Drony Avenger doczekają się dużego zagranicznego nabywcy?

OPUBLIKOWANO: Sobota, 19 Sierpnia 2017, 8:39

Amerykański koncern General Atomics nieoficjalnie przymierza się do realizacji pierwszego dużego zamówienia eksportowego na wersję rozwojową sztandarowego produktu firmy, bezzałogowego statku powietrznego Predator C. Bezzałogowiec ten, dostępny na rynku od niemal dekady pod nazwą Avenger, nie doczekał się jeszcze żadnego znaczącego nabywcy, sprzedano go w liczbie zaledwie kilkunastu egzemplarzy. Teraz jednak sytuacja ma się zmienić - wszystko za sprawą rozważanego złagodzenia restrykcyjnej polityki eksportowej USA względem bojowych dronów.

Od momentu debiutu bezzałogowca Predator C w powietrzu, datowanego na kwiecień 2009 rok, firma General Atomics sprzedała nie więcej niż tuzin tych statków powietrznych. Szykowany jako naturalny spadkobierca udanych konstrukcji MQ-1 Predator i MQ-9 Reaper (Predator B), powstał głównie z myślą o rodzimych dostawach w ramach programów rozwojowych US Air Force, MQ-X oraz US Navy, UCLASS. Żadne z tych rządowych zamówień nie doszło jednak do skutku, pozostawiając projekt technologiczny bez perspektyw szerszego zastosowania.

Znacząco zmodyfikowany w stosunku do swoich poprzedników Avenger (turbowentylatorowy silnik odrzutowy zamiast napędu turbośmigłowego, utrudniona wykrywalność w paśmie radiowym i podczerwonym – w tym dzięki wewnętrznym komorom uzbrojenia) miał jednocześnie ograniczone szanse na zbyt na rynku zagranicznym. Zdecydowała o tym amerykańska restrykcyjna polityka w zakresie regulowania dostępu do technologii rakietowych (Missile Technology Control Regime), której założenia objęły również obszar bojowych zastosowań dronów. Biorąc pod uwagę praktykę wydawania rządowych pozwoleń eksportowych, oznaczało to zamknięcie dostępu do amerykańskich bojowych systemów bezzałogowych dla potencjalnych odbiorców spoza grona państw sojuszniczych.

Nieoficjalne bieżące doniesienia wskazują jednak, że administracja prezydenta Trumpa poważnie myśli o złagodzeniu polityki eksportowej w tym zakresie. W kontekście starań General Atomics o pozyskanie nabywcy na drony Avenger wynik tej weryfikacji ma fundamentalne znaczenie. Nieokreślony z nazwy potencjalny klient miał już bowiem zadeklarować zainteresowanie zakupem nawet 90 egzemplarzy tego bezzałogowca.

Pomimo braku oficjalnego potwierdzenia, komentarze branżowe wskazują w tym przedmiocie na Indie. Zainteresowanie rządu indyjskiego nabyciem Predatorów C zostało zasygnalizowane jeszcze w 2016 roku. Wówczas wspominano o zapotrzebowaniu na 100 egzemplarzy tych BSP. Niemniej jednak, nawet złagodzone restrykcje eksportowe mogą w tym przypadku skutecznie zablokować potencjalny kontrakt, biorąc pod uwagę rodzaj przedmiotowej technologii, czyli najwyższej klasy system bezzałogowy.

Czytaj też: Amerykańskie siły powietrzne rezygnują z dronów MQ-1 Predator

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

6 komentarzy

Drzewica Sobota, 19 Sierpnia 2017, 22:34
W Polsce mamy przykłady zainteresowania budową środków bezzałogowych, a ponieważ jest to nowy kierunek rozwoju technicznego, możemy startować w tej konkurencji bez większych zapóźnieni wobec konkurentów, to warto wspomagać naszych inicjatorów. Bezzałogowe środki mają przyszłość tak w lotnictwie jak w marynarce i na lądzie!
Maniek Poniedziałek, 21 Sierpnia 2017, 11:37
Bez większych opóźnień? Jakieś 20 lat opóźnień + praktycznie zerowe doświadczenie w lotnictwie a MON nie sprzyja rozwojowi nowoczesnych technologii.
Kowalskiadam154 Sobota, 19 Sierpnia 2017, 14:09
Niemcy też kupowali kiedyś Global Hawk i skończyło się to cyrkiem
. Sobota, 19 Sierpnia 2017, 9:06
Weźmy chociaz kilka sztuk jako rozpoznawcze i walki eletronicznej i mamy problem z glowy ,plus w przyszłości własne rozpoznanie satelitarne i posprzątane
abx Sobota, 19 Sierpnia 2017, 22:20
to nie puzzle, GA nie testowała jak i nie brała pod uwagę opcji WE. Pewnie chciałbyś kupić izraelskie H 900 bo te mają. Osobiście uważam iż zakup kilku tej samej klasy różnych modeli nie jest opłacalny, chodzi o szkolenie operatorów, części jak i centra łączności.
Kowal Poniedziałek, 21 Sierpnia 2017, 11:39
Z pozoru może i się nie opłaca. Na wojnie później się okazuje, że wróg musi walczyć z kilkoma różnymi konstrukcjami zamiast jednej. Jak uda im się zakłócić jedną to po zawodach.