Reklama
Reklama
Reklama

Ekspert: Polska ma prawo chronić swój przemysł zbrojeniowy

31 stycznia 2018, 13:07
Filip Seredyński 3

Komisja Europejska rozpoczęła niedawno procedurę w sprawie możliwego naruszenia prawa związanego z realizacją zamówień obronnych przeciwko pięciu państwom, w tym Polsce. W rozmowie z Defence24.pl mecenas Filip Seredyński, radca prawny z ponad 15-letnim doświadczeniem w obsłudze przedsiębiorstw branży zbrojeniowej i członek Narodowej Rady Rozwoju zaznacza, że polskie władze bardzo drobiazgowo podchodziły do stosowania wyłączeń z ogólnych przepisów dotyczących zamówień publicznych, a podobne rozwiązania stosowane są w innych państwach.

Zgodnie z komunikatem Komisji Europejskiej wezwanie do usunięcia uchybień w związku z niestosowaniem lub nieprawidłowym stosowaniem przepisów dotyczących zamówień w dziedzinie obronności w wypadku Polski, Portugalii i Włoch dotyczy udzielenia "szeregu zamówień w dziedzinie obronności dostawcom krajowym, z naruszeniem dyrektywy w sprawie zamówień publicznych w dziedzinie obronności" (dwa inne państwa, Dania i Holandia, miały według KE stosować nieuzasadnione wymogi offsetowe).

Europejskie przepisy wymagają, aby przy zamówieniach obronnych stosowano – z reguły – tryb konkurencyjny, dopuszczając do postępowań nie tylko podmioty krajowe, ale też potencjalnych wykonawców z innych państw Unii Europejskiej.

Artykuł 346 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej pozwala jednak na wyłączenie konkurencji w zamówieniach obronnych, jeżeli jest to wymagane w celu ochrony podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa. W rozmowie z Defence24.pl mecenas Filip Seredyński podkreśla, że z tego rozwiązania korzystają różne państwa Unii właśnie w wypadkach, gdy z uwagi na wymogi bezpieczeństwa zamówienia nie mogą być realizowane w zwykłym trybie.

Stosowanie wyłączeń Prawa Zamówień Publicznych odbywa się na podstawie artykułu 346 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej, w celu ochrony podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa. Polska, podobnie jak inne państwa UE, stosuje to rozwiązanie w sytuacji, gdy konieczne jest ze względów bezpieczeństwa dokonanie napraw w kraju, w pobliżu miejsc rozlokowania wojsk oraz utrzymanie w kraju odpowiedniego potencjału, a zakupy nie mogą być realizowane w standardowym trybie konkurencyjnym, właśnie z uwagi na wymogi bezpieczeństwa.

Filip Seredyński

W rozmowie z Defence24.pl ekspert podkreśla, że w celu spełnienia wymogów europejskich przepisów, w momencie wejścia ich w życie w Ministerstwie Obrony Narodowej wprowadzono cały szereg wewnętrznych regulacji pozwalających na dostosowanie działań MON do wymogów Unii Europejskiej. Zaznacza, że polskie władze bardzo uważnie podchodziły do stosowania europejskich przepisów i korzystania uprawnień wynikających z artykułu 346 Traktatu o Funkcjonowaniu UE.

Pragnę podkreślić, że polskie władze bardzo drobiazgowo podchodziły do uzasadniania stosowania artykułu 346 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Każdy konkretny zakup jest szczegółowo oceniany pod kątem występowania przesłanek wyłączających stosowanie standardowych przepisów dotyczących zamówień publicznych z uwagi na podstawowy interes bezpieczeństwa państwa. Należy mieć nadzieję, że polski rząd jest dobrze przygotowany do tego sporu, bo posiada dokumentację uzasadniającą wyłączenie zasad stosowania Prawa Zamówień Publicznych.

Filip Seredyński

Mecenas Seredyński zwraca uwagę, że przed zastosowaniem tego szczególnego trybu polskie władze każdorazowo przeprowadzały bardzo szczegółową ocenę występowania podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa. Dopiero na jej podstawie podejmowano decyzje w sprawie zastosowania określonego trybu zamówienia.

Ta kwestia pojawiła się w najszerszym aspekcie w momencie wejścia w życie dyrektywy 2009/81/WE. Od samego początku polskie władze, w tym Ministerstwo Obrony Narodowej działały na podstawie specjalnie przygotowanych przepisów. W każdej z tych spraw powoływano zespół, który badał zasadność zastosowania podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa. Na bazie dokonanej oceny podejmowane są decyzje dotyczące trybu danego zamówienia.

Filip Seredyński

Pod koniec ubiegłego tygodnia RMF FM poinformowało, że wątpliwości Komisji Europejskiej mogą dotyczyć zamówień na remonty i modyfikację bojowych wozów piechoty BWP-1 jeszcze w czasie rządów PO-PSL. W 2014 roku zostały one uznane za objęte trybem „BP”, choć wcześniej zlecano te prace w otwartym przetargu.

Zamówienia publiczne na usługi remontowe, czy serwisowe kluczowego uzbrojenia zawsze uznawano za objęte wyłączeniem z przepisów Prawa Zamówień Publicznych. Wątpliwości, jakie wcześniej pojawiały się, jeżeli chodzi o zamówienia obronne i stosowanie artykułu 346 Traktatu o Funkcjonowaniu UE dotyczyły z reguły prac produkcyjnych, a nie remontowych. Jeżeli faktycznie prowadzone postępowanie dotyczy usług remontowych, a takie doniesienia pojawiły się w mediach, jest to w pewnym sensie zaskoczenie.

Filip Seredyński

Mecenas Seredyński zauważa, że tryb ochrony podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa wcześniej nie budzi wątpliwości. Prowadzenie prac remontowych w kraju jest konieczne, jeżeli chce się utrzymać potencjał do suwerennej eksploatacji sprzętu, czy nawet zwiększenia zakresu napraw/remontów w sytuacji zagrożenia – kryzysu, mobilizacji lub wojny.

Stosowanie trybu ochrony podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa przy zamówieniach serwisowych, remontowych i naprawczych służy zapewnieniu należytego wykonania napraw, zachowaniu w tajemnicy wrażliwych danych sprzętu oraz pozwala na utrzymanie mocy serwisowych w krajowym przemyśle, niezbędnych do zachowania możliwości eksploatacji posiadanego sprzętu wojskowego. Dzięki temu w sytuacji kryzysu, czy nawet wojny zostaje zachowany potencjał do prowadzenia prac w celu utrzymania w służbie eksploatowanego sprzętu lub też napraw uzbrojenia uszkodzonego w wyniku działań wojennych. To z kolei ma elementarne przełożenie na możliwość ochrony bezpieczeństwa państwa.

Filip Seredyński

Bez takiego potencjału, w wypadku konfliktu siły zbrojne mogą szybko stracić zdolność bojową, gdyż uszkodzony sprzęt nie będzie mógł być przywrócony do służby. Warto przypomnieć, że w trakcie wojny na Ukrainie, od 2014 roku Kijów zdołał usprawnić znaczną część sprzętu i wprowadzić go do działań właśnie dzięki temu, że utrzymywał potencjał przemysłowy, choć wyposażenie ukraińskiej armii znajdowało się bardzo często w złym stanie technicznym.


Filip Seredyński, jest radcą prawnym z ponad 15-letnim doświadczeniem w obsłudze prawnej przedsiębiorstw branży zbrojeniowej. Partner w Kancelarii SLS Seredyński, Sandurski. Członek Narodowej Rady Rozwoju.

KomentarzeLiczba komentarzy: 11
tyle
czwartek, 1 lutego 2018, 13:07

Myślę, że mało osób zdaje sobie sprawę , jak olbrzymią presję wywierają na Brukselę i Polskę , niemieckie i francuskie koncerny zbrojeniowe. Nasz przemysł zbrojeniowy , bez ochrony , wystawiony na pełną konfrontację z zachodnimi konkurentami , zostałby w jednej chwili zdmuchnięty z powierzchni ziemi. Mamy olbrzymi dystans do nadrobienia, który powstał nie do końca z naszej winy.

roland
sobota, 24 lutego 2018, 19:58

Jeżeli nie będzie prywatyzacji PGZ nic nie osiągniemy, dalej będziemy w ciemnym dołku. Z taką produkcją, jakością jak obecnie i bez nowej myśli technologicznej nic nie poprawimy.

Feliks
piątek, 2 lutego 2018, 11:40

Presja?!? Zwykła konkurencja. Jeśli masz dobry produkt to walczysz. Jeśli go nie masz to ... opowiadasz o tym jak to jesteś zagrożony :O

Aganemnon
środa, 14 lutego 2018, 18:08

Zwykła konkurencja to jest wtedy jak wszyscy startują z linii startu. Na dzień dzisiejszy my jesteśmy przed tą linią, czyli daleko za Niemcami i Francuzami. Więc nie mów nic o zwykłej konkurencji.

tyle
piątek, 2 lutego 2018, 13:53

\"Zwykła konkurencja\" w handlu bronią? Zazdroszczę tak optymistycznego spojrzenia na sprawy tego świata.

Jaro
czwartek, 1 lutego 2018, 10:46

Teraz rozumiem dlaczego MON ustanowił że zakupy beda sie odbywaly tylko poprzez spółki w których udziały posiada skarb państwa. W pewnym sensie to UE wymusza na krajach taki rodzaj polityki zbrojeniowej.

mnsg
czwartek, 1 lutego 2018, 09:10

Przy takim podejściu do sprawy,odradzający się polski przemysł zbrojeniowy, zostanie zniszczony do zera, a polskie inwestycje w obronność będą oznaczały zyski dla obcych państw. UE traktuje nasze kraje jako tanią siłę roboczą , i łatwy rynek zbytu i to wszystkiego. Tak nie może być docelowo przy takiej polityce gospodarczej UE dalszy pobyt w tej organizacji traci sens.

Wawiak
sobota, 3 lutego 2018, 19:02

Szkoda, że większość ludzi dopiero teraz zaczyna to dostrzegać... Pewnych rzeczy nie unikniemy - choćby ze względu na wielkość kraju (proponuję popatrzeć na mapę), ale to nie znaczy, że nic nie da się zrobić.

Gość
środa, 31 stycznia 2018, 18:57

Ja tez jestem zdania , że Polska ma prawo chronić swój przemysł zbrojeniowy.

Harry 2
środa, 31 stycznia 2018, 17:53

Z tego dużego tortu, jakim jest budżet MONu na uzbrajanie naszej armii, nie skorzystały Niemieckie i Francuskie firmy? O zgrozo!

Autor
czwartek, 1 lutego 2018, 11:09

następny Kali

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama