Erozja globalnej dominacji USA. Raport: Armia za słaba [KOMENTARZ]

OPUBLIKOWANO: Poniedziałek, 09 Października 2017, 15:50
Abrams strzela
F-35 USAF
Stinger Avenger
T-14 Armata T72B3 Moskwa 2017
F/A-18 Super Hornet US Navy
Polska Stryker Toruń
  • Abrams strzela
  • F-35 USAF
  • Stinger Avenger
  • T-14 Armata T72B3 Moskwa 2017
  • F/A-18 Super Hornet US Navy
  • Polska Stryker Toruń

Siły zbrojne Stanów Zjednoczonych stopniowo tracą przewagę nad potencjalnymi przeciwnikami, choć nadal są zdolne do wykonywania zadań na minimalnym poziomie zapewniającym spełnienie założeń strategii bezpieczeństwa narodowego. Co jednak szczególnie niepokojące, najniżej oceniane są rodzaje sił zbrojnych przeznaczone do podejmowania działań lądowych, a więc US Army i piechota morska – wynika z raportu 2018 US Military Strength Index, przygotowanego przez Heritage.

Z prac analityków Heritage w dość jednoznaczny sposób wynika, że lata cięć budżetowych, w tym wprowadzanych w ramach Budget Control Act, powodują stopniowe obniżenie zdolności amerykańskich wojsk do wykonywania zadań. Obecnie ocenia się, że siły zbrojne USA dysponują minimalnymi „marginalnymi”, możliwościami wystarczającymi do spełnienia stawianych przed nimi zadań.

Dwa rodzaje wojsk: piechota morska i wojska lądowe zostały jednak ocenione poniżej przeciętnej jako „słabe”. W US Army prowadzono znaczne redukcje strukturalne, przez co liczebność jest oceniana jako zbyt niska, a Pentagon i tak nie ma wystarczających funduszy, aby istniejące jednostki utrzymały zakładany poziom gotowości i były modernizowane według potrzeb.

Z kolei piechota morska boryka się z dużymi problemami z gotowością bojową, przez co jej ocena została w tym roku obniżona z „marginalnej” do „słabej”. Siły powietrzne i marynarka wojenna, jak i potencjał odstraszania nuklearnego otrzymały „marginalną” ocenę, co oznacza że mogą wypełniać stawiane przed nimi zadania – choć i tak we wszystkich tych formacjach występuje szereg luk w zdolnościach.

Raport „US Military Strength Index” jest corocznie przygotowywany przez fundację Heritage, aby ocenić środowisko bezpieczeństwa, w jakim znajdują się Stany Zjednoczone, jak i zdolność armii do wykonania postawionych przez nią zadań. Każdy z rodzajów sił zbrojnych otrzymuje noty w pięciostopniowej skali (od „bardzo słabej” do „bardzo silnej”). W ramach raportu sporządzane są też bardziej szczegółowe oceny, jak i badania środowiska zagrożeń i możliwości realizacji przez amerykańską armię stawianych przez nią zadań.

F-35 USAF

....podczas gdy w innych rodzajach sił zbrojnych modernizacja jest realizowana w znacznie szerszym zakresie. Fot. Tech. Sgt. Brandon Shapiro/USAF/Flickr

Podstawowym założeniem, stojącym u podstaw raportu jest ocena zdolności wojsk USA do jednoczesnego udziału w dwóch konfliktach regionalnych na dużą skalę („Major Regional Conflict, MRC). Eksperci Heritage, na podstawie prowadzonych badań (w tym wyników wieloletnich prac analitycznych Departamentu Obrony) oraz realnych doświadczeń USA z prowadzonych operacji ocenili, że w tym celu konieczne byłoby posiadanie 50 brygadowych zespołów bojowych w czynnej US Army (obecnie jest 31), 1200 samolotów myśliwskich i uderzeniowych przeznaczonych do użycia bojowego w służbie czynnej (obecnie jest ich 923), co najmniej 346 okrętów bojowych i 624 samoloty uderzeniowe we flocie oraz 36 bataliony w piechocie morskiej.

Autorzy raportu podkreślają, że wymóg zdolności jednoczesnego udziału w dwóch regionalnych konfliktach jest spójny zarówno z działaniami kolejnych administracji (w dłuższej perspektywie), jak i z doświadczeniem historycznym. Przypominają, że na przykład w czasie Zimnej Wojny wojska USA utrzymywały bardzo szeroko zakrojoną obecność w Europie, gdy jednocześnie trwała wojna wietnamska.

Czytaj więcej: Więcej pieniędzy na armię USA. Polityczna porażka, "wojskowy" sukces Trumpa [KOMENTARZ]

Każdy z rodzajów sił zbrojnych oceniany jest w pięciostopniowej skali pod trzema względami: gotowości (readiness), zdolności (capability) oraz potencjału ilościowego (capacity). Spośród dwunastu „cząstkowych” ocen aż pięć obszarów oceniono jako „słabe” (zdolności marynarki, potencjał ilościowy i gotowość piechoty morskiej, oraz potencjał ilościowy i gotowość armii), a siedem pozostałych „marginalne”.

Dla porównania, jeszcze w 2015 Index of US Military Strength udzielono trzech cząstkowych ocen „silne”, żaden z rodzajów sił zbrojnych nie został oceniony jako „słaby”, a jeden – siły powietrzne (USAF) otrzymał wyższą całościową notę „silny”. Widać więc bardzo wyraźnie, że zgodnie z wyliczeniami ekspertów Heritage stan amerykańskich sił zbrojnych ulega stopniowemu pogorszeniu.

Nieco bardziej skomplikowana jest ocena skuteczności arsenału nuklearnego, gdzie uwzględnia się oddzielnie na przykład bezpieczeństwo i niezawodność głowic i systemów przenoszenia (ocenione jako „silne”), modernizację systemów przenoszenia („silne”), bazę przemysłową („słabe”), czy modernizację głowic („słabe”), a także dostępność siły roboczej, wsparcia sojuszników czy gotowość sił jądrowych (wszystkie ocenione jako marginalne).

Stinger Avenger

Problemy z gotowością dotyczą większości czynnych jednostek US Army. W wypadku określonych służb, jak np. OPL krótkiego zasięgu zakres cięć był tak szeroki, że większość zdolności jest dostępna jedynie w Gwardii Narodowej. Fot. Pfc. Nicholas Vidro/US Army.

W podsumowaniu eksperci Heritage twierdzą, że amerykańskie siły zbrojne byłyby „prawdopodobnie zdolne” do spełnienia swoich zadań w trakcie jednego regionalnego konfliktu na dużą skalę, jak i pewnych ograniczonych działań w innych obszarach, ale niemal na pewno nie są właściwie wyposażone do jednoczesnej realizacji dwóch operacji na dużą skalę.

Podkreślają, że główną przyczyną takiego stanu rzeczy są cięcia budżetowe, w tym wynikające z Budget Control Act, jak i niestabilność samego systemu finansowania. Przykładem jest częste stosowanie prowizoriów budżetowych – „continuing resolution”, czyli utrzymania finansowania z poprzedniego roku fiskalnego w następnym okresie, z uwagi na brak zgody politycznej co do szczegółów budżetu.

Należy przypomnieć, że regulacje Budget Control Act wymagają, aby zwiększanie wydatków na obronę było powiązane bądź ze zmianą limitu deficytu finansów/długu publicznego bądź podwyższeniem środków w innych obszarach. W praktyce oznacza to, że wyższe wydatki na armię mogą być i są blokowane nawet jeżeli kwestia zwiększenia jej finansowania – w pewnym stopniu – nie jest przedmiotem sporu, gdyż Demokraci i Republikanie nie mogą się porozumieć co do systemu podatkowego, czy finansowania programów socjalnych.

Nie jest też tajemnicą, że poszczególne rodzaje amerykańskich sił zbrojnych borykają się z problemami z utrzymaniem gotowości bojowej, jednostek i sprzętu. Przykładowo, jedynie jedna trzecia z bojowych brygad czynnej US Army ma wysoki stopień gotowości, podczas gdy zakłada się, że podobny poziom powinno uzyskać 2/3 brygad. I to pomimo, że takich jednostek jest nie 50, a jedynie 31. W praktyce oznacza to, że o ile jednostki wyznaczone do działań, na przykład w naszym regionie są odpowiednio przygotowane, to nie można tego powiedzieć o siłach głównych.

Warto też pamiętać, że właśnie w wojskach lądowych procesy modernizacyjne realizowane są obecnie w dość ograniczonym zakresie. W momencie gdy amerykańskie siły powietrzne wprowadzają nowe myśliwce i przygotowują się do wdrożenia nowego, kosztownego bombowca, a w marynarce zamawiane są nowe niszczyciele, okręty podwodne czy kontrowersyjne i kosztowne zarazem jednostki LCS, US Army w zdecydowanej większości polega na modernizacji istniejących typów uzbrojenia, jak np. wozy Bradley, czołgi Abrams czy haubice Paladin. Ostatnie programy pojazdów bojowych nowej generacji - FCS i GCV - zakończyły się niepowodzeniem z przyczyn technologicznych i finansowych.

T-14 Armata T72B3 Moskwa 2017

Choć Rosja jeszcze nie wprowadziła na szerszą skalę pojazdów bojowych nowego pokolenia, to prace w tym zakresie są bardziej zaawansowane, niż w USA. Na zdjęciu: Najnowszy rosyjski czołg T-14 „Armata”, a za nim czołgi T-72B3. Fot. kremlin.ru

Przez lata zaniedbano też obronę przeciwlotniczą, szczególnie bardzo krótkiego zasięgu, choć ta może być niezbędna w sytuacji zagrożenia ze strony lotnictwa przeciwnika, z czym należy się liczyć na przykład w Europie Środkowo-Wschodniej. To zresztą w naszym regionie wojska lądowe mogą się okazać najbardziej przydatne – na przykład w ewentualnym konflikcie w obszarze Azji i Pacyfiku nieco bardziej istotną rolę mogą odgrywać marynarka wojenna, piechota morska, czy siły powietrzne.

Eksperci Heritage odnotowali jednocześnie wzmocnienie obecności USA w ramach European Reassurance Initiative. Środowisko operacyjne w Europie oceniono jako korzystne (z uwagi na sieć sojuszy, infrastrukturę czy stabilność polityczną), choć obecność i zdolności wojsk oceniono jako „średnie”.

Czytaj więcej: US Army w erze Trumpa. Wyjście z zapaści? 

Jednocześnie jednak ogólny stopień zagrożenia dla interesów USA oceniono jako „wysoki”. Rosja, obok ChRL jako jedno z dwóch państw otrzymała najwyższą ocenę w kategorii zdolności, jednocześnie jej zachowanie, podobnie jak w wypadku Korei Północnej, Iranu – jako „wrogie”. Dla porównania, Chiny otrzymały pośrednią ocenę, stwierdzono że testują Stany Zjednoczone. W szczegółowej ocenie dotyczącej zagrożeń w Europie zwrócono uwagę na złamanie przez Moskwę traktatu INF poprzez rozmieszczenie zakazanego traktatem systemu rakiet manewrujących typu SSC-X-8. Z kolei w trakcie badania środowiska operacyjnego na kontynencie podkreślono udział Polski w misjach zagranicznych, w tym na Bliskim Wschodzie.

Raport fundacji Heritage stanowi potwierdzenie informacji o zmniejszającej się przewadze Stanów Zjednoczonych nad potencjalnymi przeciwnikami. W dużej mierze jest to efekt cięć budżetowych z poprzednich lat. Administracja Trumpa zapowiada znaczne zwiększenie finansowania armii (pierwsze dodatkowe fundusze już przyznano), ale w praktyce będzie to wymagało konsensusu politycznego, dotyczącego także ogólnych zasad kształtowania federalnego systemu finansów. A osiągnięcie go w Kongresie może być co najmniej trudne.

F/A-18 Super Hornet US Navy

Cięcia budżetowe przyczyniły się np. do obniżenia gotowości floty Super Hornetów. Fot. US Navy

Konkluzje omawianego raportu mają też istotne znaczenie, jeżeli chodzi o planowanie obronne w Europie Środkowo-Wschodniej. Pomimo wszystkich wymienionych wyżej wad, to Stany Zjednoczone są najsilniejszym państwem NATO i są też najbardziej obecne na wschodniej flance. W większości obszarów to one dysponują też siłami o najwyższych zdolnościach. Częściowo wynika to ze słabości armii europejskich krajów Paktu Północnoatlantyckiego, które podlegały redukcjom w jeszcze szerszym zakresie, niż armia amerykańska.

Jednocześnie jednak widać, że poleganie tylko (bądź głównie) na wzmocnieniu ze strony Stanów Zjednoczonych może być niewystarczające do zapewnienia bezpieczeństwa naszego regionu, czy w ogóle Europy. Państwa kontynentu muszą podejmować pilne i szeroko zakrojone wysiłki w celu tworzenia własnych zdolności obronnych. W innym wypadku amerykańskie wsparcie, choć cenne i potrzebne może przyjść zbyt późno, bądź też jego zakres będzie zbyt mały, w stosunku do zagrożenia.

Takie ryzyko będzie istniało szczególnie w sytuacji, gdy Amerykanie będą zaangażowani w konflikt na dużą skalę, jaki może wybuchnąć na przykład na Półwyspie Koreańskim. Odbudowa zdolności do prowadzenia dwóch podobnych operacji zajmie co najmniej kilka lat, i to tylko w wypadku, gdy uda się osiągnąć konsensus polityczny w sprawie finansowania Pentagonu. Raport Heritage jest zatem kolejnym potwierdzeniem tezy, że kluczowe znaczenie dla regionu mają własne zdolności.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

73 komentarze

wiesiek Czwartek, 12 Października 2017, 18:09
Od rozliczeń w $ odchodzą kraje w których prowadzone są chińskie inwestycje w infrastrukturę i surowce, takie jak Nigeria, Sudan- na przykład.
Umowy o swapach euro- yuan, podpisało kilkanaście banków zachodnich, w tym Deutsch Bank.
Na szczytach BRICS, czy Szanghajskiej Organizacji Współpracy zawarto szereg dwustronnych umów o wzajemnej wymianie handlowej denominowanej w yuanach.

Odchodzenie od $ nastąpi stopniowo, by nie zaburzyć zbytnio równowagi handlowej.
Na razie, jest to do 5% światowej wymiany.
I będzie rosło po kilka procent rocznie, aż do detronizacji $......

Cóż, zmierzch imperiów zaczynał się między innymi od psucia waluty je obsługującego.
Aż do momentu, gdy armia najemna przestawała honorować takie wypłaty.
paka49 Sobota, 14 Października 2017, 10:42
swiat odwraca sie od waluty drukowanej bez opamietania przez prywatnego FED-a ...
kronan Środa, 11 Października 2017, 17:22
Między stratą dominującej roli a zapewnieniem obrony USA jest spora różnica.A dwa.Pamiętajmy z historii jak szybko USA mogą nadrobić zaległości w zbrojeniach
paka49 Sobota, 14 Października 2017, 10:49
"szybko USA mogą nadrobić zaległości w zbrojeniach" - ale wtedy mieli walute oparta na zlocie, dzisiaj prywatny FED drukuje puste pieniadze oparte na " Bóg wie na czym". tak to bywa, gdy "bank centralny = FED" jest w rekach prywatnych ...
Mirkuw 1104 Środa, 11 Października 2017, 10:04
USA stracą ,,koronę" i bardzo dobrze
Stary Wuj Czwartek, 12 Października 2017, 7:21
A kogo widzisz w tej koronie? Chiny, Rosje? Bo korona, jak to korona dlugo nie bedzie bezpanska
Extern Czwartek, 12 Października 2017, 12:03
Na razie kandydat jest tylko jeden. Wiadomo Chiny.
Stany wbrew pozorom wcale nie były takie złe w tej roli. Zapewniały jako taki pokój "Rzymski" i żaden z większych graczy nie myślał nawet o niegrzecznych zakusach na sąsiadów. Pilnowali też wolnego handlu światowego i jako takiego przestrzegania praw człowieka. A co teraz będzie w okresie przesilenia strach się bać.
racjus Czwartek, 12 Października 2017, 14:36
Zgadzam się USA mają sporo na sumieniu ale porównując ich do "konkurencji" wydają się nieporównywalnie lepsi. Myślę, że wielu i w wielu krajach, teraz narzekających na "żandarma świata" jeszcze zatęskni do tych czasów. Nie ma systemów idealnych ale przetasowanie, które teraz nadchodzi nie wróży aby miało wyłonić się coś "dobrego".
Mózg Wtorek, 10 Października 2017, 21:35
Efekt ewolucji. Samoloty załatwią to, co kiedyś piechota czy marynarka wojenna. Takie czasy.
andys Środa, 11 Października 2017, 8:07
Rosjanie bombardują w Syrii, efekty są znaczne, ale trwa to już chyba rok.
yaro Środa, 11 Października 2017, 6:50
To dlatego tyle samolotów w marynarce i innych wojskach usa nie lata?
adam Wtorek, 10 Października 2017, 20:21
Pozwolę sobie przypomnieć iż usa jest zadłużone ( dolar bez pokrycia ) na 19 bilionów dolarów . Jako waluta do rozliczania międzynarodowych tranzakcji - to czysta fikcja ! Rynek pracy wali się i sięga kilka milionów bezrobotnych , czekajacych aż bil geyts poda im zupke na duzym placu ? OTO AMERYKA !
polak mały Środa, 11 Października 2017, 11:10
USA mogą być zadłużone na ile chcą dopóki są mocarstwem nr 1. Zadłużenie w ich przypadku oznacza po prostu uruchomienie maszyn drukarskich. Konsumentem tego długu są przede wszystkim Chiny. Mówiąc po ludzku - USA są największym importerem, a import jest rozliczany... tak! w USD. To oznacza, że Chiny nie mają wyjścia, muszą sprzedawać w tych podłych dolarach, a dolary... tak! są drukowane w USA wg potrzeb. Dług rośnie i nic się nie dzieje, bo urealnienie wartości dolara o ten dług, czyli próba jego odzyskania przez wierzycieli, skończyłaby się dramatyczną dewaluacją i ustaniem importu. A to byłaby katastrofa gospodarcza dla całego świata, głównie dla Chin. USA wyszłyby z tego jeszcze mocniejsze, bo na miejsce starego dolara zrobiłyby sobie nowego. Takie są korzyści z bycia światowym hegemonem. Dlatego oni nigdy z tej pozycji nie zrezygnują. Bajdurzenie Obamy, że USA nie mogą być policjantem dla świata, skończyły się bardzo źle. Teraz Ameryka będzie odbudowywać swoją pozycję. I jeśli o mnie chodzi - uważam, że trzeba być idiotą, żeby wchodzić w zwarcie z USA. Z mocarstwami trzeba się przyjaźnić, jeżeli tylko szansa na jakąś przyjaźń jest (wiadomo, że Rosja nie jest zainteresowana). Szkoda, że niektórzy w Polsce tego nie rozumieją.
ktos Środa, 11 Października 2017, 8:44
Taka aktualizacja specjalnie dla Ciebie... Bill Gates nie jest juz zwiazany z Microsoftem i nie zarabia tyle ile ci sie wydaje. Niespodzianka prawda?
Co do 19bln $ to jest to dlug wewnetrzny. W nim wliczone sa emerytury itp... grozny dla panstwa jest dlug zewnetrzny, a ten w USA jest na akceptowalnym poziomie.
Poza tym nie patrz na sama wartosc tylko porownaj do PKB kraju.
Jacek Rosankiewicz Wtorek, 10 Października 2017, 20:08
może nie wystarczyć jednocześnie na Rosję w Polsce, a Chiny w KRLD + Iran w Zatoce
jey Wtorek, 10 Października 2017, 19:24
he he co za bzdury . To tak jakby ktoś zrobił raport że bill gates traci przewagę nad przeciętnym kowalskim bo kowalski otrzymał świadczenie 500 plus.
graw Wtorek, 10 Października 2017, 17:06
Jesli ocena dobra to zdolnosc do pokonania wszystkich równocześnie to zgadza sie to.
wiesiek Wtorek, 10 Października 2017, 16:59
USA mają od 40 lat trwały deficyt handlowy, średnio bodaj 500 miliardów $ rocznie.
Jedynymi produktami eksportowymi jest uzbrojenie i techniki informatyczne- te jednak są nieopodatkowane i kiszą się w kwocie ponad 3 bilionów $ w rajach podatkowych.
Więc jedyną realną szansą na wzrost eksportu krajowego jest eksport strachu.
Generowanie coraz bardziej absurdalnych zagrożeń, by zmusić sojuszników do zakupów.
Ot, prosty marketing.

Uzasadnienie agresji rosyjskiej, koreańskiej czy irańskiej na jakieś kraje ościenne jest trudne z punktu widzenia logiki. Ale skoro udało się to w przypadku Iraku, Afganistanu, czy Libii, to znaczy że lemingi łykną wszystko.
I tyle w temacie.
tomuciwitt Wtorek, 10 Października 2017, 22:38
“Jedynymi produktami eksportowymi jest uzbrojenie i techniki informatyczne” - Nieprawda. W eksporcie USA najważniejsze to : sprzęt transportowy , komputery i elektronika , chemikalia , maszyny . Uzbrojenie to w ostatnich latach góra 3% ogólnej rocznej wartości eksportu USA .
Kiks Wtorek, 10 Października 2017, 19:59
Tak, strategu. Oczywiście KrPN nie jest żadnym zagrożeniem, o ruskich nie wspominając.
Trollhunter Wtorek, 10 Października 2017, 19:32
USA są trzecim najwiekszym eksporterem na swiecie. Eksportuj głownie maszyny i urzadzenia samochody, samoloty, wyposażenie fabryk i komputery a takze broń, tworzywa sztuczne, leki, zboża i tytoń.
wiesiek Środa, 11 Października 2017, 10:16
Cokolwiek eksportują, wliczając w to walutę światową z dodruku, to ciągle mają trwały deficyt handlowy.
Dlatego odchodzenie od dolara w rozliczeniach międzynarodowych, jest dla USA śmiertelnie groźne.
I zwalczane z całą bezwzględnością.

"Wojna to kontynuacja polityki innymi środkami".....
Kiks Środa, 11 Października 2017, 14:13
A kto odchodzi od dolara w rozliczeniach? Ruscy chcieli i skompromitowali się, Chiny równiez chciały i coś nie za bardzo to wyszło i jakie by nie było naganne dodrukowywanie pieniądza to USA mogą sobie na to pozwolić.
tomuciwitt Środa, 11 Października 2017, 12:10
Amerykanie bardzo dużo eksportują , ale wpływ handlu zagranicznego na PKB w porównaniu do innych krajów jest niewielki .
“Dlatego odchodzenie od dolara w rozliczeniach międzynarodowych, jest dla USA śmiertelnie groźne.” - ale kto odchodzi od dolara ?
AWU Wtorek, 10 Października 2017, 16:59
Zarówno w 1914r jak i w 1939 armia USA była jedną ze słabszych armii świata ... być może słabsza niż Meksyku którego ekwiwalentem ludnościowo/PKB jest dzisiejsza Rosja?
Bunio Wtorek, 10 Października 2017, 12:45
800 mld $ na wojnę w Iraku, drugie tyle na Afganistan. Do tego dochodzą długofalowe koszty opieki zdrowotnej dla weteranów, odszkodowań i rent wypłacanych im i ich rodzinom (zapewniano bardzo hojne warunki, aby zachęcić do zaciągania się). Co podwaja koszty. No i odsetki od długu, bo przecież to wszystko na kredyt. Szacunkowy koszt tych dwóch wojen to w sumie 4 bln $ (i to raczej jest niedoszacowane).

A rezultaty? Nazwijmy to delikatnie: kontrowersyjne.

No to teraz nie ma co rozlewać łez nad niedofinansowaniem armii. Trzeba było o tym myśleć zanim się wdało w te awantury.
Finfan Wtorek, 10 Października 2017, 17:01
Z punktu widzenia księgowego pełna zgoda, ale:

1. Wykorzystane w Iraku i Afganistanie uzbrojenie i amunicja w bardzo dużym stopniu pochodziły nie z bieżącej produkcji tylko z zapasów z okresu zimnej wojny. Starzały się fizycznie(okres przydatności amunicji) i moralnie. Pieniądze w nie zainwestowane raczej nie były do odzyskania.

2. Wojna prowadzona na obcym terytorium zawsze nakręca koniunkturę i wzrost PKB.

3. Poprzez rozbicie Iraku który deklarował chęć rozliczeń za ropę w euro ułatwiono utrzymanie prymatu USD jako międzynarodowej waluty rozliczeniowej.
Po obaleniu Saddama znacząco wzrosło też bezpieczeństwo Izraela.

4. Destabilizacja i pauperyzacja bliskiego wschodu uderzyła w naturalny rynek zbytu UE która na początku lat 2000-nych deklarowała że prześcignie gospodarczo USA.
polak mały Wtorek, 10 Października 2017, 11:22
Tak się kończą mrzonki o globalnym rozbrojeniu. USA się skutecznie rozbrajały, dzięki szaleńczej polityce Obamy, a antagoniści, czyli Roja, Chiny, Iran intensywnie się zbroiły. Dzięki temu są w stanie teraz skutecznie destabilizować znaczą część świata. To jest bolesna nauczka dla ludzi obmyślających wieloletnie strategie w USA. Zrozumieli, że kraj nie może zrezygnować z roli światowego hegemona, bo najpierw będzie porażka polityczna, a potem gospodarcza. Co ciekawe Trump i jego obecna ekipa zdają się to rozumieć. I dobrze, bo świat zachodni był najlepszym miejscem do życia w czasach zimnej wojny. Było bezpiecznie (pomijam zagrożenie ze strony ZSRR - była równowaga strategiczna), był stabilny rozwój gospodarczy. Może te czasy kiedyś wrócą.
Bunio Wtorek, 10 Października 2017, 13:09
USA się skutecznie rozbrajały "dzięki" wydaniu ponad 1.6 bln $ na wojny w Iraku i Afganistanie (licząc wyłącznie bezpośrednie koszty wojskowe, bo koszty pośrednie to ponad drugie tyle), które to wojny nie przyniosły im żadnych korzyści. A teraz płacz, że za mało inwestowano w uzbrojenie? Pieniądze wsiąkły w piasek na pustyni. Czy TO nie było szaleństwo? I jakim politykom to zawdzięczają, hę?
Kiks Wtorek, 10 Października 2017, 15:14
Szaleństwem byłoby gdyby tego nie zrobili. Przypomnij jak zaczęło się.
Kris Wtorek, 10 Października 2017, 17:27
No jak się zaczęło? Od mrzonek o broni chemicznej Saddama. Jak wyglądał ten region przed Inwazją, a jak wygląda teraz. Jak wygląda Syria i Libia?
tyle Wtorek, 10 Października 2017, 21:53
Jak pamiętam to Libię Kadafiego zaatakowały Włochy i Francja, bo bardzo ich nęciła libijska ropa. Po wyczynach swoich dzielnych armii, kraje te musiały prosić o pomoc USA, bo Kadafi okazał się dla nich za mocny.
wiorst Wtorek, 10 Października 2017, 20:25
No zaczeło sie troszke inaczej od ataku Sadama na Kuwejt. Nastepnie było uzycie przez Sadama broni chemicznej przeciwko Kurdom. Realne uzycie a nie mrzonki.
maj. Środa, 11 Października 2017, 16:54
Pamięć cię zawodzi. Atak chemiczny na Kurdów był jeszcze przed Kuwejtem i w zasadzie nikomu nie przeszkadzał.
polak mały Wtorek, 10 Października 2017, 13:56
Wojny w Iraku i Afganistanie nie były związane z realizacją całościowej, globalnej strategii. Dla przypomnienia - jastrzębie w Waszyngtonie wymyśliły sobie serię "małych, zwycięskich wojenek", które miały umocnić rolę USA na Bliskim Wschodzie. Może i słuszna to była koncepcja, ale jej wykonanie było już katastrofą. Natomiast ja miałem na mysli wszystkie głupie ruchy typu: jednostronna redukcja potencjału jądrowego, rezygnacja z taktycznej broni jądrowej (z wyj. mało użytecznych bomb B61), cięcie wydatków na siły lądowe, które skurczyły się o jakieś 20%, wycofanie ciężkich jednostek z Europy, rezygnacja z dalszych zamówień na F22, B2, rezygnacja z modernizacji wielu typów uzbrojenia, rezygnacja z unowocześniania broni przeznaczonej do konfliktów symetrycznych, na rzecz asymetrycznych.
W czasach zimnej wojny w Europie było kilkaset tys. amerykańskich żołnierzy, tysiące pojazdów pancernych i setki samolotów. Co z tego zostało? W zasadzie tylko jednostki zajmujące się logistyką. I to jest najbardziej dramatyczny wymiar obłąkańczej polityki Obamy.
jan22 Wtorek, 10 Października 2017, 10:58
I znów jakieś dyrdymały naszych zacnych forowiczów ! Bo czym jest konflikt od wojny ? Zagrożone państwo ze zdwojoną siłą się broni ? - przykład Afganistanu pokazuje oba mocarstwa utaplane w tym regionie . 1 CCCP - bez pomocy uzbrojenia USA rozjechane by zostało a to lata 80 ? Obecna wojna prowadzona przy technice o dwa poziomy a może i wyżej i zaangażowaniu kilkunastu państw z brygady NATO - rezultat mizerny lub wręcz katastrofalny ? Straszenie to domena USA - i nic więcej . Pod płaszczykiem wyimaginowanej DEMOKRACJI utrwalanej w różnych państwach przez USA oraz jej satelitelickie państwa , normalnej wojny prowadzić nie potrafi ? Przykład Iraku i SYRII - pokazuje bezwład tej potężnej armii . Embargiem nałożonym ratuje swoją pozycję jako szeryfa ŚWIATA straszącego w koło na różnych kontynentach . Nakładając gospodarkę i nie zadowolenie z sytuacji milionów ludzi w państwie pretendującego do miana szeryfa , Tramp ale i jego armia czeka nie lada wysiłek aby przeciwstawić się retoryce zimnowojennej narzuconej przez Chiny , Rosję czy Iran a teraz dochodzi Korea jako całość ( tego pilnować by nie brykał a tego bronić przed brykającym ) . Jak zestawimy kilka frontów do upilnowania - to gdzieś musi wymięknąć ? W Europie jest mało wojska by sobie pozwolić na konfrontację z Rosyjskim wojskiem - a ten przeciwnik stawia wysoko poprzeczkę ? Wojna na lądzie to jego specjalność - uzbrojenie , rodzaj uzbrojenia jego wielorakość jak i moc powinna nam w naszym kraju szczególnie uzmysłowić iż same ćwiczenia jak i częstotliwość ich przeprowadzana nas powala . Linia jaką może rozwinąć Rosyjskie wojsko jest ogromna , komunikacja wewnątrz żołnierzy nacierających tak samo . Nas zabije brak komunikacji w naszym wojsku a co dopiero pomiędzy różnymi państwami . Ludność mówiąca po rosyjsku , się skuma - ale przeciwnik chodżby nie wiem jak obok siebie stanoł - nie wszyscy będą gadać po angielsku ? Autor słusznie przytacza iż jako ten SZERYF ŚWIATA narzucający swoją wolę powinien mieć dużo wojska dobrze uzbrojonego a także mobilnego ? A MY - dalej rozważamy co ruskowi się nie udało - a co amerykaninowi się udało !
ajwaj24 Wtorek, 10 Października 2017, 10:57
Zla wiadomosc, zacznie sie wojna z korea pn albo o tajwan i putin nas zajmie w kilka dni
obalaczmitow Wtorek, 10 Października 2017, 10:32
Ale USA już ciągnie na granicy bankructwa kraju. Dług publiczny bije rekordy. Państwo i tak musi się zadłużać - drukując obligacje / już bez pokrycia jakiegokolwiek/ aby mieć pieniądze na obecna armię - a tutaj baja się o nowych samolotach, okrętach - ich budowa jest tylko i wyłącznie po to aby dać prywatnym firmom szansę na przeżycie a tysiącom amerykanów pracę. Tak samo z armią - armia daje pracę setkom tysięcy ludzi w USA / łącznie z całym zapleczem logistycznym, katering itp/ - bez tego ten kraj byłby już bankrutem. Ale przecież armia nie tworzy niczego / to chyba jasne dla każdego/ ona tylko konsumuje , zużywa. I to wszystko co zużywa jest na kredyt. A podatków już podnieść nie można bo i te firmy które są i tak uciekają z podatkami za granicę / Apple, Microsoft itp/ - więc nie pozostaje nic innego - zadłużać się i w końcu zabankrutowac czy w końcu przyznać się do słabości i oszczędzać.
To nie dotyczy tylko Państwa - to dotyczy większości amerykańskich firm - wszystko jedzie na spekulacjach akcjami - firma nie przynosi dochodu, ale co jakiś czas dodrukowuje akcji - i stąd ma kasę na dalsze przejadanie.
I to "mocarstwo" gdzie ludzie śpią na ulicach a 1/3 nie ma nawet podstawowego ubezpieczenia medycznego i zęby wyrywa sama obcęgami. A druga połowa modli się żeby poważnie nie zachorować - ot imperium dobra.
Pudrowany trup jak i cała armia. Na zabawki wydano krocie, zabawki nadają się na pokazy i wojny z pasterzami i do niczego więcej. Na opracowanie i produkcję tych zabawek poszły setki mld dolarów, które zasiliły konta prezesów i lobbystów / którzy opłacają usłużne media / i już. A wy tutaj bajacie o oligarchii? - śmiech na sali.
Tak świetnie zarządzane "prywatne firmy" jak Opel, Chrysler, Jeep - zbankrutowały i zostały po prostu kupione - bo inaczej zostałyby zamknięte / ale wcześniej wpompowano w nie mld dolarów pomocy państwowej/. Cała Tesla i Space-X jedzie na dotacjach od Państwa / bo to Państwo dokłada do każdego samochodu po kilka-kilkanaście tysięcy dolarów/ czyli firma sprzedaje je tak naprawdę poniżej kosztów - bez tego nie wiem czy sprzedałaby połowę.
A będzie tylko gorzej i gorzej - bo kolejna bańka kredytów na samochody jest już bliska pęknięcia.
I na nic się zdadzą te raport think-tanków pisane na zamówienie przez lobbystów - a treść jest jasna jak słońce - DAJCIE WIĘCEJ KASY na armię - ale kasy brak.
Marek Poniedziałek, 16 Października 2017, 8:06
"Tak świetnie zarządzane "prywatne firmy" jak Opel, Chrysler, Jeep - zbankrutowały i zostały po prostu kupione - bo inaczej zostałyby zamknięte".
Ale nie zostały zamknięte a w salonach można sobie kupić cały asortyment samochodów o wymienionych przez ciebie markach.
W odróżnieniu od matuszki Rassiji, gdzie produkowane przez nich i liczące się modele samochodów osobowych można na palcach jednej ręki policzyć. Nie mówiąc już o tym, że bez udziału zachodnich technologii i fachowców, rosyjskie pojazdy byłyby dziś mniej więcej na poziomie GAZ-31029 albo VAZ-2110.
tomuciwitt Wtorek, 10 Października 2017, 12:47
Porównam te bankrutujące Stany z tak chwaloną przez Ciebie Rosją - krajem mlekiem i miodem płynącym.
W ciągu ostatnich 10 lat dług USA wzrósł o 70% a rosyjski UWAGA!!! - o 130 %.
Różnica jest taka , że PKB USA wzrosło w tym, czasie o 26 % a PKB rosji ZMALAŁO!!! o 23 %. Zanim USA zbankrutuje to Rosja zrobi to dużo szybciej. Dług amerykański nie jest jeszcze na rekordowym poziomie . Po II WŚ był jeszcze wyższy. Jak się przyjrzeć analizie historycznej długu USA to można znaleźć analogię z lat 1980 - 1995. Po okresie silnego wzrostu nastąpiła redukcja długu . W ostatnich kilku latach dynamika wzrostu długu USA zmalała ( choć to też po części sposób jego liczenia ) ale tendencja jest wyraźna . W roku 2015 dług USA nawet zmalał .
“Państwo i tak musi się zadłużać - drukując obligacje / już bez pokrycia jakiegokolwiek/ “ Gdybyś miał jakiekolwiek pojęcie o tym co piszesz to byś wiedział , że obligacje już dawno nie mają pokrycia w pieniądzu. Mają za to pokrycie w wiarygodności i konkurencyjności gospodarki i to jest ich zabezpieczenie .
nikt ważny Wtorek, 10 Października 2017, 14:54
Gratulacje. A te PKB jak są liczone? Bo jak większość tego PKB to rosnący rynek usług, transakcje giełdowe i działalność dotowana przez państwo i zakupy na poczet państwa (w tym uzbrojenie i amunicja) finansowana, a jakże, z podatków, a te z rosnących kwot zadłużenia prywatnego i przedsiębiorstw poza państwowym wsparciem, to może i PKB urosło w kosmos ale realna produkcja niekoniecznie. Wcale nie zabawnie wygląda sytuacja zarówno Rosji i jak i US bo paradoksalnie stosownie do skali i wartości lokalnej waluty te państwa są strukturalnie w podobnej sytuacji i każde z nich odcina jedynie kupony od własnej konfiguracji geopolitycznej. Aktywa finansowe można pominąć w tym i skale długu bo jego waga jest uzależniona od kontrolowania politycznego finansujących to zadłużenie.
tomuciwitt Wtorek, 10 Października 2017, 22:26
Po pierwsze - dlaczego usługi nie mają być wliczane do PKB? Czy salony fryzjerskie , hydraulicy czy właściciele busów dowożących pasażerów nie mają wpływu na gospodarkę ? Mają. Usługi są bardzo ważną częścią gospodarki.
Po drugie - “ finansowana, a jakże, z podatków, a te z rosnących kwot zadłużenia prywatnego i przedsiębiorstw poza państwowym wsparciem”. Przyznam , że to dość dziwne i nowatorskie podejście . Czy mam przez to rozumieć , że firmy , które mają zapłacić podatek ( czyli przynoszące zysk ) zadłużają się żeby ten podatek zapłacić ? Bo z Twojej wypowiedzi to wynika.
Po trzecie - “to może i PKB urosło w kosmos ale realna produkcja niekoniecznie.” PKB to nie produkcja !!!! A jeśli już o produkcji mowa to w przeciągu ostatnich 10 lat ( w ujęciu r/r ) to tylko w 2008 i 2015 był spadek produkcji więc się mylisz bo jak to nazwałeś realna produkcja wzrosła.
Po czwarte - “transakcje giełdowe”- do PKB wlicza się również inwestycje a te polegają między innymi na emisji akcji i papierów dłużnych więc w tym zakresie pewnie są wliczane do PKB ( choć tu moja wiedza nie jest dość precyzyjna )
Po piąte - “zakupy na poczet państwa (w tym uzbrojenie i amunicja)” - przecież uzbrojenie i amunicję trzeba wyprodukować - to należy do “realnej produkcji “
Po szóste - “Wcale nie zabawnie wygląda sytuacja zarówno Rosji i jak i US bo paradoksalnie stosownie do skali i wartości lokalnej waluty te państwa są strukturalnie w podobnej sytuacji “ - nie oceniam gospodarki USA jako idealnej i nie tego dotyczył mój wpis . Po raz kolejny chciałem @obalaczowimitów wytknąć błędy i niewiedzę mając nadzieję na sprowokowanie odpowiedzi , której On konsekwentnie unika . Ale nie zgodzę się z Tobą w kwestii podobieństw strukturalnych ( odnośnie PKB i gospodarki bo tego dotyczy dyskusja) USA i Rosji . Najważniejszą różnicą jest kwestia eksportu i waluty . O ile w przypadku USA eksport wbrew pozorom nie odgrywa tak dużej roli w PKB ( z tego co pamiętam jest to poniżej 15 % ) to w przypadku Rosji eksport węglowodorów jest najważniejszym czynnikiem wpływającym na PKB. Kwestia waluty - Rubel jest dużo mniej stabilny od Dolara i również powiązany z ceną ropy.
Po siódme - “Aktywa finansowe można pominąć w tym i skale długu bo jego waga jest uzależniona od kontrolowania politycznego finansujących to zadłużenie.” Ciężko się do tego odnieść bo jest to tak ogólnie napisane , że odpowiadając, można zastosować tu wszystkie trzy rodzaje prawdy księdza Tischnera . O jakie aktywa chodzi ? Co z rentownością papierów dłużnych ?
analiza geostrategiczna Wtorek, 10 Października 2017, 10:21
Całe szczęście, że militarnie USA osłabły, bo inaczej już mielibyśmy IIIWŚ. W latach 60. USA miały 60% światowego PKB, teraz mniej niż 24% i ciągle spadają. Prawie nigdy mocarstwa, których potęga eroduje, nie godzą się na to w sposób pokojowy i zwykle wywołują wojny "prewencyjne", dokąd same są silne a przeciwnik jeszcze słaby. Ponieważ już Chiny licząc wg PPP są dużo większą gospodarką od USA a licząc w liczbach bezwzględnych stanie się to w ciągu kilku lat, gdyby nie amerykańskie osłabienie militarne, to mielibyśmy III WŚ rozpętaną przez obłąkańczych McCainów czy Clintonów.
LNG second (d. Nabucco First) Wtorek, 10 Października 2017, 9:28
USA muszą spowolnić dynamiczny rozwój gospodarczy Chin, lub znaleźć dla nich przeciwwagę w postaci Indii. Sposobów na zahamowanie rozwoju Chin nie ma znowu aż tak wiele i zapewne najteższe umysły po obu stronach barykady zastanawiają się nad tą rozgrywką.
LNG second (d. Nabucco First) Wtorek, 10 Października 2017, 9:22
USA musi postawić na sojusze z państwami o dużej gospodarce, gdyż ma dużo większe potencjalne zdolności pozyskiwania sojuszników niż potencjalni adwersarze USA. Jednym z takich posunięć powinno być ułatwienie Polsce wzrostu gospodarczego, tak, żebyśmy mogli się stać za dwie dekady drugą Koreą Południową.
ostry Wtorek, 10 Października 2017, 13:03
Powinny Cię zainteresować wypowiedzi Georga Friedmana na temat przyszłości Polski.
men Wtorek, 10 Października 2017, 8:39
Ciekawy byłby taki 'audyt' dla SZ RP coraz bardziej niezwyciężonych pod wodzą A.M. - może skończył by się ten cyrk z nachalną propagandą sukcesu.
bender Wtorek, 10 Października 2017, 18:26
Tym roznia sie demokracje od operetkowych dyktator, ze te ostatnie bardzo prawdy nie lubia. Ergo zapomnij :-(
Feluś Wtorek, 10 Października 2017, 17:30
"Na mieście" chodzą słuchy na temat takiego utajnionego raportu dotyczącego SZ RP. Mówi się w konkluzjach że wrazie jak by co, to damy radę ich obronić przed Kimem i Władimirem.
wojtek Wtorek, 10 Października 2017, 8:13
Prawdę mówiąc jeśli USA chcą zachować swoją rolę na świecie to muszą przystąpić do wyścigu zbrojeń.
Druga sprawa to staje się jasne że propozycja utworzenia armii UE opartej w zasadzie na Francji nabiera w obliczu nadchodzącego starcia USA Chiny zupełnie nowego znaczenia i sensu.
AWU Wtorek, 10 Października 2017, 4:41
nie zapominajmy o potencjale sojuszników, na dalekim wschodzie Japonia, Korea, Australia. W Europie UK Francja i stara dobra Germania aczkolwiek ostatniej trzeba patrzyć na ręce (w czym akurat dobrzy są nasi anglosascy sojusznicy z Kanadą i Australią włącznie) Wolny świat, zachodnia cywilizacja, przeżyje o czym wspomniał prezydent Trump w Warszawie. W końcu gdzie osiedlałyby się dzieci naszych wrogów? (Putin + Lawrow)
andys Środa, 11 Października 2017, 8:05
Korzystajac z twojej alegorii, mozna powiedzieć, że jedynym sposobem na likwidację groźby wojny jest osiedlanie sie dzieci Trampa i Merkel w Rosji.
racjus Poniedziałek, 09 Października 2017, 19:36
W skrócie USA pokona w wojnie konwencjonalnej Rosję albo Chiny ale nie Rosję i Chiny na raz (albo jedno z tych państw w konfiguracji z innymi państwami/państwem).
Fun funów z USA Wtorek, 10 Października 2017, 20:09
Pomijając już z czystej litości ten cały "skrót" to jednak przydałoby się przed "popełnieniem" w/w "mądrości" zrozumienie idei "raportu" o którym pisze autor. A już wnioski, że w przypadku "poważnego konfliktu zbrojnego" USA z Rosją te byłyby w stanie uczestniczyć w "jakimkolwiek" innym konflikcie (nawet "regionalnym") to -cytując klasyka-porażają!
Feluś Wtorek, 10 Października 2017, 17:25
Ale Rosja w swej doktrynie nie zakłada wojny konwencjonalnej, więc takie rozważania są bezzasadne
racjus Wtorek, 10 Października 2017, 20:30
I całe szczęście, że są to rozważania abstrakcyjne i aby takie pozostały. Z drugiej strony w przypadku konfliktu 2 krajów dysponujących bronią atomową jest spora szansa, że w ogóle nie zostanie ona użyta. Takie porównania zawsze są mocno bezzasadne, gdyż konflikty są nie przewidywalne (np. iluż to komentatorów wieściło klęskę Assada a ten żyje i ma się dobrze), zbyt wiele jest zmiennych. Moja wypowiedź dotyczyła hipotetycznej sytuacji, gdyby wykluczyć wszystkie czynniki zewnętrzne, losowe i broń atomową ale czy bukmacherzy nie wyznaczają jakiegoś kursu dla zakładów pomimo, że z swej natury wynik meczu jest nieprzewidywalny?
Stripykod Poniedziałek, 09 Października 2017, 19:14
I w takich momentach rozumiem stwierdzenie " nigdy nie opierać obrony o sojuszników, a co dopiero na jednym". Faktycznie co mogą zrobić jankesi jeśli będą związani gdzieś indziej, a nasi "bracia" postanowią znów pozmieniać mapy na globusach??
Bzyk Poniedziałek, 09 Października 2017, 17:27
A my planujemy wykupić ich Patrioty!!!
Ekspert Poniedziałek, 09 Października 2017, 16:45
To co mają i tak w zupełności wystarczy na Rosję.
Extern Wtorek, 10 Października 2017, 10:14
Mylisz się, USA nie pokonają Rosji na ich terytorium. USA to mocarstwo morskie sił lądowych mają niewiele. Na interiorze Rosyjskim ich nie mają szansy złamać i nie mają zresztą takich planów bo Rosja im obecnie nie zagraża ani gospodarczo ani militarnie. Rosjanie to dobrze wiedzą, dlatego nie wiarygodnie brzmią ich tłumaczenia że się czują aż tak zagrożeni.
obalaczmitow Wtorek, 10 Października 2017, 13:05
Tak precyzyjniej - to NIKT nie pokona Rosjan na ich terytorium - to po prostu oczywistość dla każdego.
Nawet w operacji Barbarossa Niemcy wystawili na front wschodni UWAGA 4,8 MLN !!! żołnierzy; 12 TYS dział i prawie 3 tys !!! samolotów. - jaki sojusz ma takie zdolności? Żaden. A Rosja ma teraz o niebo lepiej wyszkolone, i dowodzone wojska niż w 1941 r.
I jak sami piszą o tym Niemcy - gdyby nie złe dowodzenie / a w zasadzie jego brak/ i wiara Stalina że Niemcy nie uderza na Rosję - to masakra Niemców byłaby straszna. Wystarczyło wysadzić kilka mostów - i całe natarcie zatrzymałoby się w polach - i to byłby koniec III Rzeszy.
Jeżeli ktoś na Świecie myśli o ataku na Rosję to tylko zwykli szaleńcy i wariaci. - ale ich nikt na poważnie nie słucha.
Tyle w temacie.
A i Rosja ciągle powoli ale stale odbudowuje swoją armię i unowocześnia w sposób od 30 lat niespotykany. Chyba czerpało wzorce z Imperium dobra - tylko to już jest w odwrocie.
Oni testują już pociski hipersoniczne, nowe torpedy kawitacyjne, broń mikrofalową, czy pracują nad Satanem II a USA zmienia system sterowania na Minutmanach sprzed 30 lat - a USA zakłada aktywny pancerz na 40 letni czołg i wszyscy piszą -wow.
To technologicznie jest po prostu pogrom. Pozostaje tylko pytanie o Chiny - bo to globalny lider na następne 100 lat. A Rosja jest po prostu mistrzowsko ustawiona - po jednej strony robi interesy z Indiami a po drugiej z Chinami. W ten sposób jest bezpieczna na lata. Bo Hindusi nie moga dopuścić do nadmiernego umocnienia Chin i np próby zajęcia przez Chiny Syberii i jej złóż a z drugiej Chiny nie dopuszczą do nadmiernego rozwoju militarnego Indii.
I tak się robi międzynarodową politykę przez wielkie P a nie robi setne spotkania w sprawie długości marchewki jak UE
real Wtorek, 10 Października 2017, 22:13
obalaczmitow. Rosjan na ich terytorium pokona alkoholizm, powszechne aborcje, aids i narkomania. Rosja to jedyny obok RPA uprzemysłowiony kraj na świecie w którym skraca się długość ludzkiego życia. Kolega słyszał na pewno o dramatycznie zmniejszającej się populacji etnicznych Rosjan. Z jednym się zgadzam. Paroksyzmy chorego niedźwiedzia mogą być dla nas bardzo groźne.
Givi Wtorek, 10 Października 2017, 20:57
No patrz. Nikt nie pokona Rosji na jej terytorium. Szkoda ze Japonczycy w 1905 roku o tym nie wiedzieli, albo sprzymierzeni w 1853 ;-) Rosja jest obecnie cieniem ZSRR jedynie. ZSRR to było 300 milionów ludzi. Rosja to jedynie 140 milionów. W przeciągu 30 lat o których piszesz Rosja z pozycji globalnego supermocarstwa cofneła się do roli mocarstwa lokalnego. 30 lat temu ich czołgi stacjonowały nad Łabą, teraz musiały sie cofnąc za Doniec.
Kiks Wtorek, 10 Października 2017, 20:11
Ruscy dostali od Niemców straszne lanie. Praktycznie przegrali już wojnę. Stalin już siedział na walizach i szykował się na negocjacje. Jednakże Niemcy zlekceważyli logistykę i warunki atmosferyczne. To plus litościwa pomoc Aliantów uratowało ich w ostatniej chwili. CCCP nie było trudno pokonać, choć koszt był wysoki. Tego kraju nie da się jednak okupować. Bo z tym nie radzą sobie nawet ruscy. 2/3 ich powierzchni leży odłogiem.
I daj już sobie spokój z tymi bajkami o hipersonicznych pociskami i mieczach świetlnych. A zrobienie z Chin globalnego lidera, dobry żart. Oni mają straszne problemy wewnętrzne.
yaro Czwartek, 12 Października 2017, 20:52
no cóż fajnie piszesz tylko prawda historyczna jest trochę inna, otóż przegrana Niemców zaczęła się już na Kaukazie gdzie nie udało się im przejść gór. Polecam ciąg odcinków na NG pod tytułem wojna na wschodzie, może rozjaśnią Ci horyzont myślowy i zrozumiesz, że od samego początku Hitler nie miał szans wygrać wojny z Rosją. Historia to porządna nauka tylko trzeba umieć ją czytać.
Marek Poniedziałek, 16 Października 2017, 9:17
Prawda historyczna jest taka, że bez zachodnich dostaw Wermacht rzuciłby Rosją na kolana. Pomijając już kolosalną ilość sprzętu, który Rosjanom dostarczono, należy wsiąść pod uwagę dostawy surowców. Otóż bez dostaw aluminium nie byłoby mowy o produkcji rodzimych czołgów oraz samolotów.
Ba.
Bez dostaw kauczuku Rosja nie byłaby w stanie produkować gumy do samochodowych i lotniczych opon. Bez benzyny lotniczej nawet radzieckim samolotom trudno by było latać. Nie mówiąc już o takich surowcach jak dostarczane w kolosalnych ilościach miedź, nikiel i ołów, które były niezbędne do produkcji zbrojeniowej. Do tego dochodzi jeszcze zapakowana w puszki konserwowa żywność, która była dostarczana do Rosji na skalę masową, a bez której jak czołgi czy samoloty bez paliwa, nawet rosyjscy żołnierze nie za dobrze działają.
bender Wtorek, 10 Października 2017, 18:19
Mimo calego Twojego uwielbienia dla Rosji nie ogarniasz, ze ten kraj to gospodarczy karzel, zboj napadajacy na slabeuszy, ale z iscie imperialnymi ambicjami, ktore sie juz nie ziszcza. Rosja nie jest w stanie prowadzic dwoch duzych konfliktow, mozliwe, ze nie bylaby w stanie prowadzic jednego. Ale w odroznieniu od USA nikt tam tego na glos nie powie, bo 'nie lzia'.
Co do operacji Barbarossa: po stronie sowieckiej 11 tys. czolgow, 9 tys. samolotow i co? Wynik to prawie 5 mln. strat ludzkich, niewiarygodny oklep i tylko temu, ze Niemcami rzadzil wariat moga zawdzieczac swoje istnienie.
Władimir Władimirowicz Poniedziałek, 09 Października 2017, 22:27
Im starczy ale co nam po tym? Mam nadzieję , że Rosja jednak postawi na wspólpracę z sąsiadami na równych warunkach wtedy my i oni będziemy się szybciej rozwijać. To tylko moje marzenia - realna polityka wskazuje , że Rosja ma zamiary imperialne i chyba w najbliższym czasie się to nie zmieni.
Fgv Poniedziałek, 09 Października 2017, 20:10
Nigdy nie będzie konfliktu z Rosją. Zawsze zagrożeniem będą Rosja, Chiny i Iran. Trzech teatrów USA nie udźwigną. Zawsze na jednym z nich będą w defensywie.
łan repablik Wtorek, 10 Października 2017, 21:46
Dlatego na drugim, czy następnych teatrach wojny będą zmuszone od razu przejść do uderzenia jądrowego, a taktycznej broni nuklearnej praktycznie nie mają i dlatego to takie ciekawe, w którym miejscu zdecydują się to zrzucić? Czy na nas, czy trochę dalej - takie pytania należy sobie postawić.
Ktoś wierzy, że USA odpuszczą sobie i wycofają się za Atlantyk, śmiem wątpić.
reht Poniedziałek, 09 Października 2017, 19:47
Tak, ale może nie wystarczyć jednocześnie na Rosję w Polsce, a Chiny w KRLD + Iran w Zatoce. I o tym jest ten artykuł
Zet Poniedziałek, 09 Października 2017, 19:30
Nic nie zrozumiałeś. Jeśli zaangażuja się w inny konflikt to na Europę nie będą mieli już sił. Wojna w Korei o Putin ma wolną rękę w Europie
Gonzo Poniedziałek, 09 Października 2017, 19:23
W jakim konflikcie? Bo chyba nie w bezpośrednim ataku na terytorium Rosji.