MSPO 2017: autonomiczny system moździerzowy i nowe drony od Elbit Systems

OPUBLIKOWANO: Piątek, 29 Września 2017, 15:49
Spear
  • Spear
Robert Czulda

Podczas tegorocznej wystawy MSPO w Kielcach nie zabrakło stałego wystawcy, jakim jest izraelski koncern Elbit Systems. Izraelczycy przedstawili szereg samodzielnych produktów, takich jak system moździerzowy Spear Mk 2 i drony Sky-Stryker. W Kielcach można było jednak zapoznać się również z kompleksowymi pakietami, w tym szkolno-treningowym EVA, przeznaczonym zarówno dla pilotów śmigłowców jak i samolotów.

Autonomiczny system moździerzowy SPEAR Mk 2 na MMWV

Bodaj najciekawszym elementem kieleckiej wystawy Elbit Systems był autonomiczny system moździerzowy Spear Mk 2 dla lekkich i średnich pojazdów (warto nadmienić, że Elbit Systems oferuje szereg moździerzy holowanych kal. 60 mm, 81 mm i 120 mm). Spear Mk 2 wywodzi się z opracowanego również przez Elbit Systems systemu moździerzowego Cardom, wykorzystywanego między innymi przez amerykańskie M1129 Stryker.

Charakteryzuje się on mniejszą siłą odrzutu niż standardowe moździerze tego kalibru (81 mm i 120 mm). Spear Mk 2 to najnowsza wersja systemu redukującego odrzut, co umożliwia instalowanie moździerzy na lżejszych pojazdach, bez ryzyka uszkodzenia konstrukcji. W przypadku Spear Mk 2 kal. 120 mm odrzut jest zredukowany do 15 ton. Moździerz może być montowany na pojazdach kołowych, ciężarówkach, lekkich pojazdach opancerzonych i wozach taktycznych, a także na pojazdach gąsienicowych.

W Kielcach firma promowała dwie wersje – jedną zamontowaną na HMMWV oraz drugą na samochodzie opancerzonym Plasan Sandcat na konstrukcji Forda 550. Obsługę stanowi do trzech osób. Spear Mk 2 ma możliwość oddania strzału w ciągu 60 sekund od zatrzymania i rozpoczęcia zajmowania stanowiska bojowego. Maksymalna szybkostrzelność wynosi 15 strzałów na sekundę. Opuszczenie stanowiska bojowego wynosi kolejne 60 sekund, co pozwala pojazdowi uniknąć ognia ze strony nieprzyjaciela. Jak na konstrukcję XXI wieku przystało, Spear Mk 2 jest w pełny cyfrowy – jest podpięty pod systemy kierowania ogniem i rozpoznania. Można tworzyć plany ogniowe, listy celów w zależności od ich znaczenia, czy też przewidywać skutki ostrzału.

Amunicja krążąca SkyStriker - nowość w ofercie Elbit

Fot. Defence24

SkyStriker to bezzałogowy system latający, klasyfikowany jako amunicja krążąca, którego zadaniem jest wsparcie żołnierzy w działaniach na szczeblu taktycznym. Dron przenoszący głowicę bojową ma cichy napęd elektryczny, co pozwala na skryte podejście do celu na niskim pułapie. Spora szybkość bezzałogowca (185 km/h) pozwala na zaatakowanie wykrytego celu w relatywnie krótkim czasie i na dużej odległości. Według danych producenta SkyStriker może krążyć lub aktywnie podążać za celem przez dwie godziny (z głowicą bojową o masie 5 kg). Maksymalna masa przenoszonej głowicy bojowej wynosi 10 kg, czas operowania nad celem skraca się wówczas do godziny. System pokazano po raz pierwszy na Paris Air Show w czerwcu br. 

Skylark 3 - taktyczny mini-bezzałogowiec

Podczas kieleckiej wystawy Elbit Systems promował również najnowszy BSL ze swojej rodziny Skylark. Wariant trzeci jest taktycznym mini-bezzałogowcem dla jednostek na szczeblu batalionu, brygady lub dywizji. Posiada on głowicę optoelektroniczną. Maksymalna masa startowa wynosi 40 kg, a czas działania to 6 godzin. Zasięg operacyjny to 100 km, a maksymalny pułap 4,5 tysiąca metrów. Rozpiętość wynosi 4,7 m.

SupervisIR - izraelskie rozwiązanie do monitorowania terenu w podczerwieni 

Fot. Defence24

To z kolei niewielki i lekki system naziemny, przeznaczony do monitorowania terenu w podczerwieni (WAPS, Wide Area Persistent Surveillance). Został on zaprezentowany pierwszy raz podczas wystawy Eurosatory w ubiegłym roku. System automatycznie wykrywa w dzień i w nocy ruch na ziemi, w powietrzu i na wodzie. Potrafi go także śledzić. Istnieje możliwość połączenia tego urządzenia w większy system, zintegrowany z radarami towarzyszącymi lub dodatkowymi sensorami wykrywania i śledzenia. Może być montowany na stałe na masztach lub używany jako urządzenie mobilne. 

EVA - rozwiązanie szkolno-treningowe 

Izraelczycy podczas MSPO promowali także całościowe rozwiązania szkolno-treningowe (EVA, Embedded Virtual Avionics), także dla pilotów samolotów piątej generacji. Na oferowany pakiet składa się szkolenie w zakresie awioniki, systemów uzbrojenia oraz sensorów pokładowych (w tym radaru, ESM, FLIR i łączności). To także unikanie rakiet ziemia-powietrze, czy też przechwytywanie samolotów nieprzyjaciela. W ramach systemu EVA również operatorzy naziemni mogą brać udział w szkoleniu, przez co zwiększa się jego atrakcyjność i zakres. Oferta przeznaczona jest zarówno dla śmigłowców jak i samolotów.

Robert Czulda
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

47 komentarzy

Harry Piątek, 29 Września 2017, 23:37
System moździerzowy jak Spear Mk 2 możemy w Polsce zbudować własnymi środkami. Możdzierz mamy, nośniki mamy, inzynierów mamy, reszta da się opracować. Zyski zostaną w Polsce.
dim Niedziela, 01 Października 2017, 0:10
Z samego tylko eksportu podzespołów motoryzacyjnych wpływa do Polski rząd 20 mld Euro rocznie. Więc czy nie lepiej używać tych inżynierów tam, do dłuuuuuugich serii produkcyjnych ? Niż do produkcji moździerza, którego raz ze 30 sztuk może sprzredaż na Słowację (a może i nie ?), może kilka sztuk na Litwę ? lub poniżej kosztów własnych do Tajlandii ? A cały projekt, nim wdrożysz, nim najpierw kupi to Wojsko Polskie itd... - gwarancja, że będzie już przestarzały ? Czyli jak zwykle w MON ?
Powiedziałbym, że taki, nie inny MON, to relikt komuny, ale to nieprawda. Gdyż w przedwojennym polskim MON też nie było lepiej.
Harry Niedziela, 01 Października 2017, 10:26
Może tak a może nie. Nie bierzesz pod uwagę faktu zdobywania doświadczenia w konstruowaniu takiej broni, a jest ONO bezcenne.
dim Niedziela, 01 Października 2017, 21:46
Tak, gdyby chodziło o środek realnego odstraszania, ale to tylko moździeż. Natomiast ekonomicznie opowiadasz nonsensy.
Marek L. Sobota, 30 Września 2017, 3:11
Wszystko mamy, z wyjątkiem jednej sprawy, która wyróżnia ten system od wszystkich innych na świecie, i w co koncern zbrojeniowy ELBIT, jego pododdział SOLTAM, włożył bardzo dużo pracy w rozwój technologii w tym zakresie, a mianowicie: system bardzo znacząco redukujący tu odrzut tego moździerza, jak również i całkowita, programowana, automatyka "kładzenia ognia". Armia USA kupowała, i nadal kupuje u nich te moździerze, w wersji 120 mm, i montują je na Stryker'ach 8x8. Armia izraelska montuje je na stosunkowo lekkich gąsienicówkach M-113. A te Spear Mk 2 montowane na Hummerach, czy też na Plasan Sandcat Stormer 4x4, to mają ten odrzut jeszcze znacznie bardziej zredukowany, niż te montowane na Stryker'ach, i na transporterach M-113....
Harry Sobota, 30 Września 2017, 22:11
Sprawę o której piszesz można rozwiązać inaczej. Wpisz w Google: "Tigr-M z moździerzem kal. 120mm."
Da się zrobić "naszymi" rękami.
Marek L. Sobota, 30 Września 2017, 23:47
Ten cały Tigr-M z tym moździerzem 120 mm to jest konstrukcja ROSYJSKA. Czyli, mówiąc "naszymi" rękami, to Ty masz tutaj na myśli ---- "rosyjskimi rękami" ????....... Patrząc na to rosyjskie rozwiązanie widać tutaj OD RAZU, jak przestarzała jest to konstrukcja. Ma on dwie duże hydraulicznie sterowane podpory, od strony jego "tyłka", albowiem ten rosyjski moździerz NIE POSIADA żadnego systemu redukującego odrzut. Czyli, przed oddaniem ognia to trzeba te "talerze" opuścić, a zanim się ucieknie, to trzeba je z powrotem podnieść. Całkowicie bezwartościowe !!!! Izraelski system pozwala na błyskawiczne opalenie np. czterech bomb kal. 120 mm w 16 sekund, po czym natychmiastową ucieczkę z miejsca oddania tej salwy, i to od razu na pełnym gazie. A celować nie trzeba, ponieważ system ma już elektronicznie zaprogramowane cele, i moździerz jest celowany całkowicie automatycznie, i precyzyjnie, w ułamkach sekund, przez szybkie elektryczne motory sterujące. Tego typu automatyki, i elektroniki, to ten Tigr-M w ogóle nie posiada.... Wolę jednak ten system izraelski, z powodu jego wielokrotnej i całkowicie jednoznacznej przewagi technicznej, aniżeli to już "na dzień dobry" całkowicie przestarzałe rosyjskie badziewie.... A CO MA tu w ogóle do tego Polska, i co mają tutaj "polskie ręce", do "rosyjskich rąk" ???
Harry Niedziela, 01 Października 2017, 10:54
Wpisz w YouTube: Mobile Mortar Carrier System - Alakran 120mm.
Można inaczej?
dim Wtorek, 03 Października 2017, 9:22
Po pierwsze, oni ten pomysł JUŻ MAJĄ W PRODUKCJI. Gdy w Polsce rzuć dobry pomysł, dodaj 10 lat... i może (mooooooże) trafi to już do produkcji, plus kolejnych 10 lat na zaspokojenie zapotrzebowania Wojska Polskiego. A kiedy eksport, by pokryć poniesione nakłady także w skali Państwa Polskiego ? Nie tylko związku zawodowego pracowników fabryki ?

Nie, nie narzekam, mam wniosek: Skupić się na tym co już mamy, by wprowadzić to do szybkiej, szybkiej, szybkiej produkcji seryjnej. Zamiast dodawać także 20 innych tematów, ale w trybie realizacji jak opisałem wcześniej.

Skupić się na szybkiej produkcji tego co już jest, a resztę szybko dokupić zzewnątrz. "Od razu Krakowa nie zbudowano" - powstawał po kawałku.
Harry Niedziela, 01 Października 2017, 10:18
Aleś się zapędził! Masz "ułańską" fantazję. Naszymi rękami czyli POLSKIMI w POLSKICH zakładach zbrojeniowych. Podpory o których piszesz można rozstawiać hydraulicznie, za pomocą siłowników itp rozwiązań, co znacznie skróci czas "zwinięcia" jednostki i przyśpieszy ucieczkę. Trzeba opracować swój model wzorując się na jednym i drugim. Wszystko da się zrobić. Trzeba tylko chcieć. Nie musi być idealnym odpowiednikiem żadnego ze wskazanych. Resztę czyli elektronikę zrobi choćby WB Elektronics, Teldat.
dim Poniedziałek, 02 Października 2017, 12:26
@Harry
spostrzeżenie techniczne: wg Pana propozycji, należałoby amortyzować hydraulicznie WOBEC ZIEMI cały moździeż, plus jego zapas amunicji, plus komputery, plus cały samochód i załogę... Czyli nie tylko rozmiary i zużycie hydrauliki są wtedy duże, także wszystkie te elementy zestawu, z ludźmi włącznie, nie podlegają skutecznej ochronie przeciwstrząsowej, a dopiero ziemia :(

Gdy projekt izraelski udanie amortyzuje już samą lufę moździerza. W sumie... genialne :)
Harry Poniedziałek, 02 Października 2017, 20:29
Spójrz jednak w YouTube na filmik pt: "World s Most Advanced Mortar System - Elbit Spear"
Samochodem jednak nieźle trzęsie. Tak więc nie jest to takie idealne rozwiązanie.
Marek L. Poniedziałek, 02 Października 2017, 22:22
Każdy ten filmik widział !!! Harry, oczywiście, że tym samochodem 4x4 trzęsie, NO BO MA TRZĄŚĆ !!!!! To bardzo zaawansowane urządzenie Elbit'u / Soltam'u silnie i bardzo precyzyjnie kompensujące odrzut, właśnie totalnie kompensuje ten odrzut, i dlatego ten moździerz kal. 120 mm strzela wyjątkowo precyzyjnie i celnie, POMIMO TEGO, iż tą lekko opancerzoną terenówką 4x4, ciężko opancerzonym Stryker'em 8x8, względnie opancerzoną gąsienicówką M-133 MOCNO KOŁYSZE ORAZ TRZĘSIE!!!!.......
Harry Poniedziałek, 02 Października 2017, 20:21
Oczywiści, że genialne.
Spójrz jednak na moździerz dowolny ciągniony choćby z HSW. Ma podstawę na ziemi która amortyzuje odrzut, stabilizuje moździerz i w tym kierunku trzeba iść by nie komplikować niepotrzebnie mechanizmów. 2-4 podpory hydraulicznie opuszczane bądź jedna większa z tyłu podobnie jak w tradycyjnym moździerzu czy jak w KRYLu ale... to już jest temat dla konstruktorów. wszystko powinno być skonstruowane tak by obsługa miała pełną ergonomię, wygodę użycia. Zapewniam, ze da się.
Marek L. Poniedziałek, 02 Października 2017, 23:01
Te moździerze ciągnione, jak choćby i ten HSW, albo również dokładnie tak jak ten ciągniony Elbit'u / Soltam'u to OCZYWIŚCIE mają podstawę na ziemi, bo obie te konstrukcje nie są produkowane pod kątem "shoot-and-scoot". "Cardom", oraz "Spear Mk 2" SĄ !!!! I dlatego żadna droga, skomplikowana, łatwa do popsucia, i (przede wszystkim!!) spowalniająca te terenowe pojazdy hydraulika NIE JEST tam potrzebna!!!!....... Bo systemy "Cardom" oraz "Spear Mk 2" kompensują to wszystko na poziomie lufy moździerza. (Czyli: taniej, prościej, precyzyjniej, szybciej, i lepiej !!!!). W ciężkich, dalekosiężnych haubicach kal. 155 mm, takich jak np. KRYL, albo jak np. Elbit'u / Soltam'u 6x6 albo 8x8 ATMOS jest to, w przeciwieństwie do moździerzy kal. 120 mm ---- niewykonalne, albowiem odrzut dalekosiężnej ciężkiej haubicy kal. 155 mm jest zbyt potężny, aby obyło się tu bez masywnej podpory sterowanej hydraulicznie. (Mechanizm kompensacji odrzutu oczywiście istnieje tam również, ale BEZ tej dużej i ciężkiej hydraulicznej podpory to TAM się nie obędzie....).
Marek L. Niedziela, 01 Października 2017, 18:04
Niekoniecznie od razu "ułańską" .... ;-))) Ja napisałem tam powyżej "hydraulicznie sterowane".... Ale "stawianie" (oraz "zwijanie") hydrauliczne TEŻ wymaga pewnego czasu, a w rozwiązaniu Elbit'u jest to w ogóle niepotrzebne, oraz całkowicie zbyteczne!!!! Oczywiście, Hiszpanie też coś tam robią, tyle tylko, że podobnie jak to rozwiązanie rosyjskie, to nie jest TO.... Oczywiście, Polska, Izrael, Rosja, Hiszpania, i jeszcze co najmniej z 10 innych krajów produkują moździerze kal. 120 mm. Oczywiście, dziesiątki krajów produkuje przyzwoite wozy terenowe 4x4. Oczywiście, jeszcze więcej krajów umie je "obkładać" blachami pancernymi. A więc, jak napisałeś tam na górze, niby to my "to wszystko mamy" ---- ale w tej ofercie Elbit'u to nie o TO tu głównie chodzi. "Pastuchy" z ISIS, i z Al Nusra / Al Quida w Syrii i w Iraku, oraz "poskramiacze wielbłądów" w Libii TEŻ potrafią przyspawać trójnóg CKM'u/WKM'u 12,7 mm / 14,5 mm, starego sowieckiego, lub nowszego rosyjskiego na blaszanej platformie półciężarówki TOYOTA 4x4, i "grzać" z tego "zestawu", aż kurz i dym leci.... Albo postawić i unieruchomić starą sowiecką armato-haubicę 122 mm na ciężarówce 6x6, i walić z tego. Przyspawać trójnóg moździerza 120 mm do platformy tej Toyoty 4x4 to też by pewnie potrafili, ale NIE o to tutaj przecież chodzi!!! Oczywiście, polscy inżynierowie, gdyby się za to bardzo poważnie wzięli, i bardzo mocno uwzięli, to na pewno potrafili by stworzyć system równie dobry technicznie, jak ten Elbit'u. Kosztowałoby to bardzo duże pieniądze na rozwój, wymagało dużo czasu, ale byłoby to niewątpliwie do przeprowadzenia. Pytanie, jak pisze tam powyżej nasz kolega "dim", czy naprawdę warto ??? Po to, aby ewentualnie Armia Polska kupiła później, czyli za dobrych kilka lat (i to w najlepszym wypadku!!), ze 40 albo z 60 takich "ruchomych"/mobilnych moździerzy ??? Albo później ewentualnie Słowacja ze 30 (albo i nie??). System "Cardom" ELBIT'u/SOLTAM'u to wielokrotnie sprawdzony bojowo, na całym świecie, system. Jego dwie najważniejsze, i unikalne cechy, to mechanizm bardzo zminimalizowanego odrzutu, oraz system automatycznego celowania, gdzie wykorzystuje się zaprogramowane poprzednio w komputerze artyleryjskim cele, a moździerz sam je namierza, za pomocą bardzo szybkich i bardzo precyzyjnie działających elektrycznych silników. A rolą załogi jest wtedy jedynie ładowanie do lufy, co m.w. 4 sekundy, granatów 120 mm (lub 81 mm). To drastyczne obniżenie siły odrzutu powoduje, jako jeden z wielu pozytywnych rezultatów, fenomenalną celność tego systemu "Cardom". Przy zasięgu 10 km uzyskuje się tu mianowicie celność 30 metrów C.E.P. za pomocą standardowej amunicji, i to jest absolutnie bez precedensu. Przy stosowaniu granatów 120 mm sterowanych GPS'em celność jest znacznie lepsza niż 10 metrów C.E.P. przy zasięgu ponad 12 km. Takie granaty 120 mm rozwinął np. IMI Systems, i Amerykanie kupili od nich licencję na produkcję całego modułu sterującego, do używania przez załogi moździerzy US Marines. A ten najnowszy, i najlżejszy system, czyli Spear Mk 2, montowany na lekkich i niewielkich opancerzonych terenówkach 4x4, takich jak np. HMMWV, lub Plasan Sandcat Stormer, ma ten system redukcji odrzutu jeszcze silniejszy, niż w oryginalnym "Cardom'ie", montowanym w większych i znacznie cięższych transporterach 8x8 (jak np. Stryker), 6x6, lub gąsienicowych, jak np. M-113. Czyli, JEDYNIE TO, o co chodzi w systemach Cardom oraz w Spear Mk 2, i co je odróżnia od innych (wielu!!) tego typu systemów, to jest ich celność rażenia celów (dzięki zaawansowanym systemom redukcji odrzutu), oraz wyjątkowa szybkość "kładzenia ognia" (dzięki zaawansowanej elektronice, i i automatycznemu, szybkiemu, elektrycznemu systemowi sterowania moździerzem). Systemy "Cardom" były, i są sprzedawane na całym świecie. Kupiły je takie kraje NATO, jak USA, Portugalia, Hiszpania (czyli, Armia Hiszpańska, pomimo reklamowanego tu przez Ciebie powyżej ichniego systemu Alakran 120 mm !!!), oraz kraje nie-natowskie, takie jak m.in. np. Azerbejdżan, Kazachstan, Kamerun, Uganda, i oczywiście też i Armia Izraelska....
Harry Niedziela, 01 Października 2017, 21:10
Zapomniałem napisać, że zaraz po przeczytaniu o Tigr-M na stronie ALTAIR wysłałem do Huty Stalowa Wola link dotyczący tego moździerza z informacją, że czas opracować podobny moździerz choćby dla WOTu. Ciekawe czy przyczyniłem się do tego, że znalazł się w ofercie HSW na Targach Zbrojeniowych czy też HSW już dawno przymierzała się do wystawienia takiego typu moździerza?
Marek L. Niedziela, 01 Października 2017, 22:14
Mam nadzieję, Harry, iż to właśnie Twoja "inicjatywa" spowodowała, że HSW również przymierza się do tego typu bardzo ruchomych moździerzy, na Zachodzie nazywanych "artylerią kieszonkową piechoty".... Mogą Rosjanie z tym swoim Tigrem-M, to możemy oczywiście też i MY, oczywiście, jedynie pod warunkiem, żeby było to lepsze, niż, ten tak na pierwszy rzut oka, dosyć badziewiejski ten ich Tigr-M....
Harry Niedziela, 01 Października 2017, 21:04
Pięknie to opisałeś. Nadal jednak podtrzymuję to co napisałem. NASZ to NASZ. W razie wojny, problemów technicznych i podobnych, nie będzie żadnego problemu z naprawą, konserwacją w rozsądnych cenach i w możliwie krótkim czasie. Doświadczenie zdobyte w opracowywaniu takiego moździerza będzie bezcenne i będzie owocować w przyszłości kolejnymi prototypami. Jeden warunek: ma być zrobiony bez kompromisów, wszystko co najlepsze by żołnierz obsługujący go miał tego świadomość, że go nie zawiedzie w krytycznej chwili. Widzę zastosowanie takiego typu sprzętu nie tylko w WOT ale i w jednostkach zawodowych. Broń perspektywiczna, mała szybka, skuteczna i... o to chodzi.
dimitris Poniedziałek, 02 Października 2017, 12:08
"W czasie wojny" nie bardzo rozumiem jak Państwo może liczyć na krajowe zakłady ? Wszak błyskawicznie przestaną istnieć, w każdym razie od razu zostaną uszkodzone. "Raka" możecie Państwo jeszcze ukryć, ale zakładu go produkującego już nie ukryjecie. Podobnie magazynów amunicji. W czasie wojny, jeśli przetrwamy pierwsze dni czy jeśli cofniemy się w jako-takim porządku (obojętnie która z tych dwóch ewntualności nastąpi) liczyć możemy tylko na szybkie dostawy od sojusznika. No może od kilku... Wszystko to pod warunkiem uzyskania po pierwsze natychmiastowej sojuszniczej ochrony powietrznej.
Czyli nawet jeśli skutecznie umykające rosyjskim pociskom, niekompatybilne polskie kalibry mogą wtedy okazać się bezużyteczne.

Istnieje też "aspekt pokojowy" - niedrogiego nabycia, taniej eksploatacji, tańszych ćwiczeń. Gdyż wystarcza dla tego izraelskiego moździeża lekki typ samochodu terenowego.

I jeden owszem, BARDZO CIĘŻKI punkt przeciw zakupom broni za granicą - pieniądze wypływają poza kraj.

Myślę, że doceniam ten punkt jeszcze bardziej, niż większość z Was. Gdyż w suchej, latem spękanej od gorąca Grecji od dziecka powtarzane są nam przysłowia: Gdy Twoje podwórko cierpi pragnienie, nie wylewaj wody poza nie /na obce podwórka/. Albo to: Pamiętaj Dimitri, swoje pieniądze wydawaj zawsze w swojej wsi. A jeśli nie można, wydaje je w swoim (czyli tym pobliskim) mieście. Wtedy ten pieniądz do Ciebie wróci i wróci, i wróci...

Więc jak te 'sprzeczne' idee pogodzić ? Świetną i przystępną cenowo izraelską technikę i niewylewanie wody poza własną działkę ? A jeszcz przy tym zatrudniając polskich robotników i inżynierów, poddostawców, finansując polski ZUS i budżet Państwa Polskiego ?

Ależ oczywiście, że godzi się to współwłasnością polsko-izraelską wybranych i mocno proeksportowych zakładów, produkujących i dla Wojska Polskiego. Byłaby to fundamentalna korzyść dla obu stron i wielokrotnie opisaliśmy tu już czemu także dla firm Izraela.

Tak, oczywiście, że takie idee to nie z tym ministrem obrony. Niestety !
Harry Poniedziałek, 02 Października 2017, 20:14
"W czasie wojny" nie bardzo rozumiem jak Państwo może liczyć na krajowe zakłady ? Wszak błyskawicznie przestaną istnieć, w każdym razie od razu zostaną uszkodzone"
Niekoniecznie. Spójrz na wojnę Ukraina-Rosja. Wojna na wschodzie a zakłady zbrojeniowe nadal funkcjonują, produkują.
Marek L. Poniedziałek, 02 Października 2017, 22:08
Z tym, że Harry, porównanie ewentualnej wojny NATO z Federacją Rosyjską, a nazywając sprawy po imieniu, to w tym wypadku agresja Federacji Rosyjskiej na Polskę, członka sojuszu NATO (oraz oczywiście wtedy TEŻ i na trzy kraje bałtyckie!), NIE DA się porównać z wojną Ukraina-Rosja, gdzie najpierw w ciągu kilku dni "zielone ludziki" zajęły Krym, a później lokalne rosyjskie milicje, popierane i bardzo mocno uzbrajane przez Moskwę (posyłającą oczywiście też i cały czas do walki setki swoich świetnie wyszkolonych tzw. "dobrowolców") zajęły Ługańsk oraz Donieck z przylegającymi do tych dużych miast terytoriami. Jest to wojna, przynajmniej jak na razie, bardzo ograniczona, wyniszczająca, nękająca, na poziomie prawie "partyzanckim" ze strony Rosji. Gdyby Federacja Rosyjska chciała pełnej wojny, i użyła pełnej, całej mocy swoich wojsk konwencjonalnych, to zajęła by CAŁĄ Ukrainę, do granicy z Polską, w ciągu czterech - pięciu dni.... Niestety taka ewentualna agresja przeciwko Polsce to tak by właśnie wyglądała, czyli, "pełna", "otwarta" wojna, oraz użycie ze strony Federacji Rosyjskiej całej, pełnej mocy swojej armii konwencjonalnej. I wtedy celem wojsk Federacji Rosyjskiej byłby oczywiście TEŻ niestety i wszystkie polskie zakłady przemysłu obronnego, oraz wszystkie magazyny uzbrojenia i amunicji, na terenie CAŁEJ Polski.......
Marek L. Niedziela, 01 Października 2017, 22:42
Oczywiście, co nasze, to NASZE, i naprawa, oraz dobry i szybki serwis w rozsądnej cenie TEŻ się liczą !!! Jednocześnie weź jednak pod uwagę, iż nasi przyjaciele w NATO, czyli USA, Hiszpania, i Portugalia (gdzie USA oraz Hiszpanie sami produkują zbliżone rozwiązania!!!), jednak wybrali rozwiązanie Elbit'u 120 mm "Cardom" ---- więc jakieś technologiczne (oraz najprawdopodobniej również i cenowe!) korzyści w tym widzieli, i firmie ELBIT jednak jakoś zaufali....... A w przypadku USA to jeszcze odnośnie i tych precyzyjnych "GPS'owych" granatów IMI 120 mm dla US Marines.... Pomyśl też i o ekonomicznym argumencie naszego kolegi "dim'a", że nakłady na rozwój mogą być bardzo duże, a ilość kupionej za te nakłady broni to już niestety nie koniecznie, i nie specjalnie..... Przypuszczam, że przy wyborze systemu moździerzowego "Cardom" Amerykanie, Hiszpanie, i Portugalczycy kierowali się tą główną oraz całkowicie najważniejszą przesłanką, a mianowicie, aby ich żołnierze mieli niezawodną i precyzyjną broń, która najlepiej i najbardziej skutecznie pozwoli wykonywać im ich zadania bojowe, oraz być / przeżyć bez żadnego szwanku na polu walki. Oczywiście polscy żołnierze, i i ci zawodowi, i ci z tych obecnych formacji terytorialnych powinni dysponować sprzętem bojowym, który spełni dokładnie takie same, czyli dostosowane do tej "najwyższej poprzeczki" warunki, jak ci z USA, ci z Hiszpanii, czy ci z Portugalii. Jeżeli można będzie tego dokonać sprzętem polskiej konstrukcji, i polskiej produkcji, to oczywiście i to jak najbardziej, tym lepiej !!!!.......
Harry Poniedziałek, 02 Października 2017, 20:01
"nakłady na rozwój mogą być bardzo duże,"
Niekoniecznie. Stworzenie ANDERSA wyniosło do 20 milionów podczas gdy stworzenie podobnego pojazdu na zachodzie kosztowałoby krotność tej ceny. Tak więc trzeba chcieć a na pewno da się.
Marek L. Poniedziałek, 02 Października 2017, 22:34
Harry, ANDERS to jest TYLKO PROTOTYP .... Stworzenie takich wozów bojowych, jak np. Leopard 2 A7, lub jak np. Merkava Mk 4, od przeprowadzenia ich z fazy prototypów, do fazy prawdziwych wozów bojowych które można oddać ze "spokojnym sumieniem" żołnierzom, tak aby mogli oni wygrywać w nich walki, bitwy, i wojny, a nie ginąć w nich w ciągu pierwszych 10 sekund po konfrontacji z jakimkolwiek przeciwnikiem / wrogiem, to kosztowało setki milionów, w dowolnej walucie. Podobne kwoty kosztowałby i ANDERS, w tym celu, aby doprowadzić go do statusu opisanego tutaj powyżej.......
HARRY Wtorek, 03 Października 2017, 21:07
ANDERS tez przechodził testy/próby, choćby ogniowe i dobrze się zapowiadał.
Wpisz w google: "Polska mogła mieć własny nowoczesny czołg"
"W dodatku podnoszono zarzuty, że wydanie 20 mln było marnotrawstwem - twierdzi dzisiaj Knapczyk. Brzmi to śmiesznie, kiedy weźmie się pod uwagę, że prace badawczo-rozwojowe prowadzone przez Brytyjczyków nad ich czołgiem lekkim z BEA Systems kosztowały... 700 mln euro."
"do finalizacji projektu i wprowadzenia go w fazę testów zabrakło jedynie 50 mln złotych."
Są różnice w kosztach prawda?
Marek L. Czwartek, 05 Października 2017, 18:02
Oczywiście, że są różnice, wynikające m.in. też i z niższych kosztów pracowników w Polsce, w porównaniu z np. UK. Ale, bądźmy tu realistami, Harry, na tych 20 mln + 50 mln = 70 milionach zł to by się tutaj absolutnie NIE skończyło!!! Po fazie testów przyszła by pora na fazę poprawek, później następne testy, następne poprawki ---- jest to proces iteracyjny ---- i w końcu, zanim ten ANDERS mógłby być przez jego polskich konstruktorów oraz polskich wykonawców oddany "z czystym sumieniem" zawodowym polskim żołnierzom do służby polowej w jednostkach, to pochłonęłoby to wszystko razem z kilkaset milionów PLN. Przy czym ja NIE twierdzę, iż byłby to zły projekt, gdyby polski MON mógł na to znaleźć w swoim budżecie te konieczne na to środki. No ale, NIESTETY, nasz ukochany Pan Antoni M. to jest absolutnie "zafiksowany" jedynie tym, aby kupować JEDYNIE produkty zbrojeniowe "made in USA" .......
Podbipięta Piątek, 29 Września 2017, 18:46
Te mortary ponoć łykamy jako tanszą alternatywę Raka.
Lord Godar Piątek, 29 Września 2017, 19:12
Przecież dla wojsk specjalnych , powietrzno-desantowych , lekkich oddziałów górskich czy innych gdzie mobilność oparta jest o lekkie pojazdy jest to broń wsparcia jak znalazł. Nawet w WOT na odpowiednim szczeblu znalazł by swoje miejsce.
Cięższe wersje moździerzy takie jakimi są Raki na podwoziu Rośka czy kiedyś Borsuka są drogie i nie we wszystkich pododdziałach też się do końca sprawdzą , bo takiego Raka na Rośku ciężkim śmigłowcem nie przerzuci się.
No i nikt nie będzie stękał , że za długa amunicja nie będzie pasować.
Davienolog Piątek, 29 Września 2017, 18:38
A potem taki Davien będzie utrzymywał, że izraelskie moździerze strzelają 15 strz/s a rosyjskie tego nie potrafią... :-P
Marek L. Piątek, 29 Września 2017, 19:23
.... NIE będzie, chłopie .... ;-))) .... Przecież to jest klasyczna "literówka", i każdy to widzi, i on też.......
d. Piątek, 29 Września 2017, 21:07
Charakterystyczne, że w obcojęzycznych pismach, w notatce o tym moździerzu zamieszczono tę samą literówkę, 15/minutę
Marek L. Sobota, 30 Września 2017, 2:53
Nie we wszystkich pismach są te "sekundy". Np. w "army-technology.com" to jest tam podana ta prawidłowa wartość, czyli: "The SPEAR MK2 system has a rate of fire of 15 rounds a minute."....
Polanski Piątek, 29 Września 2017, 20:41
Ale tych naszych ruskich kolegów boli kompetencja Daviena. Już nie mają co wymyślać. Niech wymyślą swoją kompetencją i będzie git.
zaintrygowany Sobota, 30 Września 2017, 8:42
Ty o tych "kompetencjach Daviena" poważnie czy to było szyderstwo?
Marek L. Sobota, 30 Września 2017, 20:05
Skoro te jego kompetencje tak bardzo tych naszych, bacznie pilnujących tego portalu, i pisujących tu bardzo często rosyjskich kolegów, drażnią ---- no to chyba raczej na poważnie....
Marek L. Piątek, 29 Września 2017, 17:44
Z tych dwóch wersji moździerza 120 mm bardziej atrakcyjną wydaje mi się ta wersja Spear Mk 2 zamontowana NIE na tym lekko opancerzonym Hummerze, a ta zamontowana na lekko opancerzonym wozie Plasan Sandcat (Stormer), bazowanym na Fordzie F-350 4x4, ze znacząco wzmocnionym podwoziem, i z potężnym dieslem 6,7L., i oczywiście z automatyczną skrzynią biegów. Jeśli chodzi o właściwości terenowe, to są one u tych dwóch pojazdów bardzo podobne, natomiast Plasan Stormer na pewno jest tu wozem szybszym, i o nowocześniejszej konstrukcji (a kto wie, czy i "całość", zbudowana na bazie standardowego, trochę zmodyfikowanego Forda 4x4, nie jest tu też co nieco tańsza przy zakupie....).
Wojciech Piątek, 29 Września 2017, 17:05
W szybkostrzelność 15 strzałów na minutę to jeszcze uwierzę ale 15 strzałów na sekundę to już nie.
Marek L. Piątek, 29 Września 2017, 17:26
Chyba sam rozumiesz, że to jest klasyczna "literówka". Oczywiście autor miał tu zamiar napisać: 15 strzałów na minutę....
jurgen Piątek, 29 Września 2017, 16:33
120 mm autonomiczny system moździerzowy Spear to rewelacja - w Polsce powinien być montowany na wszystkich (lub prawie wszystkich) wozach dowodzenia w modułach RAK.
Tych wozów dowodzenia jest aż 32 szt. Czyli 1 wóz dowodzenia przypada na 2 wozy ogniowe RAK - Absurd !
Te wozy dowodzenia są wyposażone tylko w obrotnicę z km (kompletna żenada) - Wartość bojowa takiego WD prawie żadna. Nawet nie ma zwykłej wieży Hitfist-30 tak jak w rozpoznawczych Rosomakach R1 i R2.
Tak więc 32 (drogie) wozy dowodzenia do dywizjonów Rak, to (patrząc od strony bojowej) wyrzucanie kasy w błoto.
Należałoby je zatem przezbroić w ten sposób, że zamiast żenującej obrotnicy z km dać
1) dualny ZSMU-A5 z Tarnowa z 40mm granatnikiem automatycznym oraz km 7.6 do samoobrony oraz
2) w tylnej części pojazdu zainstalować właśnie moździerz Spear 120 mm (tam gdzie jest desant w zwykłych Rosomakach),
Wówczas jakby co te 32 wozy dowodzenia także strzelałyby z moździerzy jak reszta Raków (przy szybkostrzelności zbliżonej) na tych samych koordynatach co Raki.
Moździerz Spear automatycznie ustawia się na zadane koordynaty, więc nie wymaga już ustawiania ręcznego.
Natomiast te wozy dowodzenia o obecnie zerowej wartości bojowej to kompletne nieporozumienie.
Harry Niedziela, 01 Października 2017, 10:31
"Czyli 1 wóz dowodzenia przypada na 2 wozy ogniowe RAK - Absurd !"
Nie! To nie absurd! W razie konieczności można skierować RAKi w różne strony/kierunki działań zbrojnych i żaden nie będzie pozbawiony dowódcy.
skiud Sobota, 30 Września 2017, 13:09
Jurgen to kto tymi Rakami będzie dowodził jak dowództwo też będzie strzelać ze swojego moździerza?
tomuciwitt Sobota, 30 Września 2017, 11:17
To nie jest tak że na dwa Raki przypada jeden WD. W plutonie ogniowym na cztery Raki przypada jeden WD a dwa kolejne to WD dowódcy modułu a drugi jego zastępcy ( może tu można by zostawić tylko jeden tylko co w przypadku zniszczenia jednego - caly modul pozostanie bez dowodzenia) .
Razparuk Piątek, 29 Września 2017, 20:49
Do: Jurgen
Znaczy nie rozumiem maja te mortary na wozach dowodzenia montować na dachu czy jak? pomińmy milczeniem kwestie wozenia amunicji,kto będzie ładował itd oraz szczegóły jak zasięg,kierowanie ogniem...
d. Piątek, 29 Września 2017, 21:13
w youtubie wszystko to jest.
Polanski Piątek, 29 Września 2017, 20:44
Ciekawe tylko czy zasięg tych 120-ek jest taki sam jak Raka? Jeżeli tak to masz całkowitą rację. Jeżeli nie to bez sensu.
Marek L. Sobota, 30 Września 2017, 2:46
Te krótkolufowe 120 mm Spear Mk 2 walą zwykłą, standardową amunicją maksymalnie na 10 kilometrów, a taką sterowaną GPS'em, z C.E.P. lepszym niż 10 metrów, to na ponad 12 kilometrów.