Korea Północna korzystała z ukraińskich silników rakietowych? Rusza śledztwo

OPUBLIKOWANO: Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 14:11
Unha

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko nakazał w środę wszcząć śledztwo ws. doniesień „New York Timesa” o możliwości wykorzystania przez Koreę Północną wyprodukowanych nad Dnieprem silników rakietowych.  Szef państwa oświadczył, że niezależnie od tego, „jak absurdalnie wyglądałyby oskarżenia pod adresem Ukrainy”, informacje amerykańskiego dziennika powinny być szczegółowo zbadane.

„Jestem przekonany, że pozwoli to na potwierdzenie, że przypuszczenia o «ukraińskim śladzie» w północnokoreańskiej balistycznej historii zostały wymyślone, oraz na zlokalizowanie prawdziwego źródła i zamysłu pojawienia się tego bezpodstawnego fake’a” – napisał Poroszenko na Facebooku.

Prezydent oświadczył, że śledztwo będzie toczyło się pod nadzorem sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ołeksandra Turczynowa i ma się zakończyć w ciągu trzech dni.

Ukraina sumiennie przestrzega międzynarodowych zobowiązań dotyczących rozpowszechniania broni. Po dobrowolnym pozbyciu się trzeciego na świecie arsenału jądrowego dokonaliśmy unikalnego wkładu w bezpieczeństwo międzynarodowe i nie pozwolimy sobie na podanie w wątpliwość naszego oddania zobowiązaniom międzynarodowym.

Petro Poroszenko, prezydent Ukrainy

„NYT” napisał w poniedziałek, że dwie dokonane w lipcu udane próby północnokoreańskich pocisków balistycznych o teoretycznie międzykontynentalnym zasięgu były możliwe prawdopodobnie dzięki czarnorynkowym zakupom silników rakietowych, pochodzących zapewne z fabryki zlokalizowanej na Ukrainie. Gazeta powołała się na analizę londyńskiego Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych (IISS) oraz na tajne oceny amerykańskich agencji wywiadowczych.

"NYT" przekazał, że rządowe instancje śledcze i eksperci skupiają swe dochodzenia na zakładach rakietowych Jużmasz (ukr. Piwdenmasz) w mieście Dniepr na wschodzie Ukrainy, gdzie wytwarzano między innymi pociski SS-18. W ubiegłym miesiącu Jużmasz zaprzeczył doniesieniom, jakoby walcząc o przeżycie sprzedawał swe rozwiązania techniczne za granicę, w szczególności do Chin.

We wtorek cytowani przez agencję Reutera przedstawiciele amerykańskiego wywiadu powiedzieli, że Korea Północna najpewniej jest w stanie produkować silniki rakietowe i dane wywiadowcze sugerują, że nie jest uzależniona od importu tego sprzętu. Inny przedstawiciel amerykańskiego wywiadu cytowany przez Reutera ocenił, że budową zmodyfikowanych wersji silników rakietowych RD-250 mogą się zajmować zagraniczni naukowcy rekrutowani przez Koreę Północną lub Koreańczycy z Północy wykształceni np. w Rosji.

Czytaj także: Atak prewencyjny na Koreę Północną [3 SCENARIUSZE]

Analizę IISS odrzucili też niektórzy czołowi niezależni eksperci zajmujący się bronią jądrową. Ten raport "jest całkowicie błędny" - powiedział Jeffrey Lewis z Middlebury Institute of International Studies w Monterey (MIIS). Podkreślił, że jego zespół badawczy także analizował zdjęcia wykorzystane w badaniu IISS i doszedł do wniosku, że silniki północnokoreańskich pocisków balistycznych o teoretycznie międzykontynentalnym zasięgu zostały zbudowane na terenie Korei Północnej.

Także we wtorek Ukraińska Agencja Kosmiczna poinformowała, że ukraińskie silniki rakietowe, które mogły być użyte przez Koreę Północną, były sprzedawane jedynie Rosji. Szef Agencji Jurij Radczenko powiedział, że chodzi o konstruowane do 2001 roku silniki wykorzystywane w rakietach Cyklon-2 i Cyklon-3. "Według naszych informacji Rosja dysponuje obecnie od 7 do 20 rakiet" tego typu – oświadczył Radczenko, dodając: "Mogli je później dostarczyć, komu chcieli".

Radczenko podkreślił, że Korea Północna nie dysponuje technologią potrzebną do przeprowadzenia najnowszych testów balistycznych. "Ale dysponują nią dwa kraje, Rosja i Chiny" - dodał.

Z kolei rosyjski wicepremier Dmitrij Rogozin napisał na Facebooku, że takie silniki "to nie obrazy czy rzeźby. Żeby zrobić ich kopię, trzeba mieć albo oryginał, albo szczegółowe projekty". Ocenił, że ich produkcja za granicą bez ukraińskich specjalistów jest niemożliwa. "W ten czy inny sposób chodzi tu o przemyt wbrew wszystkim rygorystycznym zakazom międzynarodowym" - dodał.

Czytaj także: Kryzys koreański testem bombowców US Air Force. "Zapóźnienie i niska gotowość" [ANALIZA]

W reakcji na publikację „NYT” Ołeksandr Turczynow oświadczył w poniedziałek, że "te informacje nie mają żadnych podstaw, ich treść jest prowokacyjna i najprawdopodobniej sprowokowana przez rosyjskie służby specjalne dla ukrycia własnych przestępstw".

Podkreślił również, że "Ukraina nie dostarczała silników rakietowych ani jakichkolwiek technologii rakietowych do Korei Północnej". "Uważamy, że ta kampania antyukraińska sprowokowana jest przez rosyjskie służby specjalne w celu ukrycia swojego udziału w północnokoreańskich programach jądrowym i rakietowym" – dodał Turczynow.

Czytaj także: Międzykontynentalny arsenał Korei Północnej. "Realne zagrożenie" [ANALIZA]

PAP - mini

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

15 komentarzy

Cynik Piątek, 18 Sierpnia 2017, 19:30
To mi się podoba "śledztwo w trzy dni". I po problemie wszystko wyjaśnione. Ukraina nadal potrafi produkować dobrej jakości silniki rakietowe i odrzutowe np. do MiG-ów 29. W latach 90-tych sprzedawali swoją produkcje gdzie się dało i za ile się dało. Może przemysł Ukrainy jest niedoceniany ale ma olbrzymi potencjał produkcyjny. Przy zakładach lotniczych i wojskowych w Zaporożu, Charkowie i Dniepropietrowsku nasza PGZ jest malutka... Ciekawe czy biedna i zacofana Korea Północna potrafi samodzielnie budować silniki rakietowe bo jeśli tak to co możemy powiedzieć o rodzimym przemyśle zbrojeniowym gdzie nie można stworzyć następcy Honkera o BWP nie wspominając.
axyz Piątek, 18 Sierpnia 2017, 10:08
Wygląda na to, że Amerykanie finansując Majdan sami sobie strzelili w kolano.
Swarożyc Wtorek, 22 Sierpnia 2017, 8:48
axyz. Anie zrobili tego samego z Afganistanem ?
Rain Piątek, 18 Sierpnia 2017, 8:59
Typowa maskirowka.
Naiwny Piątek, 18 Sierpnia 2017, 0:23
Wątpiącym warto przypomnieć, że to Ukraina sprzedała Chinom niedokończony po rosyjski lotniskowiec "Wariag" na oficjalnie - wesołe miasteczko. To pływające "wesołe miasteczko" Chińczycy natychmiast przechszcili na atomowy lotniskowjec "Liaoning". Jak można było opchnąć cały prawie gotowy okręt o długości 280m to co tam kilkanaście silników nie większych od standartowego kontenera. Grunt to przedsiębiorczość. No i ten kapitał też skądś trzeba wziąć jak się buduje gospodarkę kapitalistyczną od zera. Noale co tam - jest oficjalne śledztwo - ślniki kupiła Rosja i przemyciła do Koreii i to się zaraz udowodni.
bender Piątek, 18 Sierpnia 2017, 11:18
Panie Naiwny, niemalze prawda, to byla bardzo zlozona gra chinskiego wywiadu z kilkoma zagranicznymi posrednikami i sutymi lapowkami ukazujaca skale korupcji na Ukrainie, ale Liaoling nie byl, nie jest i nie bedzie atomowym lotniskowcem. Ba, byc moze po chinskim remoncie jest to bardziej lotniskowiec niz blizniaczy Kuzniecow, ale nadal okret szkolny, w sumie plywajacy wojskowy cyrk.
CB Piątek, 18 Sierpnia 2017, 9:51
A co Ukraina miała niby z nim zrobić? To akurat wina Rosji, bo zamiast zapłacić i odebrać to co już wybudowano, zostawiła Ukrainie takie kukułcze jajo. Równie dobrze zachód czy USA mogły go odkupić, by nie trafił w ręce Chin. Było dość czasu i możliwości.
maj. Piątek, 18 Sierpnia 2017, 12:24
A niby dlaczego Rosja miała to odebrać?
CB Piątek, 18 Sierpnia 2017, 20:11
A wiesz, że istniało kiedyś coś takiego jak ZSRR? To ZSRR (a Rosja jest jego spadkobiercą) budował ten lotniskowiec dla swojej floty w stoczni, która leży na terenie dzisiejszej Ukrainy.
edi Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 22:40
Przecież cały atomowy program KRLD oparty jest na Rosji i Chinach i tylko leming uwierzy że tak nie jest. Pewnie silniki były z Ukrainy ale trafiły do KRLD przez Moskwę kwestia tylko czy Putin czy Mafia.
dropik Piątek, 18 Sierpnia 2017, 9:35
jest to bardzo prawdopodobne. Dwie pieczenie na jednym ogniu. ;)
yaro Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 17:09
Prezydent niech sobie zleca co chce przecież PR jest najważniejszy, jakoś nie chce zauważyć, że z Iżmaszu wielu młodych utalentowanych ludzi uciekło i poprosiło o obywatelstwo w Rosji a do tego byli tacy co tajemnice firmy i sami sprzedali się tym kto da więcej i wcale się im nie dziwię ..... dalej nie komentuję bo ...................
b Piątek, 18 Sierpnia 2017, 2:33
Sam pan sobie zaprzecza, skoro ci utalentowani i posiadajacy wiedze wyjechali do Rosji i przyjeli obywatelstwo to czemu kupowali kolejne silniki na Ukrainie ? (Chcieli sprzedac do KRLD? ) Produkcja napedow do rakiet i testow to nie skladanie wiertarek, w zinfiltrowanej od lat przez zachodnie wywiady Ukrainie byloby to niewykonalne. Sami naukowcy to tez za malo, musial ktos Chiny, Rosja udzielic wsparcia technologiczno /materialowego bo kim nie ma takich mozliwosci. Moim zdaniem wystarczy przeanalizowac kto najbardziej zyskuje na przesunieciu srodka ciezkosci (militarnego zaangazowania USA ) na Pacyfik i wtedy latwo rozszyfrowac pochodzenie lub dostawce tych napedow .
yaro Piątek, 18 Sierpnia 2017, 6:32
Te silniki są w Iżmasz produkowane od połowy lat 60 ubiegłego wieku, były w nie wyposażone rakiety zenit czy bojowe R36. To bardzo stara technologia.
DSA Czwartek, 17 Sierpnia 2017, 16:12
skoro śledztwo ma trwać 3 dni to wiadomo jakie będą ustalenia. Pomijając ten mało poważny element - najbardziej prawdopodobny scenariusz to wytwarzanie tych silników w Korei w oparciu o wykradzioną dokumentację z udziałem ukraińskich specjalistów. Po tym jak Jużmasz w 2014 praktycznie zaprzestał produkcji byli łakomym kąskiem dla tych którzy takowych szukali.