Kolejne rozszerzenie NATO na Bałkanach?

OPUBLIKOWANO: Niedziela, 19 Listopada 2017, 9:35

Bośnia i Hercegowina robi postępy w swoich staraniach o przyjęcie go grona państw NATO. Zdaniem gen. Petra Pavela, szefa komitetu wojskowego Sojuszu BiH spełnia militarne wymogi akcesji natomiast na jej drodze stoją oczekiwania polityczne. 

Przeszkodą jest kwestia podziałów etnicznych, a konkretnie niechęci władz Republiki Serbskiej, która obok Federacji Bośni i Hercegowiny tworzy BiH. Na mocy decyzji pokoju z Dayton kończącego wojnę w Bośni w 1995 r. wymienione terytoria, których kształt odpowiada podziałom etnicznym (według spisu z 2013 r. BiH zamieszkuje ok 50 proc. Bośniaków, 30 proc. Serbów i 15 proc. Chorwatów), tworzą federację, której częściom przysługuje szereg uprawnień.

Władze w Sarajewie deklarują, że ich celem jest przystąpienie do Unii Europejskiej oraz NATO, natomiast przeciwny pogląd w tej sprawie prezentują przedstawiciele mniejszości serbskiej. W głównej mierze jest to konsekwencja wojny w latach 90., kiedy NATO zaangażowało się w konflikt przeciwko Serbom, dokonując bombardowań na ich pozycje. Dodatkowym powodem są również bliskie relacje z Belgradem, który podkreśla swoją neutralność oraz bliski sojusz z Rosją, a to z kolei rzutuje na stanowisko mniejszości serbskiej w BiH.

Czytaj także: Bałkany: Regionalne zatargi w cieniu walki mocarstw [ANALIZA]

W efekcie władze Republiki Serbskiej podejmują działania, aby uniemożliwić przyjęcie Planu na Rzecz Członkostwa (ang. Membership Action Plan, MAP), stanowiącego ważny krok na drodze do członkostwa w NATO. Aby było to możliwe, władze federacji muszą najpierw zakończyć rejestrację wszystkich swoich zasobów wojskowych na terenie całego kraju. Tymczasem w październiku parlament Republiki Serbskiej przyjął "Rezolucję o Ochronie Porządku Konstytucyjnego i Zapewnieniu Militarnej Neutralności Republiki Serbskiej". W dokumencie zadeklarowano neutralność wobec NATO do czasu ewentualnego referendum w sprawie akcesji.

W rezolucji znalazło się także odwołanie do aneksu 4. porozumienia z Dayton określającego porządek konstytucyjny BiH. Według autorów rezolucji jego zapisy dają władzom Republiki Serbskiej prawo do ogłoszenia neutralności wojskowej, choć aneks 4 kwestie polityki zagranicznej zostawia w rękach władz centralnych. Co więcej, w rezolucji znajdziemy uzasadnienie braku zgody władz republiki Serbskiej na spisanie zasobów wojskowych na swoim terenie, która ma wynikać z faktu, że rejestracja każdej nieruchomości jako należącej do Bośni i Hercegowiny skutkowałoby zmniejszeniem terytorium Republiki Serbskiej. Brak rejestracji uniemożliwiałoby implementację MAP.

Jak informuje Agencja Reutera, Dragan Čović, przewodniczący prezydium BiH, ciała pełniącego kolegialną rolę głowy państwa, powiedział, że MAP mogłoby zostać aktywowane podczas spotkania ministrów obrony NATO 5-6 grudnia w Brukseli. W 2006 r. BiH dołączyła do inicjatywy Partnerstwo dla Pokoju, natomiast od 2008 r. prowadzi intensywny dialog na temat członkostwa.

Czytaj także: Niechciana armia. Militarne ambicje Kosowa

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

20 komentarzy

bender Poniedziałek, 20 Listopada 2017, 11:57
Moim skromnym zdaniem to mrzonki. Federacyjny ustroj panstwa narzucony przez uklad pokojowy z Dayton pozwala na w miare pokojowa koengzystencje Bosniakow, Chorwatow i Serbow w ramach jednego, mocno zdecentralizowanego organizmu panstwowego, ale silna opozycja pomiedzy Federacja Bosni i Hercegowiny (czesc bosniacko-chorwacka) a Rebublika Serbska (czesc serbska BiH, nie mylic z Republika Serbii) wyklucza jakiekolwiek zmiany staus quo kraju. Osobiscie nie widze szans na czlonkostwo Bosni w NATO, a wrecz przeciwnie, bo antagonizmy wcale nie maleja. A strategicznie to i tak NATO jest na miescu choc misje stabilizacyjne IFOR i SFOR sie pokonczyly. Ich miejsce zajela misja Unii Europejskiej (EUFOR Althea w tym konkretnym przypadku) i niewielki kontyngent wojskowy utrzymuje spokoj w regionie.
vdyufrji Poniedziałek, 20 Listopada 2017, 6:38
Co poniektórzy czują zażyłość z wielkim bratem (jednostronną oczywiście) bo niedoświadczyli ze względu na geografię intensywnie tej miłości
Drzewica Niedziela, 19 Listopada 2017, 21:05
Serbowie czują związki z Rosją, to rzecz znana, ale czy przez to miałoby NATO pozostawić Chorwatów samymi?
ktos Poniedziałek, 20 Listopada 2017, 9:26
Chorwacja jest w NATO od 2009 roku. ;)
polak mały Niedziela, 19 Listopada 2017, 19:36
W NATO jedyną liczącą się siłą militarną są USA. Reszta się nie liczy. Gdybyśmy się w tej chwili zdecydowali ruszyć na zachód, do doszlibyśmy do Renu w ciągu tygodnia. Ale nie w tym rzecz.
Pętla wokół Serbii się zaciska. A Rosja ma coraz mniejsze wpływy na Bałkanach. I o to tu chodzi, a nie o jakieś realne możliwości tej "armii",
bender Poniedziałek, 20 Listopada 2017, 10:36
Przepraszam, ale nie zrozumialem Twojego komentarza. Napisales (cytuje): "Gdybyśmy się w tej chwili zdecydowali ruszyć na zachód, do doszlibyśmy do Renu w ciągu tygodnia". Juz mniejsza z tym, kim jest podmiot Twojej wypowiedzi (kim sa ci "my"), ale jesli chcesz pojsc na piesza wycieczke nad Ren, to wg. Google Maps trasa z Wawy do Dusseldorfu czyli okolo 1080 km zajmie Ci 221 godzin spaceru, czyli grubo ponad tydzien.
Tyle w kwestii merytorycznej zawartosci Twojej opinii.
Jestem robotem Niedziela, 19 Listopada 2017, 12:02
"Armia" licząca 12000 żołnierzy do niczego się NATO nie przyda.
raffff Wtorek, 21 Listopada 2017, 17:10
Przypomnij sobie ilu członków miało Państwo islamskie i jak trudno było je pokonać.
Cynik Poniedziałek, 20 Listopada 2017, 8:36
Nieprawda. To jest 12 tysięcy ludzi, z którymi potencjalny przeciwnik musi się zmierzyć. To znaczy, że on sam musi przeznaczyć jakieś siły i środki na ich zwalczenie, czyli osłabi swoje siły na innym odcinku.
xDDD Niedziela, 19 Listopada 2017, 14:50
Nie liczy się tak samo jak siły zbrojne Rosji. To (coraz mniej znaczące) państwo jest tak zapuszczone technologicznie, że niedługo będziemy je porównywać do krajów 3 świata.
Wawiak Poniedziałek, 20 Listopada 2017, 0:11
Kraj 3go świata z bronią jądrową.... to nie brzmi dobrze. Rosji nie kocham (niech się trzyma jak najdalej od Polski), ale taki scenariusz to gwarantowane kłopoty dla Polski i nie tylko dla niej...
Hobbysta Niedziela, 19 Listopada 2017, 14:07
Armia moze nie ale dostep do terytorium tak.
nie jestem robotem Niedziela, 19 Listopada 2017, 13:27
komentarze ludzi, którzy nie rozumieją, że NATO jest sojuszem polityczno-militarnym i nie tylko liczebność armii stanowi o jego potencjale, do niczego mądrego się nie przydadzą
dimitris Poniedziałek, 20 Listopada 2017, 6:55
Na Bałkanach NATO jest po pierwsze narzędziem kontroli nad niesfornymi ruchami militarnymi tych państw. Jedynym skutecznym. Prócz tego, bez NATO, wschodnie Morze Śródziemne dawno już pogrążyłoby się w wojnie, spadło do stanu bezpieczeństwa czy raczej bezprawia XVII-wiecznego.

Jednak szkoda, PEŁZAJĄCA KATASTROFA, że NATO nie dopilnuje, by miliony, wiadomo kogo i po co, nie naruszały naszych europejskich granic, właśnie zwłaszcza na Śródziemnym.
Grzesiek Niedziela, 19 Listopada 2017, 13:05
Opinia conajmniej kontrowersyjna.
To zawsze o 12tys wrogow mniej i o 12 tys sojusznikow wiecej. Jezeli beda wypelniac swoje zadania to ta armia bardzo sie przyda.
Adik Niedziela, 19 Listopada 2017, 17:47
Bośniacy to muzułmanie. Do czego Europie muzułmanie w strukturach NATO?
ktos Poniedziałek, 20 Listopada 2017, 9:28
Znaczna czesc Anglikow, Niemcow i Francuzow to muzulmanie... im tez podziekujemy?
Leszek Poniedziałek, 20 Listopada 2017, 8:26
Turcy to też muzułmanie, a mimo to są w NATO.
mj Poniedziałek, 20 Listopada 2017, 7:54
w 50% - są 3 kraje w federacko BiH, Replublika Serbaska ze stolicąw Banja Luce raczej nie jest muzułmańska
Hex Niedziela, 19 Listopada 2017, 13:05
To od razu podziękuj za udział Litwie, Łotwie i Estonii, grosz do grosza jak to mawiają.