Netanjahu za zmianą porozumienia ws irańskiego programu nuklearnego

OPUBLIKOWANO: Czwartek, 21 Września 2017, 9:11
Netanjahu

Zdaniem premiera Izraela Benjamina Netanjahu, należy zmienić porozumienie w sprawie irańskiego programu nuklearnego, by wyeliminować zapisy znoszące z czasem ograniczenia tego programu, a jeśli okaże się to niemożliwe to należy je anulować. Premier odniósł się też do wystąpienia prezydenta Donalda Trumpa w ONZ, które nazwał najodważniejszym w ciągu jego 30. letniej kariery w tej organizacji. 

"Zmienić je lub anulować" - powiedział szef izraelskiego rządu, przemawiając na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Zapowiedział też, że Izrael podejmie działania, by "uniemożliwić Iranowi ustanowienie stałych baz wojskowych w Syrii dla jego sił powietrznych, morskich i lądowych".

Netanjahu z uznaniem wyraził się o wystąpieniu prezydenta Donalda Trumpa w ONZ. "W ciągu ponad 30 lat mojego doświadczenia z ONZ nigdy nie słyszałem śmielszego, odważniejszego przemówienia" - powiedział. Trump nazwał władze Iranu morderczym reżimem. Mówił o Iranie jako o wyczerpanym ekonomicznie “łajdackim państwie" (rogue state), którego głównym artykułem eksportowym jest przemoc.

Czytaj też: MSPO 2017: Izraelska ochrona aktywna dla Rosomaka [Defence24.pl TV]

Prezydent USA oświadczył, że porozumienie społeczności międzynarodowej z Teheranem w sprawie irańskiego programu nuklearnego było jedną z najgorszych i najbardziej jednostronnych transakcji, do jakich kiedykolwiek przystąpiły Stany Zjednoczone. Uznał to porozumienie za żenujące dla Stanów Zjednoczonych i zapowiedział: "wkrótce o tym usłyszycie".

Czytaj więcej: Porozumienie z Iranem do poprawki. Trump zaostrza kurs wobec Teheranu [ANALIZA]

PAP - mini

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

3 komentarze

LL Czwartek, 21 Września 2017, 21:57
Czemu Iran jest solą w oku Izraela i USA, choć to nie stamtąd wywodzi się radykalny Islam, który tyle zła na świecie zrobił, widzę, że sunnickie monarchie dokonały sporych zakupów uzbrojenia to USA postara się załatwić dlanich problem Iranu. Ja doprawdy nie potrafię dostrzec zagrożenia ze strony tego Państwa, ale może jestem mało spostrzegawczy
Podpułkownik Wareda Piątek, 22 Września 2017, 11:26
LL!

1/ "Czemu Iran jest solą w oku Izraela i USA ... ". (...).

2/ (...). "Ja doprawdy nie potrafię dostrzec zagrożenia (...), ale MOŻE (podkreśl. moje) jestem mało spostrzegawczy?".

Panie LL!
Z całą pewnością: nie MOŻE lecz NA PEWNO jest Pan mało spostrzegawczy!
Na forum D24, ten temat był niejednokrotnie omawiany. Pomimo tego, powtórzę w bardzo skondensowanej formie, a mianowicie:
po pierwsze - współczesny Iran został wrogiem Izraela i USA ... na własne życzenie! Pan ma prawo nie wiedzieć, dlatego podpowiem Panu, że do 1979 roku, tj. do chwili wybuchu rewolucji islamskiej w Iranie - stosunki tego państwa z USA oraz z Izraelem były oceniane jako zdecydowanie poprawne, a nawet dobre. Wówczas, Iran pełnymi garściami korzystał z pomocy gospodarczej oraz wojskowej USA i Izraela. Wszystko zmieniło się o 180 stopni po upadku i odsunięciu od władzy ostatniego szachinszacha Iranu Mohammada Rezy Pahlawiego.
Nowe władze Iranu zdecydowały się na zniesienie cesarstwa (w referendum - 97% Irańczyków wypowiedziało się "za"), ustanowieniu pierwszego na świecie islamskiego państwa teokratyczno-republikańskiego i politykę wyraźnie antyamerykańską oraz antyizraelską. Na konsekwencje takiej reorientacji nie trzeba było długo czekać. Skutki były i są wyraźnie widoczne do chwili obecnej. Mówiąc wprost: wrogość Iranu do Izraela i USA - po 1979 roku - nie wzięła się znikąd!
I po drugie: doszło do tego, że przywódcy Iranu wielokrotnie zapowiadali publicznie, iż ich najważniejszym celem polityczno-wojskowym na Bliskim Wschodzie, jest fizyczna likwidacja Państwa Izrael oraz zepchnięcie Izraelczyków do morza! Oczywiście tego rodzaju wypowiedzi, padały publicznie nie tylko z ust przywódców Iranu, także były słyszane z wielu innych krajów islamskich. W tym przypadku, Persowie nie różnili się od Arabów. Świadomie pomijam już realizację irańskiego programu jądrowego i wyraźne sprzyjanie różnej maści organizacjom terrorystycznym świata islamskiego i nie tylko, ponieważ to jest bardzo ważny, ale już oddzielny temat.
A zatem, czy można się dziwić Izraelczykom, że tak bardzo są uczuleni na to, co dzieje się w Iranie oraz w pozostałych państwach islamskich i do czego prowadzi polityka wewnętrzna i zagraniczna tych krajów?
Panie LL!
Na początku swego postu zadaje Pan pytanie: "czemu Iran, jest solą w oku Izraela i USA ... ?"
Moim zdaniem, powinien Pan odwrócić pytanie i zapytać: dlaczego od zwycięstwa rewolucji islamskiej w Iranie (przypominam - od 1979 roku!), Izrael i USA są solą w oku przywódców tego państwa?
Biorąc pod uwagę dotychczasowe zachowanie Iranu, premier Izraela Benjamin Netanjahu miał pełne prawo oświadczyć, że należy zmienić porozumienie w sprawie irańskiego programu nuklearnego, a jeśli trzeba będzie, to nawet je anulować!
Także prezydent USA D. Trump słusznie zauważył, kiedy mówił o Iranie, że - "to jest morderczy reżim i wyczerpane ekonomicznie łajdackie państwo, którego głównym artykułem eksportowym jest przemoc".
I na koniec,
proszę pamiętać, Panie LL, że w regionie Bliskiego i Środkowego Wschodu, Polska ma tylko jednego, realnego i przewidywalnego sojusznika. Tym sojusznikiem jest Izrael! Wiem, że dla wielu ludzi w Polsce, to wydaje się nieprawdopodobne, ale tak jest w rzeczywistości. W chwili obecnej, stosunki Polski z Izraelem są dobre, jak nigdy wcześniej - od chwili powstania tego państwa, tj. od 1948 roku. Dlatego też, wszystkim nam powinno zależeć, aby jak najdłużej utrzymać wysoki poziom tych stosunków! W naszym własnym interesie!
wiesiek Sobota, 23 Września 2017, 15:07
Zmiana poprzez przewrót rządu Mossadeka i zainstalowanie Pahlaviego, niekoniecznie musiało się Irańczykom spodobać.
To raz.
Dwa.
Izrael szkolił SAVAK w torturach, tłumieniu zamieszek, zwalczaniu opozycji.
To Irańczycy zapewne też pamiętają.

Jak nie wiesz o co chodzi, to na pewno o pieniądze.
A tych Iran ma sporo dzięki handlowi ropą.
Sankcje nie zniszczyły wszystkich porozumień handlowych.
Jeszcze kwestia wrót do Azji.
Bez lądowego połączenia, niemożliwa jest ekspansja militarno- gospodarcza do Azji Centralnej.
Nie da się zdestabilizować i zainstalować własnych kacyków.
I to Anglosasów boli.