Turcja, Rosja i Iran rozmawiają o Syrii

OPUBLIKOWANO: Niedziela, 19 Listopada 2017, 12:24
Rosja-Turcja

Rozmowy ministrów spraw zagranicznych Turcji Mevluta Cavusoglu, Rosji Siergieja Ławrowa i Iranu Mohammada Dżawada Zarifa rozpoczęły się w niedzielę w Antalyi na południu Turcji - podała agencja TASS. Spotkanie poświęcone jest rozwiązaniu kryzysu syryjskiego.

Niedzielne rozmowy, które poprzedzają zaplanowany na 22 listopada rosyjsko-turecko-irański szczyt w Soczi, są zamknięte dla prasy.

Jak się oczekuje, ich głównym tematem będzie sytuacja w tzw. strefach deeskalacji w Syrii, zwłaszcza na obszarze muhafazy (prowincji) Idlib, a także dalsze wspólne działania Moskwy, Teheranu i Ankary w formacie astańskim.

Ministrowie najprawdopodobniej wymienią też poglądy na temat nowej rundy międzysyryjskich negocjacji pokojowych, pod auspicjami ONZ, zaplanowanych na 28 listopada w Genewie.

Czytaj także: Rosja wycofa część sił z Syrii? Pozostanie "kontyngent niezbędny do ochrony baz"

Sześć dni wcześniej w rosyjskim Soczi o Syrii mają rozmawiać prezydenci Rosji Władimir Putin, Iranu Hasan Rowhani i Turcji Recep Tayyip Erdogan.

Rosja, Turcja i Iran, które doprowadziły do rozejmu w Syrii, w styczniu br. uzgodniły w Astanie (przed negocjacjami w Genewie pod egidą ONZ) m.in. trójstronny mechanizm monitorowania i egzekwowania zawieszenia broni, pozwalający im na natychmiastową reakcję na wszelkie przypadki naruszenia rozejmu. Zmniejszenie intensywności walk ma pomóc utorować drogę politycznemu porozumieniu i zakończyć konflikt, w którym w Syrii życie straciło ponad 330 000 ludzi, a miliony zostały przesiedlone od marca 2011 roku.

Porozumienie z Astany umożliwiło ustanowienie "stref deeskalacji" zapewniających zaprzestanie walk. W tym kontekście Turcja rozmieściła oddziały w zbuntowanej prowincji Idlib w północno-zachodniej Syrii.

Czytaj także: Turecka ofensywa w Syrii. Erdogan: "Przebiega bez problemów"

Rosja i Iran wspierają prezydenta Syrii Baszara el-Asada, choć Turcja pomaga rebeliantom usiłującym go obalić. Ale Ankara i Moskwa, które przeszły poważny kryzys dyplomatyczny po zestrzeleniu w listopadzie 2015 r. rosyjskiego bombowca przez tureckie siły powietrzne na pograniczu turecko-syryjskim, w ostatnich miesiącach zaczęły ze sobą współpracować w celu znalezienia rozwiązania konfliktu syryjskiego.

PAP - mini

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

6 komentarzy

Naiwny Poniedziałek, 20 Listopada 2017, 14:39
Kolego Polański - te trzy "karzełki" ekonomiczne razem mają 6 PKB gospodarki światowej (na 2016r) a pod względem ludności 3-4 miejsce. W 2017 mają szanse awansować na 5 poz. Wszystkie trzy kraje maja olbrzymi potencjał wzrostu i w przeciwieństwie do Nas mają niskie zadłużenie. I mają dużo wspólnych interesów. Nie mają też złej wspólnej historii. Ich potencjalny sojusz nie jest niczym śmiesznym. A już na pewno nie dla USA czy NATO.
Nie należy również zapominać, że za ich plecami w "cieniu" stoją Chińczycy. A to strategicznie oznacza detronizację dotychczasowego "hegemona". W Syrii to widać jak na dłoni.
Polanski Poniedziałek, 20 Listopada 2017, 8:32
Trzy karzełki ekonomiczne rozmawiają o wielkiej polityce. Ciekawe jak chcą pogodzi swoje aspiracje mocarstwowe ze swoimi sprzecznymi interesami?
Whiro Niedziela, 19 Listopada 2017, 14:14
Baszar nie chciał ustąpić i zrobić z Syrii wasala USA doprowadził do zniszczenia kraju i do tego że będzie dalej na stołu, ale Syria będzie podzielona pomiędzy Rosję, Iran i Turcję.
Smuteczek Niedziela, 19 Listopada 2017, 13:03
Pytanie w jakim kierunku zwroca sie Kurdowie. W Iraku ich wykolegowali, USa przymkneła oczy, czy tym razem bedzie tak samo?
DSA Niedziela, 19 Listopada 2017, 17:08
odpowiedź jest raczej oczywista skoro Turcja i Iran mają ten sam problem kurdyjski. Turcy zmienili też optykę co do kierunku dostaw surowców energetycznych i ponieważ szanse na korytarz energetyczny z Zatoki Perskiej spadły praktycznie do zera stawiają na współpracę z Iranem i Rosją a sami staną się hubem przez który gaz będzie płynął na południe Europy
tak tylko... uważam Niedziela, 19 Listopada 2017, 16:42
@Smuteczek
Jeżeli Kurdowie zwrócą sie w nieprawidłowym kierunku, to staną sie kolejnym celem po ISIS,
Nikt nie da Kurdom państwa. Zbyt dużo ich żyje na terenie Turcji czy Iranu. Poza tym nie są oni jednoscią, nie wszyscy chcą swego państwa (dążą do tego).
Tak czy tak Turcja pacyfikować bedzie ich i na terenie swego kraju i na terenach "przysciennych". Moze i USA bedzie grało "kartą Kurdyjska" ale to jest jednoznaczne z kolejnym rozlewen krwi a pzregranym będą Kurdowie.