Obrona budowana od zera. Dania wzmacnia pancerz i tarczę [KOMENTARZ]

OPUBLIKOWANO: Czwartek, 12 Października 2017, 12:52
Leopard Dania
Iver
F-35A
  • Leopard Dania
  • Iver
  • F-35A

Duńskie ministerstwo obrony poinformowało o planie zwiększenia wydatków wojskowych. Dodatkowe fundusze mają trafić między innymi na zwiększenie liczby czołgów, a także zakupy systemów pocisków przeciwpancernych i naziemnych zestawów przeciwlotniczych. W dwóch ostatnich przypadkach Duńczycy będą musieli budować swoje zdolności „od zera”, bo zaledwie kilka lat wcześniej wycofali wszystkie posiadane systemy uzbrojenia z uwagi na cięcia budżetowe.

Zgodnie z projektem porozumienia w sprawie polityki obronnej wydatki wojskowe mają być stopniowo zwiększane. Do 2023 roku budżet obronny ma być wyższy o około 4,8 mld koron, czyli 750 mln USD, rocznie. Będzie to oznaczało wzrost o około 20 proc. w stosunku do bieżącego poziomu finansowania duńskiej armii.

W dokumencie podkreśla się, że dodatkowe fundusze pozwolą lepiej wykonywać zobowiązania wobec NATO, jak i zwiększyć potencjał obronny tego państwa. Dzięki temu Dania będzie wspierała dążenia do tego, aby „NATO pozostało najsilniejszym sojuszem wojskowym na świecie i wiarygodnym gwarantem naszego bezpieczeństwa”.

W projekcie zwrócono uwagę, że obrona kolektywna ma odstraszać i zapobiegać atakom na członków NATO, w tym Danię przez inne państwa. „To dotyczy szczególnie regionu Bałtyku, gdzie działania Rosji dają powód do wzrostu zaniepokojenia”. Podkreślono, że Rosja prowadzi istotne inwestycje w swoje zdolności wojskowe, a także przeprowadza ćwiczenia wojskowe w rejonie Morza Bałtyckiego i w pobliżu krajów bałtyckich bez poszanowania „międzynarodowych norm i zasad”.

Warto przypomnieć, że w czerwcu 2014 roku rosyjskie bombowce Tu-22M3 przeprowadziły symulowany atak na należącą do Danii wyspę Bornholm. W marcu 2015 roku ambasador Rosji w jednej z wypowiedzi stwierdził, że duńskie okręty staną się „celem rosyjskich pocisków nuklearnych”, jeżeli Dania dołączy je do systemu obrony przeciwrakietowej NATO.

Czytaj więcej: Kolejny symulowany atak bombowców. Rosja wraca do zimnowojennej doktryny

Na początku tego roku minister obrony Danii Claus Hjort Frederisken przyznał, że rozmieszczenie pocisków Iskander w obwodzie kaliningradzkim wiąże się z zagrożeniem dla tego państwa. Oprócz tego Dania była wielokrotnie celem rosyjskich ataków hakerskich. W projekcie porozumienia artykuł V Traktatu Północnoatlantyckiego nazwano „paktem muszkieterów”.

Iver

Duńskie fregaty mają silną obronę przeciwlotniczą, ale Kopenhaga nie posiada żadnego lądowego systemu OPL - nawet bardzo krótkiego zasięgu. Fot. A. Nitka

Dania zamierza przeznaczyć dodatkowe fundusze między innymi na sformowanie brygady wojsk lądowych, złożonej z „nowych i cięższych” jednostek. Projekt porozumienia zakłada, że będzie ona dysponowała większą liczbą czołgów podstawowych, naziemną obroną przeciwlotniczą, bronią przeciwpancerną, jak i dodatkową artylerią. Jednostka ma liczyć około 4 tys. żołnierzy i posiadać własną strukturę dowodzenia, czy pododdziały rozpoznania i logistyczne, pozwalające na prowadzenie samodzielnych działań.

W praktyce więc Duńczycy będą musieli odtwarzać „od zera” zdolności, z których zrezygnowano w wyniku cięć zawartych w jednym z wcześniejszych porozumień dotyczących zasad polityki obronnej, na lata 2010-2014. Tamten dokument usankcjonował bowiem wycofanie ostatnich naziemnych zestawów przeciwlotniczych Stinger, jak i wyrzutni przeciwpancernych TOW, bez wprowadzania następców (część tego sprzętu trafiła do Finlandii). Oprócz tego należy spodziewać się przywrócenia do służby i/lub zakupów dodatkowych czołgów Leopard 2, którymi dysponuje duńska armia.

Oprócz tego projekt porozumienia zakłada wzmocnienie marynarki wojennej Danii, w tym możliwości fregat w zakresie obrony przeciwlotniczej (pociski średniego zasięgu SM-2 i dalekiego SM-6), jak i zwalczania okrętów podwodnych. Wzmacniane mają być również jednostki rezerwowe. Niezmiennie planuje się zakup myśliwców nowej generacji F-35.

F-35A

Priorytetem pozostaje zakup myśliwców F-35A. Fot. USAF

Duński resort obrony zakłada też zwiększenie zdolności armii do działań na terenie kraju, na przykład do wykonywania zadań ochronnych czy związanych z napływem migrantów. Utrzymany i zmodyfikowany zostanie system powszechnego poboru. Ponadto, Dania zamierza wzmacniać zdolności państwa przyjmującego, w kontekście ewentualnego wsparcia NATO. Wreszcie, rozwijane będą zdolności w cyberprzestrzeni, a duńskie siły zbrojne utrzymają silną obecność w Arktyce. Kopenhaga chce też uczestniczyć w działaniach organizacji międzynarodowych, zarówno tych związanych z obroną kolektywną, jak i na przykład w operacjach zwalczania terroryzmu.

Obecnie Dania przeznacza na obronę rocznie około 25 mld koron, co – zgodnie z danymi NATO - stanowi 1,17 proc. PKB tego państwa. Jest więc prawdopodobne, że nawet po przyjęciu programu rozbudowy zdolności armii i zwiększeniu budżetu o 20 proc. nie uda się osiągnąć zakładanego przez NATO udziału wydatków obronnych na poziomie 2 proc., choć – jak czytamy w projekcie porozumienia – wzrost pozwoli na wypełnienie „jakościowego” kryterium, dotyczącego udziału wydatków inwestycyjnych na poziomie co najmniej 20 proc.

Czytaj więcej: Dania potwierdza kontrakt stulecia na myśliwce F-35

Zgodnie z zasadami obowiązującymi w Danii projekt porozumienia zostanie przedłożony parlamentowi. Wieloletnie plany polityki obronnej przyjmowane są bowiem w ramach konsensusu różnych partii. Część specjalistów uznaje duńskie rozwiązania w tym zakresie za modelowe.

Z drugiej jednak strony, ich stosowanie bynajmniej nie uchroniło Danii od wyzbycia się określonych zdolności obronnych, które są obecnie uznawane za najbardziej przydatne. Jak wskazano wcześniej, całkowite wycofanie przeciwpancernych pocisków kierowanych czy naziemnych systemów przeciwlotniczych zostało bowiem podjęte na podstawie porozumienia na lata 2010-2014, przyjętego w podobnym trybie – w 2009 roku.

Również w innych państwach podejmowano w tym czasie decyzje o redukcjach w siłach zbrojnych, które po zaledwie kilku latach okazały się całkowicie błędne. Warto o tym pamiętać w momencie, gdyby sytuacja w Europie Środkowo-Wschodniej ponownie się ustabilizowała, czy Rosja wysłała sygnały o „odprężęniu”.

Podejmowanie politycznie „łatwych” decyzji o cięciach w armii może się okazać brzemienne w skutkach, gdyż trudno przewidzieć pojawiające się nagle zagrożenia. Odtworzenie utraconych możliwości zawsze musi wiązać się zarówno z dodatkowym kosztem, jak i upływem czasu. Obecnie w podobnj sytuacji znajduje się nie tylko Dania, ale i inne kraje członkowskie Sojuszu Północnoatlantyckiego, jak i na przykład pozostająca poza NATO, ale ściśle współpracująca z Paktem Szwecja, która już wcześniej podjęła kroki w celu odbudowy swoich zdolności obronnych. 

Czytaj więcej: Szwecja szykuje się do "totalnej obrony" [KOMENTARZ]  

Historia pokazała, że demokracje muszą działać i negocjować z pozycji siły. Zintensyfikowany poziom zagrożenia wymaga, abyśmy inwestowali we właściwe zdolności. Dzięki temu Dania wraz z naszymi sojusznikami z NATO będzie mogła wystawić obronę, która będzie mogła przeciwdziałać, i co najważniejsze odstraszać (...) równorzędnego przeciwnika.

Projekt porozumienia ws. polityki obronnej Danii na lata 2018-2013

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

22 komentarze

Historyk Piątek, 13 Października 2017, 10:52
Dania w II WŚ praktycznie nie walczyła. Niemcy przyszli, Niemcy poszli. Kraj praktycznie nie dotknięty działaniami wojennymi. Nie rzucali się z gołymi rękami na Niemców jak my w Powstaniu. Nie ma co porównywać.
DeNatt Piątek, 13 Października 2017, 12:38
No i co z tego? Co to ma do artykułu?
m Piątek, 13 Października 2017, 9:54
Ograniczanie wydatków obronnych w dobie pokoju jest w pełni zrozumiałe, biorąc pod uwagę różnorodne pilne potrzeby. Jednak nawet najbardziej pacyfistycznie nastawione rządy muszą rozumieć, że określone minimum zdolności obronnych w tym zdolność rozwinięcia sił w razie pojawienia się narastających zagrożeń trzeba jednak mieć. W takim duchu powinni także działać polscy decydenci niezależnie od partii, którą reprezentują, ponieważ zbyt duże cięcia w armii doprowadzają ją do katastrofy. Na dzień dzisiejszy, gdyby w poprzednich latach nie hamowano programów zbrojeniowych moglibyśmy mieć przynajmniej w pełni wyposażone dywizjony artylerii lufowej samobieżnej w Kraby, 7 korwet wielozadaniowych i co najmniej 64 F-16 (jeśli nie planowane początkowo 160), a 2 brygady na KTO ukompletowane całkowicie, a nie w zaledwie 4 bataliony. Naturalnie koszty byłyby poważne, ale częściowo można by je zrekompensować rozważnym wydawaniem posiadanych środków, bo resorty marnują niemałe fundusze na często zbędne i chybione wydatki, zaś dziś zastanawialibyśmy się nad wyborem tych systemów, których nam brak np. środków rozpoznawczych tj. AWACS, satelity itp.
gfghfghgh Piątek, 13 Października 2017, 15:37
w dobie pokoju- jakie pilne potrzeby ?
m Piątek, 13 Października 2017, 18:27
Warto interesować się nie tylko obronnością, żeby widzieć całokształt. Poczytaj o dywidendzie pokoju .....
Patryk Piątek, 13 Października 2017, 8:46
Duńczycy nie benda się bronić zwiększenie budżetu w ich warunkach o 750mil usd to nie wiele w perspektywie 20 lat coś osiągną no chyba że znów plany się zmienią u nich że względu położenia stawiał na konflikt asymetryczny nie regularny i budował w oparciu o to siły i środki do realizacji zadań
inż. Piątek, 13 Października 2017, 15:20
Za 20 lat etnicznych Duńczyków już nie będzie:) możemy się założyć o skrzynkę wódki. No może w jakiś rezerwatach trochę ich zostanie.
inż. Sobota, 14 Października 2017, 20:41
Ja tam obowiązek wobec ojczyzny spełniłem. dwójkę pięknych małych Słowian mam:) i tobie też radzę trzymać się tej zasady. Prosta Ale bardzo skuteczną.
ja Sobota, 14 Października 2017, 9:49
Patrząc na nasz polski przyrost naturalny to chyba prędzej wyginiemy;-). Na razie jeszcze korzystamy z "renty zacofania", zmiany struktury społeczno-gospodarczej i problem braku rąk do pracy jeszcze nie odczuwamy ale za chwilę będzie armagedon.....
Kamikaze Czwartek, 12 Października 2017, 20:50
Nie mają obrony przeciwlotniczej? To w razie wojny jak zestrzelą rosyjskie drony lub kalibry wykierowane w ich instalacje portowe?
efreffrfrf Piątek, 13 Października 2017, 14:35
procami
Marek Czwartek, 12 Października 2017, 20:35
Pierwszą rzeczą, która nasunęła mi się na myśl po przeczytaniu tego artykułu jest to, że nawodne okręty wojenne z porządną OPL są "pływającymi celami" i dlatego "miłujący pokój" Rosjanie chcąc "oszczędzić" Duńczykom "zbędnych wydatków" bardzo takich okrętów u nich nie chcą.
Kowalskiadam154 Czwartek, 12 Października 2017, 19:29
Tak swoją drogą to ciekawe komu wezmą kase emerytom czy służbie zdrowia aby dać więcej na obrone bo chyba nie nachodźcom i ekorewolucji
tak tylko pytam Piątek, 13 Października 2017, 10:53
Miesiąc temu moja koleżanka wyjechała do pracy w Danii, można nazwać ją "nachodźcą"?
Jan Kowalski Czwartek, 12 Października 2017, 23:11
Nie napinałbym się tak, mają uchodźców, gdyż mają jedną z najwyższych stóp życia na świecie... nam uchodźcy się nie napraszają i w tym kontekście to nie wiem czy to taki powód do dumy... nad upadkiem ich sił zbrojnych też bym nie biadał, bo z ich PKB powyższą listę zakupów mogą zrealizować bez cięć w służbie zdrowia i emeryturach, podczas gdy my będziemy wciąż się wahać czy chcemy śmigłowce czy nie sytuacji naszych emerytów i chorych to i tak nie zmieni... co do ekologów to możesz ich nie lubić, ale Duńczycy takiego smogu jak w naszych miastach nie mają...skupmy się lepiej na sobie...
lo Piątek, 13 Października 2017, 10:43
Janie Kowalski do nauki. Smog w mieście jest głównie od aut, np: Warszawa. Co z tego, że Dania nie ma smogu w mieście jak już globalnie produkuje CO2 tyle samo co Polska lub więcej (dane z 2012 za 2011) na 1 mieszkańca. Duńskie świnki to niezła fabryka CO2. Duńscy ekolodzy w moim mieście wraz z holenderskimi sponsorują kilka fundacji lobbujących za zamknięcie kopali odkrywkowej. To nie jest tajemnica bo owe fundacje i ci sami ludzie od lat przeciw odkrywce protestują i od lat piszą na swoich stronach www o partnerstwie i dotacjach z Danii i Holandii. Wszak walczymy głównie z CO2 w energetyce a nie globalnie (czyli idiotyzm), co oznacza w praktyce walkę z naszym węglem. Warto pamiętać, że Holandia nadal spala importowany węgiel a Dania produkuje tyle samo CO2 co My. Kazus ekologów pod kątem wydatków a budżetu jest istotny. Bo Dania by chciała byśmy walczyli z 10% problemu smogu z energetyki jaki to kosztuje nas setki miliardów zł a technologia będzie spoza granic (oooo najlepiej Duńskie wiatraki, Niemieckie panele, Francuski atom) zamiast walczyć z 50% problemu smogu czyli kotłami w domach .... a to jest tańsze dla budżetu, ma większy efekt dla Nas (zdrowie) i technologia może być Polska (kotły gazowe, eko, styropian, polskie okna do ocieplenia). Dla przykładu ... Baltic Pipe a wiatraki duńskie. Poczytaj.
Jan Kowalski Piątek, 13 Października 2017, 18:35
Dzięki za zachętę do nauki - rozejrzałem się na szybko i to co odkryłem to to że Kopenhaga jest w czołówce miast Europy z najczystszym powietrzem, znalazłem również dane WHO, które przeczą temu o czym piszesz - dane dla Dani pokazują że ma znacznie czystsze powietrze niż Polska. Reszty twojej polemiki nie rozumiem, nigdzie nie odnosiłem się do przyczyn zanieczyszczenia powietrza, ale skoro o tym piszesz to nie zgadzam się co do samochodów, one wcale nie są najważniejszym źródłem zanieczyszczenia. Zgadzam się co do kotłów. Co do inwestowania w ekologiczne polskie rozwiązania to pełna zgoda, tylko że nie widzę jakiegoś wielkiego nacisku u nas na ten aspekt - jest tu raczej próba walczenia z ekologicznymi rozwiązaniami i stawianie na trujący nas węgiel. Nawet gdyby było tak jak piszesz i skażenie środowiska byłoby podobne to wciąż ich "przemysł" trując tak samo produkuje ponad 4 razy wyższe PKB per capita, kto jest tutaj górą? A tak w ogóle mój poprzedni wpis nie dotyczył ekologii ale samozadowolenia (twierdzenia że my jesteśmy najlepsi, najmądrzejsi na świecie a w Europie to już na pewno), wbrew wszelkim faktom - taka moda wyśmieać Duńczyków, Francuzów, Niemców i kogo się, tylko że to pusty śmiech...
niecka Sobota, 14 Października 2017, 17:05
Tez skorzystalem z zachety do nauki :) Zerknalem na google maps - Kopenhaga lezy nad morzem, a cala Dania to praktycznie wyspa. Z wizyt nad Baltykiem pamietam, ze tam... wieje. A wiekszosc PL z takim np polozonym w niecce Krakowem jest w porownaniu z Gdanskiem praktycznie bezwietrzna. A wiatr ma to do siebie, ze smog wywiewa ;)
sojer Czwartek, 12 Października 2017, 18:50
Zapewne kupią NASAMS. Zakup F-35 wydrenuje im cały budżet na modernizację. W kwestii Leopardów to nie wiem w co chcą inwestować - w tym samym czasie co Polska odbierała Leo 2A4 Dania zakupiła od Niemiec 50 egzemplarzy zmodernizowanych do wersji A5. To Czesi, Słowacy i Węgrzy powinni się wstydzić swoich T-72.
Victor Czwartek, 12 Października 2017, 14:46
Zaproponujmy zakup Puorunów?
Ziem Piątek, 13 Października 2017, 9:53
Jasne, wezma na pewno do pary z pilica :-)
Dzejson Piątek, 13 Października 2017, 14:49
A czemu mieliby nie wziąć piorunów? Przecież to dobry manpads. Wszystko zależy od tego jakie postawią wymagania