Artyleryjskie lufy ze Stalowej Woli

OPUBLIKOWANO: Piątek, 09 Czerwca 2017, 11:26
Lufa Krab
Lufa Krab
Lufa Krab
lufy HSW
Lufy HSW
Borsuk strzelanie
35 strzelanie
Loara
Lufy Rak
lufy 35
Krab
lufy HSW
  • Lufa Krab
  • Lufa Krab
  • Lufa Krab
  • lufy HSW
  • Lufy HSW
  • Borsuk strzelanie
  • 35 strzelanie
  • Loara
  • Lufy Rak
  • lufy 35
  • Krab
  • lufy HSW

W Hucie Stalowa Wola zakończono i rozliczono inwestycję związaną z modernizacją i rozbudową lufowni. Do postawienia kropki nad „i” – w postaci przestrzelania pierwszej testowej, wykonanej na miejscu lufy do samobieżnych haubic Krab – pozostała tylko jedna operacja technologiczna. Kolejną i ostatnią fazą tego procesu będzie już wdrożenie produkcji seryjnej. To jest decydujący krok na drodze, dzięki której spółka z importera luf artyleryjskich ma szansę ponownie stać się ich eksporterem.

Modernizacja lufowni, wyposażająca ją w kompetencje techniczne do obróbki luf kalibru 155 mm L52, stała się nieoczekiwanym oraz wymuszonym okolicznościami efektem niezależnej od stalowowolskiej spółki przerwy w realizacji programu Regina. W pierwotnym założeniu zakup w lipcu 1999 r. licencji na system wieżowy samobieżnej haubicy AS90 z lufą o długości 52 kalibrów miał doprowadzić do głębokiej współpracy produkcyjnej HSW SA z brytyjskim licencjodawcą. W Stalowej Woli miała odbywać się integracja gliwickiego podwozia typu Kalina z budowanym w HSW SA systemem wieżowym haubicy, którego najbardziej newralgiczna i najkosztowniejsza część, czyli samo działo, miało być dostarczane przez brytyjskiego partnera, GEC Marconi. Jak wiadomo, w wyniku decyzji niezależnych od producenta program został zamrożony na wiele lat, i to w fazie praktycznej gotowości HSW SA do seryjnej produkcji haubic, czyli już po pomyślnie przeprowadzonych badaniach obydwu istniejących wówczas egzemplarzy Kraba, protytypów nr 1 i 2.

Kiedy w 2008 r. Polska program wznowiła, znalazła się bez zagranicznego partnera produkcyjnego, ale za to z dwoma wieżami wyprodukowanymi na Wyspach i wmontowanymi w polskie prototypy, oraz z licencyjną dokumentacją dającą HSW SA prawa do produkcji zarówno wież, jak i dział. Praktycznie od zera trzeba było zbudować potencjał niezbędny do uruchomienia produkcji tego, co w realnie istniejących warunkach polski przemysł był w stanie wyprodukować. Uznano, i słusznie, że skoro już program i tak był opóźniony, to należy tę porażkę zmienić w sukces, i zamiast budować ponownie powiązania kooperacyjne z nowymi partnerami zagranicznymi, należy odtworzyć lub stworzyć w obrębie polskiego przemysłu potencjał wytwórczy, zaś za granicą zamawiać tylko to, czego z różnych powodów krajowy przemysł nie może dostarczyć lub produkcja ich w kraju jest pozbawiona cech zasadności np. ekonomicznej. Racjonalność takiego rozumowania wynikała z analizy istniejących w polskiej zbrojeniówce możliwości, znacznych już wówczas np. w obszarze elektroniki.

Lufa Krab

Pierwsza, testowa lufa do sh Krab, wykonana w Hucie Stalowa Wola, oczekuje już tylko na ostatnią operację – bruzdowanie Fot. Jerzy Reszczyński.

O ile Huta Stalowa Wola stosunkowo łatwo opanowała produkcję korpusów wież oraz proces zintegrowania z nimi ich nowego elektronicznego wyposażenia, o tyle barierą bardzo trudną do pokonania okazała się produkcja zespołu samego działa, a w szczególności – produkcja luf. W przeszłości nigdy nie były tutaj wytwarzane lufy o takich parametrach. Granicznymi, pod względem rozmiarów, były kaliber 122 mm (haubica 2S1 Goździk) oraz 140 mm (wyrzutnie rakiet kal 140 mm WP-8z dla komandosów i WM-18 dla okrętów desantowych), i długość przewodu lufowego ok. 5,7 metra (armata czołgowa D-10T kal. 100 mm). Produkcja różnej klasy dział mniejszych kalibrów, poczynając od 35 mm (KDA-35) i 98-120 mm (moździerze 98 mm i 120 mm) nie była problemem, podobnie jak wytwarzanych w tym zakładzie wcześniej haubic holowanych 122 mm oraz armat przeciwlotniczych i przeciwpancernych 85 i 100 mm oraz haubic 122 mm. Niektóre wyroby, np. czołgowe armaty kal. 100 mm, były wytwarzane w bardzo długich seriach aż do lat 90. nie tylko dla fabryki maszyn T-54/55 w Gliwicach (gdzie powstało ok. 6,5 tys. czołgów tego typu), ale też na zamówienia zagranicznych użytkowników czołgów z tej rodziny. Przedmiotem eksportu były także lufy samobieżnych haubic Goździk.

lufy HSW

Zestaw narzędzi do wykonania ostatniej operacji technologicznej, bruzdowania przewodu lufowego, składa się z 56 precyzyjnych przeciągaczy, kolejno przeprowadzanych przez blisko 8-metrowej długości przewód lufy. Fot. Jerzy Reszczyński

Wyzwania dotyczące dział kal. 155 mm z lufą 52-kalibrową, a więc o długości przekraczającej 8 metrów, przeniosły stalowowolską lufownię w zupełnie nowe obszary. W początkowej fazie prac nad tym programem artyleryjskim niezbędne okazało się oparcie na imporcie praktycznie wszystkich komponentów działa oraz zlecaniu w zagranicznych firmach najtrudniejszych operacji technologicznych. Kolejnym krokiem musiała się stać budowa własnego potencjału. Stało się to realnie możliwe po restrukturyzacji spółki i zbyciu wiosną 2012 r. jej pionu produkcji cywilnej chińskiemu inwestorowi. To pozwoliło na pozyskanie znacznego kapitału niezbędnego dla inwestycji modernizacyjnych, także w obrębie lufowni.

35 strzelanie

Nieco "powyżej" kalibru 30 mm znajdują się armaty KDA35, przetestowanej w systemie Loara i przewidywanej m.in. dla programów Noteć oraz dla armaty morskiej Tryton. Armata ta pozwala razić cele powietrzne na dystansie ponad 4 tys. metrów, także amunicją programowalną. Fot. Reszczyński.

Celem strategicznym decyzji o rozpoczęciu tych prac było dążenie do utworzenia na potrzeby całego polskiego przemysłu zbrojeniowego nowoczesnego ośrodka produkcji sprzętu artyleryjskiego, zdolnego realizować zamówienia na broń artyleryjską w przedziale kalibrów 30-155 mm.

Czytaj więcej: Polski system przeciwlotniczy z armatą 35 mm na finiszu. "Programowalna amunicja i możliwości eksportowe"

Racjonalność tej decyzji nie budziła, i nie budzi zastrzeżeń w kontekście wiedzy o możliwej do sprognozowania skali zapotrzebowania Sił Zbrojnych RP na systemy artylerii lufowej oraz kosztów pozyskiwania luf do nich. Poza systemami artyleryjskimi 155 mm L52 (Kryl i Krab) oraz Rak (na razie 64 moździerze w wariancie kołowym, z perspektywą podwojenia tej liczby w wariancie gąsienicowym), a także budową armat dla systemów artylerii okrętowej Tryton oraz obiektowej obrony przeciwlotniczej (program Noteć) kal. 35 mm, liczono się też z udziałem HSW S.A. w procesie modernizacji czołgów Leopard i ich armat 120 mm.

Lufy Rak

HSW SA radzi sobie od dawna z obróbką luf do automatycznego moździerza 120 mm Rak. Jest ona stuprocentowo spolonizowana, bo nawet półfabrykat hutniczy do jej produkcji dostarcza polski przemysł, czego na razie nie można powiedzieć o wsadzie na lufy haubic 155 mm. Fot. Jerzy Reszczyński.

Poza dwoma najstarszymi egzemplarzami protytypowymi (kompletne wieże do nich w 2001 r. dostarczyli Brytyjczycy) budowane na potrzeby pierwszego, 8-działowego modułu ogniowego (przekazanego Siłom Zbrojnym RP w listopadzie 2012 r.) haubice wyposażono w lufy z importu. Kolejne lufy, przeznaczone dla 16 pozostałych Krabów z – będącego w fazie końcowych już dostaw do 11 Mazurskiego Pułki Artylerii – pierwszego, wdrożeniowego DMO Regina, pochodzą także od partnerów zagranicznych.

W tej fazie prac nad programem Regina zakładano, iż z tego samego źródła pochodzić będą także lufy dla 12 Krabów z pierwszego z czterech kolejnych DMO, zakontraktowanych w grudniu 2016 r. Liczono się z tym, że rozruch wszystkich urządzeń oraz systemów nowego centrum lufowego może przebiegać z pewnymi oporami, co nie powinno dziwić przy tak złożonym przedsięwzięciu. Warto wspomnieć o nigdy wcześniej nie stosowanej w polskim przemyśle technologii autofretażu luf o takich kalibrach. Polega ona na wzmacnianiu wewnętrznej powierzchni przewodu lufy poprzez odkształcenie plastyczne, powodujące zmiany strukturze siatki krystalograficznej materiału. Jest ono wywoływane ciśnieniem hydraulicznym rzędu 7-8 tys. barów. W odróżnieniu od powszechnych metod  utwardzania przewodu lufowego poprzez strzelanie odpowiednim nabojem, autofretaż nie wymaga ani stosowania tzw. armaty wiążącej, ani specjalnego stendu oraz specjalnej amunicji, ani przewożenia działa na poligon. Operacja, monitorowana  przez system kamer i komputerów, odbywa się w obrębie kompleksu lufowni na specjalnym stanowisku zbudowanym poniżej poziomu posadzki, zabezpieczonym pokrywą, blisko pozostałych obrabiarek. Dzięki temu lufa przenoszona jest tylko jedną operacją transportową.

Technologia autofretażu nie ogranicza się tylko do ulepszania luf haubicy 155 mm. Procesowi temu poddano także, w ramach wdrożenia tego procesu dla kolejnych luf, wykonywaną na zamówienie WITU lufę balistyczną dla stanowiska badawczego w Ośrodku Badań Dynamicznych WITU w Stalowej Woli, na którym testowana będzie m.in. amunicja do moździerza Rak. 

lufy HSW

Większość obrabiarek zakupionych na potrzeby zmodernizowanej lufowni, takie jak np. honownica, może mieć także zastosowania w produkcji cywilnej, np. przy wytwarzaniu elementów hydrauliki siłowej. Fot. Jerzy Reszczyński.

Nowością w polskim przemyśle są zainstalowane w nowej, rozbudowanej i zmodernizowanej lufowni obrabiarki najnowszej generacji, pozwalające na wiercenie precyzyjnych otworów o długości przekraczającej 10 metrów, bruzdowanie, oraz honowanie elementów o średnicy wewnętrznej aż do 800 mm. Do tego doliczyć należy wielofunkcyjne centrum tokarsko-frezarskie, pozwalające  wykonywać z jednego zamocowania materiału kilka operacji, bez potrzeby przenoszenia go z maszyny na maszynę i każdorazowego czasochłonnego ustalania baz pomiarowych. Oszczędza to czas, obniża koszty i zmniejsza ryzyko popełnienia błędów ustawienia oraz oszczędza miejsce wewnątrz obiektu produkcyjnego, które musiałoby zająć kilka kosztownych i wymagających łącznie wieloosobowej obsługi maszyn.

Kiedy przestrzelana zostanie pierwsza, od początku do końca obrobiona w HSW SA, lufa do sh Krab? To może być perspektywa najwyżej kilku tygodni. Do wykonania pozostała już tylko jedna, ale bardzo trudna operacja – bruzdowanie. Innymi słowy, jest to wykonanie wewnątrz lufy „gwintu”, który nadaje pociskowi ruch obrotowy wokół jego osi. Bruzdowanie jest ostatnią operacją procesu wykonania lufy. Wykonywana jest ona metodą przeciągania, w trakcie którego wykorzystywanych jest kolejno od 53 do 56 precyzyjnych narzędzi, z których każde skrawa minimalną warstwę metalu.

Krab

Krab przechodzi właśnie dwie niezależne fazy polonizacji: HSW SA przygotowuje pełną produkcję w kraju podwozi w oparciu o licencję K9, i jednocześnie osiąga gotowość do seryjnej produkcji ostatniego importowanego elementu działa, czyli przewodu lufowego. Poczynając od drugiego DMO Regina sh Krab ma zawierać minimalny udział podzespołów i komponentów importowanych. Fot. J. Reszczyński.

Z tą fazą obróbki postanowiono wstrzymać się po analizie próbnej obróbki wykonanej na specjalnie zakupionym do tego celu materiale o długości 4000 mm. Na nim testowane były wszystkie operacje, zanim postanowiono, że wykona się je na bardzo kosztownym materiale na testową lufę. Dzięki temu zminimalizowano ryzyko popełnienia błędu. Po ostatecznej obróbce lufy testowej, trafi ona na testy ogniowe na poligonie. Pozytywny wynik testów pierwszej wykonanej od A do Z w Stalowej Woli lufy oznaczać będzie gotowość lufowni do podjęcia produkcji seryjnej tego węzłowego podzespołu Kraba, a tym samym – osiągnięcie założonego celu i wykonywanie luf w Stalowej Woli. Naturalnie, odnosi się to również do lufy samobieżnej haubicy Kryl, kiedy zapadnie decyzja o seryjnej jego produkcji. Obecnie można stwierdzić, że po raz pierwszy od wznowienia programu artylerii lufowej 155 mm są realne szanse, iż działa w całości będą wyprodukowane w Polsce.

Czytaj więcej: Kryl nie „pęka” i strzela pełnym ładunkiem

Dostawy Krabów z tego DMO, który będzie pierwszym z grudniowego kontraktu z 2016 r., zaplanowane są na rok 2018. Oznacza to, że wdrożenie seryjnej produkcji luf dla tych dział nie będzie musiało odbywać się pod presją czasu. Należy to rozumieć w ten sposób, że obecnie nie planuje się już zakupu za granicą obrobionych mechanicznie luf dla sh Krab.

Do całkowitej technologicznej niezależności HSW SA w dziedzinie produkcji luf artyleryjskich największego kalibru brakować będzie tylko jednego: eliminacji importu półfabrykatu hutniczego, z którego wykonywana jest lufa. Niestety, HSW SA nie ma już w swej strukturze wydziału  metalurgicznego, zapewniającego możliwości wykonania odpowiedniego wytopu, jego swobodnego odkucia oraz niezmiernie ważnego etapu – obróbki cieplnej. Dostępne na europejskich rynkach półfabrykaty mają nie tylko odpowiednie właściwości fizykochemiczne (skład stopu i jego jednorodność strukturalna), ale też są wstępnie obrobione mechanicznie, zewnętrznie i wewnętrznie (wstępnie przetoczone i rozwiercone). Ceny takich półfabrykatów są tajemnicą handlową, toteż bardzo trudno jest publicznie dywagować nad ekonomicznymi granicami opłacalności inwestycji pozwalającej wyeliminować konieczność kupowania takich półfabrykatów w wyspecjalizowanych firmach, których w Europie jest zaledwie kilka.

Obecnie dla HSW SA nie jest problemem pozyskiwanie w kraju, półfabrykatów hutniczych na produkcję luf mniejszych kalibrów, do 120 mm (moździerz Rak) włącznie. Tyle, że lufa moździerza ma 3000 mm długości, a nie ponad 8000. Opanowanie technologii produkcji półfabrykatów na lufy 155 na pewno przeniosłoby polskie hutnictwo do światowej elity, ale nie da się tego przeprowadzić bez poczynienia inwestycji (choćby dla prawidłowego i optymalnego przeprowadzenia obróbki cieplnej tak dużych półfabrykatów).

Borsuk strzelanie

O ile zwieńczeniem możliwości HSW w dziedzinie obróbki luf artyleryjskich są 52-kalibrowej długości lufy haubic 155 mm, o tyle miejsce na dole tego typoszeregu luf zaplanowano dla lufy armaty 30 mm dla wież bezzałogowych dla KTO Rosomak oraz BWP Borsuk… Fot. Jerzy Reszczyński.

Kolejną szansą rozszerzenia wykorzystania potencjału lufowni będzie produkcja armaty, która będzie stanowić podstawowe uzbrojenie strzeleckie bezzałogowej wieży ZSSW-30 przewidzianej dla KTO Rosomak oraz, docelowo, BWP Borsuk. Jeśli uda się pozyskać prawa do produkcji, to w programie produkcyjnym stalowowolskiej spółki i całej PGZ pojawi się atrakcyjny i ważny dla polskiej armii wyrób. Technologicznie HSW SA, jak zapewniają menedżerowie tej spółki, jest w stanie poradzić sobie z tym wyzwaniem.

Jerzy Reszczyński

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

135 komentarzy

asd Piątek, 27 Października 2017, 18:14
Kryl wypada blado w porównaniu z systemem Archer, który obsługiwany jest przez 1 osobę.
Skoczek224 Poniedziałek, 12 Czerwca 2017, 17:19
Skoro są możliwości, to może by po lobbować moździerz RAK z długą lufą?
Filiposs Poniedziałek, 12 Czerwca 2017, 9:52
No to czekamy na 'czołgową' armatę kal. 130 mm :)
Zadumany Poniedziałek, 12 Czerwca 2017, 13:57
A gdzie amunicja? Przy tej ekstrawagancji w planowaniu to czemu nie myśleć o 200mm?
Geoffrey Poniedziałek, 12 Czerwca 2017, 11:29
Chyba nie warto wchodzić w 130 mm, jeśli współczesne armaty mają 120 i 125 mm. żeby poczuć różnicę, trzeba od razu zabrać się za 140mm.
dropik Poniedziałek, 19 Czerwca 2017, 9:43
130mm armata od rheinmetalla ma o jakieś 50% większe możliwości niz 120mm. W zasadzie takie jak 140mm pierwszej generacji.
mag Poniedziałek, 12 Czerwca 2017, 21:58
To już może od razu 155, skoro mamy gwintowaną to możemy wykonać gładką.
Ale na poważnie: każdy student politechniki po kursie dynamiki powinie umieć wyliczyć dlaczego to niemożliwe. Już 130 to bardzo poważny problem przy uwzględnieniu skrajni kolejowej (max. szerokość czołgu), kolejne to wymiary wieży ze względu na wielkość amunicji i jej za mała ilość, zapotrzebowanie na moc szczytową dla osiągnięcia przyśpieszeń i prędkości obrotowej wieży, masa czołgu to większy silnik itd, itd....a masa opancerzenia rośnie w 3. potędze wzrostu wymiarów itd, itd....
gnago Piątek, 16 Czerwca 2017, 14:40
Ta dołożywszy przerzut lotniczy wykluczymy wszystkie duże kalibry. A olewając wszystkie takie uwarunkowania otrzymamy działo dedykowane do obrony terytorium kraju
roman Niedziela, 11 Czerwca 2017, 22:59
dostawca licencji, koreański Hanwha Techwin jest aktualnie w procesie restrukturyzacji. nie wiem jak to wpływa na współpracę z HSW, ale może by miało sens przejąć Hanwha np. przez PGZ. nasze firmy rzadko dokonują przejęć pod kątem technologii, ale może tu miałoby to jakiś sens?
WojtekMat Poniedziałek, 12 Czerwca 2017, 12:22
Nie ta skala. To tak jakby proponować aby właściciel straganu z pietruszką kupił plantację.
Oni za przysłowiowe "drobne" mogli by kupic cały PGZ.
P Poniedziałek, 12 Czerwca 2017, 11:14
Pod kątem technologii to my powinniśmy przejmować jak najwięcej ukraińskich firm, przejmując ich ważniejsze firmy można by się nieźle obłowic a i z realizacją będzie znacznie łatwiej
Bodo Niedziela, 09 Lipca 2017, 10:19
Od Ukraińców nie kupować, bo w ten sposób nasze pieniądze pójdą na cele wrogie Polsce, np. propagowanie banderyzmu. A i z sabotażem technicznym też można byłoby się liczyć.
Willgraf Wtorek, 13 Czerwca 2017, 16:30
bardzo cenna uwaga...ale jak widać w Polsce potrafią tylko oddawać firmy za bezcen , który nie potrafią odzyskać a co dopiero żeby coś kupili...była szansa przejęcia za drobne Saaba ...i ....
nie potrafią zarabiać przez kupowanie oni zarabiają przez rozprzedawanie
Realizacja Poniedziałek, 12 Czerwca 2017, 6:35
Hanwha Techwin to Samsung, Hanwha to Koreański PGZ z tą różnicą, że jest prywatny. Może my sprzedamy PGZ Samsungowi?
aha Środa, 05 Lipca 2017, 22:54
Już nie Samsung.
Dyzio Niedziela, 11 Czerwca 2017, 13:44
Taki zakład produkcyjny jak HSW powinien być dobrze chroniony także z powietrza i to nie tylko w czasie "W"
Cleo Niedziela, 11 Czerwca 2017, 11:17
Wbrew często goszczącym na tych forach opiniom malkontentów, orientacja na wyposażenie wojska przez Polski przemysł zbrojeniowy ma w długofalowej perspektywie sens.
Miejmy nadzieję, że Stalowa Wola nie będzie wyjątkiem.
Wawiak Wtorek, 13 Czerwca 2017, 15:19
Zdanie malkontentów jest czysto polityczne - bo logiczne to ono na pewno nie jest. Sprzęt powinien być tam, gdzie się da - polski. Zwróćmy uwagę, że wiele krajów tworzy również swoje komponenty do sprzętu z importu np. Turcja robi rakiety do F-16... Czyli można całkiem sporo...
Młotkowy Niedziela, 11 Czerwca 2017, 11:14
Odkuwki na lufy z Polskiej huty, czy z zagranicznej?
Podbipięta Niedziela, 11 Czerwca 2017, 19:28
Brali z Francji a teraz chyba z Niemiec.
mankio Sobota, 10 Czerwca 2017, 17:35
pozostaje nawytwarzac krabow i rakow z 5 razy tyle co zaplanowane.
Zbulwersowany podatnik Sobota, 10 Czerwca 2017, 16:05
Brawo dla zarządu HSW za rozsądną odbudowę potencjału! Jednak nasuwa mi się pytanie... Czy w związku z tym, że HSW ma zdolności produkcyjne armat 120 i 125mm to nie warto byłoby zakupić od Ukraińców i Niemców licencji na produkcję tych kalibrów? Z Ukrainą sprawa jest o tyle prosta, że daliśmy im wielomiliardowe pożyczki które bądźmy szczerzy pewnie nigdy nie zostaną spłacone. Niech zobowiązania wobec nas przerzucą na swoje firmy i jakoś sobie radzą, a my już dawno powinniśmy naciskać na licencję nie tylko na Pirata i armatę 125mm, ale też całego Jatagana/Opłota (armata, wieża, silnik, przekładnia, podwozie itd.) bo to zawsze lepszy czołg niż T72M/PT91, a znacznie tańszy niż Leopard.
Geoffrey Poniedziałek, 12 Czerwca 2017, 11:36
Skąd ta uporczywie pojawiająca się bajka o wielomiliardowych kredytach Polski dla Ukrainy? Do tej pory to było kilkadziesiąt milionów dolarów. Po gumie do żucia od każdego Polaka. Co nie zmienia faktu, że Jatagana trzeba brać, bo to najlepszy sposób na zastąpienie Twardych, kiedy nie ma na rynku używanych Leopardów, ani kasy w budżecie na nowe Abramsy. Polska sama czołgu podstawowego nie zbuduje. Z Ukrainą - owszem, bo Ukraina buduje sama :)
dropik Poniedziałek, 12 Czerwca 2017, 7:52
nie wyprodukuje się ot tak lufy do armaty czołgowej 120 czy 125mm. trzeba kupic licencje albo ją sobie opracować. poza tym nie mam pewności że tą samą technologię można zastosować przy produkcji armaty 155 i 120mm. lufa czołgowa podlega bardziej ekstremalnym warunkom
mag Niedziela, 11 Czerwca 2017, 9:26
HSW nie ma zdolności do produkcji armaty 125 mm (2A46).
Licencja na produkcję T-72 zakupiona przez Polskę zawierała również prawa licencyjne do produkcji tej armaty.
Dokumentacja konstrukcyjna i technologiczna znajduje się w PL.
victor Poniedziałek, 12 Czerwca 2017, 12:36
Polska nie produkowała luf do T-72. Sprowadzano je ze Słowacji. HSW produkowała masowo gwintowane "setki" do T-54/55
gnago Piątek, 16 Czerwca 2017, 14:45
tak samo do poldka kupiono licencję na cay szereg silników a ostał się rozwiercony 1,5 z dużego fiata 125
Terrier Sobota, 10 Czerwca 2017, 13:36
Gratulacje dla Huty. Oby tak dalej. Odbudowa i rozwój polskiego przemysłu zbrojeniowego powinien opierać się na produkcji i rozwoju poprzez zakupowania licencji za granicą. Np. Korea/Turcja
marcin Sobota, 10 Czerwca 2017, 8:54
Jako laik mam prośbę do koleżeństwa.Wyjaśnijcie mi dlaczego armaty czołgowe 120/125mm są gładkolufowe a 155 hałbic gwintowane.
ito Sobota, 10 Czerwca 2017, 11:48
Kwestia przeznaczenia. Nie wymyślono dotychczas lepszej metody stabilizacji pocisku w locie niż wykorzystanie efektu żyroskopowego, czyli nadanie mu ruchu obrotowego- stąd wszystkie nowoczesne działa (karabiny i pistolety) mają lufy bruzdowane- gwint nadaje pociskowi ruch obrotowy. Jest tylko jeden wyjątek- działa przeciwpancerne przeznaczone do zwalczania czołgów podstawowych przy użyciu pocisków podkalibrowych. Żeby poradzić sobie z czołowym pancerzem taki pocisk musi być wystrzelony z prędkością dobrze ponad półtora km/sek. Przy zastosowaniu lufy bruzdowanej i stabilizacji obrotowej jest to niemożliwe- po pierwsze pocisk wyrwie się z gwintu i efekt nadania ruchu obrotowego nie wystąpi (granicą skuteczności gwintu jest coś około 1200 m/sek), po drugie pocisk zwyczajnie nie zdoła się rozpędzić do zadanej prędkości- najpierw efekt hamujący gwintu a po odpowiednim uszkodzeniu pocisku- przedmuch, po trzecie- w lufach armat czołgowych warunki ciśnieniowe są drastyczne, po bardzo niewielu strzałach gwint zostanie całkowicie zrujnowany i lufa nie będzie nadawała się do użytku. Nawet gładkie lufy mają stosunkowo niewielką trwałość ze względu na wymywanie materiału ze ścianek- stąd dla bardzo szybkich pocisków stosowanie luf gładkich i stabilizacji brzechwowej, całkowicie wystarczającej na tak małych odległościach na jakich odbywa się zwalczanie czołgów przez czołgi (zazwyczaj nie więcej niż 2,5- 3 km)- i ograniczanie strzelania pociskami bojowymi do minimum- do ćwiczeń stworzono całą kategorię amunicji ćwiczebnej, która nie niszczy luf no i nie leci tak daleko jak pocisk bojowy (niby nie ma on materiału wybuchowego, ale poleci i 30 km poza strzelnicę, a to jednak kilkukilogramowy kawał mela).
KrzysiekS Niedziela, 09 Lipca 2017, 18:48
KrzysiekS->marcin
Prosto gładkolufowe mają większą prędkość wylotową pocisku (gwint przy tej prędkości by nie wytrzymywał)
Frosty Poniedziałek, 12 Czerwca 2017, 9:45
Jest jeszcze kwestia poscikow kumulacyjnych: ruch obrotowy pocisku powoduje rozproszenie strumienia kumulacyjnego. Co ciekawe Francuzom udalo sie o obejsc w formie pociskow Obus G dla 105mm na amx-30 - ich zewnetrzna czesc wirowala stabilizujac pocisk a wewnetrzna, osadzona na kulowych lozyskach pozostawala nieruchoma maksymalizujac efekt kumulacyjny. Brytyjczycy poszli jeszcze w inna strone I zamiast pociskow HEAT poszli w HESH-e ktorym ruch wirowy nie szkodzi. Stad ich Challenger 2 to chyba jedny czolg podstawowoy z bruzdowana armata 120
rafałek Sobota, 10 Czerwca 2017, 22:29
Bardzo rzeczowa odpowiedź. Dzięki
Zbulwersowany podatnik Sobota, 10 Czerwca 2017, 18:38
A czy czasem angielskie czołgi (Challenger 2) nie mają gwintowanych luf? Jeżeli tak to jak rozwiązali w/w problemy związane z tą technologią?
asdf Niedziela, 11 Czerwca 2017, 17:17
Nijak. Chcieli je wymienić na gładkolufowe z reinmetal, ale musieliby zbytnio przebudować wieżę do składowania innego typu amunicji, i inwestycję zarzucono.
mag Sobota, 10 Czerwca 2017, 13:59
nadanie ruchu obrotowego nie jest efektem żyroskopowym, to rotacja. Żyroskopowy efekt patrz zasada zachowania pędu.
Willgraf Sobota, 10 Czerwca 2017, 11:43
To nie tak dlaczego jedne są gwintowane a drugie nie......generalnie lufa gladkolufowa ma większą żywotność i można strzelać pociskami rakietowymi, a lufa gwintowana ma teoretycznie większą donosność i celność
Hatake Środa, 14 Czerwca 2017, 9:05
Tylko celność
mag Sobota, 10 Czerwca 2017, 11:00
Gładka lufa umożliwia wstrzeliwanie pocisków zwłaszcza kinetycznych z znacznie większą prędkością (nawet 1800 m/s) niż gwintowana. Przeszkodą dla gwintowanych jest głównie siła odśrodkowa pochodząca jak sama nazwa wskazuje od obrotu pocisku wokół osi wzdłużnej.
rosół Piątek, 09 Czerwca 2017, 18:41
czy dostarczyli już wreszcie do wojska pierwsze 24 Kraby?
tak tylko Piątek, 09 Czerwca 2017, 17:35
Pytanie do ludzi w temacie. Kiedyś na tym forum jeden kolega napisał, że lufę do czołgu robi się 2 lata razem z odkuwką. Oczywiście go wyśmiałem ale jednak nie daje mi to spokoju i mimo, iż zagłębiałem temat nigdzie nie mogłem znaleźć info na ten temat. W nawiązaniu, przypominam również, że podczas II wojny Niemcy produkowali rocznie 3,5 tyś czołgów co daje 10 czołgów dziennie a w tym samym czasie ZSRR produkował 100 czołgów dziennie. Pytanie czy rzeczywiście wykonanie lufy jest tak skomplikowane czy wystarczy porządnie dobrać komponenty do stali? Z góry dziękuję za podzielenie się swoją wiedzą. Pozdrawiam.
King Piątek, 09 Czerwca 2017, 23:13
Rzeczywiście materiał się sezonuje. Leży sobie taka rura ROK. Dopiero pozniej się ją obrabia. W sumie blisko dwa lata od rozpoczecia jej produkcji.
nordx Piątek, 09 Czerwca 2017, 22:46
czytałem kiedyś artykuł o produkcji luf do leopardów i faktycznie padł tam termin ok 2 lat, ale dotyczył on sezonowania, leżakowania, czy podobnego procesu stali z której lufa miała być wykonana. sam proces obróbki trwa zdecydowanie mniej. w czasie wojny zapewne nie brano pod uwagę wielu czynników i wytrzymałości lufy, gdyż w najlepszym wypadku wymieniano ją, częściej jednak wymieniano cały czołg ;)
mag Sobota, 10 Czerwca 2017, 11:08
Na czas zagrożenia (wojny) prowadza się inne WT produkcji uwzględniające tzw średni czas przeżycia, w uproszczeniu ile razy czołg wystrzeli, ile godzin (km) będzie jeździł itd. Np. teoretyczna żywotność lufy dla czołgu to kilkaset strzałów w zależności od rodzaju amunicji. Na czas W to niepotrzebne komplikowanie produkcji (wystarczy żywotność np. 60 strzałów, a przez to uproszczenie produkcji, wystarczy przebieg 1500 km a nie 10 000 km... itd.)
astan Sobota, 10 Czerwca 2017, 10:30
Proces "leżakowania" nazywa się stabilizacją lub starzeniem, choć to nie jest jednoznaczne. Proces ten można prowadzić w temperaturze do 150C i trwa to krócej, jednak efekty są gorsze niż w przypadku "leżakowania"
Ch Piątek, 09 Czerwca 2017, 17:19
Brawo dla Huty Stalowa Wola.Więcej takich odważnych firm i nie bylo, by problemu z produkcją wojskową w kraju.
dropik Poniedziałek, 12 Czerwca 2017, 7:58
brawo to będziemy bić jak zaczną je używać i nic złego się z nimi nie będzie działo. Mało to bubli produkuje nasza zbrojeniówka ?
ryba Piątek, 09 Czerwca 2017, 22:11
z żadna produkcja by nie yło problemu
Realista Piątek, 09 Czerwca 2017, 16:45
Ciekawe kiedy to zgodnie z Polską "mądrościa" podniosą się głosy że HSW to obcy kapitał.. chiński.
tak jak z innymi podmiotmi w które zainwestował zagraniczny kapitał.
QDark Piątek, 09 Czerwca 2017, 19:27
Chiński kapitał jest w dawnej produkcji cywilnej, którą to już parę ładnych lat temu HSW sprzedała. Co ciekawe, teraz Chińczycy będą produkować w większości na rynek Chiński u nas.
P Piątek, 09 Czerwca 2017, 22:00
Bo na europejskim ich produkty się nie chciały sprzedawać ;)
QDark Sobota, 10 Czerwca 2017, 18:33
Co nie zmienia faktu, iż zarząd HSW ubił podwójny interes. Dla siebie (zdobył kapitał do modernizacji zakładu, praca dla wielu ludzi), oraz dla nas wszystkich "kaska" z eksportu.
P Piątek, 09 Czerwca 2017, 18:57
Chinczyki nie inwestowali w hsw tylko odkupili od nich ich dział cywilny czyli ten zajmujący się koparkami, dzwigami itp. I jak najbardziej to co kupili to zagraniczny kapitał, a hsw to Polski kapitał. Co do tej części która ma chiński kapitał to już chyba zbankrutowała albo przynajmniej jest na krawędzi bo się im tam dobrze nie powodzi, taki to ten kapitał
PRS Piątek, 09 Czerwca 2017, 15:35
,,(...) i jednocześnie osiąga gotowość do seryjnej produkcji ostatniego importowanego elementu działa, czyli przewodu lufowego. "
,,Do całkowitej technologicznej niezależności HSW SA w dziedzinie produkcji luf artyleryjskich największego kalibru brakować będzie tylko jednego: eliminacji importu półfabrykatu hutniczego, z którego wykonywana jest lufa. Niestety, HSW SA nie ma już w swej strukturze wydziału metalurgicznego, zapewniającego możliwości wykonania odpowiedniego wytopu, jego swobodnego odkucia oraz niezmiernie ważnego etapu – obróbki cieplnej."
I to jet właśnie clo problemu.
Być może coś się ostatnio pozmieniało (jak mawiają rynek nie lubi pustki) ale do niedawna cały europejski ,,zachodni" świat zaopatrywał się w odkuwki z jednego źródła - z Francji.
Dla nas nie jest to zbyt komfortowa sytuacja. Szczególnie, że gotowe działa, a później lufy wykonywał Nexter dobrze na tym zarabiając. Więc teraz potencjalnie traci zyski.
To długi i kosztowny proces... ale...
Jak się powiedziało A...to trzeba być gotowym na przysłowiowe Z.
Powinny zostać wydzielone środki z budżetu w formie grantu naukowego na opanowanie technologi produkcji odkuwki o wymaganych właściwościach. To powinno być na wczoraj. Ale w tym programie (Regina) prawie wszystko jest opóźnione w stosunku do potrzeb czy też zapotrzebowania. HSW próbuje to jakoś ogarniać, ale bez rzeczywistej pomocy Państwa Polskiego (resort gospodarki) nie pójdzie to już do przodu.
CB Piątek, 09 Czerwca 2017, 15:30
Zastanawiam się tylko, ile my jeszcze tych Krabów zamówimy. Żeby nie wyszło tak, że nasze lufy pojawią się dopiero gdzieś w ostatnich egzemplarzach i więcej będzie tych importowanych niż z HSW. Wtedy cała ta inwestycja będzie o kant... Co z tego że będzie można, jak nie będzie do czego i dla kogo. Niestety tak już drzewiej bywało, że cały nowy potencjał był marnowany.
Mam jednak nadzieję, że tym razem tak nie będzie.
PRS Sobota, 10 Czerwca 2017, 17:05
Zastanów się na ile lat MON przewiduje eksploatację tych systemów artyleryjskich w WP???
Trzydzieści lat to najmniej. Czyli będzie ,,moderka"
Muszą posiadać zapas luf lub inaczej przewidzieć zapas.
Może też być tak, że trochę ,,otrzeźwieją" i zwiększą ilość wozów z efektorami w pułkach do 32 (dwa dywizjony po 16 szt) by ,,indian" było zdecydowanie więcej niż ,,wodzów". Wtedy ,,domówią" kolejne wozy (vide wypowiedzi Ministrów o ,,papierowych dywizjach").
Być może zamówią jeszcze jakieś DMO na Wybrzeże (ze dwa-trzy) jeżeli odstąpili od budowy jakichkolwiek okrętów nawodnych.
Kryla jak na razie definitywnie jeszcze nie skreślili.
Oraz odeszli (jak na razie) od koncepcji PO likwidacji Goździków.
Być może będzie decyzja o modernizacji haubicoarmaty Dana.
Ja tu widzę zapotrzebowanie na co najmniej 1000 nowych luf dla samej artylerii.
Do tego lufy do czołgów .
Willgraf Sobota, 10 Czerwca 2017, 11:55
a zapas ??? Lufa to nie element stały...zużywa się i ma wyliczony czas eksploatacji i strzałów....to element zapasowy....dobrze byloby mieć zapas luf do Krabow tak jak i zapas amunicji...ciekawe czy MON zakontraktowal dodatkowe lufy
victor Piątek, 09 Czerwca 2017, 18:12
Na razie pierwszy DMO ma wieże z lufami brytyjskimi (2 szt.), francuskimi (8 szt.) i niemieckimi (pozostałe wozy). Dostawa drugiego DMO (czyli pierwszego z czterech zakontraktowanych w grudniu 2016 r.) uzgodniona jest na 2018 r. - tak napisano w tekście. Oznacza to, że lufy do tych Krabów będą realnie potrzebne na początku 2018 r., aby wchodzące w jego skład działa można było zmontować, przestrzelać i przekazać do badań zdawczo-odbiorczych. W sumie zatem tylko w ramach tego kontraktu potrzebnych będzie 96 luf. Jeśli MON nie obrazi się na Kryla, potrzeby na tę sh w PMT określono na 168 szt. (mowa była o 7 DMO po 24 działa). To już razem daje ponad 250 luf 155 mm L52. Lekko licząc - po mniej więcej milionie za sztukę (w 2015 r. MON - można to sprawdzić, bo przetarg był publiczny - kupował lufy 120 mm do Leo po prawie 980 tys. zł za sztukę. Nawet nie ma pewności, czy było to nowe lufy, czy z odzysku, czyli używki. A 120-ka czołgowa, choć chromowana, nie jest bruzdowana i jest znacznie krótsza od 155 haubicznej. W sensie wykonania (robocizna i niezbędne narzędzia) i materiału musi być więc droższa. Wychodzi, że tylko na produkcji luf 155 dla dwóch systemów 155 mm HSW powinna zarobić jakieś ćwierć miliarda, z których za graqnicę pojedzie tylko to, co się wyda na meteriał hutniczy. O ile rząd się nie puknie w głowę i nie wesprze polskich hut, aby te mogły uruchomić inwestycje, głownie w piece wgłębne. Odlanie stopu na lufy to dziś już detal, odkucie ich też jest możliwe. Najgorzej jest z obróbką cieplną, bo piece wgłębne o takich rozmiarach to lekko licząc kilkanaście milionów. Problem tylko w tym, że rząd nie ma państwowych hut, a do prywatnych miłością nie pała... I to może być problem. Bo polski przemysł ma kompetencje, aby stale pancerne robić - w HSJ w Stalowej Woli i w Częstochowie. Tylko trzeba umieć połączyć te biznesy bez zacietrzewienia ideologicznego, za to z sensem. Która z tych firm zaryzykuje inwestycje na własne konto i ryzyko, jak potem MON powie, że nie chce od prywatnego kupować stali na lufy?
W3-pl Sobota, 10 Czerwca 2017, 14:00
konkretnie. nie jak wrzask tego forum o BRZYDOCIE kryla. a fotka prototypu Archera przed przekszczeniem z Karelian? Ma i "nochal" i szyby "prawie" pionowe. Ale i w "automacie" z tego mechanizmu rewolwerowego to strzela tymi 3 pociskami w 12 sekund? A Tu "program został zamrożony na wiele lat, i to w fazie praktycznej gotowości HSW SA do seryjnej produkcji haubic, czyli już po pomyślnie przeprowadzonych badaniach obydwu istniejących wówczas egzemplarzy Kraba, protytypów nr 1 i 2.
Kiedy w 2008 r. Polska program wznowiła. Prawdziwy LOL. Mimo pozyskiwania funduszy. Z Chin, prywatyzacji fabryki heli...itp
mag Sobota, 10 Czerwca 2017, 11:22
Szanowny Panie,
Odpowiednie piece wgłębne wybudowała jeszcze komuna w Hucie Ostrowiec (obecnie Celsa Ostrowiec). Wybudowała tam też odpowiednią kuźnię i wydział obróbki wstępnej. Problemem może być jedynie modernizacja sterowania pieców ze względu na konieczność zachowania szczegółowej procedury sterowania gradientem temperatury.

Wyjaśniam również, że o ile uzyskanie odpowiedniego składu chemicznego wlewka nie powinno być problemem dla hut w PL ( Ostrowiec, ZSJ - w St. Woli - dawna część HSW), to osiągnięcie odgazowania na odpowiednim poziomie jest niemożliwe bez przetopu elektrożużlowego.
TEJ TECHNOLOGII W PL NIE MA!!
Nie ma również zgniatacza do wstępnej obróbki plastycznej wlewka dla przygotowania wsadu do elektrożużla. Choć jest to możliwe obejściowo w Ostrowcu. Następnie walcownia i ciągarnia - możliwe w PL.
PRS Sobota, 10 Czerwca 2017, 9:57
HSJ (Congor) dostała w ubiegłych latach ,,kroplówkę" z budżetu (NCBiR) na opracowanie ,,rodziny" stali pancernych. Efekt pozytywny. Czyli ,,da się". To prywatna firma której produkcja militarna stanowi niewielki procent. I od tej prywatnej firmy Państwo kupuje w sposób systematyczny wyroby. Tak więc nie jest prawdą, że obecny MON kupuje tylko w firmach z PGZ. Jeżeli po przeliczeniu wszelkich kosztów związanych z produkcją odkuwek (z obróbką cieplną i wstępną obróbką mechaniczną) wyszylibyśmy na przysłowiowe ,,zero" to moim zdaniem warto. Piłeczka jest po stronie resortu Gospodarki.
uofca zombie Piątek, 09 Czerwca 2017, 17:45
Odpowiedź na to masz odpowiednio w: 9, 10, 15, 16 akapicie tekstu powyżej. Bez sensu było by wklejanie jeszcze raz tego tekstu, skoro możesz sobie przewinąć powyżej i "przeczytać ze zrozumieniem".
CB Piątek, 09 Czerwca 2017, 22:06
"w kontekście wiedzy o możliwej do sprognozowania skali zapotrzebowania Sił Zbrojnych RP na systemy artylerii lufowej oraz kosztów pozyskiwania luf do nich." - ano właśnie: sprognozowania skali. Nie żyję w tym kraju od dzisiaj czy od wczoraj i trochę tych różnych prognoz i koncepcji już słyszałem i przeżyłem, dlatego mam po prostu obawy. Ale może niesłuszne, mam nadzieję.
Gliwiczanin Piątek, 09 Czerwca 2017, 15:02
Jak zwykle Huta Stalowa Wola pokazała że można w tym kraju produkować dobrej jakości polski sprzęt np. WR-40 Langusta, AHS Krab, Moździerz RAK. Brakuję jeszcze Kryla i Borsuka. Szkoda tylko że tak mało wojsko tego sprzętu kupuje ale to winna polityków najpierw PO a teraz PIS.
akh Poniedziałek, 26 Czerwca 2017, 22:20
Langusta to polski wyrób? A może jedynie modyfikacja licencyjnej radzieckiej BM-21 Grad, Krab to polski wyrób czy też może połączenie brytyjskiej wieże z lufą z francuskich czy niemieckich odkuwek z koreańską wieżą? W Krylu samo działo z Izraela.... Propaganda Ci niestety zaburza odbiór rzeczywistości. Więc nie do końca polski i niestety wcale nie dobrej jakości (w porównaniu do zagranicznych) Przykre, prawdziwe.
Jacek Piątek, 09 Czerwca 2017, 15:22
kupuje się tyle ile potrzeba a właściwie ile kasy starczy , gdyby nie zdecydowana decyzja odnośnie kupna licencji na podwozia od Koreańczyków , Bumar dalej by zaklinał rzeczywistość i obiecywał gruszki na wierzbie a przy obecnej ekipie to pewnie by mu i uwierzyli .
Adik Sobota, 10 Czerwca 2017, 3:41
Zwróć łaskawie uwagę, że 2 pierwsze egzemplarze podwozia oddane do testów były OK. Dopiero kiedy po wieloletniej przerwie MON powrócił do projektu Kraba Bumar wyprodukował 8 powozi z którymi był problem.
W/g Politechniki Wrocławskiej winna była użyta stal z wadą wodorową a nie technologia produkcji podwozia. Oczywiście wina leży po stronie Bumaru, że użyli wadliwej stali ale czy to był powód żeby ich skreślać, tracić miesiące i setki milionów na licencję?
Amerykanie też miewają problemy z nową bronią ale nie robią takich histerycznych ruchów tylko wymagają poprawienia lub dopracowania.
PS. Nie jestem z Bumaru tylko z PWr.
czarny bez Sobota, 10 Czerwca 2017, 11:53
- a jak wytłumaczysz pozostałe usterki, że o wyciekach i zacieraniu się silników nie wspomnę? Oczywiście wszystko można zwalić na waty produktów. I taką też strategię obrał Bumar. Ale co to zmienia? Poza tym przez 8 lat w Bumarze się duuuużo zmieniło i to na niekorzyść - gdy świat szedł naprzód oni dokładnie w drugą stronę (no może poza wykwalifikowaną kadrą - oni szli na przód - na zachód)
Polski chłopak Piątek, 09 Czerwca 2017, 14:41
Jak oceniacie mój pomysł aby hsw nabyła zdolności produkcji luf czołgowych 120mm długości 55 kalibrów które były by wymieniane w miejsce zużytych L44 w naszych leo co dało by znaczny wzrost siły ognia i uniezależnienie od zagranicy.
dropik Poniedziałek, 12 Czerwca 2017, 8:03
wytwarzanie 120 mm wymaga to zapewne dodatkowych, innych technologii.
mag Sobota, 10 Czerwca 2017, 13:18
Prosta wymiana lufy nie wchodzi w grę. Zmiana mas powoduje konieczność nowego konstrukcyjnego wyważenia lufy w kołysce, zmiany charakterystyk lub nowych oporopowrotników, zmiana mas powoduje również zmianę momentów bezwładności a za tym zmianę pracy stabilizacji (lub nawet wymianę), pogarsza prędkości (przyśpieszenie !) obrotowe co powoduje konieczność wymiany wielu agregatów elektrycznych itd... O nowych charakterystykach balistycznych i skutkach dla SKO nie wspominając.
tur Piątek, 09 Czerwca 2017, 19:03
Pomysł dobry, dało by to wiele korzyści, ale w rzeczywistośći byłoby trudne do zrealizowania, (inwestycje, licencje).
Spokojnie Piątek, 09 Czerwca 2017, 18:20
Oceniamy źle. Polskie wojsko nie chce luf 55 kalibrów do Leo, więc najpierw to byś musiał zmienić zanim zabierzesz się za zmiany w HSW. Jeżeli chodzi o lufy czołgowe to skoro chcemy zostawić T-72 125mm w służbie w nieskończoność od tego należy zacząć. Lufy robią Ukraińcy i Słowacy, więc to jest "nasz poziom" kompetencji. Potem można pomyśleć o trudniejszym kroku, czyli L44 120mm. Ale ogólnie jest w tym temacie cisza, więc coś musi kierować HSW. Trzeba ich i MON skłonić by się wypowiedzieli w temacie zanim zacznie się dywagować na forach.
Ernest Treywasz Piątek, 09 Czerwca 2017, 21:20
Trzeba raczej myśleć o większym kalibrze. Nowy francusko-niemiecki MBT będzie miał 130 mm, bardzo mocną. Być może Amerykanie wrócą do pomysłu 140mm z lat 80-tych, zwłaszcza kiedy pojawi się upgrade T-14 do 152mm, co jest chyba kwestią czasu.
Pytanie - czy Amerykanie pójdą na kompromis z Niemcami i Francuzami czy raczej zdecydują się ich przelicytować w następcy Abramsa?Jeśli decyzje będą podejmowane za Trumpa, to stawiam raczej na to drugie.
Pytanie drugie: I co my na to?
hh Piątek, 09 Czerwca 2017, 15:17
Zdolność do produkcji takich luf już ma, nie ma licencji.
mag Sobota, 10 Czerwca 2017, 13:22
Szanowny Panie, Licencja na T-72 obejmowała kompletną 2A46. Produkcji w Pl nie podjęto z przyczyn ekonomicznych.
AndyP Piątek, 09 Czerwca 2017, 13:53
Mamy licencję na 35 mm, czemu do BWP ładować kaliber 30 mm??
kot Niedziela, 11 Czerwca 2017, 14:22
ilosc amunicji................
Przeszkoda Piątek, 09 Czerwca 2017, 18:24
Bo to ma być ta sama wieża z Rosomaka. Do 35mm trzeba opracować nową, a zobacz jak sobie "radzimy" z ZSSW-30. Dlaczego ta sama? Dlatego, że Borsuk miał pływać, być lekki. Teraz niby wymóg znikł, ale już zaprojektowane elementy w tym power-pack pozostały. Więc by trzeba odwalić olbrzymi kawał roboty. Pytanie mam następujące: skoro tyle trzeba zmienić to dlaczego tylko 35mm a nie 40mm? Pozyskanie licencji to nie jest jakiś kosmiczna przeszkoda. Tak czy siak zostajemy na razie przy 30mm. Chociaż tyle zróbmy, nie choćby z głową w chmurach.
PRS Sobota, 10 Czerwca 2017, 11:57
Wymóg pływalności nie jest obecnie ,,wiążący". To znaczy ,,może pływać ale nie musi". HSW włożyła już kupę pracy by sprostać temu ... dyskusyjnemu założeniu. Może być tak, że przedstawią wariant ,,lekki" pływający i ,,ciężki" dopancerzony.
Na razie to czekamy na wieżę bezzałogową. Ciekawe jak rozwiążą kwestię obserwacji dookólnej przez dowódcę i ,,działonowego" tak by wieża nie musiała się non stop obracać co skutkuje szybkim zużyciem bardzo kosztownych serwomechanizmów.
Być może brak wymogu pływalności zaowocuje tym, że jednak generalicji przejdzie ta wieża bezzałogowa i do tego zaczną montować (wykonywać) takie jak np. oryginał włoski (a nie spolonizowanego, sklepanego, półślepego, niedozbrojonego maszkarona jak w Rosomakach) lub lepsze.
ATK 44 ma możliwość szybkiej wymiany lufy na 40 mm.
Dlatego MON wybrał tą armatkę.
Ale mogą mieć wpływ kwestie polityczne. Zobaczymy jak potoczą się wybory w Niemczech.
Z prawej flanki Piątek, 09 Czerwca 2017, 16:12
Skoro na 600 Rosomakach mamy Bushmastera II to głupotą było by pakować na Borsuka co innego.
Podbipięta Piątek, 09 Czerwca 2017, 23:47
30 mm ma o ile pomnę 358 Rośków.Nowe 40 ki będą konwersyjne czyli będziesz pan też mógł zamontować szybko 30 kę tyle że odwrotnie się nie da czyli na dotychczasowy 30 mm układ zamkowy ,dosyłacze etc
Marek Piątek, 09 Czerwca 2017, 22:49
Mamy zamiar pakować coś innego, tyle, że to jest kompatybilne wstecznie.
Guru z Knuru Piątek, 09 Czerwca 2017, 16:05
Widocznie ktoś to już przemyślał.
Unifikacja z Rosomakiem.
PRS Piątek, 09 Czerwca 2017, 15:58
Albo coś się zmieniło i Pan Jerzy Reszczyński ma ,,sprawdzone" informacje albo jest nieścisłość.
Do wież bezzałogowych przewidziana była Orbital ATK 30mm/40mm Mk44 Bushmaster.
Właśnie taka by można było wymienić lufę zwiększając kaliber. Nic nie słyszałem, że zamierzamy zakupić licencję.
Lub że Jankesi zechcą nam ją sprzedać.
@AndyP KDA 35 mm jest trochę inną armatką. Ten efektor był projektowany jako przeciwlotniczy, można go wykorzystać jako ,,morski"
Trochę o działach do BWP przeczytasz tu:
http://www.defence24.pl/267158,jaka-armata-dla-bojowego-wozu-piechoty
Zwróć uwagę na poszczególne masy.
Do tego amunicja 30 mm jest rozpowszechniona, na pewno bardziej niż 35 mm.
victor Piątek, 09 Czerwca 2017, 18:19
O ile zauważyłem, w specyfikacji dotyczącej założeń dla Borsuka jest mowa o uzbrojeniu w armatę "30/40 mm", a więc pod to podstawić można dokładnie ATK w wariancie stretch, i taki jest wprojektowany w wieżę ZSSW-30. A czy licencja? Poczekajmy, może pojawią się jakieś interesujące pomysły przy np. offsecie dla Wisły...? Co do KDA35 - pełna zgoda, ona do Borsuka się nie nadaje - siła ognia niewiele większa niż ATK, a jest cięższa i mniej poręczna w zabudowie. W zastoosowaniu w charakterze armaty morskiej albo w stacjonarnych punktach przeciwlotniczych ograniczenia masowo-wymiarowe są drugorzędne, i tam powinna być brana pod uwagę. Ma sensowną szybkostrzelność, zasięg i wypróbowany system programowania amunicji.
Marek Piątek, 09 Czerwca 2017, 15:10
Ale to działo, które jest przewidziane do BWP może używać popularnego już w wojsku kalibru 30 mm, co jest korzystne choćby ze względu na logistykę i po prostej konwersji 40 mm, więc jest bardzo ciekawym wyborem. Ta trzydziestka piątka natomiast, to typowe działo przeciwlotnicze.
JMK Piątek, 09 Czerwca 2017, 13:37
Skoro mamy już licencję na produkcję podwozia K9 i na tejże platformie można zainstalować działo artyleryjskie i wszystko działa ok to tym bardziej można zainstalować wieżę czołgową z fajną lufą zgodną ze standardami NATO. Niech OBRUM, PZG albo ina firma z Polski zaprojektuje do tego wieżę czołgową i będziemy mieli szybko nowoczesny polski czołg podstawowy. Jakby wykorzystać doświadczenie zdobyte przez lata związane ze sprzętem radzieckim oraz to co jest teraz w związku z modernizacją leopardów do standardu 2PL, to kontynuacją PT-16 mógłby być czołg na podwoziu K9, który ostatecznie mógłby się okazać lepszy i lepiej dostosowany do polskich warunków niż np. koreański K2 Black Panther. Może warto pomyśleć o czymś takim zamiast wszystko zaczynać w kółko od początku?
Razparuk Niedziela, 11 Czerwca 2017, 17:55
Nie da sie tego zrobic tak latwo. Na bwp,mbt czy td te podwozie bez sporych kosztow i czasu sie nie nada. Kwestie wywazenia itp. Podobno chca sprobowac z loara 2 .
Wojciech Sobota, 10 Czerwca 2017, 3:47
Podwozie K9 nie nadaje się do czołgu.
Hi Piątek, 09 Czerwca 2017, 18:27
Odleciałeś kolego, podwozie Kraba zupełnie nie nadaje się na czołg. To byłby niespotykany nigdzie indziej stwór dla którego trzeba by stworzyć nową rolę na polu walki. Może by to miało jakiś desperacki sens, gdyby posadzić na nim armatę L55 i opracować taktykę "defensywną" walki zza pleców innych pojazdów. Ale powtarzam, to jest ryzykowna desperacja, ,na razie mamy wydatki na pewne i sprawdzone rozwiązania do zrobienia.
Z prawej flanki Piątek, 09 Czerwca 2017, 16:13
Temat wałkowany wielokrotnie na forach specjalistycznych. Podwozie K9 się do tego nie nadaje.
pery Piątek, 09 Czerwca 2017, 15:49
Może pomiędzy podwoziem czołgowym a podwoziem armatohaubicy jest istotna różnica?...
victor Piątek, 09 Czerwca 2017, 17:57
A jak sobie wyobrażasz dopancerzenie przedniej półsfery Kraba, aby uczynić ją bezpieczniejszą w przypadku otrzymania uderzenia z przodu? Czołgi mają na ogół zespół napędowy z tyłu, i jest on mniej wrażliwy na uszkodzenie ostrzałem w przypadku prowadzenia klasycznych dla czołgu działań, tzn. przodem do przeciwnika. Haubica ma zespół napędowy z przodu, po prawej stronie - musi mieć "wolne miejsce" z tyłu na niszę podwieżową (wieża musi zapewniać możliwość prowadzenia zadań ogniowych w azymucie n x 360 stopni przy dowolnym kącie podniesienia armaty. Warto wiedzieć, że przy wysokich kątach podniesienia zespół wahadłowy z komorą zamkową mocno obniża się do środka kadłuba, i musi być nań miejsce) i zapas amunicji oraz dostęp do tych przedziałów, pozwalający np. na uzupełnianie jednostki ognia itp. Nadto haubica nie jest projektowana pod kątem wytrzymywania ostrzału bezpośredniego amunicją przeciwpancerną, czy to rdzeniową, czy kumulacyjną. Wymagana odporność balistyczna ma gwarantować załodze i żywotnym podzespołom przeżywalność w przypadku ostrzału bronią maszynową piechoty oraz z przypadku bliskiego wybuchu pocisku artyleryjskiego. Lekki RPG już taki pancerz sforsuje, ale to nie jest jakaś wada: samobieżna artyleria we współczesnej armii ma inną rolę do odegrania niż np. działa szturmowe w czasie II wojny. Jak się ma działo o zasięgu 40 km, to się nie operuje w pobliżu linii styczności wojsk, gdzie można łatwo zarobić guza. Nadto od czołgu wymaga się wyższej zdolności pokonywania terenu niż od haubicy samobieżnej, dla której zwykle jest możliwość przygotowania trasy przemarszu i wyboru bardziej odpowiadającej możliwościom. Czołg w prowadzonej akcji bojowej musi być zdolny radzić sobie z większością przeszkód terenowych bez wcześniejszego przygotowania i nawet rozpoznania ich. Ergo: nikt na świecie nie zrobi z samobieżnej haubicy czołgu, bo to nieracjonalne i nieefektywne.
Happy Sobota, 10 Czerwca 2017, 17:51
A czy k9 nadawalo by sie na bwp oczywiscie po niezbednych modernizacjach. Wtedy przedni powerpack i duzo miejsca w srodku to chyba zalety a oszczedzone kilogramy przy mniejszej wierzy i lufie pozwalaly by na dolozenie pancerza bez utraty mobilnosci...chyba
Draken Niedziela, 11 Czerwca 2017, 0:17
Jak i gdzie? Podwozie jest projektowane pod pewne przeznaczenie, tłumacząc na polski. Z vana samochodu sportowego nie zrobisz, po prostu inna konstrukcja i nacisk na inne cechy przy projektowaniu. To samo jest przy K9 i bwp, bwp w skrócie jest taksówką, która ma dostarczyć ludzi na linię frontu i ich wspierać, co oznacza, że jest celem dla wszystkiego od karabinów i pistoletów po czołgi. A K9 jest pojazdem drugiej linii, który najczęściej ma eskorte i czas na wyniesienie się zanim przeciwnik się do niego dostanie.
Jakby chciało się przeprojektować podwozie K9 to trzeba by w zasadzie wszystko modyfikować, taniej wyjdzie licencja na ich bwp, czy produkcja własnego.
Janusz z gorszego sortu Piątek, 09 Czerwca 2017, 13:01
Kiedy HSW wyprodukuje długie lufy 120 mm do LEO ? Zapewne potrzebna będzie licencja najlepiej od "reńskich".
P Piątek, 09 Czerwca 2017, 12:59
Fajnie by było się aby huta mogła robić armaty 125 dla modernizacji starych czołgów, mogło by to jeszcze bardziej uniezależnić nas od innych krajów, chociaż w tym przypadku tylko od Słowacji i Ukrainy :D
bbb Piątek, 09 Czerwca 2017, 12:56
Silników nie jesteśmy w stanie produkować ale resztę technologii uzyskanych z licencji Rosomaka i K9 powinniśmy wykorzystać do budowy polskiego bwp.
Marek Piątek, 09 Czerwca 2017, 15:35
Silniki możemy budować. W tym celu należałoby się postarać o licencję.
Najlepiej na Ukrainie. Jest także Cummins, ale to jak na razie tylko 800 koników, no i Perkins na przykład, który dysponuje czymś o słusznej mocy. Byłaby także Scania, ale ta raczej nie opyli licencji tylko gotowce bo jest już niestety częścią VAG.
Mart Sobota, 10 Czerwca 2017, 4:00
Ukraińskie to nr.1! Świetne silniki a Ukraina potrzebuje kasy i współpracy jak kania dżdżu.
Polakmały Piątek, 09 Czerwca 2017, 12:46
Przyjemnie się czyta takie wieści... Nieważne z jakiego punktu się wyrusza, ważne w jaki sposób i dokąd się podąża.
Trzymam kciuki za powodzenie i każdemu życzę zwiększania przede wszystkim własnych kompetencji, a później konsekwentnego ich wykorzystywania. Spinać tyłki i do przodu!
ribik Piątek, 09 Czerwca 2017, 12:46
Jak to się mówi, ale rura
Laik Piątek, 09 Czerwca 2017, 12:42
Czy ktoś mógłby pomóc laikowi i oowiedzieć jak haubica Krab wypada w porównaniu z innymi światowymi konstrukcjami pod względem parametrów? Czy przewyższaja one zachodnie konstrukcje?
ktosik Piątek, 09 Czerwca 2017, 15:33
Pod względem balistyki, stanowi dokładne "ucieleśnienie" stosownego obowiązującego w NATO STANAGu, co mimo upływu lat wciąż nie jest powszechne, może swobodnie być porównana z niemieckimi konstrukcjami jak Donar czy PzH2000, a zdecydowanie przewyższa starsze konstrukcje włoskie czy francuskie.

Warto podkreślić nie tylko zasięg, ale i możliwość strzelania krótką serią w trybie MRSI - tak, by kolejno odpalone odpowiednio wyliczonym ładunkiem na właściwą trajektorię pociski uderzyły w cel wszystkie jednocześnie.

Pod względem mechaniki, jako zupełna 'nówka' uwzględniająca postęp technologiczny, jest znacząco do przodu od dowolnej konkurencji. Należy tu podkreślić, że niemiecka PzH2000, eksperymentalny Donar czy koreańskie lub tureckie konstrukcje są 'głębiej' zautomatyzowane - zwłaszcza w zakresie transportu i załadowania amunicji, ale wojskowi od bardzo dawna uważają to za sprawę dyskusyjną, czy lepiej mieć więcej automatów usprawniających pracę i mogących się popsuć, czy lepiej kompensować taktyką użycia artylerii. To ostatnie stanowisko reprezentują zwłaszcza amerykanie, wytykający, że artyleria jest wykrywana bardzo szybko kiedy strzela, ale już nie kiedy się porusza lub 'dekuje', więc taktyka spokojnie pozwala zrekompensować mniejszą automatyzację procesu przeładowania.

Od strony systemu zarządzania mocą, wyposażenia gaśniczego i przeciwwybuchowego oraz krajowego systemu kierowania ogniem artylerii, znowu mamy do czynienia ze światową czołówką. Nic w tym dziwnego, bo np. przeciwwybuchowy system to ta sama Deugra, co w najnowszych Leopardach, ale już system zarządzania energią elektryczną to dzieło krajowych inżynierów, i światowa czołówka.

Od strony mobilności, nasze działo ma zdecydowanie lepiej dobrany, mocniejszy napęd i przeniesienie niż brytyjski pierwowzór, jest też mniejsze i lżejsze od konstrukcji niemieckiej - znów, nie ma się czego wstydzić.
Azza Piątek, 09 Czerwca 2017, 14:56
Ogólnie dobra współczesna haubica niczym specjalnym w osiągach się nie wyróżnia ale trzyma poziom.
victor Piątek, 09 Czerwca 2017, 14:49
Na tak postawione pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Bo jakie parametry uznać za rozstrzygające o wyższości sh A nad sh B? Parametry trakcyjne? Zasięg ognia? Szybkostrzelność? Możliwość stosowania amunicji precyzyjnej? Poziom automatyzacji procesów dowodzenia ugrupowaniem zawierającym środek ogniowy? Jakość systemu kierowania ogniem i zdolność współpracy z określonymi systemami rozpoznania? Każdy z potencjalnych klientów może kłaść nacisk na inne wymagania, i od nich uzależniać, co dla niego ważne. Uważam, że teraz, z obecnym oprzyrządowaniem elektronicznym, możliwością współpracy z Fly Eye, automatyzacją dowodzenia i wymiany informacji, bardzo dobrymi charakterystykami trakcyjnymi oraz kompleksowym systemem logistycznym, zawierającym komponenty rozpoznania i dowodzenia, serwisu, zaopatrzenia w amunicję itp., jest to bardzo przyzwoity poziom światowy. Porównajcie sobie Kraba i jego możliwości (m.in. 40 km zasięgu ognia, stosowania amunicji precyzyjnej itp.) z osiągami choćby M109, które Wielki Brat przysłał do Polski w celu wzmocnienia naszej flanki NATO. Nie ma powodów do kompleksów - przynajmniej po polskiej stronie ;-)
gts Piątek, 09 Czerwca 2017, 17:39
Bardzo ladnie opisane i tak to powinno sie wyjasniac. Co do konstrukcji to jest to poziom bardzo dobry. Mankementem moze nyc stara wieza, ale najlepiej wypwoedzialby sie uzytkownik, bo moze mu pasuje i wszystko jest "pod reke". Najstotniejsza wada jest brak automatu ladowania i nie wi3m czy problem jest rozwiazany uzupelnianie amunicji. Tyle ze na swiecie haubice tez raczej nie maja automatu i nikt nie placze. Cos tam jeszcze bylo pisane o amunicji nie dostoswanej do standardu NATO, no ale nie wglebialem sie w temat, polecam poczytac wczesniejsze artykuly i komentarze na d24. Krab jest oko cieszy, oby szybciej i lepiej byly realizowane nastepne kontrakty, bo lezyny prsktycznie w kazdym rodzaju uzbrojenia. Nasze "najnowsze" F-16 i Leopardy tez juz maja swoje lata... wiec za 20-30 lat bedzie trzeba je czyms zastepowac powoli. Teraz mamy czas na nadrobienie brakow w innych konstrukcjach. Niestety pilnych zakupow to mamy od czorta, bo praktycznie wszystko jest postkomunistyczne i czeka na wymiane.
Kiks Piątek, 09 Czerwca 2017, 13:16
To stara konstrukcja. Choć nowa haubica. Dziwne. Prawda? Jedynie podwozie jest nowoczesne. Ale to składak licencyjny z konstrukcji, które same nie są nowe.
123 Piątek, 09 Czerwca 2017, 13:09
Lepsza od amerykański M109 - gorsza od PzH2000 (dopóki ten drugi nie będzie miał jakieś usterki)
KrzysiekS Piątek, 09 Czerwca 2017, 12:55
Z cała pewnością jest jedną z najnowocześniejszych szkoda tylko że ni kupiliśmy całego zestawu K9 Thunder z pojazdem zaopatrzenia K10.
maqq Piątek, 09 Czerwca 2017, 12:30
Jak fajnie się czyta, że coś się wreszcie w tym kraju udało.
Człowiek z lasu Piątek, 09 Czerwca 2017, 12:28
Autofretaż nie ma na celu wzmocnienia wewnętrznej powierzchni przewodu lufy. Do tego celu stosuje się inne zabiegi technologiczno-metalurgiczne. Autofretaż (samowzmocnienie) polega na wprowadzeniu w wewnętrzne warstwy przewodu lufy naprężeń rozciągających przekraczających granicę plastyczności (Rp0,2). Po takiej operacji, warstwy wewnętrzne nie wracają do wymiaru początkowego, a w efekcie warstwy zewnętrzne utrzymywane są w stanie wstępnego naprężenia rozciągającego, tworząc efekt podobny do obkurczenia ( np. tuleją na gorąco lub nawinięcia warstwy naprężonego drutu - patrz lufy niemieckie IIWŚ). Operację autofretażu z reguły wykonuje się jako ostatnią, ponieważ zdjęcie jakiejkolwiek grubości ścianki wewnętrznej osłabia efekt a w skrajnym przypadku może spowodować że całą prace trzeba zaczynać od nowa. Najprościej i najszybciej autofretaż wykonuje się strzelaniem specjalnym, wzmocnionym nabojem technologicznym (małe i średnie kalibry). Znane są również metody pompowania ciśnieniem hydraulicznym, jeżeli przewód lufy da się skutecznie uszczelnić (jest gładki). Dla przewodów bruzdowanych większych kalibrów często stosuje się przeprężanie trzpieniem nadwymiarowym które przynosi ten sam efekt.
Geoffrey Piątek, 09 Czerwca 2017, 13:38
Jaki zatem jest cel takiej operacji, jeśli nie jest nim wzmocnienie wewnętrznej powierzchni lufy? Dodanie wstępnych naprężeń rozciągających z pewnością zmniejszają wytrzymałość lufy na rozciąganie (rozerwanie), którą trzeba jakoś skompensować (większą grubością?).
Człowiek z lasu Sobota, 10 Czerwca 2017, 13:37
Klucz leży w uśrednieniu naprężeń podczas wystrzału. Gdyby średnicę koła o małym obwodzie chcieć zwiększyć o tyle samo co koła o większym obwodzie, to naprężenia rociągajce w mniejszym kole będą większe. Dlatego korzystnie jest, aby najmniejsza średnica przewodu lufy startowała od naprężeń ściskajacych (ujemnych), bo wtedy ma dalej do Sigma max. niż startując od zera. Taka lufa zniesie większe ciśnienie przy tej samej grubości ścianki co lufa standardowa (bez autofretażu).
Geoffrey Niedziela, 11 Czerwca 2017, 11:11
Rozumiem. Największe naprężenia są przy najmniejszym promieniu, czyli "lufa pęka od środka". Zatem parę ujemnych megapaskali "ściskających" wewnętrzną strefę lufy dodaje zapasu wytrzymałości całej lufie. Dziękuję za odpowiedź. Jak to dobrze posłuchać mądrych ludzi.
xpiotras Sobota, 10 Czerwca 2017, 12:03
Celem operacji jest zmniejszenie amplitudy naprężeń czyli zwiększenie wytrzymałości zmęczeniowej. Coś podobnego do naprężenia wstępnego połączeń śrubowych które powinno być większe niż naprężeń generowanych zewnętrznych.
Idealnie by było, żeby naprężenia wygenerowane autofretażem były większe niż naprężenia generowane wystrzałem. Wtedy wytrzymałość zmęczeniowa byłaby nieskończona ale to chyba nierealne.
Paplatin Piątek, 09 Czerwca 2017, 19:49
Wprost przeciwnie takie lufy mogą "znieść" większe ciśnienia przy tej samej grubości. Oczywiście zawsze jest jakiś haczyk, w pewnych warunkach może nastąpić zmniejszenie wytrzymałości zmęczeniowej.
Jaskółka Środa, 14 Czerwca 2017, 22:47
Naprężeń rozciągających? Serio? A to mnie kolega (koleżanka?) zaskoczył. Proszę wytłumaczyć w jaki sposób podczas ściskania materiału na wewnętrznych ściankach lufy w trakcie przyciągania trzpienia nadwymiarowego powstają naprężenia rozciągające. Bo ja zawsze myślałem ze tu chodzi o wzrost twardości poprzez zgniot warstwy warstwy przpowierzchniowej materiału.
Paplatin Czwartek, 15 Czerwca 2017, 12:26
W wierzchniej warstwie (na wewnętrznej ściance lufy) odkształcanej plastycznie wskutek działania narzędzia powstają naprężenia. Przyczyną tworzenia się ściskających naprężeń wewnętrznych jest z jednej strony tendencja odkształcanej warstwy zwiększenia swojej powierzchni a z drugiej strony przeciwdziałanie sprężystej nieodkształconej warstwy materiału. Podsumowując w pobliżu wewnętrznej powierzchni przedmiotu (niekoniecznie "na samej powierzchni") naprężenia ściskające osiągają maksymalną wartość a następnie w kierunku warstw zewnętrznych "przechodzą" przez zero i zmieniają swój znak stając się naprężeniami rozciągającymi. Wydaje mi się, że nie pisałem o powstawaniu naprężeń rozciągających na wewnętrznych ściankach, ale może gdzieś mi umknęło. Co do zwiększenia twardości przez zgniot to nie jestem przekonany czy w tym wypadku akurat taki jest cel, przynajmniej główny (tu się zastrzegam bo nie znam się na produkcji armat), bardziej mi się wydaje, że chodzi o wywołanie korzystnego stanu naprężeń własnych dla lufy.
Geoffrey Piątek, 09 Czerwca 2017, 21:34
Problem w tym, ze 2+2 to jest więcej niż 2, a nie wprost przeciwnie. Jeśli w wyniku autofretażu zewnętrzne warstwy są poddane pewnym wstępnym naprężeniom rozciągającym, to wartość dopuszczalnych "użytkowych" naprężeń rozciągających, musi być o tyle mniejsza. Żeby ich suma nie przekroczyła granicy plastyczności.
Paplatin Sobota, 10 Czerwca 2017, 21:23
Myślę, że Człowiek z lasu i xpiotras ładnie to opisali i nie chcę tego powielać, proszę tylko zwrócić uwagę (w kontekście 2+2), że ważny jest też "znak" naprężeń. Od siebie dodam jeszcze, że zjawiska oparte na podobnej zasadzie jak autofretaż ("manipulacje naprężeniami") wykorzystuje się często w obróbce plastycznej metali dla polepszenia własności mechanicznych wytwarzanych elementów.
Geoffrey Poniedziałek, 12 Czerwca 2017, 11:22
W tym rzecz, że Człowiek z lasu postawił tezę, że to nie o polepszenie własności mechanicznych wewnętrznej strefy lufy chodzi przy autofretażu - i tym wzbudził moją ciekawość. Pan próbował opisowo odpowiedzieć (za co również dziękuję), ale nie ujął Pan istoty problemu, która polega na tym, że podczas wystrzału największe naprężenia występują w wewnętrznej strefie lufy (co wcale nie jest oczywiste), i wstępne sprężenie tej strefy zwiększa wytrzymałość całej lufy, pomimo osłabienia strefy zewnętrznej dodatkowym rozciąganiem..
Wojciech Piątek, 09 Czerwca 2017, 12:18
i to wszystko od 2008 roku kiedy PO było u steru...? A na tym forum piszą że wszystko uwalili.
W3-pl Piątek, 09 Czerwca 2017, 14:45
1. do wznowionego w 2008 Kraba amunicje zamawiali...w 2014?
2. poWody uwalenia Loary - protoTrytona w 2009??
3. Skoro pisze Tu o lufach do 120mm Bez problemu robionych to ilesz to sztuk Raka kupili???
victor Sobota, 10 Czerwca 2017, 8:10
Licencja na amunicję 155 do Kraba została kupiona w 2010, a więc w miarę współbieżnie z tempem prac nad wznowionym programem. Inna sprawa, dlaczego nie dopilnowano wdrożenia licencji w ciągu kilku-kilkunastu miesięcy. Pierwsze seryjne Kraby z modułu wdrożeniowego były gotowe w 2011 r, przekazane wojsku w 2012. Amunicja na ten czas powinna była już zostać opanowana w ZM Dezamet. A nie była. Ale to już inna, dłuuuuga historia z BUMAR-Amunicja i IU MON w rolach głównych
LOL Piątek, 09 Czerwca 2017, 16:30
A do czego mieli zamawiać amunicję, skoro nie było nawet prototypów Krabów? Rak? Co mieli kupować, jak pod koniec kadencji sejmu, cały czas był to produkt nieukończony (i nadal jest- Macierewicz, szukając jakichś "sukcesów" zmienił tryb zakupów tym samym obarczając MON ryzykiem opóźnień związanych z wdrożeniem całego modułu bojowego RAK)?
Dyzio Piątek, 09 Czerwca 2017, 13:25
To wszystko to zasługa HSW a nie PO. To zasługa wielu wyrzeczeń załogi zakładu, po to by zakład mógł dobrze w przyszłości prosperować. I tak tego nie zrozumiesz.
Podbipięta Piątek, 09 Czerwca 2017, 12:52
Nikt tu nie pisze ze wszystko..tylko prawie wszystko...
Polski chłopak Piątek, 09 Czerwca 2017, 12:04
Świetna wiadomość, nasz przemysł powoli nabywa nowe możliwości. Troche szkoda że nie ma potencjału na wykonanie lufy od podstaw (odlanie, obróbka cieplna, rozwiercenie) miejmy nadzieję że i to się zmieni.
Azza Piątek, 09 Czerwca 2017, 14:59
Pytanie tylko po co? Zapotrzebowanie małe, koszty ogromne a na eksport raczej odpada.
gts Piątek, 09 Czerwca 2017, 17:46
Dokladnie. Dzis wazne zeby znalezc sobie luke w rynku i ja wypelniac. Rozeijac sie systematycznie w tych kierunkach ktore sa perspektywiczne a potem z czasem przy madrym zarzadzaniu moze sie okazac ze mozna jakas firme z know how nawet pozyskac. Jak to mawiaja "nsjpierw fundamenty", dlatego lepiej polozyc solidne podwaliny pod produkcje, ktora da sie z czasem ulepszac i modernizowac niz produkowac wszystko co sie da. Wydaje sie ze HSW idzie w dobrym kierunku czekamy wiec na inne firmy, ktore zdobeda rynek, ugruntuja swoja pozycje i beda sie rozwijac.
hh Piątek, 09 Czerwca 2017, 15:23
Małe zapotrzebowanie? Lufy do AH. do moździerzy, do BWP-ów, do Rośków... mało? To będzie szło w setki, jeżeli nie w tysiące. Takiej lufy do 155 nie zrobisz w godzinę. Jest tu wiele procesów czasochłonnych więc HSW przy dobrych wiatrach ma pracę długie na lata.
Yanek Piątek, 09 Czerwca 2017, 13:10
Lufy odlewało się w 17 wieku. Teraz lufy wykonuje się z materiału kutego o dużym stopniu przekucia.
realizm Piątek, 09 Czerwca 2017, 11:53
No i piknie - tak trzymać! :)