Dziękujemy Email dodany do subskrypcji.

Ukraińskie bataliony ochotnicze w Donbasie: organizacja, wyszkolenie, uzbrojenie

OPUBLIKOWANO: Sobota, 06 Września 2014, 8:52

Kocioł pod Iłowajskiem gdzie w ostatnich dniach bolesne straty poniosły m.in. bataliony ochotnicze podległe MSW, skutkował przetoczeniem się przez Ukrainę dyskusji o formacjach ochotniczych. Padają pytania czy jednostki ochotnicze są potrzebne? Skąd wzięły się na pierwszej linii frontu? Dlaczego nie są wyposażone w broń ciężką (przeciwpancerną, pancerną, artylerię)? Jaka jest ich dyscyplina? Dlaczego nie współpracują z armią, krytykują dowództwo ATO, „politykują”? W kontekście bieżących wydarzeń warto przyjrzeć się ukraińskiemu systemowi ochotniczemu i jego znaczeniu dla prowadzenia operacji antyterrorystycznej (ATO).

Zasadniczo na Ukrainie funkcjonują cztery rodzaje jednostek ochotniczych, w całości lub części zasilanych ochotnikami:

1. bataliony obrony terytorialnej (OT);
2. bataliony specjalnego przeznaczenia MSW; 
3. rezerwowe bataliony Gwardii Narodowej (GN);
4. Ochotniczy Ukraiński Korpus „Prawy Sektor”.

Poniżej przedstawimy podstawowe informacje o tych czterech typach jednostkek ochotniczych: 

Bataliony OT

Bataliony OT podlegają Ministerstwu Obrony. Ich formowanie opiera się na systemie mobilizacyjnym, w którym uczestniczą wojskowe komisje uzupełnień. Przy problemach ze sformowaniem jednostki dopuszcza się, w różnym stopniu, zasilanie batalionu ochotnikami. Stosunek ochotników do mobilizowanych cywilów jest różny w poszczególnych batalionach.

Według starych etatów bataliony OT liczą ok. 430 ludzi z lekkim uzbrojeniem piechoty, jednak prawdopodobnie nikt etatów sztywno się nie trzyma. Głównym zadaniem batalionów OT jest służba na tyłach – ochrona strategicznych obiektów, czy linii komunikacyjnych.

Jednym z najbardziej znanych i jednocześnie wyjątkowym jest 24 Batalion OT obwodu ługańskiego – Ajdar. Po pierwsze w całości składa się z ochotników (takich batalionów OT jest niewiele, np. 11 Batalion OT), po drugie w jego sformowaniu wojskowy komisariat obwodu ługańska nie uczestniczył – punktem mobilizacyjnym jednostki był sam jej dowódca. Bataliony OT mają być utworzone w każdym z obwodów, w zależności od potencjału. Zgodnie z planami podpisano decyzję o sformowaniu 31 batalionów OT. Niektóre bataliony OT: Zbrucz, Kirowograd, Kriwbas, Czerkasy, Sumy, Kijów, Kijowska Ruś itd.

Rezerwowe bataliony GN

Istnieją 4 bataliony rezerwowe GN, które w całości sformowane są z ochotników, włącznie z kadrą oficerską. Jednostki określane są oficjalnie jako Bataliony Operacyjnego Przeznaczenia Narodowej Gwardii Ukrainy (BOP NGU). 1 i 2 bataliony rezerwowe odegrały istotną rolę w blokadzie Słowiańska w maju i czerwcu.

Bataliony rezerwowe powstały w celu wspierania porządku w strefie ATO i jako działające na tyłach nie posiadają broni ciężkiej. Z czasem bataliony otrzymały ciężkie uzbrojenie piechoty (włącznie z przeciwlotniczymi ZU-23 – skutecznym orężem przeciwko piechocie npla), ale nigdy nie dysponowały etatowymi pododdziałami pancernymi, czy artylerią.
Formalnie 3 batalion Donbas (3 BOP NGU), także znajduje się w składzie GN, gdyż lokalna administracja milicji obwodu donieckiego nie była w stanie takiego batalionu specjalnego sformować.

Etatowa liczebność batalionów rezerwowych GN to ok. 460 ludzi, jednakże skądinąd wiadomo, że batalion Donbas jest znacznie liczniejszy (przy czym 75-80% składu batalionu stanowią mieszkańcy Donbasu).

Bataliony ochotnicze i kompanie specjalnego przeznaczenia MSW

Bataliony i kompanie (roty) specjalnego przeznaczenia MSW podlegają obwodowym zarządom spraw wewnętrznych (dowództwom lokalnym). Przykładowo batalion Dniepr-1 (Dnipro-1) to batalion milicji obwodu dniepropietrowskiego. Jednostki powstały jako porządkowe, pełniące służbę patrolowo-posterunkową. Stąd ich uzbrojenie składa się wyłącznie z lekkiej broni piechoty. Wydano decyzje o sformowaniu 33 ochotniczych batalionów i kompanii (rot) milicji specjalnego przeznaczenia, których etatowa liczebność waha się od 30 do 400 ludzi (wyjątkiem jest batalion Dniepr-1 liczący ok. 500 ludzi). Jednymi z bardziej znanych batalionów są wspomniany Dniepr-1 oraz Azow, inne to m.in. Szachtarsk, Winnica, Świteź, Artemowsk, Kijów-1 i 2, Sztorm, Mirotworec itd.

Bojówki Prawego Sektora

Ochotniczy Ukraiński Korpus „Prawy Sektor”, czyli walczące w Donbasie bojówki partyjne (PS to organizacja skrajnie nacjonalistyczna czerpiąca z tradycji OUN/UPA), są najbardziej efemeryczną, upartyjnioną i nieprzewidywalną formacją ochotniczą. Korpus de facto nie podlega żadnej strukturze państwowej oraz nie ma ścisłej struktury organizacyjnej - sztabowi ATO podlega jedynie operacyjnie i to w zasadzie nieformalnie (jeśli lider partii odwoła oddziały z Donbasu, np. do akcji antyrządowych w Kijowie, to ochotnicy korpusu po prostu porzucą swoje pozycje). Oddziały bojowe w strefie ATO szacuje się obecnie na ekwiwalent batalionu, jednakże formowane są kolejne pododdziały. 

Wyszkolenie

W jednostkach ochotniczych liczą się przede wszystkim morale – chęć walki – co czasami odbywa się kosztem dyscypliny, sztuki wojennej, czy wyszkolenia indywidualnego. Poszczególni ochotnicy nawet po odniesieniu rany chcą jak najszybciej wrócić na front. Motywacja i duch bojowy u ochotników jest niezwykle wysoki, wielu z nich to członkowie oddziałów samoobrony Majdanu, czy rozmaitych grup nacjonalistycznych.

Niska dyscyplina i „politykierstwo” dowódców batalionów ochotniczych jest obiektem krytyki. W kontekście wyszkolenia interesujący jest przykład, o którym wspomina jeden z gwardzistów batalionu rezerwowego. W trakcie jednej z potyczek świetnie wyszkoleni specnazowcy z oddziału Omega (specnaz MSW) zalegli pod ostrzałem ukrywając się, tak jak ich szkolono, za kadłub BTR-a, tymczasem gwardziści rzucili się z furią na przeciwnika. Paradoksalnie atak „na hurra” zakończył się w tym wypadku sukcesem i strat nie ponieśli, tymczasem oddział Omega miał kilku rannych. Jak wspominał gwardzista: „bojcy Omegi rzucili się na nas z okrzykami: „co wy robicie? Kto tak walczy? To niezgodne z regulaminem!” No i co – mówimy – Za to wszyscy nasi cali, a u was kilku rannych”.

To był pierwszy bój z udziałem 1 Batalionu Rezerwowego GN, jeszcze pod Słowiańskiem. Z czasem członkowie batalionów ochotniczych okrzepli, nabrali doświadczenia bojowego i - co istotne - poprawili swoje wyposażenie (hełmy kewlarowe, kamizelki, oporządzenie taktyczne etc.). W kontekście wyszkolenia, dyscypliny i wyposażenia warto jednak zaznaczyć, że ostatnie walki, np. w Iłowajsku, charakteryzują się wśród ochotników wysokim odsetkiem zabitych do rannych.

Uzbrojenie

Uzbrojenie strzeleckie to głównie broń pochodzenia sowieckiego: AK-74, AK-74U, wyborowe SWD, rkm PKM. Inne rodzaje broni używane są w małych ilościach, np. batalion Dniepr-1 ma ponoć na uzbrojeniu M-16 (ok 50. sztuk).

Resztę wyposażenia bataliony otrzymują od wolontariuszy, darczyńców i sponsorów. Dotyczy to także pikapów – podstawowego środka transportu.

Próbując zaradzić brakowi cięższego uzbrojenia oraz opancerzonych etatowych środków transportu bataliony ochotnicze użytkowują cywilne pikapy lub samochody ciężarowe (KamAZ, KrAZ) w improwizowany sposób dopancerzane i uzbrajane. Taki prowizorycznie opancerzony płytami stalowymi samochód ciężarowy (ewentualnie pikap) może stanowić wsparcie w akcji o typie policyjno-porządkowym (mobilny punkt ogniowy z karabinem maszynowym), jednakże na linii frontu jest niemal bezużyteczny.

Warto podkreślić, że bataliony ochotnicze nie dysponują niemal wcale etatową bronią przeciwpancerną, co jest istotne w przypadku, gdy w kotle pod Iłowajskiem znalazły się na pierwszej linii frontu i atakowane były przez czołgi. Ostatnio coraz więcej mówi się o wzmocnieniu batalionów ochotnicznych pododdziałami artylerii lub czołgów, aby zwiększyć ich potencjał bojowy (w obecnej, trudnej sytuacji na froncie, raczej nie można oczekiwać ich wycofania z pierwszej linii do zadań do jakich zostały powołane).

Na koniec warto wspomnieć, że największy problem z uzbrojeniem (nawet strzeleckim) ma de facto „nieregularny” Korpus Prawy Sektor – ochotnicy są tolerowani w Donbasie (działania rozpoznacze, dywersyjne, partyzanckie), jednakże są dla władzy w Kijowie sami w sobie sporym wyzwaniem.

 

Marcin Gawęda

 


 

Absolwent Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Publicysta wojskowy, pisze dla magazynów branżowych, autor serii książek wydanej przez WarBook.

 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

Przeładuj

45 komentarzy

tomi Niedziela, 07 Września 2014, 9:20
Należało by rozmawiać z Chinami - przeciągnąć ich na swoją stronę zanim zacznie się budowa tego gazociągu z Syberii. Chiny muszą stanowić naturalnego wroga Rosji - gotowego w każdej chwili wejść i zająć Syberię. Ponadto przerwanie współpracy Indie - Rosja (powstałej w skutek akcji antyterrorystycznej USA - Pakistan) odizolowałoby Rosją o reszty cywilizowanego świata.

Jednakże największy błąd został popełniony w ciągu kilku lat po upadku ZSRR - brak zdecydowanego wejścia obcego kapitału, wykupienia czego się da w Rosji, uzależnienia rynku rosyjskiego od reszty świata, maksymalna prywatyzacja czego się da i Rosjanie sami by się zagryźli walcząc o dobrobyt.
trycykl Wtorek, 09 Września 2014, 9:57
Wcale by się nie zagryźli, tylko by te obce przedsięwzięcia przejęli - co zresztą robią i teraz: patrz choćby przeboje koncernów naftowych.
A co do Chin, to póki ich potrzeby energetyczne są, jakie są, czyli ogromne, nie ma się co spodziewać, że wystąpią przeciwko Rosji - przynajmniej jawnie. Co nie znaczy, że nie są, jak napisałeś, jej naturalnym wrogiem. Nawet gdy się z nią wiążą układami "sojuszniczymi".
Indie to niestety kompletna porażka amerykańskiej polityki. Tak jak w wypadku Iranu mszczą się tu stare grzechy USA.
Polak Poniedziałek, 08 Września 2014, 14:41
czyli tak jak jest teraz w Polsce...
miki Niedziela, 07 Września 2014, 18:36
Chiny są za a nawet przeciw, bo z jednej strony nie popierają działań na Krymie, a z drugiej strony nie podobał im się ludowy przewrót władzy...
ale tez pokaz siły i zdecydowania Rosji wobec NATO musiał im zaimponować
Tomek Niedziela, 07 Września 2014, 20:07
Najlepszym sposobem żeby wciągnąć Chiny jako strony do tego konfliktu jest... "uderzenie po kieszeni"! Nieprzewidywalna sytuacja międzynarodowa w związku z wydarzeniami na Ukrainie rzutuje na chiński eksport do Europy i USA. Ludzie w Europie i USA niepewni swojej sytuacji zmniejszą zakupy wielu towarów na rzecz tylko tych najpotrzebniejszych. A to oznacza, że na tym stracą Chiny... A Chiny potrzebują produkować i eksportować, czym więcej tym lepiej, dzięki temu skracają dystans do świata, zmniejszają rożnice w dochodach w swoim społeczeństwie i przede wszystkim żyje im się po prostu lepiej. Chcesz zakończyć wojnę na Ukrainie nie kupuj "Made in PRC"?!
wer Poniedziałek, 08 Września 2014, 3:25
Tak tylko że chiny jak zechcą spieniężyć dolary co mają na złoto i zarządają spłaty od amerykanów za obligacje państwowe to usa w ciągu miesiąca jest bankrutem
Mortimer Poniedziałek, 08 Września 2014, 14:51
Heh, nie masz pojęcia o tym, czym są obligacje, jak funkcjonuje rynek papierów dłużnych oraz jakie są zasady emisji pieniądza.
Nabywca obligacji nie może "zażądać spłaty" kiedy mu się spodoba. Obligacje mają określony termin wykupu i kupony odsetkowe. Emitent zobowiązany jest do wypłaty odsetek w terminach przewidzianych w warunkach emisji oraz do wykupu papierów dłużnych w terminie ich zapadalności. Jeśli - przykładowo - Chiny mają 100 mld USD w amerykańskich papierach dłużnych z terminem wykupu w 2020r. i rocznymi kuponami odsetkowymi, to przed 2020 mogą się domagać jedynie corocznej wypłaty odsetek od tej kwoty. I tyle.
Co jest z amerykańskiego punktu widzenia absolutnie fantastyczne w całej tej sytuacji, to to, że ichnie obligacje są denominowane w amerykańskiej walucie. Oznacza to, że w razie potrzeby FED po prostu może "wydrukować" odpowiednią ilość pieniądza (pomijam tu meandry amerykańskiej polityki, rzutującej na emisję pieniądza). Spłaca się przecież nominał. Chinom za obligacje o nominalnej wartości 100 mld USD należy się 100 mld USD (plus ostatni kupon odsetkowy). A czy pieniądze te w dacie wykupu wystarczą na 10 lutniskowców, czy na sztangę fajek, to już inna kwestia.
Chiny, jako największy (przypuszczalnie, nie chce mi się szukać danych) amerykański wierzyciel są od USA uzależnione co najmniej tak samo, jak USA od chińskich pieniędzy. Opowiadanie z wypiekami o tym, jak to mogą urządzić Amerykanów, robiąc to czy tamto z ichnimi obligacjami, świadczy o całkowitym braku znajomości tematu. Jedno jest pewne - żadne nerwowe ruchy nie będą tu miały miejsca, przynajmniej w przewidywalnej przyszłości. Chiny już od jakiegoś czasu dywersyfikują swoje inwestycje w obce papiery dłużne, kupują euroobligacje, etc., ale z uwagi na ogrom środków, jakie wchodzą w grę, proces odchodzenia od dolara, jako głównej waluty, w której lokowane są chińskie nadwyżki, jest bardzo długotrwały.
dsd Wtorek, 09 Września 2014, 22:01
Wszystko się zgadza, bardzo dobrze wyjaśnione ale zapomniałeś o rynku ( nazwijmy go wtórnym ).
Tam nie chodzi o to zeby czekać z daną serią do dnia wykupu ale wyceniac papiery na biezaco
( oczywiscie mam na mysli kwotowania i transakcje ).
Poza tym takie papiery dłuzne to nie tylko kuponowe ale i zerokuponowe zwane równiez dyskontowymi ( w dacie wykupu otrzymujesz 100% kapitału a "po drodze" wycenia się tylko "płaszcz" który wart jest odpowiednio mniej niż 100% końcowej wartości w zależności od tego
ile dni do wykupu pozostało zgodnie z rentownością określana na poziomie rynkowym dla danej serii ).
Jeśli ktoś nagle "zmusza" rynek do transakcji duzej ilości i rynek szybko sie o tym dowiaduje
( kto i ile a jeśli juz wie kto to przewiduje ile tego towaru jeszcze ma czyli ile moze chcieć sprzedac )
to taka sytuacja wpływa na rentowność ( w przypadku dużej podaży lub przewidywaniach
co do ponawiania sprzedazy - rentowności rosną tj. ceny spadaja ).
Rynek kalkuluje, wartość papieru pod względem nie tylko ryzyka wiarygodności emitenta ale
ogólnych tendencji związanych ze stanem rynku na który oczywiście wpływa również
sytuacja geopilotyczna a punktem odniesienia dla kwotowania jest rentowność do wykupu jaka uzyskano na poczatku emisji uwzgledniajaca kupony o rozmailej zmienności i konstrukcji lub dyskonto oraz poziom bieżacych cen na chwile przed pojawieniem sie np. wielkiej oferty podaży.
Sporo można się dowiedzieć ( o ile ma się o tym pojęcie ) z ruchów cen na takim np.rynku jak
interest rate swaps gdzie wycenia się stopy procentowe ( rentowności ), które są powiazane z rentownościami papierów dłuznych. Często są to transakcje ze soba powiązane ( rynek papierów
dłuznych i rynek depo ).
Napisałm tych kilka zdań po to aby wzmocnić twój pogląd iz nie da się w spośób taki jak
się zwykłym ludziom wydaje wpłynąc na inny kraj ( i to silny pomimo tego że z dużym
zadłużeniem wewnętrznym ) bo handel na rynkach finansowych to wzajemne uzależnienie się
od stron transakcji. Mój krótki opis może wydawać sie mało zrozumiały ale nie umiem tak szerokiego zagadnienia opisać w kilku zdaniach chociaż mam dużą wiedzę przede wszystkim praktyczną.
Krzysztof Maczyński Niedziela, 07 Września 2014, 2:14
Do zastanawiających się, dlaczego w Donbasie nie walczy ukraińskie wojsko. Bo prawo im nie pozwala, gdy nie ma wojny ani stanu wojenego. A nie ma, bo gdyby było, to konstytucja zakazywałaby przeprowadzenia wyborów, przewidzianych (przedterminowo) na 26 X. Wybory natomiast to początek realnej lustracji, od samej góry. Bez tego Partia Regionów, Komunistyczna Partia Ukrainy i inni stronnicy Rosji, którzy tuż po zwycięstwie Majdanu siedzieli cicho i głosowali za tym, co rząd, a przynajmniej się wstrzymywali, będą nadal robić to, co teraz, czyli paraliżować prace w każdej możliwej dziedzinie, także obrony.
Nemezis Niedziela, 07 Września 2014, 0:37
Czy ktoś się orientuje jaka jest skuteczność granatów Gammon w odniesieniu do sprzętu pancernego stosowanego choćby przez "separatystów"?
Czy w dobie pancerzy reaktywnych taka osobista broń piechura ma rację bytu? :)
F1 Niedziela, 07 Września 2014, 19:08
Gammony sa prawie całkowicie nieskuteczne w stosunku do dzisiejszych opancerzonych pojazdów bojowych. Granaty te raziły siłę żywą falą uderzeniową, bo ich konstrukcja generowała niewielka ilość odłamków. Efektywność granatu rosła w pomieszczeniach. Przy dużej dozie szczęścia Gammon może zerwać gąsienice pojazdu lub uszkodzić jedno z kół w KTO, ale eksplodując na zewnątrz pojazdu nie jest w stanie istotnie zaszkodzić załodze. Zresztą NIGDY nie był traktowany jako specjalistyczna broń ppanc.
Przemo Niedziela, 07 Września 2014, 14:54
BTR-80, BMP-1 czy BMP-2 i podobne wozy nie mają pancerza ani ceramicznego ani reaktywnego, lekka broń przeciwpancerna jest bardzo skuteczna wobec takich celów.
edi Sobota, 06 Września 2014, 21:40
Teraz wiecie dlaczego obalili tego ruskiego agenta janukowycza bo rozprzedał cały sprzęt arabom i innym podciepom na świecie a po drugie 1/4 tej armi to zdrajcy rosyjskiego pochodzenia lub ruscy agenci. Reszta musi być rozlokowana na wszystkich granicach z Rosją i Białorusia i mołdawskim okupowanym Nadniestrzem. Zostało 20 tysi i ci ochotnicy walczą z 10-15 tysiacami armiejców FR i parunastoma tysiacami najemników z Kaukazu i innych dziwnych miejsc Rosji którzy walczą za kapuchę. Jedyną pomocą dla Ukrainy może być nakładanie kolejnych sankcji przez wolny świat na Rosję co doprowadzi za 2-3 lata do jej bankructwa. Ale do tego czasu 30% Ukrainy będzie juz Rosją niestety.Świat miał Rosje na KOLANACH i nie potrafił zrobic z nich cywilizowanego narodu co teraz się mści. Ale jak to mówia na bagnetach daleko nie pojedziesz i to sie na Rosji i Putinie zemści gdy nie bedzie dienieg na emerytury ,renty i armię a $$$ porzyczą tylko Chiny które w zamian wezmą Syberię albo cały ruski przemysł wydobywczy. Taki będzie nędzny koniec faszyzującego reżimu Putina. Gruz 200 znowu zajechał do Pskowa a podobno na granicy z Ukraina przyjechały samochody KREMATORIA jak napisała rosyjska niezależna dziennikarka.
MB Sobota, 06 Września 2014, 23:19
Atak na Ukrainę był wielkim błędem Putina, choć obecnie święci on triumfy. Kijów można było podporządkować sobie bez wojny. Zawsze twierdziłem, że mimo ogromnego poparcia, chwilowego wzmocnienia Rosji po degrengoladzie Jelcynowskiej Putin jest najgorszym prezydentem jaki zasiadał na Kremlu. Jego działania spowodowały, że wszyscy sąsiedzi Moskwy zaczynają widzieć w niej zagrożenie. Gandhi miał rację, przyjdzie czas, że Rosja zostanie zniszczona i nie otrzyma pomocy ani współczucia świata.
nbh Czwartek, 11 Września 2014, 8:07
"Rosja zostanie zniszczona i nie otrzyma pomocy ani współczucia świata." - kiedy ?
Moim pragnieniem jest zobaczyc to na własne oczy !
Oby sie spełniło !
WŚCIEKŁY Wtorek, 04 Listopada 2014, 13:17
PRZYGŁUPIE ! ROSJA MA BROŃ JĄDROWĄ !!! I JEŚLI ZROBI SIĘ NIECIEKAWIE TO JĄ WYKORZYSTAJĄ !!!! KAŻDEGO ! PODKREŚLAM KAŻDEGO WROGA JEST W STANIE ZNISZCZYĆ ROSJA !!!! AMERYKANIE NIEDAWNO ROBILI SYMULACJE Z KTÓRYCH WYNIKAŁO ŻE W PRZYPADKU ATAKU NA ROSJĘ ( ATAK POWODUJE ŻE ROSJA JAKO OBROŃCA PONOSI WIĘKSZE STRATY ) KONTRATAK SPOWODUJE ŚMIERĆ 400 000 000 LUDZI !!!! W TYM ok 100 000 000 AMERYKANÓW !!! W PRZYPADKU GDYBY ROSJA PIERWSZA ZAATAKOWAŁ STRATY BYŁY BY JESZCZE WIĘKSZE ! PRAWIE POŁOWA AMERYKANÓW ZGINEŁA BY ! W EUROPIE STRATY SIĘGNEŁY BY OK 300 000 000 CO STANOWI 70% LUDNOSCI !!!!
Michał Sobota, 06 Września 2014, 20:42
Panie Marcinie, doskonała analiza. Dzięki takim tekstom ten portal wyrasta na lidera wśród mediów o tematyce geopolitycznej i militarnej w kraju. Niemniej prośba o II odcinek - tak, jak koledzy wyżej pytają - gdzie jest armia Ukrainy? Jaki % siły pancernej jest do użycia, a jaki jest używany? To jest temat tabu, tym istotniejszy, gdy mowa o wsparciu Ukrainy sprzętem śmiercionośnym. A mowa o kraju, który jest jednym z największych eksporterów broni (i to całkiem dobrej!) na świecie! Pamiętam, jak to właśnie u Was czytałem, jakie to super są zmodernizowane T-64, które przygotowano do wojny (jeszcze przed zamieszaniem w "Ługandzie".
Marem Niedziela, 07 Września 2014, 11:18
Otóż to.
Jak właściwie z Ukrainą jest?
Mają przecież przemysł zbrojeniowy.
Mają T-64.
A Rosjanie jeżdżą po ich kraju czołgami tak, jak sobie chcą.
pniok Sobota, 06 Września 2014, 20:26
Coś mi się wydaje, że Ukraina do demokracji i państwa prawa, ma tak daleko jak Irak czy Afganistan. Na Wschodzie tylko rządy silnej ręki moga zapewnić spokój. Ciężko będzie rzucić kałacha i pójść na zasiłek dla bezrobotnych, jeżeli taki będzie.
oczywista oczywistosc Wtorek, 09 Września 2014, 12:19
co nie jeszcze glupi ukraincy wybrali by nie tych co trzeba po co komu taka demokracja
Mick Sobota, 06 Września 2014, 19:14
https://www.youtube.com/watch?v=nR-kNvFyNnM
Tak to wyglądało 3 miesiące temu, teraz chyba nie jest lepiej... Morale to jedna sprawa, ale wyszkolenie, a zwłaszcza karność, to jest coś czego im, niestety, bardzo brakuje.
jang Sobota, 06 Września 2014, 17:00
Armia Ukraińska.....podejrzewa się LWP ,ze było nasycone agenturą sowiecką a nie dopuszcza się myśli iż ta armia to konglomerat nacjonalistów ale i śpiochów rosyjskich Szereg manewrów tzw separatystów dowodzi,ze mają znakomite rozeznanie w planach sił rządowych No i nie dziwię się NATO ,że nie kwapi się z pomocą w nowoczesnym sprzęcie..Sami potrafią sprzedać sprzęt i nie potrzebują pośredników darowizn.Widać w NATO jest pare osób zorientowanych w realiach Ukrainy..
patriota Sobota, 06 Września 2014, 16:30
"Uzbrojenie strzeleckie to głównie broń pochodzenia sowieckiego: AK-74, AK-74U, wyborowe SWD, rkm PKM."
Włos na głowie się jeży. Czyli generalnie żadnego porządnego uzbrojenia nie posiadają. Już lepiej wyposażeni są rebelianci w Iraku, Libii, Somalii, Syrii (obok rosyjskiego także chińskie uzbrojenie). Gdzie granatniki ppanc RPG-7, nkm 12,7mm DShK, nkm 14,5mm KPV Wladimirow, armaty przeciwlotnicze 23mm ZSU, działa bezodrzutowe SPG-9, moździerze 82mm, wyrzutnie pocisków przeciwlotniczych 9K32 Strela-2? Gdzie?
terwagant Sobota, 06 Września 2014, 21:04
Ukraina ma sporo granatników przeciwpancernych w magazynach, jak sądzę. Myślę że ograniczenie bojówkom dostępu do takiej broni było decyzją polityczną. Wydawało się to rozsądne... do momentu rosyjskiej inwazji i klęski paramilitarnych pod Iłowajskiem.
gienek Niedziela, 07 Września 2014, 3:13
Ma broń w magazynach albo miała. Myślę że magazyny były wietrzone przez służby i stąd ten eksport broni. Teraz magazyny mogą nie wyglądać zbyt bogato. Niestety u nas chyba tak było wcześniej, szczególnie że wojny miało nie być i nic nam nie zagrażało a armia miała być mała i zawodowa.
antypatriota Sobota, 06 Września 2014, 20:45
Facet o co ci chodzi, AK i PK oraz wintówka to bardzo dobra broń , a w odpowiednich rękach wręcz idealna,jak nie byłeś na ZSW i nie strzelałeś to sie nie wypowaidaj bo teoretyzowac to sobie każdy potrafi :P
patriota Środa, 10 Września 2014, 14:02
Broń dobra, ale jak zaatakuje Ciebie batalion zielonych ludzików z 3-4 czołgami T-72, 6-8 BTR-80, oraz 1-2 BMD-3, to AK, czy PKM można sobie głęboko schować w pewne miejsce....
realizm Sobota, 06 Września 2014, 16:13
Wszystkim zainteresowanym problemem dlaczego w Donbasie walczyły głównie siły ochotnicze, a nie regularna armia, można odpowiedzieć: bo to w zupełności wystarczało do opanowania sytuacji, rebelia została w zasadzie stłumiona. Regularna armia jedynie wspomagała działania artylerią, lotnictwem i czołgami. Wszystko zmieniło w momencie wejścia ruskich, którzy przyszli w pomoc terrorystom już zupełnie otwarcie.

Ukraina jest zagrożona atakiem z 7-8kierunków, z północy, wschodu, i południa, być może, czego nie można wykluczyć, również z terytorium Białorusi. I na tych właśnie kierunkach znajduje się regularna ukraińska armia.

Wszystkim zainteresowanym polecam poniższą źródłową analizę z ukraińskiego portalu (kto nie zna rosyjskiego, może skorzystać z translatora):
http://obozrevatel.com/crime/38207-vojna-ukrainyi-i-rossii-vklyuchaem-mozgi.htm
jacuś Sobota, 06 Września 2014, 12:58
świetny text, wielkie dzięki za przybliżenie tematu...
muminek Sobota, 06 Września 2014, 12:30
to jakaś kpina ... w tej wojnie po stronie ukraińców to walczą sami ochotnicy ??
a gdzie ich armia - przez ten cały czas nie widziałem w przekazach TV ani jednego obrazka
regularnej ukraińskiej armii ... czy oni w ogóle ją mają ?? i czy ona w ogóle chce walczyć ??
Kapik Sobota, 06 Września 2014, 15:29
Nie, nie walczą sami ochotnicy. To jest po prostu artykuł o ochotnikach. Chociażby każdy czołg który widziałeś czy BTR-3 należy do Armii lub MVD.
mc Sobota, 06 Września 2014, 12:25
Mam jedno pytanie, a gdzie w takim razie jest ukraińskie wojsko?
wolf Sobota, 06 Września 2014, 11:49
Zastanawiam się jak to jest z regularną armią ukraińską. 160 tys. ludzi, 4 tys. czołgów i 400 samolotów? W mediach mamy informacje, że ciężar walk na wschodzie Ukrainy wzięły na siebie jednostki ochotnicze. Dlaczego nie ogłoszono mobilizacji rezerwistów z ostatnich lat? Ukraińcy mogliby wystawić może nie najnowocześniejszą ale potężną armię i skończyć tą wojnę w kilka tygodni....mają dość nowoczesny system obrony pplot (s-300; s-200 wega) i ponad 120 nowoczesnych na tym teatrze działań myśliwców. To zapewniłoby im wsparcie z powietrza. 200 tys. żołnierzy z ciężką bronią zlikwidowałoby samozwańcze republiki. Słyszymy, że na wschodzie walczy 20 tys. ochotników. A może jest tak, że generałowie i kadra oficerska armii ukraińskiej nie chce walczyć z Rosjanami??? I tu jest cały problem, że Ukraina nie ma sprawnej podporządkowanej władzom armii????
P. Niedziela, 07 Września 2014, 11:17
Armia ukraińska walczy od pierwszych dni 'operacji antyterrorystycznej". Wystarczy przesledzić doniesienia. . Przykladowo w walki w rejonie tzw. kotła południowego zaangażowane były elementy brygad 24, 25, 30, 51, 72, 79, 95. Czy to mało?
W rejonie Ługańska walczą cały czas brygady 1 i 80.
Z kolei w ostatnich tygodni w kocioł w rejonie Iłowajska i Amwrosijewki dostały się elementy 28, 51 i 93 brygady.
W ostatnich dnizh na polu walki na północ od Mariupola walczy 17 brygada.
Niech nikt więc nie mówi, że w wojnie uczestniczą wyłącznie ochotnicy a wojsko stoi na granicy z Krymem itd.
wolf Niedziela, 07 Września 2014, 13:41
Elementy brygad..czyli ile??? całe brygady, czy po kompanii z każdej??? Wymieniłeś 13 brygad samego wojska, to 30 tys. zołnierzy..... ze sprzętem to duża siła + bataliony ochotnicze to 45 tys. ludzi i pokonało ich 10 tys. separatystów i 3-4 tys. Rosjan???? Tu nie chodzi o przepychanke tylko analizę danych. Pamiętamy jak Ukraińcy zachowywali się na Krymie. Oddawali broń, sprzęt, samoloty...bez żadnego wystrzału. Pytanie jest zasadne bo w mediach dominują realcje o walkach ochotników. Dlaczego nie ogłoszono mobilizacji rezerwistów? dlaczego sprzęt na front idzie z fabryk, a nie z jednostek? dzięki czemu oglądamy poprzerabiane cywilne Kamazy? Ilu kadrowych oficerów dowodzi na froncie? Dlaczego mają tak drastyczne braki w wyposażeniu i zaopatrzeniu? Podawano, że lotniska w Ługańsku broniła brygada spadochroniarzy, czyli 120 ludzi.....no brygada to nie jest co najwyżej kompania.....trochę pytań jest
P. Niedziela, 07 Września 2014, 20:37
Dużo pytań...
Z relacji wynika,że brygady raczej nie walczą w całości a poszczególnymi batalionami.
Jeżeli idzie o liczebność sił ATO to ok. dwóch miesięcy temu podawano iż jest to ok. 25 tys. ludzi (ale później zetknąłem się też z większą liczbą).
Nie wymieniłem też wszystkich brygad zaangażowanych w wojnę bo są jeszcze np. 1 Brygada Czołgów i brygada artylerii.
Są przypadki demoralizacji ale to nie Krym. Nie ma sygnałów aby np. całe bataliony oddawały sprzet i szły do niewoli. Choć mają miejsce takie wypadki jak ten z batalionem ot, który oddalił się z frontu i zatrzymał dopiero w Winnicy.
Mobilizacja rezerwistów została ogłoszona. Chyba już dwukrotnie.
Sprzęt idzie i z fabryk, i z jednostek, i z zamówień eksportowych (np. transportery, których nie chciał Irak).
Oglądamy często rozmaite niesamowite guntrucki ale sądzę że pochodzą z jednostek gwardii narodowej (ale to wyłącznie moje przypuszczenie). Jednostki te nie otrzymują ciężkiego uzbrojenia.
Braki w zaopatrzeniu i w uzbrojeniu to niestety efekt biedy. Armia ukraińska jest potwornie niedoinwestowana. Oszczędzano na niej 20 lat...
Nie wiem niestety kto bronił lotniska. W tamtym rejonie operuje 80 brygada, 1 Brygada Czołgów i batalion Ajdar (dotyczy to rejonu na południe od miasta, nie tylko lotniska).
rapid Sobota, 06 Września 2014, 20:14
160 tys. to było z Krymem i wschodnią Ukrainą chyba w 2012 roku , czytałem dzisiaj WTO 8/2014 , tam jest dokładnie opisane co się dzieje ze sprzętem wojskowym gdzie złodziei jest więcej niż sprzętu do rozkradzenia , zresztą u nas '' masa '' z dawnego ''pruszkowa '' przyznał że u nas też takie rzeczy się robiło , przychodzili ludzie ze służb specjalnych z politykami na dokładkę i chcieli dorobić coś na boku puki ''korzystne czasy'' ,szły czołgi do Afryki na czarno , dzisiaj oni mają wywalone ,a człowiek musi się cieszyć że dostanie robotę na umowę o dzieło , dlatego w Ukrainie jeszcze są czasy sprzyjające do kradzenia bo potem to choćby potop
wolf Niedziela, 07 Września 2014, 10:03
Wczoraj podano, że Mariupola ( miasto strategiczne, 500 tys. ludzi) broni 6 czołgów ( zostały im 3 sztuki)........Oglądałem wczoraj relację Bojanowskiego z okolic Mariupola. Batalion Azow ma tylko osobistą broń strzelecką, trochę rkm i granatników oraz kilka działek 23 mm.....przecież ukrańcy produkują nowoczesne pociski ppanc, mają moździerze dlaczego nie wzmacniają batalionów cięższą bronią....Zapewne sporo celnych informacji przedstawiają Komentatorzy poniżej, ale może być tak,że armia stwierdziła, że to walki domowe i niech MSW robi porządek, a armia nie będzie walczyć w bratobójczych walkach. Przecież Ukraińcy proszą o hełmy!!!! mundury i żywność...co oni hełmów w magazynach nie mają????a może armia mówi ... nie damy. i tak jest z cała resztą, że walczą oddziały separatystów z oddziałami ochotniczymi. Do akcji wkroczyła regularna armia rosyjska i przechyla szalę na swoją stronę.
Toski Sobota, 06 Września 2014, 20:04
Też nad tym dumałem i w końcu wydumałem. Ogromna część wojska ukraińskiego chroni reszty granic - z Naddniestrzem, Krymem i resztą Rosji. Są nieźle zaszachowani.
Przemo Sobota, 06 Września 2014, 18:55
Przyjrzyj się mapie Ukrainy.
Prawie ze wszystkich stron Ukraina jest okrążona przez Rosję, Białoruś i Naddniestrze a teraz również Krym.
Taki Charków na przykład jest tuż przy granicy Ukraińsko-Rosyjskiej, ze stolicy stolicy Ukrainy też nie ma zbyt daleko do Rosji...
Rosja utrzymuje bardzo duże siły nie tylko przy w rejonie Doniecka i Ługańska ale również w wielu innych punktach granicy, Ukraina musi rozmieścić siły na wszystkich zagrożonych kierunkach i nie może wydzielić zbyt dużych sił do walki w Doniecku i Ługańsku.
Do tego wydatki zbrojeniowe Ukrainy w ostatnich latach były niskie, Ukraina ma bardzo dużo czołgów i samolotów ale tylko na papierze, większość tego sprzętu jest zepsuta.
Siemił Sobota, 06 Września 2014, 17:59
Kadra oficerska nie chce walczyć z Rosjanami (swoimi nauczycielami w sztuce wojennej) bo wie, że by przegrała. Do tego ma świadomość, że władza w kraju została przejęta nielegalnie! Podobnie było w Egipcie, gdzie generalicja w końcu połapała się i zaprowadziła porządek z bractwem muzułmańskim. Potencjał jest miażdżący na korzyść Rosji. W zamian tego Rosjanie nie rzucają do walki naprawdę nowoczesnego sprzętu jak choćby śmigłowców szturmowych nowego typu czy oddziałów doborowych. Ta wojna jest dlatego hybrydowa, podprogowa w kontrolowanej, dogadanej skali. Ta wojna jest czymś w rodzaju konfliktu korporacyjnego między Stanami a Rosją. Wojna w małej skali nowego typu. Dobrze się dzieje, że Europa i Polska nie angażują się. Jednak wiele po tym konflikcie zmieni się w regionie i w Europie.
phep Sobota, 06 Września 2014, 15:53
W sumie też się nad tym zastanawiałem. O mnie za mnie mogą być trzy powody dlaczego tak się dzieje:
1) Za czasów Janukowycza bardzo mocno się trzymali z Moskwą więc najpewniej w każdej jednostce regularnej armii jest zainstalowane GRU. Od czasu obalenia Janukowycza było za mało czasu na "lustracje" więc możliwe, że chcą swoje plany chociaż w części utajnić. Poza tym były już przypadki nielojalności w siłach zbrojnych. U ochotników ten problem nie występuje.
2) Ale mogą też chcieć trzymać armie w odwodzie na wypadek prawdziwego już ataku ze strony Rosji zamiast ich wykrwawiać w Donbasie. Przeszkolenie regularnego żołnierza kosztuje nieporównywalnie więcej niż ochotnika i możliwe, że uznali że posyłanie ich jest nieopłacalne skoro ochotników mają praktycznie za darmo.
3) No i na koniec trzecia teoria już nieco bardziej political fiction. Jaceniuk i Poroszenko chcą w ten sposób "wystrzelać" Prawy Sektor i innych nacjonalistów (którzy w tym momencie stanowią duży procent walczących na wschodzie) żeby w razie czego mieć spokój z nimi w Kijowie.
z prawej flanki Sobota, 06 Września 2014, 15:47
po pierwsze ,to ten potencjał istnieje jeno na papierze a samo lotnictwo ukraińskie - jak się zdaje ; osiągnęło chyba zawstydzający poziom sprawności charakterystrycznej dla większości arabskich sił powietrznych. Po wtóre ; wspomniany przez Komentatora problem z pewnością determinuje posunięcia kijowskiego rządu ,które muszą być z tej konieczności po prostu ograniczane do niemrawej obrony a jest i jeszcze problem trzeci. To potrzeba trzymania ostatnich odwodów na wypadek gdyby na Kremlu wpadli na pomysł kolejnego "marszu na Tbillisi" ,czyli tym razem na Kijów. P.
z prawej flanki Sobota, 06 Września 2014, 10:37
no tak ,zdało by się rzec ; każdy sobie rzepkę skrobie ,czyli totalna samowala - niech teraz ktoś się jeszcze dziwuje że bałagan jest nawet w komunikatach dowództwa tej tzw."operacji ATO". Dzisiaj ogłaszją wielką victorię na jednym czy drugim odcinku "frontu" ,by jutro okazało się że sytuacja jest tam akurat dokładnie odwrotna od propagandowych wrzutek ; skoro jednostka rano trzyma linę obrony a wieczorem wraca do Kijowa na partyjną akcję przeciwko Jaceniukowi. W ten sposób wojować z Rosjanami się nie da a ten przykład niesubordynacji pododziału ochotniczego w bezwładnym ataku na to przysłowiowe "uraaa" - po prostu powala.
Michał Sobota, 06 Września 2014, 9:49
Świetny artykuł. Dziękuję.