RAF w Rumunii. Szkolenie i air policing [Defence24.pl TV]

OPUBLIKOWANO: Niedziela, 20 Sierpnia 2017, 9:25
Eurofighter Typhoon FGR4 MiG-21 LanceR
Eurofighter Typhoon FGR4
Eurofighter Typhoon FGR4 / fot. Rafał Lesiecki, Defence24.pl
Eurofighter Typhoon FGR4 / fot. Rafał Lesiecki, Defence24.pl
Eurofighter Typhoon FGR4 / fot. Rafał Lesiecki, Defence24.pl
EJ200 RAF
Eurofighter Typhoon FGR4
Coe
  • Eurofighter Typhoon FGR4 MiG-21 LanceR
  • Eurofighter Typhoon FGR4
  • Eurofighter Typhoon FGR4 / fot. Rafał Lesiecki, Defence24.pl
  • Eurofighter Typhoon FGR4 / fot. Rafał Lesiecki, Defence24.pl
  • Eurofighter Typhoon FGR4 / fot. Rafał Lesiecki, Defence24.pl
  • EJ200 RAF
  • Eurofighter Typhoon FGR4
  • Coe

Dyżury w ramach systemu obrony przestrzeni powietrznej i urozmaicony program szkolenia – to codzienność kontyngentu Royal Air Force, który od przełomu kwietnia i maja jest rozmieszczony w bazie Mihail Kogălniceanu w Rumunii.

Po rosyjskiej inwazji na Krym w 2014 r. NATO zdecydowało się zwiększyć obecność wojskową na swojej wschodniej flance. Częścią tzw. środków zapewnienia (ang. assurance measures) jest wsparcie Rumunii i Bułgarii w wypełnianiu zadań związanych z nadzorem przestrzeni powietrznej.

Tzw. Enhanced Air Policing jest misją rotacyjną. Kolejne kontyngenty mają zmieniać się co cztery miesiące. Misję w Bułgarii w 2016 r. zainaugurowali Amerykanie, zmienieni następnie przez Włochów. Misja w Rumunii rozpoczęła się na przełomie kwietnia i maja 2017 r., a za pierwszą rotację odpowiada Wielka Brytania, która wysłała personel RAF i cztery samoloty Eurofighter Typhoon.

Brytyjczycy, których dzięki zaproszeniu Eurofighter Jagdflugzeug GmbH mógł przed dwoma tygodniami odwiedzić reporter Defence24.pl, są rozmieszczeni w bazie Mihail Kogălniceanu, kilkanaście kilometrów od Konstancy, największego portu Rumunii, i trzy godziny drogi od Bukaresztu. Ich jednostka to 135. Ekspedycyjne Skrzydło Lotnicze, a operacja, która prowadzą, otrzymała w RAF kryptonim Biloxi.

Brytyjscy lotnicy podkreślają, że jedynie wspomagają siły powietrzne Rumunii w zabezpieczaniu przestrzeni powietrznej tego państwa. Samoloty 135. Skrzydła na przemian przez tydzień dyżurują w gotowości do reakcji na ewentualne zagrożenia, a przez kolejny tydzień uczestniczą w szkoleniu.

Dowódca jednostki wing commander (podpułkownik) Andrew Coe w rozmowie z Defence24.pl podkreślił, że RAF w Rumunii wykonuje dokładnie te same zadania, co w Wielkiej Brytanii. Zaznaczył też, że misja jest urozmaicona.

Są okresy, gdy latamy i ćwiczymy walkę powietrzną z naszymi kolegami z NATO – z Bułgarii, Rumuni, Węgier i z innymi sojusznikami, którzy prowadzą operacje w tutejszej przestrzeni powietrznej. Możemy prowadzić bardzo szeroko zakrojone działania. Mamy szczęście. W bazie stacjonują także śmigłowce UH-60 należące do US Army, z nimi prowadzimy wspólne operacje. Latamy też ze śmigłowcami Puma rumuńskich sił powietrznych, z rumuńskimi MiGami-21, z F-16. I nadal przy tym pełnimy dyżur bojowy. Możemy też latać samodzielnie, czy tak jak ostatnio prowadzić operacje lotnicze wspólnie z rumuńską marynarką wojenną czy też z siłami morskimi NATO działającymi na Morzu Czarnym. Działania są zróżnicowane.

Dowódca 135 EAW Wg Cdr Andrew Coe

W ostatnich dniach Typhoony współpracowały z jednostkami Stałego Zespołu Okrętów NATO Grupa 2 (Standing NATO Maritime Group 2), której okrętem flagowym jest niszczyciel Typu 45 HMS Duncan. Zadaniem samolotów RAF było testowanie zdolności okrętu do jednoczesnego prowadzenia operacji obrony powietrznej i zwalczania okrętów nawodnych. Załoga HMS Duncan musiała w tym samym czasie wydawać rozkazy parze samolotów, której zadaniem była obrona okrętu, i jednej maszynie, która miała zaatakować jednostkę przeciwnika. Czwarty Eurofighter odgrywał rolę przeciwnika.

Z kolei squadron leader (major) Paul Hanson zauważył w rozmowie z dziennikarzami, że wprowadzenie w rumuńskim lotnictwie samolotów F-16 oznaczało także użycie systemu transmisji danych Link 16. Zdaniem oficera obecność samolotów RAF pomaga siłom powietrznym Rumunii wypracować procedury użycia środków łączności. Rumuńskie F-16 stacjonują w bazie koło miejscowości Borcea, godzinę drogi od bazy Mihail Kogălniceanu w kierunku Bukaresztu.

Czytaj więcej: Rumunia: Miliardy na odbudowę armii. „Dwukrotnie więcej F-16” [KOMENTARZ]

Zdaniem Hansona najważniejszą różnicą między pełnieniem przez RAF dyżurów w ramach nadzoru przestrzeni powietrznej Wielkiej Brytanii i Rumunii jest bliskie sąsiedztwo rosyjskich samolotów, których duża liczba bazuje obecnie na Krymie. Jednak oficjalnie do tej pory Brytyjczycy zaliczyli jedno przechwycenie. Pod koniec lipca wystartowali na spotkanie dwóch rosyjskich bombowców Tu-22M.

Ostatnio startowaliśmy na przechwycenie pary Tu-22, które operowały w pobliżu wybrzeża Rumunii, wraz z naszymi kolegami z NATO, zgodnie z normalnymi procedurami operacyjnymi. To były Tu-22, lecące tuż przy linii brzegowej Rumunii z północy na południe.

Dowódca 135 EAW Wg Cdr Andrew Coe

Według komunikatu RAF, samoloty brytyjskie i rosyjskie nie zbliżyły się do siebie na tyle, by znaleźć się w zasięgu wzroku.

Eurofighter Typhoon FGR4

Fot. Rafał Lesiecki, Defence24.pl

Działania 135. Skrzydła koordynuje Koalicyjne Centrum Operacji Powietrznych (CAOC) w Torrejon w Hiszpanii za pośrednictwem centrum naprowadzania w pobliżu Bukaresztu, gdzie służy trzech brytyjskich specjalistów.

Brytyjczycy przybyli do bazy Mihail Kogălniceanu pod koniec kwietnia, a od 1 maja rozpoczęli dyżury. Ich misja zakończy się na przełomie sierpnia i września, kiedy do Konstancy przylecą Kanadyjczycy.

135. Skrzydło dysponuje czterem Typhoonami Tranche 1, należącymi na co dzień do 3. Dywizjonu RAF w bazie Coningsby. Personel skrzydła liczy 143 żołnierzy wysłanych na misję z ponad 20 różnych jednostek wojskowych. Wśród nich jest od pięciu do siedmiu pilotów. Nasze rozmieszczenie tutaj pokazuje, że nie potrzebujemy setek techników - możemy używać Typhoonów z "surowej" bazy – powiedział dziennikarzom Coe.

Eurofighter Typhoon FGR4 / fot. Rafał Lesiecki, Defence24.pl

Eurofighter Typhoon FGR4. Fot. Rafał Lesiecki, Defence24.pl

Przemieszczenie z Wielkiej Brytanii do Rumunii wymagało sześciu lotów samolotami transportowymi C-130, A400M, C-17 i Voyager AAR. Ponadto drogą morską zostało wysłanych 30 kontenerów i ponad 20 pojazdów.

Czytaj też: Brytyjskie Eurofightery w Rumunii [WIDEO]

EJ200 RAF

Załadunek zapasowego silnika EJ200. Fot. raf.mod.uk

Eurofighter Typhoon FGR4

Ten sam kontener z silnikiem w Rumunii. Fot. Rafał Lesiecki, Defence24.pl

Brytyjczycy zbudowali też w rumuńskiej bazie dwa tymczasowe hangary, każdy o szerokości ośmiu metrów. Chronią one samoloty i ich kokpity przed przegrzaniem w czasie dyżurów. Poza tymi okresami maszyny są trzymane pod gołym niebem.

Poza Brytyjczykami w bazie Mihail Kogălniceanu stacjonują oczywiście gospodarze z myśliwcami MiG-21 LanceR. Są też Amerykanie ze śmigłowcami UH-60 Black Hawk. Z tego samego pasa startowego korzysta także cywilny port lotniczy.

Czytaj więcej: Brytyjskie Typhoony nad Morzem Czarnym. Inauguracja misji NATO w Rumunii

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

4 komentarze

Pilot Niedziela, 20 Sierpnia 2017, 18:51
Fajnie wygląda ten Mig-21. Szkoda że już się jego czas skończył.
CB Niedziela, 20 Sierpnia 2017, 12:53
Warto dodać, że Rumunia używa śmigłowców Puma od lat 70-tych i nawet je u siebie produkowała. Nie wiem czy to nie jedyny kraj Układu Warszawskiego, który używał sprzętu NATO oprócz radzieckiego (a przynajmniej na taką skalę).
BieS Wtorek, 22 Sierpnia 2017, 13:10
Rumunia jako jedyny kraj używała sprzętu zachodniego i jako jedyny produkowała we współpracy ze stowarzyszoną z UW Jugosławią własne samoloty bojowe (IAR-93 Vultur / J-22 Orao) i tylko Rumunia nie uczestniczyła w operacji "Dunaj" w 1968 roku.
CB Wtorek, 22 Sierpnia 2017, 14:30
Choć z drugiej strony podobno Ceausescu bardzo naciskał na interwencję u nas w 81.