MSPO 2017: Cyfrowy karabin-granatnik K11 z Korei Południowej

OPUBLIKOWANO: Środa, 13 Września 2017, 10:40
MSPO K11
MSPO K11
MSPO K11
M25 granatnik
  • MSPO K11
  • MSPO K11
  • MSPO K11
  • M25 granatnik

Koreański karabin-granatnik K11 został przyjęty na uzbrojenie tamtejszych sił zbrojnych i jest produkowany seryjnie. Jeden egzemplarz jego zmodyfikowanego wariantu został zaprezentowany podczas XXV MSPO na narodowym stoisku Korei Południowej. Masa karabinu-granatnika została zredukowana o kilogram, przy zachowaniu dotychczasowych osiągów broni. 

Opracowanie i wprowadzenie na uzbrojenie armii amerykańskiej granatników podwieszanych pod karabinem znacznie ułatwiło użycie tej przydatnej broni wsparcia. 40 mm granatnik uzupełniał podstawowe uzbrojenie żołnierza w postaci karabinka M-16, zamiast jak dotąd, zastępować go. Samodzielny granatnik M79, będący pod względem konstrukcji de facto „łamaną” w celu ładowania jednostrzałową strzelbą. Granatnik M203, nowszy M320 i inne podobne konstrukcje stosowane współcześnie jako broń podwieszana również są bronią jednostrzałową.

Kolejnym krokiem w rozwoju tego typu broni były próby opracowania systemu uzbrojonego w granatnik wielostrzałowy. Ze względu na masę tego typu broni, zastosowanie granatów kalibru 40 mm okazało się rozwiązaniem mało funkcjonalnym. Dlatego w większości tego typu projektów stosowano amunicję mniejszego kalibru. 

M25 granatnik

Granatnik programowany M25 - fot. Wikipedia

Amerykański eksperyment - Objective Individual Combat Weapon (OICW)

W rozpoczętym przez USA w latach 90-tych ubiegłego wieku programie XM29 Objective Individual Combat Weapon (OICW) zdecydowano się skompensować mniejszy kaliber zastosowaniem amunicji programowanej, zapewniającej skuteczniejsze rażenie celów na dystansie do 1000 metrów. Ostatecznie program XM29 nie został zakończony i doprowadził do powstania dwóch odrębnych systemów: karabinu modułowego XM18 oraz granatnika programowalnego XM25. Karabinek nie trafił na uzbrojenie sił zbrojnych USA, ale znalazł nabywców zagranicznych.

Granatnik M25 był testowany przez US Army i trafił do testów polowych m. in. w warunkach bojowych Afganistanu. Broń ta jednak nadal nie trafiła do regularnego arsenału, a w maju 2017 roku Pentagon anulował kontrakt na dostawę 20 egzemplarzy.

XM25 jest bronią pięciostrzałową, wyposażoną w skomputeryzowany celownik, który zapewnia detonację pocisku w odległości optymalnej dla rażenia danego rodzaju celu. Problemem tej broni, poza sygnalizowaną zawodnością systemu programowania, jest znaczna masa, która dla niezaładowanej broni wynosi ponad 6 kg. Przy tym żołnierz do samoobrony musi nosić karabinek M4, co wraz ze standardowym zapasem amunicji dla obu broni (7 magazynków i 36 granatów) daje łączną masę 23 kg. Jest to o kilka kilogramów więcej, niż dla żołnierza uzbrojonego w granatnik M320 (amerykańska wersja granatnika Heckler&Koch AG36) i M4 w takiej samej konfiguracji, mimo znacznie cięższej amunicji 40 mm. 

K11 – koreańska hybryda. Sukces w setkach egzemplarzy

Koncepcję powtarzalnego granatnika-karabinka wprowadzoną w projekcie XM29 próbowano na początku XXI wieku wykorzystać w kilku kolejnych konstrukcjach, takich jak francuski 35/5,56-mm granatnik-karabinek PAPOP (PolyArme POlyProjectiles) stworzony w ramach żołnierza przyszłości FELIN czy australijski 40/5,56-mm AICW (Advanced Individual Combat Weapon). Żaden jednak nie szedł aż tak daleko, aby wykorzystywać amunicję programowalną. Na tym tle wyróżnia się koreański system K11 firmy S&T Motiv (dawniej S&T Daewoo), który nie tylko wykorzystuje układ granatnika powtarzalnego z podwieszonym karabinem zastosowany w XM29 ale również technologię programowalnych granatów.

MSPO K11

Konkstruktor K11 wraz ze swoją zmodyfikowaną bronią podczas MSPO - fot. J.Sabak

Pełna nazwa systemu to K11DAW (Dual-barrel Air-burst Weapon) i składa się ona z głęboko zmodyfikowanego karabinka K2 kalibru 5,56 mm, standardowej broni koreańskiej armii, oraz wielostrzałowego granatnika kalibru 20 mm. Oba typy broni obsługuje się jednym spustem i selektorem ognia karabinu. Wspólny jest również skomputeryzowany, dzienno-nocny system celowniczy zainstalowany na stałe na broni. Dzięki dalmierzowi laserowemu system nie tylko wyświetla punkt celowania dla karabinu, ale również tryb i odległość na jakiej zostanie detonowany granat.

Zastosowana w nim amunicja występuje w dwóch wersjach – ćwiczebnej i bojowej typu airburst. Te ostatnie posiadają trzy tryby detonacji. Mogą eksplodować bezpośrednio nad celem, z opóźnieniem od uderzenia, np. po przebiciu szyby okiennej, lub w momencie kontaktu z celem. Dzięki temu, mimo niewielkiego kalibru 20 mm mają skutecznie zwalczać siłę żywą, umocnienia i lekko opancerzone pojazdy.

Sam granat programowany jest przed wystrzeleniem, ale ze względu na mały kaliber (i związane z tym parametry penetracji czy siły ognia), jest to środek mający zwiększyć jego efektywność. Zasięg skutecznego ognia z granatnika to 800 metrów a promień rażenia granatów to 4 metry, natomiast dla karabinka zasięg skutecznego ognia to nominalnie 500 metrów. Karabinek zasilany jest magazynkami 30 nabojowymi standardowymi dla systemu broni M-16/M4, natomiast granatnik posiada 5-nabojowy magazynek umieszczony za chwytem pistoletowym broni.

Broń została już wprowadzona na uzbrojenie koreańskiej armii. W 2014 roku zakontraktowano dostawę 4 tys. sztuk – dwa mają znaleźć się w każdej drużynie piechoty. Jednak w czasie eksploatacji zostały ujawnione pewne wady, dotyczące skuteczności systemu programowania i celowania oraz mechaniki broni i znaczna waga, 6,5 kg bez amunicji. Mimo to K11 został użyty m. in. przez jednostki działające bojowo w Afganistanie. W 2016 roku rozpoczęto również prace nad wersją zmodernizowaną w oparciu o doświadczenia eksploatacyjne. 

MSPO K11

Zmodernizowany karabinek-granatnik K11 prezentowany podczas MSPO 2017 - fot. J.Sabak

Zmodernizowany K11 w Kielcach

W Kielcach zaprezentowano najnowszy, zmodyfikowany model karabinu-granatnika S&T Motiv K11. Broń nie znajdowała się na szczególnie eksponowanym miejscu, obecny był jeden z jego twórców. Podkreślił on, że w modelu określanym jako K11 Upgrade, znacząco zredukowano masę całego systemu.

Zarówno broń jak i elektroniczny moduł celowniczy udało się „odchudzić” o pół kilograma każde. W przypadku celownika efekt uzyskano m. in. dzięki nowszej baterii oraz zredukowaniu wymiarów urządzenia w wyniku znacznego skoku technologicznego w ciągu ostatniej dekady. Dotyczy to zwłaszcza komponentów optoelektronicznych i układów przeliczających.

Kolejne pół kilograma utraty masy zyskano poprzez zmiany w samej broni. Dotyczyły one przede wszystkim szkieletu broni, w którym zastosowano lżejsze materiały oraz fazowania i otwory w miejscach najmniej obciążonych, takich jak gniazda magazynków, czy osłona lufy. Zastosowano również lżejszą, żebrowaną lufę karabinka oraz nowy typ magazynka do granatnika. Dzięki tym zabiegom całkowita masa broni została zredukowana do 5,5 kg. W ramach programu modernizacji zastosowano również układ redukcji odrzutu, którego skuteczność jest jednak znacznie wyższa w przypadku ognia z broni małokalibrowej niż granatnika. Do tego standardu mogą zostać doprowadzone starsze warianty systemu.

Kieleckie MSPO była prawdopodobnie pierwszym miejscem poza Koreą Południową w którym zaprezentowano zmodernizowany wariant broni typu K11. Broń stanowiła element ekspozycji krajowej Korei Południowej. 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

28 komentarzy

Stefan Kania Czwartek, 14 Września 2017, 15:37
Może i dobre rozwiązanie, chociaż razi skomplikowaną technologią a rzeczy zbyt technicznie "zaawansowane" mogą okazać się zawodne, ponadto granat 40 mm ma znacznie większą siłę rażenia.
ciekawy Czwartek, 14 Września 2017, 10:21
Autor, wymieniając przyczyny odrzucenia XM25 przez USA, jakoś zapomniał wspomnieć o cenie 1 naboju do XM25, wynoszącej... 1000$!!!!! Dlatego bardzo jestem ciekaw ile kosztuje amunicja do tego koreańskiego gadgetu.
kuchara Środa, 13 Września 2017, 21:53
Wielka krowa, napakowana gadżetami, które trzeba sprawdzać i konserwować. Broń dla graczy komputerowych, którzy myślą, że w czasie walki będą sobie "wybierać opcje" i pamiętać, co tam ostatnio mają ustawione, a zarazem będą chętni dźwigać cały ten arsenał i ściskać się z nim w wozie. Lepszy drugi człowiek z granatnikiem po prostu i z doświadczeniem.
sylwester Czwartek, 14 Września 2017, 13:59
a jak człowiek z granatnikiem zginie , lub z pozycji w której się znajduje nie ma możliwości oddania strzału , przydało by się aby kilku ludzi w drużynie miało granatnik ale to spore obciążenie dla człowieka granatnik plus karabinek , najlepsze są takie połączenia karabinek plus granatnik
gts Środa, 13 Września 2017, 15:33
Problem z X25 polegal na tym ze byla to sprawa polityczna mimo iz kazdy uzytkownik byl zachwycony mozliwosciami. Mimo jednej awarii i braku obrazen, nie zdecydowano sie na wprowadzenie broni, w tle polityka, HK, Orbital ATK, Merkel i Obama.
WojtekMat Środa, 13 Września 2017, 14:44
Coraz więcej elektroniki w sprzęcie. Kto pierwszy opracuje skuteczną i czystą głowicę EMP ten rozbroi bez problemu armię wyposażoną w taki nowoczesny sprzęt.
klatka faradaya Sobota, 16 Września 2017, 2:42
Z tym że jest jeden mały problem z EMP, mianowicie EMP 'nie działa' gdy na swojej drodze natrafi na metalową przeszkodę, np puszkę po konserwie, pancerz pojazdu, metalową obudowę elektroniki, metalowy szkielet broni itd ;)
dimitris Czwartek, 14 Września 2017, 12:57
Wszystko to jest dawno brane pod uwagę. Ależ oczywiście, że producenci mogliby dostarczać sprzęt nie obawiający się EMP, już wkrótce.

Ale to dopiero gdy już pojawią się głowice EMP, a panika ogarnie parlamenty i media, dopiero wtedy skłonny będziesz mógł dokupić modernizację posiadanej broni, w kierunku jej odporności na EMP.
Dziś nie byłoby sensu (ekonomicznego) tego robić, dla fabryki, ani sensu takiego wydawania pieniędzy przez polityków. Czyli klient /kupiec /płatnik /wyborca odporności na EMP nie doceni. To muszą wszyscy spanikować razem.

Niestety, logika biznesu. Sorry, jeśli zrozumiałeś od razu, a ja wyjaśniam łopatologicznie dalej i dalej, i dalej :)
Tomek72 Czwartek, 14 Września 2017, 8:45
Pełna zgoda ...

Okiem laika - jako karabinek / granatnik ręczny - PRZEKOMBINOWANE, ale zobaczymy jak i GDZIE będzie się sprawdzać.

Elektronika powinna być DODATKIEM, ale w przypadku awarii NIE POWINNA uniemożliwiać korzystania z broni.
ob. Kane Środa, 13 Września 2017, 14:16
Długość lufy karabinka można oszacować na nie więcej niż 250 mm, więc podawany przez producenta zasięg 500 m jest znacznie na wyrost.
krzysztof Środa, 13 Września 2017, 22:13
zasięg chyba określa się energią pocisku a tu mały słaby kaliber a lufy w K11 są 310(5,56) i 405mm(20mm) czyli ta górna od granatów jest dłuższa ale cofnięta i wygląda na krótszą
Srogie piguły milordzie! Środa, 13 Września 2017, 16:34
Zasięg skuteczny o którym mowa nie wynika z długości lufy, a z możliwości powtarzalnego oddawania celnych strzałów, co tutaj jest rekompensowane zaawansowanym systemem kierowania ogniem.

To o czym myślisz to zasięg maksymalny uzależniony od wielu czynników i sprowadzający się w zasadzie do odległości, gdzie pocisk osiąga prędkość transsoniczną czyli przechodzi z prędkości naddźwiękowej na poddźwiękową. Towarzyszą temu oddziaływania, które diametralnie pogarszają celność i w zasadzie uniemożliwiają skuteczne rażenie celu (mimo iż taki pocisk dalej ma energię potrafiącą zabić) i to właśnie określamy zasięgiem maksymalnym.

Mam nadzieję, że teraz już rozumiesz swoje błędne wnioski.
kpiarz Czwartek, 14 Września 2017, 10:30
No to pistolety czy karabiny (np. WSS Wintoriez) strzelające amunicją poddźwiękową "w zasadzie uniemożliwiają skuteczne rażenie celu"?
Srogie piguły milordzie! Czwartek, 14 Września 2017, 13:50
A czy pocisk jakiejkolwiek amunicji poddźwiękowej przechodzi przez zakres prędkości transsonicznej?
kpiarz Czwartek, 14 Września 2017, 15:40
Prędkość transsoniczna za encyklopedią: prędkość z zakresu 925 do 1236 km/h, czyli 257-344 m/s czyli... to typowa prędkość amunicji pistoletowej np. parabellum. Czyli tak, praktycznie każdy pocisk amunicji poddźwiękowej przechodzi przez zakres prędkości trannsonicznej! Wracam więc do mojego pierwszego pytania! :-)
realista Środa, 13 Września 2017, 21:37
Masz rację, ~Srogie piguły :-) Dochodzi jeszcze jeden błąd ob. Kane'a: to jest broń bezkolbowa, więc de facto lufa jest proporcjonalnie dłuższa niż się wydaje, bo komora jest znacznie bardziej z tyłu, prawda?
Ygrek Czwartek, 14 Września 2017, 6:34
I tak i nie.
Bezkolbowy jest chyba granatnik, karabinek ma układ standardowy.
man42 Środa, 13 Września 2017, 14:14
Wskazany zakup chociazby. zeby dokladnie przejadz technologie nie mamy wogule produkcj amonicji programowalnei Korea chce produkowac podwodne okrety o napedzie jadrowym to jest kraj do nasladowania
JKH Środa, 13 Września 2017, 13:38
Kiedy granatnik w K11 przerobiono z powtarzalnego na samopowtarzalny?
PRS Środa, 13 Września 2017, 12:22
Interesująca propozycja dla np. zwiadowców ,,szalejących" w Wirusach. Jak już MON zakupił/zamówił mega drogie ,,taczanki" to mógłby w bonusie kupić chłopakom po sztuce pod choinkę (w porównaniu z tamtym kontraktem to ,,groszowe" sprawy).
olo Środa, 13 Września 2017, 14:15
To lepiej im kupić działa bezodrzutowe CG M4 :)
Marek1 Środa, 13 Września 2017, 11:09
Ciekawa konstrukcja dające całkiem nowe możliwości pojedynczemu operatorowi. Chyba jednak główną przeszkodą w upowszechnianiu się jej stanowić będzie jeszcze przez lata cena.
Ale dla specjalsów jak najbardziej rzecz b. przydatna.
dng Środa, 13 Września 2017, 13:28
Czym się różni "operator" od żołnierza?
iksjack Czwartek, 14 Września 2017, 12:32
Jak dla mnie operator to może być koparki. Tu zapewne chodzi o ukrycie prawdziwego znaczenia czyli eufemizm co w praktyce służy ukryciu jakiegoś kłamstwa.
--- Środa, 13 Września 2017, 20:36
O jakiegoś czasu tak się mówi zamiast komandos/specjals, bo słowo "operator" nie kojarzy się tak mocno z zabijaniem :).
Cobra Środa, 13 Września 2017, 15:52
zasadniczo, w tym przypadku, to tylko semantyka :)
gts Środa, 13 Września 2017, 15:31
Zolnierz zazwyczaj to albo z poboru albo kontraktowy. Operator to juz nie z poboru, i wyspecjalizowany w swojej profesji - zazwyczaj jednostek spejcalnych. Moze ktos sie burzyc ze to nowomoda, ale to naturalny proces jezykowy. Co wiecej nie jest az tak agresywny jak belkot korporacyjny w ktorym ilosc "skrotow myslowych" czy spolszczenia obvojezycznych zwrotow i akronimow sprawia ze komunikat przestaje byc czytelny. Jezyk ewoluuje i nie ma w tym nic zlego, zwlaszcza jesli komunikat staje sie przez to bardziej zrozumialy, mozna go szybciej przyswoic w warunkach wymagajacych oszczednosci tekstu.
Cobra Czwartek, 14 Września 2017, 9:34
@GTS Nie dokładnie. Operator to zapożyczenie z USA. Kiedy tworzono Deltę pojawił się problem "techniczny" jak określić status tych ludzi. Nie mogli być żołnierzami, bo nie mieliby (zasadniczo) prawa operowania na terenie USA, nie mogli być też "policjantami", "agent" kojarzyło się negatywnie (i przeszkadzało CIA). Dlatego wymyślono określenie "operator".