NATO otwiera wschodnią flankę [KOMENTARZ]

OPUBLIKOWANO: Środa, 08 Listopada 2017, 11:57
Stryker dragoon ride

Dziś rozpoczyna się spotkanie ministrów obrony NATO, w trakcie którego mają zostać podjęte decyzje dotyczące stworzenia dwóch dowództw, kluczowych dla możliwości wzmocnienia obrony wschodniej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego. W pierwszym dniu spotkania resort obrony reprezentować będzie podsekretarz stanu w MON Tomasz Szatkowski.

Podczas rozpoczynającego się, dwudniowego spotkania szefów resortów obrony NATO poruszane będą kwestie cyberobrony, kontynuowania misji w Afganistanie czy odpowiedzi na zagrożenie ze strony Korei Północnej. Jednym z najważniejszych punktów jest jednak stworzenie dwóch dowództw, odpowiedzialnych za ochronę morskich szlaków komunikacyjnych między Ameryką i Europą, jak i koordynację przerzutu żołnierzy i sprzętu po kontynencie.

W ten sposób Sojusz Północnoatlantycki chce odpowiedzieć na konieczność odbudowy zdolności szybkiego przemieszczania sił wzmocnienia do zagrożonego rejonu. W czasach Zimnej Wojny takie działania były regularnie ćwiczone i doskonalone. Co więcej, dowódcy dysponowali dokładnymi danymi dotyczącymi infrastruktury (np. nośności dróg i mostów) w rejonie planowanych działań czy na drogach przerzutu.

Po zakończeniu Zimnej Wojny i rozszerzeniu NATO Sojusz skupiał się na misjach ekspedycyjnych, zwykle rozpoczynanych z dużym wyprzedzeniem. Do wybuchu kryzysu na Ukrainie nie wprowadzano też rozwiązań, pozwalających na szybki przerzut wojsk pomiędzy poszczególnymi państwami w czasie pokoju.

To ostatnie ma szczególne znaczenie, gdyż do powodzenia obrony kolektywnej w Europie Środkowo-Wschodniej może być niezbędne przemieszczenie dodatkowych jednostek jeszcze przed wybuchem konfliktu. Jednocześnie, jak wskazywano chociażby podczas konferencji AUSA 2017, politycy raczej nie zdecydują się na wdrożenie przepisów obowiązujących w stanie wojny (już dziś znoszących zdecydowaną większość ograniczeń) zanim dojdzie do otwartych działań, aby uniknąć eskalacji konfliktu.

Przerzut wojsk mogą utrudniać nie tylko infrastruktura czy brak jej rozpoznania (niezbędnego w celu oceny, czy dana droga może zostać użyta np. do przemieszczenia czołgów), ale też procedury prawne. Od pewnego czasu są one doskonalone, ale nadal pozostaje wiele do zrobienia, o czym świadczą choćby problemy, jakie pojawiały się podczas przerzutu amerykańskich jednostek pancernych do Europy.

Czytaj więcej: Przerzut polskimi drogami wyzwaniem dla US Army. Kolizja z udziałem Abramsa podczas testu [ANALIZA]

Nowe dowództwo pozwoli na lepszą koordynację współdziałania pomiędzy państwami, jeżeli chodzi o przerzut wojsk po Europie. Dowódca US Army Europe apelował nawet o stworzenie „wojskowej strefy Schengen”, pozwalającej na szybką dyslokację sił sojuszniczych. Co ciekawe, w listopadzie ub. r. podobny apel zgłosili przedstawiciele niemieckiego Bundestagu, przy okazji przyjmowania ustawy budżetowej na 2017 rok. W Polsce stosowna ustawa usprawniająca przerzut wojsk sojuszniczych weszła w życie w pierwszej połowie 2016 roku.

Czytaj więcej: Polskie przepisy otwarte dla "szpicy". Ustawa weszła w życie 

Z kolei stworzenie dowództwa wspierającego ochronę linii komunikacyjnych między Europą a USA można odczytywać jako potwierdzenie podnoszonej przez dowódców kwestii potencjalnego zagrożenia dla wojsk Stanów Zjednoczonych przerzucanych przez Atlantyk. Pomimo wzmacniania obecności USA w Europie, zdecydowana większość wojsk amerykańskich bazuje dalej w Stanach Zjednoczonych, i w sytuacji konfliktu na dużą skalę konieczny byłby przerzut wojsk pomiędzy kontynentami.

Taka operacja mogłaby zostać zagrożona chociażby przez rosyjskie okręty podwodne, dysponujące uzbrojeniem rakietowym. Powołanie nowego dowództwa będzie ważnym krokiem w kierunku wzmocnienia obrony przed takim zagrożeniem.

Czytaj więcej:  Przeciwko „egzystencjalnemu” zagrożeniu. Odbudowa armii kluczowa dla Europy [5 PUNKTÓW] 

Decyzje planowane do podjęcia przez ministrów obrony NATO stanowią bardzo wyraźny sygnał świadczący o odbudowie zdolności przerzutu wojsk do Europy i na jej terytorium, jakie były utrzymywane w czasie Zimnej Wojny, ale zostały zaniedbane w ostatnich latach. Za powołaniem nowych dowództw muszą iść następne kroki, obejmujące bardzo szeroki zakres zagadnień: od wspólnych ćwiczeń, poprzez doskonalenie sprzętu (np. obrony przeciwlotniczej, potencjału zwalczania okrętów podwodnych), ale też cywilnej infrastruktury. Wreszcie, bardzo istotne jest dostosowanie regulacji prawnych i usprawnienie wymiany informacji pomiędzy państwami, tak aby przerzutu wojsk nie hamowały procedury.

Spotkanie ministrów NATO

Jak informuje rzecznik MON ppłk Anna Pęzioł-Wójtowicz, w trakcie spotkania omówione zostaną m.in. przygotowania do szczytu NATO w roku 2018, wysokość wydatków obronnych, rola sojuszu w zwalczaniu terroryzmu jak również kształtowaniu stabilności w sąsiedztwie Sojuszu i utrzymanie polityki odstraszania, a także wyzwania globalne, w tym sytuacja wokół Korei Północnej. W pierwszym dniu Polskę reprezentował będzie podsekretarz stanu Tomasz Szatkowski.

W Brukseli odbędą się też spotkania: państw najbardziej zaangażowanych we wsparcie Ukrainy w formule „Quint” z udziałem przedstawicieli: USA, Polski, Wielkiej Brytanii, Litwy i Kanady  oraz państw uczestniczących w grupie bojowej eFP na Łotwie (Kanada, Łotwa Hiszpania, Włochy, Polska, Słowenia, Albania). Rozmowy ministrów sojuszu będą dotyczyć również cyberbezpieczeństwa, w tym sposobów wprowadzania uzgodnionych wcześniej zasad budowania bezpieczeństwa cybernetycznego państw członkowskich. W pierwszym dniu resort obrony reprezentować będzie podsekretarz stanu Tomasz Szatkowski. W drugim dniu obrad weźmie udział minister Antoni Macierewicz, przewidziane jest spotkanie ministra z mediami.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

9 komentarzy

Jontek Środa, 08 Listopada 2017, 19:03
To właściwe , trafne kroki ze strony sojuszników NATO . Należą się za to brawa .Moskwa oczywiście nie omieszka zapewniać o swoich reakcjach w odpowiedzi na zwiększenie zagrożenia ale oni tam na Kremlu od zawsze tak kłapią paszczami w podobnych sytuacjach , niech zatem sobie i teraz pokłapią .
Wojciech Środa, 08 Listopada 2017, 15:06
To wszystko ściema. Ruscy są za ciency w uszach żeby zaatakować. Chodzi o poskromienie niepokornych państw i zabezpieczenie interesów. Przykładowo Amerykanie usadowili się tuż obok polskich złóż polimetali (tytan, wanad, żelazo i metale ziem rzadkich) na Suwalszczyźnie szacowanych na 3,5 biliona USD. W tym samego tytanu jest tam więcej niż w całej Rosji.
Przypadek? W takich sytuacjach nie ma przypadków.
Redrum Piątek, 10 Listopada 2017, 12:05
Obojętnie w którym miejscu Polski stanęliby żołnierze z USA, Rosjanie dorobią do tego swoje manipulatorskie "baju baj". A to niespotykane nigdzie indziej na planecie złoża tytanu, a to obrona Niemiec na linii Odry, a innym razem molestowanie polskich kobiet przez czarnoskórych szeregowych.
starszy oborowy Czwartek, 09 Listopada 2017, 19:28
Te złoża są 2 km pod ziemią. Ich kompletnie nie opłaca się eksploatować. W RPA, Brazylii czy Australii dużo większe pokłady tych metali zalegają kilka m pod powierzchnią.
Geoffrey Czwartek, 09 Listopada 2017, 9:08
Ale fantastyka. A co by Amerykanom przeszkadzało już teraz wydobywać te rzadkie metale? Albo pięć lat temu? Czołgami się buduje kopalnie? Jakaś logicznie niedorobiona ta moskiewska wrzutka propagandowa o niedobrych amierikańcach co ponoć nam coś rabują.
andys Środa, 08 Listopada 2017, 23:35
Zawsze mówiłem, że na Suwalszczyźnie moieszkaja sami tytani.
As Środa, 08 Listopada 2017, 12:57
Dane dotyczące infrastruktury np nośności mostów itp na pewno są już u Rosjan. Chyba że w obecnej sytuacji wschodni sąsiedzi nie chcą się bawić i przewidują wciśnięcie czerwonego guzika.
xyz Środa, 08 Listopada 2017, 14:11
Co za głupie gadanie! Wciśnięcie czerwonego guzika u nich spowoduje "reakcję łańcuchową" w kilku innych miejscach świata, także wszyscy kończymy na "Marsie"... Obecność Putina na Kremlu jest gwarantem tego, że nikt tam nie wciśnie czerwonego guzika... Facet nie po to gromadzi bogactwa, aby z tego nie korzystać... Gorzej było ze Stalinem, którego poza władzą absolutną nie interesowały żadne inne bogactwa tego świata i w sumie na warunki, które miał do dyspozycji żył raczej skromnie...
Geoffrey Czwartek, 09 Listopada 2017, 9:17
Obecność Putina na Kremlu jest gwarantem tylko tego, że Rosjanie będą sprawiać kłopoty. To Putin zajął Krym i zaatakował Donbas. i nie ma powodu łudzić się, że cofnie się przed zajęciem czegokolwiek, co nie będzie dostatecznie bronione. Już nawet Szwedzi i Finowie to wiedzą. Putin nie wciśnie "Czerwonego guzika" dlatego, że ze skażonej ziemi nie ma żadnego pożytku. Ale nie znaczy to, że nie może użyć np taktycznej broni jądrowej według sławnej rosyjskiej "doktryny deeskalacji", czyli szantażu jądrowego na szczeblu taktycznym.