Finlandia: 280 tys. żołnierzy gotowych do mobilizacji. Armia blokuje wykup ziemi przez Rosjan

OPUBLIKOWANO: Piątek, 17 Lutego 2017, 15:10
Finlandia wojsko

Finlandia zwiększy liczebność sił zbrojnych na czas wojny z 230 do 280 tysięcy żołnierzy, jednocześnie zamierza przeprowadzić ambitny program modernizacji. Wprowadzane są też ograniczenia w sprzedaży ziemi, aby nie blokowano przerzutu wojsk.

Zarówno zwiększenie liczby sił zbrojnych kraju, jak i blokowanie zakupu terenów znajdujących się w pobliżu baz wojskowych, związane są z zagrożeniem, jakie dla bezpieczeństwa Finlandii stanowi Rosja i jej działania. Jak ocenia rząd w Helsinkach, Rosja stara się umocnić swój "mocarstwowy status" i "dąży do prowokowania potencjału NATO, który ma ochronić kraje bałtyckie i Europę Wschodnią w razie kryzysu militarnego".

We wspomnianym raporcie rządowym mówi się również o tym, że poziom bezpieczeństwa kraju obniżył się znacząco w 2014 roku, po rosyjskiej aneksji należącego do Ukrainy Krymu oraz w następstwie wybuchu konfliktu zbrojnego na wschodzie tego kraju. Co więcej, do napięć dochodzi również w regionie Morza Bałtyckiego. Wzrosła także ogólna "niepewność" sytuacji bezpieczeństwa na kontynencie. 

W związku z tym, Finlandia podjęła decyzję o zwiększeniu liczby żołnierzy na czas wojny o 50 tys., czyli niecałe 20 proc. - z 230 tys. do 280 tys. Zgodnie z zapowiedziami rządu w Helsinkach, na wzmocnienie sił zbrojnych władze przeznaczą dodatkowo 55 mln euro rocznie, poczynając od 2018 roku. Obecnie fiński system obrony oparty jest o pobór powszechny, kraj dysponuje rozbudowanym systemem obrony terytorialnej, ale poborowi służą też w wojskach operacyjnych - w tym np. w jednostkach pancernych.

Finlandia wydała "Białą Księgę" polityki obronnej, w której zwrócono uwagę, że podstawowym zadaniem jest obrona integralności terytorialnej kraju. Biorąc pod uwagę, że system mobilizacyjny w Finlandii jest sprawdzany i rozwijany od lat, dane o liczbie mobilizowanych żołnierzy można uznać za wiarygodne.

Czytaj też: Nieznane drony szpiegują fińskie instalacje wojskowe

Zaniepokojeni doniesieniami Supo z zeszłego roku, Finowie rozpoczęli również kontrolę zakupu ziem znajdujących się blisko fińskich terenów strategicznych. Zgodnie z Yle Uutiset powołującą się na Italehti, sąsiednia Rosja wykupuje na terytorium Finlandii ziemie z myślą o działaniach dywersyjnych. Według przekazanych informacji, Finowie przypuszczają, że rozmieszczony na nich zostanie personel wojskowy, a Rosjanie będą w stanie - jako właściciele - blokować okoliczne drogi. Zgodnie z raportem fińskich służb, Rosjanie mieliby również w planach wykorzystywanie zakupionych terenów w "sytuacjach kryzysowych". 

Supo nie zdecydowało się na skomentowanie tych doniesień w zeszłym roku, ale według fińskich mediów resort obrony kraju zaczął przyglądać się sprzedażom, które dotyczą ważnych dla bezpieczeństwa kraju terenów lub innych nieruchomości. Ma być to również związane z programem ochrony terenów krytycznych dla ochrony Finlandii, w tym: drogami, sieciami energetycznymi oraz bazami wojskowymi. Informowano wtedy, że wyniki kontroli będą gotowe na początku 2017 roku. 

Do tej pory fińskie prawo nie nakładało żadnych limitów na możliwość zakupu ziemi przez obcokrajowców. Obecnie Finowie mają w planach blokowanie zakupu przez obcokrajowców terenów znajdujących się w pobliżu m.in. ich baz wojskowych. Jak zapowiedział resort obrony, władze zamierzają w takich przypadkach powoływać się na bezpieczeństwo narodowe. Podobna sytuacja dotyczyć będzie ziem znajdujących się w pobliżu granicy fińsko-rosyjskiej oraz nieruchomości położonych niedaleko lotnisk.

Wszystkie tego typu transakcje będą musiały zostać zaakceptowane przez Ministerstwo Obrony Narodowej Finlandii. Oficjalne śledztwo w tej sprawie oraz przygotowywanie odpowiednich dokumentów przez resort sprawiedliwości rozpocznie się jednak w marcu br. Zakłada się również możliwe rozszerzenie definicji strategicznego obiektu, co oczywiście ma pomóc i ułatwić Finom blokowanie opisanych wyżej transakcji. 

Finlandia ogranicza wydatki

Finlandia zwraca uwagę na zwiększające się zagrożenie ze strony Rosji, choć władze kraju podjęły w zeszłym roku kontrowersyjną decyzję dotyczącą budżetu obronnego na 2017 rok. Jego całkowita pula została zmniejszona o 62 mln euro w stosunku do budżetu z roku 2016 (2,824 mld euro na br.). Oficjalnym powodem ograniczenia wydatków było przesunięcie części płatności związanych z wcześniejszymi zakupami sprzętu na rok 2016, co spowodowało zwiększenie kosztów z 2,659 mld euro w 2015 do 2,886 mld euro w 2016 roku.

Wiadomo jednak, że działania Finlandii były również reakcją na złą sytuację finansów publicznych i spowolnienie gospodarcze w tym kraju – poziom długu publicznego przekracza 60 proc. PKB i rośnie. Obecnie jednak wydaje się, że proces cięć, nie tylko w wydatkach modernizacyjnych (które już wcześniej były chronione), ale też bieżących, został zatrzymany.

Ministerstwo obrony Finlandii zapewniało już wcześniej, że w br. planuje zwiększenie puli wydatków na zakupy sprzętu, a cięcia będą dotyczyć przede wszystkim personelu, kosztów operacyjnych czy administracji. Finowie realizują określone projekty modernizacji sił zbrojnych, w tym na przykład pozyskanie czołgów Leopard 2A6 z Holandii czy pocisków ziemia-ziemia GMLRS. Zdecydowano też w ostatnich latach o zakupie dodatkowych systemów przeciwpancernych NLAW czy wdrożeniu zestawów przeciwlotniczych Stinger.

W przyszłości Finów czeka ponadto zakup nowych samolotów wielozadaniowych, zastępujących myśliwce F/A-18 Hornet (program „HX Fighter”). Zdecydowano też o modernizacji wozów BMP-2, w tym poprzez zakup polskiego kamuflażu mobilnego grupy Lubawa. 

W wydanej niedawno "Białej Księdze" Finowie przyznają, że w przyszłej dekadzie będzie też konieczny zakup nowych systemów obrony powietrznej. Dalej wzmacniana będzie obrona przeciwpancerna, w tym oparciu o "nowej generacji" broń i amunicję przeciwpancerną. Dokument wymienia też zakup haubic samobieżnych K9 i nowoczesnych systemów zapór, zamykających "lukę" w zdolnościach po wycofaniu min przeciwpiechotnych. Finowie już wcześniej wdrożyli system MPIMS, ale najwyraźniej będą rozszerzać działania w tym obszarze.

Innym bardzo ważnym aspektem tego dokumentu jest dbałość o systemy rozpoznania, nadzoru i wywiadu. Autorzy zwracają uwagę, że obrona powietrzna i morska musi się odbywać na bazie tzw. rozpoznanego obrazu sytuacji w powietrzu, na powierzchni wody i pod wodą. Kolejną kwestią jest zapewnienie zdolności obrony w cyberprzestrzeni. Jednocześnie jednak wojska lądowe zachowują zdolność do prowadzenia działań na pełną skalę 

Zwiększenie liczby żołnierzy przewidzianych do mobilizacji w czasie wojny jest pewnym przełomem. Niedawno bowiem, ograniczono liczebność sił zbrojnych w czasie "W" z 350 do 230 tysięcy, chcąc utrzymać możliwość modernizacji armii i jednocześnie dalej zachować dobrze rozbudowany system mobilizacyjny. Obecnie okazuje się, że modernizacja będzie realizowana dzięki dodatkowym środkom finansowym na siły zbrojne. Rozwój fińskiej armii, zarówno jakościowy jak i ilościowy jest odpowiedzią na agresywne działania Federacji Rosyjskiej.  

Finlandia nie należy co prawda do NATO i nie jest objęta gwarancjami wynikającymi z artykułu V Traktatu Północnoatlantyckiego, ale w ostatnim czasie nasiliła współpracę z USA w dziedzinie bezpieczeństwa, których nowa administracja nie ukrywa, że zamierza zwiększyć wymagania w stosunku do swoich sojuszników. Możliwe, że wzrostu zaangażowania w zapewnianie bezpieczeństwa w regionie, w tym w wymiarze finansowym, wymagać będzie także od Finlandii. Nie jest więc wykluczone, że Helsinki uwzględniają również zmiany na scenie politycznej w USA. Fińskie siły zbrojne akcentują jednak utrzymywanie możliwości prowadzenia samodzielnych działań - choć oczywiście współpraca z USA jest rozwijana.

Czytaj więcej: Finlandia odebrała ostatniego zmodernizowanego Horneta

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

75 komentarzy

smutny wniosek Poniedziałek, 20 Lutego 2017, 12:52
Czegoś tu nie rozumiem, taka Finlandia ma 5mln. mieszkańców a ma armię 230tyś i zwiększa do 280tyś a my mamy 36mln. mieszkańców (więcej niż 2 mln wyjechało niedawno) i mamy tylko 100tyś żołnierzy?!?!?!? I to z tych 100tyś tylko 1/4 może 1/3 to żołnierze przeznaczeni do walki.
Mimo podobnej historii w wojnach z rosją to Finlandia lepiej wyciąga wnioski...
xXx Poniedziałek, 20 Lutego 2017, 17:23
Bo nie umiesz czytać.
Finlandia ma 280 tys. na czas WOJNY - czyli po przeprowadzeniu mobilizacji.
Polska ma 120 tys. na czas POKOJU, czyli w tej chwili.
Mati Sobota, 18 Lutego 2017, 12:33
Bardzo "ciekawy" wpis-na szczęście większość chyba widzi że:
1. Nie interesujesz się wojskiem, a czytasz i komentujesz "wojskową" stronę?
2. Nikt nie lubi zabijać-dlatego też my nie atakujemy nikogo. Ale jeśli nas Rosja zaatakuje to bronić nie tylko się możemy ale musimy.
3. Jaki jest prawdziwy cel? Czemu próbujesz zniechęcić Polaków do obrony własnego kraju? (patrz punkt 1)

#wojnaInformacyjna
happy Sobota, 18 Lutego 2017, 11:30
Zastanowcie sie: ile wynosi czas dolotu rosyjskich rakiet do naszych baz, porownajcie to z czasem jaki potrzebujemy do mobilizacji jednostek i wyprowadzenia z nich ludzi i sprzetu (bo nie oszukujmy sie ale nie posiadamy rzeczywistych srodkow obrony przeciwrakietowej). Okaze sie ze w kilkanascie minut zostaniemy bez armii a zdolnosci mobilizacyjnych, biorac pod uwage post-PRLowsie struktury i kulejaca (jak to w MON) organizacje NIE POSIADAMY. Sposobem na zwiekszenie naszych zdolnosci OBRONNYCH byla by OT ale tylko wtedy gdy bedzie to formacja odpowiednio wyszkolona, uzbrojona (realna zdolnosc niszczenia przeciwnika) i koniecznie w znaczacym stopniu rozproszona a wiec trudna do wyeliminowania. Psychofanom wojsk operacyjnych wyjasnie tylko ze OT nie ma za zadanie wygrywac epickich bitew, tylko odstraszac agresora potencjalnymi stratami wlasnymi po wkroczeniu na nasz teren. Niestety nasze OT to parodia. Brak nowoczesnego sprzetu PPK i PLOT przede wszystkim powoduje ze nie ma efektu odstraszania a wiec cala formacja w takiej wersji nie ma sensu
Marta W. Środa, 22 Lutego 2017, 2:33
Straszne bibeloty pan opowiada, po pierwsze 9K720 leci z Kaliningradu do Warszawy 6 minut, wiec nawet gdyby każdy żołnierz WP posiadał moc bilokacji jak ojciec Pio to nic by nam to nie dało. Co więcej nawet 10 baterii patriotów nie tylko nie pokryje większości obiektów, ale tez nie zestrzeli zbyt wielu pocisków (zwłaszcza przy strzelaniu saturacyjnym) wiec takie dywagacje są pozbawione sensu bo ma to mało wspólnego z OT, jest to dosłownie matematyczne przeciwieństwo. Nie trzeba też być "psychofanem" i nie potrzeba pańskich wyjaśnień żeby wiedzieć że zdrowo funkcjonujące państwo w pierwszej kolejności opiera swoją obronę na potencjale wyspecjalizowanych sił zbrojnych, w naszym wypadku jak pan sam zresztą zauważa co najmniej średnio zorganizowanych i dramatycznie niedoposażonych, zwłaszcza w PPZR i PPK (jeśli dobrze pamiętam jest 6xSpike na 1.Bat.). Brakuje im w zasadzie wszystkiego od od porządnej organizacji, infrastruktury czy morale po skarpetki i sprzęt z lat 60 BMP, BRDM, AKM godny Muzeum Wojska Polskiego.

Teraz, jest w Polsce wyjątkowy konsensus w temacie OT, prawie wszyscy są za, różnica jest w umiejscowieniu w stosunku do wojsk operacyjnych i właśnie wyposażenie.

Skupmy się na tym drugim bo kładzie pan na to nacisk, biorąc pod uwagę że mamy bardzo mało Spike'ów (i brak LR), Pirat to na razie fantastyka naukowa, a za granatniki (pomijam tez kilkanaście AT4 w WS) mamy RPG-7 i 'komary', i oba też bez specjalistycznych głowic (dajmy na to VR), wieże HitFist 30P produkowane przez BUMAR (brrr....) są jeszcze lata świetlne od integracji ze Spike'ami ,Mi-24 nie mają podwieszanych Falang od chyba dekady a zmech. ćwiczy tylko strzelając malutkimi (o zgrozo) to sytuacja z PPK w kraju przyzna pan chyba przypomina skansen.

Teraz, wyszkolenie załogi PPK (zostańmy przy tym żeby już nie pastwić się nad p.lot, bo w esencji chodzi o to samo) jest nie tylko o niebo droższe, dłuższe ale i nie łatwe - jasne - można w kilka weekendów pokazać, nauczyć podstaw itd ale ten sam sposób uczy się w Polsce, dajmy na to, kierowców - trzeba wyrobić kilkanaście spotkań z jakimś znudzonym, spoconym facetem a potem i tak przez pierwsze 5 lat człowiek się uczy sam na drodze, mało tutaj wyjątków, a 'zielone listki' (jak ktoś jest na tyle uprzejmy żeby sobie przykleić) normalni ludzie unikają jak ognia. Może mam w tym temacie zakrzywioną percepcje, ale łatwiej jest dziś zginąć na krajowej "siódemce" niż od T-72B3, i raczej trudno nie zauważyć różnicy miedzy kierowca zawodowym czy nawet rajdowym a tzw.kierowca niedzielnym (nikomu nie ubliżając) zwłaszcza jak jest sytuacja kryzysowa.

Proszę więc nie zabierać się za takie mało miarodajne wyjaśnienia, czy ktoś lubi wojska operacyjne czy nie, budowanie od nowa oddzielnych sil zbrojnych wyposażonych tak jak w teorii siły regularne, szkolonych weekendowo, które w praktyce nawet na obrazkach nie zobaczą sobie na razie tego sprzętu jest lekko mówiąc, niepoważne, bo najzwyczajniej dubluje struktury i tak w tej chwili papierowych jednostek (jeśli dobrze liczę 1/3 obsadzona?). Sytuacja w której kierowca-mechanik w na 2S1 pełni role dowódcy, działonowego, amunicyjnego i ładowniczego to chyba standard. Jak to się przekłada na efektywność to sobie można bez wyobraźni zwizualizować.

To trochę jak z argumentem że straż miejska powinna posiadać broń palna i przywileje jak policja, to po co nam policja skoro strażnicy mogą to samo a są tańsi w utrzymaniu? Przecież to oni pierwsi interweniują (np. ws. Rosiaka), ale chyba każdy się zgodzi że to byłby absurd. Straż miejska jest potrzebna żeby odciążać policje, od interwencji jak jest prywatka, wagary, menele czy zaśmiecanie itd.

Tak samo z OT. Ci dobrzy ludzie którzy chcą w weekendy tworzyć zaplecze obrony kraju zasługują na coś lepszego niż AKM'y i buty 'józefy", ale robienie tego kosztem prawdziwego wojska jest zwyczajnie krótkowzroczne. OT nie ma prowadzić natarć całymi frontami jak w Układzie Warszawskim czy wojny partyzanckiej bo nikt zdrowy na umyśle w Polsce nie jest zwolennikiem obrony do ostatniej żywej tkanki. Nasza percepcja jakiś mudżahedinów biegających po mazurach, z PPK w jednej ręce a PPZR w drugiej strzelająca na zamianę to w T-90- to w VDV to tylko projekcja. OT nie bezie walczyć z US Army tylko z naszym wschodnim sąsiadem, i chyba naprawdę nie muszę tłumaczyć panu różnicy miedzy podejściem jednych i drugich do cywili i formacji partyzanckich. Jeśli jednak ma pan wątpliwości to proszę sobie przejrzeć szacowane straty czy to w Afganistanie rosyjskim czy NATO'wskim, kto na tym zdrowiej wyszedł i jak wyglądają dziś wszystkie państwa prowadzące tego typu wojny w ostatnich trzech dekadach. Zapewniam szanownego pana że tam się nie używało pocisków agitacyjnych i HUMMVE z megafonem.

Co więcej, to nie jest tak że raz odpalony efektor leci sobie i trafia, wbrew pozorom i filmikom w internecie trafienie w dajmy na to czołg z zawodową załogą (jak w FR) wsparciem itd oraz jeszcze udana perforacja to trudna sztuka, a i sprzęt nie tani. A jak kończą amatorzy w starciu z zawodowcami, w dodatku takimi bez oporów to pan sobie może sprawdzić na liczbach z Syrii czy Czeczeni. Nikt się nie boi takich formacji więc mówienie o jakimś czynniku odstraszania to zwykła naiwność, Irak mimo całych rzeszy uzbrojonych ludzi upadł w 3 tygodnie, a od 14 lat panuje tam piekło. OT samo w sobie i odzienie od całej reszty wypełniające te same zadania nie jest żadną odpowiedzią tylko anachronizmem z poprzedniej epoki. OT w systemie gdzie wszystkie czynniki się wspierają i tworzą kompleksową uzupełniającą sieć już tak.

Mimo że pańska diagnoza o słabej kondycji WP jest trafna to niestety krzykliwa i raczej antagonizująca (''psychofani"? serio?) forma przykrywa mało merytoryczne podejście do tematu który ewidentnie pana emocjonuje, wiec teoretycznie powinien pan na ten temat wiedzieć dużo więcej. Obawiam się że może to być jak z tym weekendowym szkoleniem specjalistów PPK w OT, jak bardzo by pan nie chciał to bez ciężkiej regularnej pracy może pan się tylko gorączkować.

Pozdrawiam.
Ed Poniedziałek, 20 Lutego 2017, 23:01
...jak pokazuje historia oraz teoretycy tacy jak Klausevitz - wojna to największa mozliwa działalność człowieka , która jednoczesnie od momentu rozpoczęcia rządzi się w najwiekszym mozliwym stopniu przypadkowością. To argument za tym , że u nas nic się nie stanie. Wiedzieli o tym Napoleon, Hitler , mozliwe że Stalin i wielu innych naczelnych... Dalej: praktycznie wszystkie wojny mające znaczenie, wygrywane były nie dzięki liczebności wojsk, a dzięki wysokiej technice i morale żołnierzy.
Dalej: niezwykle istotnym czynnikiem jest wielkość wydatków państwa w momencie rozpoczecia wojny, przeznaczanych na cele wojskowe. W tej chwili np Rosja wydaje realnie (przyznję że mam dane nie pełne) ok 10 - 12 % PKB na wojsko . Przy stanie wydatków 15% - znajdzie się w sytuacji rozpoczęcia dziłań wojennych . Tak więc bardzo niedługo lub już te wydatki osiągnęła. Należy dodać , że pochodzą one głównie ze sprzedaży surowców, co niekorzystnie wpłynie na dalsze ich zwiększanie w rozwijających się warunkach wojennych, kiedy sprzedaż surowców zostanie całkowicie zatrzymana i pozostana rezerwy złota ( wielka niewiadoma). W każdym razie obydwie krzywe bedą szybko pikować ku sobie i stan 45 -50 % osiągnie bardzo szybko . Powyżej 50% wydatki oznaczają przegrywanie wojny. Powyżej 60 % to koniec wojny i jej przegrana. Kraje europejskie (NATO i stowarzyszone) startować będą zapewne z 3 - 4 %. Potencjał Europy jest nieporównywalny z rosyjskim. Zasoby są łącznie wielokrotnie większe od rosyjskich . Technika zaplecza jest na znacznie wyższym poziomie. Potencjał ludzki jest także wielokrotnie większy od rosyjskiego nawet jeśli w arunkach pokoju bardziej ofensywni są Rosjanie to już w pierwszych dniach przewaga zniknie. Rosjanie mają swoje SS .. y . Jednak od dawna o nich wiadomo. Jesli chodzi o technikę wojskową - zawsze wygrywa ten kto najdłużej ukrywa prawdę o swojej broni. Nie będę tego tematu rozwijał ale zapewniam , że istnieją środki do zatrzymania rosyjskich rakiet. Po tych kilku zdaniach powinno się zauważyć , że w żaden sposób Rosjanom nie opłaca się rozpoczynać konwencjonalnej wojny, ponieważ nawet po kilku dniach początkowych sukcesów muszą ponieść porażkę. Ale załużmy że opanowują kilka krajów, np Finlandię, Szwecję , Inflanty, Polskę , może coś jeszcze... W dzisiejszych czasach utrzymanie tych społeczeństw kosztowało by ich sumy równe milionom ton złota. Nie do zrobienia z różnych względów. Wojna to przede wszystkim ekonomia ! To nie jest 1945 , inna świadomość i technika. To kolejny argument , że tu wojna nie wybuchnie. Może gdzieś w innym miejscu. Pozostaje tylko możliwośc szybkiej eskalacji do wojny atomowej. Ale i tu przy nawet ogromnych stratach zachodu Rosja musiała by "zamilknąć" bardzo szybko ponieważ ma mniejszy potencjał zaplecza tak wojskowego, ekonomicznego jak i ludzkiego. Wobec tego wątpię ażeby taki "satrapa" jak Pan P. chciał z dnia na dzień stracić wszystko co posiada (podobno to teraz najbogatszy człowiek na Ziemi) nawet jeśli by przeżył. Zapewne więc w tym co się dzieje należy dopatrywać się jakiegoś "dilu" - trudno jednoznacznie wskazać z kim.... Nie martwmy się więc ilościami żołnierzy , bo nie o to tu idzie.
Marta W. Środa, 22 Lutego 2017, 3:01
Mój boże, Carl von Clausewitz. Klausevitz to jak Yan 3 Schobyesky to nawet nie jest neologizm. Co więcej jak najbardziej "praktyk" (jeśli pamiętam Waterloo, Rosja i coś tam jeszcze). Jednak co do esencji pełna zgoda: "wojny mające znaczenie, wygrywane były nie dzięki liczebności wojsk, a dzięki wysokiej technice i morale żołnierzy." Absolutnie się podpisuje, czy to Cyrrus, czy to Pyrrus, Alexander, Hannibal, Cezar, Napoleon, husaria czy rzymski legion, wywindowane morale i przewaga techniczna/koncepcyjna to w kombinacji właściwie uniwersalny wniosek, oddzielnie już nie. Oczywiście mówimy o samych starciach, bo o wyniku nawet najlepiej rozegranych bitew na koniec dnia decyduje gospodarka/zasoby (kłania się Paul Kennedy) i polityka oraz oczywiście wszystkie zbiegi nieszczęśliwych okoliczności, tez tylko w dobrej kombinacji (patrz: Pyrrus czy Hannibal).

Rosyjski budżet wojskowy to ok 5% wg. SIPRI (bez ukrytych kosztów, inflacji, wydatków na MVD lub pozostałe formacje i innych mądrze brzmiących niuansów). Problemy się zaczynają przy próbie waloryzacji rubla, długu publicznego, produkcji przemysłowej itd itp etc. i to właśnie o to chodzi, to jest kryterium prowadzenia wojen a nie liczba kałachów na strychu za piecykiem.

Trochę pana miejscami ponosi fantazja ale zgoda że jest dziś tyle innych czynników niż liczba luf ze szkoda pisać. No i język polski...dziłań, załużmy , "dilu"? Przecież strona sama poprawi, wystarczy kliknąć a od razu przyjemniej się czyta.

Pozdrawiam.
Novi Piątek, 17 Lutego 2017, 23:40
Liczba żołnierzy to nie wszystko. W 1939 roku Polska zmobilizowała pod broń milion żołnierzy. Po trzech tygodniach 650 tysięcy trafiło do niemieckich i rosyjskich obozów jenieckich. W tym samym czasie Hubal i jego 150 żołnierzy walczyło do wiosny. Co spowodowało ze setki tysięcy zmobilizowanych do obrony kraju żołnierzy nie wpłynęło na losy wojny obronnej? Czego zabrakło? Dowodzenia, koordynacji, łączności, wyszkolenia, motywacji, dzielności ... ? "Siła chłopa" to za mało.
Marta W. Środa, 22 Lutego 2017, 3:11
Pełna zgoda, cała ta masa biednych chłopaków bez "Dowodzenia, koordynacji, łączności, wyszkolenia, motywacji, dzielności " to dalej tylko masa ludzi. Tak samo było przecież w Iraku, czy sięgając dalej w czasie jak Cortez karczował sobie drogę przez dżungle. Potrzeba tysiąca czynników żeby na koniec dnia armia odniosła sukces w polu.
pierwsza brygada OT Poniedziałek, 20 Lutego 2017, 13:23
Wszystko zaczelo sie od przewrotu majowego w 1926, wrzesien 1939 brak dowodzenia, koordynacji, łączności, wyszkolenia, motywacji to tylko poklosie tego.
men Piątek, 17 Lutego 2017, 18:32
litości:," Finowie nie mają sprzętu ciężkiego" - zapoznaj się z ich strukturą batalionowych grup bojowych - idealne zgranie sprzętu post-sowieckiego z zachodnim i własnym, tylko się uczyć
Marek1 Piątek, 17 Lutego 2017, 18:00
Ciekawe jakie są rzeczywiste/realne możliwości mobilizacyjne RP. Osiągniemy tyle co Finowie ? Czy może z racji ilości populacji będzie to coś więcej ?
osa Piątek, 17 Lutego 2017, 21:52
odpowiem ci tak. Powinniśmy mieć w obecnej sytuacji możliwości mobilizacyjne na poziomie 2-3 mln ludzi. Ale to niestety nie realne
krzysztof Piątek, 17 Lutego 2017, 20:29
ilość ludzi to jedno ale sprzęt się nie rozdwoi - leopardów czy krabów od zmobilizowania ludzi nie przybędzie - trzeba się zbroić bo te skromne 100 tyś jakie mamy i tak jest słabo wyposażone - co ma nasza OPL? co ma marynarka? 200 leopardów na wojnę chyba z Litwą wystarczy ...
O Piątek, 17 Lutego 2017, 19:55
Zastanów sie, te możności podyktowane są przedewszystkim liczba populacji, do tego dochodzi jeszcze to czy będzie nas stać na wykorzystanie potencjału. Przy okazji to podczas wojny polsko bolszewickiej mieliśmy 1 mln. Żołnierzy więc widzisz
jsylwester Piątek, 17 Lutego 2017, 19:20
walczyć powinien ten kto Chce, najlepiej, aby był w tym szkolony. Nie wyobrażam sobie, aby ktoś zmuszał mnie do zabijania.
trycykl Sobota, 18 Lutego 2017, 15:19
Zmusza cię do tego konstytucja. Konkretnie artykuł 85 punkt 1: "Obowiązkiem obywatela polskiego jest obrona Ojczyzny". Jeśli jednak nie chcesz zabijać i zrzucasz ten nieprzyjemny obowiązek na innych, zawsze możesz się odwołać do punktu 3: "Obywatel, któremu przekonania religijne lub wyznawane zasady moralne nie pozwalają na odbywanie służby wojskowej, może być obowiązany do służby zastępczej na zasadach określonych w ustawie".
Ernest Niedziela, 19 Lutego 2017, 12:46
Zgadza się jak ktoś chce pomóc a nie chce zabijać w celu obronybto można w służbie zastępczej na różne sposoby wspierać innych którzy są przygotowani do walki choćby troszczyć się o Ich matki,ojców,dzieci tych co walczą aby byli skupieni na tym co robią nie martwiąc się o bliskich,koordynować naprawy,gaszenie,pierwszą pomoc na tyłach lub blisko ale tak aby nie przeszkadzać zawodowym by ich pozycję narażać na zlokalizowanie przez zwiad.
Gunar925 Sobota, 18 Lutego 2017, 17:13
W razie "W" powołanie i w kamasze. Nikt Cię o zdanie nie będzie pytał. Kontrole na granicach nie wypuszczą poborowych. To nie koncert życzeń.
lolek Piątek, 17 Lutego 2017, 23:22
Po 1920 koncesje na interesy dostawali ci co walczyli. A ci co nie to nie. Taka równość do krwi i do kasy.
pk79 Piątek, 17 Lutego 2017, 18:55
nie osiągniemy tyle co Finowie bo oni mają służbę zasadniczą i ciągłe dostawy rezerw ludzkich...co by nam się przydało. dlatego pozostaje partyzantka a do tego potrzeba uzbrojonych cywilów
Kiks Piątek, 17 Lutego 2017, 16:23
To oni chcieli pytać się o pozwolenie przemarszu w czasie hipotetycznych działań zbrojnych i to jeszcze sowieckich właścicieli?
gmo Poniedziałek, 20 Lutego 2017, 9:28
Poza działaniem prawa w stanie jeszcze pokoju, kiedy prawo własności jest szanowane, jest jeszcze ten "drobny" fakt, ze nie wiadomo, kto będzie na takiej wykupionej ziemi przebywał. Może się okazać, ze to będzie banda "zielonych ludzików", którzy wszystko będą robili, żeby utrudnić przejazd: zawały drogowe, rowy "melioracyjne" etc. A gdy konflikt się zaostrzy, to i pola minowe i ostrzały baz z wyrzutni rakietowych zakupionych w "sklepie z demobilem"..
kronan Piątek, 17 Lutego 2017, 19:37
Szanowny pan myli wojnę z przygotowywaniem się do niej.Jeśli wojny nie ma państwo płaci obywatelowi za szkody zrobione przez wychodzące na pozycje własne odziały wojskowe jeśli tego wymaga sytuacja.Zatem ewentualne szkody z przed wojny nie mogą być zaliczone na poczet przyszłej wojny.Pokój od wojny jednak się różni :-)
tak tylko... Piątek, 17 Lutego 2017, 15:40
No i zaraz będzie krzyk, że wrogowie otaczają Rosję, oczywiście tak agresywne zachowanie Finów nie pozostanie bez odpowiedzi ze strony pokojowo nastawionej Rosji...
Naprawdę biedna ta Rosja, wszyscy tak na nią nastają.
Marta W. Środa, 22 Lutego 2017, 3:57
Jest taka anegdotka w środowiskach dyplomatycznych że nawet jakby Rosja zajmowała wszystkie lądy oprócz hawajów to i tak czuła by się otoczona.

Teraz trochę serio, proszę spojrzeć w wolnej chwili na mapę świata i policzyć realnych sojuszników Rosji, może być tylko na granicach. Dla niewtajemniczonych zaznaczam że z punktu widzenia stosunków międzynarodowych ani Kazachstan, ani Białoruś (raczej formalnie i z racji geografii) nie powinny być tak postrzegane, to samo tyczy się ChRL ale to już chyba jasne. Japonia i Finlandia odpadają. Państwa bałtyckie - wiadomo. Turcja i Iran tez są takimi sojusznikami FR jak długo mają bardzo ograniczony interes, z punktu widzenia geopolityki to tacy przyjaciele jak Polska. Korea północna nie jest niczyim sojusznikiem, a już w szczególności rosyjskim od pierwszego 'odcięcia' Kima seniora. Kaukaz tak samo, Gruzja odfrunęła (chociaż jest dużo resentymentu, ale na razie pies pogrzebany w terytoriach separatystycznych) Armenia jest w orbicie FR z przymusu regionalnego (Turkmeni) Czeczenia (lojalność obecnego reżimu jest czasowa) i reszta - wiadomo. Ukraina nie muszę mówić i długo im się nie odmieni. Szwecja nigdy nie była dalej aż od czasów wojen o inflanty, tak samo Norwegia. Najbliższy potencjalny sojusznik to Serbia (z wielu przyczyn), Mongolia (tez z przymusu) albo Grecja (z rożnych przyczyn).

Realnie Rosja jest otoczona, co więcej z punktu widzenia samej geografii Rosja jest otoczona bo jej dwie naturalne bariery to tylko Kaukaz i Ural, a i tak inwazje przychodziły ze wszystkich kierunków. Wiemy jak jest, ze to takie 'pitolenie' ze Rosjanie się boją jak 100 żołnierzy NATO ćwiczy fikołki na Łotwie, ale właśnie najciekawsze jest to ze mają podstawy większe niż ktokolwiek inny o bycie otoczonym, może ChRL ale to inna bajka.

Pozdrawiam zainteresowanych.
Geoffrey Piątek, 17 Lutego 2017, 21:21
Zachowanie Finów nie ma znaczenia, bo Rosja jest już i tak otoczona przez państwa NATO - Łotwę i Estonię.
prawieanonim Sobota, 18 Lutego 2017, 18:50
Jak ogromne muszą być Łotwa i Estonia skoro otoczyły tak wielką Rosję. Paranoja w tym stadium nadaje się do leczenia w warunkach szpitalnych.
lolek Piątek, 17 Lutego 2017, 23:24
Straszne. Jak może wyjść z takiego okrążenia?
Vojislav Piątek, 17 Lutego 2017, 23:18
I Czarnogórę.
pk79 Piątek, 17 Lutego 2017, 15:29
A czemu nie ma ani słowa o tym,że finowie mają bardzo łatwy dostęp do broni strzeleckiej...? i z tego korzystają. Mam tam znajomych i powiem więcej-dla Finów strzelnica jest trzecim domem. Spędzają tam bardzo dużo czasu...i tam każdy potrafi strzelać a u nas...
Jeatem zwolenikiem broni ale Piątek, 17 Lutego 2017, 16:57
Prawda jest taka że dostęp do broni w wojnie z Rosją nie zmienia nic i to że mają dużo broni u cywilów jest w wojnie kompletnie bezużyteczne.
pk79 Piątek, 17 Lutego 2017, 18:52
To przypomnij sobie 2 wojne przyjacielu...tam straty w oddziałach były zastępowane właśnie cywilami ze swoją bronią z domu. Poczytaj głębiej a dojdziesz do tego. Rosjanie boją się uzbrojonych narodów...
kronan Niedziela, 19 Lutego 2017, 9:38
Oczywiście przeinacza pan fakty czy wprost rozsiewa pan czystej wody propagandę.
Po pierwsze teren który miała i ma Finlandia a który niemal idealnie nadaje się do obrony.Ergo.Nawet słabo wyszkolony rekrut od razu ma bonus do obrony.Zapomniał pan tylko jakie straty ponosiła ta sama armia fińska podczas ataku w 1941 roku podczas wojny kontynuacyjnej.W dużej mierze właśnie ze względu na jej słabe wyszkolenie.
Po drugie.Armia Czerwona.W tym dokładnie okresie była to armia dobrze wyposażona(uzbrojenie) i kompletnie źle dowodzona a także słabo wyszkolona .Owszem.Finowie bronili się kapitalnie w Wojnie Zimowej ale miała po temu możliwości terenowe i gdyby postawić tę samą armię na naszym miejscu zostałby zwyczajnie przez Armię Czerwoną rozjechana.
I na koniec.Proszę pamiętać ze w obu wojnach,Zimowej i Kontynuacyjnej z militarnego punku widzenia Finlandia tę wojny przegrała.
A twardych górali z Afganu ZSRR się nie bało mimo historii walk na tym terenie.Tu już pan kłamie zwyczajnie.Po prostu zakładali optymistycznie że potrafią ich pokonać co okazało się niemożliwe z wojskowego punktu widzenia.I znowu.Teren Afganistanu wybitnie obronny czego Polska nie ma prawie zupełnie.
Polanski Niedziela, 19 Lutego 2017, 19:41
Teren Afganistanu obronny? W jakim zakresie? Góry? Weź przestań. Dlaczego w pierwszym okresie wojny te góry nic nie dawały? Rozjechali by Afgańczyków, aż miło, śmigłowcami. Dopiero Stingery to zmieniły. czyli jednak strategia i sprzęt. Co nie zmienia faktu, że Polska nie nadaje się do wojny partyzanckiej.
Marta W. Środa, 22 Lutego 2017, 4:06
Tak tylko dla ścisłości, stingery tylko nieznacznie poprawiły wyniki strzelań czy to z Blowpiepe'ów czy innego sprzętu. Jest sporo statystyk do porównania. Nie było żadnej rewolucji na niebie, niech pan nie opowiada pół-prawd. I w samej wojnie nic nie zmieniły bo dalej trwała w najlepsze, a jak to Afgańczykom wyszło na zdrowie widać do dzisiaj, circa 30 lat.
kronan Poniedziałek, 20 Lutego 2017, 13:42
W tym sensie ze gdyby tam postawić odpowiednią armię ma od razu teren który zna i jest plusem do obrony.To że Afgańczycy nie mieli nigdy armii do obrony to inny problem.Z wojskowego punktu widzenia góry sprzyjają bardziej obronie niż atakowi.Koniec.Kropka.I teren górski sprzyja działaniom partyzanckim co nie oznacza że od razu mogą oni wygrać każdy konflikt zbrojny.Ale można taki opór przeciągnąć w czasie co ma znacznie militarne lub polityczne.Zakładam że kiedy pan pisze że mało brakowało by ZSRR rozjechało Afganów bez pomocy USA podobny opór naszych oddziałów partyzanckich jest całkowicie wykluczony :-)
Jestem zwolenikiem broni ale Sobota, 18 Lutego 2017, 1:10
Mógł bym się rozpisać ale nie chce mi się nawet sprawdzać dokładnych danych o których mówisz a co dopiero pisać więc powiem krótko przypomnij sobie datę ii wojny światowej. Poza tym podczas wojny skuteczna Bronia były nietoperze zapalajace, rozumiem że to też zapewni nam bezpieczeństwo. A Rosjanie tak się boją narodów uzbrojonych w kalasze że aż im na myśl nie przyjedzie przecież wojna z Czeczenia czy Afganistanem co nie ? A zaraz chwila, jednak ich zaatakowali
trycykl Sobota, 18 Lutego 2017, 15:29
W Czeczenii Rosjanie bali się nawet cywilów z nożem w ręku. Bywało, że i czołgi wiały przed takim przeciwnikiem ile sił w gąsienicach :) Czeczenów było jednak trochę za mało...
O Sobota, 18 Lutego 2017, 17:00
I co wygrali ? Nie. A czy jakkolwiek państwo które się bronilo partyzantka cokolwiek oprócz potoków krwi osiągnęło ? Też nie. A co im się udało osiągnąć ? Czeczenia- podbici, Afganistan-w sumie to ich państwowości to tylko formalność, faktycznie to zwykła dżungla Wietnam- zaliczany do najbiedniejszych państw świata. Faktycznie powinniśmy brać z nich przykład
Marek1 Piątek, 17 Lutego 2017, 18:50
Powszechny dostęp do broni zmienia wiele gdy ewentualny wróg chce okupować terytorium kraju, gdzie powszechnie obywatele mają broń. W naszej sytuacji obecnie b. mało prawdopodobne jest, by jakaś armia pokonała WP i rozpoczęła długotrwałą okupację Polski. Obecnie o wiele bardziej prawdopodobne jest "karzące" uderzenie na odległość BEZ wkraczania obcej armii na polskie terytorium lub zajęcie tylko jakiegoś niewielkiego obszaru i na krótki czas. Niestety, całkowity brak obrony p.rakietowej i bardzo słaba obrona plot Kraju pozwala np. Rosji na cofnięcie nas cywilizacyjnie o 50 lat BEZ agresji wojsk lądowych FR. Skoncentrowane(saturacyjne) uderzenia kilkuset rakiet balistycznych i manewrujących na newralgiczne ośrodki infrastruktury wojskowej i cywilnej, a zaraz potem ewentualnie kończący wszystko atak kilkuset samolotów na resztki celów naziemnych pozostałych po ataku rakietowym i Kraj jest całkowicie sparaliżowany tak militarnie jak i w płaszczyźnie cywilnej.
Sorry, ale nie ma to nic wspólnego z sianiem defetyzmu lecz jest chłodną oceną możliwości naszego potencjalnego wroga i naszego braku środków obrony.
Pobór jesień 64 Sobota, 18 Lutego 2017, 19:12
Dlaczego kandydatom do OT czy innej formy partyzantki nie uświadamia się iż żadna armia działająca na terenie swoim lub obcym nie toleruje jakichkolwiek grup uzbrojonych. Tylko jeden wariant - pod ścianę. Przykład? Rok 1944-45 na terenach Polski. Tej przedwrześniowej i obecnej. Niemcy też stosowali taką zasadę. Ile trwało i w jakiej sytuacji polityczno-strategicznej wynegocjowanie praw kombatanckich dla żołnierzy PW. Gdyby taka świadomość panowała w społeczeństwie to niejedna mamusia "wypisała by" synka z OT.
ale bzdure ktos napisal Piątek, 17 Lutego 2017, 18:22
Z całą pewnością okupowanie kraju, w którym co drugi obywatel jest uzbrojony, umie strzelać jest dziecinne proste, przecież partyzantka się nie ma szans rozwinąć. Afganistan i Wietnam - idealne przykłady.
kronan Sobota, 18 Lutego 2017, 16:37
No i dwa razy pudło.Oba kraje całkowicie inne pod względem terenu walki do Polski.Taki drobiazg :-)
R2d2 Sobota, 18 Lutego 2017, 9:14
Ten Afganistan który jest w zasadzie od ponad 100 lat nieprzerwanie okupowany ? Najczesciej i najdłuzej okupowany kraj na swiecie ? Ale ześ sobie przykład znalazł. Afganistan to dowód na to ze powszechny dostep do broni nijak nie chroni przed okupacją.
Jestem zwolenikiem broni ale Sobota, 18 Lutego 2017, 1:43
Kto ma cel w okupacji Polski ? Pomijam wgl. Jak wyobrażasz sobie walkę takich partyzantów np. Z wojskami pancernymi ? Że co niby schowaja się w mieście i będą tam walczyć ? Czysta głupota i samobójstwo dla partyzantów i ludności cywilnej. Przypominam ze Polska to nie wysokogorski Afganistan czy zarosniety jungla Wietnam, gdzie masz zamiar się schować ? Na polu ? W zbożu ? Czy może w lesie ? Każde z nich to jak byś nie zauważył samobójstwo. Poza tym ciekawi mnie czy też będziesz mordował ludność cywilną i używał jej jak tarczy jak to robią np. W afganie lub to kto będzie się zgadzał na potężne starty ludzi i żołnierzy ? Jak tak ci się podoba obrona w stylu Afganistanu czy Wietnamu to czemu tam nie pojedziesz ? Bo sytuacja mimo skończenia wojny tak samo gospodarcza jak i bezpieczeństwa jest do tyłka ? Pozostaję w dodatku jeszcze pytanie czy amerykanie aby napewno przegrali ? W Wietnamie spoglądając na to wszystko z dalszej perspektywy USA swój cel osiągnęli więc i ta niby przegrana jest Tylko teiretyczna, w Afganistanie wojnę to oni wygrali faktycznie a problem jest taki że po tej wojnie Afganistan stał się po prostu bez użyteczny a usa próbowało to jeszcze jakoś naprawić ale im nie wyszło. Spójrz jeszcze raz czy te partyzantki komukolwiek na dobre wychodzą i dopiero potem mów że to dobry pomysł
Ja Sobota, 18 Lutego 2017, 10:54
Precision guided weapon, przez tę broń mocarstwo sowieckie przegrało z partyzantami w Afganistanie pocisk kierowany za ułamek wartości załatwia nowoczesny czołg, helikopter czy myśliwca, inwazja na Polskę czy inny kraj to naruszenie równowagi sił i na pewno w czyimś interesie będzie wyposażenie w nowoczesną broń obrońców
kronan Niedziela, 19 Lutego 2017, 11:25
Świetnie.Postawmy na wojska powietrzno desantowe i każdemu dajmy tę broń w wystarczającej ilości.10000 taki wojaków to 50000 OT ale morale zdecydowanie wyższe i umiejętności.To tacy żołnierze są postrachem innych armii a nie OT niedzielne :-)Z założenia wojska PD są szkolone do każdych warunkach.Także jeśli mają się bić na terenach okupowanych.Wiara w nasze OT jest mocno na wyrost.OT to jest jakiś potencjał.mały moim zdaniem,ale w walce partyzanckiej ma zerowe znaczenie.Wcześnie zostanie wybite w ewentualnej wojnie bo już wtedy będzie musiało być użyte.I nikt normalny nie da zwykłemu myśliwemu PPK spike do ręki tylko wyszkolonemu maxymalnie żołnierzowi.To samo Groma.No litości.Są jakieś granice absurdu.
Jestem zwolenikiem broni ale Niedziela, 19 Lutego 2017, 0:56
Tylko że my się chyba nie szykujemy na zabawy w rosyjskie misję stabilizacjne w Polsce. A pozatym prawa jest taka że jeżeli udało by się zniszczyć w Polsce czołg przez piechora posiadającego ppk to oznaczało by to że dowódcy piechoty oslaniajacej czołg powinni zostać zdegradowani
kronan Poniedziałek, 20 Lutego 2017, 14:06
Pisałam o żołnierzach wojsk powietrzno desantowych.Zakładam że taki żołnierz posiada jednak większą skuteczność w walce.A suma sumarum sama groźba takiego ataku i zmuszania przeciwnika do ciągłej ochrony swoich czołgów też się liczy.A 100 % obrony i ataku nigdy się nie osiąga.Bądźmy tego świadomi
olo Piątek, 17 Lutego 2017, 16:14
Kto ci w PL zabroni zapisać się do klubu sportowego gdzie można się nauczyć strzelania na strzelnicy ?
GEN Piątek, 17 Lutego 2017, 19:17
A widzi Kolega różnicę między "bardzo łatwy dostęp do broni strzeleckiej" w Finlandii a "zapisać się do klubu sportowego" w Polsce ?
A zna Kolega pojęcie "uznaniowość komendanta wojewódzkiego Policji" w Polsce przy wydawaniu decyzji o pozwoleniu na broń ?
Polska a Finlandia to dwa różne bieguny....
Extern Piątek, 17 Lutego 2017, 21:00
Tak w kwestii formalnej to nie ma obecnie w Polsce uznaniowości policji w kwestii wydawania pozwoleń na broń sportową i kolekcjonerską. Jeśli spełnia się warunki to muszą dać taką licencję.

Nie dotyczy to broni do obrony osobistej gdzie uznaniowość ciągle istnieje.

Oczywiście nie zmienia to kwestii że zmuszanie obywatela do bycia sportowcem lub kustoszem jest i tak sporym utrudnieniem dla kogoś kto nie chce sobie organizować całego życia wokół broni i ma w sumie inne główne zainteresowania, a po prostu chce mieć w domu takie narzędzie jak broń ot po prostu na wszelki wypadek, podobnie jak młotek lub wiertarkę.
chateaux Niedziela, 19 Lutego 2017, 4:18
Według amerykanskich badań, ilość zabójstw w rodzinie, w domach z zarejstrowaną legalną bronią, wzrasta 3-krotnie w stosunku do liczby zabójstw w domach bez legalnej broni.
Polanski Niedziela, 19 Lutego 2017, 19:46
Co ma legalność posiadanej broni do zabójstw nią dokonanych. Bo chyba chodzi o zabójstwa z użyciem broni palnej, prawda? A może zabójstwa w ogóle?
R3ne Poniedziałek, 20 Lutego 2017, 9:54
O zabójstwa wogle. Zarowno popełniane z tej legalnej broni jak i popełniane inaczej. Zdesperowne i maltretowane żony np dużo czesciej decyduja sie na zabicie męza posiadajacego bron niz nieuzbrojonego, duzo czesciej tez podczas rodzinnych awntur dochodzi do zabójstwa gdy w domu znajduje sie legalna broń.
pk79 Piątek, 17 Lutego 2017, 18:59
kolego strzelać to my i ja umiemy bo byliśmy w woju czy tak jak ja jestem strzelcem....nie o to chodzi. tylko o to,że w razie W nie będzie broni strzeleckiej która jest niezastąpiona w konfliktach zbrojnych i nie będzie nikt umiał z niej strzelać...
Vvv Piątek, 17 Lutego 2017, 15:51
Dodaj ze Finowie prawie nie maja ciężkiego sprzetu w tej armii
Tymon Sobota, 18 Lutego 2017, 1:41
Po pierwsze Finlandia ma spokojnie porównywalną, jeśli nie lepszą, armię od naszej. Nie mówiąc o ot, rezerwistach etc. Nie są w NATO i wiedzą, że ruscy pod byle pretekstem mogą ich zaatakować, szczególnie teraz. Historia ich czegoś nauczyła, nie jak nas. Tam każdy, prawie każdy strzela, wiem bo mieszkałem dwa lata. Mój sąsiad jako gościu mający podstawowe wyszkolenie w tym momencie strzela lepiej niż większość naszych zawodowych. BA w sumie jest wyborowym. Dużo oczywiście także biega po lesie i poluje, ale najwazniejsze jest, że łazi jak większość tam mężczyzn i dużo kobiet na strzelnice. Inne czasy co do wojny zimowej? No właśnie nie. Wojna aż tak się nie zmienia. Ruscy wejdą, to będą mieli przez ki
kronan Piątek, 17 Lutego 2017, 19:39
Ale za to mają wyjątkowo paskudy do ataku teren dla potencjalnego agresora
maj Sobota, 18 Lutego 2017, 12:15
Albo raczej mieli. Teren wojny zimowej to obecnie teren Rosji.
dropik Poniedziałek, 20 Lutego 2017, 8:41
to co mają jest jeszcze trudniejsze do zaatakowania. Tylko wąski pasek (60km) na zatoką Fińską jest w miarę przejezdny dla wojsk lądowych. na północ to jedno wielkie jezioro i tak przez ponad 500km
maj Poniedziałek, 20 Lutego 2017, 11:23
Ale dogodny do obrony Przesmyk Karelski jest w Rosji. A cała infrastruktura Finlandii jest w tym 60 km pasie nad Zatoką Fińską, która można zająć bez konieczności zapędzania się w teren trudniejszy. A więc teren dogodny do obrony był i już go nie ma. Są tylko nikomu niepotrzebne bagna na północy.
kronan Niedziela, 19 Lutego 2017, 10:54
Trochę tak a trochę nie.Proszę pamiętać że wojna dzisiaj to całkiem co innego w wielu kategoriach.Finlandia nadal ma wiele rejonów z których może dotkliwie pokąsać Rosję.Zatem Rosja nie może sobie z Wyborga na Helsinki od razu iść najłatwiejszą drogą.Teren nadal sprzyja Finlandii w takim stopniu by nadal brać go pod uwagę na poważnie.
Marek1 Piątek, 17 Lutego 2017, 18:14
Sprawdź sobie czego, ile oraz jak nowoczesnego ma armia Fińska. Samolotów bojowych ma Finlandia sporo więcej niż Polska(64 F-18 i 16 szturmowych BAE Hawk). Ma też odkupione od Holandii Leopardy 2/a6 i starsze a4, a także nieco zmodyfikowane T-72M1.
Ogólnie jak na kraj tej wielkości, to maja całkiem niezła i ostatnio intensywnie modernizowaną armię.
R2d2 Sobota, 18 Lutego 2017, 9:21
Polska ma wiecej samolotów bojowych od Finlandii. Czołgów zresztą tez mamy ok 4 krotnie wiecej.
Marek1 Sobota, 18 Lutego 2017, 11:24
re-R2d2 ... zsumuj ilość operacyjnie sprawnych F-16 i MiG-29. Muzealnych Su-22 nie liczę z przyczyn oczywistych.
R2d2 Niedziela, 19 Lutego 2017, 15:29
Czyli liczac samoloty bojowe części samolotów bojowych nie dodajesz. Nie wydaje ci sie to dziwne ? I nawet jak zsumujesz tylko Fy i Migi to dalej nijak nie wychodzi ze 'Samolotów bojowych Finlandia ma sporo więcej niz Polska'
kizior Piątek, 17 Lutego 2017, 15:49
Kiedy zapytano Simo Hayha ( biała śmierć - uśmiercił 500 wrogów podczas rosyjskiej agresji na Finlandię) co czuje kiedy strzela do Rosjanina, odpowiedział: odrzut.
Extern Piątek, 17 Lutego 2017, 21:09
Ale to w sumie smutne że można osiągnąć taki stan obojętności wobec najgorszej zbrodni jaką człowiek może zrobić drugiemu człowiekowi.
AMF Sobota, 18 Lutego 2017, 2:54
Obrona siebie, swoich bliskich i kraju to zbrodnia!?
rozczochrany Sobota, 18 Lutego 2017, 0:34
Nie obojętności tylko wkurzenia (łagodnie mówiąc) że jakieś bandy albo obca regularna armia wchodzi na teren twojego kraju, zabija twoich ziomków a może nawet kogoś z twojej bliskiej rodziny. To wiele zmienia. Nie wiem czy osiągnął bym ukojenie po tych pięciuset. Simo Hayha bronił swojego kraju dzięki niemu jego rodaków nie spotkało to co Polaków w Katyniu, na Wołyniu czy w obozie Aushwitz. Mógł mieć z tego satysfakcję.
Czyngis C. Sobota, 18 Lutego 2017, 0:24
Smutne, że trzeba strzelać do kogoś kto chce zabić Ciebie i Twoich bliskich...
Bumar SA Poniedziałek, 20 Lutego 2017, 13:17
Jest rzeczą najzupełniej normalną, iż zdecydowana większość ludzi odczuje wewnętrzny opór przed zadaniem śmierci bliźniemu, choćby tym bliźnim był wróg i najeźdźca. To jest po prostu ludzkie.

Cytat: "W Stanach Zjednoczonych naukowcy zajmujący się funkcjonowaniem psychiki człowieka w trakcie walki długo głowili się nad tym, dlaczego ludzie z natury niechętnie zabijają swych bliźnich. Zdarza się nawet, że żołnierze oddają strzały w powietrze, zamiast celować w przeciwnika.
Dave Grossmann w głośnej popularnonaukowej książce "O zabijaniu", korzystając z dorobku amerykańskich uczonych, pokazuje, że taką "naturalną" blokadę łatwo można usunąć. Szkolący żołnierzy sierżanci robili to przez łamanie psychiki rekrutów i konstruowanie ich osobowości na nowo. [...] W książce Anthony'ego Swofforda "Jarhead", będącej zapisem wspomnień uczestnika operacji "Pustynna tarcza" i "Pustynna burza", jest mowa o największym marzeniu tak "obrobionych" młodych strzelców wyborowych z formacji marines. Była nią różowa mgiełka pojawiająca się po trafieniu przeciwnika w głowę."

PS Ja też odczuwam szacunek wobec fińskich strzelców wyborowych z lat 1939 - 1940.