Po pierwsze (mniej ważne) przetestowali je w warunkach bojowych. Po drugie i ważneijsze pokazali światu że posiadają takie zabawki i w razie agresji użyją ich z zimną krwią. Rosja nie chce wojny i dlatego pokazała zęby bo gdyby szykowała się do ataku to by tego nie robiła.

Wojciech
środa, 12 lipca 2017, 19:05

Myślę, że docelowo OT będzie wyposażona w jakieś terenówki. Może nie od razu aż AMPV ale coś mniejszego od Jelczy jest konieczne. Oprócz rowerów.

Geoffrey
środa, 12 lipca 2017, 15:47

"Rosja nie chce wojny". Owszem, chce wygrywać bez wojny, tak jak na Krymie, samym zastraszaniem. Dlatego pokazała Kalibry.

Marek
środa, 12 lipca 2017, 14:00

Masz takie jeżdżące zestawy choćby w postaci niedrogiej "Kuszy" na taniutkim Polaris Rangerze zamiast pickupa. Narew Narwią. A pomysł jak najbardziej ma sens. Choćby ze względu dostępność Piorunów w Polsce i ich niewielką w porównaniu z Narwią cenę. No i proszę nie pisz mi, że Rosja, która przez całą swoją historię pchała się tam, gdzie jej nie proszą nie chce wojny. Ostatnio "nie chcąc wojny" wpierdzieliła się do Gruzji a później na Ukrainę. A teraz testuje na co może sobie pozwolić jeszcze..

Karol1987
środa, 12 lipca 2017, 13:37

No ciekawe skąd ci te 80 kalibrów wleci koło Łeby. A tego, że żołnierz przy -15 stopniach nie może postać 20minut i poczekać na rakietę to nie skomentuję. Bardzo dobry artykuł i temat godny rozważenia.

Pawlik
środa, 12 lipca 2017, 13:29

przypominam, że mam Poprady i Pilice, która działa autonomicznie...może sobie stać i czekać nawet na - 15 cały dzień i noc....jeśli nawet zniszczymy kilka to już jest coś a koszt=efekt jest zadowalający

Mr Nict
środa, 12 lipca 2017, 12:24

Analiza trzyma się kupy

qwe
środa, 12 lipca 2017, 12:21

Bardzo ciekawy artykuł

underdog
czwartek, 13 lipca 2017, 18:43

skoro mniej więcej wiadomo skąd będą leciały i kiedy, nie lepiej postawić na drony kamikadze ? Czynnik ludzki w ostatecznym rachunku jest przeważnie najsłabszym ogniwem. Ponadto łatwiej to upakować w jedno rozwiązanie i sprzedać. No ale trzeba byłoby się dogadać z prywatnym kapitałem.

ito
piątek, 14 lipca 2017, 16:22

Cień kosynierów zaczyna przesłaniać polskie wojsko. MANPADSy są fajne- jako środek samoobrony. Proste pytanie- jaki obszar jest wstanie kontrolować facet z MANPADSem? Ile czasu nisko lecący kalibr będzie w polu widzenia operatora? Ile czasu potrzebuje operator na przygotowanie wyrzutni, pocisku, namierzenie celu, odpalenie? Bo pocisk w stanie gotowym do odpalenia może być zdajsie coś ze trzy razy po parę minut.a operator po pół godzinie w pełnej gotowości zacznie wymiękać. Czyli będzie do wymiany. Ilu oznacza ta "odpowiednia ilość żołnierzy przeszkolonych"? Zrobienie z MANPADSów sprzętu powszechnego i dostępnego dla żołnierza ma sens, ale liczenie, że stworzy się w ten sposób realną zaporę przeciw atakowi znacznej ilości pocisków manewrujących, nie mówiąc już o balistycznych, to fikcja. Czyste samookłamywanie się.

adamx
środa, 12 lipca 2017, 12:17

Fiu-Fiu.. A moze zamast patriotow piorun?

say69mat
środa, 12 lipca 2017, 13:41

Może piorun zamiast patriotów, to brutalna rzeczywistość. Jakiś czas temu podśmiewałem się w temacie drużyn 'procarzy' z OT. Koncepcja różni się w zasadzie jedynie na poziomie efektora. Efektorem procarzy był kamlot v/s metalowa kulka. W przypadku procarzy z OT, będzie nim MANPADS. Problem polega na właściwym treningu. Obsługa artylerii p-lot, na amerykańskich okrętach stacjonujących na Pacyfiku, wystrzeliwała tysiące sztuk amunicji ze strzelb gładkolufowych, strzelając do rzutek. Aby osiągnąć pożądany refleks niezbędny przy zwalczaniu ataków lotniczych typu kamikadze. Jaki trening będzie udziałem naszych 'procarzy' z OT???

giray
środa, 12 lipca 2017, 12:16

Jeszcze jeden prosty sposób - zagłuszarki sygnału systemu GLONASS :)

yarig
środa, 12 lipca 2017, 13:51

ja ja jakby to było takie proste to by z tego korzystano ...

hAm
środa, 12 lipca 2017, 13:50

Nie sądzisz chyba, że GPS to jedyna możliwość odnalezienia się w rzeczywistości przez rakiety ziemia ziemia :DDDDD

Smuteczek
środa, 12 lipca 2017, 12:14

Jestem zdecydowanie za zakupem Pioruna i dalszym rozwijaniem rakiet w tym kierunku. Mimo to koncepcja zwalczania Kalibrów wydaje mi sie słaba. Nawet w przypadku gdyby załozenia były trafne to Rosja odpowie ustawiajac Kalibry na faktycznie niski profil lotu ( 50 metrów a moze nawet mniej ) a wtedy jestem ciekaw jaka bedzie skutecznosc przechwycenia nawet Piorunami w drodze do celu. Nie dziwi mnie tez ze latajac nad Syria mieli ustawione wiecej. Ryzyko przechwycenia w drodze do celu tam jest przeciez znikome.

vvv
środa, 12 lipca 2017, 16:08

manpads nie ma takich zdolnosci, a grom-m nie jest niczym przelomowym. sa znacznie lepsze manpadsy na rynku.

PiotrEl
środa, 12 lipca 2017, 12:13

Myślałem, że 1 kwietnia już minął 3 miesiące temu...

X
środa, 12 lipca 2017, 14:21

Ale "my" przywracamy normalność i odzyskujemy 1 kwietnia dla całego narodu na okrągły rok.

rafix
czwartek, 13 lipca 2017, 11:42

Powinnismy miec dużo dronów patrolujących granicę państwa, uzbrojonych w pioruny. W czsie pokoju monitorują w czasie W mogą walczyć. Brak problemu z widocznością, czasem mobilizacji, można przemieszczać łatwo na duże odległości mała strata przy zestrzeleniu. Ciekaw jestem jaki piorun ma napęd? Czy mi sie zdaje, czy nie mamy w ogóle technologii ramjet, scramjet? To by zwiększyło szybkość i zasięg rakiet znacznie..

pop
sobota, 15 lipca 2017, 15:57

Proszę o podanie przykładów na zestrzelenie rakiet balistycznych za pomocą MANPAD-ów. Bez tego cała ta dyskusja nie ma sensu.

rED
niedziela, 16 lipca 2017, 01:06

Kalibr to rakieta balistyczna?

Edmund
środa, 12 lipca 2017, 16:58

OPL VSHORAD zintegrowana w ramach REGI lub innego systemu w całościową autonomiczną ochronę obszaru (np. bazy, lotniska): posterunki termowizyjne, radar Soła lub Bystra, dane z innych radarów, Noteć 35mm, Poprad, Biała, Pilica da absolutnie możliwość strącania Kalibrów. Niestety bazy poza zasięgiem Toczek i Tornad stanowią cel dla Iskanderów a na szybkie pojawienie się Wisły się nie zanosi.

#Edi#
czwartek, 13 lipca 2017, 11:39

Większość ekspertów na tym forum ma podejście. Róbmy nic, jeszcze dziś podnieśmy białą flagę. Każdy program zakupu sprzętu według nich jest zły bo da nam nic.

Kusza
czwartek, 13 lipca 2017, 14:34

Edi - gdybyś wiedział ile set miliardów złotych samych odsetek III RP zapłaciła zachodnim bankom w ostatnich latach, to może Twoje spojrzenie na temat było by bardziej realistyczne? Sparwdź te setki miliardów na stronach Min. Finansów. Tam wszystko jest - czarno na białym, w pdf.

olo
środa, 12 lipca 2017, 16:57

JASSM numer 1, NSM numer 2, stary Tomek i kilka zabawek Izraela,Francji a potem długo nic i ruski złom. Jeżeli ten ich Kolibr czy jak mu tam leci na Glonassa to gratuluje celności.

fx
środa, 12 lipca 2017, 16:55

Kalibr to taka KATIUSZA i nic więcej. W Syrii niczego nie potrafili trafić a na wielu filmach wdać start a obiekt dostaje ale ze zwykłej BOMBY. Putin pokazywał też Stonowi jak to ruskie trafiają a na telefonie ataki USA w Afganie co szybko wychwycili użytkownicy.1/3 upadła na terytorium Iranu i Iraku co pokazuje jaki to złom.

Z prawej flanki
czwartek, 13 lipca 2017, 11:26

Zacznijmy od tego, że z dostawcami piorunem są pewne problemy- plotka niesie, że będą musiały zostać przerobione na napęd widelcowy. A z tym zwalczanie Kalibrów to już całkowicie popłynęliscie...

b
sobota, 15 lipca 2017, 11:25

Uwazasz, ze tylko Francja potrafi wytworzyc paliwo rakietowe ? Nawet gdyby nie chcieli dalszej wspolpracy, to tylko lepiej dla nas. Moze kilka osob zrozumie jaki to "sojusznik" . Jakiekolwiek zakupy z Francji to glupota, mozemy tam kupowac koszule nigdy sprzet wojskowy.

Olender
środa, 12 lipca 2017, 16:54

Ciekawy artykuł. Oczywiście Pioruny to nie panaceum na całe zło ale mogą być ekonomicznie uzasadnione. Poza tym w jakiś tam sposób dało by to możliwość realnego zagospodarowania OT

zxcvb
środa, 12 lipca 2017, 22:05

Wartę w obiektach obserwacyjnych i obsługą dobre by było dla OT, to dość wąskie spectrum umiejętności i obowiązków, jak najbardziej do wyszkolenia w OT.

Azza
środa, 12 lipca 2017, 16:49

No bez przesady. To może być rozwiązanie doraźne ale nie główny sposób wykrywania i unieszkodliwiania rakiet.

rozczochrany
czwartek, 13 lipca 2017, 10:53

I tak najczęstszymi broniami wykorzystywanymi w najbliższej wojnie przeciwko Polakom będzie nóż, maczeta, pistolet, karabin i pas szachida z materiałem wybuchowym.

X
czwartek, 13 lipca 2017, 17:52

najczęstszymi "broniami" wykorzystywanymi w najbliższej wojnie przeciwko Polakom będą inni Polacy. :)

Pamiętamy
czwartek, 13 lipca 2017, 16:42

No, z niewielką modyfikacją, to cecha charakterystyczna najazdów na Polskę od strony Moskwy.

Jam
środa, 12 lipca 2017, 16:41

Jedna zasadnicza uwaga - wszyscy piszą nad granicą, nad granic,ą ale nikt nie zastanawia się że w momencie gdy rakiety manewrujace będę w powietrzu oznaczać to będzie wojnę. I mam wrażenie że wszyscy zakładają scenariusz gdzie przeciwnik tj. Rosja wystrzeli swoje pociski i to będzie na tyle - więcej nic nie zrobi (oczywiście mówimy o konflikcie konwencjonalnym). Pomyślał ktoś że przed atakiem granica - punkty "identyfikacji wzrokowej" które będą doskonale znane - może zostać najzwyczajniej w świecie ostrzelana przez artylerię, "najechana przez Specnaz"? Wystarczy wyrąbać korytarz 10 km - czyli poradzić DWA - TRZY posterunki i rakiety spokojnie przelecą (przecież może lecieć na raz i 80 rakiet), co więcej powiedzmy że teoretycznie zaatakowane ma zostać lotnisko w Krzesinach, więc co stoi na przeszkodzie żeby rakiety "wysłać" przez Słowację via Ukrainę?! Tam też postawimy posterunki? Reasumując na pierwszy rzut oka fajna koncepcja, jednak zagłębiając się coraz bardziej na powierzchnię wypływają problemy nie do przeskoczenia. Owszem badania prowadzić, szkolić Armie w tym kierunku tj. reakcji na przelatujace pociski samosterujace, ale od koncepcji "obrony na granicy" trzymać się z daleka - szkoda pieniędzy i ludzi na coś co i tak się nie przyda.

Polanski
czwartek, 13 lipca 2017, 08:02

Chodzi o to żeby tanim kosztem zwielokrotnić napastnikowi listę celów. No chyba, że mają w tej grze opcję nieograniczonej ilości amunicji. Wojna to nie strzelanie. To jest najprostsze. Wojna to logistyka i zaplecze materiałowe. Wojskowi wystrzelą dowolna ilość efektorów które im damy. Ale zapewnienie im tej dowolnej ilości efektorów to już jest sztuka. Trochę przeceniacie ekonomiczne możliwości Rosji.

Białostoczczanin
sobota, 15 lipca 2017, 14:51

Proponuję wykopanie wzdłuż granicy z Kaliningradem ogromnej fosy i umieszczenie WOT z Gromami co 50m , szczelność tego systemu gwarantowana 100% . Koszt minimalny - z nakładem na obiad dla żołnierza ?

Kiks
środa, 12 lipca 2017, 16:37

Start Tomahawka i Kalibra.. Przepaść.

Rafał
czwartek, 13 lipca 2017, 17:27

Można się posikać ze śmiechu.... z tą "analizą"....posterunki obserwacji są zniszczone w pierwszym ataku i dalej jesteśmy bezbronni...radary naziemne namierzone i zniszczone, lotniska zniszczone - tak zaczyna się każdy atak. Czy traktujecie Rosjan jak debili którzy tego nie wiedzą? Czas na reakcję żółnienieża który dostrzeże nadlatującego kalibra z prędkością 300m/s....? Rozumiem że refleks też maja ćwiczyć? :)

Mart
czwartek, 13 lipca 2017, 22:36

Zdziwisz się. Refleks też. Amerykanie ćwiczą strzelając z gładkolufowej do rzutków.

heh
czwartek, 13 lipca 2017, 18:45

Czy możliwe jest zalockowanie GROMA na Kalibrze zanim ten wyjdzie z jego zasięgu? Teoretycznie to GROMEM można zniszczyć czołg, niczym Kmicic kolubrynę.

evo
środa, 12 lipca 2017, 21:23

Tylko, że Pioruny, które to podobno mają te zdolności, jeszcze nie są w produkcji i nie wiadomo kiedy będą.

Husar
czwartek, 13 lipca 2017, 01:06

A o jakie zdolności chodzi? Prędkość mają odpowiednią, manewrowość również. Czułość głowicy również. Więc już Gromy mają taką zdolność. Problem że operator będzie miał około 30 sekund na włączenie, schłodzenie głowicy, złapanie celu i odpalenie. To trochę mało ale jeśli będzie odpowiednio wcześniej powiadomiony i przygotowany to jest to już mnóstwo czasu.

Eccinox
czwartek, 13 lipca 2017, 00:00

Błąd!Juz nawet Gromy maja pewne zdolności w tym zakresie. Pioruny za to będą jeszcze lepsze!

Spoko
środa, 12 lipca 2017, 23:58

Tylko na krytyke cie stać? Tylko! Nie umiesz cos merytorycznie? Kiedys nie bylo nawet Gromów. Kiedys nie zamówiono Popradow Pilic Bialych. Od czegos się zaczyna - od opracowania, badan, testów! Tak trudno TO zrozumieć? Nikt niczego nie ma OD RAZU!

gru
środa, 12 lipca 2017, 16:21

"Natomiast wszystkie pozostałe straty zadane rosyjskiemu lotnictwu, były wynikiem użycia przez Gruzinów kupionych od Polski PPZR Grom." Nieprawda. Nie bylo ani jednego zestrzelenia za pomoca groma. Pomysl zeby przed rakietami manewrojacymi bronili szweje z gromikami na ramieniu jest po prostu idiotyczny (moze jeszcze OT?). To musi byc zautomatyzowany system. Jezeli juz to Pilica.

X
środa, 12 lipca 2017, 19:05

Grom potwierdził w Gruzji swoją katalogową skuteczność, czyli 0,6 (Pioruna projektowano na 0,7). Nie znaczy to jednak, że obiekty zostały strącone. One zostały trafione, a przy maszynach takich jak np. Su-25, to mała głowica manpadsa może wywołać tylko uszkodzenia.

Felo
środa, 12 lipca 2017, 18:14

Nieprawda to prawda o GRU, Putinie, "pokojowej" Rosji.

JaA
środa, 12 lipca 2017, 17:48

To że nie było zestrzelania nie oznacza, że nie trafiano. Na 12 wystrzelonych rakiet 9 podobno trafiło. Tego typu rakiety maja taką przypadłość, że są lekkie a co za tym idzie, ich głowica bojowa nie zawsze wystarczy by zestrzelić pojedynczym trafianiem samolot. Stąd też zaleca się wystrzelenie dwóch lub więcej rakiet do jednego samolotu. Uszkodzony samolot ma pilota, który może lub nie, doprowadzić maszynę na lotnisko. Pocisk manewrujący jest mniejszy, nie ma opancerzenia i pilota, który w sytuacjach awaryjnych może się wykazać.

ech...
środa, 12 lipca 2017, 17:30

Fakt. Nie było. Mam takie wrażenie że to artykuł przygotowujący Nas do tego że żadnej Wisły czy Narwi nie będzie.

edi
środa, 12 lipca 2017, 16:52

Nie kłam co najmniej 11 trafień z GROMA przy 17 straconych maszynach Rosji.

Obserwator
piątek, 14 lipca 2017, 02:28

W 2007 roku Gruzja zakupiła od Polski za pośrednictwem libańskiego pośrednika 30 przenośnych wyrzutni i 100 rakiet przeciwlotniczych Grom. W 2008 roku podczas działań wojennych w Gruzji zostało trafionych tymi rakietami 9 rosyjskich samolotów i śmigłowców wojskowych. Ze względu na relatywnie niewielką głowicę bojową możliwość zniszczenia celu powietrznego jest jednak niewielka i taka sytuacja miała miejsce podczas tego konfliktu zbrojnego. Według dostępnych informacji odnotowano w sumie 12 odpaleń z przenośnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych Grom. Dane z wyrzutni użytych bojowo miały trafić m.in. do naukowców z Wojskowej Akademii Technicznej. Według jednego z polskich źródeł wojskowych aż 56 rakiet Grom zostało zdobytych w Gruzji przez wojska rosyjskie. Przynajmniej kilka ppzr Grom trafiło w ręce bojowników czeczeńskich , a przynajmniej jedna została odnaleziona na wschodzie Ukrainy.

gajowy marucha
środa, 12 lipca 2017, 16:09

Bardzo dobry artykuł! Ale chyba przekombinowane - przecież wystarczo lornetki na dzwonnicach i balony plus harcerze z latawcami! Zwłaszcza w nocy w deszczu - manpadsy przy ich szybkostrzelności i zdolności do śledzenia wielu celów to zbytek!

dim
środa, 12 lipca 2017, 18:05

jasne, że kompletna bzdura ! Jak napisało już wielu dyskutantów - musi to byc system zautomatyzowany. I nie BROŃ BOŻE w klasycznym "zamaskowanym" wojskowym pojeździe, aby widzieli to wszyscy ludziska i wszystkie ruskie drony w okolicy. Bo ruskie tę okolicę, którą lecieć ma pocisk, oczywiście, że zabezpieczą... Ma to być klasyczny, biały VAN "Malarstwo Kowalski i Synowie", zaparkowany i połączony tylko grubym kabelkiem, a dyskretnie, we wiadome mu miejsce w murze czy "typowej skrzynce elektrycznej" itd... Nic na to nie poradzę, że niektórzy będą się śmiać. Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Bo wybaczcie, ale "konspiracja" i "działania partyzanckie na terytorium przejściowo opanowanym przez wroga" typu świetnie znanych w powiecie członków kompanii WOT, to nie jest dokładnie to, co mam na myśli.

gumis
piątek, 14 lipca 2017, 02:27

Gdyby jeszcze umieścić żołnierzy wyposażonych w taki sprzęt na balonach na których by tez można zamontować radary to nie dość ze mielibyśmy substytut AWKSa dla ubogich ,a do tego wraże lotnictwo musiałoby latać dużo wyżej,ale wojskowi wola raczej drogie zabawki,wiec pewnie to nie przejdzie.Do tego taki balon jest dość ciężki do zestrzelenia przez wrogie samoloty i rakiety,a nawet jak go zestrzela to koszt zestrzelenia jest dużo wyższy od kosztów balona.

BRZDĄC
sobota, 22 lipca 2017, 01:02

wierzycie że wiwatówkami typu "piorun" czy "grom" można zatrzymać atak rakiet "kalibr" ...wystarczy poczytać ...otóż taktyka Rosjan niszczenia rakietami infrastruktury ważnej z "ich punktu widzenia" oraz zgrupowania obcych wojsk ma charakter saturacyjny ...oparty jest na dwu/trzech warstwach i dwóch wysokościach ..gdzie na niższym pułapie lecą wystrzelone wcześniej wabiki ( pociski też są uzbrojone ale niekoniecznie dokładne ) a po nich na wyższym pułapie 10 -15 minut później wymienione "kalibry" .....dalej samemu można sobie dopowiedzieć .w co będą strzelać "pioruny i gromy....a " historie z Syrii" ...były to tylko działania "reklamowo-marketingowe" ..dzięki temu Rosjanie mają duży popyt na w/w rakiety ... i na koniec dopóki nie będziemy mieli doskonałych mobilnych systemów rozpoznania radioelektronicznego odczytującego zamiar i ruchy npla ...to nasza skuteczność będzie miała zasięg skuteczności wzrokowej ...bo systemy rozpoznania typu stacjonarnego wymienione w/w w artykule są dobre na czas pokoju a ich skuteczność i istnienie podczas hipotetycznego konfliktu skończy się gdy ich aparatury zostaną włączone by "pelęgnować" npla

Extern
niedziela, 23 lipca 2017, 01:34

Nikt raczej nie myśli o zatrzymaniu takiego ataku w 100 % tylko o przerzedzeniu go. W czasie II wojny światowej Brytyjczycy używając środków zastępczych takich jak atak myśliwca z nurkowania, balony zaporowe czy artyleria też wiedzieli że nie zatrzymają wszystkich pocisków V1. Chodziło o takie zmniejszenie ich liczby aby straty ponoszone przez ludność Londynu były jeszcze na "akceptowalnym" społecznie poziomie.

ppp
sobota, 22 lipca 2017, 04:43

Daj sobie spokój Rosja to kolos na glinianych nogach. Ich nie stać na produkcję dużej ilości rakiet i tym bardziej wabików. Obecnie ich taktyka polega tylko na tworzeniu pozorów że są potęga. Na Syrię wystrzelili kilka Kalibrów i pewnie zużyli cały zapas. Ich nawet nie stać na zwykle kierowane bomby lotnicze. Robią bombardowania jak za czasów II wojny światowej.

Kamil
czwartek, 13 lipca 2017, 10:16

Z tego artykułu wynika, że powinniśmy zakupić jeszcze z 15-20 baterii Pilica oraz ze 2 000 Piorunów. Skuteczność tego sprzętu jest aż tak duża? To może zainwestować w bardzo dużą ilość zestawów Kusza?

gumis
piątek, 14 lipca 2017, 02:12

Gdyby jeszcze umieścić żołnierzy wyposażonych w taki sprzęt na balonach na których by tez można zamontować radary to nie dość ze mielibyśmy substytut AWKSa dla ubogich ,a do tego wraże lotnictwo musiałoby latać dużo wyżej,ale wojskowi wola raczej drogie zabawki,wiec pewnie to nie przejdzie.Do tego taki balon jest dość ciężki do zestrzelenia przez wrogie samoloty i rakiety,a nawet jak go zestrzela to koszt zestrzelenia jest dużo wyższy od kosztów balona.

Jaxa
czwartek, 13 lipca 2017, 10:16

WOT z Gromami i Piorunami jako antidotum na Kalibry i desanty... Litości. Taka opcja może miałaby szanse powodzenia wobec wroga który określił się z agresywnymi planami wobec Polski a nasze wojska zostały już wyposażone i rozlokowane. Ale to mrzonka. Kraj o którym mówimy nie będzie się bawił w ostrzeżenia ani noty dyplomatyczne czy wypowiadanie wojny tylko któregoś niepięknego dnia walnie takim (albo innym) Kalibrem, Toczką, Iskanderem czy nawet starym SCUDem w Trójmiasto albo Warszawę na śniadanie i będzie po temacie. Nie mam wątpliwości że zanim kupimy OPL z prawdziwego zdarzenia nawet Wrocław nie powinien czuć się bezpieczny. Desant nawet rosyjski nie będzie się pchał na teren natowski bez uprzedniego osłabienia sił i infrastruktury przeciwnika. Zatem zanim oteciaki będą miały szanse na zestrzelenie samolotu z desantem to magazyny i koszary oraz elektrownie, węzły kolejowe i drogowe, łączność etc. zostaną ostrzelane pierwszą salwą ich rakiet. Gdy konflikt wejdzie w tę fazę będzie już za późno na oteciaków z Piorunami (których i tak mieć nie będą). Bo wtedy na niebie będą latać już myśliwce poza pułapem możliwości Piorunów. Polska to nie USA dokąd rakiety lecą dłuuugo. Dzięki lokacji wyrzutni wroga niemal na naszych granicach czas liczony całej operacji to w najlepszym razie minuty. Gdzie w tym temacie ma się znaleźć nieszczęsne WOT? Przecież oni nie mają nawet broni osobistej na stałym wyposażeniu a będą mieć pod poduszką manpadsy? Czy będzie się im je wydawać "błyskawicznie" po ogłoszeniu alarmu, zrobieniu zbiórki i otwarciu najbliższego magazynu? A potem rozespanym w środku nocy kazać wypatrywać celu i skutecznie go zlikwidować? Bardzo proszę nie dorzucać oteciakom kolejnych zadań prosto z chmur. Mają walczyć ze Specnazem i rozwalać czołgi nowymi granatnikami p-panc (nieznanego jeszcze producenta) to powinno być szczytem pomysłowości MONu dla weekendowego wojska. Nie dorzucajmy im kolejnych zadań z OPL. Bo tylko patrzeć jak ktoś wpadnie na pomysł wysyłania ich na weekendowe szkolenia do Dęblina...

Husar
czwartek, 13 lipca 2017, 12:52

Ten scenariusz jest oczywiście możliwy jak każdy inny. Zakłada że Nato jest martwe, Polska zostanie skutecznie wyizolowana i odcięta a amerykanie uciekną. Polacy natomiast w niedzielę po sumie będą jak amerykanie w Pearl Harbor tylko pili herbatkę. No taki scenariusz też jest oczywiście możliwy-teoretycznie. Kilkanaście lat temu nawet byłby realny, warto jednak wsiąść pod uwagę kilka faktów. 1. Na terenie Polski stacjonują wojska amerykańskie z własną obroną plot w tym instalacja ASHORE. 2. Zarówno Amerykanie jak i Polska posiada dostęp do amerykańskich i nie tylko systemów rozpoznania satelitarnego. 3. Polska posiada dostęp do Natowskiego systemu rozpoznania w tym systemu AWACS 4. Polska poza OT posiada armie zawodową. 5. Nie da się ukryć przygotowania takiego ataku a jedynie można próbować odwrócić od niego uwagę. 6. Samo USA posiada zdecydowaną przewagę ilościową i jakościową w powietrzu i nie waha się tego używać. Osobiście uważam , że przedstawiony scenariusz jest mało prawdopodobny. Akurat obserwacja terenu wraz z najniższym piętrem obrony plot to jest to czym tego typu formacje się zajmują. Oczywiście nie zmienia to faktu że trzeba budować "profesjonalny" komponent obrony plot.

AS
sobota, 22 lipca 2017, 00:51

A mówili, że szable na czołgi były specjalnością senacyjnego wojska. Piękne nawiązanie. I te stopnie wojskowe jak rotmistrz itp.

tak tylko...
czwartek, 13 lipca 2017, 10:13

Bardzo ciekawy artykuł i pomysłowa koncepcja zwalczania rosyjskich pocisków. Potwierdzeniem tego jest wyraźne zaniepokojenie i reakcja czytelników promujących Rosję i rosyjski punkt widzenia.

GM
czwartek, 13 lipca 2017, 11:23

To akt rozpaczy, mający w zamierzeniu pomysłodawcy być substytutem OPL, a nie pomysłowa koncepcja.

Stellrat
czwartek, 13 lipca 2017, 16:53

Zasieg rlok. liczymy z wzoru 2.08xpierw.kw. z h2+H2 dla pana uproszczenia wynik w MILACH MORSKICH. WIEC NIE WIEM JAK PANU WYSZŁO 90KM. Matma tez leży

Maksymilian Dura
czwartek, 13 lipca 2017, 21:01

Wynik podałem w kilometrach, a nie w milach korzystając z prostych wzorów Ro=3,75x(√h1+√h2) gdzie Ro– zasięg optycznej widoczności w km, h1– wysokość zawieszenia anteny środka obserwacji w metrach (tutaj 4 m), h2– wysokość lotu rakiety w metrach (tutaj 400 m). R=3,75x(√4+√400)=3,75x(2+20)=3,75x22=82,5 km gdzie Ro– zasięg radaru w km, h1– wysokość zawieszenia anteny radaru w metrach (tutaj 4 m), h2– wysokość lotu rakiety w metrach (tutaj 400 m). R=4,12x(√4+√400)=4,12x(2+20)=4,12x22=90,64 km Pozdrawiam i nie czekam na przeprosiny

Obserwator
piątek, 14 lipca 2017, 01:52

Start pocisków manewrujących 3M14 Kalibr z wyrzutni okrętowych (pionowego startu 3S-14 i torpedowych), odbywa się z wykonaniem kilkusetmetrowej „górki”. Start pocisków manewrujących R-500 z wyrzutni lądowych (Iskander-K ) odbywa się z wykonaniem kilkunastometrowej „górki”. Wobec powyższego wykrycie tych rakiet i zlokalizowanie miejsc ich startu, okazać się może dużo trudniejsze, niż wydaje się to, w chyba nieco nazbyt optymistycznych założeniach. Podobnie zresztą, jak w odniesieniu do możliwości zwalczania pocisków manewrujących przez przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe i nie tylko...

Wojciech
piątek, 14 lipca 2017, 15:51

Iskandery to inna bajka. To są rakiety balistyczna, które atakują z góry natomiast Kalibry jak widać na filmach lecą na wysokości 300-400m poziomo. Słychać je z tak daleka, że jeśli ktoś się spodziewa że mogą lecieć to zdąży dopić kawę, wyjąć Pioruna, odszukać nadlatujący pocisk i wystrzelić w odpowiednim momencie. Bez ŻADNYCH radarów czy innych cudów techniki.

PiotrEl
środa, 19 lipca 2017, 16:02

Wszystko co napisano na tym forum z "sukcesem" wdrożyła Korea Północna ... Wysokość lotu "Kalibra" na lądem 20 metrów. 80 GB danych o wysokości różnych punktów na ziemi (w praktyce dane obejmują cały Świat) dla komercyjnych symulatorów lotu FSX kosztuje w Polsce 329 złotych w Niemczech 54 Euro - dokładność kilka metrów w poziomie (starsza wersja 8 metrów, ta 10 razy większa objętościowo pewnie ze 3-4 metry). Myślicie że Rosjan nie stać na wersję "wojskową" takiej siatki dla Kalibra? To że na cele w Syrii leciał wyżej nie świadczy o niczym - miały się światu pokazać. Przestancie bredzić...

vvv
środa, 12 lipca 2017, 16:02

grom, grom-m nie ma szans dogonienia, trafienia, namierzenia, rakiet ani tym bardziej rakiet typu cruise. grom nie moze strzelac w nocy, manpads potrzebuje kilku sekund na schlodzenie grlowicy i jest za wolny i ma za maly pułap aby cokolwiek złapał. operator nie namierzy rakiety a gromik/piorun z lekka glowica 1,27kg to moze co najwyzej somolic lakier rakiety typu cruise. Takie rakiety mozna zestrzelic tylko hit to kill czyli uderzeniem kinetycznym w rakiete a grom uderzajac w kalibra odbije sie od niego jak mucha od przedniej szyby jadącego samochodu. I te aplikacje telefoniczne :) nie po to usa, izrael wydają miliardy na badania i rozwój, systemy radarów, nowe typy rakiet aby można bylo to zastąpić najlższejszym manpadsem na rynku i darmową aplikacją telefoniczną. Brakuje tylko info ze 23mm moze zestrzeliwać lecące rakiety i pociski kalubru 120-300mm :)

Extern
środa, 12 lipca 2017, 18:57

Przecież Kalibr leci 200 m nad poziomem terenu to jak Grom ma za mały pułap, pytanie tylko czy zdąży dogonić cruisa zanim ten ucieknie mu z zasięgu i czy operator zdąży. I co to za argument że Grom nie może strzelać w nocy. Oczywiście że może o ile operator zobaczy cel i uchwyci go w zakresie kąta widzenia głowicy. Zresztą w przypadku Pioruna termowizor jest na wyrzutni. A już zupełnie bez sensu jest argument że Grom uderzając w Kalibra nic mu nie zrobi. przecież pocisk manewrujący nie jest w żaden sposób opancerzony to nie śmigłowiec szturmowy, cienka blacha, jak trafi to jak najbardziej uszkodzi taki samolocik.

Antymiś
czwartek, 13 lipca 2017, 09:40

Na łączność komórkową w przypaku "W" to bym zbytnio nie liczył. Potrzebna by tu była łączność wewnętrzna , szyfrowana.

Fh
czwartek, 13 lipca 2017, 12:56

GSM powinny być od razu wyłączone, żeby szpiedzy nie mogli podawać korekty ostrzału.

Lekomin
środa, 26 lipca 2017, 01:42

Skoro na Kalibry starczają Gromy, to na Tomahawki starczą Igły? Więc dlaczego mamy mieć rakiety manewrujące na OP?

Ed
środa, 12 lipca 2017, 15:51

Super. Bardzo fajny artykuł. Gratulacje dla naszych.

Ttt
środa, 12 lipca 2017, 20:15

W gruzji Gromy trafiały manewrujące Ruskie myslifce su 25. 2 miały prędkosc ok 1.2 macha. I była to pierwsza wersja. Druga jest o 40% celniejsza. Piorun z kolei o 60% przewyzsza drugą wersje Groma.

HT
czwartek, 13 lipca 2017, 00:55

Su25 nie potrafi latać z szybkością 1.2 macha. Resztę rewelacji pominiemy.

michał
środa, 12 lipca 2017, 15:40

Panowie wy chyba sobie z nas (czytelników) żartujecie. Chcecie strzelać z Manpadsów do pocisków samosterujących "z ręki" ? Pocisk poddźwiękowy przelatuje 1km w czasie 3-5 s na wysokości 50-150 metrów. Kto go trafi ? Chyba na pustyni bo w naszym terenie to trzeba będzie zatrudnić rewolwerowców. Jeśli będzie system sterowany radarowo to są jeszcze jakieś widoki. Z ręki bez szans.

Extern
środa, 12 lipca 2017, 19:06

W tekście jest napisane że odległość operatora od trasy przelatującego pocisku musi być przynajmniej 2 km inaczej rzeczywiście zbyt szybko pocisk wyjdzie z zakresu kąta widzenia operatora. Jeśli przeleci mu nad głową to operator rzeczywiście nie zdąży. Ogólnie mówiąc operator musi być już wstępnie przygotowany na przelot pocisku i powinien znać koordynaty jego przelotu aby mieć szansę. Po to ma być ta aplikacja na smartfona która na mapce pokaże sieci operatorów ekstrapolowaną trasę przelotu pocisku i jeśli jakiś z operatorów zobaczy że jest we właściwej pozycji przygotuje się na przelot i otwarcie ognia.

dimitris
środa, 12 lipca 2017, 18:11

Panie Michale, to nie jest ważne, czy sobie z nas autor żartuje i wie o tym, czy też wcale o tym nawet nie wie. Ważne, by wywołać pewną burzę mózgów i zrobić coś naprawdę niegłupiego, bo ja na przykład, z moją skromną wiedzą radiokom, z uczelni, sprzed 30+ lat, twierdzę że oczywiście, można i trzeba i warto i stać Polskę na to i miałby kto ! Nasi młodzi inżynierowie robią w elektronice znakomite rzeczy ! Wiem, bo promuję i sprzedają ich (polskie) produkty ! Acha ! zapomniałbym. Oczywiście, że SEKTOR PRYWATNY ! Nie krwiopijcza z budżetu i zapóźniona z definicji, zabalsamowana w mauzoleach, ale "wiecznie żywa" komuna.

Marek1
środa, 12 lipca 2017, 17:52

Michał - nieprawda i dokładnie to wyłożono w artykule. Oczywiście musi byc spełniony szereg warunków, by syst. MANPADS(PPZR) mogły osiągnąć przyzwoitą skuteczność. Szybkość przelotowa 3M14 Kalibr to ok. 850 km/h wiec jeśli zostanie zauważony w okolicach granicy i zostaną błyskawicznie powiadomione wszystkie syst oplot na potencjalnej trasie przelotu, to szansa na zestrzelenie rakiety bedzie spora. Prędkość rozwijana przez PPZR Piorun w fazie ataku jest utajniona, ale zewnętrzne źródła określają ja na 2,5-3,5 Mach, co jest wartością wystarczającą do eksplodowania zbliżeniowej głowicy odłamkowej w odległości wystarczającej do uszkodzenia 3M14. Zwłaszcza dotyczy to pojazdowych syst zintegrowanych z zewnętrznymi stacjami naprowadzającymi lub własnym syst. radio-optoelektronicznym.

Pomysl sam
środa, 12 lipca 2017, 16:46

Jaki ma zasięg wykrywania dobra głowica optoelektroniczna? 2 sekundy lotu? Czy więcej?

HALO
środa, 12 lipca 2017, 15:39

Taka prowizorka i bęc ? Porównując ruskie i amerykańskie rakiety w chwili wystrzelenia maja prawie jednakowe trajektorie lotu w chwili wystrzelenia - co to nam może dać - ano że można zaraz przy stateczku postawić żołnierzyka i niech wali z Gromu ?????? Ja chyba śnie - widząc taką chałturę i ten entuzjazm " jak to polski żołnierz z polskiego pioruna i gromu co 200m stoją i wypatrują jak leci i syczy silnik pocisku "kalibr " ? A co jak dany żołnierz będzie głuchy lub ślepy i co ? Na tym forum już różne farmazony wypisywano - ale coś jest , HALO !

dimitris
środa, 12 lipca 2017, 19:06

Jest rok 1983... - otwarta książeczka "Maszynopisanie"... asystent R/O, w wolnych chwilach, pod zasłaniającym klawiesze przykryciem, usiłuje pisać cośna elektronicznym teleksie Philips'a, tryb local... Inni oficerowie (dobra uczelnia, studia podypolomowe) pytają go trochę zdziwieni: Panie As, ale po co Panu na statku umiejętność pisania w ciemno na maszynie ? Czy warto? - Panie Chiefie, przecież niedługo komputery będą już tak małe jak ta książka, później nawet płaskie jak zeszyt akademicki. I wtedy będę wtedy mógł, np. słuchając ciekawego wykładu, od razu robić sobie zeń elektroniczne notatki, swobodnie ze 200-300 znaków na minutę... Ogólna wesołość: Cha cha cha ! Asystent marzyciel ! Człowieku, tak będzie może za 30 lat ! Ty będziesz już wtedy prawie na emeryturze... Następnie mamy rok 1986? 7? - kolega otwiera przede mną swój prezesowski, klasyczny notebook Texas Instruments, rozmar A-4, grubość 4-5 cm ? Czyli raptem w kilka lat potem było już także w Polsce to, co wcześniej tym wykształconym technicznie oficerom jakoś nie mogło pomieścić się w wyobraźni. Rok 1991 - ten notebook, za niewielką kwotę odprzedaży, jest mój... A teraz piszę to Państwu, oczywiście bez patrzenia się na klawiaturę, przyjemnie i raz-dwa... Rekapituluję: Przedstawiona w artykule idea nawet już dziś wydaje mi się absolutnie realna. Może też nie bardzo droga do realizacji. W porównaniu do innych programów. O ile oczywiście będzie to wyrób polski - czyli w szczególności bez ekstra pieniędzy prowizji, płaconych pod stołem negocjacji. Przy tym masowy i ze znakomitych polskich firm prywatnych. Zsieciowane, idealnie maskowane lądowe punkty obserwacyjne, plus dyżurne drony, samoloty -radary, satelity. Mysz poże się i prześlignie, ale nie żaden Iskander-kaliber.

Zefir
środa, 12 lipca 2017, 15:36

Z pewną taką nieśmiałością chciałbym zauważyć, że żołnierz z Gromem musi zauważyć cel, schłodzić głowicę, głowica musi uchwycić cel i następuje start rakiety. Wszystko to trwa a pocisk nie czeka tylko leci prawie z prędkością dźwięku i szybko wyjdzie z zasięgu rakiety. Dlatego tak naprawdę zestrzelenia mogą być incydentalne.

Marek
środa, 12 lipca 2017, 16:51

Pragnąłbym zauważyć, że ktoś, kto sobie wymyślił taki system także o tym wie. Dlatego w artykule jest mowa o systemie punktów obserwacyjnych, które wcześniej uprzedzą żołnierza z którego kierunku i kiedy cel nadleci. Więc chyba nie do końca jest tak jak piszesz ze schłodzeniem głowicy.

Rabek
piątek, 14 lipca 2017, 19:54

W takim ujęciu i Pilica ma sens.

LackKg
czwartek, 13 lipca 2017, 09:19

Dobry pomysł pod warunkiem że dostali byśmy informacjie od sojuszników w momencie wystrzelenia rakiet i jednostki ot na potencjalnej trasie przelotu moglyby być postawione w stan gotowości.

BBB
środa, 12 lipca 2017, 15:35

Dla krytyków tej koncepcji: jest to jedynie potencjalny, wskazany przez czasopismo ELEMENT systemu OPL RP. Jest wiadomym i oczywistym, że sama OPL b. bliskiego zasięgu nie zapewni bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej, stanowi jednak równoważny element. I tak operatorzy MANPADS, w połączeniu z Białymi, Popradami, Pilicą tworzą całkiem porządny system obrony tego zasięgu (i to piętro OPL stoi w WP na wyższym poziomie niż w większości innych Państw NATO, gdzie np. USA przyznało się do problemów ze zdolnościami w tym zakresie). I prawdą jest, że można dyskutować nad sensownością kalibru w Białej/Pilicy, że dobrym rozwiązaniem byłoby przynajmniej uzupełnienie tej OPL o art. 35 mm (która zresztą, być może, wejdzie w programie Noteć). Jednak system artyleryjski nie jest przedmiotem tego artykułu, a jego wskazywane wady (przede wszystkim zasięg i amunicja programowalna) dla ew. wykorzystania w tej roli nie mają największego znaczenia. Kluczem jest tu jednak co innego - system i organizacja oraz system wykrywania, jeżeli będziemy mieli kompleksowy, zintegrowany system wykrywania takich pocisków (oparty o systemy radarowe i sieć obserwacji) - będziemy mieli możliwość takiego zagospodarowania posiadanych środków, by mieć zdolności ich zwalczania.

*.*
środa, 12 lipca 2017, 15:33

Koncepcja interesująca ale trochę zbyt optymistyczna i niedopracowana. Po pierwsze trzeba by rozbudować systemy obserwacji bo stałe punkty obserwacyjne jest łatwo zniszczyć by sobie otworzyć korytarz. Możliwości jest dużo od satelity, drony stratosferyczne, aerostaty po ruchome punkty naziemne. Po drugie na wypadek ataku z zaskoczenia powinny być pełnione dyżury już w okresie pokoju i to przez patrole mobilne tak by nie można było zniszczyć stanowisk pocisków (np. za pomocą artylerii) wg wcześniejszego rozpoznania by otworzyć drogę dla rakiet. Jak stanowiska rakiet będą mobilne to do pewnego stopnia można zastosować taktykę wilczego stada. Po trzecie wszystkie nasze działania będą obserwowane przez satelity więc trzeba by coś z tym zrobić choćby jakieś działania pozorowane. Po czwarte nad głowami będą latać nie tylko Iskandery (czemu wybrali nazwę Iskander a nie Aleksander) ale też S400 i S300 i też by było warto je strącać.

K@t0da
niedziela, 16 lipca 2017, 00:03

Ludzie ! jest coś takiego jak system Łowcza i terminale REGA oraz wozy dowodzenia w które wpięta jest Blenda / Noteć / Poprad / Osy i Kuby. REGA2 to akurat Osy i Kuby ale Poprad i Pilica są również wpięte w środowisko mające dane z radarów i systemów obserwacji oraz obraz sytuacji taktycznej, ilość dostępnych środków ogniowych, amunicji itp. Piorun jest elementem układanki. Bez problemu można zniszczyć Kalibra Osą, w razie braku trafienia można użyć Pioruna jako efektor ostatniej szansy lub wystrzelić 2 efektory w odpowiedniej sekwencji zwłaszcza że Poprad i Osa to autonomiczne systemy mające własny optyczny kanał celowania. Cały system dostaje dane o sytuacji radiolokacyjnej z NUR-a lub Soły/Bystrej a potem cel przejmowany jest przez optyczny kanał śledzenia. To oczywiste że system dowodzenia musi uwzględniać specyfikę efektora. 6 km Pioruna i ponad 10 zasięgu Osy (m3) daje kilkadziesiąt sekund na użycie Pioruna. Tak więc mówienie o tym że walka z Kalibrami = OT które będzie biegało z ręcznymi wyrzutniami jest nadużyciem zwłaszcza że operatorzy wyrzutni ręcznych również w ramach REGI pracują w środowisku sieciocentrycznym.

QDark
środa, 12 lipca 2017, 15:27

W mojej ocenie miało by to sens, gdyby byłby to jeden z systemów oczywiście dodatkowo o ile nie całkowicie zautomatyzowany to jako minimum bardzo wysoce zautomatyzowany. W przeciwnym wypadku obserwacja nieba przez WOT/WP czy cokolwiek innego jest po prostu śmieszne w obecnych czasach.

Olecki
środa, 12 lipca 2017, 15:27

Mam lepszy pomysł, na dodatek przećwiczony. Za czasów PRL do obrony plot służył pluton piechoty który kładł się na plecach i walił z kałachów w niebo z nadziei że coś może trafić. To samo można zrobić do zestrzeliwania kalibrów, skoro lecą nisko wolno i przewidywalną trasą wystarczy paru niezłomnych WOT z Berylami. Będzie tanio i skutecznie:)

Córka leśniczego
sobota, 15 lipca 2017, 13:15

Proponuje włączyć do tego systemu myśliwych, którzy posiadając świetną znajomość terenu celne oko oraz dysponując rozbudowana siecią placówek obserwacyjnych tzw ambon mogą stać się koścem polskiej obrony przeciwrakietowej. Pozdrawiam z leśniczówki.

fars
środa, 12 lipca 2017, 15:21

Najlepsze sa proce i lornetki.

gieniu112
piątek, 14 lipca 2017, 00:24

Trochę to naciągane akurat naramienna wyrzutnia plot grom, piorun czy cokolwiek innego to broń ostatniej szansy i ma działanie bardziej psychologiczne niż rzeczywistą skuteczność przeciw celom powietrznym. Należy pamiętać że kalibr leci na skrajnie malej wysokości w warunkach polskich na pewno będzie to poniżej 100 m z możliwością automatycznego omijania przeszkód terenowych . Jest znacznie mniejszy od przeciętnego samolotu dlatego jego wykrycie jest bardzo trudne stacjami radarowymi. Koncepcja półautomatycznej czy nawet ręcznej metody wykrycia, identyfikacji i zestrzelenia rakiety ktora z obwodu kaliningradzkiego do warszawy doleciała by w kilkanaście minut jest moim zdaniem nieporozumieniem. Jeżeli już to powinniśmy rozmieścić calkowicie autonomiczne moduły bojowe uzbrojone przynajmniej w 4 rakiety piorun i autonomiczny np optyczny system rozpoznania i identyfikacji celu. Wstępne wykrywanie faktu wystrzelenia rakiet odbywałoby sie za pomocą stacjonarnych radarów aesa i w zależności od prawdopodobnej trajektorii lotu były by wysyłane komendy do modułów bojowych przejdź w stan gotowości rozpoznaj i zestrzel. Wtedy odpada czynnik szybkości reakcji. Modul optyczny z zintegrowaną kamerą termowizyjną obraca sie w kierunku nadlatujacej rakiety na podstawie szybkości przemieszczania i kontrastu cieplnego identyfikuje rakietę włącza autotracker i oblicza optymalna chwile odpalenia rakiety. Eliminujemy czynnik ludzki pogaduszki przy telefonie czy prędkość kątową blisko przelatujacej rakiety

Wojciech
piątek, 14 lipca 2017, 19:40

Faktycznie się nie znasz. Kalibr leci po WCZEŚNIEJ zaprogramowanej trasie bez zdolności omijania przeszkód i bez możliwości korekty. Dlatego leci na tyle wysoko (300-400m), że jest łatwym celem.

edf
piątek, 14 lipca 2017, 00:21

Nie znam sie , jestesm laikiem.....ale jesli to koncepcja ktora mozna zrealizowac...a wyglada ze ma rece i nogi to mielibysmy w PL bardzo skuteczny i uniakalny a co najwazniejsze bardoz szczelny system obrony powietrznej w bardzo atrakcyjnych kosztach

Extern
piątek, 14 lipca 2017, 13:38

Teoretycznie sporym nakładem organizacyjnym można by zorganizować taką sieć i może nawet parę Kalibrów by zestrzelili, ale to rozwiązanie rozpaczy połączonej z brakiem innych możliwości. Na razie skoro wojny jeszcze nie ma, powinniśmy myśleć o bardziej konkretnych rozwiązaniach.

plot
środa, 12 lipca 2017, 19:44

Jeśli będzie to mała automatyczna wieża/strażnica, to tak. W przeciwnym wypadku SF

Ja
czwartek, 13 lipca 2017, 01:23

Dron, nosiciel, obserwator, sterowanie i zasilanie zdalne?

Prosty Sołdatmen
środa, 12 lipca 2017, 15:10

W razie wojny, nad Polską te pociski mogą spokojnie latać na wysokości 50 m. Polska to nizinny kraj, zwłaszcza na wschodzie i północy no i takich wysokich drzew chyba u nas nie ma, a miasta będą chyba omijane. Szkoda takich rakiet na atakowanie miast. Swoją drogą, dziwne że na takie pomysły strzelania z ręcznych wyrzutni do pocisków manewrujących nie wpadł np., Saddam, tomahawk nie jest w niczym lepszy od kalibra, ten drugi ma nawet większy zasięg. Zauważyliście że ataki tomahawkami zawsze odbywają się w nocy, żeby trudno było je dostrzec przez lornetkę i zestrzelić, coś tam leci ale nie wiadomo co. A tu postuluje się zrobienie takich posterunków obserwacyjnych, jakie robili Anglicy na plażach w 1940 r. i telefonowali jak widzieli niemieckie samoloty, coś takiego :) Cóż ja nie wiem czy w XXI w. to zadziała, ale zwracam uwagę że każdej broni powinno się używać z głową. Kalibr to tylko jedna z wielu, jedna barwa z całej palety rosyjskiego uzbrojenia ofensywnego i raczej Rosja nie będzie opierała działań ofensywnych na kalibrach. To jest dobre do używania w takich krajach jak Syria, natomiast na konflikt z NATO są iskandery, jarsy, topole, buławy itd. a kalibry to na małe konflikty, wątpię żeby jakikolwiek kalibr był wyposażony w głowicę jądrową.

wizja
sobota, 22 lipca 2017, 14:09

Jeszcze WOJNA - się nie rozpoczęła , a już ją przegraliśmy ? Oj aż głowa boli od pomysłów Forowiczów ? Kalibr leci z prędkością 3 mach , po cichu bez szelestnie - jak myślicie kiedy operator Gromu się zorientuje że przeleciał obok niego ? Jak usłyszy że przeleciał mu jakiś silnik ?

badum tss!
wtorek, 25 lipca 2017, 15:15

Wydaje mi się, że od "niedawna" istnieje wynalazek zwany RADAREM...,

Omni
sobota, 22 lipca 2017, 20:57

Wszelkie dostępne dane mówią : KALIBR leci 240-280 m/s a Grom ok 400m/s . Wiec ma wszelkie szanse d o g o n i c !!! I wystarczy PRZED linią Gromow miec linie obserwatorów! Wtedy operator Groma WIE wczesniej ze Kalibr leci!

Grulgor
piątek, 14 lipca 2017, 19:27

Patrząc od drugiego końca kija można dojść także do wniosku że na wypadek ataku czy kontrataku analogicznym uzbrojeniem (Tomahawk, Scalp Naval) Rosja wystawi gęstą barierę stanowisk ogniowych z pociskami Igła. To z kolei podważa zasadność dalszych rozważań nad pociskami manewrującymi w programie Orka. Każdy z branych pod uwagę SSK zabierze tych pocisków niewiele (nie ma się co oszukiwać), więc inwestowanie w bardzo drogi komponent, który będzie skutecznie zwalczany tanim (nie wspominając o zaawansowanych systemach OPL)... A tak poważniej: nie jestem zwolennikiem robienia tych pocisków wymogiem dla programu Orka, ale ponad to jeszcze mniej chce mi się wierzyć w opisaną przez autora artykułu koncepcję

Mart
piątek, 14 lipca 2017, 23:05

Orka jest bzdurą. To jedno. KLIBR NIE JEST RAKIETĄ MANEWRUJĄCĄ. On tylko może wykonać kilka WCZEŚNIEJ ZAPROGRAMOWANYCH zmian kursu. To dwa. A po trzecie Kalibr nie rozpoznaje przeszkód i nie może lecieć np. 50 czy 80m nad ziemią. Musi lecieć 300-400m nad ziemią przez co jest łatwy do namierzenia. Słychać go minutę wcześniej zanim się zbliży.

Pim
środa, 12 lipca 2017, 19:31

O ile rozstawienie operatorów w rejonie wybranych obiektów strategicznych rozumiem, to rozstawienie wzdłuż kilkuset km granicy już nie. Ilość ludzi x ilość km granicy x ilość rakiet x logistyka (dowieźć na miejsce, rozstawić, dostarczyć przysłowiową zupę itp...) już nie. Stara zasada: kto broni wszystkiego nie broni niczego.

dim
czwartek, 13 lipca 2017, 10:22

Owa zupa... - jeszcze jedna przyczyna, by system działał automatycznie. Ale że można, świadczy "żelazna kopuła". Chroni cały kraj, a komputer ocenia konieczność jej interwencji w około 10% śledzonych przypadków. Izrael to w praktyce odpowiednik kilku polskich województw.

wiz
czwartek, 13 lipca 2017, 23:31

Rakiety polskiej produkcji w Gruzji być może się sprawdziły... Ale proszę pamiętać ,że najnowocześniejsze polskie rakiety przeciwlotnicze ( nówki technologiczne) miały przeciwko sobie stare ,przechodzone radzieckie samoloty pozbawione najnowszych systemów zakłócania... I tylko być może dlatego te sukcesy...

Mmmmm
piątek, 14 lipca 2017, 01:36

I tylko zapomniales dodać ze Kalibry jakoś tez nie zaklucaja. Wiec ulepszony Piorun je wymłuci jak złoto.

Marcin
czwartek, 13 lipca 2017, 04:32

P700 Granit wycofuje się nie dlatego że jest nieskuteczny ale stary - myśl to ponad 40 lat, a reszta z lat 80. jaki postęp techniczny dokonał sie przez 3 dekady. Sens głębokiej modernizacji byłby gdyby nosiciele były młodsze, ale Oscar i Kirow to konstrukcje równie stare i nie ma dla nich przyszłości. To chyba logiczne? Dlaczego wycofano wspaniałe pociski np. Sea Skua, Sea Eagle, ALARM, Martel , Matra 530D, Sea Sparrow etc - były nieskuteczne ? po prostu zestarzały się - taki ich los. Harriery były nieskuteczne ? a UK ich już nie używa. tylko Granity mają byc w użyciu 50 lat ....

pol
czwartek, 20 lipca 2017, 17:23

mhm... oczywiscie - tak jak moskwicz jest lepszy od porsche :P nawet stare porsche :P

Polak
środa, 12 lipca 2017, 14:56

Moja sentencja końcowa podsumowująca ten artykuł ''bo na Tygrysy mamy vis-y''

Marek
środa, 12 lipca 2017, 23:35

Extern dobrze Ci napisał. Patrioty nie powinny służyć do tego. Narew ze względu na ilość będzie miała "za chude uszy", więc potrzebne jest coś jeszcze i temu właśnie jak sądzę służy ten pomysł. Ktoś tu postulował też wykorzystanie czegoś w stylu AK-630 rozmieszczonych przy ważnych strategicznie obiektach. W sumie nie taki głupi pomysł. Tyle, że nie powinny być AK-630 z cysterną wody do chłodzenia, tylko lepsze od niej trzydziestki piątki działające w trybie automatycznym. Już od dawna krew mnie zalewa z powodu marginalnego zainteresowania tym działem, które bez problemu poradziłoby sobie z takim właśnie celem jak poddźwiękowe Kalibry.

Extern
środa, 12 lipca 2017, 19:15

Trochę tak, ale alternatywą jest nie robić nic. Obecnie nie ma chyba na świecie kraju (no może poza pustynnym małym terytorialnie Izraelem) który by miał jakiś skuteczny system do walki z pociskami manewrującymi. Patrioty (te za 10 lat) też nie rozwiążą nam tego problemu. Narew odłożony na jeszcze później też nie będzie na tyle szczelny aby sobie z tym poradzić.

djdhchi
środa, 12 lipca 2017, 14:56

to jest jakiś żart czy na serio z tymi MANPADSAMI?

Davien
środa, 12 lipca 2017, 16:40

Żaden żart, pociski poddżwiekowe lecace na takiej wysokości jak 3M14 łatwo jest zestrzelić, zwłaszcza że leci prostym torem i uników nie wykonuje, to nie samolot.

say69mat
środa, 12 lipca 2017, 16:30

Żart??? To żaden żart, tylko porządna, merytorycznie uzasadniona, porcja sarkazmu. Biorąc pod uwagę wszelkie dostępne zmienne z rzeczywistości.

dany12-k
piątek, 14 lipca 2017, 19:17

Pięknie tylko małe ale: ale polska granica wschodnia ma 1240 km zasięg GROMA 5000 m więc stale na granicy trzeba by ustawić 250 posterunków ogniowych z systemem wykrywania i dowodzenia. REALNE raczej nie. Pociski rosyjskie będą mało skuteczne przy silnej obronie - nie ma jeszcze silnej obrony, a pocisków Rosjanie mają więcej niż my kupimy patriotów. Wisła będzie skuteczna jedynie z radiolokatorami, które będą głównym celem rosyjskiego ataku

Inżynier
sobota, 15 lipca 2017, 01:54

Wystarczy 125.

krecik
sobota, 15 lipca 2017, 01:43

wydaje mi się, że w takim rozwiązaniu należałoby postawić na głębokość ugrupowania więc tych posterunków musiałby być znacznie więcej lub wystawić by trzeba było pasy na głównych/pomocniczych kierunkach zagrożenia...

last
piątek, 14 lipca 2017, 23:07

Nieuważnie czytałeś opracowanie. Odlicz granicę z Ukrainą. Dużo to trzeba obserwatorów aby określić kurs intruza. Pocisk leci do określonego celu a nie na szczere pole lub leśne knieje. Wystarczy więc obstawić grupy potencjalnych kierunków uderzenia.

wix
czwartek, 13 lipca 2017, 23:28

Pamiętam kiedyś największą reklamę amerykańskich Stingerów zrobili Rosjanie podczas wojny w Afganistanie. Po 1988 roku era amerykańskich Stingerów jakoś dziwnie minęła i rakiety te umarły śmiercią naturalną.

Mix
piątek, 14 lipca 2017, 01:27

A co to jest amerykanski zestaw Avenger? Jakie ma rakiety? Czy aby ktos go używa dzis w 2017?

Zbee
środa, 12 lipca 2017, 14:51

Rozpoznanie wzrokowe. A co w nocy, albo jak będą chmury? Ta analiza do kabaretu się nadaje!

Marcin
czwartek, 13 lipca 2017, 15:49

Proszę o żrodło zagraniczne - jakiekolwiek ! o skutecznym użyciu poc. Grom w 2008r w Gruzji. Z pominięciem Gazety Wyborczej albo żródeł zagranicznych powołojących się na ówczesne publikacji GW oraz PGZ S.A. Bardzo chciałbym je poznac....

Marek1
piątek, 14 lipca 2017, 19:41

Kolego, źródła mogą być zasadniczo 2 -rosyjskie, gruzińskie. Oba mniej więcej tak samo wiarygodne, choć z przewagą "wiary" dla Gruzinów, bo Moskwa powie prawdę tylko jak sie pomyli. Tam NIE było innych wojsk, ani obserwatorów ...

Troll i to wredny
środa, 12 lipca 2017, 14:47

W całej tej opowieści dostrzegam kilka luk logicznych i technicznych. To trochę tak ,jakby w czasach II RP tworząc pododdziały cyklistów argumentować, że rowem z górki dogoni się niemiecki czołg.... Zakładając, że pocisk porusza się z prędkością marszową 900 km/h, a pole wykrycia wynosi (optymistycznie) nawet 90 km, to ile czasu operator ma na: A) Wykrycie; B) Podanie koordynat namiaru do strzelań; C) Obsługa zestawów MANPADS ma na potwierdzenie wykrycia, potwierdzenie namiaru, wprowadzenie korekt i ostrzelanie celu ?! Jesteście dobrzy z matematyki, dlatego nie przecierajcie oczu ze zdumienia -wynik obliczeń jest prawidłowy. Druga sprawa - sam atak z wyrzutni Iskander. Zgodnie ze wszystkimi kanonami sztuki wojennej ,pierwsze uderzenie następuje z użyciem tych środków, które są poza zasięgiem n-pla, czyli pocisków o trajektorii balistycznej. Dopiero druga fala, to pociski samosterujące ,,wchodzące" w ogłuszonego przeciwnika i w ,,wyrąbany" korytarz w jego obronie p-lot. Trzecia fala to lotnictwo uzbrojone w pociski manewrujące -poszerzające korytarz, lub go wydłużające...np. dla wojsk wysokiej manewrowości np. kawalerii powietrznej (w wydaniu ros. mogą to być tysiące śmigłowców, dzisiaj opryskujących kołchozy i inne sowchozy załadowane ,,zmechem"). Przyczółki opanuje Specnaz i WDW, dlatego Rosjanie mogą sobie pozwolić na ekstrawagancję w siłach i środkach. Do tego manewrowość naszej armii w praktyce jest ...żadna, czyli nasze śmigłowce przeszkadzać im nie będą (nie muszą się spieszyć).

Husar
środa, 12 lipca 2017, 18:34

Tak po krotce: prosta matematyka pokazuje że kalibr w zasięgu skutecznego strzału pojedynczej wyrzutni pozostaje około 30-40 sekund. Potrzebny jest więc system skutecznego namierzania i łączności np w oparciu o gęstą infrastrukturę GSM. Tak rozproszona infrastruktura tysięcy masztów i ok 1,5 tyś wyrzutni raczej nie zostanie zniszczona balistycznymi iskanderami. Zresztą do ich zwalczania służą inne systemy. Zamknięcie przestrzeni powietrznej dla samolotów, śmigłowców i rakiet manewrujących do pułapu 5 km tworzy najniższe piętro A2AD.

Marek1
środa, 12 lipca 2017, 17:08

Troll - warto pamiętać, że kolumny samolotów/śmigłowców wyładowane WDW i Specnazem będą lecieć do rejonów wyładunku/desantu na normalnym pułapie przelotowym 1000-2000 m. Jeśli na drodze stanie im choćby 200-300 operatorów PPZR + mobilne syst. PPZR i plot 23 mm/Grom/Piorun, to dojdzie do prawdziwej masakry. Społeczeństwo FR posiada oczywiście sporo większy poziom akceptacji strat niż zachodnie kraje, ale to juz NIE czasy ZSRR, gdy miliony sołdatów szły do piachu bez jakiegokolwiek reakcji ich rodzin. Aby więc uzyskać szansę na wybicie 40-60% sił desantu PRZED ich wyładowaniem niezbędna jest b. duża liczba wyrzutni/operatorów na potencjalnych kierunkach przelotu i doskonała łączność/powiadamianie miedzy ośrodkami dozoru radioelektroniczno-optycznego, a wysoce mobilnymi grupami operatorów naramiennych PPZR i pojazdów plot.

Davien
środa, 12 lipca 2017, 16:44

Maksymalna prędkość 3M14 to 780km/h wiec będzie leciał ok 6-7 min co spokojnie wystarczy do namierzenia go, no chyba że zakładasz że wystrzelono go w posterujek obserwacyjny. Co do Iskanderów, do strzelania w posterunki MANPADS nadaja się raczej kiepsko, a strzelanie nimi w PAC-3 też nie jest dobrym pomysłem. Ciekawe,że jakoś wg ciebie nasza armia będzie siedziała i komiksy oglądała podczas ataku. Niezła manipulacja:))

Klip
piątek, 14 lipca 2017, 19:08

Co robi nasz wywiad, ( jeśli taki jest jeszcze), że używacie zwrotu.....prawdopodobnie Kalibry są na Krymie i Kaliningradzie..... Czy wy nie robicie tym zwrotem zadymy? A inne wywiady, CIA czy MI? Nie wspierają naszych?

bolo
wtorek, 25 lipca 2017, 11:58

Kalibry są na okupowanym Krymie i w Królewcu. Czy teraz lepiej?

Rg
środa, 12 lipca 2017, 14:35

Zawsze mnie interesowało dlaczego rakiety nie są pokryte powłoką podobną do piłeczki golfowej (czyli z dołkami). Kiedyś na Discovery robili badania i opór zmniejszał się o kilkadziesiąt procent. Może to brzmieć jak żart, ale ja bym spróbował, szczególnie w Piorunie/Gromie, gdzie walczy się o każde kilkaset metrów zasięgu/pułapu. Tym bardziej, że koszt wykonania takiego prototypu byłby minimalny.

Polanski
czwartek, 13 lipca 2017, 08:31

Może dlatego, że piłeczka golfowa jest okrągła, a pocisk rakietowy raczej nie?

rabuch101
środa, 12 lipca 2017, 18:56

A nie przyszło Panu do głowy, że aerodynamika piłki golfowej lecącej nie więcej niż 300 km / godz. (rekord świata to podobno 211 mil/h) jest zupełni inna niż rakiety lecącej z prędkością 3 Ma? I nie trzeba robić prototypu aby to sprawdzić - wystarczy test w tunelu aerodynamicznym.

CaHaL
czwartek, 13 lipca 2017, 02:30

Warto przypomnieć pewne zdarzenie, które dobitnie pokazuje, że zwalczanie celów powietrznych, to nie taka prosta sprawa, jak się to co poniektórym wydaje... ;-) W lipcu 2016 roku w przestrzeń powietrzną Izraela od strony Syrii miał wlecieć rosyjski (?) dron. Z opublikowanych przez dziennik „Haaretz” informacji wynika, że bezzałogowiec został wykryty i następnie był śledzony przez izraelski system obrony powietrznej. W kierunku rosyjskiego (?) drona zostały wystrzelone 3 pociski rakietowe: prawdopodobnie 2 rakiety ziemia-powietrze PAC-2 przez baterię przeciwlotniczą i 1 rakieta powietrze-powietrze przez izraelski myśliwiec. Bezzałogowiec nie został jednak trafiony i odleciał w kierunku Syrii. Według profesjonalnych specjalistów wojskowych, to jednak Siły Obronne Izraela (IDF) posiadają znacznie nowocześniejszy system obrony powietrznej od Wojska Polskiego (WP) i innych armii NATO...

NN
czwartek, 13 lipca 2017, 15:41

I tutaj mamy do czynienia z tzw. półprawdą. Tak, jeden dron w lipcu 2016 roku wleciał na 4 km wgłąb Izraela i udało mu się opuścić jego przestrzeń powietrzną w jednym kawałku. Przed nim 3 inne drony zostały zestrzelone. Po nim była jeszcze jedna próba naruszenia przestrzeni powietrznej Izraela, zakończyła się zniszczeniem drona. Na 5 podejść 1 dron przetrwał. 80% skuteczność wobec nowego zagrożenia. Jak dla mnie brzmi nieźle.

dimitris
czwartek, 13 lipca 2017, 09:58

I bądź pewien, ze to zdarzenie zostało już dokładnie zanalizowane, poczyniono (w Izraelu) kolejne, podobne testy i mają rozwiązanie. Tak, oczywiście, potrzebne są otwarte głowy i nawyk natychmiastowego, porządnego działania. To nie zadanie dla "urzędników". Analogia takiego bardzo sprawnego uczenia się: Państwo Podziemne A.K. - toteż nie mówcie Koledzy, że Polacy nie potrafią.

Onix
czwartek, 13 lipca 2017, 08:34

Warto przypomnieć ze nasz pocisk trafil na testach w cel 1m dlugosci i 6cm średnicy. Ma zatem duży potencjał!

Husar
środa, 12 lipca 2017, 19:09

Kilka prostych liczb; pole powierzchni Polski to 312 675 km2. Pole pokrycia zestawu Piorun/Grom to ok. 113 km2. Czyli potrzeba ok. 2700 wyrzutni rozmieszczonych równomiernie aby pokryć cały Kraj. Prędkość dużej rakiety Kalibr to 180-240 m/s a prędkość małej zwrotnej rakiety Grom to ok. 400 m/s. Czas na oddanie strzału pojedynczego operatora to od 0 do 30-40 sekund. Wnioski więc są takie; Rakietą Grom spokojnie można zestrzelić rakiety Kalibr. Potrzeba do tego ok 1500-2700 wyrzutni oraz centralny system monitorowania przestrzeni powietrznej działający on-line wraz z systemem łączności. Rozumiem że taką role ma pełnić IBCS kupowany z Wisłą.Te lornetki i obserwacja dzienna to rozumiem tak dla zmylenia przeciwnika ;). Jest więc technicznie osiągalne zamknięcie polskiej przestrzeni powietrznej do pułapu 5 km dla rakiet manewrujących, samolotów, dronów i śmigłowców wroga co może też mieć daleko idące konsekwencje np dla Specnazu. Stosunek koszt/efekt jest rewelacyjny. Wymaga to jednak zbudowania całego systemu ale warto bo Rosjanie ze swoimi Iskanderami-K zostaną w czarnej.... . Balistyczne Iskandery będą zwalczane innymi systemami. Ważne obiekty i zgrupowania dodatkową systemem Narew. Jakieś logiczne argumenty przeciw?

Husarz
czwartek, 13 lipca 2017, 02:28

"Kilka prostych liczb"... Wbrew pozorom nie jest to takie proste, jak się to co poniektórym wydaje... ;-) Powierzchnia obszaru lądowego Rzeczpospolitej Polskiej (łącznie z wodami śródlądowymi) wynosi - 311 888 km², powierzchnia obszaru morskich wód wewnętrznych - 2005 km² (łącznie: 313 893 km²), a morza terytorialnego - 8682 km² (łącznie 322 575 km²). Powierzchnia administracyjna Polski wynosi 312 679 km² i jest to powierzchnia w granicach administracyjnych województw, poza obszarem lądowym obejmująca część morskich wód wewnętrznych - Zalew Wiślany i Zalew Szczeciński oraz obszary wód portów. Natomiast w szczegółowych kwestiach związanych z obronnością kraju, lepiej niech wypowiadają się profesjonalni specjaliści wojskowi, a nie tzw. internetowi...

xawer
czwartek, 13 lipca 2017, 00:51

Dlaczego chcesz równomiernie pokryć terytorium całego kraju? Wystarczy bariera w postaci części okręgu o promieniu 200-250 km ze środkiem okręgu np. w Warszawie(około 80 zestawów). Wysunięci obserwatorzy informowaliby o nadlatujących pociskach. A można stworzyć kilka koncentrycznych półokręgów w celu zwiększenia prawdopodobieństwa zestrzelenia. Kilkaset zestawów, całkiem realne!:-)

Pim
środa, 12 lipca 2017, 22:24

System IBCS nie spełnia spełnia razie wymagań zamawiającego, czekają go dodatkowe testy itp...Usiłujemy kupić coś co dopiero "na być". Zostanie lornetka, telefon na korbkę i czerwone chorągiewki...

tomgru
środa, 12 lipca 2017, 22:15

Myślę, że wystarczyła by 1/3 tego co napisałeś. Nie ma sensu pokrywać absolutnie całego terytorium, to jednak by angażowało znaczne środki, a przypuszczalnie wystarczyłby po prostu kordon w jakiejś rozsądnej odległości od granic.

zxcvb
środa, 12 lipca 2017, 21:55

Źle rozumiesz. Ją zestrzeliwuje się w locie, czyli pokrywasz linię od powiedzmy Gdańska przez Olsztyn w kierunku Lublina może Rzeszowa i zestrzeliwujesz ją w locie, a nie przed samym uderzeniem. AWACS jest w stanie namierzyć taką rakietę ? Jeśli badania robią naukowcy z WAT to trzeba liczyć, że znają się na robocie ;)

Jan Tokarski
piątek, 14 lipca 2017, 18:50

Pełna żenada. Żeby kraj o takim potencjale jak Polska, nie miał własnej technologii rakietowej ! Przecież Grom i Piorun to korzystanie z sowieckich doświadczeń i nie są tak naprawdę dorobkiem polskiej myśli technicznej. Może ustawmy żołnierzy z procami, te chyba polski przemysł zbrojeniowy jest w stanie produkować. Wystarczy spojrzeć choćby na Ukrainę, czy też Serbię. Tylko pozazdrościć. A technologia rakietowa nie jest jedynym przykładem zapaści polskiej zbrojeniówki, bo te przykłady można mnożyć.

Ecco
sobota, 15 lipca 2017, 10:51

MOn za Sienoniaka kupowal m.in. Tablice matematyczne z logo MON, wydawano setki tysiecy na " analizy" których nikt nie widział. Na tym portalu jest tez wypowiedz wiceszefa IU który raportuje opóźnienia ok 10 programów od 3 do 8 lat.2-5 lat niedopilnowania to standard u ludzi wykonujących rozkazy???? KTO ich pilnuje? Pendolino kupiono bo bylo "pilne"?Mimo ze marne pól roku później byly juz pociagi z polska technologia z trzech firm w Polsce.Ryba psuje się od głowy. Przemysl opracuje ale urzędnicy muszą być mądrzy, pracowici , rozsadni. Kontrakt na Raku podpisano bez amunicji, Gawron-20 lat i zbudowano kadlub ? Gdzie byl nadzór MON, IU. Kto za to poniósł kare, za niedopatrzenia i opóźnienia? Dostali - jak zawsze- nagrody! To jest przyczyna żenady!

Ortega
środa, 12 lipca 2017, 19:07

Pytanie do forumowych malkontentów ! Dlaczego nie da rady ?! Prędkość przechwycenia celu przez efektor Pioruna: zdecydowanie wyższa niż prędkość poddźwiękowego Kalibra , zapalnik zbliżeniowy - tak, przesunięcie momentu trafienia - tak, fragmentacja głowicy - tak, czuły fotodetektor z wykryciem celu na odl. zdecydowanie większą niż zasięg Pioruna - tak, dynamiczne sterowanie ciągiem - tak, programowalna głowica z trybem wykrywania przez zestaw pocisku samosterującego - tak, optymalizacja pracy pod kątem likwidacji pocisków samosterujących - tak, minimalna wysokość rażenia celu - zdecydowanie niższa niż minimalny pułap Kalibra

Janusz
środa, 12 lipca 2017, 20:56

Wrzuć kamień do silnika myśliwca, to też go strącisz. Kwestia szczęścia i umiejętności rzucania kamieniem. Tu jest podobnie.

Wilson
czwartek, 13 lipca 2017, 22:37

Swego czasu natrafiłem w literaturze na coś nazywanego "miną przeciwśmigłowcową"! Siedzi takie cos z 2-3 rakietami np. w krzakach i ...czeka aż cos nadleci! Pasywne, ukryte, wredne, nie do wykrycia, zautomatyzowane, z IFF, czy ktos cos wie na ten temat? Gdyby takie cos mialo np 2 pioruny i stalo to tu to tam

ech
sobota, 15 lipca 2017, 11:14

"prototypowanie idei" do DOSKONAŁY pomysł... wielokrotnie w historii PROSTE rozwiązania okazywały się dobre lub wręcz doskonałe... Pomysł powyższy uważam za DOSKONAŁY - ponieważ nie tylko tworzy "coś z prawie niczego" w stosunku do rakiet manewrujących.... ale przede wszystkim tworzy głęboko urzutowaną obronę przeciwlotniczą! zarówno w stosunku do dronów, samolotów załogowych, śmigłowców! i co czasu PEŁNEJ OKUPACJI ZAJĘTEGO TERENU przez Rosjan tworzymy strefę ZAMKNIĘTĄ dla ich sił powietrznych i rakietowych. Dobrze dobrani W PEŁNI ZMOTYWOWANI PATRIOCI ukryci na tyłach agresora już samą swoją obecnością! nie tylko działaniem PARALIŻUJĄ swobodę działania (jak zamachowcy w afganistanie czy "mudżdżahedini" w latach 80-tych tamże. (W afagnii są góry a u nas LASY) Wojnę wygrywa się często psychologicznymi sztuczkami (patrz A.Hitler i jego defilady..itp)... i Piloci Rosyjscy RÓWNIEŻ będą świadomi nowatorskiej metody "dywanowej obrony" i tak teraz wykorzystywana metoda skrytego podejścia na niskiej wysokości aby uniknąć radarów - zostaje prostymi POLSKIMI środkami WYELIMINOWANA!... Nawet jak korpusy pancerne wedrą się w polski obszar na tyłach zostają kamikadze z piorunami... i czekają....na możliwość zestrzelenia wszystkiego co lata... Przydałby się podobny pomysł dot wojny lądowej...(po za nuklearnymi pomysłami)

chehłacz
sobota, 15 lipca 2017, 21:56

patrioci ukryci na tyłach... poczytaj sobie jak rosjanie radzili sobie z partyzantką czeczeńską, i pomyśl czy chcesz takiego losu dla polskich rodzin? a tam się trochę ograniczali, bo opinia międzynarodowa, bo to ich obywatele...

Natohk
środa, 12 lipca 2017, 14:14

Ciekawe opracowanie - pytanie na ile jest tam zawarte myślenie życzeniowe a na ile rzeczywistość... Co więcej jeżeli w artykule zawarte są słuszne założenia rodzi się pytanie po co nam w takim razie JASSM? Miliard w błoto wyrzucone, bo skoro my możemy zbudować skuteczny system obrony to czemu nie potencjalny przeciwnik?

Davien
środa, 12 lipca 2017, 16:47

JASSM to pocisk zupełnie innej kategorii niz 3M14 czy Tomahawk: to trudnowykrywalny pocisk manewrujący lećący na dużej wysokości poza zasiegiem MANPADS. Jakos nikt nie proponuje by z Gromów strzelac w Ch-55/101 czy CALCM.

Zbynio
sobota, 15 lipca 2017, 11:07

Jesli telefonem komórkowym dalo się sfilmowac Kalibra to da się wycelować Groma i Grom namierzy cel! Jest szybszy wiec szanse dogonić i trafić ma! Jesli PRZED linia/pasem z Gromami ustawić głowice obserwacyjne a ZA nimi radary to wykrycie Kalibrai zniszczenie wydaje się mozliwe. OperatorzyGromow a we późniejszym okresie np Poprady dają pewne szanse . Wraz zdalszym rozwojem naszych przyszlosciowych systemow oplot można by "podnosić" pulap takiej osłony aż do pełnej oslony . W mojej opini idea jest interesująca i rozwojowa.

Nojatotamnwm
środa, 12 lipca 2017, 19:04

Żaden kraj atakowany przez Tomahawki czy Kalibry nie zdołał ich zestrzelić z MANPADSów ani z działek 23mm naprowadzanych chorągiewkami. Czemu ma się to udać w naszym przypadku?

Maniek
środa, 12 lipca 2017, 23:12

Zacznijmy od tego że kalibr jest pierwszy raz wykorzystany.

tomgru
środa, 12 lipca 2017, 22:18

Bo żaden kraj atakowany do tej pory takimi środkami nie był w stanie ich wykryć przed uderzeniem, a nawet jak był, to nie miał procedur na przeciwdziałanie.

zxcvb
środa, 12 lipca 2017, 21:58

Bo inni nie próbowali? Tomahowk jest 2 generacje wyżej niż Kaliber, a Kaliber nie był wykorzystywany przeciwko komuś kto by był przygotowany

Alternat0r
środa, 12 lipca 2017, 19:57

a ile amerykańskich samolotów, śmigłowców, rakiet samosterujących, pocisków balistycznych zestrzelił S-300PMU, S300W, S400 ? ZSU23 z nową amunicją z Mesko (zasięg ponad 2 km) to nie jest 35 mm z programowalną ale Biała lub Pilica z zaawansowaną polską termowizją i Piorunami oraz danymi z radaru ma dużą szansę wykryć aktywnie cel z kilkudziesięciu kilometrów (kilka minut lotu), wykryć pasywnie z kilkunastu kilometrów (pomad minuta lotu) i w ciągu kilkudziesięciu sekund lotu zestrzelić Kalibra.

M
środa, 12 lipca 2017, 19:26

Wszystkie kraje atakowane Tomahawkami/Kalibrami używały systemów OPL produkcji rosyjskiej/radzieckiej które niezbyt dobrze radzą sobie nawet z samolotami. Prawdopodobnie w tym tkwi problem.

Harry
środa, 12 lipca 2017, 19:01

Znane są przypadki częstego naruszania przestrzeni powietrznej Polski przez drony. Z tym sobie wojsko nie może poradzić (brak jakichkolwiek sygnałów o ich strącaniu, zmuszaniu do lądowania,) a marzy się "expertom" zniszczenie rakiet KALIBR. Mierzcie siły na zamiary.

Newada
środa, 12 lipca 2017, 22:53

A słyszał kolega o czymś takim jak tajemnica sukcesu ? Jeżeli oficjalnie pochwalili byśmy się takim sukcesem to padło by pytanie "czym to zrobiliście". W tym artykule jest opisana teoretyczna możliwość a to odstrasza ( przynajmniej póki co, więc działa).

tomgru
środa, 12 lipca 2017, 22:20

Chciałbyś, żeby walili z Gromów do przemytniczych dronów zabawek? Zresztą to nie problem wojska tylko straży granicznej

hAm
środa, 12 lipca 2017, 13:51

Leprze to niż rzucanie kamieniami. Szansa trafienia większa ale realia pokażą o ile lepsza. :| Martwi mnie że znów jak w 39 roku mamy opierać się na wzrokowej identyfikacji.

Wojciech
środa, 12 lipca 2017, 17:17

Pierwsze co zostanie zniszczone (specnaz, sabotaż, zagłuszanie, oślepianie, atak rakiet przeciwradarowych) to właśnie znane lub aktywne stacje radio/radarowe. Więc lepiej zgraną mieć sieć obserwatorów niż nic.

mruk
czwartek, 13 lipca 2017, 00:59

Dziekuje Autorowi. Z tektu przebija ze zna sie na tym o czym pisze. A ja oczywiscie jego wnioski popieram.

Adrian
środa, 12 lipca 2017, 13:51

Wy tak na poważnie? Bajanie o tym jak to nasza wspaniała broń (wywodząca się z radzieckiej) pokona kiepskie rosyjskie pociski. Ktoś tu zapomina, że to tylko jeden z wielu środków przed, którymi trzeba się potencjalnie obronić. A jak widać potencjał przemysłowy mamy jedynie na poziomie nieco poprawionych licencyjnych systemów ręcznych najniższego piętra. To coś jakby udowadniać przed 39 rokiem, że powstrzymamy kiepskie niemieckie czołgi przy pomocy piechoty z naszymi wspaniałymi i tanimi rusznicami ppanc.

Jaro
środa, 12 lipca 2017, 16:31

Twoje bajanie dowodzi za to ze nie masz pojecia o skutecznosci kb UR 35. A te poprawione licencyjne rakiety zniszczyly 9 ruskich samolotów. Mnie wystarczy!

Konvi
środa, 12 lipca 2017, 16:10

Szkoda tylko że nie przeczytałeś widać informacji że te rusznice przebijały praktycznie pancerz każdego dostępnego wtedy czołgu który Niemcy posiadali. Cóż.....widać temat przerósł.

Munio
środa, 12 lipca 2017, 16:01

Ty tak na poważnie? Zapomniales o czym jest TEN artykuł? NIE o innych środkach napadu a o pociskach niskolecacych i wolnych. A na nie DOBRE są Gromy i Pioruny.

yaro
środa, 12 lipca 2017, 13:50

Proponował bym skierować siły specjalistów z WAT na bardziej ambitne projekty, chyba, że całą analizę przeprowadzili stypendyści albo praktykanci wtedy jak najbardziej popieram by młodzież się uczyła. Koncepcja użycia do tego OT kompletnie nietrafna.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama