Koniec z europejską "jazdą na gapę" w NATO [ANALIZA]

OPUBLIKOWANO: Czwartek, 16 Lutego 2017, 11:56
James Mattis i Jen Stoltenberg

Podczas spotkania ministrów obrony państw NATO generał James Mattis zdecydowanie wezwał europejskich członków sojuszu do istotnego zwiększenia wydatków na wojsko. Europa stoi więc przed wyborem: albo będzie wypełniać zobowiązania wobec NATO, albo ryzykować osłabieniem najlepszego na świecie systemu obrony.

W swoim pierwszym przemówieniu do szefów resortów obrony NATO Mattis wezwał do przyjęcia planu, w którym znalazłyby się daty wyznaczające postęp w osiąganiu wymaganych 2 proc PKB na obronę. Oświadczenie sekretarza obrony USA wpisuje się w wypowiedzi Donalda Trumpa, a także administracji Baracka Obamy wzywające do zwiększenia zaangażowania militarnego Europy, przede wszystkim w ramach wzrostu wydatków na obronność. Jest jednak bardziej zdecydowane, niż w wypadku Obamy i wprost wskazuje na negatywne skutki braku zaangażowania Europejczyków. 

Mattis oświadczył, że "Ameryka sprosta swoim zobowiązaniom". Jednocześnie jednak według agencji Reuters zagroził zmniejszeniem aktywności USA w NATO, jeżeli kraje europejskie nie podejmą bardziej zdecydowanych kroków w celu wzmocnienia własnych zdolności obronnych. Oznacza to, że nowa administracja będzie chciała surowo egzekwować zobowiązania Sojuszu. Komentatorzy często nazywają poziom zaangażowania niektórych państw zachodnich "jazdą na gapę" (ang. free riding).

Amerykanie nie mogą troszczyć się więcej o przyszłe bezpieczeństwo waszych dzieci niż wy sami

sekretarz obrony USA Jim Mattis

Jasne przedstawienie stanowiska przez Mattisa w czasie spotkania ministrów pokazuje kierunek działań amerykańskiej dyplomacji w stosunku do europejskich sojuszników. Okazją do dalszych dyskusji na temat współpracy militarnej oraz zaangażowania Stanów Zjednoczonych w tej części świata będzie rozpoczynająca się jutro Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa oraz majowy szczyt NATO w Brukseli z udziałem Donalda Trumpa. 

Z danych przedstawionych przez Jensa Stoltenberga wynika, że w 2016 r. wydatki europejskich członków NATO i Kanady wzrosły o 3,8 proc., co daje ok. 10 mld USD. Sekretarz NATO stwierdził, że nie jest to wystarczająca suma. W obliczu wzrostu nakładów na armię w innych regionach świata Europa rzeczywiście wyraźnie zostaje w tyle. Z perspektywy NATO zaniepokojenie budzi przede wszystkim Rosja oraz jej plany modernizacji armii.

Jak na razie kryterium 2 proc. PKB spełniają Polska, Grecja, Estonia, Wielka Brytania i USA, również inne kraje bałtyckie, Rumunia i Francja są relatywnie blisko tego celu (biorąc pod uwagę plany na lata 2017-18). Największy potencjał do podwyższania wydatków na obronę mają Niemcy, Holandia czy Dania - silne gospodarki, przeznaczające na obronę około 1,2 proc. PKB, choć takie decyzje mogą być bardzo trudne z politycznego punktu widzenia. Kraje południa Europy borykają się bowiem z trudną sytuacją finansów publicznych. Działania państw zachodnich mogą być kluczowe dla całego NATO, gdyż państwa wschodniej flanki mają w różnym stopniu ograniczony potencjał i borykają się z wieloletnimi zapóźnieniami w rozbudowie i modernizacji swoich sił zbrojnych, a ich zniesienie będzie trudne nawet w wypadku osiągnięcia poziomu 2 proc. PKB. 

Z kolei dane przedstawione przez ośrodek badawczy International Institute for Strategic Studies w raporcie "The Military Balance 2017" zwracają uwagę na zdolności rosyjskich systemów rakietowych ziemia-ziemia czy woda-ziemia. Autorzy raportu zwracają uwagę na kierunek dotyczący ich rozbudowy szczególnie w kontekście rozwijania nowych możliwości przenoszenia pocisków. Za przykład posłużył pocisk manewrujący Kalibr, który może zostać umieszony na okrętach marynarki wojennej w tym na okrętach patrolowych wykorzystywanych w Arktyce, a także na wyrzutniach lądowych.

Ostatnio gazeta „New York Times” poinformowała, że Rosjanie złamali układ INF o likwidacji pocisków rakietowych średniego zasięgu z 1987 r. w tajemnicy rozmieszczając na swoim terytorium rakiety manewrujące o zasięgu większym niż 500 km. Raport zwraca akże uwagę na wzmocnienie takich tradycyjnych obszarów wyposażenia jak pojazdy opancerzone czy broń elektroniczna. Wiele z projektów, na podstawie których budowane są samoloty bojowe opiera się na unowocześnionych konstrukcjach stworzonych w czasach ZSRR, podobnie Rosja wprowadza na uzbrojenie zmodernizowane wozy bojowe czy systemy artyleryjskie jeszcze przed wdrożeniem do służby nowego sprzętu. 

Czytaj więcej: Koniec zimnowojennego traktatu INF. Amerykanie przyznają, że Rosja rozmieszcza zakazane rakiety [ANALIZA]

Autorzy raportu twierdzą, że w przypadku NATO postulat zwiększania budżetów państw członkowskich do poziomu 2 proc. nie jest bezwzględnym warunkiem wzmocnienia Sojuszu. W ich opinii realistyczną wersją byłoby natomiast dostosowanie tych poziomów do konkretnych przypadków, w praktyce jednak kraje europejskie z uwagi na posiadane luki w zdolnościach muszą znacznie zwiększyć wolumen swoich wydatków, czego domagał się obecnie gen. Mattis.

Zdaniem IISS poziomem, nad którym powinny skupić się państwa NATO, nie jest 2 proc, ale 20 proc., czyli część budżetu wojskowego, jaki członkowie powinni przeznaczać na wyposażenie, pozwalające na sprostanie wymogom dotyczącym rozmieszczania wojsk. Z drugiej jednak strony nie da się zaprzeczyć, że USA (wydające na obronę ponad 3 proc. PKB) dysponują znacznie większymi zdolnościami niż państwa europejskie, z reguły nie spełniające kryterium NATO.

Ostre cięcia wydatków osobowych, w tym w Wielkiej Brytanii, spełniającej zarówno kryterium przeznaczania na obronę 2 proc. PKB jak i wymóg udziału 20 proc. na nowy sprzęt, powodują osłabienie morale i ograniczenie zdolności obronnych armii, choćby poprzez problemy z rekrutacją nowych żołnierzy. Są one oczywiście po części spowodowane nastawieniem społeczeństwa, ale też faktem, że siły zbrojne które jeszcze kilka lat temu przeprowadzały znaczne redukcje, straciły wiarygodność jako pracodawcy. A postulat efektywności wydawania środków publicznych był jednym z podstawowych założeń reformy Bundeswehry sprzed kilku lat, która doprowadziła do ograniczenia zdolności niemieckiej armii.

Według IISS liderem na liście państw z największymi budżetami wojskowymi zajmują USA (604,5 mld USD), jednak następne państwo zachodnie, czyli Wielka Brytania (52,5 mld USD) zajmuje w zestawieniu piąte miejsce, a wyprzedzają ją Chiny (145 mld USD), Rosja (58,9 mld USD) i Arabia Saudyjska (56,9 mld USD). W pierwszej dziesiątce znajdują się jeszcze Francja (47,2 mld USD) i Niemcy (38,3 mld USD), odpowiednio na ósmym i dziewiątym miejscu. Biorąc pod uwagę obecne fundusze, wysoki koszt modernizacji oraz wzrastającą złożoność zagrożeń eksperci think tanku zauważają, że zmusi do państwa do podobnym spojrzeniu na kwestie bezpieczeństwa do współpracy.

Warto też pamiętać o tym, że koszty pracy (choćby w przemyśle zbrojeniowym) są wyższe w krajach rozwiniętych, przez co proste zsumowanie wydatków obronnych nie jest równoznaczne z porównaniem zdolności. Jeżeli rządy krajów europejskich nie zdecydują się na szybkie i znaczne podwyższenie nakładów na obronę, grozi to osłabieniem zarówno samej zdolności, jak i politycznej spójności Sojuszu Północnoatlantyckiego.  Administracja Trumpa nie zamierza tolerować niespełniania przez większość krajów europejskich traktatowych zapisów Sojuszu. Paradoksalnie najbardziej zagrożone przez Rosję kraje w większości dążą do szybkiego osiągnięcia kryterium 2 proc. PKB bądź już je spełniają. Jednakże, to właśnie one mogłyby najwięcej stracić na ograniczeniu zaangażowania USA, co powinno zmusić decydentów do jeszcze szerszego dbania o własne potencjały obronne.

Lidia Gibadło, Jakub Palowski

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

25 komentarzy

AAS Sobota, 18 Lutego 2017, 11:26
Jeśli my Polacy mamy dochodu - przykład 1000 $ , ale Francja ma 50.000 $ , za to Niemcy 100.000 $ . Wszyscy solidarnie wydajemy 2 % . To realnie ile tych samych czołgów kupimy my a reszta ? Tak w skrócie wygląda ekonomia . PKB - to ogólny dochód z zasobem surowcowym - a tego ma niestety Rosja przeogrom .
satzu Piątek, 17 Lutego 2017, 10:41
Tych, którzy tak beztrosko piszą o rosyjskim PKB należałoby karać za sianie dezinformacji ... bo cóż to jest PKB, roczna produkcja firmy zwanej jakimś państwem, a gdzie kalkulacja np. środków trwałych, zapasów, majątku nieruchomego ... masakra, Rosja słabo działa ale jest wielka, ma gigantyczny majątek, większy niż cala Europa, wielokrotnie udowodniła, że jest w stanie wystawić potężną armię lądową i zagnieść stalowym walcem wrogów, opamiętajcie się, zbrojenia nie są zbędnym wydatkiem, są KONIECZNE, si vis pacem para bellum, są ponadto JEDYNYM realnym motorem który może w dłuższej perspektywie pozwolić gospodarkom tzw. "zachodu" uniknąć kryzysów spowodowanych złodziejstwem banksterstwa, niestety.
czytelnik Czwartek, 16 Lutego 2017, 15:51
To ile kto wydaje na obronę narodową wcale nie świadczy o sile armii tego kraju najlepszym przykładem Arabia Saudyjska Można to zobaczyć w udziale tego państwa w wojnie Jemenskiej
Marek1 Poniedziałek, 20 Lutego 2017, 11:03
Najlepszy żołnierz i d-ca mając stary, nieskuteczny sprzęt w niewielkich ilościach, nie sprostają przeciętnie wyszkolonym i zmotywowanym przeciwnikom dysponującym duza ilością nowoczesnej, skutecznej broni.
Łukasz Wtorek, 21 Lutego 2017, 8:52
to zobacz co się działo w Afganistanie przez ostatnie kilkadziesiąt lat
tak tylko... Czwartek, 16 Lutego 2017, 15:39
W Europie nikt się nie pali do wydawania pieniędzy na zbrojenia, są to bowiem środki wydawane, a nie inwestowane. Zbrojenia to zło konieczne dla każdego budżetu, a większość państw w Europie ma świadomość, że Rosja to bieda-państwo, które tylko potrząsa szabelką, a jej czasy świetności już dawno minęły. Rzeczywistość jest brutalna: w długim okresie czasu liczy się tylko PKB. Rosja ze swoim feudalno-komunistyczny modelem gospodarki jest skazana na porażkę. Wszyscy o tym wiedzą, więc nikt nie chce wydawać kasy ze względu na zagrożenie, które samo się rozsypie...
WYEDUKOWANE USA Piątek, 17 Lutego 2017, 20:07
Ty drogi "tak tylko" wiesz jak ten wskaźnik "PKB" ma się do rzeczywistości? W zasadzie dla mnie to tzw. "rybka" ale za same bogactwa naturalne jednego z rejonów Rosji można "kupić" ze dwa trzy kraje Europy z ich "PKB" (i nie "klasy Litwy czy Łotwy). Kiedy Wy wreszcie zrozumiecie, że rzeczywista wartość nieodnawialnych "dóbr" których na Ziemi jest coraz mniej (złoto, diamenty, tantal, wolfram, nikiel, kobalt, lit, niob, beryl itd.) a "wirtualna' (marka "Coca Cola". wartość "Facebooka" czy innego "Microsoftu" to dwa rożne światy? A najbardziej widać to w sytuacji kiedy na tej planecie robi się coraz bardziej "gorąco".
PS.
Kolejny przykład jak rusofobia (bijąca praktycznie z każdego Twojego postu) przesłania racjonalne myślenie. A ta fascynacja "PKB" to uwierz - nieporozumienie. Aby to jednak "zrozumieć" trzeba mieć choc trochę pojęcia o szeroko pojętej "ekonomii"!
Zamorano Poniedziałek, 20 Lutego 2017, 13:02
I Rzeczpospolityta tez kiedyś była mocarstwem o gospodarce surowcowej. Zboże żywiło cała Europę. I znalazła sie po niewłaściwej stronie dualizmu na Łabie. Kluczem okazała się akumulacja kapitału i uruchomienie produkcji bardziej złożonej. Skąd się w was bierze ten kult surowców? Surowcowe państwa może poza Kanadą to kraje peryferyjne od dawna. Kapitał w Rosji jest strukturalnie drogi. Ktoś kto głosi potęgę państw surowcowych kompletnie nie rozumie modeli rozwojowych. W takiej Japonii nie ma właściwie żadnych surowców. Wystarczyło, że produkcja rolna z kolonii zaistniała w powazniejszej ilości na rynkach światowych i cena zboża poleciała na łeb. I zaraz zaczęły się problemy. Pańszczyzna ze specyficznego czynszu płaconego pracą zamieniała się w półniewolnictwo. A RON zaczął mieć potężne problemy i upadł. Taka jest wycena gospodarek stricte surowcowych.
chateaux Poniedziałek, 20 Lutego 2017, 3:06
Drogi wyedukowany. Najpierw trzeba mieć trochę pojęcia o ekonomi, aby się wypowiadać.
Wiesz co to jest PKB?

Śpiesze z wyjaśnieniem najprościej jak umiem - to globalna wartość towarów i usług sprzedanych, przy czym sprzedanych nie oznacza tylko wartości wszystkich pieruszek sprzedanych w skl;epach czy na bazarach, ale także usług za ktre bezposrednio nie placisz, na przykłąd wartość usług urzednika w urzędzie miasta, czy nauczyciela w szkole publicznej - tak, to jak najbardziej czyjes usługi, za ktore ktoś zapłacił, choć niekoniecznie Ty jako bezpośrednio z nich korzystajacy. PKB stanowi więc realną pienieżną wartość majątkową. Dopóki nie zrozumiesz więc ze PKB to ani nie Coca-Cola, ani ropa 1000 metrów pod ziemią, wiesz nic o "rzeczywistości" o której się wypowiadasz.
Macorr Piątek, 17 Lutego 2017, 21:12
A co ma wartość znaczka Coca Coli do PKB? PKB to wartość wyprodukowanych, towarów, wydobytych surowców oraz wykonanych usług w ciagu roku na terenie danego kraju. PKB to można określić "mocą przerobową" gospodarki, a jest ona tym wieksza im lepsze i w wiekszej skali dostepne sa nowoczesne technologie.. Co to ma wspólnego z kapitalizacją Facebooka czy Microsoftu? A jak się ma rope, a nie ma nawet rafinerii żeby ja przerobić na cos wartościowego to co to znaczy? Mało tego nawet mozna miec duże złoża ropy, ale przy braku "mocy przerobowej" przemysłu wydobywczego nawet nie być w stanie wydobyć jej z ziemi..... A środków by tę sytuacje zmienić brak. Więc o czym my w ogóle mówimy?
gts Piątek, 17 Lutego 2017, 8:38
To czym jest wydawanie pieniedzy na socjal? Wiadomo ze to srodki wrecz topione, albo jakbys wrzucal do pieca setki euro... Niestety Europoa rzadza socjalisci i dlatego wyrzucanie pieniedzy na socjal ma lepsze notowania niz na zbrojenia... w koncu im wiecej uzaleznionych od socjalu tym wieksze poparcie dla socjalistow. Porblem polega na tym ze kasa sie skonczy a zrodelko wyschnie bo skad wezmie je panstwo? Od niepracujacych? Ci ktorzy pracuja widzac ze inni dostaja to samo za lezenie pompka do gory szybko sie do nich dostosuja albo zwina do innego kraju.
Courre de Moll Piątek, 17 Lutego 2017, 10:29
Powiedz, jak do twojej wizji skutków istnienia państwa opiekuńczego przystają takie spostrzeżenia:

1) Powojenne ćwierćwiecze. W Europie budowanie państwa dobrobytu, w USA bliźniaczy New Deal. Okres najszybszego rozwoju gospodarczego Zachodu ("złota era"), pomimo tego (a może... dlatego?), że systemy te były bardzo nastawione na solidarność i redystrybucję, a podatki dochodziły nawet do 90% od najbogatszych.

2) Szwecja, nadal jeden z najbardziej socjalnych modeli. Kraj ten ma budżet generalnie zrównoważony (okresowe nadwyżki i deficyty, w myśl keynesownskiej reguły antycyklicznej). I mimo owego socjalu dla "leżących do góry pompką", ma jednocześnie najwyższy współczynnik aktywności zawodowej obywateli - jak to możliwe? Dlaczego się jakoś "nie dostosowali"? Jak to się dzieje, że nie zabrakło kasy?
Że o stałym przebywaniu w górnych rejonach wszelkich zestawień jakości życia, a dotyczy to wszystkich krajów nordyckich, nie wspomnę... Cuda!
Leszek Czwartek, 16 Lutego 2017, 22:47
Jaka jest najstarsza przyczyna wojen?
Jaki jest, dla państwa o wielkiej potędze militarnej a słabej ekonomii, najbardziej naturalny sposób pozyskania zasobów? Rosja ma obecnie bardziej korzystny stosunek własnej siły militarnej do sił reszty Europy niż kiedykolwiek. Rosja wie, że jej słaba ekonomia powoduje, że ten stosunek sił będzie dla niej coraz mniej korzystny. 25 lat temu Rosji udało się wmówić światu, że jest słabym państwem, które odstąpiło od ideologii podboju. Uzyskała dzięki temu niedostępne wcześniej technologie i naiwne rozbrojenie się Europy a i częściowo USA. Skierowanie uwagi świata na partyzanckie wojenki z poganiaczami wielbłądów i zastąpienie silnych armii, korpusami ekspedycyjnymi, było kolejnym sukcesem. To najbliższe lata pokażą rzeczywiste intencje Moskwy.
lk5 Piątek, 17 Lutego 2017, 10:37
Problem, leży zupełnie gdzie indziej. Niemcy i Rosja są naturalnymi sojusznikami. Praktycznie nieistniejąca Francja (to kondominium niemieckie), również naturalnie wiąże się w sojuszu z Rosją. To są główne państwa Europy. Dlatego ich słabość militarna wobec Rosji, nie jest wyznacznikiem. To tak jakby porównywać słabość Polski w stosunku do USA lub UK (na razie są to nasi sojusznicy). USA i UK chcą przeciwstawić się naturalnemu połączeniu w sojuszu Rosji i Niemiec (z Francją w pakiecie). Mogą to robić poprzez realny wpływ na Niemcy (stworzyli to państwo) lub poprzez sojusz z Rosją. My nie możemy zawrzeć sojuszu z Rosją, przez naturalny konflikt interesów. Dlatego się zbroimy. Słabe Niemcy to kłopot USA, bo nie można ich realnie wykorzystać do balansowania Rosji. A Niemcy są w naturalnym konflikcie z USA. Dla nich prosperitą jest naturalny sojusz z Rosją. A my stoimy temu naturalnie wspak. Bez broni masowej zagłady (to nie tylko atom) żyjemy wolni tylko z woli USA. Jeśli USA dogada się z Rosją (balansując Chiny i Niemcy) to koniec z nami - chyba, że pobijemy Rosję sami. Co nie jest nie możliwe, ale trudne i b. niebezpieczne zważywszy ich broń masowej zagłady - to nie tylko atom! Dodatkowo Rosja posiada wyśmienite nośniki tej broni. Słabo wyglądają dla nas warunki początkowe. Ale to nie jest gra tylko real i musimy podjąć wyzwanie czy chcemy czy nie. Musimy być silni i nie dać się wciągnąć do wojny jak tylko długo się da. Inne rozwiązanie to emigracja do Australii.
xawer Piątek, 17 Lutego 2017, 13:34
Francja "to kondominium niemieckie"!? Kondominium, jak sama nazwa wskazuje, jest "zarządzane wspólnie przez dwa lub więcej państw-metropolii". Kto jest drugim "władcą" Francji?:-))
lk5 Piątek, 17 Lutego 2017, 15:40
Chyba państwo islamskie ;)
gts Piątek, 17 Lutego 2017, 8:49
Popieram w calosci te opinie. Tak wlasnie jest. Dodajmy do tego rzecz jeszcze bardxiej istotna, Eurpa rzadza sovjalisci albo narodowi socjalisci bo wmowiono ludziom ze Hitler to prawica... a tak na prawde kto chodzi na pasku Kremla? Socjalisci i narodowi socjalisci urxeczywistniajac marksistowska utopie. Europejskie wladze wcale nie sprzeciwiaja sie Kremlowi one ida z nim reka w reke. Mniej lub bardziej samodzielnie ale coagle w tym samym kierunku. Ktos pisze ze jak UE die rozpadnie to Rosja bedzie miala lepsza pozycje do rogrywania panstw osobno. Jest to prawda, ale druga strona medalu jest to ze UE w rekach socjalistow szla w macki Kremla w calosci. Jesli teraz w UE wygraja ludzie pokroju Marie Le Pen... to objecia beda iscie Honekerowskie. Bruksela w spsob apodytkyczny narzuci wole Moskwy krajom Europy Wschodniej. Nord Stream II to bedzie wierzcholek gory lodowej ktora bedxie grozic takim ktajom jak Polska. Francja nbez mrugniecia odda nas w strefe wplywu Rosji. Jesli jeszcze nasila sie we wladzach UE nastawienue anty amerykanskie przez krecia robote Kremla (fundacje, intstytuty czy redakcje) to zostaniemy sami jak w 39. Przyjazn z nacjami europejskimi niestety nie wchodzi w rachube, tu trzeba miec dobre interesy, a my nie mamy kasy zeby fundowac wsparcie elitom w Paryzu, Berlinie czy Brukseli. To jest dila Kremla ktory od lat w ten sposob rozgrywa zachodjie demokracje.
Courre de Moll Piątek, 17 Lutego 2017, 10:37
Polska będzie broniona przez Zachód tylko jeśli będize dla niego cenna. Niemcy są naszym sojusznikiem głównie z powodu na coraz silniejsze zależności. Mamy ogromny eksport do Niemiec, z nadwyżką, stalismy się częścia ich gospodarki. Któryko mówiąc, oni mają już co stracić w Polsce. Ktoś nazwie to kolonizacją. Cal it Susan. Związki z Zachodem, jak najściślejsze, to jest nasza racja stanu, nawet jeśli to oznacza bycie póki co głównie montownią i podwykiem.
Kiks Czwartek, 16 Lutego 2017, 17:57
Tylko, że pojawiają sie nowe zagrożenia.
df Czwartek, 16 Lutego 2017, 14:30
Podwyzsznie budzetow obronnych czlonkow nato = wieksze zamowienia dla amerykanskich koncernow zbrojeniowych ;)
Marek1 Poniedziałek, 20 Lutego 2017, 11:07
Duże zachodnie kraje UE kupują mało systemów z USA, bo mają własne wcale NIE gorsze, a często lepsze.
Max Mad Czwartek, 16 Lutego 2017, 12:35
No też by się upraszało przy okazji pouczania Europy też o ty by pamiętać o Kanadzie, tam wydatki od bardzo dawna poniżej 2.0 stoją (obecnie 0.99 bodaj) więc nie to że tylko u nas straszno i niedobro.
Kiks Czwartek, 16 Lutego 2017, 13:48
Co nie zmienia faktu, że skoro kraje biedniejsze żyłują budżety i jakoś ledwo, ale spełniają minimalny wymóg, a kraje znacznie bogatsze jak chociażby Niemcy już nie. Coś tu jest nie tak. Ponadto Europa jako całość jest bogatsza niż USA, ale jakoś nie pali się wydawania więcej niż powinna na wojsko.
Halder Czwartek, 16 Lutego 2017, 13:47
To prawda, ale jednak to EU (zwłaszcza jej wschodnia część) czuje się zagrożona przez sąsiada ze wschodu. Można odnieść wrażenie, że oficjele liczą na to, że Amerykanie wszystkich obronią.
Tomek z Cold Lake Czwartek, 16 Lutego 2017, 13:37
O tym jak mało Kanada wydaje na obronę sam Trump rozmawiał z Trudeau kilka dni temu.