Szef wywiadu: Terroryzm i Rosja zagrożeniami dla Berlina

OPUBLIKOWANO: Piątek, 24 Marca 2017, 16:35
Siedziba BND w Berlinie

Według szefa niemieckiego wywiadu terroryzm znajduje się na czele listy zagrożeń, przy jednoczesnym wzroście zagrożenia ze strony Rosji. Kahl potwierdził prawdopodobieństwo zagrożenia atakami ze strony Rosji podczas wyborów do Bundestagu oraz zwrócił uwagę na koncentrację rosyjskich sił przy granicy z państwami NATO. 

W wywiadzie dla dziennika "Der Spiegel" Bruno Kahl odniósł się do najważniejszych zagrożeń dla Niemiec oraz Europy. Szef BND przyznał, że wywiad obserwuje aktywność Państwa Islamskiego w Libii, Afryce Subsaharyjskiej, Afganistanie i na półwyspie Synaj. Jego zdaniem nie wszystkie ataki terrorystyczne są przeprowadzane na zlecenie Państwa Islamskiego. Kahl wyróżnił trzy grupy osób stanowiących potencjalne zagrożenie. Pierwszą z nich są bojownicy IS powracający do Europy, drugą migranci, którzy ulegają procesowi radykalizacji, a trzecią mieszkańcy Niemiec zwerbowani przez dżihadystów, czego dowodem jest "niesamowity" wzrost liczby dżihadystów do 9,7 tys. Choć z drugiej strony według Kahla IS w niedługim czasie "zbankrutuje" i stanie się "niezdolne do działania" ze względu na kończące się zasoby finansowe, co przekłada się np. na problemy z zakupami uzbrojenia. 

Zapytany o próbę zamachu stanu w Turcji z lipca ubiegłego roku szef niemieckiego wywiadu stwierdził, że władzom w Ankarze nie udało się do tej pory przekonać Berlina, że stali za nim członkowie ugrupowania Fetullaha Güllena. Według niego przed 15 lipca w armii rozpoczęła się fala dymisji, w związku z czym część wojskowych zdecydowała się podjąć próbę przejęcia władzy, zanim zostaną usunięci z armii. Ich plan jednak się nie powiódł. 

Kahl stwierdził, że wywiad nie ma do tej pory żadnych sygnałów, że Turcja chce ingerować w wynik jesiennych wyborów do Bundestagu, jednak planują zrobić to inne państwa. Jego zdaniem jest prawdopodobne, że Kreml ma zamiar wpłynąć na wynik głosowania tak, aby w ich efekcie doszło do zmiany niemieckiej polityki wobec Rosji. Możliwe, że atak na serwery Bundestagu w 2015 r. były zainicjowane przez rosyjskich hakerów. 

Kahl twierdzi jednak, że zagrożenie ze strony Rosji nie opiera się jedynie na działaniach w cyberprzestrzeni czy dezinformacji i zwraca uwagę na podwojenie rosyjskich sił na granicy z państwami NATO oraz rakiety Iskander w obwodzie kaliningradzkim i myśliwce znajdujące się na Krymie."Nie można oceniać ich wszystkich jako obronę przeciwko Zachodowi. Należy je także postrzegać jako potencjalne zagrożenie" - powiedział szef BND.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

4 komentarze

Redrum Środa, 29 Marca 2017, 15:18
W kontekście ostatniego akapitu nasuwa mi się niepokojące spostrzeżenie z rozmów z wieloma Polakami, a szczególnie niestety młodymi. Oto według nich aktywność wojskowa Rosji jest w pełni usprawiedliwioną reakcją na "agresywną" politykę NATO. Podobno to my, czyli NATO, wykonujemy od lat wrogie gesty wobec Rosji a także "okrążamy" ją. Stwierdzenia te potwierdzają jedynie, jak wielki wpływ na młodych mają slogany dominujące w Internecie i w innych mediach. A wystarczy godzina rzetelnego przestudiowania tematu, by dowiedzieć się, że potencjał NATO, szczególnie ten ofensywny, od kilkunastu lat ulegał erozji wskutek drastycznych cięć budżetów wojskowych. Dopomogło temu też przekonanie o nieistnieniu zagrożenia klasyczną wojną. Apogeum tych procesów przypadło na 2008 r., akurat wtedy gdy Rosja rozprawiła się z Gruzją i rozpoczęła proces kosztownej i pospiesznej modernizacji własnych sił zbrojnych. Cóż za zbieg okoliczności.
AWU Sobota, 25 Marca 2017, 8:23
Dlaczego Rosja skupia się na agresji a nie na porządkowaniu własnego podwórka? Historia potwierdza iż agresji nigdy nie wygra, a gdyby uporządkowali swój bajzel byliby prawdziwym mocarstwem? Niestety chyba dążą do poprzednich scenariuszy i.e. wywołanie I i II w.ś. aby stać się "niezbednymi". I w.ś. wywołali w obliczu bankructwa państwa po próbie industralizacji kraju po klęsce w wojnie z Japonią. Co ciekawe podczas tej wojny nalegali nie na dostawy sprzętu czy amunicji a jedynie na gotówkę/złoto. II w.ś. wg ich scenariusza Niemcy mieli się wykrwawić na zachodzie a Armia Czerwona miała tradycyjnie zadać cios w tył sojusznikowi i "wyzwolić" Europę. Teraz mieszają na Bliskim Wschodzie aby znów grać rolę "niezbędnego sojusznika"?
johann Piątek, 24 Marca 2017, 19:31
Bardzo dobry artykuł tak niestety jest jak Rosja przybliża się wojskami do NATO . Gorbaczow i Kohl co innego uzgadniali przy zjednoczeniu NIEMIEC . Rosja nie dochowała ustaleń - dlatego nie dziwota że obecnie jest strach państw szczególnie samych Niemiec .
Olender Piątek, 24 Marca 2017, 17:52
Nic dodać, nic ująć...