Dronowa dywersja przyczyną wybuchu składu amunicji na Ukrainie? [ANALIZA]

OPUBLIKOWANO: Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 15:57
2S3 Akacja
  • 2S3 Akacja
Marcin Gawęda

13 marca 2017 r. w wielkim składzie amunicji w miejscowości Bałaklija doszło do nocnej eksplozji, której skutkiem były wybuchy wtórne i potężny pożar. MOU ogłosiło, że miała miejsce katastrofa, która była skutkiem dywersji. Później pojawiły się spekulacje, że eksplozja mogła zostać spowodowana atakiem drona.

Informacja o pożarze amunicji na terenie 65 Rakietowo-Artyleryjskiego Arsenału nadeszła do Państwowej Służby do Sytuacji Nadzwyczajnych 23 marca o godz. 2:56. Pożar objął kilka stanowisk przechowywania czołgowych i artyleryjskich pocisków 125 i 152 mm. Ogień objął ok. 1/3 arsenału, którego powierzchnia wynosi 368 hektarów. Wokoło bazy wyznaczono kordon bezpieczeństwa, do likwidacji skutków katastrofy przeznaczono ok. 500 ludzi (ok. 330 strażaków) i 150 pojazdów (55 wozów strażackich). Mimo tego ogień rozprzestrzeniał się i po kilkunastu godzinach ogarnął połowę bazy. Rozpoczęto masową ewakuację. Zginęła 1 osoba, kilka odniosło rany, uszkodzonych zostało 265 budynków. Największe straty poniesiono jednakże w amunicji – w największym składzie na Ukrainie zniszczonych zostało ok. 70 proc. składowanej tam amunicji, w znacznym procencie przygotowanej do utylizacji (na którą notabene brak było funduszy).

Niejako przy okazji pojawił się problem rozmieszczenia dużej liczby składów amunicji zbyt blisko granicy. Problem ten został zauważony już wcześniej – nie był to bowiem pierwszy wypadek pożaru arsenału – ale przeniesienie składów w głąb kraju, z przyczyn chociażby ekonomicznych, jest obecnie niemożliwe.

Kilka tygodni później pojawiły się pierwsze doniesienia medialne, że SZU mogą zacząć odczuwać braki w niektórych rodzajach amunicji – alarmowano, że radzieckie zapasy amunicji wyczerpują się, a części amunicji już się na Ukrainie nie produkuje.

2S3 Akacja

Ukraińska samobieżna armatohaubica 2S3 "Akacja", To m.in. amunicja do tego typu broni została zniszczona w wyniku eksplozji w Bałakliji, fot. OBWE/Wikipedia, CC BY 2.0

Niemal natychmiast wszczęto postępowanie m.in. z artykułów dywersja i zaniedbanie. Dość szybko pojawiła się wersja, że pożar może być skutkiem ataku grupy dywersyjnej. 4 maja 2017 r. minister obrony Stepan Półtorak miał powiedzieć: „Obecnie trwa śledztwo w sprawie wydarzeń tamtej nocy, kiedy miało miejsce niezwykłe wydarzenie w Bałakliji. Główną wersją jest akt terrorystyczny, robota dywersyjno-rozpoznawczej grupy”.

Czytaj też: Broń z USA dla Ukrainy? "Nacisk na Rosję"

Jeszcze wcześniej, bo już w kwietniu, sugerowano, że ataku można było dokonać z użyciem improwizowanego drona uderzeniowego, których tzw. separatyści używają na Donbasie. Wg niektórych mediów uznano za potwierdzoną w czasie śledztwa wersję, iż przyczyną katastrofy był atak bezzałogowca. Było to zapewne echo wyroku sądu rejonowego z 27 marca, który uznał m.in., że „(…) około 2:40 23 marca dywersji dokonały na ten czas nieustalone osoby cywilne z pomocą bezzałogowego aparatu latającego, na skutek czego na technicznym terytorium arsenału doszło do detonacji rakiet 3M9-ZRK Buk-M1 i pocisków 152 mm”. Ukraińskie media poprawiają, iż były to pociski systemów 3M9 Kub, wycofanych z uzbrojenia, przeznaczone do utylizacji.

Jak pokazują przykłady z Syrii i Donbasu komercyjny dron może przybrać formę improwizowanego środka uderzeniowego, jeśli zaadaptuje się go do przenoszenia i zrzutu granatów. W lipcu w ukraińskich mediach pojawiły się informacje, że za atakiem stoją separatyści lub rosyjskie służby, a do ataku użyto małego drona i - najprawdopodobniej - granatu termicznego ZMG-1 (kombinacji tlenku żelaza i aluminium).

Także w lipcu 2017 ukazała się analiza Davida Hamblinga z portalu „Scout Warrior” (Russian Drones Attack With Grenade Weapons), która sugeruje, iż katastrofa w Bałaklija była następstwem ataku małego drona. Analiza powołuje się na podejrzenia SBU i przykłady z Iraku i Syrii użycia ofensywnego dronów oraz sugeruje, że tego typu atak miał miejsce już wcześniej, w Swatowe (2015 r.). Atak miał zostać przeprowadzony w oparciu o drona uzbrojonego w termiczne granaty ZMG-1. SBU miała już wcześniej przejąć granaty ZMG-1 w tajnych skrytkach z bronią i amunicją, które należały do grup separatystycznych.

Według Hamblinga podobnego ataku próbowano dokonać w Bałaklija już w grudniu 2015 roku, kiedy zrzucono z drona 14 granatów termicznych ZMG-1 (jeden granat jakoby znaleziono). Źródłem dla Hamblinga był w tym przypadku artykuł z censor.net, w którym pisząc o ataku drona granatami ZMG, powoływano się na własne źródła. W artykule wspomniano, że odnaleziono kilka całych ZMG i zamieszczono zdjęcie jednego z nich.

Czytaj też: Przeciwlotnicza tarcza Ukrainy [ANALIZA]

Wracając do Bałakliji, należy wskazać, że śledztwo pod kątem ataku dywersyjnego jest (było?) zapewne tylko jednym z wątków. Za tym, że jest to atak dywersyjny, który może nieść zagrożenie naśladownictwa, stoi kilka poważnych faktów lub poszlak:

- baza leży relatywnie blisko granicy,

- świadkowie zeznali, że przed atakiem widziano/słyszano bezzałogowiec,

- separatyści atakowali jakoby już wcześniej pozycje sił ATO z użyciem dronów, a także skład amunicji w Bałaklija,

- system przechowywania amunicji, w skrzynkach na otwartym powietrzu, eksponuje je na atak np. z powietrza.

Jednocześnie należy zaznaczyć, że jest także kilka poszlak, które świadczą, że w katastrofie być może nie uczestniczyły siły trzecie:

- już wcześniej, przed 2014 r., dochodziło do eksplozji w składach amunicji,

- częste naruszanie zasad bezpieczeństwa, związane najprawdopodobniej ze "zmęczeniem" konfliktem zbrojnym czy niewłaściwymi warunkami socjalnymi i kulturą organizacyjną,

- relatywnie wysoka kryminalizacja życia publicznego i środowisk mundurowych.

Wracając do wątku z użyciem drona, taki atak jest hipotetycznie łatwy do przeprowadzenia. Przy uderzeniu na wielką powierzchnię, jaką są arsenały amunicji, odpada problem celności. Sam dron/granat jest tylko inicjatorem kolejnych wybuchów, i w efekcie zniszczenia całego lub części składu amunicji lub innego wrażliwego obiektu.

Rosyjski żołnierz z dronem Orlan-10, Fot. mil.ru

Thomas X. Hammes z Center for Strategic Research (INSS) określa ten typ ataku jako "inicjujący" ("bringing the detonator"), przynoszący w efekcie niewspółmiernie większe skutki w stosunku do niewielkiej głowicy bojowej, o ile celem będzie wrażliwy i cenny obiekt - jakim bez wątpienia jest np. arsenał/skład amunicji. Duże magazyny amunicji są słabo chronione, co ułatwia ewentualny atak ze strony osób trzecich, np. grupy dywersyjnej.

Czytaj też: Wojna przyszłości. Ewolucja pola walki a współczesne konflikty [ANALIZA]

O ile autorowi jest wiadome, śledztwo nie zostało jeszcze oficjalnie zakończone – nikogo nie pociągnięto do odpowiedzialności - a pikanterii sprawie dodają takie informacje, jak ta, że ukraiński sąd rejonowy uznał, iż 21 czerwca 2017 roku na miejscu katastrofy przebywał pijany na służbie kapitan. Albo taka, że w wyniku rewizji z lutego 2017 roku, a więc niedługo przed katastrofą, na składach w Bałaklija wyjawiono ogromny niedobór amunicji, a w samym pożarze nie został poszkodowany ani jeden żołnierz pełniący tam służbę.

Na koniec warto przypomnieć, co także czynią ukraińskie media, że Bałaklija nie była pierwszą tego typu katastrofą. Niestety lista eksplozji/pożarów na ukraińskich składach amunicji jest relatywnie długa i zawiera m.in.:

- 10 X 2003 r. - Bachmut (Artemiwsk) - pożar (eksplozja) składu amunicji 52 Brygady,

- 2004-2007 r. - Nowobogdaniwka – kilka (!) pożarów (eksplozji) różnej wielkości,

- 27 VIII 2008 r. - Łozowa - pożar (eksplozja) składu amunicji,

- 10 III 2010 r. - Hruzewicja – eksplozja samochodu w trakcie przeładunku amunicji małokalibrowej,

- 20 III 2014 r. - Krzywy Róg – pożar w boksach zatankowanych i uzbrojonych T-64 17 Brygady Pancernej (2 czołgi spłonęły),

- 3 X 2015 r. - Czerkaskie – eksplozja amunicji czołgu na poligonie,

- 29 X 2015 r. - Swatowe – pożar (eksplozja) składu amunicji, katastrofę określono jako skutek świadomego działania osób trzecich – akt terrorystyczny. Potem zarzuty postawiono dowódcy jednostki. W listopadzie 2015 r. główny prokurator Ukrainy, Anatolij Matius, stwierdził, że przyczyną pożarów w składzie w Swatowe było służbowe zaniedbanie i nieprzestrzegani norm bezpieczeństwa.

Czytaj też: Lotnictwo i metody jego zwalczania. Wnioski z wojny w Donbasie [ANALIZA]

Marcin Gawęda
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

28 komentarzy

Wizjoner Niedziela, 13 Sierpnia 2017, 11:39
Kolejna wojna nie będzie zielonych ludzików lecz kierowców TIR-ów. Wojna kontenerowa. Z cywilnych aut jak performers kontenery odkryją roje dronów i rakiety. Na platformach kolejowych tysiącami przyjadą szybką koleją po eksterytorialnym szlaku. Kolejna wojna nigdy nie jest podobna do poprzedniej.
przepraszam, że krytykuję Rosję... Piątek, 11 Sierpnia 2017, 14:13
W pierwszych słowach chciałbym przeprosić wszystkich, że piszę coś krytycznego o Rosji, ale kuriozalnym jest, iż krytykuje się Ukrainę za nieprawidłowe składowanie materiałów wybuchowych, a nie Rosję, która dokonała aktu agresji...
ito Sobota, 12 Sierpnia 2017, 15:32
Co kuriozalnego jest w krytykowaniu niechlujstwa? Jak wynika z artykułu sami Ukraińcy,a przynajmniej ukraińskie sądy, nie wierzą w dywersję- jako przyczyny wskazują "zaniedbania służbowe". Natomiast stwierdzenie, że jeszcze przed pożarem brakowało znacznej części składowanej amunicji i brak strat wśród obsługi (pożarem niespodziewanym powinni być zaskoczeni, a ucieczka z ta wielkiego składowiska może okazać się bardzo problematyczna) sugeruje zastosowanie starego, powszechnie stosowanego również w cywilu sposobu na ukrycie kradzieży dokonanej przez obsługę- czyli podpalenia przez tęże obsługę. Ja rozumiem, że na Ukrainie Rosja jest winna nawet suszy i gradobicia, ale jeśli zamierzają opanować problem najpierw muszą PRAWIDŁOWO zdefiniować przyczynę. Czyli w tym przypadku- niechlujstwo, pijaństwo, nieprzestrzeganie procedur i złodziejstwo w szeregach ukraińskiej armii. Bez opanowania tych zjawisk daleko nie zajadą.
JMK Piątek, 11 Sierpnia 2017, 12:05
U nas niedawno zlikwidowano zmodernizowany w ponad 50% skład amunicji w Osowej Górze, w Bydgoszczy. Żal było patrzeć jak niszczy się to w co niedawno zainwestowano miliony złotych. Cywilne, upolitycznione władze MON to katastrofa pod każdym względem dla naszego kraju.
JKK Piątek, 11 Sierpnia 2017, 11:49
Analiza powołuje się na podejrzenia i przypadki .....
Goście biorą za to pieniadze.
A może inne przypuszczenia, maja ci Ukraińcy
ktorzy nie sa zwiazani obowiazkami, kto to wie.
Jacek Piątek, 11 Sierpnia 2017, 8:47
U nas podobno też mają być 4 wielkie składy amunicji zamiast powiedzmy 500 niewielkich. W przypadku wojny w każdy większy skład wycelowane będą Kalibry które przelecą na niewielkiej wysokości i zrobią swoje. Zostaniemy bez amunicji. W każdej gminie powinien być nieduży skład broni i amunicji, dodatkowo kilkaset niewielkich, tajnych składów wojskowych.
WSK-PZL SA Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 7:58
Aż się prosi o powtórkę filmu "Tora! Tora! Tora!" (o ataku na Pearl Harbor). Amerykańskie dowództwo bardziej obawiało się sabotażu ze strony mieszkających na Hawajach Japończyków, niźli ataku z powietrza. Zatem kiedy nadeszła niedziela 7. grudnia 1941 - japońskie samoloty miały pod sobą wielką liczbę samolotów amerykańskich stłoczonych na płycie lotniska, wręcz podanych na tacy wrogowi.

Z drugiej strony, wizja aż pięciuset składów w całej Polsce to olbrzymia groźba, że czegoś tam się nie upilnuje.

Chmmm. Jak wiadomo, żołnierze armii szwajcarskiej trzymają swoją broń osobistą w domu. I jakoś to działa.
Także w Szwecji, przez wiele lat (nie wiem, czy do dziś tak jest), podziemne zbiorniki paliwa czy inne wojskowe zapasy składowane były ni mniej, ni więcej, tylko pod opieką jakiegoś rolnika. Albo zamaskowane hangary dla samolotów zdolnych do startu z wykorzystaniem drogi jako pasa startowego . . .
No tak, tylko, że chyba poziom etyki obywatelskiej pośród Szwajcarów i Szwedów jest (był?) jakby trochę inny, niźli wśród Polaków.
Varan Wtorek, 15 Sierpnia 2017, 4:30
To już dawno nieaktualne. Szwajcarzy zmienili sposoby magazynowania amunicji na bardziej skomasowane w 2007 roku. Ale w domach nadal jest broń automatyczna, tyle że amunicja do nich jest w gestii miescowego urzędu administracji. Ciekawe jest to że wydawana jest na bieżąco a nowa jest przysyłana (publicznym kurierem) po każdorazowym strzelaniu. Rotacja naturalna zapasów.
maj. Piątek, 11 Sierpnia 2017, 11:46
i 700 tys. żołnierzy do ich obsługi, nie mówiąc o wózkach widłowych itp.
gnago Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 6:39
A amunicja to jak wino kilka razy do roku obracane musi być. Zatem zredukuj do ochrony i magazyniera . A ludzie przyjadą z widlakami w razie potrzeby
maj. Poniedziałek, 14 Sierpnia 2017, 10:50
A tak, amunicja jest bezobsługowa. Zwłaszcza rakiety. :-). Kolega amunicję to chyba na filmie widział.
NN Piątek, 11 Sierpnia 2017, 11:02
Jasne. 500 niewielkich składów! Dziesięcioosobowa warta do każdego, na 3 zmiany - gratulacje! Właśnie stworzył Pan zapotrzebowanie na 15000 ludzi do pilnowania składów.
I nie bądźmy zdziwieni, kiedy przestępcy zaczną latać z Berylami.
tak tylko ... piszę :) Piątek, 11 Sierpnia 2017, 10:06
W Polsce nie ma wielkich składów, bo skąd. Hurtową wyprzedaż amunicji prowadzono od czasów Admirała Kołodziejczyka i dawno się skończyła, poza tym "okres przydatności" wygasł ...
.. "kalibry".. większy skład, wyluzuj człowieku, Polska to nie imperium
Rumcajs2 Piątek, 11 Sierpnia 2017, 9:37
4 składy będą puste. Kalibry przylecą na darmo. Przeciwnika trzeba wprowadzać w błąd, że w składach amunicji jest amunicja. Chyba, że minister będzie niespełna rozumu, to wtedy rzeczywiście będą 4 składy amunicji z amunicją.
Ja Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 21:05
Na YT sa filmy z tego magazynu aminicji to był jeden wielki smietnik z zardzewiała amunicją, tam musiało predzej czy pózniej coś się stac.
quba Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 20:57
Ludzie, tam amucja była składowana dosłownie na łące, w wielkich hałdach. Pięknie ułożone pociski, od pocisków altyleryjskich poprzez pociski moździerzowe, bez zapalników oczywiście. Pociski były nawet składowane na wagonach kolejowych-na bocznicy.
Niech nikt nie pyta o sprzęt p.poż.
yaro Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 18:47
no dobrze to ja zadam pytanie, czy te pociski były składowane na polu jak kopce ziemniaków ?
To jaki to był dron ? Przepił się przez wzmocnione żelbetem sufity i tam zdetonował te granaty, czy może rozbił się o dach składu amunicji a granaty eksplodowały na wskutek czego (były to granaty termiczne) przepaliły zbrojony betonem sufit i tam doprowadziły do detonacji rakiet BUK M1 i pocisków 152 mm --- jakoś kupy ta hipoteza się nie trzyma.
Prom Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 23:00
W większości przypadków na Ukrainie i w rosji składy amunicji są na wolnym powietrzu
Harry Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 21:17
Dla niedużego drona wystarczy lufcik do ataku. Detonacja tylko jednego pocisku/głowicy spowodowała reakcję łańcuchową. Może się kupy trzymać, a nawet gdyby się nie trzymała to takie ataki dronami będą zmorą każdej armii, każdej społeczności żyjącej w miastach i wioskach. A gdy będzie to rój dronów inteligentnie sterowanych...
Tak było, widziałem Piątek, 11 Sierpnia 2017, 9:20
Wiadomo że granat to broń inteligentna i naprowadzana satelitarnie to w taki ludzik trafia z dokładnością co do cm.
Harry Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 17:23
Taka dywersja może by zastosowana wobec elektrowni, (także atomowych), mostów, zakładów zbrojeniowych itp obiektów. Czas zacząć mysleć o zasianiu skutecznej obrony przeciwlotniczej wobec nisko lecących dronów na terenie całego kraju. Pociski programowalne, małe skuteczne radary (Soła, niedługo później Bystra) już dawno powinny być wprowadzone do naszej Obrony Przeciwlotniczej. Polak mądry po szkodzie...
lo Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 23:23
A ja zawsze zaczynam myśleć od drugiej strony. Jak pięknie było by mieć składziki i ludzi wiernych Polsce w Rosji. A to dron a to kontener z rakietami. Zasięg 40km wystarczy. Odpalić można w zasadzie z opóźnieniem i jak uderzą być już gdzieś w samolocie. Może zdalnie. Cele ich wszak są niemobilne i praktycznie nie ma mowy by nie trafić.
lolo Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 20:53
Proponujesz jakies muzeum. przyszlosc to bron energetyczna i co jak co ale z zasilaniem broni laserowej THEL/MTHEL ktora mialy by ochraniac elektrownie atomowe czy to konwencjonalne nie powinno byc problemu.
Rafal Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 17:01
Atak drona jak najbardziej mozliwy, ale kto skladuje amunicje pod tzw chmurka?
maj. Piątek, 11 Sierpnia 2017, 11:52
Po co rakiety skrzydlate czy balistyczne? Po co pułki bombowców czy wielozadaniowych myśliwców? W warunkach ukraińskich, jak się okazuje, wystarczy niebojowy dron (sztuk jeden) i składu amunicji nie ma.
arona Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 20:35
Taki sposób składowania amunicji to częsta praktyka w krajach byłego UW. Ja bym zadał inne pytanie, kto lokalizuje wielki skład amunicji w miejscu otoczonym z trzech stron zabudową miejska (albo pozwala by taka zabudowa powstała). Np. do dworca kolejowego jest tylko 600 metrów !!
Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 20:01
Raczej strach przed inwentaryzacją zapasów.
Ammo Czwartek, 10 Sierpnia 2017, 19:18
Nie musiała być chmurka ale magazyny amunicji mają często konstrukcje ażurowe więc przy odrobinie szczęścia można tam wlecieć.