Dworczyk o Dragonie-17: najistotniejsze przećwiczenie współdziałania z sojusznikami

OPUBLIKOWANO: Czwartek, 21 Września 2017, 16:03
Dragon-17
Dragon
  • Dragon-17
  • Dragon

Podczas ćwiczenia Dragon-17 najistotniejsze jest przećwiczenie współdziałania polskich sił zbrojnych z oddziałami sojuszniczymi – ocenił w czwartek wiceszef MON Michał Dworczyk, który obejrzał pokaz wyszkolenia na poligonie drawskim. Podkreślił, że nowością jest udział pododdziałów Wojsk Obrony Terytorialnej.

W piątek, w ramach rozpoczętego dzień wcześniej największego w tym roku ćwiczenia wojskowego Dragon-17, na poligonie koło Drawska Pomorskiego odbył się tzw. dzień dostojnych gości, czyli prezentacja działania żołnierzy. Obserwowali go m.in. wiceminister Dworczyk i dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych gen. dyw. Jarosław Mika, który jest kierownikiem ćwiczenia.

Najistotniejsze jest z naszego punktu widzenia przećwiczenie współdziałania polskich sił zbrojnych z oddziałami sojuszniczymi, zwłaszcza tymi, które stacjonują na terenie Rzeczpospolitej Polskiej.

wiceminister obrony Michał Dworczyk

Wiceszef MON podkreślił, że nowością tegorocznej edycji Dragona jest udział pododdziałów Wojsk Obrony Terytorialnej.

Będą żołnierze WOT-u ćwiczyć współdziałanie z wojskami operacyjnymi. Po raz pierwszy żołnierze WOT-u będą brali udział w takich ćwiczeniach.

wiceminister obrony Michał Dworczyk

W odpowiedzi na pytanie o rolę WOT, Dworczyk zaznaczył, że ten nowy rodzaj sił zbrojnych jest istotny na dotychczasowy deficyt w Wojsku Polskim lekkiej piechoty. – Oczywiście ważne są wszystkie rodzaje sił zbrojnych, ale do tej pory w polskich siłach zbrojnych występował deficyt lekkiej piechoty. Jeżeli przeanalizujemy strukturę sił zbrojnych w innych krajach, zobaczymy, że lekka piechota odgrywa znaczącą rolę. U nas w tej przestrzeni był do tej pory deficyt. WOT ten deficyt wypełnia – przekonywał wiceminister.

Na współpracę z WOT zwracał też uwagę gen. Mika.

Przed nami dość intensywny tydzień, pełen wyzwań, przede wszystkim ćwiczenia tego, do czego powinniśmy przygotowani, a więc do działania zgodnie z wojennym przeznaczeniem. Przed nami szereg epizodów taktycznych, szereg spraw, które musimy rozwiązać, potężne wyzwanie, jeśli chodzi o współdziałanie z Wojskami Obrony Terytorialnej, z organizacjami proobronnymi, ale również z organami samorządowymi.

dowódca generalny RSZ gen. dyw. Jarosław Mika

Na pytanie o ewentualny związek Dragona-17 z rosyjsko-białoruskimi ćwiczeniami Zapad-17, które oficjalnie zakończyły się w tym tygodniu, Dworczyk podkreślił, że polskie manewry były zaplanowane z wyprzedzeniem. – Ćwiczenia Dragon odbywają się cyklicznie co dwa lata. Wszystkie ćwiczenia, które odbywają się zarówno w Polsce, jak i są organizowane przez Sojusz Północnoatlantycki mają charakter obronny i tym się różnią m.in. od ćwiczeń Zapad, które wbrew deklaracjom jednak miały bardzo wyraźny rys ofensywny – zaznaczył wiceminister.

Dragon

Grafika: Dowództwo Generalne RSZ.

Dodał, że wojsko dostosowuje się do współczesnych realiów. – Wydarzenia w Gruzji, na Ukrainie w ostatnich latach każą wyciągać odpowiednie wnioski, dlatego jednym z elementów, który będzie trenowany w czasie tych ćwiczeń, jest przeciwdziałanie działaniom hybrydowym – powiedział Dworczyk.

Czytaj więcej: Dragon-17 oficjalnie rozpoczęty

WOT wystawiły na ćwiczenia Dragon-17 ok. stuosobowy wzmocniony pluton lekkiej piechoty. Terytorialsi mają wykonywać zadania w okolicach lotniska w Szymanach (Warmińsko-Mazurskie), które według scenariusza manewrów będzie odgrywało obiekt zajęty przez przeciwnika. Żołnierze WOT tam współpracować ze spadochroniarzami, m.in. organizując przyjęcie zrzutu.

W manewrach Dragon-17 bierze udział ok. 17 tys. żołnierzy oraz 3500 jednostek uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Zasadnicza część ćwiczenia jest zaplanowana od poniedziałku do przyszłego piątku (25-29 września).

Dragon-17

Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl

W manewrach biorą udział żołnierze z Polski i 11 innych państw NATO i krajów partnerskich: Stanów Zjednoczonych, Litwy, Łotwy, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Słowacji, Włoch, Bułgarii, Rumunii oraz Gruzji i Ukrainy. Ćwiczenie odbywa się w 10 lokalizacjach, m.in. na poligonach w Drawsku Pomorskim, Ustce, Orzyszu, Nowogrodzie, Nowej Dębie, na lotnisku w Szymanach oraz w Centrum Szkolenia Łączności i Informatyki w Zegrzu, gdzie ulokowano kierownictwo ćwiczenia.

Dragon-17 jest prowadzony w układzie połączonym, sprawdzane jest współdziałanie Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej, Wojsk Specjalnych i Wojsk Obrony Terytorialnej.

Wojsko Polskie ma współdziałać także z obecnymi w naszym kraju oddziałami sojuszniczymi – amerykańską pancerną brygadową grupą bojową (ang. Armored Brigade Combat Team, ABCT) oraz batalionową grupą bojową NATO, która jest obecna w Polsce w ramach wzmocnionej wysuniętej obecności (ang. enhanced Forward Presence, eFP) na wschodniej flance Sojuszu.

Czytaj więcej: Około 17 tys. żołnierzy na ćwiczeniu Dragon-17

Goście zaproszeni w czwartek na poligon drawski mogli obejrzeć pokaz wyszkolenia żołnierzy. Wzięły w nim udział przede wszystkim pododdziały 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej, wspomagane m.in. przez 25 Brygadę Kawalerii Pancernej. Głównym ćwiczącym podczas manewrów Dragon-17 jest natomiast 12 Dywizja Zmechanizowana.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

19 komentarzy

db Piątek, 22 Września 2017, 20:59
Dość ciekawie w świetle rosnącego poziomu wody w Wiśle rysuje sie perspektywa budowy przeprawy pod Dęblinem.
Dropik Piątek, 22 Września 2017, 9:18
Czyli jednak wg ministra Dworczyka WOT ma służyć na froncie włączać wspólnie z wojskami zmechanizowanymi. No to powodzenia bo tych weekendowych szkoleniach.
efe Piątek, 22 Września 2017, 11:40
Doczytaj artykuł. Ja bym chętnie porównał podczas prawdziwych działań wojennych terytorialsa po weekendowych szkoleniach z wysokim morale (ochotnik), zawodowca z wysokimi umiejętnościami i przeciętnymi morale (znam paru co tylko dla kariery poszli do wojska), rezerwistę który widział ostatnio mundur 10 lat temu i został wcielony "siłą", oraz rezerwistę bez przeszkolenia (a w przypadku intensywnych działań wojennych takich też zabiorą).
nod Piątek, 22 Września 2017, 12:09
I znów będzie "strzelanie diamentami" bo ten ochotnik o wysokim morale pójdzie do piachu z pieśnią na ustach bo mu M72 nie wystarczy na rozjeżdżające ich B3 a zawodowiec o niskim morale a wysokich umiejętnościach trzeźwo oceniając możliwości swojego sprzętu czym prędzej uda się "na Zaleszczyki"
I znów będzie "moralne zwycięstwo" i "rząd" na uchodźstwie....
ZZ Piątek, 22 Września 2017, 10:29
Jak Pan wywnioskował to z tej jednej wypowiedzi: "Będą żołnierze WOT-u ćwiczyć współdziałanie z wojskami operacyjnymi. Po raz pierwszy żołnierze WOT-u będą brali udział w takich ćwiczeniach."?
Polak Czwartek, 21 Września 2017, 17:06
Sojusznikami... Chyba jeszcze tylko generalicja w Polsce wierzy, że mamy jakichś niezawodnych sojuszników.
Dropik Piątek, 22 Września 2017, 9:21
Widzę że jeszcze nie przepracowałeś września 1939. Już po pierwszym tygodniu wiadomo było , że nie damy rady Niemcom i nie dziwne że Francuzi się rozmyślili. Mieliśmy się bronić sami przez kilka miesięcy. To nie sojusznicy nas zdradzili. Zwyczajnie nie daliśmy im szans na pomoc.
Skoro teraz nie mamy na nich liczyć to lepiej od razu przyłączyć się do potencjalnego agresora. :P
Saracen Piątek, 22 Września 2017, 18:07
Dokładnie :)
Jak to mówią, jeśli nie potrafisz pokonać swego wroga, spróbuj się z nim zaprzyjaźnić.
efe Piątek, 22 Września 2017, 11:42
Za to Ty przepracowałeś w jakiś sobie tylko znany sposób. Francuzi i tak by nie ruszyli - ale nie z twojego wymyślonego powodu.
Max Mad Piątek, 22 Września 2017, 11:28
Tu raczej nie chodzi o samych Francuzów tylko o Brytyjczyków którzy doskonale wiedząc że nie są w stanie mam pomóc w razie czego wmanewrowali nas w ten przeklęty traktat i wystawili na odstrzał by sobie dać czas na przygotowanie do wojny. Brytyjczycy zrobili to co zawsze robili, postawili swój interes nad innymi. I generalnie to ja ich nie winię za to że są jacy są, żal i wściekłość mnie bierze że tak łatwo MY daliśmy się w to wpakować i to kurcze z uśmiechem na ustach.
Polak Piątek, 22 Września 2017, 11:18
Nie sądzę by tak właśnie było. Jestem raczej przekonany, że wystawili nas na strzał z pełną świadomością co zrobią. Poza tym kto im kazał od razu atakować. Wystarczyłoby że by zamarkowali wyjście z koszar, jak w 1919 roku. To już przyniosłoby nam dużą ulgę, a może nawet zniechęciłoby Stalina, który ostro się wahał, skoro wszedł dopiero 17 września, gdy już wiedział, że nic się na zachodzie nie wydarzy. Pomiędzy wojną na dwa fronty, którą wszyscy przegrywają, a przyłączeniem się do agresora są jeszcze setki odcieni szarości. Oczywiście w tym miejscu świata jest ich mniej niż gdziekolwiek indziej i każdego by tu pewnie zaorali, ale one są i warto się nauczyć z nich korzystać. Bez niezłomnej wiary w sojuszników i bez lizania zadków potencjalnym agresorom. Ale co ja tam będę tłumaczył człowiekowi będącemu na liście płac Федеральнoй службы безопасности Российской Федерации.
ZZ Piątek, 22 Września 2017, 15:15
>"Poza tym kto im kazał od razu atakować. Wystarczyłoby że by zamarkowali wyjście z koszar, jak w 1919 roku"
Proszę się dokształcić. Zaatakowali, tylko po osiągnięciu strat ponad trzykrotnie większych od Niemiec i dotarciu do Linii Zygfryda (oraz, czy raczej przede wszystkim - pobliskich pól minowych) się cofnęli.
Wojtek Czwartek, 21 Września 2017, 16:37
Najistotniejsze jest z mojego punktu widzenia liczenie na samego siebie.
Dropik Piątek, 22 Września 2017, 9:12
Serio sądzisz , że kraj z 36 mln ludności może samodzielnie zatrzymać mocarstwo nuklearne, że 150 mln ludności? To państwo wydaje oficjalnie ponad 60 mld USD i pewnie kolejne 30 mld pod stołem , na inne służby czy programy finansowane z poza budżetu mon. To załosne . Byłoby tak samo jak w 1939
efe Piątek, 22 Września 2017, 11:35
Przykłady historyczne nie potwierdzają twojej "tezy". Przykładem na to jest chociażby wojna Polsko - Bolszewicka, czy wojna zimowa. Ponadto masę starszych przykładów. Kwestia odpowiednich wyszkolonych rezerw, sprzętu i co najważniejsze - morale. Użycie broni nuklearnej jest końcem mocarstwowości Rosji.
Bartek 1 Piątek, 22 Września 2017, 16:39
Bardzo dobre przykłady.
Szkoda tylko że potwierdzają one, że z Rosjanami można wygrać tylko wtedy gdy są słabi, a o tym nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć. Poczytaj w jakim stanie była Armia Czerwona tuż po rewolucji lub po czystkach stalinowskich. My i Finowie mieliśmy po prostu zwykłego farta.
Można i trzeba być krytycznym wobec Rosji ale należy przyznać że nie ma słabej armii i dużo się w tym kierunku robi w ostatnim czasie. Teraz byśmy farta nie mieli.
A użycie taktycznej broni nuklearnej wobec nas Rosjanie ćwiczą ciągle i się z tym nie kryją.
Oczywiście zrobią to tylko w jednym przypadku - jeśli będą pewni że nie mamy żadnych sojuszników ( Węgry jak sojusznik - to też oznacza brak sojuszników) i pozostaje nam jedynie morale.
ZZ Piątek, 22 Września 2017, 15:20
>"Przykładem na to jest chociażby wojna Polsko - Bolszewicka"
W 1919-1920 bolszewicy kontrolowali tylko część terytorium Rosji, byli zaangażowani w walki z Denikinem i Kołczakiem, do tego w Rosji wciąż stały wojska ententy. Do tego armia była słaba i zdemoralizowana po porażce, jaką był jej udział w I Wojnie Światowej.

>"wojna zimowa"
Bardzo, bardzo skrajny przykład - teren bardzo utrudniający prowadzenie działań regularnych i wykorzystanie przewagi liczebnej.
Jinks Czwartek, 21 Września 2017, 23:20
Warto zwrócić uwagę, że sami niestety nie jesteśmy w stanie wystawić takiej armii, która wytrzyma najazd armii ze wschodu lub z zachodu. Historia bardzo dobitnie to pokazuje. Dlatego sojusznicy są nam potrzebni. Będą to państwa które maja aspiracje na hegemona światowego. Bowiem żaden hegemon nie może pozwolić sobie na połączenie Niemiec i Rosji.
Polak Piątek, 22 Września 2017, 6:49
Połączenie Rosji i Niemiec się nigdy nie udało. Świetnie współpracują kiedy jedno z nich jest słabsze, a między nimi jest Polska. Kiedy już om się wydaje, że nie ma, biorą się za łby. Amerykanie to wiedzą i mogą sprzedać Polskę w zamian za poparcie przeciwko Chinom.