Wizyta Merkel w USA: sojusz mimo różnic

OPUBLIKOWANO: Sobota, 18 Marca 2017, 16:14
Merkel Trump

W piątek doszło do pierwszego spotkania kanclerz Niemiec i amerykańskiego prezydenta. Podczas wspólnej konferencji politycy potwierdzili znaczenie NATO dla wspólnego bezpieczeństwa. Wizyta w Waszyngtonie przebiegła pod znakiem niepewności związanej z polityką zagraniczną nowej amerykańskiej administracji.

"Silniejsza Ameryka jest w interesie (...) całego świata. Powtórzyłem [w rozmowie z - red.] z kanclerz Merkel moje silne poparcie dla NATO, jak również potrzebę ponoszenia przez naszych sojuszników z NATO ich części kosztów związanych z obronnością. Wiele narodów jest winnych duże sumy (...), co jest bardzo nieuczciwe wobec Stanów Zjednoczonych" - powiedział podczas konferencji prezydent

Trump dodał, że z radością przejmuje działania podjęte przez Niemcy w celu zwiększenia wydatków na obronność do 2 proc. PKB, a także uczestnictwo Bundeswehry w natowskiej misji w Afganistanie oraz "cywilne i wojskowe" działania w walce z Państwem Islamskim. Trump pochwalił także francusko-niemieckie zaangażowanie w rozwiązanie konfliktu na Ukrainie. Podczas wspólnego obiadu, liderzy Niemiec i USA poruszyli także kwestię relacji gospodarczych. Amerykański prezydent powiedział, że oba kraje muszą współpracować dwustronne, uczciwe zasady, z których korzyści czerpaliby mieszkańcy Niemiec i USA. 

Kanclerz Merkel w swojej wypowiedzi podkreśliła, jak wiele Niemcy zawdzięczają Stanom Zjednoczonym, wymieniając takie obszary jak gospodarka oraz bezpieczeństwo. Jednocześnie kanclerz zaznaczyła działania podjęte przez Niemcy w celu zwiększenia funduszy dla Bundeswehry. Merkel z zadowoleniem przyjęła informację o kontynuowaniu przez USA misji w Afganistanie. W kontekście porozumień mińskich Merkel powiedziała, że rozwiązanie dla Ukrainy musi być "bezpieczne", a relacje z Rosją powinny się poprawić, kiedy kiedy sytuacja zostanie już ustabilizowana. Kanclerz Merkel podkreśliła także znaczenie UE dla sukcesu gospodarczego Niemiec oraz pokoju i stabilności w Europie.

Wizytę kanclerz Merkel w Białym Domu poprzedziły spotkania szefów resortów obrony i spraw zagranicznych obu państw. Berlin był zaniepokojony tonem wypowiedzi nowego prezydenta USA krytycznie odnoszącego się do pozycji Niemiec w Europie oraz chwalącego decyzję Brytyjczyków o opuszczeniu UE. Wcześniej Trump sugerował także wprowadzenie ceł na niemieckie auta eksportowane do USA. "Zawsze mówiłam że jest o wiele wiele lepiej rozmawiać ze sobą niż o sobie i myślę, że nasza rozmowa to potwierdziła" - powiedziała Merkel odnosząc się pośrednio do wypowiedzi prezydenta ze stycznia tego roku.

Apele dotyczące zwiększenia nakładów na wydatki zbrojeniowe europejskich członków Sojuszu to stały element wypowiedzi członków amerykańskiej administracji podczas spotkań z europejskimi liderami czy w czasie miedzynarodowych konferencji dotyczących bezpieczeństwa. Od 2014 r. widoczne jest nasilenie działań związanych ze podnoszeniem wydatków na wojsko oraz jego modernizacją. W Niemczech wydatki obronne mają do 2021 roku zostać podwyższone do 42,3 mld euro, natomiast tegoroczny budżet Bundeswehry opiewa na około 37 mld euro, co stanowi wzrost w stosunku do 2016 roku o około 8 proc. W środę rząd podjął decyzję o zwiększeniu budżetu państwa w przyszłym roku do kwoty 335,5 mld euro, co przełoży się także na fundusze dla armii, która ma otrzymać dodatkowe 1,5 mld euro. Dzięki temu wydatki wojskowe osiągną 1,23 proc. PKB. 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

11 komentarzy

topaz Niedziela, 19 Marca 2017, 14:27
Trump nie ma pojęcia o światowej geopolityce, on traktuje politykę jak biznes a państwa jak korporacje, to się skończy źle...
KrzysiekS Niedziela, 19 Marca 2017, 7:34
Nie zdziwił bym się jakby Pani Merkel usłyszała kilka "ciepłych słów" od Prezydenta Truma za swoje superpaństwo w Europie. To ewidentna próba podważenia pozycji USA w Europie a na to się nie zgodzą.
Niemcy są mocarstwem regionalnym a nie globalnym i muszą również znać swoje miejsce w szeregu.
Polska też ma swoje miejsce i nie radziłbym zapominać o tym naszym politykom.
Extern Poniedziałek, 20 Marca 2017, 11:23
Każdy dąży do poprawy swojej pozycji. Wszystko płynie. Jeszcze 20 lat temu Chińczycy grzecznie robili skarpetki dla USA a teraz rzucają im wyzwanie. My też nie musimy być wiecznie trzecioligowym krajem, przejście do drugiej ligi w przypadku Polski jest możliwe.
KrzysiekS Poniedziałek, 20 Marca 2017, 23:38
KrzysiekS->Extern
Jak najbardziej tak tylko zróbmy to jak Chińczycy po cichu i grzecznie.
Z innej beczki Sobota, 18 Marca 2017, 20:47
Trump stawia warunki, bo jest przywódca dużo silniejszego państwa, to jest zrozumiałe. Niemcy wiedzą że po wojnie, sukces gospodarczy zawdzięczają tylko i wyłącznie USA, więc pani Merkel może naciskać na Polskę, ale już na USA nie, bo ten kraj jest zbyt potężny i co najważniejsze samowystarczalny, pomijam już kwestie samochodów, bo Amerykanie mają swoje i ostatecznie obejdą się bez Niemieckich. Spotkanie było trudne dla pani kanclerz, bo Trump to inny człowiek niż Obama, więc naciskanie na niego nic by nie dało, a spowodowałoby tylko szybkie zakończenie spotkania. Pani Merkel to wszystko wie, więc musiała to zaakceptować...nawet to że Prezydent supermocarstwa nie podał jej ręki, co jest wyraźnym sygnałem dla niemieckiej kanclerz, że rządzić może sobie na swoim podwórku w Europie (Unii) a nie dyktowac jakieś warunki USA.
Kiks Niedziela, 19 Marca 2017, 11:07
To, że nie podał jej ręki jest oznaką kompletnego braku wychowania i panowania nad swoimi emocjami, a takie niby drobne gesty są zapamiętywane w dyplomacji. Ponadto same Niemcy może i nie są balansem dla USA, ale już UE jak najbardziej i biją USA na głowę na wielu płaszczyznach. Co Trumpowi nie podoba się.
Robert Niedziela, 19 Marca 2017, 15:40
Niekoniecznie to brak wychowania, ale raczej zaakcentowanie tego, że Prezydent USA nie będzie podawał ręki wtedy, gdy ktoś mu każe, w tym wypadku prasa. Na innym materiale prasowym Trump podał rękę Merkel w innym momencie, co już nie jest dyskutowane.
Z innej beczki Niedziela, 19 Marca 2017, 19:11
Tak masz rację, dobry komentarz :)
ps. zeczywiscie trump jednak podał jej rękę w innym miejscu, co media przemilczaly.
Z innej beczki Niedziela, 19 Marca 2017, 13:12
Unia jako całość owszem jest silna gospodarczo, ale i tak mniej niż USA, natomiast militarnie to USA bije na głowę cała Unię, i prawie wszystkie projekty militarne w Unii, są robione za amerykańskie pieniądze, więc Trump mówi do Merkel: - zaczynacie dokładać kasę, to jedziemy z tym wózkiem dalej, ale jak nie, to musicie w razie czego bronić się sami, a jak wiadomo Unia sama się nie obroni przed np inwazja Rosji, więc Merkel ma problem, którego wcześniej nie przewidywala w najśmielszych snach.
Ps. Trump nie podał ręki pani Merkel, bo poza brakiem kultury, dał jej do zrozumienia, że jest dla niego mało ważna i tyle, a jako prezydent supermocarstwa, może sobie na to pozwolić, a zapamiętane może być również to, że np: wylał niechcący kawę na stoliku podczas tego spotkania, więc to co piszesz jest mało istotne w tej kwestii.
Kiks Niedziela, 19 Marca 2017, 15:49
UE jest silna gospodarczo, ale mniej niż USA? Co ty za głupoty wypisujesz. Generalnie trudno porównywac trochę te dwa twory, ale gdybyś chciał zliczyć choćby PKB UE i USA to bije USA. I choć z pewnością pokręcone są finanase UE, ale na pewno zdrowsze niż USA, która non-stop wspomaga się dodrukowywaniem pieniądza. USA nie jest takim rajem jak niekórym wydaje się. Co do miltariów to owszem, bo USA masakryczne pieniądze łoży na zbrojenia. Wynika to jednak z jej polityki jak i tego, że to jednolity kraj, a UE jest zlepkiem kilkudziesięciu państw o mało wspólnej polityce na wielu polach.

Dał jej do zroumienia, że jest dla niego mało ważna i obrażony dzieciak nie podał jej ręki? Ile ty masz lat? Wiesz co to jest dyplomacja? Takie rzeczy potrafią mścić się długie lata po i są bardzo istotne, wykraczające dużo bardziej poza niż tylko brak kultury.
beta vulgaris Sobota, 18 Marca 2017, 20:06
To pociągnie za sobą zwiększenie wydatków na wojsko w Europie, bo co prawda Niemcy to nasi sojusznicy ( choć nie wiem, czy mamy podpisany rozejm Polska-Niemcy), ale równowaga sił zostanie zachwiana. O wciąż obowiązującej ustawie 1066 i nieprzerwanym napływie Ukraińców chyba nie trzeba wspominać. Zaiste, ciekawe czasy.