Szef SKW: postępowanie w sprawie gen. Kraszewskiego zgodne z przepisami

OPUBLIKOWANO: Wtorek, 21 Listopada 2017, 12:59
Piotr Bączek

Szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Piotr Bączek zapewnił we wtorek, że postępowanie kontrolne prowadzone przez SKW wobec dyrektora Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi w BBN gen. bryg. Jarosława Kraszewskiego toczy się zgodnie z przepisami. Zdaniem Bączka otoczenie prezydenta próbuje wpłynąć na ten proces.

Bączek w rozmowie z Polskim Radiem 24 był pytany o wypowiedź prezydenta Andrzeja Dudy. 11 listopada, pytany na ulicy przez jednego z uczestników obchodów Święta Niepodległości, czy "dogada się" z ministrem obrony Antonim Macierewiczem, Duda odpowiedział, że "pan minister musi sobie parę rzeczy przemyśleć". Po chwili dodał: "Jak będzie wobec uczciwych oficerów stosował takie ubeckie metody, jak Platforma stosowała wobec niego, to będzie kiepsko".

Czytaj więcej: Prezydent: jak szef MON będzie stosował "ubeckie metody", to będzie kiepsko

Prezydent przyznał później w kilku wywiadach prasowych, że chodzi o gen. bryg. Jarosława Kraszewskiego. W czerwcu podległa szefowi MON SKW wstrzymała generałowi dostęp do informacji niejawnych w związku z rozpoczęciem postępowania sprawdzającego. W podobnej procedurze w 2008 r. SKW próbowała odebrać dostęp do informacji ściśle tajnych Macierewiczowi, który wówczas był posłem.

Bączek powiedział we wtorek, że nie chce komentować wypowiedzi prezydenta. – Również dlatego, że w odróżnieniu do pana Donalda Tuska nie byłem zaproszony na uroczystości 11 listopada – zaznaczył. Odniósł się jednak do komentarzy udzielanych prasie przez prezydenckich ministrów – rzecznika prezydenta Krzysztofa Łapińskiego, zastępcę szefa KPRP Pawła Muchę oraz szefa BBN Pawła Solocha. Zdaniem Bączka próbują oni "wpłynąć na niezależny proces postępowania sprawdzającego, kontrolnego".

Czytaj więcej: Prezydent o szefie MON: powiedziałem, co myślę; chodzi o gen. Kraszewskiego

Bączek podkreślił, że postępowanie w sprawie generała nie jest "niczym nadzwyczajnym" i "jest prowadzone zgodnie z wszelkimi przepisami". Zdaniem szefa SKW prezydenccy ministrowie powinni być raczej wdzięczni, że Służba dochowuje staranności i obiektywizmu, a nie wywierać presję na funkcjonariuszy, by jak najszybciej dokończyć postępowanie.

Szef SKW podkreślił, że rozpoczęte pod koniec czerwca postępowanie sprawdzające nie jest przewlekłe. Tłumaczył, że na czas trwania postępowania wpływa oczekiwanie na odpowiedzi na pytania wysłane do innych służb. Bączek podkreślił też, że zarówno on, jak i podlegli mu funkcjonariusze uważają, że sprawdzanie gen. Kraszewskiego powinno zakończyć się jak najszybciej.

Również zdaniem szefa MON Antoniego Macierewicza, który w poniedziałek był gościem TV Republika, postępowanie wobec gen. Kraszewskiego "nie trwa aż tyle". – Trwa zdaje się 4 miesiące, a ustawa mówi o 6-miesięcznym okresie, który jest zostawiony Służbie Kontrwywiadu Wojskowego dla zrealizowania tego zadania – zaznaczył minister.

Czytaj także: Macierewicz: proszę prezydenta, by nie prowadził do rozdwojenia armii

Zdaniem Bączka prezydenccy ministrowie "muszą sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chcą stać we wspólnym froncie przeciwko nawet nie tyle SKW, ale szefowi tej służby, która pod koniec czerwca zgodnie ze wszystkimi przepisami rozpoczęła postępowanie kontrolne". Szef SKW odniósł się w ten sposób do pytania o zawiadomienie, jakie w poniedziałek złożyła do prokuratury Platforma Obywatelska. Uważa ona, że szef SKW przekroczył uprawnienia w sprawie postępowania sprawdzającego wobec gen. Kraszewskiego.

Pytany, czy SKW nie chce udostępnić prezydentowi dokumentów dotyczących generała, Bączek zaznaczył, że przepisy uniemożliwiają przekazywanie informacji na temat toczącego się postępowania kontrolnego. Dodał, że minister Macierewicz proponował prezydentowi Dudzie "umożliwienie" zapoznania się z materiałami dotyczącymi Kraszewskiego "z czasów WSI", a prezydent z tej propozycji nie skorzystał. Szef SKW zaznaczył jednak, że przesłanką do rozpoczęcia postępowania kontrolnego wobec gen. Kraszewskiego były informacje "z ostatniego okresu".

Bączek zaprzeczył też, by SKW inwigilowała pracowników BBN.

Czytaj więcej: Prezydent: są decyzje MON, których nie zaakceptuję

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

12 komentarzy

Bartek Środa, 22 Listopada 2017, 6:21
Sprawa jest niestety kompromitujaca. Wg takiego podejscia gdyby przepisy dopuszczaly bezterminowe badanie to moznaby nigdy nie udzielic odpowiedzi. Jesli to tyle trwa bez żadnych wnioskow to znaczy w najlepszym przypadku że SKW jest niewydolne a ludzie niekompetentni a w najgorszym...
Ja Środa, 22 Listopada 2017, 9:17
Niby dlaczego? Termin 6 miesięcy ktoś ustalił dawno temu na podstawie doświadczeń ile zajmuje zebranie i zweryfikowanie odpowiednich informacji (oczywiście zapewne dodając jakiś "bezpiecznik czasowy"). SKW nie przekroczyła tego terminu, ma jeszcze zapas czasu. Prowadzi wiele takich postępowań i nikt nie płacze. A tu komuś się nie spodobało, że "ruszają moich ludzi"...
LOL Środa, 22 Listopada 2017, 13:41
Nie mówimy o przypadku gdy dana osoba jest weryfikowana pierwszy raz przed przyznaniem dostępu do informacji o odpowiedniej klauzuli tajności. Mówimy o sytuacji w której człowiek pół roku przed wszczęciem procedury, odnawiał certyfikat bezpieczeństwa i wówczas zastrzeżeń nie było. Jeśli obecnie pojawiły się jakieś nowe okoliczności, nie trzeba prześwietlać całego życia, a cała dokumentacja z poprzednich procedur, powinna być w archiwum. Cała sprawa wygląda tak, jakby najpierw wszczęto procedurę, a dopiero teraz szukano odpowiedniego uzasadnienia.
Ja Czwartek, 23 Listopada 2017, 8:53
Ale nikt nie mówi o podpieraniu się materiałami archiwalnymi. Są nowe okoliczności to trzeba znowu sprawdzić wiele rzeczy. Co z tego, że masz wiedzę sprzed pół roku o np. stanie majątkowym, podróżach, kontaktach, jak to wszystko może się w miesiąc zmienić, a na sprawdzenie tego znów trzeba czasu.
marian Środa, 22 Listopada 2017, 13:34
nie komuś- prezydent ma rację , ta kontrola jest fikcja, z czasem sie wyjasni, Pan bączek niech nie mydli oczu, gdzie on szuka ciemnych ludzi ? po co dał się wmiewszać w tą rozgrywke? skw nie powinna w tym uczestniczyć.
Ja Czwartek, 23 Listopada 2017, 8:57
Ma rację w swoim i twoim przekonaniu. Fakty ustala SKW.
Marek1 Wtorek, 21 Listopada 2017, 21:39
Mozna łatwo sprawdzić prawdziwe intencje SKW i AM w sprawie gen. Kraszewskiego, który został wyłączony od czerwca br. z dostępu do dokumentów niejawnych/tajnych MON, co uniemożliwia mu nadzór z ramienia Prezydenta nad SZ RP. Otóż wystarczy z BBN wybrać zaufanego st. oficera, który przejmie obowiązki gen. Kraszewskiego do czasu zakończenia postępowania sprawdzającego przez SKW. Jeśli i w tym wypadku SKW będzie robić obstrukcję, to sprawa jest jasna, że to AM poprzez SKW blokuje Prezydentowi możliwość nadzoru nad WP.
alex Wtorek, 21 Listopada 2017, 16:34
Są jakieś standardy sprawdzania osób dopuszczonych do niejawnych informacji. Nie można robić wyjątków tylko dlatego, że ktoś jest prezydenckim ulubieńcem.
racjus Wtorek, 21 Listopada 2017, 18:18
Tylko ten prezydencki ulubieniec miał już kilkukrotnie udzielony certyfikat dostępu do materiałów niejawnych i teraz nagle SKW coś odkryła. Tylko, że jeśli już ma dowody to po co wysyła zapytania do wszystkich innych instytucji zamiast po prostu nie udzielić dostępu do materiałów niejawnych na podstawie zebranego materiału? Wszystko to pachnie niezłą "ustawką" i bardzo nieczystymi zagrywkami w stylu "coś tam było w WSI, coś jest teraz ale teraz tego nie ujawnimy". Jeśli są dowody to powinien być akt oskarżenia, nie ma to człowiek jest niewinny a nie takie nie domówienia, stan zwieszenia, niby coś mamy itp. albo w tą albo w tamtą. A szef SKW to taki BMW teraz się wystraszył ponieważ, jeśli odejdzie szef to on z nim i rozpoczęły się insynuacje typu materiały "z czasów WSI" i "obecnych". Nie tak działają służby w demokratycznym kraju.
Ja Środa, 22 Listopada 2017, 9:31
To nie działa w tak prosty sposób jak opisałeś. Nie każda informacja, jaką służba pozyska daje się szybko przełożyć na materiał dowodowy, ale może być przesłanką by sprawdzić pewne kwestie w szerszym zakresie. Jeśli ktoś ma minimalne dochody a pojawia się informacja, że jeździł drogim samochodem to nie możesz mu za to nic zrobić, ale masz podejrzenie, że coś jest nie tak i to jest powód do wszczęcia postępowania wyjaśniającego/sprawdzenia - trzeba z pomocą kilku instytucji zebrać wiedzę, czy kupił (za co? spadek? darowizna? inne legalne dochody, nielegalne? łapówka? może raty lub leasing więc nie musiał mieć od razu tyle pieniędzy ile kosztuje auto itd.) czy ktoś mu użyczył i dlaczego (z życzliwości - kolega, rodzina? z wdzięczności - za co? czy jako forma budowania zależności?), czy ukradł. I wszystko trwa, szczególnie gdy ściągasz informacje od innych instytucji - tylko w filmach ustala się to w parę minut. A to tylko najprostszy przykład, gdy w sprawdzeniach SKW co do takich osób chodzi często o dużo bardziej skomplikowane i niejednoznaczne historie. Kontrwywiad jest od tego, by dokładnie patrzeć na ręce zwłaszcza ludziom na tak wysokich stanowiskach, bo jeśli wchodzą one w niewłaściwe układy to i same bardzo uważają, i pozyskujący je również.
Ja Czwartek, 23 Listopada 2017, 9:08
Racjus, szef SKW może powiedzieć, że coś ma bo postępowanie trwa już tyle czasu, że określone informacje mogły zostać zebrane. Skoro SKW jest atakowana, że sprawdzenie jest nieuzasadnione to dlaczego nie ma odpowiedziec na to? To nie jest chwalenie się tylko wymuszona publicznym zainteresowaniem odpowiedź na insynuacje. I ja właśnie nie piszę, że wszystko jest w porządku tylko, że coś wzbudziło podejrzenia SKW i dlatego trwa postępowanie, a to zabiera ileś czasu. A że postepowanie nie jest jeszcze zakończone to nikt na tym etapie nie powiadamia ZW czy przełozonych. tylko - tak jak zrobiono - chwilowo (na czas postępowania) - nie zezwala danej osobie na dostęp do materiałów niejawnych. Potem, w zależności od wyników, dostęp się przywraca lub wstrzymuje ostatecznie. Mowa o materiałach z WSI jest tylko hasłowa - może coś dopiero teraz znaleźli, o czym wcześniej nie mieli wiedzy, może dopiero w powiązaniu z obecnymi informacjami coś nabrało innego znaczenia. Jeśli przestaniesz doszukiwać się złej woli na podstawie tylko tego, że prezydent jest niezadowolony lub na pdstawie medialnych ataków na Macierewicza to naprawdę nie znajdziesz tu "dziury w całym". Wszystko faktycznie przebiega tak, jak powinno. Jeśli nawet jest jakieś drugie dno sprawy to na pewno nie wskazuje na to normalna procedura działania zgodnego z ustawowymi obowiązkami SKW.
racjus Środa, 22 Listopada 2017, 11:38
Jeśli zbierane są dowody to czemu szef SKW insynuuje, ze ma materiały z czasów "WSI" i "obecnych"? Jeśli wszystko byłoby w porządku tak jak piszesz była by cisza, po prostu odmówiono by dostępu do materiałów niejawnych gen. Kraszewskiemu a w uzasadnieniu napisano by dlaczego. Ewentualnie zawiadomiono by przełożonego lub ŻW w zależności od tego co by znaleziono. Tutaj mamy sytuacje kiedy szef SKW publicznie chwali się, że coś ma. Dlatego pachnie to typową sprawą polityczną.