Wilk z OSW: problemem nie Zapad, ale szereg przedsięwzięć szkoleniowych armii rosyjskiej [SKANER Defence24]

OPUBLIKOWANO: Sobota, 16 Września 2017, 11:47

Problemem nie są ćwiczenia Zapad-17, lecz szereg przedsięwzięć szkoleniowych armii rosyjskiej na zachodnim kierunku strategicznym – ocenił w programie SKANER Defence24 analityk Ośrodka Studiów Wschodnich Andrzej Wilk. Jego zdaniem Rosja nie ma obecnie powodu, by pod pozorem manewrów rozpoczynać operację militarną przeciw któremuś z sąsiadów.

Manewry Zapad-17 (ros. Zachód) rozpoczęły się w czwartek. Faza aktywna manewrów odbędzie się w dniach 17-19 września. Według oficjalnych informacji w ćwiczenia w Rosji i na Białorusi ma wziąć udział około 12,7 tys. żołnierzy (w tym na Białorusi nieco ponad 10 tys.) i blisko 700 jednostek sprzętu wojskowego. Rosja zapowiadała użycie 5,5 tys. żołnierzy w tym ok. 3 tys. na Białorusi. Białoruś przewidywała udział ok. 7,2 tys. żołnierzy.

Liczba ćwiczących w ćwiczeniach Zachód jest od początku przedmiotem gry informacyjnej – ocenił ekspert w rozmowie z Defence24 przeprowadzonej jeszcze przed rozpoczęciem manewrów. Jak dodał, do tej pory Rosjanie grali informacjami, by wywołać zaniepokojenie, a następnie udowadniać rozhisteryzowanie i rusofobię krajów bałtyckich, Ukrainy i Polski. – Pierwszy raz w tę grę informacyjną włączyli się Amerykanie – ocenił Wilk. Jego zdaniem USA wykorzystują Zapad-17 do pokazywania, że zagrożenie rosyjskie jest realne.

Według Wilka zdecydowanie zawyżone są szacunki mówiące o 230-240 tys. żołnierzy zaangażowanych w ćwiczenia Zapad i inne powiązane przedsięwzięcia.

W ćwiczeniach Zapad jako przedsięwzięciu na sześciu poligonach białoruskich i trzech rosyjskich w połowie września weźmie faktycznie udział prawdopodobnie nie więcej niż 13 tys. żołnierzy, żeby zadośćuczynić Dokumentowi Wiedeńskiemu i zobowiązaniom rosyjskim wynikającym z członkostwa w OBWE. Problem jest inny. Rozdmuchane medialnie ćwiczenia Zapad są właściwie tylko jakimś tam elementem przygotowań, szkolenia armii rosyjskiej na zachodnim kierunku strategicznym.

Andrzej Wilk, Ośrodek Studiów Wschodnich

Według wyliczeń eksperta od maja 2017 r. w szeregu przedsięwzięć szkoleniowych armii rosyjskiej na różnych poligonach przy wschodniej flance NATO bierze udział raczej ok. 130 tys. a nie 13 tys. żołnierzy.

Wilk zwrócił uwagę na mniej spektakularne ćwiczenia formacji wsparcia i zabezpieczenia działań, np. walki radioelektronicznej albo jednostek logistycznych. – To dużo mówi o kierunkach przygotowania armii do działań.

Zdaniem Wilka w optyce Moskwy nie ma obecnie powodu, by przekształcić ćwiczenia wojskowe w zbrojną operację przeciwko któremuś z sąsiadów u zachodnich granic Rosji.

Dla mnie zagrożeniem potencjalnym jest w ogóle program rosyjskich przygotowań militarnych. Natomiast to, żeby ćwiczenia Zapad – przynajmniej tak, jak są obecnie prezentowane – przekształciły się w jakiegoś rodzaju operację militarną, czy to by była okupacja Białorusi – nie wiem, z jakiego powodu, czy też dodatkowe uderzenie na Ukrainę, czy być może przesmyk suwalski jak to w przedstawionym scenariuszu dało się zauważyć, to moim zdaniem nadużycie i element gry informacyjnej, propagandowej.

Andrzej Wilk, Ośrodek Studiów Wschodnich

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

18 komentarzy

aa Sobota, 23 Września 2017, 22:25
Artykuł może i rozsądny, ale nie po słusznej linii i rozmijający się z naszymi oczekiwaniami. Trochę żal, że kuku musimy robić sobie sami.
czytelnik Poniedziałek, 18 Września 2017, 14:59
mądry autor, dobra analiza- takie rzeczy chce się czytać
golibroda Niedziela, 17 Września 2017, 14:10
"NATO nie interweniuje. Poświęci Ukrainę." - a dlaczego NATO miałoby interweniować? Ukraina nie należy do Sojuszu, nie ma wobec niego zobowiązań ani tym bardziej żadnych przywilejów z tego wynikających. Partnerstwo to tylko partnerstwo - szkolenia, współpraca w zakresie produkcji uzbrojenia, dostawy wybranych typów uzbrojenia i tyle. Poza tym komu konkretnie NATO miałoby pomóc? Bo Ukraina jako państwo właściwie nie istnieje a tym obszarem zwanym Ukrainą rządzą skonfliktowani ze sobą oligarchowie, z których każdy ciągnie kołderkę w swoją stronę. Ba, przecież oni mają nawet swoje prywatne armie, które realizują ich prywatne cele. No i z kim tu w takiej sytuacji rozmawiać?
Peter Hill Niedziela, 17 Września 2017, 13:50
A 17 września 1939 roku (dokładnie 78 lat temu) ona miała jakieś powody?
HomerWells Poniedziałek, 18 Września 2017, 11:20
Rosja Sowiecka uderzała tylko w przeciwnika wielokrotnie słabszego lub gdy miała 100% pewność, że wygra. Przykład Polski to pokazuje dobitniej. Niestety kilka razy Rosjanie się przeliczyli czego przykładem jest Finlandia oraz Afganistan. Chociaż kłopoty z pokonaniem Finów należy zwrócić na karb tego, że latach 30 Stalin przeprowadził czystki w armii, żołnierzami nie miał po prostu kto dowodzić.
dim Niedziela, 17 Września 2017, 8:10
Czyli wszystko jest na dobrej drodze. Nieźle pamiętam jeszcze poprzedni taki cykl - co roku ordery, co pięciolatkę tytuły Bohaterów, same sukcesy ekonomiczne, radosne - zadowolne społeczeństwo z zaufaniem ku swym liderom, wciąż przygotowania do wojny zaczepnej pełną parą i wynik przewidywalny - bankructwo.

A teraz Rosja-FR , najpierw postawiona na nogi ropą i wolnym rynkiem, teraz kroczy już zupełnie podobnie do tamtej Rosji-ZSRR. Nie było tak do roku 2014, ale sami prosili się i żadne cuda nad statystyką im nie pomogą. Gdy ropa "kończy się" ekonomicznie.

A plany światowych podbojów mogą sobie tworzyć dalej, tamci też tworzyli. Patrzyłbym raczej na głównego gracza Chiny...
Drz. Sobota, 16 Września 2017, 23:42
Rosja sporo przyhamowała rozmiar ćwiczeń widząc zmianę sytuacji po naszej stronie granicy, wojska NATO, w tym aktualnie aż dwie zmiany pancerniaków z USA. Pytanie zawsze aktualne po co ćwiczą atak i dlaczego rozwijają nowe siły przy swojej zachodniej granicy, przecież w plany wejścia kogokolwiek na ruską ziemię nikt nie uwierzy, Wyobraźnia przynosi gorsze scenariusze w wypadku niepokojów w Europie - wtedy oni mogą przybyć!
fokus Sobota, 16 Września 2017, 17:03
Według mnie Ukraina pozostaje strategicznie bardzo istotnym kierunkiem Rosyjskich zainteresowań. Spowodowane to jest przede wszystkim skutkami nadchodzących katastrofalnych zmian klimatycznych. Nie od dziś wiadomo ze nasz wschodni sąsiad jest rolniczą potęgą zwłaszcza w uprawach zbożowych. Właśnie dlatego jest w pewnym sensie bezcenny dla Rosji.
BUBA Niedziela, 17 Września 2017, 10:16
Masz dużo racji,

Uderzenie z terenu Białorusi na każdym kierunku na Ukrainę da katastrofalny efekt, a w szczególności poprzez teren Ukrainy na kierunek Lublin spowoduje zupełne zdezorganizowanie i załamanie się polskiej obrony nastawionej jedynie na walkę o granicę białoruską i kaliningdadzką.

Gdybym dowodził to związał bym walka na wyniszczenie oddziały WP na północy, a jednocześnie uderzył przez Ukrainę na południe Polski. Tam nie ma nic co mogło by zatrzymać ofensywę.
Ukraina z frontem Zachodnim i Wschodnim została b zgnieciona ,padła by odcięta od Zachodu który i tak by jej nie pomagał.
W ten sposób wyniszczył bym stan osobowy i sprzętowy WP uniemożliwiając podjęcie jakichkolwiek kontrofensyw, odciął Ukrainę od dostaw z Zachodu, i rozpoczął negocjacje o zawieszeniu działań wojennych.

Ukraina została by sama i następnie wcielił do Rosji to co bym chciał z ziem Ukrainy, bo NATO zainteresowane było by Pokojem za wszelka cenę.

"Według mnie Ukraina pozostaje strategicznie bardzo istotnym kierunkiem Rosyjskich zainteresowań."

Tak więc masz zupłną rację. Nawet uderzenie z Północy na Ukrainę wzdłuż granicy Polski spowoduje załamanie się tego kraju a NATO nie interweniuje. Poświęci Ukrainę.
NN Niedziela, 17 Września 2017, 16:24
Trochę za bardzo się Pan tutaj rozszalał. Wejście na Ukrainę przy konflikcie z NATO to dla Rosji taki przycisk "automatyczna przegrana". Biorąc pod uwagę rozmiar polskich SZ, muszą na nas rzucić ok. 2000 czołgów. Biorąc pod uwagę rozmiar SZ Ukrainy, na nich muszą rzucić.... 1500-2000 czołgów. A teraz: biorąc pod uwagę rozmiar SZ Rosji, zostaje im jakieś -1300 czołgów do zabezpieczenia reszty państwa. Nie ma co bajać o Rosji idącej na Polsce przez Ukrainę, bo ledwo mają sił na samą Polskę - albo samą Ukrainę.
BUBA Niedziela, 17 Września 2017, 21:39
Niekoniecznie.

Trzeba rozważać wszystkie scenariusze, bo rozważanie optymistycznego scenariusza skończyło się dla nas totalnym rozbrojeniem. Zresztą w najbliższym czasie ponownie będziemy redukowali Lotnictwo Wojskowe o jedna eskadrę dzięki optymistycznym założeniom byłego szefa BBNu.

Myślenie w kategorii czołgu to myślenie z pola walki pierwszej wojny światowej, a nie zaczepnych działań przeciwko NATO. Rosja nie ma zamiaru podbijać Polski czy innego państwa NATO. Jej celem jest Ukraina przynajmniej do Dniepru.

Rosja posiada 12 000 samych czołgów w linii i na składach. Ale Rosji nie są potrzebne teraz czołgi w dużej ilości. Wystarczy lotnictwo i broń rakietowa by w Polsce zrobić porządek. Konflikt z NATO może przebiegać na wiele sposobów a najbardziej korzystny to uderzyć, zniszczyć co się da i rozładować konflikt... za pośrednictwem Niemiec i USA.

Polska to taki sam pionek jak Ukraina i to bez sprawnej armii. Bez możliwości fizycznego oddziaływania na Rosję dalej niż w przygranicznym pasie walk, skazana na NATO i to najważniejsze kraje NATO będą negocjowały ewentualny rozejm w takiej sytuacji konfliktu granicznego a na pewno nie Polska.

Jakoś jestem dziwnie spokojny że III Wojna Światowa nam nie grozi z powodu ataku Rosji na trzeciorzędny kraj NATO o którego losach i granicach będzie decydowało USA i inni.
Parę zdewastowanych lotnisk, jakieś budowle wojskowe, trochę zabitych żołnierzy i cywilów w kraju za oceanem to strata do zaakceptowania dla wyborców USA w zamian za brak eskalacji konfliktu i dalszą możliwość wymiany handlowej z Rosją...

Mimo embarga w Rosji nie ma problemu z mikroprocesorami Intela, IBMa, częściami do Opli, Mercedesów i Volkswagenów i Rols Rolsów oraz Lamborghini. Nie ma problemu z kupowaniem od Rosji wrażliwych technologii przez firmy kosmiczne USA.

Jest za to embargo na polskie jabłka...

Byle by Rosjanie nie zajmowali terytorium Polski a wiele im ujdzie płazem...bo tego nie da się już łatwo wytłumaczyć amerykańskim wyborcom...
NN Poniedziałek, 18 Września 2017, 10:09
>"Rosja nie ma zamiaru podbijać Polski czy innego państwa NATO. Jej celem jest Ukraina przynajmniej do Dniepru."
To już brzmi jak optymistyczne założenie, którego chciał Pan unikać. Kontrola nad Ukrainą jest strategiczną potrzebą Rosji i wiadomo to od co najmniej 1920 roku. Ale z drugiej strony pozostaje wciąż kwestia Wileńszczyzny i przesmyku suwalskiego. W końcu Kaliningrad też jest strategicznym zasobem.

>"Rosja posiada 12 000 samych czołgów w linii i na składach."
Rosja posiada 2700 czołgów w linii. Czołgi w składach można całkowicie zaniedbać, ze względu na:
a)długi czas potrzebny na rozkonserwowanie (zwłaszcza, że 75% z nich jest absolutnie niesprawnych)
b)w przypadku konfliktu pełnoskalowego możliwość skutecznego zablokowania składów

>" Wystarczy lotnictwo i broń rakietowa by w Polsce zrobić porządek."
Po pierwsze: nie wystarczy. Żeby mieć taką możliwość potrzeba dysproporcji sił na poziomie Allied Force w 1999. Jakoś jestem spokojny w tym względzie.

>"Konflikt z NATO może przebiegać na wiele sposobów a najbardziej korzystny to uderzyć, zniszczyć co się da i rozładować konflikt... za pośrednictwem Niemiec i USA."
USA nie wygląda na zbyt chętne do ustępstw ostatnimi czasy. A zaangażowanie Niemiec w obecnej chwili jeszcze bardziej zaostrzyłoby postawę USA.

>"Polska to taki sam pionek jak Ukraina i to bez sprawnej armii. "
Podobnież armia rosyjska nie należy do tych "sprawnych". A sił do obrony mamy dosyć, zwłaszcza, że Rosja nie może rzucić całości na nas. Ukraina jest w trochę gorszej sytuacji ze względu na po prostu biedę.

>"Jakoś jestem dziwnie spokojny że III Wojna Światowa nam nie grozi z powodu ataku Rosji na trzeciorzędny kraj NATO o którego losach i granicach będzie decydowało USA i inni.
Parę zdewastowanych lotnisk, jakieś budowle wojskowe, trochę zabitych żołnierzy i cywilów w kraju za oceanem to strata do zaakceptowania dla wyborców USA w zamian za brak eskalacji konfliktu i dalszą możliwość wymiany handlowej z Rosją..."
Zapoznał się Pan kiedykolwiek z wartością wymiany handlowej USA-Rosja? Jeśli chodzi o partnerów handlowych USA Rosja znajduje się za taką potęgą jak Chile.

Naprawdę, strzela Pan kalkami z publikacji lat 50tych, gdzie potęga ZSRS (a teraz Rosji) jest zestawiana obok złych kapitalistów.
BUBA Czwartek, 21 Września 2017, 4:48
Trzeba pamiętać gdzie jest nasze miejsce w szeregu i że wale nie potrzeba jakiejś bardzo silnej armii by pokonać naszą armię. Rosjanie mają aż nadto sił. Ilu mamy szeregowych żołnierzy? 30/40 tysięcy? Czyli nie ma kim walczyć.

Co do wymiany handlowej z Rosją to warto poczytać na Defence24 artykuły na temat amerykańskich problemów z embargiem dla Rosji. Nie chodzi o ilość a o jakość.

Co do lat 50 to wtedy panowała moda na konflikty atomowe, teraz coś takiego ma małe szanse powodzenia a Europie, bo formalnie może to być Wojna Polsko-Białoruska albo wojna z zielonymi ludzikami. Scenariuszy jest kilka. A Rosja formalnie może nie brać w tym udziału.
fryz5 Poniedziałek, 18 Września 2017, 9:19
Ta, a my będziemy stać i się patrzeć co?
BUBA Czwartek, 21 Września 2017, 4:52
Właśnie teraz stoimy i przyglądamy się operacji ATO na Ukrainie. Rosjanie mają przewagę bo oni wykonają pierwszy ruch.

Zagrożenia Zapadem nie ma bo nikt nie wprowadził wojsk z jednostek a samoloty nie zostały rozśrodkowane z baz lotniczych, podobnie czołgi stoją w jednostkach a nie ukryte po poligonach lub w terenie.
Polanski Sobota, 16 Września 2017, 15:37
W 1941 też tak ćwiczyli.
Polak Sobota, 16 Września 2017, 15:18
Ruskie wygrywają juz w momencie takich dywagacji, zalezy im jak autor zauwazyl na sianiu strachu...Nie mają mozliwosci na uderzenie a tym bardziej na okupacje sąsiada. Nałozone sankcje i ewentualna odpwiedz militarna ze strony usa lub w zastępstwie np. Polski w koalicji np z Rumunią, zupełnie dobiłyby ruską gospodarkę. Jedyną opcją ktora wg mnie jest prawdopodobna, jest wywołanie takiego kryzysu..który w sposób istotny wpłynąłby na cene ropy, wiadomo ze gdy ktoś kto spraedaje duzo ropy angasuje sie w kryzys ...cena rośnje
Harry Sobota, 16 Września 2017, 14:02
W czym problem? Trzeba się zbroić (zakupywać sprzęt najlepszy, bez żadnych kompromisów), szkolić aby odstraszyć potencjalnego przeciwnika.