Pocisk taktyczny dostarczony US Army

OPUBLIKOWANO: Piątek, 11 Sierpnia 2017, 14:56
ATACMS

Lockheed Martin poinformował o dostawie pierwszego pocisku taktycznego typu ATACMS z nowej linii produkcyjnej zakładów Camden w stanie Arkansas.

Zgodnie z komunikatem koncernu dostawa zrealizowana na rzecz wojsk lądowych Stanów Zjednoczonych odbyła się na podstawie kontraktu, dotyczącego dostawy łącznie 124 pocisków dla sił USA jak i użytkowników zagranicznych. Jednocześnie Lockheed Martin realizuje prace rozwojowe związane z modyfikacją pocisków ATACMS, w tym ich zapalników zbliżeniowych.

Koncern zapewnia, że prace mające na celu umożliwienie zwiększenia zdolności rażenia za pomocą pocisków ATACMS celów obszarowych są już na ukończeniu. Istotnym elementem planów US Army, jeżeli chodzi o pociski ATACMS jest wydłużenie okresu eksploatacji już istniejących rakiet i wyposażenie ich w głowice zgodne z polityką Departamentu Obrony w zakresie ograniczenia wykorzystania amunicji kasetowej. W praktyce będzie to oznaczało wymianę głowic na uzbrojenie innego typu, w tym przede wszystkim odłamkowo-burzące z zapalnikiem zbliżeniowym.

Czytaj więcej: Trump i rakietowe przyśpieszenie polskiej armii [7 PUNKTÓW]

System ATACMS stanowi uzbrojenie amerykańskich wyrzutni M270 MLRS i M142 HIMARS, mogą one przenosić odpowiednio dwa lub jeden pocisk tego typu. Rakiety o zasięgu około 300 km stanowią również część oferty koncernu Lockheed Martin w programie Homar. Zgodnie z rekomendacją PGZ z lipca br. właśnie ta propozycja ma prawdopodobnie zostać wykorzystana jako baza dla Homara.

W projekcie budżetu na rok fiskalny 2018 zawarto też fundusze przewidziane w celu prowadzenia innych prac B+R związanych z pociskiem ATACMS – na przykład umożliwienia mu zwalczania celów ruchomych, w tym morskich.        

Jednocześnie jednak realizowany jest znajdujący się na razie na wstępnym etapie program pocisku LRPF, który ma uzupełnić, a w perspektywie zastąpić pociski ATACMS. Zakłada się, że będzie on dysponował zdolnością zwalczania celów punktowych i obszarowych, a także okrętów nawodnych, na odległościach do 499 km (górną granicę wyznaczają zapisy traktatu INF zakazującego stosowania pocisków średniego/pośredniego zasięgu bazowania lądowego).

W jednym kontenerze startowym będą się mieścić 2 pociski LRPF, przez co wyrzutnia HIMARS będzie mogła przenieść dwie takie rakiety, a M270 MLRS – cztery. Na obecnym etapie w projekcie biorą udział zarówno Lockheed Martin jak i Raytheon, nowy pocisk ma wejść do produkcji w przyszłej dekadzie.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

5 komentarzy

Tak myślę Sobota, 12 Sierpnia 2017, 8:22
Amerykańskie rakiety ATACMS mają zasięg do 300 km a Izrael nam proponuje nowsze rakiety o zasięgu ponad 400 km więc dla czego bierzemy Amerykańskie???? Mieliśmy modernizować armię i brać to co najlepsze dla wojska a jak widać w wyborze uzbrojenia nie liczą się względy wojskowe tylko to jest czysta polityka.Więc po co te wszystkie analizy,debaty i przetargi,brać wszystko od amerykanów jak leci i nie marnować czasu na przetargi.Nie którzy powiedzą negocjować dla offsety,ale ludzie jaki offset od USA,oni nam nie dadzą żadnych konkretnych technologi i wszyscy o tym doskonale wiedzą.Skoro nie chcemy rozwijać własnego przemysłu zbrojeniowego a po zakupach widać że nie chcemy to brać wszystko bez przetargów i "offsetu" od Ameryki.Zaoszczędzimy pieniądze i czas......
Kij Sobota, 12 Sierpnia 2017, 11:33
Właśnie liczą się względy wojskowe. Niemcy, UK i oczywiście amerykanie są uzbrojeni w sprzęt amerykański. Logistyka będzie ułatwiona, kompatybilność z wojskami sojuszniczymi. Izrael nie ma wojsk na naszym terytorium, więc branie jego sprzętu ma mniej sensu.
Tak myślę Sobota, 12 Sierpnia 2017, 16:56
Zgadzam się z tym co napisałeś ale sam zobacz że my kupując w Ameryce nigdy z własnym przemysłem nie ruszymy bo Ameryka nigdy nam nie da technologii.Izraelczycy proponują nam dużo to czy nie można tam kupić,otrzymać konkretną technologię i zacząć produkować coś własnego???? Polska wiążąc się 100% z amerykańskim uzbrojeniem nigdy nie wyprodukuje nic własnego.Zobacz nawet prostych granatników przeciwpancernych zrobić nie możemy i kupujemy w Czechach,to tak ma wyglądać nasz przemysł
fritz Piątek, 18 Sierpnia 2017, 11:25
Z zakupem jest zwiazany transfer technologii.
Michnik Sobota, 12 Sierpnia 2017, 14:25
Dużo racji w tym jest.
Słabością NATO jest za duża różnorodność sprzętu (pomijam tu to co ma jeszcze wiele krajów ze sprzętu posowieckiego).
Najbardziej widać to w lotnictwie. Aby F-16, EF-2000 mógł użyć jakiejś rakiety musi przechodzić modernizacje itp. które trwają miesiącami, a nawet jeżeli chodzi o całą flotę latami. Gdzie tu logika i sens?
Uważam, że każdy producent sprzętu powinien być przy konstruowaniu nowych typów broni ograniczony określonymi wymaganiami jak wielkość, waga, zgodność systemów itp. I to bez znaczenia na kraj. Amerykanie czy Niemcy, czy Francuzi według tych samych norm.

Wiem, że w czasach pokojowych dzięki temu jak jest przemysł ma ciągle zajęcie, ale co gdy wybuchnie konflikt? Będziemy czekać kilka tygodni, aż przemysł przestawi się na produkcję seryną, a potem skróci czas modernizacji z miesięcy do tygodni?
Oby było do czego później doczepiać te zmodernizowane, czy nowe rakiety...

To samo tyczy się nawet prostszych rzeczy jak czołgi itp. Wiem, że ta interoperacyjność którą się tak teraz ćwiczy ma wpływać na kompatybilność przepływu informacji itp, ale z drugiej strony jak na to patrzę to bogatsze kraje idą jeszcze bardziej do przodu, a biedniejsze dociągają dopiero do ich obecnego stanu.
To też trzeba zmienić. Wszyscy muszą być na tym samym poziomie, najlepiej na jak najwyższym.
Mam nadzieję, że dbanie o sieciocentryczność to zmieni, ale tempo moim zdaniem jest za wolne. Wymiana informacji jest ważniejsza niż grubość pancerza czy celność itp.